alcia76
06.10.08, 11:26
Od jakiegos czasu podczytuje to forum jak rowniez forum TAROT.
Zawsze ineterosowal mnie ten tamat.Bardzo wierze w karty tarota.Wiele razy wszystko co mialam przepowiedziane sprawdzilo mi sie.Owszem jestem typem czlowieka ktory wrozy jak jest na zakrecie, ma rozterki.Taki tez czas nadszedl dla mnie tego lata.
Moj partner(pewnie zaraz napisze maz) tak zawsze na siebie mowilismy mnie zostawil.Wyjechal abysmy odbili sie od dna finansowego przeciagal powrot a jak przyjechal poinformowal ze zostaje za granica.MAmy kochanego synka.Pierwsze dni byly ciezkie.JA bez pracy, maly teskni.Ale walcze o kazdy nasz dzien, moj spokoj i nadzieje.
NIe ukrywam bylam u wrozki u ktorej ostatni raz chyba z 4 lata temu wrozylam.Wszystko mi sie u niej sprawdzalo wiec i tym razem do niej zadzwonilam.Przyjechala nie chciala pieniadzy za wrozbe widzac moja sytuacje.Rozjasnila troszke umysl, pokazala ze faktycznie on poznal jakas kobiete jak powiedzial ale to nie prawdziwy zwiazek.W sumie potwierdzila jego slowa.To samo mi mowil.POwiedziala ze bedziemy razem i dosc szybko zacznie sie ze mna komunikowac.No wiedzialam ze bedzie bo mamy przeciez synka.Jednka powiedzialo ze nie chodzi o taki kontakt on przez dziecko bedzie chcial ze mna rozmawiac.Ze musi tam sie ustabilizowac finansowo miec prace bo wie ze tu musi posplacac pewne sprawy i bedziemy razem.Kilka razy stawiala karty i za kazdym razem wychodzilo to samo.
Faktycznie pierwsza wizyta meza byla do mnie.MIal pretensje ze tak ucielam zwiazek po jego slowach ze nie walcze.Tlumaczylam ze moja walka o nasz zwiazek to moja praca nade mna.Siedzac w domu, analizujac znalazlama wiele swoich bledow w zwiazku.Wczesniej nie widzialam.Nie wiedzialam co sie stalo.Zawsze byl dla mnei dobry, rozmawialismy tak myslalam.
Ostanie nasze spotkanie to juz kompletnie 3 dni i noce naszego gadania.Oczywiscie bawil sie z synkiem nie zaniedbywal.Ale glownie chodzilo mu o nas.Wiec widac ze to co mowila wrozka potwierdza sie.
Pytal jak widze jego powrot ,o rodzine, znajomych.Mowil ze tam musi znalezc stabilna prace aby posplacac to co tu zostawil.Wiec dokladnie te same slowa.
Jak przyjedzie mamy isc do terapeuty.On sam podpytywal nie wie czemu taka decyzje doslownie o uczieczce od nas podjal.Czemu nie mowil o klamstwach ktore sie nawarstwialy.TAk sie tylko boje ze to tylko slowa.
Przeciez znow go nie ma.Przyjedzie za tydzien moze dwa znow pewnie bedziemy duzo rozmawiac mowic co boli.
I znow wyjazd, znow czekanie...kiedy po prostu zdecyzduje abysmy sprobowali.
Ten czas nie jest stracony sama widze ze kazdego dnia zauwazam inne rzeczy, kazdego dnia chce bardziej pracowac nad soba.
Jednak przytlacza mnie to ze go nie ma w moim zyciu.Rozmawiamy owszem co drugi dzein bo dzwoni do synka.Jednak nie rozmawiamy o nas a o tym czy znalazl prace, jak zdrowie.Tematy naszego zwiazku sa poruszane jak przyjezdza.Gdzies mu sie wykmnie....caluje, czy czule slowo.Ja nie mowie takich slow.Wie ze kocham i wie ze ma jeszcze drzwi otwarte.jednak nie chce za niego podejmowac decyzji.
Z drugiej strony tak bym chciala aby to wszystko juz bardziej ruszylo.Tak sie boje np. swiat bez meza, ubierania choinki.
A moze do tego czasu bedzie juz lepiej.....
Te pytania mnie czasem wykanczaja.Staram sie o tym nie myslec ale sa dni bure, deszczowe i te pytania sie pojawiaja.Co czynic, moze sie jednak bardziej na niego otworzyc, czy jednak czekac az on sam to swoje zycie tam posklada, odetnie od ukladu.
A przede wszyzstkim powiedzcie mi w jakim czasie wrozby sie sprawdzaja.
Te jego kroki, rozmowy fakt zaczely sie juz po pierwszych odwiedzinach synka.Wiec dokladnie slowa wrozki sie sprawdzaja.Ale co dalej co dalszym sprawdzaniem sie wrozb.
TAAAK wiem sama to czuje ze w chwilach dolka psychiczego po prostu bym chciala pocieszenia, gestu ze dalej sie wrozba spelni.
W sumie po co by mnie miala ta Pani oszukiwac.NIe wziela pieniedzy wiec nawet na mnie nie zarobila.
Kilka razy w ciagu 10 lat sprawdzilo mi sie u niej wiele.Ale gdzies ten czas mnie przytlacza.Byc moze tak sie tych swiat boje nie wiem
Pozdrawiam