madohora Re: Duchy i dynie 07.11.24, 10:58 Kiedy miano czarowników lub czarownice torturami próbować, golono im zwykle włosy na głowie, utrzymując, że we włosach kryje się diabeł i nie dopuszcza czarownicy sumiennego wyznania prawdy, i że ukryty we włosach za niego lub za nią znosi męczarnie, biorąc za powód owo spokojne wytrzymywanie tortur wyżej wymienionych, co zapewne z omdlenia lub opuszczenia sił przychodziło, nie zaś z pomocy szatana. Żydom pospolicie (jak to utrzymują pisarze), o jakibądź występek obwinionym i na tortury skazanym, regularnie to uskuteczniano. Gdy nieraz winowajca, jak Żyd bez mydła ogolony, tortury wytrzymał, kat udawał wówczas, że mu jakiś wielki czarownik tortury oczarował, iż swego skutku osiągnąć nie mogły. Skoro zaś przyznał winę, zdejmowano mu z nóg buty hiszpańskie, sadzano na stołku, wziąwszy potem za ręce powykręcane, odkręcano je na powrót z nowym bólem, potem złożywszy je na krzyż, przed piersi więźnia, kolanem między łopatki tłocząc, tym sposobem naprowadzano w stawy; co było nierównie boleśniejsze niż same tortury. Takowe męczarnie były niekiedy powtarzane do trzeciego razu, po kilkudniowym jednak odpoczynku. Po czym dopiero następował wyrok śmierci lub uwolnienia, a to podług okoliczności. Tortur jednak nie nakazywał sąd szlachecki, ale jeżeli sądy wójtowskie albo gród skazywały kogo na nie, wtenczas odsyłano go na wykonanie onych do urzędu miejskiego. Toż samo czyniono z wyrokami kryminalnymi, w których na końcu, po wyroku już śmierci, zwykle dodawano: pro cuius modi executione rerum ad officium scabinale civitatis praeventis remittit". Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 07.11.24, 23:38 W 1699 w Wierzbocicach jedna z oskarżonych Jagata skazana została na spalenie "zachowując tę kondycję, aby wprzód ręce obiedwie jej, po kikut smołą i siarką polane, wzgórę wyniesione i tak gorzały za to, iż się ona rękoma ważyła dotykać Najśw. Sakramentu, a to na ukaranie wszystkich ludzi, aby się złego wystrzegali, a do dobrego pobudkę mieli". Były wypadki, że czarownice palono razem z bydłem. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 10:41 procesach o czary nikt nigdy nie występował w obronie oskarżonych. Jedynie w pewnej sprawie na Żmudzi w r. 1695 koniuszy inflancki Konstanty Knoff stanął w obronie oskarżonych małżonków Ubów. ("Ubowa ciałko dziecięcia, nierządnie spłodzonego, cały tydzień w dymie ciepłym suszywszy, pochowała, a potem, wygrzebłszy z jamy, w ogrodzie Rudzia, sąsiada swego, kości rozsypała, od którego rozsypania rodzina Rudziasa choruje." Świadków za to nie brakło nigdy. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 10:46 Wyrok zaś zapadł następujący: Ponieważ Dorota Pilecka szewcowa, poddana jejmości pani Oraczewskiej, bawiła się tymi czarami i gusłami różnymi, czego przez zioła zażywała... tedy ma być za ten występek żywo ogniem spalona od mistrza na to wezwanego, na i rozstajniach i na miejscu na to przygotowanym; którym dekretem wszystka gromada kontentowała się przez mistrza stołecznego, przesławnego Krakowa, imieniem Jakuba, magistra, który dekretowi i swojej robocie na też skazanej dość uczynił i przystojnie zrobił i sprawił". Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 10:57 Niekiedy wystarczyło czyjeś poręczenie lub przysięga i oskarżonej, że nie miała złej intencji, aby sprawę umorzyć. W akcie z r. 1601 mąż ręczy całym swym majątkiem, iż żona jego "żadnych czarów nie ma czynić i kogo innego na nie nie naprawiać i najmać". W roku 1598 niejaki Luzar Krzysztof, "upatrzywszy i zrozumiawszy niejaką krzywdę sobie od Orłowej Andrzejowej, mianowicie w tym, iż w stodole swej niejakie rzeczy plugawe położone przez nią nalazł", pozwał ją przed urząd wójtowski. Eksperci - "wierni" - uznali wprawdzie, że "ty rzeczy ku dobremu