13.03.09, 22:08
Ważne są także zasady etyczne, którymi należy się kierować przy stawianiu
Tarota. Np. nie należy bawić się w Pana Boga wyznaczając datę śmierci. Można
przestrzec przed niebezpieczeństwem, doradzić pomoc. Tarot nie lubi uległych i
słabych. Takich często wodzi na manowce. Rządzi tymi, którzy się nim zajmują.
Chce, żeby się stale nim zajmować, pojawiać się może nawet we śnie. Jest
potężny. Sprawdza każdego, kto chce się nim zajmować. Wybiera silnych,
odpornych na sugestię, nad którymi trudno panować. Jest przekorny. Chce mieć w
człowieku, zajmującym się nim, partnera, a nie niewolnika. Dlatego trzeba
sobie samemu narzucić wolę zachowania, umiar w kontaktach z Tarotem.

to w skrócie ze strony cudowny portal artykul pani wojciechowskiej hanny

co o tym myslicie ?tarot jest potezny tak bardzo i trzeba byc bardzo silnym
emocjonalnie zeby móc sie nim zajmowac?

no to ja nie wiem teraz czy powinnam sie nim zajmowac po prostu chce ale sie
boje i wiecie boje sie go stawiac wieczorem za to w dzien nie mam oporow
boje sie duchow i tej sfery
napiszcie cos prosze
Obserwuj wątek
    • czaszka00 Re: o tarocie 13.03.09, 22:14
      Karty nie są straszne ani w nocy ani w dzień.
      Karty to tylko narzedzie w rękach cłowieka .... tak jak nóż
      można nożem pokroić chleb i się nim podzielić z innymi , można nożem też zabić.
      Wszystko zależy od intencji wróżącego....

      Dla nie Tarot to przyjaciel pokazał mi drogę do sukcesu którą teraz kroczę ...
      • monk164 Re: o tarocie 13.03.09, 22:19
        czaszka tak mi sie nasunelo ze odkad pamietam to boje sie ciemnosci i bycia
        samemu w domu i tak mysle moze tarot wskazal by mi przyczyne tego
        co myslisz?
      • beata25_84 Re: o tarocie 13.03.09, 22:33
        Karty są potężne ale nigdy nie powinny przejąć nad nami kontroli. To
        my powinniśmy wyznaczać granice, ale jednocześnie podchodzić z
        szacunkiem do talii i całej wróżby. Zgadzam się z Czaszką, że dużo
        zależy od naszego nastawienia i intencji, dlatego zawsze pamiętajmy,
        iż tarot powinnien nam pomagać, a nie szkodzić i odbierać nam wolną
        wole - karty to wskazówka, nie wyrocznia, to jedynie pewne prognozy
        ale to my kierujemy swoim życiem. Wiem też niestety, że nauczenie
        się odpowiedniego dystansu do kart zabiera trochę czasu -
        przynajmniej u mnie tak było. Też kiedyś się trochę "obawiałam"
        kart, w tej chwili nie mam już z tym problemu. Nie pytam o rzeczy
        których nie chcę wiedzieć, nie wróże gdy jestem bardzo zmęczona itd.
        Ja osobiście uwielbiam rozkładać karty popołudniami i wieczorami, a
        czasem nawet w nocysmile
        Odsyłam do "BHP tarota" na forum "O tarocie".
        Pozdrawiam,
        Beatasmile
      • anahella Re: o tarocie 14.03.09, 00:13
        czaszka00 napisała:
        > Wszystko zależy od intencji wróżącego....

        Pozwolę się nie zgodzić. Nie od intencji, tylko od umiejętności posługiwania się
        narzędziem. Jeśli kroję chleb i poharatam sobie palce, to nie było moją
        intencją, tylko po prostu nie umiałam tego zrobić, brak mi było skupienia itp.

        Ale porównanie z nożem dałaś bardzo trafne, bo - moim zdaniem - karty są jak
        nóż: narzędzie tylko dla umiejących się nim posługiwać i rozważnych.
    • okwilk Re: o tarocie 13.03.09, 23:13
      Dzisiaj jestem zmęczony i nietolerancyjny wobec takich herezji jakie tutaj
      czytam... A może zawsze jestem nietolerancyjny wobec nich? - Chyba jednak to
      drugie...

