madohora Re: OPOLE 07.08.25, 00:08 Z PIELGRZYMKĄ DO NIEJ. U nas, na Śląsku, kult świętej Anny skoncentro wał się na Górze Chełmskiej, zwanej Górą świętej Anny. Jest to góra naprawdę święta. - Nasza święta Góra! — witają ją zawsze piel grzymi, co roku zdobywający ją w czasie lipcowych imienin świętej Anny, oraz sierpniowych i wrześnio wych wielkich obchodów. Góra świętej Anny, z daleka widoczna, chlubi się wiekową tradycją naszego ludu. Sprzęgło się tu bowiem wszystko naraz — od wiary i pokuty począwszy, na walce i zwycięstwie skończywszy. Góra ta, jak w swym nieocenionym po emacie ks. Norbert Bończyk powiedział, skupiła w so bie cały „Śląsk w! boju żelazny, w trudach nieugię ty". Śląsk, który szedł tu z modlitwą i pieśnią. Szedł z wszystkich wiosek, z każdego swojego miasteczka, warsztatu pracy, by u świętej Anny zjednoczyć się i skupie. Tu się spotykało Opole z Katowicami, Gli- Iwice z Mikołowem, Gogolin z Kostuchną, Woźniki z Bodzanowicami i t. d. j t. d. Schodzili się wszyscy Ślązacy z jednakowymi łzami, z jedną modlitwą: ratuj 1 Tu — u świętej Anny — wolno mu było modlić się w swoim starym, jak ta piastowska ziemia, języku. Języku Reja i psalmów Kochanowskiego. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 00:26 STRAŻNICY ŚWIĘTEJ GÓRY Wreszcie pielgrzym staje na szczycie Góry świę tej Anny. U samych wrót, wiodących do sanktuarium ulubionej patronki zatrzymują go po raz wtóry. Tym razem witają go serdeczne słowa jednego z synów świętego Franciszka. Jest w tym powitaniu zawsze coś odrębnego. Coś wykazującego swoistą fizjognomię franciszkańskiego ducha. Łączą się w nim i nawskroś przepajają: wiel kość z pokorą, głębia myśli z prostotą słów, bogac two zamierzeń z ubóstwem, no i powaga z niezró wnaną, słoneczną pogodą. Odczuwa się odrazu, że życie strażników świętej Anny przepojone jest poe zją modlitwy o zórz świtaniu, mistyką przyrody, dzie cięco radosnym uśmiechem i pełnym ufności ku Bogu nastawieniem. Słuchając tego powitania domy śla się pielgrzym, ile poza słowami kryje się uczyn ków miłosiernych co do ducha i co do ciała. I nikogo też nie dziwi to, że właśnie temu za konowi powierzyła święta Anna wielkie posłannictwo pracy nad duszą tego prostego, biednego i zaduma nego śląskiego ludu. Ludu, którego synowie zakonu wychować mieli na bezimiennych bohaterów. — Gdybyż ta święta Góra mogła przemawiać, nie starczyłoby jej czasu na wyliczanie tych wszystkich słów pociechy, rzucanych w obolałe serca. Tych 'wszystkich wzruszających kazań i tych nieocenio nych Bożych łask, szczodrym franciszkańskim sercem rozdawanych. Jednocześnie, jak niezwykłe są czyny strażników świętej Anny, tak samo niecodzienne są losy ich wło- oarstwa. Franciszkanie różne koleje przechodzili na tei świętej Górze. ,^P,rZeglądaiąC kroniki widzimy, jak już od roku krzątają się wokół skarbów świętej Anny Po przednikami ich byli kapłani z leśnickiej fary. Pierw szym gwardianem góry Chrystusowej starki był Oj- (ciec. Franciszek Rychłowski ze Lwowa. Odtąd prze szło 150 lat pełnili wyznawcy św. Biedaczyny swoja (wierną służbę. Przeszło 90 lat mieszkali Franciszkanie w skro mnym, drewnianym budynku, który dzięki ofiarno ści i zapobiegliwości właścicieli państwa żyrowskier go, leżącego w najbliższym sąsiedztwie Góry Chełm skiej, — Gaszynów, — w roku 1749 zamieniony zo stał na okazały, murowany klasztor. ^ klasztor rozbijały się później wszystkie gromy. Miotały nim wichry, smagały deszcze, prze- lwalały się o niego wszystkie dziejowe burze. Z początkiem wieku XIX rząd pruski, „docenia jąc dz^łaMość ruchliwego, franciszkańskiego zako nu, widząc poza tym, że Ojcowie, pochodzący po czę ści z Krakowa, sugestywną swoją postawą wprost podsycają jeszcze polskiego ducha śląskiego ludu,, postanowił położyć temu wszystkiemu kres. W dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny roku 1810 ostatni odbył się „Wielki Odpust" na świętej Annie’ Można sobie wyobrazić ból zakonników z załzawio nymi oczyma, opuszczających ulubioną Górę i wy- nikłą stąd żałość śląskiego ludu, który dla zaakcen- towania swojego przywiązania, ani jednego nabożeń stwa do świętej Anny potem nie zaniechał. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:05 Gdy nazajutrz znalazł się na plebanii w Leśni cy, w zwięzłych i jasnych słowach opowiedział pro boszczowi to, co widział na Górze Chełmskiej. Światły i pobożny kapłan, wysłuchawszy opowia dania swojego znajomego, w którego trzeźwość i o- Ipanowanie nigdy nie wątpił, orzekł po długim na myśle: — Miał pan, panie Krzysztofie szczególne szczę ście. Z woli Bożej ujrzałeś naszą świętą Annę, babkę Chrystusa i matkę Najświętszej Panienki, dzieci, któ re tamże podziwiałeś. Jest to naprawdę dziwne, bar dzo dziwne, bo jak Panu wiadomo prawie to samo widzenie miała dziewczyna z Poręby, waszej wioski. Widzenie, które żaden z nas nie brał poważnie, mimo, że W ostatnich czasach coraz więcej cudów dokonu je się po świecie za pośrednictwem świętej Anny. Słyszałem, że cześć Jej jest coraz głośniejsza, że pod Jej wezwaniem budują kościoły i kaplice, organizu je się bractwa i coraz też więcej dziewcząt wołają Jej imieniem. Widać z tego, że wolą Pana naszego jest, by i w naszej krainie cześć ta rozpowszechniła się jak najprędzej, tym bardziej, że po synodzie wro- Icławskim, dzień 26-go lipca postanowiono uznać za Uroczyste święto, wolne od roboty, nawet w czasie pory żniw. Wreszcie — powiedział znów sędziwy proboszcz Leśnickiej parafii — z tego co Pan, Panie Krzysztofie, mi opowiadałeś, wynika, że święta Anna sama wyzna czyła sobie miejsce, gdzie radaby zamieszkać. Wi docznie wolą Jej jest, by na szczycie Góry Chełmskiej, tam, gdzie ludzie światło widzieli, a Ty sam Panie, ją z córeczką i wnukiem oglądałeś •— zbudowany zo stał kościółek, nazwany Jej imieniem. Błagam was tedy, Krzysztofie Strzało, nie sprzeciwiajcie się woli wielkiej u Boga i pomóżcie nam, by życzeniu Jej sta ło się zadość. Milcząco przyjął tę rozmowę Krzysztof Strzała. Zapatrzył się gdzieś przed siebie, cały jak gdyby Iw* dalekie głosy dochodzące do jego duszy zasłucha ny. Będąc dobrym z natury człowiekiem, wiedział, że lud zamieszkujący całą tę nadodrzańską ziemię, nie należy do uprzywilejowanych. Dużo tu widział krzy- iwdy, dokonywanej na bezbronnych i słyszał skargi, na które nikt pociechą nie odpowiadał. Naród ten, opuszczony, biedny i nie umiejący się obronię, ko niecznie potrzebował kogoś mocnego i bardzo uprzy- Iwilejowanego, któryby w sposób serdeczny i mądry orędował za nim przed samym Bogiem. I śledząc tok swoich myśli — odezwał się po dłu giej przerwie Krzysztof Strzała, pan na Porębie: — Słusznie, Księże Proboszczu, święta Anna zo stanie patronką naszego ludu. Postaram się, by w jak najkrótszym czasie Góra Chełmska zamieniła się na Górę świętej Anny, do której tysiące ludzi po wszyst kie wieki pielgrzymować będzie po ratunek i ukoje nie dla zranionych serc. Szlachetny Strzała dotrzymał obietnicy i wkrót ce na miejscu objawionym, wśród szumiących drzew1, stanął kościółek ku czci orędowniczki śląskiego ludu. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:11 PRZEZ GROTĘ NA DRÓŻKI Odwiedzając „starkę" nie sposób pominąć „cór ki", która znów zadomowiła się w dużej kamiennej grocie, ukrytej w okolonej drzewami ślicznej kotli nie. Tu corocznie w odpust udaje się z kościoła u- roczysta procesja, w czasie której księża niosą do groty cudowną figurę świętej Anny, by przed mą odprawić uroczystą sumę. I znów serca wznoszą się w górę: _ „ „Radujmy się wszyscy w Panu, obchodząc dzień uroczysty ku uczczeniu świętej Anny, z której uro czystości weselą się Aniołowie i wychwalają byna Bożego". Przebogate słowa psalmu 44, w którym „serce cudną rzeczą gra" na widok Tej, którą „Bóg olejkiem wesela namaszcza i na wieki ubłogosławił tu przea grotą, W czasie tej uroczystej sumy nabierają niezwy kłego znaczenia. Nigdzie, tak wyraźnie nie widzi się tej mężnej niewiasty, jak tu, gdy kapłan po Komunii świętej śpiewa na jej cześć: „Wdzięk, rozlany ustach Twych: przeto ubłogosławił Cię Bog na wieki . Powodem, że święta Anna u boku ukochanej Sw j Córki, jest szczególnie uprzywilejowana, są równie* te nieprzeliczone tłumy publiczne śpiewne wyznanie wobec tej przepięknej przyrody składające: „Niech się jak chce ze mną dzieje, W Tobie święta Anno mam nadzieję! Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:16 Ile to już modlitw tu odprawiano i pieśni prze siewano, z których chyba najrzewniejsze słowa mie szczą się w pożegnalnej trądzie: „Święta Anno, żegnam Cię! Święta Anno, kocham Cię! święta Anno, pobłogosław wszystkie dzieci Twe!“ Pielgrzymi każdorazowo żegnają swoją umiłowa ną Patronkę w sposób naprawdę szczerze wzrusza jący. Po prostu ze łzami w oczach. I nikt się tym łzom nie dziwi... Ktokolwiek tu bodaj raz w życiu był, sam nie może się oprzeć temu „załzawieniu", które wcale nic wspólnego z „miękkością serca nie posiada. W tym żegnaniu się z świętą Anną jest wdzięcz ność dzielnych, konsekwentnych ludzi. Jest również tradycja całych pokoleń, które wiedziały, dlaczego pielgrzymowały na Górę Chrystusowej Starki i ja ą nagrodę za swoje trudy pątnicze odebrały. Lud, schodząc z góry w dół, wraca z odpustem, który uwielokrotnioną radością odbija się na twarzy i całej postaci, posilonej i gotowej do podjęcia dalszej walki z narastającymi w ciągu roku truda mi życia. Święta Anna ze swej Góry zawsze, o każdej po rze roku dnia i nocy błogosławi wiernemu swojemu ludowi, oraz tym wszystkim, którzy z dalekich stron przybyli tu z tym szczerym, szlachetnym zamiarem „odgrzebywania grubych warstw rupieci i popiołów, którymi w ostatnich czasach przysypane były^ natu ralne skarby tej ziemi", jak to pięknie w swoim in gresie w dniu 9/9 45 roku zapowiedział Administra tor Opolski J. E. Ks. Dr Kominek, I znowu nie kto inny, jeno O n a, święta Anna,, wierna Patronka ciemiężonego ludu dopomoże, by podczas tego odgrzebywania nie było już więcej „ran, rozbijania i niszczenia". I da Bóg, że pod tymi po piołami „odnajdzie się stary przytłumiony znicz", któ ry pod opieką świętej, znów „nowym, jasnym pło mieniem zapłonie". Jeśli tego dokonamy, będziemy świadkami naj piękniejszego cudu świętej Anny. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:20 Ja się Jej polecam dnia każdego, Aby mnie broniła ode złego, Ja Onej swe nędze opowiadam, I moje potrzeby Jej przedkładam; Niech się jak chce i t. d. W smutku, i nieszczęściu i w chorobie, Źe przyjdzie z pomocą, ufam sobie, Najmilsza Matuchna, Anna święta, Bo Ona o sługach swych pamięta; Niech się jak chce i t. d. Ty, Matko, żadnego nie opuścisz, I mnie też grzesznego nie zapomnisz, Boś Ty jest pociechą zasmuconych, Ty jesteś ratunkiem u trapionych; Niech się jak chce i t. d. KTobie się sieroty uciekają, Wdowy uciśnione pomoc mają, Boś Ty, Anno święta! wszystkim Matką, Wspomagasz każdego do ostatka; (Niech się jak chce i t. d. Gdy już czas przyjdzie, że umrzeć muszę Anno! z Córką Swoją strzeż mej ddszy; Uproście mi grzechów odpuszczenie U Pana Jezusa i zbawienie! Niech się jak chce i t. d. A gdy czart nastąpi ze swą mocą, Przybądź Anno święta! z Twą pomocą, I oddal precz czarta przeklętego, Proś za mną Jezusa, Wnuka Twego; Niech się jak chce i t. d. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:24 NA GÓRZE ŚWIĘTEJ ANNY W sercu zraniony, W duszy zgnębiony Przyszedłem tu znów po pociechę, Tak jak stroskane Ptaszę zbłąkane Do gniazdka się tuli pod strzechę. Krocie pątników, Kalek, grzeszników Przede mną już tu modliły, Przez Matkę Annę I Matkę — Pannę Zyskały tu spokój i siły. Bo prośby wiary Z duchem ofiary I łzami pokuty serdecznej Zawsze zyskają, Czego szukają: Pociechy doczesnej i wiecznej. Łzy i westchnienia Niebios sklepienia Cudowną drabiną sięgają; Po niej ku ziemi Z czary złotymi Anioły się boże spuszczają. Jednych kroplami, Drugich strugami Niebieskiej słodyczy częstują, Biorąc za miarę Miłość i wiarę Tych, którzy ku górze wstępują. Śród bożych dzieci Stawiam raz trzeci I ja na tej górze znękany Bólem złudzenia, N iepowo dzenia, By w duszy wygoić znów rany. Patronki tego Miejsca świętego, Przed wami upadam w ufności, Że duszne zdrowie Całkiem odnowię, Wykraśnieję w światłej młodości. 0 Matko Anno, 1 Matko Panno Co nad ludem śląskim czuwacie Już całe wieki Wszak swej opieki Mnie darmo wyglądać nie dacie ? Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:46 Zresztą władcza natura o. Atanazego, długoletnie jego zasługi i popularność zapewniały mu w klasztorze znaczenie niezależnie od stanowiska. W r. 1870 założono w klasztorze św. Wygnanie Anny szkołę łacińską dla kandyda- w t. 1875 tów d0 zakonu z całej saskiej prowin cji franciszkańskiej, a kierownictwo jej objął o. Bonawen tura Machuj jako lektor. Szkoła ta przetrwała do 22 maja 1875 r., gdy ją na rozkaz rejencji opolskiej zamknięto, lecz 19 jej uczniów oświadczyło gotowość wywędrowania z Oj cami do Ameryki. Ustawa z 31 maja 1875 kładła kres istnie niu zakonów na obszarze państwa pruskiego. Dnia 7 czerw ca 1875 opuściła klasztor pierwsza partia zakonników zło żona z 4 ojców i 4 braci. Z ojców tych wymienia Bonczyk w poemacie 3: o. Marka Thienela ówczesnego wikarego, który na podstawie dawniejszych wspomnień jest jeszcze dla niego „młodzikiem w konwencie", o. Dezyderego Lisa i o. Bonawenturę Machuj a, czwartego zaś o. Sebastiana Ce bulę pomija, a więc go chyba nie znał. Następnego dnia zjawiła się komisja rządowa dla śledztwa za niedozwolo nymi aktami i kasami tajnych stowarzyszeń. Zakonników zamknięto po celach od godz. 8 rano do 3 po poł. pod strażą 7 żandarmów, jednego z ojców ściągnięto nawet z konfesjonału. Zabrano spisy bractw pobożnych i książki nabożne. Całe to wydarzenie opisywano po czasopismach. Ponieważ nie dzwoniono w południe na Anioł Pański z po wodu rewizji, chciano nadrobić po jej zakończeniu to za niedbanie i wywołano nieoczekiwany skutek, gdyż ludzie pospieszyli