Witam,
regularnie mam problemy z cerą, tj. co jakiś czas bez zmiany diety ani czegokolwiek pojawiają się na mojej twarzy bolesne ropne wykwity pozostawiające okropne blizny w twarzy ;/ Na przełomie kilkunastu lat przeszłam już niezliczoną ilość kuracji dermatologicznych, hormonalnych, diet ale nic nie przynosi trwałego efektu. Zwykle wygląda to tak, ze przez pół roku mniej więcej od marca do sierpnia mam czystą cerę, a od sierpnia stopniowo coraz bardziej wyrzuca mnie na całym ciele, głównie rzuchwie, szyi i pośladkach, a leczenie tylko nasila objawy. Podejrzewane były problemy hormonalne, przepisywane i zmieniane leki hormonalne, nic oczywiście nie pomogły,a mimo to stale je zażywam na wszelki wypadek. Podobnie diety bezglutenowe czy bezlaktozowe. Kolejne teorie lekarzy: zakażenie gronkowcem złocistym - antybiotyki, autoszczepionki, maści, picie srebra koloidalnego, mazidła z betuliny itp. oczywiście nic nie dały na dłuższą metę. I tak katuje się już kilkanaście lat, wydałam już tyle pieniędzy na to, że mogłabym kupić za to niezły samochód, a moja cera wciąż wygląda jak sito a lekarze mają mnie już dosyć i rozkładają ręce. W tym roku chce spróbować kuracji retinoidami gdyż to dla mnie ostatnia deska ratunku, ale nie wiem czy moja zniszczona kuracjami wątroba to wytrzyma ;/ Jakiś czas przed ciążą i w trakcie ciąży gdy zaprzestałam już wszelkich kuracji problem z cerą niemal wyciszył się, mogłam wtedy jeść dosłownie wszystko i cera była gładka, ale po porodzie problem powrócił ze zdwojoną siłą, jak zawsze w sierpniu zaczyna się od pojedynczych bolących guzków, a potem pewnie wrzuci na całym ciele...

Zapytała kart, co jest przyczyną powracania u mnie tych ciągłych problemów z cerą: 6 MONET,2 BUŁAW,CESARZ.
6 monet - na mojej karcie kobieta trzyma kosz pełen owoców w tym winogron, myślę więc że jednak może chodzić o coś co jest w żywności, np. cukier owocowy, gdyż zauważyłam że np. picie wina czy soków bardzo nasila mi ten problem, ale odstawienie ich całkowicie go nie likwiduje. Reszty kart za bardzo nie rozumiem, może stanowią sugestię, że powinnam być bardziej ostrożna w tym co jem i restrykcyjnej przestrzegać diety? Ale jeśli chodzi tylko o dietę, to dlaczego od marca do sierpnia mogę jeść wszystko i nic mi nie jest, a przez kolejne miesiące dosłownie wszystko mi szkodzi...?
W takim razie dopytałam, czego dokładnie powinnam się wystrzegać, aby te problemy z cerą nie nawracały? PAŹ MIECZY, KRÓL BUŁAW, UMIARKOWANIE. Tych kart to ja już w ogóle nie rozumiem, czy może tutaj chodzić o wystrzeganie się ostrych przypraw, konserwantów (paź mieczy) i ograniczenie cukru (król buław)? Tyle że ja już do przerabiałam wiele razy i nie pomogło za bardzo