      > Ważne są także zasady etyczne, którymi należy się kierować przy stawianiu
      > Tarota. Np. nie należy bawić się w Pana Boga wyznaczając datę śmierci. Można
      > przestrzec przed niebezpieczeństwem, doradzić pomoc. Tarot nie lubi uległych i
      > słabych. Takich często wodzi na manowce. Rządzi tymi, którzy się nim zajmują.
      > Chce, żeby się stale nim zajmować, pojawiać się może nawet we śnie. Jest
      > potężny. Sprawdza każdego, kto chce się nim zajmować. Wybiera silnych,
      > odpornych na sugestię, nad którymi trudno panować. Jest przekorny. Chce mieć w
      > człowieku, zajmującym się nim, partnera, a nie niewolnika. Dlatego trzeba
      > sobie samemu narzucić wolę zachowania, umiar w kontaktach z Tarotem.
      >
      > to w skrócie ze strony cudowny portal artykul pani wojciechowskiej hanny

      Cudowna pani Wojciechowska powinna zmienić dealera albo brać pół działki bo cała
      jej szkodzi.

      Tego jeszcze brakuje żeby kolejna osoba wciskała ludzi w wieki średniowiecza
      kiedy to księżyc był diabłem...

      Powiem wam coś od siebie... uwielbiam mity i baśnie. Czytając tego typu artykuł
      moje zapotrzebowanie na mity zostaje zaspokojone i to nawet z nadmiarem... Cóż
      nie wiem czy droga pani jest pisarką ale przy takich zdolnościach upchania
      ciemnoty i mitów w kilku zdaniach to do nagrody średniowieczno-inkwizycyjnego
      nobla może startować.

      > co o tym myslicie ?tarot jest potezny tak bardzo i trzeba byc bardzo silnym
      > emocjonalnie zeby móc sie nim zajmowac?

      Tarot jest tak potężny jak człowiek który go używa. Tarot nie jest istotą - jest
      narzędziem. Jeżeli czegoś powinniśmy się obawiać to uzależnienia się od niego.
      Wielu ludzi "przesadza" w używaniu tarota - gdyby mogli to przed wyjściem z domu
      pytali by kart czy powinni założyć buty...

      Tak, pracując z tarotem trzeba być silnym emocjonalnie - w przeciwnym wypadku
      nie zmusimy samych siebie do przyznania się "tak to moja wina", "tak
      zrobiłem/łam źle" - kiedy karty nam wprost to pokażą.

      Być silnym emocjonalnie trzeba gdy wróżąc widzimy, że wcale nie jest tak pięknie
      jak byśmy chcieli. Zobacz ilu ludzi pyta w kółko o to samo nie przyjmując do
      świadomości negatywnych odpowiedzi na swoje pytania - odpowiedz sobie dlaczego.

      > no to ja nie wiem teraz czy powinnam sie nim zajmowac po prostu chce ale sie
      > boje i wiecie boje sie go stawiac wieczorem za to w dzien nie mam oporow

      Zanim weźmiesz się na dobre za wróżenie to upewnij się, że jesteś na to gotowa.
      Może powinnaś sprawdzić dlaczego boisz się tarota, może podświadomie
      zaakceptowałaś bajki typu cytowanego tutaj tekstu. Jeżeli tak zrobiłaś to pora
      się tego pozbyć.

      > boje sie duchow i tej sfery
      Duchy i ta sfera... większość z nich jest bardziej przerażona od nas...
      Nie będę się zbyt wiele rozpisywał, polecam pogooglać po nazwisku "Bruce Moen".
      To powinno Ci troszkę pomóc w "pomacaniu tego tematu".

      > napiszcie cos prosze
      Napisane... Twa prośba spełniona.
    • anahella Re: o tarocie 14.03.09, 00:09
      monk164 napisała:

      > Dlatego trzeba
      > sobie samemu narzucić wolę zachowania, umiar w kontaktach
      > z Tarotem.