uzbrojeni w koły, widły itp. na ratunek zakon ników i zaledwie udało się o. Osmundowi ich uspokoić. W końcu d. 24 lipca 1875 nakazano pozostałym zakonni kom opuścić klasztor do końca miesiąca. O. Osmund w asy stencji oo. Atanazego i Wiktora odprawił 31 lipca uroczy ste nabożeństwo, po którym o. Atanazy wyjechał do Wrocławia, a o. Wiktor do ks. Schoeneicha do Rudy. O. Osmund próbował z 4 braciszkami utrzymać się w kla sztorze, co mu się udało do 27 sierpnia, dnia wydalenia go przez landrata ze Strzelec; następnie ukrywał się jeszcze u znajomych księży w okolicy do marca 1876 r., kiedy wyjechał do Holandii. Klasztor i fara LIX Opiekę nad opuszczonym klasztorem usiłował rząd narzucić proboszczowi leśnickiemu, który się bronił przed tym obowiązkiem; tymczasem opiekowali się dzwonnik Hudzik, a potem za zapłatą Jokiel. Odpusty odbywały się nadal, napływali po początkowym zakazie dość licznie pątnicy, ale brak było dostatecznej liczby duchownych do spowiedzi i nabożeństw, gdyż wiele parafij było osiero conych skutkiem walki kulturnej. Najwięcej księży świec kich zjechało się w r. 1880. Wielkie zasługi w tym czasie położyli 3 księża: Matyszok, proboszcz z Rokiczy, Olbrich, proboszcz i Ślązak, wikary z Jesiony. Ponieważ zakazu pielgrzymek nie odnowiono, przybierały one coraz większe rozmiary jak np. w 1881 r. W tym roku wrócił 17 paździer nika na Górę Chełmską o. Atanazy, a 9 listopada o. Dezy dery Lis i w ubiorze księży świeckich poczęli pełnić dawne obowiązki pozostawieni na ogół w spokoju ze strony władz rządowych, aż do 6 sierpnia 1887 r., w którym ministerstwo zezwoliło na jawne osiedlenie się franciszkanów w kla sztorze św. Anny. Jak widzimy Bonczyk pominął tylko je dnego z ojców żyjących w klasztorze w r. 1875, natomiast wprowadził 7 z ówczesnych braciszków (Alfons, Dawid, Jacenty, Józef, Jukundy, Piotr i Wawrzyniec), z których tylko jednego Dawida, nazwiskiem Kornek, odszukałem w książce o. Reischa. Nad innymi zakonnikami górował O. Atanazy niewątpliwie o. Atanazy znajomo- i odpust, ścią języka polskiego, a życzliwym którego nie było stosunkiem do pielgrzymek pol skich wrył się w pamięć pątników, Bonczyk zaś i zapewne inni księża świeccy łatwiej się z nim porozumiewali, bo przecież nie zawsze był on za konnikiem, ponadto zaś jeździł od 1861—1872 na wszyst kie misje ludowe i był najbardziej znany na Śląsku ze wszystkich franciszkanów chełmskich. Nic dziwnego, że przypadł do serca Bonczykowi tak dalece, iż przy opra cowywaniu poematu w 1886 r. wyrósł na jego naczelną postać i usunął na drugi plan br. Aleksego, postać raczej z fantazji niż z rzeczywistości wziętą. Jak to już niejedno krotnie zaznaczałem, Bonczyk jest realistą z natury swoich Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:51 marca 1882), prędzej może pośpiech w pisaniu mógł być przyczyną, ale w każdym razie wzmiankę o szkole Komi sarza należy uznać za niewystarczającą. Prosił się zaś nie jako o wymienienie go obok Ficka nie tylko jako autor artykułów, lecz także jako początkowy redaktor w 1868 r. Zwiastuna Górnośląskiego, w którym kilka wierszy umie ścił Bonczyk. Wśród ,,ojćzyzny filarów" w ogólnej Ojczyzny filary liczbie 28 znalazło się tylko 4 ludzi świeckich: Lompa poczciwiec, Bie- nek z Miechowie, Ligoń kowal rymotwórca i kończący re jestr Miarka, resztę (24) stanowią księża, a wśród nich 4 biskupów, z których Diepenbrock i Gleich weszli tylko z powodu swej godności i wdzięczności poety za pewną życzliwość dla ludu. Inaczej przedstawia się sprawa z Bo- gedainem, Włodarskim, Połomskim, Fickiem i Szaf ran kiem ze zmarłych, Stabikiem zaś, Damrothem, Lubeckim, a przymknąwszy nieco oczy, jeszcze z Szulczykiem, Święt- kiem, Wątróbką, Kanią, Kirchniawym, Sarnesem i Nehrli- chem z żyjących, ale Studziński, Wołczyk, Dembończyk, Błana, Krahl, Wawrzek i Korpak dostali się w to towarzy stwo tylko dzięki przyjacielskiej protekcji autora. Razi na tomiast brak ze świeckich co najmniej Kosickiego, Smółki i Gajdy, z księży zaś Perzycha, Laxego, Purkopa, Kulki i Weltzla5), który się o to pominięcie upomniał w liście do Bonczyka („Czy to istotnie Wasza Wielebność czuje żal do mrue, że nie wymieniłem Was między tam wyliczonymi? 