Dodaj do ulubionych

SPRAWA HUMORU

18.12.04, 15:56
Zamiast tego nużącego patosu, zakorzenionemu niestety w polskiej tradycji,
proponuję nieco humoru. Bardzo cenię sobie w śląskieh kulturze umiejętność
śmiania się z samego siebie (choć niekórzy Ślązacy na forum są jej dziwnie
pozbawieni).
Jakie znacie przykłady takiej autoironii kpiny z własnych przywar itp.? Na
początek dwa przykłady literackie - "Cholonek" Janoscha i twórczość Horsta
Bienka (zwłaszcza te fragmenty, w których opisuje on naturę Górnoślązaka i
jego trzy potrzeby).
Obserwuj wątek
    • somepoint210 Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 16:08
      Idac sladami Twojego bylego studenta powinienem zwrocic Ci uwage na blad
      gramatyczny w Twoim tekscie(bardzo powazny:) zamiast odniesc sie merytorycznie
      do niego:)
      Pozdr.
      • slezan Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 16:16
        Byłego studenta, powiadasz?
        Błędów jest nawet więcej, co zresztą charakterystyczne dla moich pisanych w
        pośpiechu postów. Oczywiście "zamiast" nie łączy się z celownikiem.
        • Gość: George Hedgehog Re: SPRAWA HUMORU IP: *.plymouth.ac.uk 18.12.04, 17:30
          > Byłego studenta, powiadasz?
          Somepoint chyba mnie nie lubi :(((
          Jesli chodzi o humor to mam tu pewien pseudohistoryczny kawal , chociaz nie zwiazany ze Slaskiem:
          "W starozytnosci Rzymianie podbili poludnie Anglii. Polnoc zostawili w spokoju, gdyz mieszkali tam Szkoci, ktorzy byli bardzo wojowniczy, mordowali Rzymian itp. Aby zapewnic sobie spokoj, Rzymianie odgrodzili sie od Szkotow Walem Hadriana.
          Pewnego razu na Wale Hadriana stalo 2 rzymskich zolnierzy : stary weteran i mlody rekrut.
          Weteran z nudow straszyl rekruta Szkotami, opowiadal jacy sa krwiozerczy, okrutni, ze ciagle morduja Rzymian. Rekrut sie bardzo wystraszyl. Weteranowi zrobilo sie go zal, i mowi:"Wiesz nie jest tak zle.Ze Szkotami zazwyczaj jest spokoj, tylko czasami Szkoci chodza na nasza strone na wino i gdy wracaja to sa problemy." W tym momencie z mgly wylonili sie Szkoci. rozczochrane wlosy, dziko palajace oczy, spod podartych spodniczek widac ogromne, umiesnione, owlosione lydki. W rekach Szkoci niosa paly,noze, siekiery. Ida i krzycza: "Smierc Rzymianom!". Rekrut struchlal ale Szkoci mineli Rzymian spokojnie i znikneli we mgle. Weteran powiedzial: "Teraz sie nam upieklo, ale jak za pol godziny z knajpy beda wracac ich mezowie, moze byc duzo gorzej"."

          ---------
          "Sam sobie przeczysz, gdy piszesz że odezwa komunistów[30 lipca-GH] pozostała bez echa. Przecież następnego dnia wybuchło powstanie."
          napisal Aqua 14.12.2004
          • rico-chorzow Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 18:56
            Hanys i Fridek na kopalni,przed zjazdem na dół.
            Hanys jest już dłuższy czas w ubikacji,a czas zjazdu się zbliża,
            Fridek do Hanysa - Poć gibko,bo nom szola uciyknie -,
            Hanys odpowiada - Niy moga,bo mi jakla do haźla wlayciała -,
            Fridek pogania - Srej na jakla,na dole łod stajgra dostaniys nowo -,
            Hanys odpowiada - Ja,ja jo wiym,yno dostana łod sztajgra śniodanie?


            haziel - ubikacja
            jakla - kurtka
            stajger - sztygar
            szola - klatka/winda w szybie


            • Gość: George Hedgehog Re: SPRAWA HUMORU IP: *.plymouth.ac.uk 18.12.04, 19:16
              rico-chorzow napisał:

              > Hanys i Fridek na kopalni,przed zjazdem na dół.
              > Hanys jest już dłuższy czas w ubikacji,a czas zjazdu się zbliża,
              > Fridek do Hanysa - Poć gibko,bo nom szola uciyknie -,
              > Hanys odpowiada - Niy moga,bo mi jakla do haźla wlayciała -,
              > Fridek pogania - Srej na jakla,na dole łod stajgra dostaniys nowo -,
              > Hanys odpowiada - Ja,ja jo wiym,yno dostana łod sztajgra śniodanie?
              >
              >
              > haziel - ubikacja
              > jakla - kurtka
              > stajger - sztygar
              > szola - klatka/winda w szybie

              Hehe fajne, chociaz slowniczek mi niepotrzebny :)


              ---------
              "Sam sobie przeczysz, gdy piszesz że odezwa komunistów[30 lipca-GH] pozostała bez echa. Przecież następnego dnia wybuchło powstanie." napisal Aqua 14.12.2004
              • rico-chorzow Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 19:40
                Gość portalu: George Hedgehog napisał(a):
                >
                > Hehe fajne, chociaz slowniczek mi niepotrzebny :)


                Nie bądź egoistą,inksze muszą też zrozumieć
                > ---------
                > "Sam sobie przeczysz, gdy piszesz że odezwa komunistów[30 lipca-GH] pozostała b
                > ez echa. Przecież następnego dnia wybuchło powstanie." napisal Aqua 14.12.2004
    • slezan Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 16:36
      O "Cholonku" było już sporo. Świetna rzecz. Pokazuje górnośląski
      lumpenploretriat na tle wydarzeń okresu NS. Obnaża najgorsze nasze wady i
      obśmiewa je niemiłosiernie. Przedstawia nas jak najgorszych prymitywów i
      oportunistów. Każdy hanys powinien to przeczytać lub obejrzeć wersję sceniczną.
      Powieści Bienka są utrzymane w poważniejszej tonacji (choć "Cholonek" w istocie
      jest bardzo poważny), jednak nie brakuje w nich soczystych kawałków. Np.
      w "Opisie pewnej prowincji": "Kopalnia, gospoda, kościół, łóżko to cztery
      słupki górnośląskiego baldachimu, albo mówiąc dosadniej: pracować, chlać,
      modlić się i spółkować, z tym był Górnoślązak właściwie szczęśliwy. Zapewne
      chciałby zarobić nieco więcej pieniędzy, aby więcej wychlać i chciałby też
      więcej pieprzyć, aby móc się więcej spowiadać". Genialny kawałek. Ile w tym
      życia. I jak odległe to od papierowej historyjki Gołby.
      • somepoint210 Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 17:00
        Dzieki.
        Z fraza "Kopalnia, gospoda, kosciol, lozko" juz sie spotkalem. Ale tak jak w
        przypadku tzw. "polish jokes", choc szczerze sie z wielu z nich smieje, zdaje
        sobie sprawe, ze oparte sa na stereotypach i przeszlosci. Podobnie powyzszy
        dogmat tyle ma wspolnego ze wspolczesnoscia, co owe dowcipy o Polakach. Ale
        zyczylbym kilku moim polskim znajomym Twojego podejscia do otaczajacego ich swiata.
        Pozdr. i milego weekendu.
        • slezan Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 17:03
          Zwróć uwagę, że to napisał Górnoślązak Horst Bienek, który, choć od 1945 r. (z
          przerwą na wizytę w Workucie) mieszkał w Niemczech, nie potrafił pisać o niczym
          innym.
          Dzięki za życzenia i wszystkiego dobrego - nie nadużywaj w te wolne dni z
          teściem:-)
              • somepoint210 Re: SPRAWA HUMORU 18.12.04, 17:27
                Okolice Strzelec Opolskich, mam na mysli czesc jego rodziny.
                Nawet mialem z zona jechac na swieta do ich dalekich kuzynow, chyba w
                Zdzieszowicach.
                Musielismy wyjazd odlozyc przynajmniej do Wielkanocy.
                Pozdr.
                • stefan_ems Re: SPRAWA HUMORU 19.12.04, 00:47
                  somepoint210 napisał:

                  > Okolice Strzelec Opolskich, mam na mysli czesc jego rodziny.
                  > Nawet mialem z zona jechac na swieta do ich dalekich kuzynow, chyba w
                  > Zdzieszowicach.
                  > Musielismy wyjazd odlozyc przynajmniej do Wielkanocy.
                  > Pozdr.