      Zgadzam się. Moda na wróżenie, ezoterykę oraz magię rozrosła się przez ostatnich
      kilka lat z powodu popularności książek i filmów o Harrym Potterze. Mamy też
      disneyowskie wydawnictwa chyba nazywają się "Witches", mamy jakieś seriale o
      czarownicach... Niestety, ezoteryka weszła w popkulturę i każdemu wydaje się, że
      to takie proste. Za karty biorą się dzieci, myśląc że to działa na zasadzie
      włączenia i wyłączenia światła. A to tak nie działa.
      A tymczasem do Tarota trzeba zrozumienia i pracy. Pracy głównie nad sobą.
      Opanowanie się przed sięganiem po karty w każdej chwili życia to też praca nad
      sobą.

      > no to ja nie wiem teraz czy powinnam sie nim zajmowac
      > po prostu chce ale sie
      > boje i wiecie boje sie go stawiac wieczorem
      > za to w dzien nie mam oporow
      > boje sie duchow i tej sfery

      Myślę, że jeśli się boisz, powinnaś odstawić karty i przemyśleć źródło Twoich
      strachów. W życiu nie chodzi o to by się bać. Chodzi o to by nazwać po imieniu
      to, co czego się boimy.

      W innym temacie pisałam o "Czarnoksiężniku z archipelagu" Ursuli Leguin (a może
      Le Guin? - nie pamiętam jak się pisze jej nazwisko). Czytałaś? Jeśli tak,
      przemyśl walkę bohatera z cieniem. Jeśli nie czytałaś - gorąco polecam. Jeśli
      znasz Harry'ego Pottera, motyw może wydać Ci się znajomy, bo jeden wątek jest
      zerżnięty właśnie z "Czarnoksiężnika z Archipelagu".
      • monk164 Re: o tarocie 14.03.09, 07:12
        dziekuje wszystkim za wsparcie odpisuje tak wczesnie bo w wekeend mnie nie
        bedzie a moje dzieciaki juz pobudke robia o 6 rano o jak milo
        milej soboty i niedzielki
    • ines113 Re: o tarocie 14.03.09, 13:41
      Zgadzam sie z tym, co napisal Oktawiusz.
      Monk, jak zaczelam to czytac, to odetchnelam z ulga, jak zobaczylam
      na koncu, ze to byl cytat, a nie Twoje przemyslenia big_grin
      Nie wiem, czemu ludzie tak chetnie demonizuja Tarota, czego nie
      robia z innymi kartami, a przeciez wszystko funkcjonuje na tej samej
      zasadzie.
      Moze trudno w to uwierzyc, ale to w nas sa te wszystkie madre
      podpowiedzi i proroctwa, a nie w jakims duchu tarotowym. Ano
      jestesmy stworzeni na podobienstwo Boga i Bog wcale nie ukrywa przed
      nami tak wielu tajemnic, jakby sie wydawalo. To nasz brak kontaktu z
      wlasna duchowoscia blokuje nas w odczytywaniu informacji na
      jakikolwiek temat, a karty sa narzedziem, ktore nam ulatwiaja w
      dotarciu do nich.
      A jesli juz przyrownamy Tarota do noza, to czy nie byloby absurdalne
      stwierdzic, ze noz nami rzadzi, nie lubi uleglych i slabych (bo moze
      im poobcinac palce wink ), chce, zeby sie nim zajmowac, sprawdza
      kazdego i wybiera tylko silnych? Podobnie absurdalnie jest twierdzic
      tak o Tarocie.
      A jesli ktos czuje jakas tajemnicza istote, ktora z nim rozmawia za
      pomoca kart, to radzilabym sprawdzic, czy nie doszlo do podlaczen
      energetycznych z innymi istotami albo podleczyc skolatane nerwy...
      • czaszka00 Re: o tarocie 14.03.09, 20:13
        hahaha
        Ines jesteś swietna z tym nożem hahaha prawie monitor zalałam kawą heheheheheheh
        • ines113 Re: o tarocie 16.03.09, 19:04
          big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka