Rozprawa w czwartek. Boję się, chociaż do tej pory wszystkie rozkłady wskazywały, że rozstrzygnięcie będzie dla mnie korzystne. Spisałam argumenty, powtarzam sobie, że to tylko kolejny występ, jak w telewizji (a z telewizją miałam już do czynienia i bardzo dobrze wypadałam, nie chwaląc się

), próbuję przewidzieć zagrywki przeciwnika i przygotować się na nie. Ale i tak się potwornie boję. Chyba wolałabym umrzeć w środę wieczorem

.