Sezon się zaczyna. W niedzilę podczas spaceru znaleźliśmy 3
prawdziwki, wczoraj przez pół godziny dużą garść podgrzybków.
Mężuś ukochany zbiera grzyby pasjami. Żyje od września do września,
od jednego sezonu do drugiego, byle tylko móc iść do lasu i przyjść
z łupem. Im większym tym lepszym. A Ty się żonko martw
Z poprzedniego sezonu mam jeszcze torbę suszonych i kilka słoików
marynowanych. I tak się zastanawiam w obliczu nadejścia
nowego "kataklizmu urodzaju" CO JESZCZE?
Co się robi z leśnych grzybów? Ze świeżych i z suszonych.
Wszystkie wskazówki mile widziane, bo ja często zapominam, że je
mam. Im więcej pomysłów na wykorzystanie tych suszonych i innych
zachowanych na zimę tym lepiej, bo mój repertuar kończy się na zupie
grzybowej i sosie do mięska.
POMOCY!