paulap9
01.10.07, 09:15
Witam. Chciałabym przedstawić swoją sytuację i prosić o konsultację
w tej sprawie. Po prostu zastanawiam się, czy jest jakaś szansa na
uzyskanie jakichkolwiek świadczeń? Otóż mam orzeczony znaczny
stopień niepełnosprawności od sierpnia 2004 r i z tego tytułu
pobieram zasiłek pielęgnacyjny 153 zł. W 2003 r ukończyłam studia
dzienne i nie zdążyłam podjąć pracy kiedy rozpoczęły się problemy ze
zdrowiem. Nie mam więc 4 lat składkowych. Przy czym muszę zaznaczyć,
że choroba rozpoczęła się na pewno w okresie studiów (nowotwór, guz
miał 10 cm, więc nie możliwe by urósł w ciągu roku). Niestety nikt z
lekarzy nie potwierdził tego pisemnie. W związku z powyższym nie
przysługuje mi ani renta z ZUS ani renta socjalna.Ponadto nie mogę
szukać pracy przez Urzad Pracy, gdyż znajduje się tam moje
orzeczenie i do stycznia 2009 r nie mogę liczyć na ,,normalną"
pracę.Po prostu nie mogę schować orzeczenia i szukać pracy jako
zdrowa.W moim mieście są 2 zpch i w obu nie ma dla mnie pracy. Jest
wolny etat sprzątaczki i portiera.Gdyby nie mąż zostałabym bez
środków do życia.Aha na pomoc z mopsu nie mogę liczyć, gdyż
przekraczamy dochód.I moje pytanie: w jakim kraju my żyjemy? Czy
można pozostawić ON bez dochodu? Jestem na łasce męża i nie czuję
się z tym dobrze. Czuję się pokrzywdzona przez system. Są luki w
prawie, których nikt ,,na górze" nie dostrzega. Może ktoś ma podobną
sytuację? Czekam na odpowiedzi. Pozdrawiam.