• madohora Re: OPOLE 07.08.25, 00:08
      ‎ ‎Z‎ ‎PIELGRZYMKĄ‎ ‎DO‎ ‎NIEJ.
      U‎ ‎nas,‎ ‎na‎ ‎Śląsku,‎ ‎kult‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎skoncentro wał‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Górze‎ ‎Chełmskiej,‎ ‎zwanej‎ ‎Górą‎ ‎świętej Anny. Jest‎ ‎to‎ ‎góra‎ ‎naprawdę‎ ‎święta. -‎ ‎Nasza‎ ‎święta‎ ‎Góra!‎ ‎—‎ ‎witają‎ ‎ją‎ ‎zawsze‎ ‎piel grzymi,‎ ‎co‎ ‎roku‎ ‎zdobywający‎ ‎ją‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎lipcowych imienin‎ ‎świętej‎ ‎Anny,‎ ‎oraz‎ ‎sierpniowych‎ ‎i‎ ‎wrześnio wych‎ ‎wielkich‎ ‎obchodów. Góra‎ ‎świętej‎ ‎Anny,‎ ‎z‎ ‎daleka‎ ‎widoczna,‎ ‎chlubi‎ ‎się wiekową‎ ‎tradycją‎ ‎naszego‎ ‎ludu. Sprzęgło‎ ‎się‎ ‎tu‎ ‎bowiem‎ ‎wszystko‎ ‎naraz‎ ‎—‎ ‎od wiary‎ ‎i‎ ‎pokuty‎ ‎począwszy,‎ ‎na‎ ‎walce‎ ‎i‎ ‎zwycięstwie skończywszy.‎ ‎Góra‎ ‎ta,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎swym‎ ‎nieocenionym‎ ‎po emacie‎ ‎ks.‎ ‎Norbert‎ ‎Bończyk‎ ‎powiedział,‎ ‎skupiła‎ ‎w‎ ‎so bie‎ ‎cały‎ ‎„Śląsk‎ ‎w!‎ ‎boju‎ ‎żelazny,‎ ‎w‎ ‎trudach‎ ‎nieugię ty".‎ ‎Śląsk,‎ ‎który‎ ‎szedł‎ ‎tu‎ ‎z‎ ‎modlitwą‎ ‎i‎ ‎pieśnią.‎ ‎Szedł z‎ ‎wszystkich‎ ‎wiosek,‎ ‎z‎ ‎każdego‎ ‎swojego‎ ‎miasteczka, warsztatu‎ ‎pracy,‎ ‎by‎ ‎u‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎zjednoczyć‎ ‎się i‎ ‎skupie.‎ ‎Tu‎ ‎się‎ ‎spotykało‎ ‎Opole‎ ‎z‎ ‎Katowicami,‎ ‎Gli- Iwice‎ ‎z‎ ‎Mikołowem,‎ ‎Gogolin‎ ‎z‎ ‎Kostuchną,‎ ‎Woźniki z‎ ‎Bodzanowicami‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.‎ ‎j‎ ‎t.‎ ‎d.‎ ‎Schodzili‎ ‎się‎ ‎wszyscy Ślązacy‎ ‎z‎ ‎jednakowymi‎ ‎łzami,‎ ‎z‎ ‎jedną‎ ‎modlitwą: ratuj‎ ‎1 Tu‎ ‎—‎ ‎u‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎—‎ ‎wolno‎ ‎mu‎ ‎było‎ ‎modlić się‎ ‎w‎ ‎swoim‎ ‎starym,‎ ‎jak‎ ‎ta‎ ‎piastowska‎ ‎ziemia,‎ ‎języku. Języku‎ ‎Reja‎ ‎i‎ ‎psalmów‎ ‎Kochanowskiego.
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 00:26
      ‎ ‎STRAŻNICY‎ ‎ŚWIĘTEJ‎ ‎GÓRY
      Wreszcie‎ ‎pielgrzym‎ ‎staje‎ ‎na‎ ‎szczycie‎ ‎Góry‎ ‎świę tej‎ ‎Anny.‎ ‎U‎ ‎samych‎ ‎wrót,‎ ‎wiodących‎ ‎do‎ ‎sanktuarium ulubionej‎ ‎patronki‎ ‎zatrzymują‎ ‎go‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎wtóry.‎ ‎Tym razem‎ ‎witają‎ ‎go‎ ‎serdeczne‎ ‎słowa‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎synów świętego‎ ‎Franciszka. Jest‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎powitaniu‎ ‎zawsze‎ ‎coś‎ ‎odrębnego.‎ ‎Coś wykazującego‎ ‎swoistą‎ ‎fizjognomię‎ ‎franciszkańskiego ducha.‎ ‎Łączą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎i‎ ‎nawskroś‎ ‎przepajają:‎ ‎wiel kość‎ ‎z‎ ‎pokorą,‎ ‎głębia‎ ‎myśli‎ ‎z‎ ‎prostotą‎ ‎słów,‎ ‎bogac two‎ ‎zamierzeń‎ ‎z‎ ‎ubóstwem,‎ ‎no‎ ‎i‎ ‎powaga‎ ‎z‎ ‎niezró wnaną,‎ ‎słoneczną‎ ‎pogodą.‎ ‎Odczuwa‎ ‎się‎ ‎odrazu,‎ ‎że życie‎ ‎strażników‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎przepojone‎ ‎jest‎ ‎poe zją‎ ‎modlitwy‎ ‎o‎ ‎zórz‎ ‎świtaniu,‎ ‎mistyką‎ ‎przyrody,‎ ‎dzie cięco‎ ‎radosnym‎ ‎uśmiechem‎ ‎i‎ ‎pełnym‎ ‎ufności‎ ‎ku Bogu‎ ‎nastawieniem.‎ ‎Słuchając‎ ‎tego‎ ‎powitania‎ ‎domy śla‎ ‎się‎ ‎pielgrzym,‎ ‎ile‎ ‎poza‎ ‎słowami‎ ‎kryje‎ ‎się‎ ‎uczyn ków‎ ‎miłosiernych‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎ducha‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎ciała. I‎ ‎nikogo‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎dziwi‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎właśnie‎ ‎temu‎ ‎za konowi‎ ‎powierzyła‎ ‎święta‎ ‎Anna‎ ‎wielkie‎ ‎posłannictwo pracy‎ ‎nad‎ ‎duszą‎ ‎tego‎ ‎prostego,‎ ‎biednego‎ ‎i‎ ‎zaduma nego‎ ‎śląskiego‎ ‎ludu.‎ ‎Ludu,‎ ‎którego‎ ‎synowie‎ ‎zakonu wychować‎ ‎mieli‎ ‎na‎ ‎bezimiennych‎ ‎bohaterów.‎ ‎— Gdybyż‎ ‎ta‎ ‎święta‎ ‎Góra‎ ‎mogła‎ ‎przemawiać,‎ ‎nie starczyłoby‎ ‎jej‎ ‎czasu‎ ‎na‎ ‎wyliczanie‎ ‎tych‎ ‎wszystkich słów‎ ‎pociechy,‎ ‎rzucanych‎ ‎w‎ ‎obolałe‎ ‎serca.‎ ‎Tych 'wszystkich‎ ‎wzruszających‎ ‎kazań‎ ‎i‎ ‎tych‎ ‎nieocenio
      nych‎ ‎Bożych‎ ‎łask,‎ ‎szczodrym‎ ‎franciszkańskim‎ ‎sercem rozdawanych. Jednocześnie,‎ ‎jak‎ ‎niezwykłe‎ ‎są‎ ‎czyny‎ ‎strażników świętej‎ ‎Anny,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎niecodzienne‎ ‎są‎ ‎losy‎ ‎ich‎ ‎wło- oarstwa. Franciszkanie‎ ‎różne‎ ‎koleje‎ ‎przechodzili‎ ‎na‎ ‎tei świętej‎ ‎Górze. ,^‎P‎,‎rZeglądaiąC‎ ‎kroniki‎ ‎widzimy,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎od‎ ‎roku krzątają‎ ‎się‎ ‎wokół‎ ‎skarbów‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎Po przednikami‎ ‎ich‎ ‎byli‎ ‎kapłani‎ ‎z‎ ‎leśnickiej‎ ‎fary.‎ ‎Pierw szym‎ ‎gwardianem‎ ‎góry‎ ‎Chrystusowej‎ ‎starki‎ ‎był‎ ‎Oj- (ciec.‎ ‎Franciszek‎ ‎Rychłowski‎ ‎ze‎ ‎Lwowa.‎ ‎Odtąd‎ ‎prze szło‎ ‎150‎ ‎lat‎ ‎pełnili‎ ‎wyznawcy‎ ‎św.‎ ‎Biedaczyny‎ ‎swoja (wierną‎ ‎służbę. Przeszło‎ ‎90‎ ‎lat‎ ‎mieszkali‎ ‎Franciszkanie‎ ‎w‎ ‎skro mnym,‎ ‎drewnianym‎ ‎budynku,‎ ‎który‎ ‎dzięki‎ ‎ofiarno ści‎ ‎i‎ ‎zapobiegliwości‎ ‎właścicieli‎ ‎państwa‎ ‎żyrowskier go,‎ ‎leżącego‎ ‎w‎ ‎najbliższym‎ ‎sąsiedztwie‎ ‎Góry‎ ‎Chełm skiej,‎ ‎—‎ ‎Gaszynów,‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1749‎ ‎zamieniony‎ ‎zo stał‎ ‎na‎ ‎okazały,‎ ‎murowany‎ ‎klasztor. ^‎ ‎klasztor‎ ‎rozbijały‎ ‎się‎ ‎później‎ ‎wszystkie gromy.‎ ‎Miotały‎ ‎nim‎ ‎wichry,‎ ‎smagały‎ ‎deszcze,‎ ‎prze- lwalały‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎niego‎ ‎wszystkie‎ ‎dziejowe‎ ‎burze. Z‎ ‎początkiem‎ ‎wieku‎ ‎XIX‎ ‎rząd‎ ‎pruski,‎ ‎„docenia jąc‎ ‎dz^łaMość‎ ‎ruchliwego,‎ ‎franciszkańskiego‎ ‎zako nu,‎ ‎widząc‎ ‎poza‎ ‎tym,‎ ‎że‎ ‎Ojcowie,‎ ‎pochodzący‎ ‎po‎ ‎czę ści‎ ‎z‎ ‎Krakowa,‎ ‎sugestywną‎ ‎swoją‎ ‎postawą‎ ‎wprost podsycają‎ ‎jeszcze‎ ‎polskiego‎ ‎ducha‎ ‎śląskiego‎ ‎ludu,, postanowił‎ ‎położyć‎ ‎temu‎ ‎wszystkiemu‎ ‎kres.‎ ‎W‎ ‎dzień Wniebowzięcia‎ ‎Najświętszej‎ ‎Maryi‎ ‎Panny‎ ‎roku‎ ‎1810 ostatni‎ ‎odbył‎ ‎się‎ ‎„Wielki‎ ‎Odpust"‎ ‎na‎ ‎świętej‎ ‎Annie’ Można‎ ‎sobie‎ ‎wyobrazić‎ ‎ból‎ ‎zakonników‎ ‎z‎ ‎załzawio nymi‎ ‎oczyma,‎ ‎opuszczających‎ ‎ulubioną‎ ‎Górę‎ ‎i‎ ‎wy- nikłą‎ ‎stąd‎ ‎żałość‎ ‎śląskiego‎ ‎ludu,‎ ‎który‎ ‎dla‎ ‎zaakcen- towania‎ ‎swojego‎ ‎przywiązania,‎ ‎ani‎ ‎jednego‎ ‎nabożeń stwa‎ ‎do‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎potem‎ ‎nie‎ ‎zaniechał.‎
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:05
      Gdy‎ ‎nazajutrz‎ ‎znalazł‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎plebanii‎ ‎w‎ ‎Leśni cy,‎ ‎w‎ ‎zwięzłych‎ ‎i‎ ‎jasnych‎ ‎słowach‎ ‎opowiedział‎ ‎pro boszczowi‎ ‎to,‎ ‎co‎ ‎widział‎ ‎na‎ ‎Górze‎ ‎Chełmskiej. Światły‎ ‎i‎ ‎pobożny‎ ‎kapłan,‎ ‎wysłuchawszy‎ ‎opowia dania‎ ‎swojego‎ ‎znajomego,‎ ‎w‎ ‎którego‎ ‎trzeźwość‎ ‎i‎ ‎o- Ipanowanie‎ ‎nigdy‎ ‎nie‎ ‎wątpił,‎ ‎orzekł‎ ‎po‎ ‎długim‎ ‎na myśle: —‎ ‎Miał‎ ‎pan,‎ ‎panie‎ ‎Krzysztofie‎ ‎szczególne‎ ‎szczę ście.‎ ‎Z‎ ‎woli‎ ‎Bożej‎ ‎ujrzałeś‎ ‎naszą‎ ‎świętą‎ ‎Annę,‎ ‎babkę Chrystusa‎ ‎i‎ ‎matkę‎ ‎Najświętszej‎ ‎Panienki,‎ ‎dzieci,‎ ‎któ re‎ ‎tamże‎ ‎podziwiałeś.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎naprawdę‎ ‎dziwne,‎ ‎bar dzo‎ ‎dziwne,‎ ‎bo‎ ‎jak‎ ‎Panu‎ ‎wiadomo‎ ‎prawie‎ ‎to‎ ‎samo widzenie‎ ‎miała‎ ‎dziewczyna‎ ‎z‎ ‎Poręby,‎ ‎waszej‎ ‎wioski. Widzenie,‎ ‎które‎ ‎żaden‎ ‎z‎ ‎nas‎ ‎nie‎ ‎brał‎ ‎poważnie,‎ ‎mimo, że‎ ‎W‎ ‎ostatnich‎ ‎czasach‎ ‎coraz‎ ‎więcej‎ ‎cudów‎ ‎dokonu je‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎świecie‎ ‎za‎ ‎pośrednictwem‎ ‎świętej‎ ‎Anny. Słyszałem,‎ ‎że‎ ‎cześć‎ ‎Jej‎ ‎jest‎ ‎coraz‎ ‎głośniejsza,‎ ‎że‎ ‎pod Jej‎ ‎wezwaniem‎ ‎budują‎ ‎kościoły‎ ‎i‎ ‎kaplice,‎ ‎organizu je‎ ‎się‎ ‎bractwa‎ ‎i‎ ‎coraz‎ ‎też‎ ‎więcej‎ ‎dziewcząt‎ ‎wołają Jej‎ ‎imieniem.‎ ‎Widać‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎że‎ ‎wolą‎ ‎Pana‎ ‎naszego jest,‎ ‎by‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎naszej‎ ‎krainie‎ ‎cześć‎ ‎ta‎ ‎rozpowszechniła się‎ ‎jak‎ ‎najprędzej,‎ ‎tym‎ ‎bardziej,‎ ‎że‎ ‎po‎ ‎synodzie‎ ‎wro- Icławskim,‎ ‎dzień‎ ‎26-go‎ ‎lipca‎ ‎postanowiono‎ ‎uznać‎ ‎za Uroczyste‎ ‎święto,‎ ‎wolne‎ ‎od‎ ‎roboty,‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎czasie pory‎ ‎żniw. Wreszcie‎ ‎—‎ ‎powiedział‎ ‎znów‎ ‎sędziwy‎ ‎proboszcz Leśnickiej‎ ‎parafii‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎co‎ ‎Pan,‎ ‎Panie‎ ‎Krzysztofie, mi‎ ‎opowiadałeś,‎ ‎wynika,‎ ‎że‎ ‎święta‎ ‎Anna‎ ‎sama‎ ‎wyzna czyła‎ ‎sobie‎ ‎miejsce,‎ ‎gdzie‎ ‎radaby‎ ‎zamieszkać.‎ ‎Wi docznie‎ ‎wolą‎ ‎Jej‎ ‎jest,‎ ‎by‎ ‎na‎ ‎szczycie‎ ‎Góry‎ ‎Chełmskiej, tam,‎ ‎gdzie‎ ‎ludzie‎ ‎światło‎ ‎widzieli,‎ ‎a‎ ‎Ty‎ ‎sam‎ ‎Panie, ją‎ ‎z‎ ‎córeczką‎ ‎i‎ ‎wnukiem‎ ‎oglądałeś‎ ‎•—‎ ‎zbudowany‎ ‎zo stał‎ ‎kościółek,‎ ‎nazwany‎ ‎Jej‎ ‎imieniem.‎ ‎Błagam‎ ‎was tedy,‎ ‎Krzysztofie‎ ‎Strzało,‎ ‎nie‎ ‎sprzeciwiajcie‎ ‎się‎ ‎woli wielkiej‎ ‎u‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎pomóżcie‎ ‎nam,‎ ‎by‎ ‎życzeniu‎ ‎Jej‎ ‎sta ło‎ ‎się‎ ‎zadość.