                  Qwa! A ja już zrobiłem transparenty powitalne! ;-)
                  • arnold7 Re: SPRAWA HUMORU 19.12.04, 09:46
                    Jo tam lubia to i tamto:))

                    Pozdrawiom wszyskich w tym tymacie:)))
                    Pyrsk!

                    Aha, tyn angielski humor, kery sam czasym produkujymy, to tako nowo cecha
                    Slonzokow, adekwatno do nowych czasow, trza by nowego Biynka, coby to opisou...
                      • Gość: kochlowitz' er szkryflenie, IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.12.04, 01:20
                        arnold7 napisał:

                        > Jo miou piontka ze ortografii, tyj gorolskij, ala po prawie czech latach na
                        > forum boja sie cokolwiek napisac:)


                        jo tyz, tyla, ze jo musza poprawniy do dzis jak zes to ujal po gorolsku
                        szkryflec przy robocie:) zwlaszczo te papioory wypelnioc:((
                        we grubie niy trza bouo,

                        niy jes to trudne, ala trzy latka to spooooro!,

                        (na kompiy mozno ze Office'm na autokorykcie jak Ci niy idzie)

                        pzdr.
                        pyrsk,
    • slezan Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 08:14
      Zauważyliście jak niektórzy Ślązacy-Polacy stają się bardziej pretensjonalni od
      Polaków z innych części RP? Z czego to może wynikać?
      • rico-chorzow Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 08:21
        slezan napisał:

        > Zauważyliście jak niektórzy Ślązacy-Polacy stają się bardziej pretensjonalni od
        >
        > Polaków z innych części RP? Z czego to może wynikać?


        Może dlatego,że renegaci są z zasady bardziej zainteresowani przekonaniem siebie
        i innych o tym czym nie są.
      • piast1025 Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 08:46
        ...w innych regionach nie tworzy się sztucznie nowej "narodowości", w dodatku
        jawnie antypolskiej - i problemów mniej i nudno jakby bardziej...A poza tym, to
        czemu nie zainteresujesz sie Ślązakami-Niemcami (wehrwolfy, marki, bolki etc.)?
        To już jest temat tabu? ;-D
        • slezan Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 08:52
          piast1025 napisał:

          > ...w innych regionach nie tworzy się sztucznie nowej "narodowości",

          Nowej? Cytat na stronach ropsia pochodzi z roku 1879. Powinieneś uwazniej
          czytać teksty swoich kolegów. Zadają sobie tyle trudu.
          A tak na mrginesie. Ciekaw jestem na czym polega różnica między "sztucznym"
          a "niesztucznym" tworzeniem narodu.

          w dodatku
          > jawnie antypolskiej

          Ciekawe, ciekawe. Gdybyś mógł udowodnić tę tezę.

          > - i problemów mniej i nudno jakby bardziej...A poza tym, to
          >
          > czemu nie zainteresujesz sie Ślązakami-Niemcami (wehrwolfy, marki, bolki
          etc.)?

          A u Was Murzynów biją - stare, stare.

          >
          > To już jest temat tabu? ;-D

          To już jest temat zamknięty - ich na Śląsku nie ma. Nadają z Niemiec.
          • piast1025 Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 08:58
            Udowodnić tezę o antypolskim nastawieniu niektórych "slązakowców"? Wystarczy
            poczytać to forum (ciekawy materiał dla socjologa), nie mówiąc już o twórczości
            Didzeja, tak entuzjastycznie odebranego przez część waszego środowiska...
              • piast1025 Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 12:09
                arnold7 napisał:
                Czy kolega jest w stanie zdefiniowac slowo "antypolskosc"?

                ...po co trudzić się definicjami, za to z przyjemnością zademonstruję ci pewien
                cytat:
                "To wy, Polacy, macie straszne kompleksy wobec Miemcow. Duzo mniej zarabiacie,
                jakis Makiewicz nie jest znany jak Goethe czy inni, w filozofii tez daliscie
                dupy. Wschodni wydupek narodu royjskiego, z poteznymi kompleksami,
                nietolerancyjne gnojki."

                To jest właśnie antypolskość. Wiesz kto to napisał? ;-D Chcesz tego więcej? ;-D
            • slezan Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 13:03
              Nie udawaj ćwierćinteligenta - jest zasadnicza różnica między udowodnieniem
              tezy o antypolskości niektórych Ślązaków, a dowiedzeniem prawdziwości zdania o
              antypolskiej narodowości śląskiej.
              • piast1025 Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 15:23

                Nie udawaj ćwierćinteligenta - jest zasadnicza różnica między udowodnieniem
                tezy o antypolskości niektórych nazistów, a dowiedzeniem prawdziwości zdania o
                antypolskiej narodowości niemieckiej. ;-D

                Dzidzej jakoś się u was ostał...A robota Arnolda nie wywołuje konsternacji ;-D
                • slezan Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 19:26
                  piast1025 napisał:

                  >
                  > Nie udawaj ćwierćinteligenta - jest zasadnicza różnica między udowodnieniem
                  > tezy o antypolskości niektórych nazistów, a dowiedzeniem prawdziwości zdania
                  o
                  > antypolskiej narodowości niemieckiej. ;-D

                  No i? Ja nie neguję tej róznicy, więc w czym rzecz?

                  >
                  > Dzidzej jakoś się u was ostał...A robota Arnolda nie wywołuje konsternacji ;-D

                  Ktoś z nich miał jakąś sprawę w sądzie, albo przynajmniej wszczęto postępowanie
                  w prokuraturze?

    • slezan Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 08:45
      Na marginesie - odnoszę wrażenie, że w Polsce bardziej niż gdzie indziej ceni
      się wojskowych (mimo że na tym polu Polska nie może się pochwalić szczególnymi
      osiągnięciami), a mniej ludzi nauki.
      • eichendorff Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 10:56
        slezan napisał:

        > Na marginesie - odnoszę wrażenie, że w Polsce bardziej niż gdzie indziej ceni
        > się wojskowych (mimo że na tym polu Polska nie może się pochwalić
        > szczególnymi osiągnięciami), a mniej ludzi nauki.

        Akurat z tym nie mogę się zgodzić! Kim jak kim, ale wojskowymi to Polska może
        się chwalić. Szczególnie odwagą prostego, szeregowego żołnierza.

        Mój dziadek (uważający się za Ślązaka, więc było mu "wsjo rawno" kto jest
        lepszy - Polacy czy Niemcy) obiektywnie stwierdził, że Niemcy w porównaniu z
        Polakami to ...tchórze. Opowiadał mi wielokrotnie potyczkę do jakiej doszło w
        1939r. pod Mikołowem, gdy wojsko polskie odbiło zajęte przez Niemców okopy.
        Musiało to być 1 września (albo nawet wcześniej - w sierpniu) skoro już 3-go
        Niemcy od tamtej właśnie strony wkraczali do Katowic. Wracając jednak do
        tematu, to 75 pułk piechoty (gdzie służył mój dziadek) dostał rozkaz odbicia
        zajętych przez Niemców, a wcześniej wykopanych przez Polaków, okopów. Nie
        komentuję tu głupoty polskich dowódców, którzy nie obsadzili tych okopów polską
        załogą i tym samym pozwolili Niemcom na zajęcie ich bez walki. Po przybyciu
        wojska polskiego w ten rejon, padł rozkaz: "Bagnet na broń!" i w ten sposób -
        niczym w czasie wojen napoleońskich - Polacy ruszyli w kierunku okopów. Byli
        wprawdzie wspierani przez pociąg pancerny, ale służył on raczej jako "straszak"
        gdyż jego salwy były zdecydowanie niecelne. Faktem jest, że Niemcy widząc co
        się dzieje, porzucili obronę okopów i rzucili się do ucieczki. Potyczka
        zakończyła się bezkrwawo, ale raczej z powodu ucieczki Niemców niż brawury
        Polaków.
        Kiedy indziej miało miejsce podobne wydarzenie. Mój dziadek - jako strzelec
        wyborowy - dostał rozkaz zlikwidowania niemieckiego gniazda ckm. Wcześniej,
        idąc na wojnę obiecał sobie, że uczyni wszystko, by nikogo nie zabić (kierował
        się po trochu tym, że chrześcijaninowi zabijać nie wolno, a po trochu, że w
        Wermahcie, służył jego kuzyn więc dziadek mógł - nie wiedząc - strzelać do
        kuzyna). Gdy więc dostał rozkaz zlikwidowania niemieckiego ckm-u, nie strzelał
        do obsługujących go Niemców, lecz obok - raz w prawo, a raz w lewo. Te dwa
        strzały wystarczyły, że Niemcy spakowali manatki i uciekli.

        Nie odbierajmy więc Polakom żołnierzy (z pewnością bardziej bohaterskich niż
        Niemcy)!
        Jednak polska nauka leżała, leży i... leżeć będzie(?)!!!
          • eichendorff Re: SPRAWA HUMORU 23.02.05, 10:48
            slezan napisał:

            > Nie isałem o odwadze szereoweo żołnierza, bo ta jest niewymierna. Chodziło mi
            > o postaci znaczące w historii wojskowości.

            To zwracam honor...
            Gdyby nie odwaga i bohaterstwo szeregowego żołnierza to "polski wrzesień"
            trwałby tydzień, a Niemcy aby wypełnić pakt Ribbentrop-Mołotow musieliby się
            cofnąć spod ruskiej granicy...
            Może zresztą na to czekał Stalin i dopiero 17-go w końcu nie wytrzymał i
            uderzył ze wschodu?
        • albrecht1 Re: SPRAWA HUMORU 22.02.05, 19:49
          eichendorff napisał:

          >Opowiadał mi wielokrotnie potyczkę do jakiej doszło w
          > 1939r. pod Mikołowem, gdy wojsko polskie odbiło zajęte przez Niemców okopy.
          > Musiało to być 1 września (albo nawet wcześniej - w sierpniu) skoro już 3-go
          > Niemcy od tamtej właśnie strony wkraczali do Katowic.

          Przepraszam Cię, ale w sierpniu jeszcze nie było wojny.
          W niczym, opisana przez Ciebie potyczka, nie przeszkadza by juz 3 wrzesnia
          Niemcy wkraczali do Katowic. To wówczas, po raz pierwszy, zastosowano zasady
          blitzkriegu.
          • eichendorff Re: SPRAWA HUMORU 23.02.05, 10:31
            albrecht1 napisał:

            > Przepraszam Cię, ale w sierpniu jeszcze nie było wojny.
            > W niczym, opisana przez Ciebie potyczka, nie przeszkadza by juz 3 wrzesnia
            > Niemcy wkraczali do Katowic. To wówczas, po raz pierwszy, zastosowano zasady
            > blitzkriegu.

            Co do daty nie będę się upierał. Pewnikiem był to więc już wrzesień.
            Z pewnością w sierpniu (może 30 a może 31) doszło jednak do potyczki z
            volksdeutschami w Maciejkowicach. Skierowano tam regularne polskie wojsko, a
            dziadek wielokrotnie opisywał mi zdarzenie jak jednemu z Niemców, oficer na
            koniu (pewnie ułan(?)) uciął szabelką głowę jednym cięciem.
            Ale ta historia jest całkiem poza tematem o bohaterskości polskiego żołnierza :-
            )
              • eichendorff Re: SPRAWA HUMORU 25.02.05, 13:53
                Gość portalu: ? napisał(a):

                > czy chcesz przez to powiedzeic, ze polska rozpoczela wojne?

                Czy można rozpocząć wojnę na własnym terytorium? Przypominam, że wieś
                Maciejkowice od 1922 roku leżała na terytorium Polski (stety bądź niestety). W
                latach trzydziestych zostały przyłączone do wsi Chorzów, a potem do miasta
                Królewska Huta, które jednocześnie przyjęło nazwę powyższej wsi.
                Volksdeutsche (podejrzewam, że w większości nie z własnej woli) wywołali
                rozruchy, z którymi nie mogła dać sobie pewnie rady policja państwowa i wezwała
                na pomoc wojsko. To jeszcze nie była żadna wojna! Tylko preludium...

                Zresztą z volksdeutschami też jest ciekawa historia...
                Jeśli mieszkanieć Królewskiej Huty (leżącej po polskiej stronie granicy) chciał
                podjąć pracę w pobliskim Beuthen (dziś Bytom) to sprawujący od 1933 roku władzę
                naziści, wydanie zezwolenia na podjęcie pracy warunkowali tym, że zapisze się
                do organizacji volksdeutschów. Wielu więc członków tych organizacji nie miało
                więc żadnego politycznego celu i nie czuli się wcale związani z tymi
                oraganizacjami, a członkami zostali tylko i wyłącznie dlatego bo chcieli dostać
                pracę. Oni potem (krótko przed wybuchem wojny) zostali zmuszeni do wywoływania
                rozruchów po stronie polskiej.
                Zresztą po polskiej stronie było zupełnie identycznie! Kuzyn mojej babci
                (siódma woda po kisielu :-) ) pracował w chorzowskich Azotach. Posłał swoją
                córkę do niemieckiej szkoły. W pracy, gdy wiadomość ta dotarła do dyrekcji,
                dostał natychmiast ultimatum: albo przepisze córkę do szkoły polskiej, albo
                zostanie zwolniony. Ponieważ zależało mu bardzo na tej pracy zrobił to czego od
                niego rządali.
                W taki właśnie sposób wiele osób, poprzez zależność ekonomiczną, zostało
                zmuszonych do określenia się po jednej stronie: polskiej lub niemieckiej.
                Ciekaw jestem czy podobnego rozwiązania nie zastosują obecne władze wobec tych,
                którzy określili się jako Ślązacy? Przecież nietrudno sobie wyobrazić ciągłe
                kontrole z ZUS-u czy skarbówki u śląskiego przedsiębiorcy albo odmowę
                przyznania jakiegoś zasiłku dla Ślązaka, który popadł w trudną sytuację
                materialną...
                • Gość: Pit Re: SPRAWA HUMORU IP: 150.254.85.* 25.02.05, 14:00
                  eichendorff napisał:


                  W taki właśnie sposób wiele osób, poprzez zależność ekonomiczną, zostało
                  > zmuszonych do określenia się po jednej stronie: polskiej lub niemieckiej.
                  > Ciekaw jestem czy podobnego rozwiązania nie zastosują obecne władze wobec
                  tych,
                  >
                  > którzy określili się jako Ślązacy? Przecież nietrudno sobie wyobrazić ciągłe
                  > kontrole z ZUS-u czy skarbówki u śląskiego przedsiębiorcy albo odmowę
                  > przyznania jakiegoś zasiłku dla Ślązaka, który popadł w trudną sytuację
                  > materialną...

                  Eichendorfie mysle ze przesadzasz, LPR przy najlepszym wyniku nie jest w stanie
                  rzadzic samodzielnie a na Tejkowskiego nikt normalny nie zaglosuje ( wedlug
                  niego Papiez i Prymas to takze Zydzi ).
                  • eichendorff Re: SPRAWA HUMORU 25.02.05, 16:40
                    Gość portalu: Pit napisał(a):

                    > Eichendorfie mysle ze przesadzasz,

                    Ostatnio wydarzyło się tyle - delikatnie mówiąc - niedobrego, że zaczynam chyba
                    wierzyć w spiskową teorię dziejów...
      • piast1025 Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 22.02.05, 15:16
        Rzeczywiście w Polsce ceni się wojskowych, ale kultu "soldateski" takiego jak w
        Prusach i Niemczech kajzerowskich nigdy tu nie było...Zresztą
        kultu "nieuprawnionego" z racji osiągnięć (jak skończyły Prusy i Kajzer wszyscy
        wiemy, po drodze był jeszcze 1806 r. ;-) i śmiesznego dla liberalnych
        Anglosasów! Obydwie wojny światowe okazały sie klęską koncepcji osławionego
        niemieckiego sztabu generalnego - Brytyjczycy zanalizowali to zjawisko (patrz
        pozycja: "Dlaczego Niemcy przegrywają wojny" - ciekawe!)błędów upatrując w ich
        błędnym pojmowaniu "rzeczywistości wojennej" (z Clausewitzem na czele!)...Ale
        nic to, ciekawie napisałeś o polskich tradycjach militarnych - rzeczywiście: w
        sławie i chwale militarnej konkurują z nami Czesi, Węgrzy, Słowacy,
        Bułgarzy,ludy bałkańskie, Grecy, Włosi, Austriacy etc. Oni oczywiście mają
        lepsze i bardziej znaczące osiągnięcia militarne niż Polacy...Co tam Grunwald
        ("rozwałka" jakiegoś mało znaczącego i słabego zakonu), Wiedeń (nieistotna
        odsiecz dla jakiejś tam Austrii atakowanej przez tchórzliwych i nie znających
        się na wojaczce Turków), co tam Kłuszyn (tylko "małe Kanny"), Ochmatów, Chocim,
        Sommosierra, bitwa 20 roku etc. Jakimiż przeciętnymi dowódcami byli Chrobry,
        Śmiały, Chodkiewicz, Żółkiewski, Sobieski, Wiśniowiecki (Jarema oczywiście),
        Józef Poniatowski (wojna 1809), Haller, Piłsudski, Anders, Maczek...Inne narody
        wydały przeciez tylu gigantów sztuki wojennej i miały o wiele doskonalszych
        dowódców...
        Robisz sobie jaja slezan? ;-D
        A jakie są "ślązakowskie" tradycje wojenne - według Dzidzeja "narodu" od
        średniowiecza... ;-D (to oczywiście żart, tak jak twój post)...


        ...
        eichendorff napisał:"(...)Doktryna o nieomylności papieża została wrzucona do
        kosza. Teraz największą władzę teologiczną sprawuje sobór (Watykański Drugi)
        (...)"
        • slezan Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 22.02.05, 19:24
          Ile jest w Niemczech szkół imienia wojskowych?
          Reszta Twojej wypowiedzi bardzo mnie ubawiła.
          Piłsudski - wybitny wojskowy? Taki polski Robert E. Lee. Hehehehe. A Maczek to
          pewnie lepszy Guderian, a przynajmniej Rommel? Chłopie, nie czujesz różnicy
          skali?
            • somepoint210 Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 22.02.05, 20:49
              O rany, nie sadzilem, ze cokolwiek moze mnie na tym forum zaskoczyc, a jednak.
              Czy kolezanka Amandaa zdaje sobie sprawe, gdzie uzywano tego okreslenia?
              Poslugiwano sie nim w obozach koncentracyjnych na okreslenie mlodych chlopcow,
              utrzymankow kapo o sklonnosciach homoseksualnych.
              Wczesniej prawdopodobnie mianem tym okreslano czlonkow SA orientacji
              homoseksualnej, a cofajac sie dalej wstecz, instruktorow "Wandervogel", czyli
              niemieckiego odpowiednika scoutow.
              Czyzby kolezanka Amandaa studiowala ostatnio "Pink Swastika"?
              Pozdr.
          • slezan Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 22.02.05, 23:37
            Żeby było jasne - szkoła imienia Rommla (mimo mojej sympatii dla tej postaci)
            czy imienia Guderiana (mimo mojego podziwu dla jego geniuszu - o sympatii dla
            tego posłusznego wykonawcy woli Hitlera mówić nie można) raziłaby mnie nie
            mniej niż szkoła im. Maczka. Chyba, że byłby to szkoły wojskowe.
            • piast1025 Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 08:41
              Teraz to ty udajesz ćwiercinteligenta - napisałeś, że w swej historii Polacy
              nie mają szczególnych osiągnięć militarnych, zapomniałeś dopisać że...w
              stosunku do (he,he,he) NIEMCÓW. Twój podziw dla nazistowskich generałów
              (zresztą lis pustyni to w dużej mierze wytwór nazistowskiej propagandy, a wojna
              w Afryce to betka w porównaniu z wojną na froncie wschodnim - skala!!!) mnie
              nie dziwi, zresztą brak odniesienia do mojego postu również...Masz już zresztą
              arnoldowe forum do swoich przemyśleń...
              • slezan Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 08:55
                Tak się składa, że w XIX w. i pierwszej połowie XX w. niemiecka myśl wojskowa
                należała do przodujących. Możesz oczywiście potupać nogą, a nawet popłakać się
                w bezsilnej złości, ale tego nie zmienisz.
                PS. Robert E. Lee był Niemcem? Ciekawe... Rozumiem, że Rommla po prostu
                wymyślili naziści, hehehe.
                • piast1025 Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 09:02
                  Oczywiście zapomniałes dodać, że Sobieski, Chodkiewicz, Żółkiewski,
                  Koniecpolski to nic nie znaczący (he,he,he) wojskowi...Poza tym: pisałeś o
                  myśli wojskowej czy (he,he,he) osiągnięciach militarnych? Twój filogermanizm
                  staje się już pretensjonalny...Zasil forum arnolda, bo sie tam na razie tylko
                  witają - arni już poleciał "urbanem"...
                  • rico-chorzow Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 09:37
                    piast1025 napisał:

                    > Oczywiście zapomniałes dodać, że Sobieski, Chodkiewicz, Żółkiewski,
                    > Koniecpolski to nic nie znaczący (he,he,he) wojskowi...Poza tym: pisałeś o
                    > myśli wojskowej czy (he,he,he) osiągnięciach militarnych? Twój filogermanizm
                    > staje się już pretensjonalny...Zasil forum arnolda, bo sie tam na razie tylko
                    > witają - arni już poleciał "urbanem"...