0 gdybym był wiedział, że sprawię Waszej Wielebności jakąś uciechę, ,ak chętnie byłbym to uczynił!” pisze Bon czyk 25 maja 1886), a Filip Robota mógłby z powodzeniem ligurowac zamiast Bieńka. Jest więc sporo dowolności 1 doraźności w obrazach filarów ojczyzny, lecz wszystko to tłumaczyć się da pośpiechem, który udzielił się także czy telnikom i krytykom Góry Chełmskiej, skoro ten ustęp uznawali prawie bez wyjątku za najważniejszy i przytacza- nie1szyaZWyCZa^ °b°k ekspozycp Jako najcharakterystycz- Inni księża świeccy znaleźli się w porządku nabo- jZ-°ny ?rzez °* Atanazego w III 421—430, F*1 462, gdzie nazwisk kaznodziejów doliczyć się można 12 prócz Bngla i 24 odprawiających msze, z których tylko otabik i Lubecki wymienieni byli przez ks. Grelicha. Ni gdzie natomiast, jak wspomniałem, nie ma ani samego Bonczyka ani jego kolegi, również proboszcza z Bytomia ochirmeisena ani autora życiorysu Ficka ks. Karola Press- treunda. Nieobecność obu ostatnich jak całego szeregu in nych księży górnośląskich da się wyjaśnić ich niemiecko- scią; bywalcy natomiast polskich odpustów po rok 1885, z którymi zetknął się Bonczyk, zostali przeważnie, a może nawet w komplecie, uwiecznieni w poemacie w liczbie niemal 60. przytoczyć można tylko to, co już zaznaczyłem, że rozprawa ta jako Wel- tzlowa była zaznaczona drobnym drukiem w naczółku treści numeru, a więc Bonczyk nazwiska autora nie zauważył i znowu wstyd było mu przyznać się do tego przeoczenia. Podobnie pokrzywdzony został prze milczeniem i o. Władysław Schneider, którego wprawdzie od lat w kla sztorze me było, ale który choćby jako poprzednik Bonczyka w Pieka rach i autor kilku książeczek zasługiwał na pamięć. Bonczyk znał chyba jego artykuły w Schlesisches Kirchenblatt z 1863: 1) Urkundliche Nach- nchten uber St. Annaberg in Oberschlesien (str. 409-413), 2) Nachrich- en uber das Gnadenbild zu St. Annaberg (str. 413-417) i 3) Historische Nachnchten uber die Griindung der Calvarienkapellen usw. (str. 445 449 1 457-4^1). Czasopismo znajdowało się w każdej parafialnej. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:15 Dokądż lecisz, mój duchu, jak w wieszczym ulocie? 50 Marząc o sferach niebios, toniesz niemal w błocie, Nie ku niebu ulatuj! Spiesz ku Chełmskiej Górze! Tam w pobożnych, wieśniaczych procesyi chórze Błagaj Boga o litość, pątnicze wspomnienia Osłodzą ci szukanie przyszłego zbawienia. 55 Święta Anno! Królowo górnośląskiej warty, Berłem łaski słynąca w świat na wskroś otwarty, Święta Anno, do Ciebie w swej doczesnej męce Dźwiga rzymski bez granic kościół w modłach ręce; Do Ciebie i nasz naród otoczon wrogami, 60 Rwie się, łamiąc kajdany, a świecąc cnotami; Do Ciebie z siół chudobnych i z grodów wspaniałych Płyną rzesze bez liku, wszak dla dusz zbolałych Upragnione lekarstwo tam, gdzie serc wylanie! Gdyż u Ciebie Syn Boży raczył mieć mieszkanie, 65 Toć i Ewy prawnuki spieszą w Twe objęcia. O Babko najszczęśliwsza Maryi Dziecięcia, Gdyż hojnie wszystkim dajesz, mnie też Twą opieką Wzbogać, co się wybieram w podróż tak daleką! Bo, choć wola, myśl silna, lecz lutnia bez dźwięku; 70 Ty ją nastrój! Gdyż wiek ten pełen zbroi szczęku, Racz ją natchnąć pokojem! Twa niech pomoc sprawi, Bym godnie opiął górę, która Ciebie sławi! Skończyły się nieszpory. Ojca Gwardyjana Wywołano ku bramie; tam wieść niesłychana 75 Wszystkich zniepokoiła: „Pan radca ziemiański Wielkich Strzelec zabrania na ten to rok pański Pątnikom iść na Górę z krzyżem, z chorągwiami; Policy ja rozpędza tłumy, co z pieśniami Dążą na święte miejsce, a z polskiej dzielnicy Św^Moa Związku i a\.- • Górników przy lv' p. Dę^eusko W Czerwionco Góra Chełmska, I Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:17 Alfonzy w posłuszeństwie cingulum całuje, Lecz pokornym pytaniem tak się informuje: „Wszystko według rozkazu Ojca Gwardyjana, 140 Lecz doŚwiętegoKrzyża, gdzie bywa śpiewana Suma i do kościoła Upadku Trzeciego Raczył Ojciec Gwardyjan brata Aleksego Syłać do usług księży; poczciwiec Stokowy Zawsze, jak dotąd było, pomagać gotowy, 145 Latoś także pomoże; czy Ojciec pozwoli?" „Wiesz", — rzekł Ojciec Gwardyjan, — „że się nie niewoli Ludzi obcych, nie naszych. Lecz niechaj tak będzie. U Trzeciego Upadku dwóch księży zasiędzie, Trzech u Świętego Krzyża. Brata Aleksego 150 Nie uwiążę do pracy. Jest ci wolą jego Zżyć wiek u świętej Anny, lecz w służbie niczyjej; Niech się spełni! Czterdzieści lat już kalwaryi Poświęcił nasz staruszek; nic nie wie o świecie, Domek ten przy Upadku jak gniazdeczko w kwiecie — 155 Cały jego majątek. Kto on, skąd, dlaczego Tu usiadł, nie usłyszał jeszcze nikt od niego. Nie badaj, nic nie żądaj, on czyni, co może, Byś nam go jak najdłużej jeszcze dał, o Boże!" To rzekłszy, podał krzyżyk do ucałowania, 160 Nakrył głowę kapturem, przed Bogiem się kłania, Mijając główny ołtarz; ociężałe nogi Sandałmi bruszą myte kamienie podłogi. Skoro wstąpił w refektarz, bracia się kłaniają, Milcząc, z winną pokorą na rozkaz czekają. 