      Milcząco‎ ‎przyjął‎ ‎tę‎ ‎rozmowę‎ ‎Krzysztof‎ ‎Strzała. Zapatrzył‎ ‎się‎ ‎gdzieś‎ ‎przed‎ ‎siebie,‎ ‎cały‎ ‎jak‎ ‎gdyby Iw*‎ ‎dalekie‎ ‎głosy‎ ‎dochodzące‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎duszy‎ ‎zasłucha ny.‎ ‎Będąc‎ ‎dobrym‎ ‎z‎ ‎natury‎ ‎człowiekiem,‎ ‎wiedział,‎ ‎że lud‎ ‎zamieszkujący‎ ‎całą‎ ‎tę‎ ‎nadodrzańską‎ ‎ziemię,‎ ‎nie należy‎ ‎do‎ ‎uprzywilejowanych.‎ ‎Dużo‎ ‎tu‎ ‎widział‎ ‎krzy- iwdy,‎ ‎dokonywanej‎ ‎na‎ ‎bezbronnych‎ ‎i‎ ‎słyszał‎ ‎skargi, na‎ ‎które‎ ‎nikt‎ ‎pociechą‎ ‎nie‎ ‎odpowiadał.‎ ‎Naród‎ ‎ten, opuszczony,‎ ‎biedny‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎umiejący‎ ‎się‎ ‎obronię,‎ ‎ko niecznie‎ ‎potrzebował‎ ‎kogoś‎ ‎mocnego‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎uprzy- Iwilejowanego,‎ ‎któryby‎ ‎w‎ ‎sposób‎ ‎serdeczny‎ ‎i‎ ‎mądry orędował‎ ‎za‎ ‎nim‎ ‎przed‎ ‎samym‎ ‎Bogiem. I‎ ‎śledząc‎ ‎tok‎ ‎swoich‎ ‎myśli‎ ‎—‎ ‎odezwał‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎dłu giej‎ ‎przerwie‎ ‎Krzysztof‎ ‎Strzała,‎ ‎pan‎ ‎na‎ ‎Porębie: —‎ ‎Słusznie,‎ ‎Księże‎ ‎Proboszczu,‎ ‎święta‎ ‎Anna‎ ‎zo stanie‎ ‎patronką‎ ‎naszego‎ ‎ludu.‎ ‎Postaram‎ ‎się,‎ ‎by‎ ‎w‎ ‎jak najkrótszym‎ ‎czasie‎ ‎Góra‎ ‎Chełmska‎ ‎zamieniła‎ ‎się‎ ‎na Górę‎ ‎świętej‎ ‎Anny,‎ ‎do‎ ‎której‎ ‎tysiące‎ ‎ludzi‎ ‎po‎ ‎wszyst kie‎ ‎wieki‎ ‎pielgrzymować‎ ‎będzie‎ ‎po‎ ‎ratunek‎ ‎i‎ ‎ukoje nie‎ ‎dla‎ ‎zranionych‎ ‎serc. Szlachetny‎ ‎Strzała‎ ‎dotrzymał‎ ‎obietnicy‎ ‎i‎ ‎wkrót ce‎ ‎na‎ ‎miejscu‎ ‎objawionym,‎ ‎wśród‎ ‎szumiących‎ ‎drzew‎1‎, stanął‎ ‎kościółek‎ ‎ku‎ ‎czci‎ ‎orędowniczki‎ ‎śląskiego‎ ‎ludu.
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:11
      ‎PRZEZ‎ ‎GROTĘ‎ ‎NA‎ ‎DRÓŻKI
      Odwiedzając‎ ‎„starkę"‎ ‎nie‎ ‎sposób‎ ‎pominąć‎ ‎„cór ki",‎ ‎która‎ ‎znów‎ ‎zadomowiła‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎dużej‎ ‎kamiennej grocie,‎ ‎ukrytej‎ ‎w‎ ‎okolonej‎ ‎drzewami‎ ‎ślicznej‎ ‎kotli nie.‎ ‎Tu‎ ‎corocznie‎ ‎w‎ ‎odpust‎ ‎udaje‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎kościoła‎ ‎u- roczysta‎ ‎procesja,‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎której‎ ‎księża‎ ‎niosą‎ ‎do groty‎ ‎cudowną‎ ‎figurę‎ ‎świętej‎ ‎Anny,‎ ‎by‎ ‎przed‎ ‎mą odprawić‎ ‎uroczystą‎ ‎sumę. I‎ ‎znów‎ ‎serca‎ ‎wznoszą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎górę:‎ ‎_‎ ‎„ „Radujmy‎ ‎się‎ ‎wszyscy‎ ‎w‎ ‎Panu,‎ ‎obchodząc‎ ‎dzień uroczysty‎ ‎ku‎ ‎uczczeniu‎ ‎świętej‎ ‎Anny,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎uro czystości‎ ‎weselą‎ ‎się‎ ‎Aniołowie‎ ‎i‎ ‎wychwalają‎ ‎byna Bożego". Przebogate‎ ‎słowa‎ ‎psalmu‎ ‎44,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎„serce cudną‎ ‎rzeczą‎ ‎gra"‎ ‎na‎ ‎widok‎ ‎Tej,‎ ‎którą‎ ‎„Bóg‎ ‎olejkiem wesela‎ ‎namaszcza‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎wieki‎ ‎ubłogosławił‎ ‎tu‎ ‎przea grotą,‎ ‎W‎ ‎czasie‎ ‎tej‎ ‎uroczystej‎ ‎sumy‎ ‎nabierają‎ ‎niezwy kłego‎ ‎znaczenia.‎ ‎Nigdzie,‎ ‎tak‎ ‎wyraźnie‎ ‎nie‎ ‎widzi‎ ‎się tej‎ ‎mężnej‎ ‎niewiasty,‎ ‎jak‎ ‎tu,‎ ‎gdy‎ ‎kapłan‎ ‎po‎ ‎Komunii świętej‎ ‎śpiewa‎ ‎na‎ ‎jej‎ ‎cześć:‎ ‎„Wdzięk,‎ ‎rozlany ustach‎ ‎Twych:‎ ‎przeto‎ ‎ubłogosławił‎ ‎Cię‎ ‎Bog‎ ‎na‎ ‎wieki‎ ‎. Powodem,‎ ‎że‎ ‎święta‎ ‎Anna‎ ‎u‎ ‎boku‎ ‎ukochanej‎ ‎Sw‎ ‎j Córki,‎ ‎jest‎ ‎szczególnie‎ ‎uprzywilejowana,‎ ‎są‎ ‎równie* te‎ ‎nieprzeliczone‎ ‎tłumy‎ ‎publiczne‎ ‎śpiewne‎ ‎wyznanie wobec‎ ‎tej‎ ‎przepięknej‎ ‎przyrody‎ ‎składające: „Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎ze‎ ‎mną‎ ‎dzieje, W‎ ‎Tobie‎ ‎święta‎ ‎Anno‎ ‎mam‎ ‎nadzieję!
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:16
      Ile‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎modlitw‎ ‎tu‎ ‎odprawiano‎ ‎i‎ ‎pieśni‎ ‎prze siewano,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎chyba‎ ‎najrzewniejsze‎ ‎słowa‎ ‎mie szczą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎pożegnalnej‎ ‎trądzie: „Święta‎ ‎Anno,‎ ‎żegnam‎ ‎Cię! Święta‎ ‎Anno,‎ ‎kocham‎ ‎Cię! święta‎ ‎Anno,‎ ‎pobłogosław‎ ‎wszystkie‎ ‎dzieci Twe!“ Pielgrzymi‎ ‎każdorazowo‎ ‎żegnają‎ ‎swoją‎ ‎umiłowa ną‎ ‎Patronkę‎ ‎w‎ ‎sposób‎ ‎naprawdę‎ ‎szczerze‎ ‎wzrusza jący.‎ ‎Po‎ ‎prostu‎ ‎ze‎ ‎łzami‎ ‎w‎ ‎oczach.‎ ‎I‎ ‎nikt‎ ‎się‎ ‎tym łzom‎ ‎nie‎ ‎dziwi...‎ ‎Ktokolwiek‎ ‎tu‎ ‎bodaj‎ ‎raz‎ ‎w‎ ‎życiu był,‎ ‎sam‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎się‎ ‎oprzeć‎ ‎temu‎ ‎„załzawieniu", które‎ ‎wcale‎ ‎nic‎ ‎wspólnego‎ ‎z‎ ‎„miękkością‎ ‎serca‎ ‎nie posiada. W‎ ‎tym‎ ‎żegnaniu‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎świętą‎ ‎Anną‎ ‎jest‎ ‎wdzięcz ność‎ ‎dzielnych,‎ ‎konsekwentnych‎ ‎ludzi.‎ ‎Jest‎ ‎również tradycja‎ ‎całych‎ ‎pokoleń,‎ ‎które‎ ‎wiedziały,‎ ‎dlaczego pielgrzymowały‎ ‎na‎ ‎Górę‎ ‎Chrystusowej‎ ‎Starki‎ ‎i‎ ‎ja‎ ‎ą nagrodę‎ ‎za‎ ‎swoje‎ ‎trudy‎ ‎pątnicze‎ ‎odebrały. Lud,‎ ‎schodząc‎ ‎z‎ ‎góry‎ ‎w‎ ‎dół,‎ ‎wraca‎ ‎z‎ ‎odpustem, który‎ ‎uwielokrotnioną‎ ‎radością‎ ‎odbija‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎twarzy i‎ ‎całej‎ ‎postaci,‎ ‎posilonej‎ ‎i‎ ‎gotowej‎ ‎do‎ ‎podjęcia dalszej‎ ‎walki‎ ‎z‎ ‎narastającymi‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎roku‎ ‎truda mi‎ ‎życia.