                    Jest Pan oczytany cajtongami,spostrzegłem,jednak przypominam,że jesteśmy na
                    Silesianie i żaden z wyżej wymienionych przez Pana boChaterów nie wiedziałby
                    gdzie leży Sląsk,no może trochę przeginam,ale tylko trochę,uczę się od Pana.
                  • rico-chorzow Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 09:49
                    hierowski napisał:

                    > "Polacy nie mają szczególnych osiągnięć militarnych" - dobre slezanku, pisz
                    > dalej bo widzę, że im więcej się udzielasz na forum tym bardziej zaczynasz
                    > fantazjować.


                    No...,jeszcze jeden Napoleon z Księstwa Warszawskiego.
                    • hierowski Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 12:27
                      Napisałeś slezan cytuję "Polska nie może się pochwalić szczególnymi
                      osiągnięciami".

                      Zważywszy na takie drobne epizody jak:

                      - prawie 15 letnia wojna Chrobrego z cesarzem Henrykiem II, która zakończyła
                      się komprpmitacją tego drugiego
                      1241 - Legnica - mimo porażki powstrzymanie przez rycerstwo POLSKIE dalszej
                      ekspansji Mongołów na zachód
                      1410 - Grunwald - złamanie największej potęgi gospodarczej i militarnej regionu
                      1462 - Żarnowiec i Gniew
                      1514 - Orsza - 26 tyś Polaków i Litwinów i ok. 80 tyś. Rosjan. Powstrzymanie
                      ekspansji Moskwy na ponad 100 lat.
                      1610 - Kłuszyn - Żółkiewski z nicałymi 7 tyś. ludzi kompletnie zniszczył ok. 35
                      tyś armię moskiewską. Potem Polacy zajęli Moskwę.
                      1621 – Chocim - powstrzymanie 100 tyś armii tureckiej
                      1651 - Beresteczko - bitwa, w której brała udział największa ilość żołnierzy w
                      XVII w.
                      1673 - Chocim
                      1683 - Wiedeń - wiadomo
                      1920 - Warszawa - wiadomo
                      1940 - Bitwa o Anglię

                      i inne na których wymienianie komuś takiemu jak ty szkoda mi czasu.
                      • slezan Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 14:42
                        Najbardziej rozbawiło mnie przypisywanie sobi etego Grunwaldu. Ciekawe co na to
                        Litwini:-).
                        A teraz wymień błyskotliwe manewry, nowe strategie, rewolucyjne pomysły
                        realizowane na polu bitwy, które zmieniały sposó prowadzenia wojen.
                        Swoją drogą jak łatwo dotknąć Waszej narodowej megalomanii.
                        • rico-chorzow Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 23.02.05, 15:22
                          slezan napisał:

                          > Najbardziej rozbawiło mnie przypisywanie sobi etego Grunwaldu. Ciekawe co na to
                          >
                          > Litwini:-).
                          > A teraz wymień błyskotliwe manewry, nowe strategie, rewolucyjne pomysły
                          > realizowane na polu bitwy, które zmieniały sposó prowadzenia wojen.
                          > Swoją drogą jak łatwo dotknąć Waszej narodowej megalomanii.


                          Oj, nie ładnie Slezan,jak możesz!,trzeba tylko prześledzić,które z tych bitew
                          odbyły się na "rodzimej" ziemi i ma się obraz agresywnego "obrońcy",najlepsze
                          jest Beresteczko i uzasadnienie prawie 200-u letniego powstania kozackiego(ile
                          "prawd narodowych" ci musieli się nasłuchać) przy szlachetnej postawie
                          agresywnego "obrońcy" Turcji,tu się nawet zęby pocą,ja muszę przeczytać kim w
                          rzeczywistości był Bohun,bez stronniczości noblisty i tylko podania tej
                          niebiesko-żółtej strony.
                        • piast1025 Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 25.02.05, 13:21
                          Taaa, Litwini (Ci to umieli uciekać...)- zapomniałeś dodać jeszcze eksponowane
                          przez propagandę PRL-u "pułki smoleńskie"...Grunwald zawsze bolał Germanów
                          (ciebie widać też...) - musicie sie zadowolić Tannenbergiem (pozdrówcie
                          Rosjan), choć niedługo potem w następnej wojnie był Stalingrad...Na ripostę
                          (he,he,he) się nie zanosi...Niemcom ledwo się udało podejść pod Moskwę a dla
                          Polaków ;-D Kreml kilka razy nie miał żadnych tajemnic... ;-)))))))
                          • rico-chorzow Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 25.02.05, 13:55
                            piast1025 napisał:

                            > Taaa, Litwini (Ci to umieli uciekać...)- zapomniałeś dodać jeszcze eksponowane
                            > przez propagandę PRL-u "pułki smoleńskie"...Grunwald zawsze bolał Germanów
                            > (ciebie widać też...) - musicie sie zadowolić Tannenbergiem (pozdrówcie
                            > Rosjan), choć niedługo potem w następnej wojnie był Stalingrad...Na ripostę
                            > (he,he,he) się nie zanosi...Niemcom ledwo się udało podejść pod Moskwę a dla
                            > Polaków ;-D Kreml kilka razy nie miał żadnych tajemnic... ;-)))))))


                            Pierone jasny!,zaś szczylociy,yno Lytwyny,Poloki a Rusy,KAJ SOM SLOONOKI?,co ze
                            tym potym?
                      • bartoszcze Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 25.02.05, 00:18
                        hierowski napisał:

                        > Napisałeś slezan cytuję "Polska nie może się pochwalić szczególnymi
                        > osiągnięciami".
                        >
                        Przyznam, że dobieranie przykładów nie idzie Ci najlepiej:)
                        bo wśród całkiem udanych trafiają się - hmm - znacznie słabsze..

                        > Zważywszy na takie drobne epizody jak:
                        >
                        > - prawie 15 letnia wojna Chrobrego z cesarzem Henrykiem II, która zakończyła
                        > się komprpmitacją tego drugiego
                        > 1241 - Legnica - mimo porażki powstrzymanie przez rycerstwo POLSKIE dalszej
                        > ekspansji Mongołów na zachód
                        Sęk w tym, że ekspansja ta była skierowana nie tyle na zachód, co na Węgry, w
                        przed marszem w tym kierunku bynajmniej ich polskie rycerstwo nie powstrzymało.
                        Tatarzy się cofnęli dopiero na wieść o śmierci wielkiego chana, i to z granic
                        austriackich.

                        > 1410 - Grunwald - złamanie największej potęgi gospodarczej i militarnej
                        regionu
                        Tu jakoś przewaga liczebna armii polsko-litewsko-sojuszniczej Ci nie
                        przeszkadza:) podobnie jak fakt, że w istocie dowodzili Litwini, nie Polacy

                        > 1462 - Żarnowiec i Gniew
                        > 1514 - Orsza - 26 tyś Polaków i Litwinów i ok. 80 tyś. Rosjan. Powstrzymanie
                        > ekspansji Moskwy na ponad 100 lat.
                        W tamtym czasie wojny z Rosją prowadziła nie Korona Polska, ale Wielkie
                        Księstwo Litewskie. Dopiero po unii lubelskiej stan ten uległ zmianie. A Rosja
                        w tym czasie zamiast lizać rany podporządkowała sobie ziemie tatarskie.