165 Ojciec Gwardyjan usiadł, urzędem zmęczony, I rzekł: „Wiecie, że w odpust bywa odmieniony Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:21 „Gdybyś słyszał od ludzi o prześladowaniu Wiary, lub nas zakonnych, nie zdradzaj w gadaniu Myśli twoich, milcz stale; gdzie nasienie padnie, Jaki owoc przyniesie, tego nikt nie zgadnie! 235 Wszak wiesz, że ksiądz Osmundus i nasz Wiktor miły Już stali przed kratkami, lecz ich wypuściły Szpony już zaostrzone żarłocznego wilka. Teraz burza; zaświeci słońce za chwil kilka!" Zamilkł Ojciec Gwardyjan. Józef jeszcze stoi, 240 Chciałby o coś zapytać, lecz się słusznie boi Mówić o sprawach obcych; ośmielił się przecie I szeptnął: „Jakież też to proroctwa po świecie Krążą!" Milczy Gwardyjan. Józef nieproszony Ciągnie dalej: „Nie będzie klasztor nasz zniesiony, 245 Podwiel stoi ta skała! A to skała zdrowa Jeszcze jeden świat taki przeżyć wzdy gotowa!" Józef milczy. Czy Ojciec Gwardyjan nie słyszał? W proroctwa się ni słowem ni gestem nie wmieszał. Józef niezadowolnion po wtóre zaczyna: 250 „A zaś drugie proroctwo dotyczy Gaszyna: Jak ostatni z Gaszynów umrze tu w klasztorze, Spełni się dla tej góry przeznaczenie boże". Widocznie zniechęcony Ojciec Atanazy Rzecze: „Bracie, sam mówisz, iż tej góry głazy 255 Nieprzeżyte; i cóż się obawiać wygnania? Nam w proroctwa biblijne wierzyć, nie w gadania Owczarzy i cyganek. — Wanda nie ma synów Takich jak Gaszynowie! Ostatni z Gaszynów Dawno już gdzieś zaginął, Damijan waleczny; 260 Corocznie się modlimy dlań o spokój wieczny!" Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:24 Tu postraszy, tam zbije, nareszcie ustanie. Procesy je rozganiać jest ci to, mój Panie, To samo co wiatr wiązać, by nie wiał po błoni, 325 A on wieje do woli, nikt go nie dogoni. Jakoż śliczny świat, gdy nim Pan Bóg tylko włada? Lecz gdy się w rządy boskie człek-lichota wkrada, Tu odmienia, tam psuje, wnet tyle nabroi, Iż ran, które dziś zadał, sto lat nie zagoi, 330 Któż wie, co się z tych świętych murów jeszcze stanie!" Zaś księdza wikarego takie obawianie Zwykle wielce wzruszało; na samo wspomnienie, Iżby światu służyły te święte kamienie, Zmarszczył twarz, zwiesił głowę, ogień ciska okiem, 335 Drażni po gankach echo częstym, ciężkim krokiem; Nagle stanął i pyta głosem niemal drżącym: „Ileż to razy jakimś pankom wszechmogącym Podobało się wygnać nas z naszej własności?" „Księże!" — odrzekł Gwardyjan, — „boskiej opatrzności 340 Zawdzięczamy te losy, Bóg tu nami rządzi, On nas tu przyprowadził, a gdy rozporządzi: „Wydalić się!”, pójdziemy; gdy pozwoli wracać, Będziem nową czynnością Jemu się odpłacać. Dwa razy już nasz zakon opuszczał te progi. 345 Naprzód zaraz z początku, kiedy w czasie trwogi Krew i pracę zakonu śród wojny Kozaków Rozbryzgiwała Polska. Tedy od rodaków Uciekając, proszeni tu na Chełmskiej Górze Staliśmy się oświaty ojcowie i stróże. 350 Aleć księże z Leśnicą nieporozumienia Nabroiły tam i sam wiele rozjątrzenia Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 20:15 I choruje aż dotąd; mówią: na suchoty. Zepsuł żołądek, musi wziąć coś na wymioty! Nasi więc kalwaryją i to miejsce święte Opuścili. Urzędy za dobra nam wzięte Dozwoliły jedynie, by ojciec Gomolski, 385 Staruszek Epifani, rodem może z Polski, Został w celi do śmierci. Ledwo zawarł oczy: O jego pięć talarów — a to fakt ochoczy — Wszczął się sąd długoletni rządu z Gaszynami, Aż znikł cały majątek gdzieś między aktami.” 390 Tu nadszedł ojciec Marek, najmłodszy w kon wencie. Jego o rzeczach świata naiwne pojęcie Włożyło mu na język szczere zapytanie: „A mógłby to ktoś zabrać, Ojcze Gwardyjanie, Co klasztorom należy?” ,,Marku! — rzekł wikary, — 395 Wszak ci to skiż majątków spór we świecie stary. Świat mówi: »Wszystko moje! Kościół, gdy posiada, Oczywiście, że ukradł!« bierze więc i zjada. Pokaż mu ty najstarsze, święte dokumenta, On na palcach dowiedzie, że powinność święta 400 Wziąć dobra i dokument; nareszcie wyżenie — Co światu po klasztorach, co mu po księżynie!” „Ojcze! co też mówicie!” — westchnął Ma rek, „przecie Już dla samej spowiedzi trzeba księży w świecie!” Głośno się wszyscy śmiali na takie pojęcie 405 Spraw światowych Markusia, młodzika w konwencie; A wikary rzekł „Nosił wilk owce lat kilka, Wreszcie, mówi przysłowie, poniosą i wilka; Co znaczy: najprzód biorą wielcy; na wielkiego, Bezbożnością i cudzym dobrem tuczonego, Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 20:18 Co przez lata — codziennie — miewał przed oczami. Dziś jak pierwszy raz widzi: na odwrotnej stronie 475 Ołtarza: święta Anna z Dzieciątkiem na łonie, U spodu Góry Chełmskiej klasztor, kalwaryja I początków konwentu świetna history ja. Szczytne plemię Gaszynów, choć-eś