      Święta‎ ‎Anna‎ ‎ze‎ ‎swej‎ ‎Góry‎ ‎zawsze,‎ ‎o‎ ‎każdej‎ ‎po rze‎ ‎roku‎ ‎dnia‎ ‎i‎ ‎nocy‎ ‎błogosławi‎ ‎wiernemu‎ ‎swojemu ludowi,‎ ‎oraz‎ ‎tym‎ ‎wszystkim,‎ ‎którzy‎ ‎z‎ ‎dalekich‎ ‎stron przybyli‎ ‎tu‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎szczerym,‎ ‎szlachetnym‎ ‎zamiarem „odgrzebywania‎ ‎grubych‎ ‎warstw‎ ‎rupieci‎ ‎i‎ ‎popiołów, którymi‎ ‎w‎ ‎ostatnich‎ ‎czasach‎ ‎przysypane‎ ‎były^‎ ‎natu ralne‎ ‎skarby‎ ‎tej‎ ‎ziemi",‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎pięknie‎ ‎w‎ ‎swoim‎ ‎in gresie‎ ‎w‎ ‎dniu‎ ‎9/9‎ ‎45‎ ‎roku‎ ‎zapowiedział‎ ‎Administra tor‎ ‎Opolski‎ ‎J.‎ ‎E.‎ ‎Ks.‎ ‎Dr‎ ‎Kominek,
      I‎ ‎znowu‎ ‎nie‎ ‎kto‎ ‎inny,‎ ‎jeno‎ ‎O‎ ‎n‎ ‎a,‎ ‎święta‎ ‎Anna,, wierna‎ ‎Patronka‎ ‎ciemiężonego‎ ‎ludu‎ ‎dopomoże,‎ ‎by podczas‎ ‎tego‎ ‎odgrzebywania‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎już‎ ‎więcej‎ ‎„ran, rozbijania‎ ‎i‎ ‎niszczenia".‎ ‎I‎ ‎da‎ ‎Bóg,‎ ‎że‎ ‎pod‎ ‎tymi‎ ‎po piołami‎ ‎„odnajdzie‎ ‎się‎ ‎stary‎ ‎przytłumiony‎ ‎znicz",‎ ‎któ ry‎ ‎pod‎ ‎opieką‎ ‎świętej,‎ ‎znów‎ ‎„nowym,‎ ‎jasnym‎ ‎pło mieniem‎ ‎zapłonie". Jeśli‎ ‎tego‎ ‎dokonamy,‎ ‎będziemy‎ ‎świadkami‎ ‎naj piękniejszego‎ ‎cudu‎ ‎świętej‎ ‎Anny.
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:20
      Ja‎ ‎się‎ ‎Jej‎ ‎polecam‎ ‎dnia‎ ‎każdego, Aby‎ ‎mnie‎ ‎broniła‎ ‎ode‎ ‎złego, Ja‎ ‎Onej‎ ‎swe‎ ‎nędze‎ ‎opowiadam, I‎ ‎moje‎ ‎potrzeby‎ ‎Jej‎ ‎przedkładam; Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d. W‎ ‎smutku,‎ ‎i‎ ‎nieszczęściu‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎chorobie, Źe‎ ‎przyjdzie‎ ‎z‎ ‎pomocą,‎ ‎ufam‎ ‎sobie, Najmilsza‎ ‎Matuchna,‎ ‎Anna‎ ‎święta, Bo‎ ‎Ona‎ ‎o‎ ‎sługach‎ ‎swych‎ ‎pamięta; Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d. Ty,‎ ‎Matko,‎ ‎żadnego‎ ‎nie‎ ‎opuścisz, I‎ ‎mnie‎ ‎też‎ ‎grzesznego‎ ‎nie‎ ‎zapomnisz, Boś‎ ‎Ty‎ ‎jest‎ ‎pociechą‎ ‎zasmuconych, Ty‎ ‎jesteś‎ ‎ratunkiem‎ ‎u‎ ‎trapionych; Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d. KTobie‎ ‎się‎ ‎sieroty‎ ‎uciekają, Wdowy‎ ‎uciśnione‎ ‎pomoc‎ ‎mają, Boś‎ ‎Ty,‎ ‎Anno‎ ‎święta!‎ ‎wszystkim‎ ‎Matką, Wspomagasz‎ ‎każdego‎ ‎do‎ ‎ostatka; (Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d. Gdy‎ ‎już‎ ‎czas‎ ‎przyjdzie,‎ ‎że‎ ‎umrzeć‎ ‎muszę Anno!‎ ‎z‎ ‎Córką‎ ‎Swoją‎ ‎strzeż‎ ‎mej‎ ‎ddszy; Uproście‎ ‎mi‎ ‎grzechów‎ ‎odpuszczenie U‎ ‎Pana‎ ‎Jezusa‎ ‎i‎ ‎zbawienie! Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d. A‎ ‎gdy‎ ‎czart‎ ‎nastąpi‎ ‎ze‎ ‎swą‎ ‎mocą, Przybądź‎ ‎Anno‎ ‎święta!‎ ‎z‎ ‎Twą‎ ‎pomocą, I‎ ‎oddal‎ ‎precz‎ ‎czarta‎ ‎przeklętego, Proś‎ ‎za‎ ‎mną‎ ‎Jezusa,‎ ‎Wnuka‎ ‎Twego; Niech‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:24
      NA‎ ‎GÓRZE‎ ‎ŚWIĘTEJ‎ ‎ANNY
      W‎ ‎sercu‎ ‎zraniony, W‎ ‎duszy‎ ‎zgnębiony Przyszedłem‎ ‎tu‎ ‎znów‎ ‎po‎ ‎pociechę, Tak‎ ‎jak‎ ‎stroskane Ptaszę‎ ‎zbłąkane Do‎ ‎gniazdka‎ ‎się‎ ‎tuli‎ ‎pod‎ ‎strzechę. Krocie‎ ‎pątników, Kalek,‎ ‎grzeszników Przede‎ ‎mną‎ ‎już‎ ‎tu‎ ‎modliły, Przez‎ ‎Matkę‎ ‎Annę I‎ ‎Matkę‎ ‎—‎ ‎Pannę Zyskały‎ ‎tu‎ ‎spokój‎ ‎i‎ ‎siły. Bo‎ ‎prośby‎ ‎wiary Z‎ ‎duchem‎ ‎ofiary I‎ ‎łzami‎ ‎pokuty‎ ‎serdecznej Zawsze‎ ‎zyskają, Czego‎ ‎szukają: Pociechy‎ ‎doczesnej‎ ‎i‎ ‎wiecznej. Łzy‎ ‎i‎ ‎westchnienia Niebios‎ ‎sklepienia Cudowną‎ ‎drabiną‎ ‎sięgają; Po‎ ‎niej‎ ‎ku‎ ‎ziemi Z‎ ‎czary‎ ‎złotymi Anioły‎ ‎się‎ ‎boże‎ ‎spuszczają.
      Jednych‎ ‎kroplami, Drugich‎ ‎strugami Niebieskiej‎ ‎słodyczy‎ ‎częstują, Biorąc‎ ‎za‎ ‎miarę Miłość‎ ‎i‎ ‎wiarę Tych,‎ ‎którzy‎ ‎ku‎ ‎górze‎ ‎wstępują. Śród‎ ‎bożych‎ ‎dzieci Stawiam‎ ‎raz‎ ‎trzeci I‎ ‎ja‎ ‎na‎ ‎tej‎ ‎górze‎ ‎znękany Bólem‎ ‎złudzenia, N‎ ‎iepowo‎ ‎dzenia, By‎ ‎w‎ ‎duszy‎ ‎wygoić‎ ‎znów‎ ‎rany. Patronki‎ ‎tego Miejsca‎ ‎świętego, Przed‎ ‎wami‎ ‎upadam‎ ‎w‎ ‎ufności, Że‎ ‎duszne‎ ‎zdrowie Całkiem‎ ‎odnowię, Wykraśnieję‎ ‎w‎ ‎światłej‎ ‎młodości. 0‎ ‎Matko‎ ‎Anno, 1‎ ‎Matko‎ ‎Panno Co‎ ‎nad‎ ‎ludem‎ ‎śląskim‎ ‎czuwacie Już‎ ‎całe‎ ‎wieki Wszak‎ ‎swej‎ ‎opieki Mnie‎ ‎darmo‎ ‎wyglądać‎ ‎nie‎ ‎dacie‎ ‎?
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:29
      https://archiwum-prasy.instytutslaski.pl/wp-content/uploads/2021/03/Gora-Sw.-Anny-Nowiny-Codzienne-12.08.1920.png
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:31
      https://archiwum-prasy.instytutslaski.pl/wp-content/uploads/2021/03/Gliwice-Gora-Sw.-Anny-Glos-Slaski-02.08.1917.png
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:46
      ‎Zresztą‎ ‎władcza‎ ‎natura‎ ‎o.‎ ‎Atanazego, długoletnie‎ ‎jego‎ ‎zasługi‎ ‎i‎ ‎popularność‎ ‎zapewniały‎ ‎mu w‎ ‎klasztorze‎ ‎znaczenie‎ ‎niezależnie‎ ‎od‎ ‎stanowiska. W‎ ‎r.‎ ‎1870‎ ‎założono‎ ‎w‎ ‎klasztorze‎ ‎św. Wygnanie‎ ‎Anny‎ ‎szkołę‎ ‎łacińską‎ ‎dla‎ ‎kandyda- w‎ ‎t‎.‎ ‎1875‎ ‎tów‎ ‎d‎0‎ ‎za‎konu‎ ‎z‎ ‎całej‎ ‎saskiej‎ ‎prowin cji‎ ‎franciszkańskiej,‎ ‎a‎ ‎kierownictwo‎ ‎jej‎ ‎objął‎ ‎o.‎ ‎Bonawen tura‎ ‎Machuj‎ ‎jako‎ ‎lektor.‎ ‎Szkoła‎ ‎ta‎ ‎przetrwała‎ ‎do‎ ‎22‎ ‎maja 1875‎ ‎r.,‎ ‎gdy‎ ‎ją‎ ‎na‎ ‎rozkaz‎ ‎rejencji‎ ‎opolskiej‎ ‎zamknięto,‎ ‎lecz 19‎ ‎jej‎ ‎uczniów‎ ‎oświadczyło‎ ‎gotowość‎ ‎wywędrowania‎ ‎z‎ ‎Oj cami‎ ‎do‎ ‎Ameryki.‎ ‎Ustawa‎ ‎z‎ ‎31‎ ‎maja‎ ‎1875‎ ‎kładła‎ ‎kres‎ ‎istnie niu‎ ‎zakonów‎ ‎na‎ ‎obszarze‎ ‎państwa‎ ‎pruskiego.‎ ‎Dnia‎ ‎7‎ ‎czerw ca‎ ‎1875‎ ‎opuściła‎ ‎klasztor‎ ‎pierwsza‎ ‎partia‎ ‎zakonników‎ ‎zło żona‎ ‎z‎ ‎4‎ ‎ojców‎ ‎i‎ ‎4‎ ‎braci.‎ ‎Z‎ ‎ojców‎ ‎tych‎ ‎wymienia‎ ‎Bonczyk w‎ ‎poemacie‎ ‎3:‎ ‎o.‎ ‎Marka‎ ‎Thienela‎ ‎ówczesnego‎ ‎wikarego, który‎ ‎na‎ ‎podstawie‎ ‎dawniejszych‎ ‎wspomnień‎ ‎jest‎ ‎jeszcze dla‎ ‎niego‎ ‎„młodzikiem‎ ‎w‎ ‎konwencie",‎ ‎o.‎ ‎Dezyderego‎ ‎Lisa i‎ ‎o.‎ ‎Bonawenturę‎ ‎Machuj‎ ‎a,‎ ‎czwartego‎ ‎zaś‎ ‎o.‎ ‎Sebastiana‎ ‎Ce bulę‎ ‎pomija,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎go‎ ‎chyba‎ ‎nie‎ ‎znał.‎ ‎Następnego‎ ‎dnia zjawiła‎ ‎się‎ ‎komisja‎ ‎rządowa‎ ‎dla‎ ‎śledztwa‎ ‎za‎ ‎niedozwolo nymi‎ ‎aktami‎ ‎i‎ ‎kasami‎ ‎tajnych‎ ‎stowarzyszeń.‎ ‎Zakonników zamknięto‎ ‎po‎ ‎celach‎ ‎od‎ ‎godz.‎ ‎8‎ ‎rano‎ ‎do‎ ‎3‎ ‎po‎ ‎poł.‎ ‎pod strażą‎ ‎7‎ ‎żandarmów,‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎ojców‎ ‎ściągnięto‎ ‎nawet z‎ ‎konfesjonału.‎ ‎Zabrano‎ ‎spisy‎ ‎bractw‎ ‎pobożnych‎ ‎i‎ ‎książki nabożne.‎ ‎Całe‎ ‎to‎ ‎wydarzenie‎ ‎opisywano‎ ‎po‎ ‎czasopismach. Ponieważ‎ ‎nie‎ ‎dzwoniono‎ ‎w‎ ‎południe‎ ‎na‎ ‎Anioł‎ ‎Pański‎ ‎z‎ ‎po wodu‎ ‎rewizji,‎ ‎chciano‎ ‎nadrobić‎ ‎po‎ ‎jej‎ ‎zakończeniu‎ ‎to‎ ‎za niedbanie‎ ‎i‎ ‎wywołano‎ ‎nieoczekiwany‎ ‎skutek,‎ ‎gdyż‎ ‎ludzie pospieszyli‎ ‎uzbrojeni‎ ‎w‎ ‎koły,‎ ‎widły‎ ‎itp.‎ ‎na‎ ‎ratunek‎ ‎zakon ników‎ ‎i‎ ‎zaledwie‎ ‎udało‎ ‎się‎ ‎o.‎ ‎Osmundowi‎ ‎ich‎ ‎uspokoić. W‎ ‎końcu‎ ‎d.‎ ‎24‎ ‎lipca‎ ‎1875‎ ‎nakazano‎ ‎pozostałym‎ ‎zakonni kom‎ ‎opuścić‎ ‎klasztor‎ ‎do‎ ‎końca‎ ‎miesiąca.‎ ‎O.‎ ‎Osmund‎ ‎w‎ ‎asy stencji‎ ‎oo.‎ ‎Atanazego‎ ‎i‎ ‎Wiktora‎ ‎odprawił‎ ‎31‎ ‎lipca‎ ‎uroczy ste‎ ‎nabożeństwo,‎ ‎po‎ ‎którym‎ ‎o.‎ ‎Atanazy‎ ‎wyjechał‎ ‎do Wrocławia,‎ ‎a‎ ‎o.‎ ‎Wiktor‎ ‎do‎ ‎ks.‎ ‎Schoeneicha‎ ‎do‎ ‎Rudy.‎ ‎O. Osmund‎ ‎próbował‎ ‎z‎ ‎4‎ ‎braciszkami‎ ‎utrzymać‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎kla sztorze,‎ ‎co‎ ‎mu‎ ‎się‎ ‎udało‎ ‎do‎ ‎27‎ ‎sierpnia,‎ ‎dnia‎ ‎wydalenia‎ ‎go przez‎ ‎landrata‎ ‎ze‎ ‎Strzelec;‎ ‎następnie‎ ‎ukrywał‎ ‎się‎ ‎jeszcze u‎ ‎znajomych‎ ‎księży‎ ‎w‎ ‎okolicy‎ ‎do‎ ‎marca‎ ‎1876‎ ‎r.,‎ ‎kiedy wyjechał‎ ‎do‎ ‎Holandii.