                        > 1610 - Kłuszyn - Żółkiewski z nicałymi 7 tyś. ludzi kompletnie zniszczył ok.
                        35
                        > tyś armię moskiewską. Potem Polacy zajęli Moskwę.
                        > 1621 – Chocim - powstrzymanie 100 tyś armii tureckiej
                        > 1651 - Beresteczko - bitwa, w której brała udział największa ilość żołnierzy
                        w
                        > XVII w.
                        Tyle że - niestety - nic z tego nie wynikło. Właściwie był to tylko przebłysk w
                        ogólnie przegranej kampanii ukraińskiej - poczynając od Żółtych Wód, poprzez
                        Korsuń, a później Batoh i Żwaniec, skończywszy na ugodzie perejasławskiej i
                        wejściu do gry Moskwy.

                        > 1673 - Chocim
                        > 1683 - Wiedeń - wiadomo
                        > 1920 - Warszawa - wiadomo
                        > 1940 - Bitwa o Anglię
                        No daj Boże zdrowie, jaki był udział Polski w tej bitwie - z punktu widzenia
                        dowodzenia, bo o tym pisał slezan ("Nie isałem o odwadze szereoweo żołnierza,
                        bo ta jest niewymierna. Chodziło mi o postaci znaczące w historii wojskowości")?
                        >
                        > i inne na których wymienianie komuś takiemu jak ty szkoda mi czasu.
                        • hierowski Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 25.02.05, 11:43
                          Odniosles sie bartoszcze w kolejnosci do:

                          Legnicy – to prawda, wiedzialem o tym ale nie moglem się powstrzymac zeby jej
                          nie przytoczyc. Napisales rycerstwo polskie? Myslalem ze się oburzysz i
                          napiszesz ze to byli w prostej linii przodkowie Gorzelika spod Przemysla.

                          Grunwaldu – ta przewaga jak piszesz nie miala znaczenia w zwiazku z tym ze
                          prawe skrzydlo zajmowane przez wojska litewskie w wiekszosci przestalo istniec
                          w poczatkowej fazie bitwy. Czesc niedobitkow wrocila ale glowny ciezar walki
                          spoczywal na choragwiach polskich. Co do dowodzenia to jak pewnie wiesz zdania
                          sa podzielone ale jak mniemam nie miales na mysli tego nieudacznika Witolda ale
                          Jagielle?

                          Orszy –wiem ze WXL ale niemniej braly w niej udzial tez wojska polskie a
                          szczególnie ciezkozbrojna piechota (jakie to sprzeczne z naszym mitem polskiej
                          kawalerii), ktorej natarcia Rosjanie nie byli w stanie odeprzec. Widac ja
                          ladnie na obrazie w MN w Wawie artyzm.com/n/nieznani/orsza/orsza.htm

                          Beresteczko - Czesto stosuje sie kalki myslowe jak ty to zrobiles piszac, ze z
                          jakiejs bitwy nic nie wyniknelo. Wyobraz wiec sobie ze te bitwe Polacy
                          przegrywaja i w zwiazku z tym konsekwencje które mogly nastapic? Zwroc uwage,
                          ze w tamtym czasie Polacy nie prowadzili dzialan ofensywnych wiec wiele wiecej
                          oczekiwac nie mozna bylo. Cel osiagnieto bo zostalo uratowane istnienie
                          panstwa. Zolte Wody gdzie było okolo 2500 zolnierzy koronnych to był epizod.

                          Jeżeli chodzi o Bitwę o Anglię to sie nie upieram ale zwazywszy ze zaledwie 147
                          polskich pilotow zestrzelilo ponad 11% ze wszystkich zniszczonych niemieckich
                          samolotów to moznaby dywagowac czy mialo to jakies znaczenie ale w kontekscie
                          okolicznosci, w ktorych doszlo do wprowadzenia do walki Polakow moznaby się
                          pokusic o stwierdzenie, ze ich udzial byl w pewnej fazie bitwy niezwykle
                          istotny.

                          A o megalomanii nie swiadczy spokojne odpisywanie na posty, ktore ujawniaja
                          glupote slezana.

                          • bartoszcze Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 25.02.05, 19:44
                            hierowski napisał:

                            > Odniosles sie bartoszcze w kolejnosci do:
                            >
                            > Legnicy – to prawda, wiedzialem o tym ale nie moglem się powstrzymac zeby
                            > jej
                            > nie przytoczyc. Napisales rycerstwo polskie? Myslalem ze się oburzysz i
                            > napiszesz ze to byli w prostej linii przodkowie Gorzelika spod Przemysla.
                            Tu mnie mylisz z Arnoldem:))

                            > Grunwaldu – ta przewaga jak piszesz nie miala znaczenia w zwiazku z tym z
                            > e
                            > prawe skrzydlo zajmowane przez wojska litewskie w wiekszosci przestalo
                            istniec
                            > w poczatkowej fazie bitwy. Czesc niedobitkow wrocila ale glowny ciezar walki
                            > spoczywal na choragwiach polskich. Co do dowodzenia to jak pewnie wiesz
                            zdania
                            > sa podzielone ale jak mniemam nie miales na mysli tego nieudacznika Witolda
                            ale
                            > Jagielle?
                            Litwini odegrali jednak znaczną rolę także w końcowej fazie bitwy.
                            A który z Litwinów dowodził, to ma mniejsze znaczenie:)

                            > Orszy –wiem ze WXL ale niemniej braly w niej udzial tez wojska polskie a
                            > szczególnie ciezkozbrojna piechota (jakie to sprzeczne z naszym mitem
                            polskiej
                            > kawalerii), ktorej natarcia Rosjanie nie byli w stanie odeprzec.
                            Oczywiście, polskie wojska brały udział, ale pamiętaj, że dowodził Rusin
                            Ostrogski - a tematem tego "podwątku" byli raczej dowódcy.

                            > Beresteczko - Czesto stosuje sie kalki myslowe jak ty to zrobiles piszac, ze
                            z
                            > jakiejs bitwy nic nie wyniknelo. Wyobraz wiec sobie ze te bitwe Polacy
                            > przegrywaja i w zwiazku z tym konsekwencje które mogly nastapic? Zwroc uwage,
                            > ze w tamtym czasie Polacy nie prowadzili dzialan ofensywnych wiec wiele
                            wiecej
                            > oczekiwac nie mozna bylo. Cel osiagnieto bo zostalo uratowane istnienie
                            > panstwa.
                            Pod tym względem masz rację, ale:
                            - na ile Beresteczko byłoby istotne (i pamiętane), gdyby nie wcześniejsze bitwy
                            tej wojny?
                            - na ile Beresteczko jest szczególnym osiągnięciem z punktu widzenia sztuki
                            wojennej?

                            > Jeżeli chodzi o Bitwę o Anglię to sie nie upieram ale zwazywszy ze zaledwie
                            147
                            > polskich pilotow zestrzelilo ponad 11% ze wszystkich zniszczonych
                            niemieckich
                            > samolotów to moznaby dywagowac czy mialo to jakies znaczenie ale w kontekscie
                            > okolicznosci, w ktorych doszlo do wprowadzenia do walki Polakow moznaby się
                            > pokusic o stwierdzenie, ze ich udzial byl w pewnej fazie bitwy niezwykle
                            > istotny.
                            A bierzesz poprawkę na weryfikację tych wyników? Debatowaliśmy o tym kiedyś, i
                            są tam m.in linki do dyskusji na Militariach oraz publikacji..

                            > A o megalomanii nie swiadczy spokojne odpisywanie na posty, ktore ujawniaja
                            > glupote slezana.
                            >
                            A to zdanie to już nie wiem czego dotyczy:))
          • hierowski Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 25.02.05, 12:22
            slezan napisał:

            > Ile jest w Niemczech szkół imienia wojskowych?
            > Reszta Twojej wypowiedzi bardzo mnie ubawiła.
            > Piłsudski - wybitny wojskowy? Taki polski Robert E. Lee. Hehehehe. A Maczek
            to > pewnie lepszy Guderian, a przynajmniej Rommel? Chłopie, nie czujesz
            różnicy skali?