już wymarło, Lecz do sławy wieczystej sobieś tór otwarło, 480 Gdyś przed trzema wiekami na górze Jerzego Fundamenta łożyło dla domu bożego. Stał kościółek drewniany śród głębokich lasów, Lecz mało odwiedzany. Zaś od owych czasów, Gdy święte relikwije aże gdzieś z Francyi 485 Wprowadzono na górę w wielkiej procesyi, Zasłynęła w dalekie święta Anna strony, Bóg okazał cudami, że chce być wielbiony Na tym miejscu. Częstokroć w nocy widywano I sumiennie w Leśnickich aktach spisywano: 490 Jakieś duchy w habitach Ojców Reformatów Z tej strony, gdzie obecnie stoi dom Piłatów, Z gorejącymi świecmi w długim, jasnym chórze Unoszą się w powietrzu ku wysokiej górze. Otóż obraz szlachetnych, starodawnych czynów 495 Melchijora Fernanda Gaszyny z Gaszynów Który z Gliwic uprosił Ojców Franciszkanów Na stróżów świętej Anny w dziele Leśniczanów. Przybyli Reformaci, jak kronika niesie, I zabrzmiały modlitwy i hymny po lesie. — 500 W ten to obraz się wpatrzał ojciec Atanazy, A chociaż go widywał niezliczone razy, Nigdy tego nie myślał, co dziś patrząc, myśli: „Z wolą boską — chwalebnie — nasi pierwsi przyszli, Zaś odeszli, zaś przyszli; później rozpędzeni, 505 Za pięćdziesiąt lat smutnych wszechstronnie proszeni Pracujemy dla Boga, dla bliźnich zbawienia !" Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:31 Drogami jakby wstęgą z sobą połączone, A niewiasty wstydliwe, a zdrowa młódź strojna: Ziemio, dokąd twój język kochasz, bądź spokojna, Nikt ci wiary nie wydrze ani świętej cnoty, Ni szczerości praojców, ni do prac ochoty! 25 Iżeś skarbem prześwietnym: cesarze, królowie Koronę twoję nosić chcieli na swej głowie. Śląsko, zostań, czym byłoś, tak cię w świecie wsławi Święta Anna, a niegdyś śród Świętych postawi! Ten to Śląsk do wzajemnej wysyłał dziś Matki 30 Pobożnych swych pątników, męże, żony, dziatki, Boć iść do ś w. Anny choć jednemu z gniazda, To jak A m e n w kościele. Pobożnych nie jazda, Ale nogi tam niosły. Więc w płachty chędogie Wkładano chleby, masła, sery i ubogie 35 Uściskane pieniążki, już to na ofiary Lub naduszzalecania. To wziąwszy na bary Z modlitwą i pieśniami przez cne Pyskowice Zdążano dnia drugiego rano do Leśnice. Latoś dniem tym niedziela. Być więc na kazaniu 40 I na Mszy świętej stoi w boskim przykazaniu. Zaległy procesyje rynek i ulice; Już kapłani zasiedli wszystkie spowiednice, Każdy swoich słuchając; a rozkaz wydano, Iżby po nabożeństwie poobiadowano; 45 Nie spieszyć do klasztoru aże wszyscy razem! A trzody się kierują pasterzy rozkazem. U stóp kopca Jerzego czyli chełmskiej góry, Przed wieki otoczonej sosnowymi bory, Wylęgła się Leśnica, w tym tylko podobna 50 Arcydziełom malarstwa, iże jest nadobna, Gdy ją zdała podziwiasz; złośliwe ludziska, Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:34 Laskiem, sadzonym w rzędy, niebem tej jasności, Co to pragnie pokazać światu swe piękności. „Jakoż śliczne widoki!" — tam i sam szeptano, „Cudnać to okolica!" — głośno powtarzano; Znów milczą, wyglądają jakby w uniesieniu; 120 Zaś ksiądz proboszcz leśnicki mówi po swojemu: „Otóż to święta Anna! Otóż to dom boży, Kalwaryja, a to zaś sławni fundatorzy! Pierwszy hrabia Mikołaj Gaszyna z Gaszynów Z małżonką Magdaleną z Klemów. Z jego synów 125 Najsławniejszy Melchior Ferdynand z Skalowną Małgorzatą. Ten to mąż zasłużył na główną Wdzięczność Górnego Śląska. Księża Reformaci Na jego prośby z Gliwic dwudziestu swych braci Tu na górę wysłali; pierwszym gwardyjanem 130 Był Franciszek Rychłowski. W klasztorku drze- wianym Mieszkano dobre sto lat. Trzeci, to Jan Jerzy Z Anną Oppersdorfczanką: Kto kronice wierzy, Utrzymuje, że kościół, który wonczas z lasów Wieżą tylko wyglądał, już za jego czasów 135 Budowano; po Jerzym następuje drugi Jerzy Adam Franciszek, którego zasługi Wielkie, on wy fundował świętą kalwaryją. Pobożna to rodzina! Dawno już nie żyją! Ale żyje ich sława!" Tu rzekł ksiądz Widera: 140 „Porównując z owymi nasz czas, toć mizera. Tamci stawiali domy, nasi rozwalają, Owi Bogu dawali, nasi wydzierają; Ów czas, Boga się bojąc, z każdym żył jak z bratem, Teraz Boga nie znając, drży przed lada chwatem. 145 Owi chętnie dawali, nasi chciwie biorą, Tamci mieli swe dobra, nasi kieszeń chorą Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:37 Doświadczonych wikarych, lub, jako mówiono, Kaznodziei nagórnych, Otóż ich obrazki: „Zaraz pierwszy: Ignacy, szlachcic de Liszawski, Ale o nim dobrego klasztor mało głosi, Choć kazał lat jednaście. Za nim się podnosi 215 Himmel Florek, Bensz po nim; choć o nich kronika Nic nie mówi, stąd jeszcze, proszę, nie wynika, Iżby nie pracowali, nie mając ochoty. Byłoć za nich lepiej jak za Jana Janoty. On księży Reformatów cne biblijoteki 220 Wywiózł z góry! — przepadły — można rzec — na wieki! Gimnazyum opolskie pod rządem Piechaczka Wpakowało je w półki — poszła nieboraczka I wzdycha do wolności. Któż tam księgi czyta, Któż tam aby o imię tych pisarzy pyta, 225 Co z niezrównaną sztuką te księgi pisali? — Często, co wielcy stworzą, nędznie gubią mali! Iż nie zdoła wyrównać świat zakonnych pracy, Niszczy, co zbudowali, woła, że próżniacy! Słusznieć po takich przodkach nastąpił Mizera, 230 Który jakoś nieśmiało na księży poziera — Po nim Szyndler, Halama, sławny Filip Kita, Ten sam, pod którym Zabrze, jak wiecie, zakwita. Po Kicie przyszedł Franke, po nim Nicko Kuba, Przez lat czternaście góry oczywista chluba. 235 Wreszcie Cyran Antoni. Otóż to epoka Babilońskiej niewoli, pół wieku szeroka. Zabłysło życie nowe, gdy po krótkim bycie Księży Alkantarynów znów na chełmskim szczycie Reformaci zasiedli. Gwardyjan Ambroży 240 Był pierwszy, z Westfalii, prawdziwy mąż boży, Ale cóż kiedy Niemiec, a tu w polskiej ziemi Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:39 Wiarogodne, ksiąg wiele w swym ukryciu mieści. Tu ksiądz Wołczyk z Byciny, teraz proboszcz w Pszowie, Ksiądz Dembończyk, ksiądz Błana, drobny, ale w głowie Ciężar nauk; Wontrobka, którego Dębianie Wdzięczni na rękach noszą, bo jego kazanie 305 Mlekiem płynie i miodem. Tu ksiądz Krahl, wikary W Raciborzu, profesor polszczyzny; tu stary Nasz Kania Poniszowski; nuż i pedagogi: Nerlich, Sarnes, Lubecki, którym lud ubogi Zawdzięcza pożyteczne gazety kościelne; 310 Tu ksiądz proboszcz Kirchniawy; katechezy dzielne Wsławiły go po szkołach; tu Wawrzek Tarnowski, Korpak Szymon, a z świeckich pan Bienek Mie chowski; Tuż u spodu, to Ligoń, kowal rymotworca, Nigdy nie zwijający przed wrogiem proporca. 315 Rejestr kończy się Miarką; jego czystej prozie Język zdrowie zawdzięcza, on chorobę kozie!" ,,Gdzież pisarz »Katolika«? O polskiej »ga- zecie«... Pyta ksiądz proboszcz Krupa, — ,,nic nam nie po wiecie?" ,,Ja się trzymam przysłowia: est modus in rebus, 320 Moi księża", — rzekł Grelich, — ,,bo nostris diebus Wszystko może pójść krzywo. Oni siebie sparzą, Redaktorzy, nam piwa gorzkiego nawarzą. Ja nie dla polityki bronię tu polszczyzny, Tylko by dla zbawienia dusz bywał zbiór zyzny!” 325 „Brawo! brawo!" — wołając wszyscy, proboszczowi Serdecznie się kłaniają. On księdzu Rymlowi Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:42 Lżej im było — po zgodzie — iw góry bliskości, Już stanęli u celu! Śpiewają z radości: „Ciebie Boże wielbimy!" Otóż kościół Krzyża, — 390 Tu Helena, tu skały, już się wolno zbliża Ogromna procesyja ku wschodom, ku bramie, Dróga się pod ciężarem ludu niedziw łamie, Zaś na wschodach wspaniałych z kapturem na głowie Stał Ojciec Dezydery. Co on w rzewnej mowie 395 Mówić raczył, nie słyszą, lecz się domniewają Serca polskie i w skrusze płacząc, aż szlochają. Po krótkiej, ciężkiej męce w dość ciasnym otworze Stanęła procesyja tuż na Rajskim Dworze. Dworze Rajski! w pokucie zroszon łez rzekami, 400 Któż cię godnie opisze z twoimi lipami, W których cieniu wieczystym owe mury święte, Co to dla dobra ludu niby z nieba zdjęte, Tulą do swego łona i pokojem darzą. Serca ludzkie, aż drogę do zbawienia wskażą! 405 Otóż lud ten strapiony znów u ciebie spoczął, Choć może w pracy krwawej z boskiej drogi zboczył, Ty go przyjm, o ty popieść, ta podróż podjęta Niech mu wskaże, że w świecie Bóg o nim pamięta! Nie objęła świątynia wszystkich swoich dzieci, 410 Lecz i w zewnątrz klęczących ducha skruchy nieci; Płacząc, śpiewają, proszą za swoich i siebie. Aleć czas już pomyśleć o innej potrzebie. Lud z rodziny swej gronem niejakoś zrośniony Gdy, choć kilka dni tylko od niej oddalony, 415 W obcym się widzi świecie, swojego śpiewaka Trzyma się jak cień wierny; dobra sforność taka. On więc głosi porządek: „Jak dotąd bywało Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 08.08.25, 23:48 Gmina Polska Cerekiew położona jest w południowo-wschodniej części województwa opolskiego, w dolinie małego dopływu Odry – Wrońska Woda, w regionie Niziny Śląskiej, na przejściu dwóch mazoriegionów: od zachodu Płaskowyżu Głubczyckiego i od wschodu Kotliny Raciborskiej. Odpowiedz Link
madohora Re: OPOLE 08.08.25, 23:51 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego wydany na przełomie XIX i XX wieku notuje dwie polskie nazwy miejscowości Cerkiew oraz Polska Cerkiew, a także niemiecką Polnisch Neukirch. Niemiecki leksykon geograficzny Neumana wydany w 1905 roku notuje nazwę miejscowości jako Polnisch Neukirch. Odpowiedz Link