      Klasztor‎ ‎i‎ ‎fara‎ ‎LIX Opiekę‎ ‎nad‎ ‎opuszczonym‎ ‎klasztorem‎ ‎usiłował‎ ‎rząd narzucić‎ ‎proboszczowi‎ ‎leśnickiemu,‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎bronił‎ ‎przed tym‎ ‎obowiązkiem;‎ ‎tymczasem‎ ‎opiekowali‎ ‎się‎ ‎dzwonnik Hudzik,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎za‎ ‎zapłatą‎ ‎Jokiel.‎ ‎Odpusty‎ ‎odbywały‎ ‎się nadal,‎ ‎napływali‎ ‎po‎ ‎początkowym‎ ‎zakazie‎ ‎dość‎ ‎licznie pątnicy,‎ ‎ale‎ ‎brak‎ ‎było‎ ‎dostatecznej‎ ‎liczby‎ ‎duchownych‎ ‎do spowiedzi‎ ‎i‎ ‎nabożeństw,‎ ‎gdyż‎ ‎wiele‎ ‎parafij‎ ‎było‎ ‎osiero conych‎ ‎skutkiem‎ ‎walki‎ ‎kulturnej.‎ ‎Najwięcej‎ ‎księży‎ ‎świec kich‎ ‎zjechało‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1880.‎ ‎Wielkie‎ ‎zasługi‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie położyli‎ ‎3‎ ‎księża:‎ ‎Matyszok,‎ ‎proboszcz‎ ‎z‎ ‎Rokiczy,‎ ‎Olbrich, proboszcz‎ ‎i‎ ‎Ślązak,‎ ‎wikary‎ ‎z‎ ‎Jesiony.‎ ‎Ponieważ‎ ‎zakazu pielgrzymek‎ ‎nie‎ ‎odnowiono,‎ ‎przybierały‎ ‎one‎ ‎coraz‎ ‎większe rozmiary‎ ‎jak‎ ‎np.‎ ‎w‎ ‎1881‎ ‎r.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎roku‎ ‎wrócił‎ ‎17‎ ‎paździer nika‎ ‎na‎ ‎Górę‎ ‎Chełmską‎ ‎o.‎ ‎Atanazy,‎ ‎a‎ ‎9‎ ‎listopada‎ ‎o.‎ ‎Dezy dery‎ ‎Lis‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ubiorze‎ ‎księży‎ ‎świeckich‎ ‎poczęli‎ ‎pełnić‎ ‎dawne obowiązki‎ ‎pozostawieni‎ ‎na‎ ‎ogół‎ ‎w‎ ‎spokoju‎ ‎ze‎ ‎strony‎ ‎władz rządowych,‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎6‎ ‎sierpnia‎ ‎1887‎ ‎r.,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎ministerstwo zezwoliło‎ ‎na‎ ‎jawne‎ ‎osiedlenie‎ ‎się‎ ‎franciszkanów‎ ‎w‎ ‎kla sztorze‎ ‎św.‎ ‎Anny.‎ ‎Jak‎ ‎widzimy‎ ‎Bonczyk‎ ‎pominął‎ ‎tylko‎ ‎je dnego‎ ‎z‎ ‎ojców‎ ‎żyjących‎ ‎w‎ ‎klasztorze‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1875,‎ ‎natomiast wprowadził‎ ‎7‎ ‎z‎ ‎ówczesnych‎ ‎braciszków‎ ‎(Alfons,‎ ‎Dawid, Jacenty,‎ ‎Józef,‎ ‎Jukundy,‎ ‎Piotr‎ ‎i‎ ‎Wawrzyniec),‎ ‎z‎ ‎których tylko‎ ‎jednego‎ ‎Dawida,‎ ‎nazwiskiem‎ ‎Kornek,‎ ‎odszukałem w‎ ‎książce‎ ‎o.‎ ‎Reischa. Nad‎ ‎innymi‎ ‎zakonnikami‎ ‎górował O.‎ ‎Atanazy‎ ‎niewątpliwie‎ ‎o.‎ ‎Atanazy‎ ‎znajomo- i‎ ‎odpust,‎ ‎ścią‎ ‎języka‎ ‎polskiego,‎ ‎a‎ ‎życzliwym którego‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎stosunkiem‎ ‎do‎ ‎pielgrzymek‎ ‎pol skich‎ ‎wrył‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎pamięć‎ ‎pątników, Bonczyk‎ ‎zaś‎ ‎i‎ ‎zapewne‎ ‎inni‎ ‎księża‎ ‎świeccy‎ ‎łatwiej‎ ‎się z‎ ‎nim‎ ‎porozumiewali,‎ ‎bo‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎był‎ ‎on‎ ‎za konnikiem,‎ ‎ponadto‎ ‎zaś‎ ‎jeździł‎ ‎od‎ ‎1861—1872‎ ‎na‎ ‎wszyst kie‎ ‎misje‎ ‎ludowe‎ ‎i‎ ‎był‎ ‎najbardziej‎ ‎znany‎ ‎na‎ ‎Śląsku‎ ‎ze wszystkich‎ ‎franciszkanów‎ ‎chełmskich.‎ ‎Nic‎ ‎dziwnego,‎ ‎że przypadł‎ ‎do‎ ‎serca‎ ‎Bonczykowi‎ ‎tak‎ ‎dalece,‎ ‎iż‎ ‎przy‎ ‎opra cowywaniu‎ ‎poematu‎ ‎w‎ ‎1886‎ ‎r.‎ ‎wyrósł‎ ‎na‎ ‎jego‎ ‎naczelną postać‎ ‎i‎ ‎usunął‎ ‎na‎ ‎drugi‎ ‎plan‎ ‎br.‎ ‎Aleksego,‎ ‎postać‎ ‎raczej z‎ ‎fantazji‎ ‎niż‎ ‎z‎ ‎rzeczywistości‎ ‎wziętą.‎ ‎Jak‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎niejedno krotnie‎ ‎zaznaczałem,‎ ‎Bonczyk‎ ‎jest‎ ‎realistą‎ ‎z‎ ‎natury‎ ‎swoich
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 11:51
      marca‎ ‎1882),‎ ‎prędzej‎ ‎może‎ ‎pośpiech‎ ‎w‎ ‎pisaniu‎ ‎mógł‎ ‎być przyczyną,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎wzmiankę‎ ‎o‎ ‎szkole‎ ‎Komi sarza‎ ‎należy‎ ‎uznać‎ ‎za‎ ‎niewystarczającą.‎ ‎Prosił‎ ‎się‎ ‎zaś‎ ‎nie jako‎ ‎o‎ ‎wymienienie‎ ‎go‎ ‎obok‎ ‎Ficka‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎jako‎ ‎autor artykułów,‎ ‎lecz‎ ‎także‎ ‎jako‎ ‎początkowy‎ ‎redaktor‎ ‎w‎ ‎1868‎ ‎r. Zwiastuna‎ ‎Górnośląskiego,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎kilka‎ ‎wierszy‎ ‎umie ścił‎ ‎Bonczyk. Wśród‎ ‎,,ojćzyzny‎ ‎filarów"‎ ‎w‎ ‎ogólnej Ojczyzny‎ ‎filary‎ ‎liczbie‎ ‎28‎ ‎znalazło‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎4‎ ‎ludzi świeckich:‎ ‎Lompa‎ ‎poczciwiec,‎ ‎Bie- nek‎ ‎z‎ ‎Miechowie,‎ ‎Ligoń‎ ‎kowal‎ ‎rymotwórca‎ ‎i‎ ‎kończący‎ ‎re jestr‎ ‎Miarka,‎ ‎resztę‎ ‎(24)‎ ‎stanowią‎ ‎księża,‎ ‎a‎ ‎wśród‎ ‎nich 4‎ ‎biskupów,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎Diepenbrock‎ ‎i‎ ‎Gleich‎ ‎weszli‎ ‎tylko z‎ ‎powodu‎ ‎swej‎ ‎godności‎ ‎i‎ ‎wdzięczności‎ ‎poety‎ ‎za‎ ‎pewną życzliwość‎ ‎dla‎ ‎ludu.‎ ‎Inaczej‎ ‎przedstawia‎ ‎się‎ ‎sprawa‎ ‎z‎ ‎Bo- gedainem,‎ ‎Włodarskim,‎ ‎Połomskim,‎ ‎Fickiem‎ ‎i‎ ‎Szaf‎ ‎ran kiem‎ ‎ze‎ ‎zmarłych,‎ ‎Stabikiem‎ ‎zaś,‎ ‎Damrothem,‎ ‎Lubeckim, a‎ ‎przymknąwszy‎ ‎nieco‎ ‎oczy,‎ ‎jeszcze‎ ‎z‎ ‎Szulczykiem,‎ ‎Święt- kiem,‎ ‎Wątróbką,‎ ‎Kanią,‎ ‎Kirchniawym,‎ ‎Sarnesem‎ ‎i‎ ‎Nehrli- chem‎ ‎z‎ ‎żyjących,‎ ‎ale‎ ‎Studziński,‎ ‎Wołczyk,‎ ‎Dembończyk, Błana,‎ ‎Krahl,‎ ‎Wawrzek‎ ‎i‎ ‎Korpak‎ ‎dostali‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎to‎ ‎towarzy stwo‎ ‎tylko‎ ‎dzięki‎ ‎przyjacielskiej‎ ‎protekcji‎ ‎autora.‎ ‎Razi‎ ‎na tomiast‎ ‎brak‎ ‎ze‎ ‎świeckich‎ ‎co‎ ‎najmniej‎ ‎Kosickiego,‎ ‎Smółki i‎ ‎Gajdy,‎ ‎z‎ ‎księży‎ ‎zaś‎ ‎Perzycha,‎ ‎Laxego,‎ ‎Purkopa,‎ ‎Kulki i‎ ‎Weltzla‎5‎),‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎pominięcie‎ ‎upomniał‎ ‎w‎ ‎liście‎ ‎do
      Bonczyka‎ ‎(„Czy‎ ‎to‎ ‎istotnie‎ ‎Wasza‎ ‎Wielebność‎ ‎czuje‎ ‎żal‎ ‎do mrue,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎wymieniłem‎ ‎Was‎ ‎między‎ ‎tam‎ ‎wyliczonymi? 0‎ ‎gdybym‎ ‎był‎ ‎wiedział,‎ ‎że‎ ‎sprawię‎ ‎Waszej‎ ‎Wielebności jakąś‎ ‎uciechę,‎ ‎,‎a‎k‎ ‎chętnie‎ ‎byłbym‎ ‎to‎ ‎uczynił!”‎ ‎pisze‎ ‎Bon czyk‎ ‎25‎ ‎maja‎ ‎1886),‎ ‎a‎ ‎Filip‎ ‎Robota‎ ‎mógłby‎ ‎z‎ ‎powodzeniem ligurowac‎ ‎zamiast‎ ‎Bieńka.‎ ‎Jest‎ ‎więc‎ ‎sporo‎ ‎dowolności 1‎ ‎doraźności‎ ‎w‎ ‎obrazach‎ ‎filarów‎ ‎ojczyzny,‎ ‎lecz‎ ‎wszystko‎ ‎to tłumaczyć‎ ‎się‎ ‎da‎ ‎pośpiechem,‎ ‎który‎ ‎udzielił‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎czy telnikom‎ ‎i‎ ‎krytykom‎ ‎Góry‎ ‎Chełmskiej,‎ ‎skoro‎ ‎ten‎ ‎ustęp uznawali‎ ‎prawie‎ ‎bez‎ ‎wyjątku‎ ‎za‎ ‎najważniejszy‎ ‎i‎ ‎przytacza- nie1szy‎aZWyCZa‎^‎ ‎°‎b‎°‎k‎ ‎ekspozycp‎ ‎J‎ako‎ ‎na‎jcharakterystycz-
      Inni‎ ‎księża‎ ‎świeccy‎ ‎znaleźli‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎porządku‎ ‎nabo- j‎Z‎-°‎ny‎ ‎?‎rzez‎ ‎°*‎ ‎Atan‎azego‎ ‎w‎ ‎III‎ ‎421—430, F*‎1‎ ‎462,‎ ‎gdzie‎ ‎nazwisk‎ ‎kaznodziejów‎ ‎doliczyć‎ ‎się‎ ‎można 12‎ ‎prócz‎ ‎Bngla‎ ‎i‎ ‎24‎ ‎odprawiających‎ ‎msze,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎tylko otabik‎ ‎i‎ ‎Lubecki‎ ‎wymienieni‎ ‎byli‎ ‎przez‎ ‎ks.‎ ‎Grelicha.‎ ‎Ni gdzie‎ ‎natomiast,‎ ‎jak‎ ‎wspomniałem,‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎ani‎ ‎samego Bonczyka‎ ‎ani‎ ‎jego‎ ‎kolegi,‎ ‎również‎ ‎proboszcza‎ ‎z‎ ‎Bytomia ochirmeisena‎ ‎ani‎ ‎autora‎ ‎życiorysu‎ ‎Ficka‎ ‎ks.‎ ‎Karola‎ ‎Press- treunda.‎ ‎Nieobecność‎ ‎obu‎ ‎ostatnich‎ ‎jak‎ ‎całego‎ ‎szeregu‎ ‎in nych‎ ‎księży‎ ‎górnośląskich‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎wyjaśnić‎ ‎ich‎ ‎niemiecko- scią;‎ ‎bywalcy‎ ‎natomiast‎ ‎polskich‎ ‎odpustów‎ ‎po‎ ‎rok‎ ‎1885, z‎ ‎którymi‎ ‎zetknął‎ ‎się‎ ‎Bonczyk,‎ ‎zostali‎ ‎przeważnie,‎ ‎a‎ ‎może nawet‎ ‎w‎ ‎komplecie,‎ ‎uwiecznieni‎ ‎w‎ ‎poemacie‎ ‎w‎ ‎liczbie niemal‎ ‎60. przytoczyć‎ ‎można‎ ‎tylko‎ ‎to,‎ ‎co‎ ‎już‎ ‎zaznaczyłem,‎ ‎że‎ ‎rozprawa‎ ‎ta‎ ‎jako‎ ‎Wel- tzlowa‎ ‎była‎ ‎zaznaczona‎ ‎drobnym‎ ‎drukiem‎ ‎w‎ ‎naczółku‎ ‎treści‎ ‎numeru, a‎ ‎więc‎ ‎Bonczyk‎ ‎nazwiska‎ ‎autora‎ ‎nie‎ ‎zauważył‎ ‎i‎ ‎znowu‎ ‎wstyd‎ ‎było‎ ‎mu przyznać‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎przeoczenia.‎ ‎Podobnie‎ ‎pokrzywdzony‎ ‎został‎ ‎prze milczeniem‎ ‎i‎ ‎o.‎ ‎Władysław‎ ‎Schneider,‎ ‎którego‎ ‎wprawdzie‎ ‎od‎ ‎lat‎ ‎w‎ ‎kla sztorze‎ ‎me‎ ‎było,‎ ‎ale‎ ‎który‎ ‎choćby‎ ‎jako‎ ‎poprzednik‎ ‎Bonczyka‎ ‎w‎ ‎Pieka rach‎ ‎i‎ ‎autor‎ ‎kilku‎ ‎książeczek‎ ‎zasługiwał‎ ‎na‎ ‎pamięć.‎ ‎Bonczyk‎ ‎znał‎ ‎chyba jego‎ ‎artykuły‎ ‎w‎ ‎Schlesisches‎ ‎Kirchenblatt‎ ‎z‎ ‎1863:‎ ‎1)‎ ‎Urkundliche‎ ‎Nach- nchten‎ ‎uber‎ ‎St.‎ ‎Annaberg‎ ‎in‎ ‎Oberschlesien‎ ‎(str.‎ ‎409-413),‎ ‎2)‎ ‎Nachrich- en‎ ‎uber‎ ‎das‎ ‎Gnadenbild‎ ‎zu‎ ‎St.‎ ‎Annaberg‎ ‎(str.‎ ‎413-417)‎ ‎i‎ ‎3)‎ ‎Historische Nachnchten‎ ‎uber‎ ‎die‎ ‎Griindung‎ ‎der‎ ‎Calvarienkapellen‎ ‎usw.‎ ‎(str. 445‎ ‎449‎ ‎1‎ ‎457-4^1).‎ ‎Czasopismo‎ ‎znajdowało‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎każdej‎ ‎parafialnej.