niepodobne", lecz oskarżona przysięgła, że uczyniła to bez złej myśli, i została zwolniona Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 11:01 Według Damhoudera, słynnego kryminalisty w. XVI, za kodeks prawny w procesach o czary uważano wszędzie słynny Młot na czarownice. Młot ten obuchem uderzył w głowy sędziów i inkwizytorów, zamroczył uderzeniem uczone mózgi i rozpętał istną orgię podejrzeń, oskarżeń i egzekucji. Oryginał - "Malleus maleficarum" - wyszedł w r. 1489, przekład polski Ząbkowica w r. 1614. Autorami jego są Henryk Institoris i Jakub Sprenger, inkwizytorowie nieprawości heretyckiej w Niemczech z ramienia papieża Innocentego VIII. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 11:10 Malleus maleficarum nie był jednak, jeżeli o inwencję chodzi, d z i e ł e m Sprengera i Institora, lecz konsekwencją prądów nurtujących społeczeństwo średniowieczne od wielu stuleci, był uwieńczeniem budowy, nad którą pracowały pokolenia pogrążonych w zabobonie i lęku "doktorów", tak że dziwić by się właściwie należało, gdyby ta biblia ciemnoty i okrucieństwa nie powstała. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:22 Pierwszym, który w Polsce przemówił w obronie męczonych czarownic był anonimowy autor Czarownicy powołanej (1639). Nie jest rzeczą ważną, czy dzieło to jest utworem oryginalnym, czy też, jak twierdzą niektórzy, powstało pod wpływem Cautio criminalis Fryderyka Spee. zawiera bowiem tyle szczegółów ściśle lokalnych, takie bogactwo materiału obyczajowego, że śmiało możemy je uznać za dzieło polskie, w każdym razie przez Polaka i tylko dla Polaków pisane. Autor przyznaje wprawdzie, "że Bóg i prawo rozkazuje czary karać, ale nie zawsze ani każdego pomówionego, chyba, kiedy są dowody tego pewne i dostateczne. A ponieważ wszyscy, tak w duchownym jako i w świeckim prawie biegli, jednostajnie uczą ten grzech o czarach i spółkowaniu z czartem bardzo trudny do pojęcia i wyrozumienia, nie trzeba skokotliwie, ale rozmyślnie, mając bystre oko na różne w tej sprawie trudności, omyłki i zdrady szatańskie i nadto na lekkomyślnych niewieścisk potwarze i obojętne i mowy, pełne niestatku." (Czarownica powołana, 56). Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:30 A gdy naplotą, mianując tę i ową, uwierzywszy jako ewangelii płonnym ich bajkom, one opiszą i bez żadnego braku ani respektu na dobrą i nigdy nienaruszoną sławę ich i zachowanie starożytne w sąsiedztwie bez żadnej nagany, one, by wierutne złoczyńce, okrutnie łapają, wiążą, niewstydliwie obnażają, męczą, morzą, palą, bez żadnego polutowania, nie dopuszczając się im sprawić ani o sobie sprawę dać, że im i sam żywot w takich katowniach obrzydnie i za takim nierządnym postępkiem przychodzi im do tego, że to wszystko, choć bezwinne, na się czasem wyznawają, o co ich pomawiają, byle onemu utrapieniu przez śmierć jakążkolwiek koniec miały: abo się więc z desperacji wieszają i diabłu oddają. Czego się trafia bez miary." (ibid. 50-51). Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:43 ▪️ Że odmawiają obwinionym obrońców, a choć na nich pozwalają, to na śmierć skazują, bo tak osądzili z góry Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:47 ▪️ Nie pozwalają apelować od wyroku tortury, a tym samym sądzą nieważnie. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 14:18 ▪️Czarownice, zostające na torturach, pytają o wspólniczki, poddając im nazwiska i nie spuszczając z mąk, dopóki nie wymienią podsuniętych sobie osób, a jeśli po torturach odwołają wyznanie, znowu je biorą na męki: nie wierzą nawet, gdy na stosie odwołują swe oskarżenia niewinnych osób. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 15:42 ▪️sędziom zabrania się stosowania tortur na podstawie samego oskarżenia lub wieści bez dowodów (zeznania opętanych). Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 15:48 Życzymy na koniec i napominamy wszystkich sędziów, którzy mają żarliwość świętej sprawiedliwości, aby według powinności swojej karali grzechy, jednak nie tajemne i niedoświadczone i których trudno dowodzić, ale tylko jawne, które każdemu idą w oczy, naprz.: zabójstwa jawne, kradziestwa, wydarcia, oszukiwania i gwałty, zdrady w kupiectwach, w rzeczach do odziewania abo pożywienia należytych, etc., - szpetna abowiem i nieprzystojna rzecz jest, opuściwszy jawne grzechy, pytać się o tajemnych i męczyć podejrzane bez dobrego wywodu." Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 16:02 Dalej protestuje Gamalski przeciw wydobywaniu zeznań podczas tortur. Wolno to czynić dopiero "po ferowanym dekrecie, spowiedzi i należytym przygotowaniu się na śmierć, czego u nas nie uważają". Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 16:09 Szlachetnym uniesiony gniewem, pomstuje na oprawców, którzy ofiarę swą zbili, zmęczyli i wypłakać się nie dadzą. "Siedzi związana, skrępowana, zbolała, w turmie albo lamuzie; nie może mieć pocieszyciela i do Boga tylko samego wzdycha: Vide Domine afflictionem meam, guoniam erectus est animicus... zawzięci sędziowie rozkazują, aby nikogo do niej nie puszczano, przed kim by się mogła uskarżyć, a bywa często, że i przed spowiednikiem drzwi zawierają; jeżeli zaś wnijść pozwolą, nad godzinę się bawić zakazują, z czego niewypowiedzianie boleje i ostatnie smętna dusza wylewa łzy. Szczęśliwszy w tym czart, na nieszczęście czuwający ludzkie, który ma zawsze przystęp, niż przyjazny człowiek, który by pocieszył, duchowną umocnił nauką i w Bogu jej nadzieję utwierdził." Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:35 W liście pasterskim z r. 1722 ten sam biskup gani urzędy świeckie, że w zabobonnie prowadzonych śledztwach przeciwko czarownicom najgrubszych dopuszczają się błędów, używając niegodziwych i na fałszu opartych sposobów przekonania obwinionych; sądzą, że Bogu przysługę oddają, gdy więżą niewinnych, gdy męczą ich torturami i innymi środkami chcą wydobyć zeznanie; wreszcie, gdy wydają wyrok śmierci, nie myślą bynajmniej, że popełniają niesprawiedliwość przeciw Bogu, bliźniemu i prawu. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:44 W takiej to atmosferze obudzonych uczuć humanitarnych i nowych prądów umysłowych dojrzewało wiekopomne w historii kultury polskiej dzieło ks. Jana Bohomolca Diabeł w swojej postaci, z okazji pytania, jeśli są upiory, ukazany. Bodźcem do napisania książki tej, jak z tytułu wynika, była "upioromania" społeczeństwa polskiego w. XVIII, lecz dla wywodów swych zgromadził autor materiał nader obfity ze wszelkich dziedzin wiary zabobonnej. Szczegółów, dotyczących Polski, bardzo mało, mnóstwo za to przykładów z dziejów starożytnych i z życia narodów pierwotnych; całość pełna subtelności teologicznych, świadczy o ogromnej erudycji autora. W części pierwszej rozprawia autor o ciele i duszy, o mocy szatana, o opętanych, o cudach, o przenoszeniu ludzi z miejsca na miejsce, o sabatach czarownic, wilkołakach, stosunkach szatana z niewiastą, sprowadzaniu deszczu i piorunów, o dobrych i złych aniołach, o wyroczniach, o hierarchii diabelskiej, o kuszeniu szatańskim i lekarstwach na nie, o pewnych zabobonach, etc. W części drugiej rozpatruje szczegółowo przesąd o upiorach, po czym przechodzi do guseł i czarów. Rejestr tego ostatniego działu podaję w przypisach Czacki twierdzi, że Diabła w swojej postaci bardzo źle u nas przyjęto, ponieważ uznał czary za chorobliwe urojenie, starając się przekonać ogół, że wiara w gusła "nie jest ani dobrego filozofa, ani doskonałego chrześcijanina konsekwencją". Dominikanie z ziem ruskich ogłosili nawet pismo, polemizując z autorem pt. Diabeł przeciw diabłu, na co Bohomolec odpowiedział traktatem Responsio ad censuram i libri de natura et potestate daemonis (Warszawa 1775). Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:50 Oprócz czarownic, awangardy hufców swoich, miał diabeł w Polsce i innych "sekwitów niemało: mataczów, wróżków, cyganów, guślarzów, plotkarzów, zabobońców, bałwochwalców, czarnoksiężników, szkolników i szkodników, niepotrzebnych astrologów, proroków, medyków i innych nieprzerachowanych obojga płci pokuśników i zmylników" (Gamalski). W kazaniach często jest mowa o lekownikach, czarownikach, świętoguślnikach, zaklinaczach, nawęzaczach, czaroguślnikach, ptakoprawnikach, sennikach, badaczach, wróżnikach, etc.; nie znaczy to jednak, aby wszystkie te kategorie czarnoksiężników rzeczywiście istniały w Polsce. Ksiądz tłumaczył tylko jak mógł wyrażenia łacińskie: arioli, haruscpices, sortilegi, itd. - stąd tak obszerna terminologia. Autor Postępku prawa czartowskiego znał "takich wiele, którzy się wizjami nikczemnymi zwierciadłem parali, szukając skarbów abo wietrunków kruszcowych w ziemi"; autor Czarownicy powołanej występuje jako testis oculatus miejsc osób takich, ksiąg, instrumentów i kół czarnoksięskich, zaznaczając, że się ta "przeklęta nauka spólnie z nowym wierzyszczem (tj. protestantyzmem) w Polsce zagęściła, zwłaszcza po dworach senatorskich i przednich, iż nic nie rzekę o niektórych duchownych, że to sobie za osobliwe dworstwo mieli, takie bezecniki, albo - jak je zwali, kunsztmistrze przy sobie chować, przepłacać i one jeden drugiemu odmawiać albo raczej wydzierać". (Czarownica powołana, 34). Monitował biskup Załuski, że trzeba Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 18:01 Z braku odpowiedniego przygotowania po pierwsze i miejsca po wtóre, pobieżnie tylko rozpatrzę ważniejsze dziedziny wiedzy tajemnej, uprawiane w Polsce, z kilkoma szczegółami o różnych zabobonach i książkach czarodziejskich. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 18:05 Temuż królowi Marcin Foksjusz, nasz akademik i nadworny także astrolog, podług świadectwa Joachima Pastoriusza śmierć przepowiedział na ten właśnie dzień, kiedy roku 1552, wyjeżdżając do Królewca i wystrzałami z dział witany będąc, mało od kuli armatniej przypadkiem czy też przez zdradę czyjąś nie zginął, która tuż przy boku jego jadącego księcia Wiśniowieckiego zabija. O łokieć przecież i tu Foksjusza sztuka była od prawdy. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 18:58 Dmucha coraz na węgle, przy piecyku siedzi, Zagęszcza i rozwilża, przerzadza i cedzi, Pełne proszków chymicznych szafy i stoliki, Wszędzie torty, retorty, banie, alembiki. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:03 Daremnie siliłbym się na wyliczanie nieskończonego mnóstwa objawów wiary zabobonnej i wszystkich rozpowszechnionych w Polsce za dawnych czasów guseł i przesądów. Z każdą niemal czynnością związany był jakiś zabobon, w każdym fakcie dopatrywano się sprężyn i nici tajemnych, roiło się od przestróg, wróżb, prognostyków, zażegnywań i przepowiedni. Wróżono z wosku i ołowiu lanego, z wody milczącej przed wschodem, z pierścienia rzuconego na ziemię, z lotu ptaków, z popiołu Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:09 W dzień wilii Bożego Narodzenia nawarzą w drugim domu potraw rozmaitych i z nimi nie wiem jakie gusła stroić będą, kiedy od każdej potrawy bydłu jeść dadzą. A kiedy ich spytasz, czemu to czynią, tedyś odpowiedzą, że temu bydłu, które takowe potrawy w wigilią warzone jada, czarownice i guślarki zaszkodzić nie mogą, albo jako też niektórzy są takiego mniemania głupiego, że krowom mleka od śledzia jeść dawają; powiadają, że takie krowy przez cały rok mleko mieć będą; inni kładą słomę pod obrus stołu świątecznego i tą słomą wiążą drzewa owocowe, inni znów rzucają mak po kątach." (Gdacjusz). Odpowiedz Link