            Pewnie nie wiesz ale Dywizja Pancerna Maczka tylko podczas jednej bitwy pod
            Chambois i Ormel w sierpiniu 1944 zniszczyla ok. 570 czolgów i pojazdów
            mechanicznych niemieckiego 2 Korpusu Pancernego SS oraz 100 armat oraz wzięła
            do niewoli 5500 jeńcow. Masz coś nieuku coś jeszcze do dodania?

              • rico-chorzow Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 27.02.05, 22:32
                slezan napisał:

                > Tak. Czułbym się źle, gdybym nie dodał, że gorąco wierzę, iż wojnę wygrali gen.
                >
                > Maczek, dywizjon 303 i niszczyciel "Piorun".


                "Biały Orzeł" no... i pies,dodaję,bo jesteś zapomliwy,aż nieładnie.



                Rok 1410 przeddzień bitwy pod Grunwaldem.

                Obóz Polaków:Wszyscy narąbani jak szpaki,ledwo łażą,pod każdym drzewem
                hafty,biba na maxa.Jagiełło leży orzygany w namiocie,pierwszy odjachał bo ma
                słaby łeb.

                Obóz Krzyżaków_:Jeszcze gorszy,zaczęli już od rana,wszyscy wygięci,nawet konie
                się uwaliły,jeden koń drugiemu wkłada kopyto do paszczy żeby się
                wyrzygał.Rycerze łażą,naparzają się niby mieczami;ogólny gnój!

                Na drugi dzień Ulrich się budzi,łeb go boli,kac wielki,chwyta się za głowę i
                giermka woła:

                Te,słuchaj Gościu,pojedziesz do Jagiełły,tam za ten pogórek,dasz mu te dwa
                miecze i powiesz mu,że my wczoraj z chłopakami pochlali,mnie łeb nawala i w
                ogóle,że dziś nie da rady!Powiedz,że jutro się zetrzemy,czy jak?

                - ok ?-
                - Okej!

                Giermek wziął miecze pod pachę i idzie wężykiem do Jagiełły,trochę się potyka i
                czka,bo sobie rano klina wziął,a ten go trzyma fest.

                Przyszedł do Władzia i mówi:

                Dobry!,ja tam nie wiem,ale szef mnie tutaj przysłał i kazał dać te dwa miecze
                dać - i zamyszyście je wbił - i kazał powiedzieć,że wczoraj była impreza i
                dzisiaj nie da rady,może jutro?

                - Nie,no wszystko ok.My tam z chłopakami też nielicho wczoraj
                zabalowaliśmy,naprawdę nie ma sprawy,ale matraca,Gościu,to nie musiałeś
                przebijać - powiedział Władzio.

                Dziękuję autorowi tego opisu,poświęcam p.Hierowskiemu,

                Rico
              • hierowski Re: slezan i wojskowe osiągnięcia 28.02.05, 11:25
                slezan napisał:

                > Tak. Czułbym się źle, gdybym nie dodał, że gorąco wierzę, iż wojnę wygrali
                gen.
                >
                > Maczek, dywizjon 303 i niszczyciel "Piorun".
                ----------------
                Czy napisałem coś takiego Panie slezan? Chyba znowu zaczynasz bawić się w
                kłamczuszka.
            • slezan Może Was Bolek poratuje:-) 28.02.05, 16:20
              Bo dotąd cienko Wam idzie z tym udowadnianiem tezy.
              Dodam, że na moje wyczucie z wymienionych tu dowódców niezłą klasę
              reprezentował Chodkiewicz. Do Fryca mu jednak pewnie daleko:-).
              • hierowski Re: Może Was Bolek poratuje:-) 01.03.05, 10:30
                slezan napisał:

                > Bo dotąd cienko Wam idzie z tym udowadnianiem tezy.
                > Dodam, że na moje wyczucie z wymienionych tu dowódców niezłą klasę
                > reprezentował Chodkiewicz. Do Fryca mu jednak pewnie daleko:-).

                no to w końcu przechodzimy do konkretów. Jaką kampanię masz na myśli pisząc o
                Chodkiewiczu, że miał niezłą klasę i w czym był lepszy od Koniecpolskiego,
                Sobieskiego, Zamoyskiego, Zołkiewskiego, Czarneckiego, Razdziwiłła Pioruna,
                Lubomirskiego ?

                O ile się też nie mylę to Chodkiewicz nigdy z myślami samobójczymi nie uciekł z
                pola bitwy. W przeciwieństwie do Fryca.
    • slezan Re: SPRAWA HUMORU 23.02.05, 16:33
      No i porobiło się rzeczywiście humorystycznie. W nieco zawoalowany sposób
      zarzuciłem współczesnym Polakom swoisty militaryzm. I jaka była reakcja?
      Zamiast próby odparcia tego zarzutu święte oburzenie kwestionowaniem (czy
      pomniejszaniem) wojskowych osiągnięć polskich generałów. I tak zarzut zyskał
      solidne podstawy:-).
      W sumie nie jest to powód do radości. Warto zastanowić się nad jakimś remedium.
      • piast1025 Re: SPRAWA HUMORU 24.02.05, 08:58
        Fakt - wybrałeś sobie "czuły punkt" do dworowania z Polskości. Pytanie tylko,
        po co mnożysz sobie, a przede wszystkim swej sprawie, wrogów - chcesz
        zaimponować swoim kolesiom? Ktoś kto nie ma szacunku dla innych nie powinien
        liczyć na szacunek dla siebie... ;-D Jakie "hity" masz jeszcze w zanadrzu,
        panie (he,he,he) "prawie obiektywny"...
        • slezan Re: SPRAWA HUMORU 24.02.05, 13:59
          Znajduję pewną przyjemność w dworowaniu sobie z Waszej megalomanii, a nie z
          Polaków. Zresztą nie zauważyłem, żeby ktoś z Was wypowiadał się z szacunkiem
          np. o Frycu - niekwestionowanym autorytecie w kwestiach wojskowości. I wcale
          tego nie oczekuję.
          • piast1025 Re: SPRAWA HUMORU 24.02.05, 14:54
            Ale chyba też nie zauważyłes braku szacunku - po prostu o oczywistych rzeczach
            się nie mówi - tak jak np. o "wielokulturowości", ale ty uparcie szukasz sobie
            tematów! I to skutecznie - zostałeś miss/misterem forum!!!
              • hierowski Re: SPRAWA HUMORU 25.02.05, 12:06
                I jeszcze jedno bartoszcze, ja odniosłem się do zdania slezana "Polska nie może
                się pochwalić szczególnymi osiągnięciami w wojskowości" a odnoszenie się do
                tego czy slezan, widząc kolejnego strzelonego sobie samobója, próbował z Twoją
                pomocą się z tego wykręcać (że niby chodziło mu o "myśl" wojskową) to już sobie
                daruję.

                Aha czy ktoś wie dlaczego Niemcy przegrywają ciągle wojny? Podobno na ten temat
                nawet ukazała się jakaś książka.
          • hierowski Re: SPRAWA HUMORU 28.02.05, 11:30
            "Znajduję pewną przyjemność w dworowaniu sobie z Waszej megalomanii, a nie z
            Polaków. Zresztą nie zauważyłem, żeby ktoś z Was wypowiadał się z szacunkiem
            np. o Frycu - niekwestionowanym autorytecie w kwestiach wojskowości. I wcale
            tego nie oczekuję."