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:15
      Dokądż‎ ‎lecisz,‎ ‎mój‎ ‎duchu,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎wieszczym ulocie? 50‎ ‎Marząc‎ ‎o‎ ‎sferach‎ ‎niebios,‎ ‎toniesz‎ ‎niemal‎ ‎w‎ ‎błocie, Nie‎ ‎ku‎ ‎niebu‎ ‎ulatuj!‎ ‎Spiesz‎ ‎ku‎ ‎Chełmskiej‎ ‎Górze! Tam‎ ‎w‎ ‎pobożnych,‎ ‎wieśniaczych‎ ‎procesyi‎ ‎chórze Błagaj‎ ‎Boga‎ ‎o‎ ‎litość,‎ ‎pątnicze‎ ‎wspomnienia Osłodzą‎ ‎ci‎ ‎szukanie‎ ‎przyszłego‎ ‎zbawienia. 55‎ ‎Święta‎ ‎Anno!‎ ‎Królowo‎ ‎górnośląskiej‎ ‎warty, Berłem‎ ‎łaski‎ ‎słynąca‎ ‎w‎ ‎świat‎ ‎na‎ ‎wskroś‎ ‎otwarty, Święta‎ ‎Anno,‎ ‎do‎ ‎Ciebie‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎doczesnej‎ ‎męce Dźwiga‎ ‎rzymski‎ ‎bez‎ ‎granic‎ ‎kościół‎ ‎w‎ ‎modłach‎ ‎ręce; Do‎ ‎Ciebie‎ ‎i‎ ‎nasz‎ ‎naród‎ ‎otoczon‎ ‎wrogami, 60‎ ‎Rwie‎ ‎się,‎ ‎łamiąc‎ ‎kajdany,‎ ‎a‎ ‎świecąc‎ ‎cnotami; Do‎ ‎Ciebie‎ ‎z‎ ‎siół‎ ‎chudobnych‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎grodów‎ ‎wspaniałych Płyną‎ ‎rzesze‎ ‎bez‎ ‎liku,‎ ‎wszak‎ ‎dla‎ ‎dusz‎ ‎zbolałych Upragnione‎ ‎lekarstwo‎ ‎tam,‎ ‎gdzie‎ ‎serc‎ ‎wylanie! Gdyż‎ ‎u‎ ‎Ciebie‎ ‎Syn‎ ‎Boży‎ ‎raczył‎ ‎mieć‎ ‎mieszkanie, 65‎ ‎Toć‎ ‎i‎ ‎Ewy‎ ‎prawnuki‎ ‎spieszą‎ ‎w‎ ‎Twe‎ ‎objęcia. O‎ ‎Babko‎ ‎najszczęśliwsza‎ ‎Maryi‎ ‎Dziecięcia, Gdyż‎ ‎hojnie‎ ‎wszystkim‎ ‎dajesz,‎ ‎mnie‎ ‎też‎ ‎Twą‎ ‎opieką Wzbogać,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎wybieram‎ ‎w‎ ‎podróż‎ ‎tak‎ ‎daleką! Bo,‎ ‎choć‎ ‎wola,‎ ‎myśl‎ ‎silna,‎ ‎lecz‎ ‎lutnia‎ ‎bez‎ ‎dźwięku; 70‎ ‎Ty‎ ‎ją‎ ‎nastrój!‎ ‎Gdyż‎ ‎wiek‎ ‎ten‎ ‎pełen‎ ‎zbroi‎ ‎szczęku, Racz‎ ‎ją‎ ‎natchnąć‎ ‎pokojem!‎ ‎Twa‎ ‎niech‎ ‎pomoc‎ ‎sprawi, Bym‎ ‎godnie‎ ‎opiął‎ ‎górę,‎ ‎która‎ ‎Ciebie‎ ‎sławi! Skończyły‎ ‎się‎ ‎nieszpory.‎ ‎Ojca‎ ‎Gwardyjana Wywołano‎ ‎ku‎ ‎bramie;‎ ‎tam‎ ‎wieść‎ ‎niesłychana 75‎ ‎Wszystkich‎ ‎zniepokoiła:‎ ‎„Pan‎ ‎radca‎ ‎ziemiański Wielkich‎ ‎Strzelec‎ ‎zabrania‎ ‎na‎ ‎ten‎ ‎to‎ ‎rok‎ ‎pański Pątnikom‎ ‎iść‎ ‎na‎ ‎Górę‎ ‎z‎ ‎krzyżem,‎ ‎z‎ ‎chorągwiami; Policy‎ ‎ja‎ ‎rozpędza‎ ‎tłumy,‎ ‎co‎ ‎z‎ ‎pieśniami Dążą‎ ‎na‎ ‎święte‎ ‎miejsce,‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎polskiej‎ ‎dzielnicy Św^Moa Związku‎ ‎i‎ ‎a\.-‎ ‎•‎ ‎Górników przy‎ ‎lv'‎ ‎p.‎ ‎Dę^eusko W‎ ‎Czerwionco
      Góra‎ ‎Chełmska,‎ ‎I
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:17
      Alfonzy‎ ‎w‎ ‎posłuszeństwie‎ ‎cingulum‎ ‎całuje, Lecz‎ ‎pokornym‎ ‎pytaniem‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎informuje: „Wszystko‎ ‎według‎ ‎rozkazu‎ ‎Ojca‎ ‎Gwardyjana, 140‎ ‎Lecz‎ ‎doŚwiętegoKrzyża,‎ ‎gdzie‎ ‎bywa‎ ‎śpiewana Suma‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎kościoła‎ ‎Upadku‎ ‎Trzeciego Raczył‎ ‎Ojciec‎ ‎Gwardyjan‎ ‎brata‎ ‎Aleksego Syłać‎ ‎do‎ ‎usług‎ ‎księży;‎ ‎poczciwiec‎ ‎Stokowy Zawsze,‎ ‎jak‎ ‎dotąd‎ ‎było,‎ ‎pomagać‎ ‎gotowy, 145‎ ‎Latoś‎ ‎także‎ ‎pomoże;‎ ‎czy‎ ‎Ojciec‎ ‎pozwoli?" „Wiesz",‎ ‎—‎ ‎rzekł‎ ‎Ojciec‎ ‎Gwardyjan,‎ ‎—‎ ‎„że‎ ‎się nie‎ ‎niewoli Ludzi‎ ‎obcych,‎ ‎nie‎ ‎naszych.‎ ‎Lecz‎ ‎niechaj‎ ‎tak‎ ‎będzie. U‎ ‎Trzeciego‎ ‎Upadku‎ ‎dwóch‎ ‎księży‎ ‎zasiędzie, Trzech‎ ‎u‎ ‎Świętego‎ ‎Krzyża.‎ ‎Brata‎ ‎Aleksego 150‎ ‎Nie‎ ‎uwiążę‎ ‎do‎ ‎pracy.‎ ‎Jest‎ ‎ci‎ ‎wolą‎ ‎jego Zżyć‎ ‎wiek‎ ‎u‎ ‎świętej‎ ‎Anny,‎ ‎lecz‎ ‎w‎ ‎służbie‎ ‎niczyjej; Niech‎ ‎się‎ ‎spełni!‎ ‎Czterdzieści‎ ‎lat‎ ‎już‎ ‎kalwaryi Poświęcił‎ ‎nasz‎ ‎staruszek;‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wie‎ ‎o‎ ‎świecie, Domek‎ ‎ten‎ ‎przy‎ ‎Upadku‎ ‎jak‎ ‎gniazdeczko w‎ ‎kwiecie‎ ‎— 155‎ ‎Cały‎ ‎jego‎ ‎majątek.‎ ‎Kto‎ ‎on,‎ ‎skąd,‎ ‎dlaczego Tu‎ ‎usiadł,‎ ‎nie‎ ‎usłyszał‎ ‎jeszcze‎ ‎nikt‎ ‎od‎ ‎niego. Nie‎ ‎badaj,‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎żądaj,‎ ‎on‎ ‎czyni,‎ ‎co‎ ‎może, Byś‎ ‎nam‎ ‎go‎ ‎jak‎ ‎najdłużej‎ ‎jeszcze‎ ‎dał,‎ ‎o‎ ‎Boże!" To‎ ‎rzekłszy,‎ ‎podał‎ ‎krzyżyk‎ ‎do‎ ‎ucałowania, 160‎ ‎Nakrył‎ ‎głowę‎ ‎kapturem,‎ ‎przed‎ ‎Bogiem‎ ‎się‎ ‎kłania, Mijając‎ ‎główny‎ ‎ołtarz;‎ ‎ociężałe‎ ‎nogi Sandałmi‎ ‎bruszą‎ ‎myte‎ ‎kamienie‎ ‎podłogi. Skoro‎ ‎wstąpił‎ ‎w‎ ‎refektarz,‎ ‎bracia‎ ‎się‎ ‎kłaniają, Milcząc,‎ ‎z‎ ‎winną‎ ‎pokorą‎ ‎na‎ ‎rozkaz‎ ‎czekają. 165‎ ‎Ojciec‎ ‎Gwardyjan‎ ‎usiadł,‎ ‎urzędem‎ ‎zmęczony, I‎ ‎rzekł:‎ ‎„Wiecie,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎odpust‎ ‎bywa‎ ‎odmieniony
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:21
      „Gdybyś‎ ‎słyszał‎ ‎od‎ ‎ludzi‎ ‎o‎ ‎prześladowaniu Wiary,‎ ‎lub‎ ‎nas‎ ‎zakonnych,‎ ‎nie‎ ‎zdradzaj‎ ‎w‎ ‎gadaniu Myśli‎ ‎twoich,‎ ‎milcz‎ ‎stale;‎ ‎gdzie‎ ‎nasienie‎ ‎padnie, Jaki‎ ‎owoc‎ ‎przyniesie,‎ ‎tego‎ ‎nikt‎ ‎nie‎ ‎zgadnie! 235‎ ‎Wszak‎ ‎wiesz,‎ ‎że‎ ‎ksiądz‎ ‎Osmundus‎ ‎i‎ ‎nasz‎ ‎Wiktor‎ ‎miły Już‎ ‎stali‎ ‎przed‎ ‎kratkami,‎ ‎lecz‎ ‎ich‎ ‎wypuściły Szpony‎ ‎już‎ ‎zaostrzone‎ ‎żarłocznego‎ ‎wilka. Teraz‎ ‎burza;‎ ‎zaświeci‎ ‎słońce‎ ‎za‎ ‎chwil‎ ‎kilka!" Zamilkł‎ ‎Ojciec‎ ‎Gwardyjan.‎ ‎Józef‎ ‎jeszcze‎ ‎stoi, 240‎ ‎Chciałby‎ ‎o‎ ‎coś‎ ‎zapytać,‎ ‎lecz‎ ‎się‎ ‎słusznie‎ ‎boi Mówić‎ ‎o‎ ‎sprawach‎ ‎obcych;‎ ‎ośmielił‎ ‎się‎ ‎przecie I‎ ‎szeptnął:‎ ‎„Jakież‎ ‎też‎ ‎to‎ ‎proroctwa‎ ‎po‎ ‎świecie Krążą!"‎ ‎Milczy‎ ‎Gwardyjan.‎ ‎Józef‎ ‎nieproszony Ciągnie‎ ‎dalej:‎ ‎„Nie‎ ‎będzie‎ ‎klasztor‎ ‎nasz‎ ‎zniesiony, 245‎ ‎Podwiel‎ ‎stoi‎ ‎ta‎ ‎skała!‎ ‎A‎ ‎to‎ ‎skała‎ ‎zdrowa Jeszcze‎ ‎jeden‎ ‎świat‎ ‎taki‎ ‎przeżyć‎ ‎wzdy‎ ‎gotowa!" Józef‎ ‎milczy.‎ ‎Czy‎ ‎Ojciec‎ ‎Gwardyjan‎ ‎nie słyszał? W‎ ‎proroctwa‎ ‎się‎ ‎ni‎ ‎słowem‎ ‎ni‎ ‎gestem‎ ‎nie‎ ‎wmieszał. Józef‎ ‎niezadowolnion‎ ‎po‎ ‎wtóre‎ ‎zaczyna: 250‎ ‎„A‎ ‎zaś‎ ‎drugie‎ ‎proroctwo‎ ‎dotyczy‎ ‎Gaszyna: Jak‎ ‎ostatni‎ ‎z‎ ‎Gaszynów‎ ‎umrze‎ ‎tu‎ ‎w‎ ‎klasztorze, Spełni‎ ‎się‎ ‎dla‎ ‎tej‎ ‎góry‎ ‎przeznaczenie‎ ‎boże". Widocznie‎ ‎zniechęcony‎ ‎Ojciec‎ ‎Atanazy Rzecze:‎ ‎„Bracie,‎ ‎sam‎ ‎mówisz,‎ ‎iż‎ ‎tej‎ ‎góry‎ ‎głazy 255‎ ‎Nieprzeżyte;‎ ‎i‎ ‎cóż‎ ‎się‎ ‎obawiać‎ ‎wygnania? Nam‎ ‎w‎ ‎proroctwa‎ ‎biblijne‎ ‎wierzyć,‎ ‎nie‎ ‎w‎ ‎gadania Owczarzy‎ ‎i‎ ‎cyganek.‎ ‎—‎ ‎Wanda‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎synów Takich‎ ‎jak‎ ‎Gaszynowie!‎ ‎Ostatni‎ ‎z‎ ‎Gaszynów Dawno‎ ‎już‎ ‎gdzieś‎ ‎zaginął,‎ ‎Damijan‎ ‎waleczny; 260‎ ‎Corocznie‎ ‎się‎ ‎modlimy‎ ‎dlań‎ ‎o‎ ‎spokój‎ ‎wieczny!"
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 17:24
      Tu‎ ‎postraszy,‎ ‎tam‎ ‎zbije,‎ ‎nareszcie‎ ‎ustanie. Procesy‎ ‎je‎ ‎rozganiać‎ ‎jest‎ ‎ci‎ ‎to,‎ ‎mój‎ ‎Panie, To‎ ‎samo‎ ‎co‎ ‎wiatr‎ ‎wiązać,‎ ‎by‎ ‎nie‎ ‎wiał‎ ‎po‎ ‎błoni, 325‎ ‎A‎ ‎on‎ ‎wieje‎ ‎do‎ ‎woli,‎ ‎nikt‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎dogoni. Jakoż‎ ‎śliczny‎ ‎świat,‎ ‎gdy‎ ‎nim‎ ‎Pan‎ ‎Bóg‎ ‎tylko‎ ‎włada? Lecz‎ ‎gdy‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎rządy‎ ‎boskie‎ ‎człek-lichota‎ ‎wkrada, Tu‎ ‎odmienia,‎ ‎tam‎ ‎psuje,‎ ‎wnet‎ ‎tyle‎ ‎nabroi, Iż‎ ‎ran,‎ ‎które‎ ‎dziś‎ ‎zadał,‎ ‎sto‎ ‎lat‎ ‎nie‎ ‎zagoi, 330‎ ‎Któż‎ ‎wie,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎świętych‎ ‎murów‎ ‎jeszcze stanie!" Zaś‎ ‎księdza‎ ‎wikarego‎ ‎takie‎ ‎obawianie Zwykle‎ ‎wielce‎ ‎wzruszało;‎ ‎na‎ ‎samo‎ ‎wspomnienie, Iżby‎ ‎światu‎ ‎służyły‎ ‎te‎ ‎święte‎ ‎kamienie, Zmarszczył‎ ‎twarz,‎ ‎zwiesił‎ ‎głowę,‎ ‎ogień‎ ‎ciska‎ ‎okiem, 335‎ ‎Drażni‎ ‎po‎ ‎gankach‎ ‎echo‎ ‎częstym,‎ ‎ciężkim‎ ‎krokiem; Nagle‎ ‎stanął‎ ‎i‎ ‎pyta‎ ‎głosem‎ ‎niemal‎ ‎drżącym: „Ileż‎ ‎to‎ ‎razy‎ ‎jakimś‎ ‎pankom‎ ‎wszechmogącym Podobało‎ ‎się‎ ‎wygnać‎ ‎nas‎ ‎z‎ ‎naszej‎ ‎własności?" „Księże!"‎ ‎—‎ ‎odrzekł‎ ‎Gwardyjan,‎ ‎—‎ ‎„boskiej opatrzności 340‎ ‎Zawdzięczamy‎ ‎te‎ ‎losy,‎ ‎Bóg‎ ‎tu‎ ‎nami‎ ‎rządzi, On‎ ‎nas‎ ‎tu‎ ‎przyprowadził,‎ ‎a‎ ‎gdy‎ ‎rozporządzi: „Wydalić‎ ‎się!”,‎ ‎pójdziemy;‎ ‎gdy‎ ‎pozwoli‎ ‎wracać, Będziem‎ ‎nową‎ ‎czynnością‎ ‎Jemu‎ ‎się‎ ‎odpłacać. Dwa‎ ‎razy‎ ‎już‎ ‎nasz‎ ‎zakon‎ ‎opuszczał‎ ‎te‎ ‎progi. 345‎ ‎Naprzód‎ ‎zaraz‎ ‎z‎ ‎początku,‎ ‎kiedy‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎trwogi Krew‎ ‎i‎ ‎pracę‎ ‎zakonu‎ ‎śród‎ ‎wojny‎ ‎Kozaków Rozbryzgiwała‎ ‎Polska.‎ ‎Tedy‎ ‎od‎ ‎rodaków Uciekając,‎ ‎proszeni‎ ‎tu‎ ‎na‎ ‎Chełmskiej‎ ‎Górze Staliśmy‎ ‎się‎ ‎oświaty‎ ‎ojcowie‎ ‎i‎ ‎stróże. 350‎ ‎Aleć‎ ‎księże‎ ‎z‎ ‎Leśnicą‎ ‎nieporozumienia Nabroiły‎ ‎tam‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎wiele‎ ‎rozjątrzenia
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 20:15
      ‎ ‎I‎ ‎choruje‎ ‎aż‎ ‎dotąd;‎ ‎mówią:‎ ‎na‎ ‎suchoty. Zepsuł‎ ‎żołądek,‎ ‎musi‎ ‎wziąć‎ ‎coś‎ ‎na‎ ‎wymioty! Nasi‎ ‎więc‎ ‎kalwaryją‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎miejsce‎ ‎święte Opuścili.‎ ‎Urzędy‎ ‎za‎ ‎dobra‎ ‎nam‎ ‎wzięte Dozwoliły‎ ‎jedynie,‎ ‎by‎ ‎ojciec‎ ‎Gomolski, 385‎ ‎Staruszek‎ ‎Epifani,‎ ‎rodem‎ ‎może‎ ‎z‎ ‎Polski, Został‎ ‎w‎ ‎celi‎ ‎do‎ ‎śmierci.‎ ‎Ledwo‎ ‎zawarł‎ ‎oczy: O‎ ‎jego‎ ‎pięć‎ ‎talarów‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎fakt‎ ‎ochoczy‎ ‎— Wszczął‎ ‎się‎ ‎sąd‎ ‎długoletni‎ ‎rządu‎ ‎z‎ ‎Gaszynami, Aż‎ ‎znikł‎ ‎cały‎ ‎majątek‎ ‎gdzieś‎ ‎między‎ ‎aktami.” 390‎ ‎Tu‎ ‎nadszedł‎ ‎ojciec‎ ‎Marek,‎ ‎najmłodszy‎ ‎w‎ ‎kon wencie. Jego‎ ‎o‎ ‎rzeczach‎ ‎świata‎ ‎naiwne‎ ‎pojęcie Włożyło‎ ‎mu‎ ‎na‎ ‎język‎ ‎szczere‎ ‎zapytanie: „A‎ ‎mógłby‎ ‎to‎ ‎ktoś‎ ‎zabrać,‎ ‎Ojcze‎ ‎Gwardyjanie, Co‎ ‎klasztorom‎ ‎należy?”‎ ‎,,Marku!‎ ‎—‎ ‎rzekł‎ ‎wikary,‎ ‎— 395‎ ‎Wszak‎ ‎ci‎ ‎to‎ ‎skiż‎ ‎majątków‎ ‎spór‎ ‎we‎ ‎świecie‎ ‎stary. Świat‎ ‎mówi:‎ ‎»Wszystko‎ ‎moje!‎ ‎Kościół,‎ ‎gdy‎ ‎posiada, Oczywiście,‎ ‎że‎ ‎ukradł!«‎ ‎bierze‎ ‎więc‎ ‎i‎ ‎zjada. Pokaż‎ ‎mu‎ ‎ty‎ ‎najstarsze,‎ ‎święte‎ ‎dokumenta, On‎ ‎na‎ ‎palcach‎ ‎dowiedzie,‎ ‎że‎ ‎powinność‎ ‎święta 400‎ ‎Wziąć‎ ‎dobra‎ ‎i‎ ‎dokument;‎ ‎nareszcie‎ ‎wyżenie‎ ‎— Co‎ ‎światu‎ ‎po‎ ‎klasztorach,‎ ‎co‎ ‎mu‎ ‎po‎ ‎księżynie!” „Ojcze!‎ ‎co‎ ‎też‎ ‎mówicie!”‎ ‎—‎ ‎westchnął‎ ‎Ma rek,‎ ‎„przecie Już‎ ‎dla‎ ‎samej‎ ‎spowiedzi‎ ‎trzeba‎ ‎księży‎ ‎w‎ ‎świecie!” Głośno‎ ‎się‎ ‎wszyscy‎ ‎śmiali‎ ‎na‎ ‎takie‎ ‎pojęcie 405‎ ‎Spraw‎ ‎światowych‎ ‎Markusia,‎ ‎młodzika‎ ‎w‎ ‎konwencie; A‎ ‎wikary‎ ‎rzekł‎ ‎„Nosił‎ ‎wilk‎ ‎owce‎ ‎lat‎ ‎kilka, Wreszcie,‎ ‎mówi‎ ‎przysłowie,‎ ‎poniosą‎ ‎i‎ ‎wilka; Co‎ ‎znaczy:‎ ‎najprzód‎ ‎biorą‎ ‎wielcy;‎ ‎na‎ ‎wielkiego, Bezbożnością‎ ‎i‎ ‎cudzym‎ ‎dobrem‎ ‎tuczonego,
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 20:18
      Co‎ ‎przez‎ ‎lata‎ ‎—‎ ‎codziennie‎ ‎—‎ ‎miewał‎ ‎przed‎ ‎oczami. Dziś‎ ‎jak‎ ‎pierwszy‎ ‎raz‎ ‎widzi:‎ ‎na‎ ‎odwrotnej‎ ‎stronie 475‎ ‎Ołtarza:‎ ‎święta‎ ‎Anna‎ ‎z‎ ‎Dzieciątkiem‎ ‎na‎ ‎łonie, U‎ ‎spodu‎ ‎Góry‎ ‎Chełmskiej‎ ‎klasztor,‎ ‎kalwaryja I‎ ‎początków‎ ‎konwentu‎ ‎świetna‎ ‎history‎ ‎ja. Szczytne‎ ‎plemię‎ ‎Gaszynów,‎ ‎choć-eś‎ ‎już‎ ‎wymarło, Lecz‎ ‎do‎ ‎sławy‎ ‎wieczystej‎ ‎sobieś‎ ‎tór‎ ‎otwarło, 480‎ ‎Gdyś‎ ‎przed‎ ‎trzema‎ ‎wiekami‎ ‎na‎ ‎górze‎ ‎Jerzego Fundamenta‎ ‎łożyło‎ ‎dla‎ ‎domu‎ ‎bożego. Stał‎ ‎kościółek‎ ‎drewniany‎ ‎śród‎ ‎głębokich‎ ‎lasów, Lecz‎ ‎mało‎ ‎odwiedzany.‎ ‎Zaś‎ ‎od‎ ‎owych‎ ‎czasów, Gdy‎ ‎święte‎ ‎relikwije‎ ‎aże‎ ‎gdzieś‎ ‎z‎ ‎Francyi 485‎ ‎Wprowadzono‎ ‎na‎ ‎górę‎ ‎w‎ ‎wielkiej‎ ‎procesyi, Zasłynęła‎ ‎w‎ ‎dalekie‎ ‎święta‎ ‎Anna‎ ‎strony, Bóg‎ ‎okazał‎ ‎cudami,‎ ‎że‎ ‎chce‎ ‎być‎ ‎wielbiony Na‎ ‎tym‎ ‎miejscu.‎ ‎Częstokroć‎ ‎w‎ ‎nocy‎ ‎widywano I‎ ‎sumiennie‎ ‎w‎ ‎Leśnickich‎ ‎aktach‎ ‎spisywano: 490‎ ‎Jakieś‎ ‎duchy‎ ‎w‎ ‎habitach‎ ‎Ojców‎ ‎Reformatów Z‎ ‎tej‎ ‎strony,‎ ‎gdzie‎ ‎obecnie‎ ‎stoi‎ ‎dom‎ ‎Piłatów, Z‎ ‎gorejącymi‎ ‎świecmi‎ ‎w‎ ‎długim,‎ ‎jasnym‎ ‎chórze Unoszą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎powietrzu‎ ‎ku‎ ‎wysokiej‎ ‎górze. Otóż‎ ‎obraz‎ ‎szlachetnych,‎ ‎starodawnych‎ ‎czynów 495‎ ‎Melchijora‎ ‎Fernanda‎ ‎Gaszyny‎ ‎z‎ ‎Gaszynów Który‎ ‎z‎ ‎Gliwic‎ ‎uprosił‎ ‎Ojców‎ ‎Franciszkanów Na‎ ‎stróżów‎ ‎świętej‎ ‎Anny‎ ‎w‎ ‎dziele‎ ‎Leśniczanów. Przybyli‎ ‎Reformaci,‎ ‎jak‎ ‎kronika‎ ‎niesie, I‎ ‎zabrzmiały‎ ‎modlitwy‎ ‎i‎ ‎hymny‎ ‎po‎ ‎lesie.‎ ‎— 500‎ ‎W‎ ‎ten‎ ‎to‎ ‎obraz‎ ‎się‎ ‎wpatrzał‎ ‎ojciec‎ ‎Atanazy, A‎ ‎chociaż‎ ‎go‎ ‎widywał‎ ‎niezliczone‎ ‎razy, Nigdy‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎myślał,‎ ‎co‎ ‎dziś‎ ‎patrząc,‎ ‎myśli: „Z‎ ‎wolą‎ ‎boską‎ ‎—‎ ‎chwalebnie‎ ‎—‎ ‎nasi‎ ‎pierwsi‎ ‎przyszli, Zaś‎ ‎odeszli,‎ ‎zaś‎ ‎przyszli;‎ ‎później‎ ‎rozpędzeni, 505‎ ‎Za‎ ‎pięćdziesiąt‎ ‎lat‎ ‎smutnych‎ ‎wszechstronnie‎ ‎proszeni Pracujemy‎ ‎dla‎ ‎Boga,‎ ‎dla‎ ‎bliźnich‎ ‎zbawienia‎ ‎!"