            Autorytet uciekający z pola bitwy. Rozbawiaj nas dalej.
            • slezan Re: SPRAWA HUMORU 28.02.05, 11:37
              Strateg nie jest od tego, żeby kłaść głowę na polu bitwy. No ale cóż. Śmiej się
              hierowski. Fryc umiał rozbawiać Polaków. Najgłośniej śmiali się, jak sztukował
              ich państwo:-).
              • aqua Re: SPRAWA HUMORU 28.02.05, 16:38
                Co niby miałeś na myśli, fyc cichi siedział i tylko wypatrywał wiatru ze
                wschodu.

                slezan napisał:

                > Strateg nie jest od tego, żeby kłaść głowę na polu bitwy. No ale cóż. Śmiej
                się
                >
                > hierowski. Fryc umiał rozbawiać Polaków. Najgłośniej śmiali się, jak
                sztukował
                > ich państwo:-).

                A może nas oświecisz, jak to było z tym strategiem, czyżby jego zwycięsto to
                nie było dziełem przypadku? Może wiesz o jaki przypadek chodzi?
                            • slezan Re: SPRAWA HUMORU 01.03.05, 14:45
                              Tytuł Herzog von Ober- und Niederschlesien miał tylko jeden.
                              Książetami (Fuerst) byli ponadto:
                              - biskup wrocławski
                              - Franciszek Stefan , książę lotaryński, pan na Cieszynie
                              - panowie na Oleśnicy z młodszej linii książąt wirtemberskich
                              - panowie na Opawie i Karniowie z rodu Lichtensteinów
                              - Lobkowicze w Żaganiu
                              - Auersbergowie w Ziębicach

                              Maria Teresa podniosła do rangi księstwa bielskie państwo stanowe.
                              Nie musisz dziękować. Jeżeli ładnie poprosisz podam Ci nawet literaturę, z
                              kórej możesz się dokształcić:-).
            • rico-chorzow Re: SPRAWA HUMORU 28.02.05, 12:02
              hierowski napisał:

              > "Znajduję pewną przyjemność w dworowaniu sobie z Waszej megalomanii, a nie z
              > Polaków. Zresztą nie zauważyłem, żeby ktoś z Was wypowiadał się z szacunkiem
              > np. o Frycu - niekwestionowanym autorytecie w kwestiach wojskowości. I wcale
              > tego nie oczekuję."
              >
              > Autorytet uciekający z pola bitwy. Rozbawiaj nas dalej.


              Zabawe jest myślenie,myślenie,które nie pozwala na ucieczkę z pola
              bitwy,przegrywając całą wojnę,dlatego "roztropni" poświęcali życie tysięcy
              ludzi,żeby dzisiaj powiedzieć: O!byliśmy bohaterami;........może w swej głupocie.
              • Gość: Pit Re: SPRAWA HUMORU IP: 150.254.85.* 28.02.05, 12:18
                rico-chorzow napisał:

                > hierowski napisał:
                >
                > > "Znajduję pewną przyjemność w dworowaniu sobie z Waszej megalomanii, a ni
                > e z
                > > Polaków. Zresztą nie zauważyłem, żeby ktoś z Was wypowiadał się z szacunk
                > iem
                > > np. o Frycu - niekwestionowanym autorytecie w kwestiach wojskowości. I wc
                > ale
                > > tego nie oczekuję."
                > >
                > > Autorytet uciekający z pola bitwy. Rozbawiaj nas dalej.
                >
                >
                > Zabawe jest myślenie,myślenie,które nie pozwala na ucieczkę z pola
                > bitwy,przegrywając całą wojnę,dlatego "roztropni" poświęcali życie tysięcy
                > ludzi,żeby dzisiaj powiedzieć: O!byliśmy bohaterami;........może w swej
                głupoci
                > e.

                Gdzies czytalem taka anegdote. Polscy oficerowie podczas wojny polsko-
                bolszewickiej sa na odprawie. General mowi, panowie sytuacja jest krytyczna,
                mamy wspaniala okazje umrzec z honorem za ojczyzne. A na to ktorys z oficerow
                mowi : panie generale, a moze jest jeszcze jakas inna, moze mniej honorowa, ale
                zawsze jakas inna mozliwosc wyjscia z tej sytuacji....
                  • Gość: Pit Re: SPRAWA HUMORU IP: 150.254.85.* 28.02.05, 13:31
                    slezan napisał:

                    > No więc właśnie. Żołnierze, a zwłaszcza dowódcy, nie są od tego, żeby dać się
                    > zabić.

                    To prawda, von Paulus przezyl Stalingrad i niewole, w przeciwienstwie do swoich
                    zolnierzy, ktorych w latach piecdziesiatych powrocilo do Niemiec zaledwie kilka
                    tysiecy. Marszalek nie dosc ze nie stracil zycia, ale takze nie stracil zdrowia.
                      • Gość: Pit Re: SPRAWA HUMORU IP: 150.254.85.* 28.02.05, 14:00
                        slezan napisał:

                        > Tyle, że w przeciwieństwie do Fryca dał się wyeliminować z gry.

                        Probowal grac, ale trafil na szulerow i na zle rozdanie kart. Fryc mial lepszy
                        leb i zyl w bardziej cywilizowanych czasach, chociaz o konwencji genewskiej
                        nikt jeszcze wtedy nie slyszal.
                          • Gość: Pit Re: SPRAWA HUMORU IP: 150.254.85.* 28.02.05, 14:10
                            slezan napisał:

                            > No i o to chodzi, że Fryc miał łeb. Dlatego w historiach wojskowości piszą o
                            > nim, a nie o Sobieskim czy o Paulusie.

                            Nie wiem czy to porownanie jest trafne ? Tylko mam pytanie, czy Fryc dowodzil
                            jaks bitwa osobiscie, czy tylko byl wspanialym organizatorem i mogl wybierac w
                            najlepszych dowodcach, ktorzy dobrze wykonywali swoje rzemioslo. Nie bez powodu
                            okreslano Prusy jako armie, ktora stworzyla sobie panstwo.
                            • slezan Re: SPRAWA HUMORU 28.02.05, 14:20
                              Porównanie wynika z pojawienia się tych właśnie nazwisk w tym wątku.
                              Fryc dowodził osobiście. Co jednak najważniejsze osobiście opracowywał
                              strategię. Guderian osobiście nie dowodził a i tak jest jednym z
                              najwybitniejszych wojskowych XX w. I jego postawa po zamachu na Hitlera w żaden
                              sposób tego nie zmienia.
                              • Gość: Pit Re: SPRAWA HUMORU IP: 150.254.85.* 28.02.05, 14:23
                                slezan napisał:

                                > Porównanie wynika z pojawienia się tych właśnie nazwisk w tym wątku.
                                > Fryc dowodził osobiście. Co jednak najważniejsze osobiście opracowywał
                                > strategię. Guderian osobiście nie dowodził a i tak jest jednym z
                                > najwybitniejszych wojskowych XX w. I jego postawa po zamachu na Hitlera w
                                żaden
                                >
                                > sposób tego nie zmienia.

                                Nie bardzo rozumiem, oczywiscie Guderian byl wybitny, chyba nawet w PRL byly
                                drukowane jego wspomnienia. Czy byl on jakims zajadlym nazista, czy tylko nie
                                chcial zawisnac na strunie od fortepianu?
                                • slezan Re: SPRAWA HUMORU 28.02.05, 15:30
                                  Fryc nie dowodził osobiście pod Małujowicami - to stamtąd uciekł. Dowodził pod
                                  Dobromierzem i Lutynią. Bitwa pod Lutynią przez Napoleona została
                                  określona "arcydziełem taktyki".