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:31
      ‎ ‎Drogami‎ ‎jakby‎ ‎wstęgą‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎połączone, A‎ ‎niewiasty‎ ‎wstydliwe,‎ ‎a‎ ‎zdrowa‎ ‎młódź‎ ‎strojna: Ziemio,‎ ‎dokąd‎ ‎twój‎ ‎język‎ ‎kochasz,‎ ‎bądź‎ ‎spokojna, Nikt‎ ‎ci‎ ‎wiary‎ ‎nie‎ ‎wydrze‎ ‎ani‎ ‎świętej‎ ‎cnoty, Ni‎ ‎szczerości‎ ‎praojców,‎ ‎ni‎ ‎do‎ ‎prac‎ ‎ochoty! 25‎ ‎Iżeś‎ ‎skarbem‎ ‎prześwietnym:‎ ‎cesarze,‎ ‎królowie Koronę‎ ‎twoję‎ ‎nosić‎ ‎chcieli‎ ‎na‎ ‎swej‎ ‎głowie. Śląsko,‎ ‎zostań,‎ ‎czym‎ ‎byłoś,‎ ‎tak‎ ‎cię‎ ‎w‎ ‎świecie‎ ‎wsławi Święta‎ ‎Anna,‎ ‎a‎ ‎niegdyś‎ ‎śród‎ ‎Świętych‎ ‎postawi! Ten‎ ‎to‎ ‎Śląsk‎ ‎do‎ ‎wzajemnej‎ ‎wysyłał‎ ‎dziś‎ ‎Matki 30‎ ‎Pobożnych‎ ‎swych‎ ‎pątników,‎ ‎męże,‎ ‎żony,‎ ‎dziatki, Boć‎ ‎iść‎ ‎do‎ ‎ś‎ ‎w.‎ ‎Anny‎ ‎choć‎ ‎jednemu‎ ‎z‎ ‎gniazda, To‎ ‎jak‎ ‎A‎ ‎m‎ ‎e‎ ‎n‎ ‎w‎ ‎kościele.‎ ‎Pobożnych‎ ‎nie‎ ‎jazda, Ale‎ ‎nogi‎ ‎tam‎ ‎niosły.‎ ‎Więc‎ ‎w‎ ‎płachty‎ ‎chędogie Wkładano‎ ‎chleby,‎ ‎masła,‎ ‎sery‎ ‎i‎ ‎ubogie 35‎ ‎Uściskane‎ ‎pieniążki,‎ ‎już‎ ‎to‎ ‎na‎ ‎ofiary Lub‎ ‎naduszzalecania.‎ ‎To‎ ‎wziąwszy‎ ‎na‎ ‎bary Z‎ ‎modlitwą‎ ‎i‎ ‎pieśniami‎ ‎przez‎ ‎cne‎ ‎Pyskowice Zdążano‎ ‎dnia‎ ‎drugiego‎ ‎rano‎ ‎do‎ ‎Leśnice. Latoś‎ ‎dniem‎ ‎tym‎ ‎niedziela.‎ ‎Być‎ ‎więc‎ ‎na‎ ‎kazaniu 40‎ ‎I‎ ‎na‎ ‎Mszy‎ ‎świętej‎ ‎stoi‎ ‎w‎ ‎boskim‎ ‎przykazaniu. Zaległy‎ ‎procesyje‎ ‎rynek‎ ‎i‎ ‎ulice; Już‎ ‎kapłani‎ ‎zasiedli‎ ‎wszystkie‎ ‎spowiednice, Każdy‎ ‎swoich‎ ‎słuchając;‎ ‎a‎ ‎rozkaz‎ ‎wydano, Iżby‎ ‎po‎ ‎nabożeństwie‎ ‎poobiadowano; 45‎ ‎Nie‎ ‎spieszyć‎ ‎do‎ ‎klasztoru‎ ‎aże‎ ‎wszyscy‎ ‎razem! A‎ ‎trzody‎ ‎się‎ ‎kierują‎ ‎pasterzy‎ ‎rozkazem. U‎ ‎stóp‎ ‎kopca‎ ‎Jerzego‎ ‎czyli‎ ‎chełmskiej‎ ‎góry, Przed‎ ‎wieki‎ ‎otoczonej‎ ‎sosnowymi‎ ‎bory, Wylęgła‎ ‎się‎ ‎Leśnica,‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎tylko‎ ‎podobna 50‎ ‎Arcydziełom‎ ‎malarstwa,‎ ‎iże‎ ‎jest‎ ‎nadobna, Gdy‎ ‎ją‎ ‎zdała‎ ‎podziwiasz;‎ ‎złośliwe‎ ‎ludziska,
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:34
      ‎Laskiem,‎ ‎sadzonym‎ ‎w‎ ‎rzędy,‎ ‎niebem‎ ‎tej‎ ‎jasności, Co‎ ‎to‎ ‎pragnie‎ ‎pokazać‎ ‎światu‎ ‎swe‎ ‎piękności. „Jakoż‎ ‎śliczne‎ ‎widoki!"‎ ‎—‎ ‎tam‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎szeptano, „Cudnać‎ ‎to‎ ‎okolica!"‎ ‎—‎ ‎głośno‎ ‎powtarzano; Znów‎ ‎milczą,‎ ‎wyglądają‎ ‎jakby‎ ‎w‎ ‎uniesieniu; 120‎ ‎Zaś‎ ‎ksiądz‎ ‎proboszcz‎ ‎leśnicki‎ ‎mówi‎ ‎po‎ ‎swojemu: „Otóż‎ ‎to‎ ‎święta‎ ‎Anna!‎ ‎Otóż‎ ‎to‎ ‎dom‎ ‎boży, Kalwaryja,‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎zaś‎ ‎sławni‎ ‎fundatorzy! Pierwszy‎ ‎hrabia‎ ‎Mikołaj‎ ‎Gaszyna‎ ‎z‎ ‎Gaszynów Z‎ ‎małżonką‎ ‎Magdaleną‎ ‎z‎ ‎Klemów.‎ ‎Z‎ ‎jego‎ ‎synów 125‎ ‎Najsławniejszy‎ ‎Melchior‎ ‎Ferdynand‎ ‎z‎ ‎Skalowną Małgorzatą.‎ ‎Ten‎ ‎to‎ ‎mąż‎ ‎zasłużył‎ ‎na‎ ‎główną Wdzięczność‎ ‎Górnego‎ ‎Śląska.‎ ‎Księża‎ ‎Reformaci Na‎ ‎jego‎ ‎prośby‎ ‎z‎ ‎Gliwic‎ ‎dwudziestu‎ ‎swych‎ ‎braci Tu‎ ‎na‎ ‎górę‎ ‎wysłali;‎ ‎pierwszym‎ ‎gwardyjanem 130‎ ‎Był‎ ‎Franciszek‎ ‎Rychłowski.‎ ‎W‎ ‎klasztorku‎ ‎drze- wianym Mieszkano‎ ‎dobre‎ ‎sto‎ ‎lat.‎ ‎Trzeci,‎ ‎to‎ ‎Jan‎ ‎Jerzy Z‎ ‎Anną‎ ‎Oppersdorfczanką:‎ ‎Kto‎ ‎kronice‎ ‎wierzy, Utrzymuje,‎ ‎że‎ ‎kościół,‎ ‎który‎ ‎wonczas‎ ‎z‎ ‎lasów Wieżą‎ ‎tylko‎ ‎wyglądał,‎ ‎już‎ ‎za‎ ‎jego‎ ‎czasów 135‎ ‎Budowano;‎ ‎po‎ ‎Jerzym‎ ‎następuje‎ ‎drugi Jerzy‎ ‎Adam‎ ‎Franciszek,‎ ‎którego‎ ‎zasługi Wielkie,‎ ‎on‎ ‎wy‎ ‎fundował‎ ‎świętą‎ ‎kalwaryją. Pobożna‎ ‎to‎ ‎rodzina!‎ ‎Dawno‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎żyją! Ale‎ ‎żyje‎ ‎ich‎ ‎sława!"‎ ‎Tu‎ ‎rzekł‎ ‎ksiądz‎ ‎Widera: 140‎ ‎„Porównując‎ ‎z‎ ‎owymi‎ ‎nasz‎ ‎czas,‎ ‎toć‎ ‎mizera. Tamci‎ ‎stawiali‎ ‎domy,‎ ‎nasi‎ ‎rozwalają, Owi‎ ‎Bogu‎ ‎dawali,‎ ‎nasi‎ ‎wydzierają; Ów‎ ‎czas,‎ ‎Boga‎ ‎się‎ ‎bojąc,‎ ‎z‎ ‎każdym‎ ‎żył‎ ‎jak‎ ‎z‎ ‎bratem, Teraz‎ ‎Boga‎ ‎nie‎ ‎znając,‎ ‎drży‎ ‎przed‎ ‎lada‎ ‎chwatem. 145‎ ‎Owi‎ ‎chętnie‎ ‎dawali,‎ ‎nasi‎ ‎chciwie‎ ‎biorą, Tamci‎ ‎mieli‎ ‎swe‎ ‎dobra,‎ ‎nasi‎ ‎kieszeń‎ ‎chorą
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:37
      ‎Doświadczonych‎ ‎wikarych,‎ ‎lub,‎ ‎jako‎ ‎mówiono, Kaznodziei‎ ‎nagórnych,‎ ‎Otóż‎ ‎ich‎ ‎obrazki: „Zaraz‎ ‎pierwszy:‎ ‎Ignacy,‎ ‎szlachcic‎ ‎de‎ ‎Liszawski, Ale‎ ‎o‎ ‎nim‎ ‎dobrego‎ ‎klasztor‎ ‎mało‎ ‎głosi, Choć‎ ‎kazał‎ ‎lat‎ ‎jednaście.‎ ‎Za‎ ‎nim‎ ‎się‎ ‎podnosi 215‎ ‎Himmel‎ ‎Florek,‎ ‎Bensz‎ ‎po‎ ‎nim;‎ ‎choć‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎kronika Nic‎ ‎nie‎ ‎mówi,‎ ‎stąd‎ ‎jeszcze,‎ ‎proszę,‎ ‎nie‎ ‎wynika, Iżby‎ ‎nie‎ ‎pracowali,‎ ‎nie‎ ‎mając‎ ‎ochoty. Byłoć‎ ‎za‎ ‎nich‎ ‎lepiej‎ ‎jak‎ ‎za‎ ‎Jana‎ ‎Janoty. On‎ ‎księży‎ ‎Reformatów‎ ‎cne‎ ‎biblijoteki 220‎ ‎Wywiózł‎ ‎z‎ ‎góry!‎ ‎—‎ ‎przepadły‎ ‎—‎ ‎można‎ ‎rzec‎ ‎— na‎ ‎wieki! Gimnazyum‎ ‎opolskie‎ ‎pod‎ ‎rządem‎ ‎Piechaczka Wpakowało‎ ‎je‎ ‎w‎ ‎półki‎ ‎—‎ ‎poszła‎ ‎nieboraczka I‎ ‎wzdycha‎ ‎do‎ ‎wolności.‎ ‎Któż‎ ‎tam‎ ‎księgi‎ ‎czyta, Któż‎ ‎tam‎ ‎aby‎ ‎o‎ ‎imię‎ ‎tych‎ ‎pisarzy‎ ‎pyta, 225‎ ‎Co‎ ‎z‎ ‎niezrównaną‎ ‎sztuką‎ ‎te‎ ‎księgi‎ ‎pisali?‎ ‎— Często,‎ ‎co‎ ‎wielcy‎ ‎stworzą,‎ ‎nędznie‎ ‎gubią‎ ‎mali! Iż‎ ‎nie‎ ‎zdoła‎ ‎wyrównać‎ ‎świat‎ ‎zakonnych‎ ‎pracy, Niszczy,‎ ‎co‎ ‎zbudowali,‎ ‎woła,‎ ‎że‎ ‎próżniacy! Słusznieć‎ ‎po‎ ‎takich‎ ‎przodkach‎ ‎nastąpił‎ ‎Mizera, 230‎ ‎Który‎ ‎jakoś‎ ‎nieśmiało‎ ‎na‎ ‎księży‎ ‎poziera‎ ‎— Po‎ ‎nim‎ ‎Szyndler,‎ ‎Halama,‎ ‎sławny‎ ‎Filip‎ ‎Kita, Ten‎ ‎sam,‎ ‎pod‎ ‎którym‎ ‎Zabrze,‎ ‎jak‎ ‎wiecie,‎ ‎zakwita. Po‎ ‎Kicie‎ ‎przyszedł‎ ‎Franke,‎ ‎po‎ ‎nim‎ ‎Nicko‎ ‎Kuba, Przez‎ ‎lat‎ ‎czternaście‎ ‎góry‎ ‎oczywista‎ ‎chluba. 235‎ ‎Wreszcie‎ ‎Cyran‎ ‎Antoni.‎ ‎Otóż‎ ‎to‎ ‎epoka Babilońskiej‎ ‎niewoli,‎ ‎pół‎ ‎wieku‎ ‎szeroka. Zabłysło‎ ‎życie‎ ‎nowe,‎ ‎gdy‎ ‎po‎ ‎krótkim‎ ‎bycie Księży‎ ‎Alkantarynów‎ ‎znów‎ ‎na‎ ‎chełmskim‎ ‎szczycie Reformaci‎ ‎zasiedli.‎ ‎Gwardyjan‎ ‎Ambroży 240‎ ‎Był‎ ‎pierwszy,‎ ‎z‎ ‎Westfalii,‎ ‎prawdziwy‎ ‎mąż‎ ‎boży, Ale‎ ‎cóż‎ ‎kiedy‎ ‎Niemiec,‎ ‎a‎ ‎tu‎ ‎w‎ ‎polskiej‎ ‎ziemi
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:39
      Wiarogodne,‎ ‎ksiąg‎ ‎wiele‎ ‎w‎ ‎swym‎ ‎ukryciu‎ ‎mieści. Tu‎ ‎ksiądz‎ ‎Wołczyk‎ ‎z‎ ‎Byciny,‎ ‎teraz‎ ‎proboszcz w‎ ‎Pszowie, Ksiądz‎ ‎Dembończyk,‎ ‎ksiądz‎ ‎Błana,‎ ‎drobny,‎ ‎ale w‎ ‎głowie Ciężar‎ ‎nauk;‎ ‎Wontrobka,‎ ‎którego‎ ‎Dębianie Wdzięczni‎ ‎na‎ ‎rękach‎ ‎noszą,‎ ‎bo‎ ‎jego‎ ‎kazanie 305‎ ‎Mlekiem‎ ‎płynie‎ ‎i‎ ‎miodem.‎ ‎Tu‎ ‎ksiądz‎ ‎Krahl,‎ ‎wikary W‎ ‎Raciborzu,‎ ‎profesor‎ ‎polszczyzny;‎ ‎tu‎ ‎stary Nasz‎ ‎Kania‎ ‎Poniszowski;‎ ‎nuż‎ ‎i‎ ‎pedagogi: Nerlich,‎ ‎Sarnes,‎ ‎Lubecki,‎ ‎którym‎ ‎lud‎ ‎ubogi Zawdzięcza‎ ‎pożyteczne‎ ‎gazety‎ ‎kościelne; 310‎ ‎Tu‎ ‎ksiądz‎ ‎proboszcz‎ ‎Kirchniawy;‎ ‎katechezy‎ ‎dzielne Wsławiły‎ ‎go‎ ‎po‎ ‎szkołach;‎ ‎tu‎ ‎Wawrzek‎ ‎Tarnowski, Korpak‎ ‎Szymon,‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎świeckich‎ ‎pan‎ ‎Bienek‎ ‎Mie chowski; Tuż‎ ‎u‎ ‎spodu,‎ ‎to‎ ‎Ligoń,‎ ‎kowal‎ ‎rymotworca, Nigdy‎ ‎nie‎ ‎zwijający‎ ‎przed‎ ‎wrogiem‎ ‎proporca. 315‎ ‎Rejestr‎ ‎kończy‎ ‎się‎ ‎Miarką;‎ ‎jego‎ ‎czystej‎ ‎prozie Język‎ ‎zdrowie‎ ‎zawdzięcza,‎ ‎on‎ ‎chorobę‎ ‎kozie!" ,,Gdzież‎ ‎pisarz‎ ‎»Katolika«?‎ ‎O‎ ‎polskiej‎ ‎»ga- zecie«... Pyta‎ ‎ksiądz‎ ‎proboszcz‎ ‎Krupa,‎ ‎—‎ ‎,,nic‎ ‎nam‎ ‎nie‎ ‎po wiecie?" ,,Ja‎ ‎się‎ ‎trzymam‎ ‎przysłowia:‎ ‎est‎ ‎modus‎ ‎in‎ ‎rebus, 320‎ ‎Moi‎ ‎księża",‎ ‎—‎ ‎rzekł‎ ‎Grelich,‎ ‎—‎ ‎,,bo‎ ‎nostris‎ ‎diebus Wszystko‎ ‎może‎ ‎pójść‎ ‎krzywo.‎ ‎Oni‎ ‎siebie‎ ‎sparzą, Redaktorzy,‎ ‎nam‎ ‎piwa‎ ‎gorzkiego‎ ‎nawarzą. Ja‎ ‎nie‎ ‎dla‎ ‎polityki‎ ‎bronię‎ ‎tu‎ ‎polszczyzny, Tylko‎ ‎by‎ ‎dla‎ ‎zbawienia‎ ‎dusz‎ ‎bywał‎ ‎zbiór‎ ‎zyzny!” 325‎ ‎„Brawo!‎ ‎brawo!"‎ ‎—‎ ‎wołając‎ ‎wszyscy,‎ ‎proboszczowi Serdecznie‎ ‎się‎ ‎kłaniają.‎ ‎On‎ ‎księdzu‎ ‎Rymlowi
    • madohora Re: OPOLE 07.08.25, 23:42
      Lżej‎ ‎im‎ ‎było‎ ‎—‎ ‎po‎ ‎zgodzie‎ ‎—‎ ‎iw‎ ‎góry‎ ‎bliskości, Już‎ ‎stanęli‎ ‎u‎ ‎celu!‎ ‎Śpiewają‎ ‎z‎ ‎radości: „Ciebie‎ ‎Boże‎ ‎wielbimy!"‎ ‎Otóż‎ ‎kościół‎ ‎Krzyża,‎ ‎— 390‎ ‎Tu‎ ‎Helena,‎ ‎tu‎ ‎skały,‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎wolno‎ ‎zbliża Ogromna‎ ‎procesyja‎ ‎ku‎ ‎wschodom,‎ ‎ku‎ ‎bramie, Dróga‎ ‎się‎ ‎pod‎ ‎ciężarem‎ ‎ludu‎ ‎niedziw‎ ‎łamie, Zaś‎ ‎na‎ ‎wschodach‎ ‎wspaniałych‎ ‎z‎ ‎kapturem‎ ‎na‎ ‎głowie Stał‎ ‎Ojciec‎ ‎Dezydery.‎ ‎Co‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎rzewnej‎ ‎mowie 395‎ ‎Mówić‎ ‎raczył,‎ ‎nie‎ ‎słyszą,‎ ‎lecz‎ ‎się‎ ‎domniewają Serca‎ ‎polskie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎skrusze‎ ‎płacząc,‎ ‎aż‎ ‎szlochają. Po‎ ‎krótkiej,‎ ‎ciężkiej‎ ‎męce‎ ‎w‎ ‎dość‎ ‎ciasnym‎ ‎otworze Stanęła‎ ‎procesyja‎ ‎tuż‎ ‎na‎ ‎Rajskim‎ ‎Dworze. Dworze‎ ‎Rajski!‎ ‎w‎ ‎pokucie‎ ‎zroszon‎ ‎łez rzekami, 400‎ ‎Któż‎ ‎cię‎ ‎godnie‎ ‎opisze‎ ‎z‎ ‎twoimi‎ ‎lipami, W‎ ‎których‎ ‎cieniu‎ ‎wieczystym‎ ‎owe‎ ‎mury‎ ‎święte, Co‎ ‎to‎ ‎dla‎ ‎dobra‎ ‎ludu‎ ‎niby‎ ‎z‎ ‎nieba‎ ‎zdjęte, Tulą‎ ‎do‎ ‎swego‎ ‎łona‎ ‎i‎ ‎pokojem‎ ‎darzą. Serca‎ ‎ludzkie,‎ ‎aż‎ ‎drogę‎ ‎do‎ ‎zbawienia‎ ‎wskażą! 405‎ ‎Otóż‎ ‎lud‎ ‎ten‎ ‎strapiony‎ ‎znów‎ ‎u‎ ‎ciebie‎ ‎spoczął, Choć‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎pracy‎ ‎krwawej‎ ‎z‎ ‎boskiej‎ ‎drogi‎ ‎zboczył, Ty‎ ‎go‎ ‎przyjm,‎ ‎o‎ ‎ty‎ ‎popieść,‎ ‎ta‎ ‎podróż‎ ‎podjęta Niech‎ ‎mu‎ ‎wskaże,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎świecie‎ ‎Bóg‎ ‎o‎ ‎nim‎ ‎pamięta! Nie‎ ‎objęła‎ ‎świątynia‎ ‎wszystkich‎ ‎swoich‎ ‎dzieci, 410‎ ‎Lecz‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎zewnątrz‎ ‎klęczących‎ ‎ducha‎ ‎skruchy‎ ‎nieci; Płacząc,‎ ‎śpiewają,‎ ‎proszą‎ ‎za‎ ‎swoich‎ ‎i‎ ‎siebie. Aleć‎ ‎czas‎ ‎już‎ ‎pomyśleć‎ ‎o‎ ‎innej‎ ‎potrzebie. Lud‎ ‎z‎ ‎rodziny‎ ‎swej‎ ‎gronem‎ ‎niejakoś‎ ‎zrośniony Gdy,‎ ‎choć‎ ‎kilka‎ ‎dni‎ ‎tylko‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎oddalony, 415‎ ‎W‎ ‎obcym‎ ‎się‎ ‎widzi‎ ‎świecie,‎ ‎swojego‎ ‎śpiewaka Trzyma‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎cień‎ ‎wierny;‎ ‎dobra‎ ‎sforność‎ ‎taka. On‎ ‎więc‎ ‎głosi‎ ‎porządek:‎ ‎„Jak‎ ‎dotąd‎ ‎bywało
    • madohora Re: OPOLE 08.08.25, 23:41
      PKS STRZELCE OPOLSKIE
    • madohora Re: OPOLE 08.08.25, 23:48
      Gmina Polska Cerekiew położona jest w południowo-wschodniej części województwa opolskiego, w dolinie małego dopływu Odry – Wrońska Woda, w regionie Niziny Śląskiej, na przejściu dwóch mazoriegionów: od zachodu Płaskowyżu Głubczyckiego i od wschodu Kotliny Raciborskiej.
    • madohora Re: OPOLE 08.08.25, 23:51
      Słownik geograficzny Królestwa Polskiego wydany na przełomie XIX i XX wieku notuje dwie polskie nazwy miejscowości Cerkiew oraz Polska Cerkiew, a także niemiecką Polnisch Neukirch. Niemiecki leksykon geograficzny Neumana wydany w 1905 roku notuje nazwę miejscowości jako Polnisch Neukirch.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka