Dodaj do ulubionych

Duchy i dynie

    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 22:23
      Melon to jedno z najczęściej spożywanych warzyw we Francji, produkcja melona wynosi około 290 000 ton, a gospodarstwo domowe spożywa 6,22 kg melona rocznie. Najczęściej spożywanym melonem we Francji jest melon typu Charentais
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 22:26
      Uważany za melon z najwyższej półki, melon Quercy jest sprzedawany o 10–15 centów drożej niż standardowy, a cena wywoławcza oscyluje wokół 1,10 euro/kg
      • madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 20:50
        Korzyści zdrowotne wynikające ze spożywania dyni zwyczajnej obejmują:
        1. Zawiera beta-karoten, który wspomaga zdrowie oczu
        . 2. Może wspomagać układ odpornościowy
        . 3. Przyczynia się do zdrowych kości
        . 4. Zawiera dużo błonnika, więc może poprawić trawienie.
        5. Ma mało kalorii.
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 22:28
      Melon z Gwadelupy to gatunek melona produkowanego na Gwadelupie , który od 2012 r. objęty jest chronionym oznaczeniem geograficznym .
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 22:30
      Po drugiej wojnie światowej była sadzona i spożywana przez miejscową ludność aż do 1981 roku, kiedy to rozpoczął się pierwszy eksport do Francji kontynentalnej , głównie poza sezonem produkcji melonów sześciokątnych. Produkcja stopniowo rosła i w latach 90. XX wieku została rozdzielona pomiędzy rynek lokalny i rynek europejski
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 22:32
      Melon Guadeloupe IGP uprawia się w 10 gminach Gwadelupy położonych na wschodzie i północy Grande-Terre oraz w Marie-Galante .
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 22:35
      Produkcja melonów na Gwadelupie odbywa się na obszarze około 120 hektarów, w ilości ponad 3000 ton, z czego 70% transportuje się do Europy drogą lotniczą. Uprawianą odmianą jest melon typu Charentais .
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:30
      Dziki melon ( łac. Cucumis trigonus ) to gatunek roślin dwuliściennych z rodzaju Ogórek ( Cucumis ) z rodziny Dyniowatych ( Cucurbitaceae ). Po raz pierwszy opisany przez brytyjskiego botanika Williama Roxbere'a w 1832 roku.
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:32
      Dziki melon jest szeroko rozpowszechniony na terytoriach Azji Środkowej byłego ZSRR . Ogólny zasięg obejmuje także Indie , Sri Lankę , Afganistan , Iran i północną Australię.
      Okaz typu zebrano w Indiach
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:36
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cb/Cucumis_trigonus-2-market-yercaud-salem-India.JPG/550px-Cucumis_trigonus-2-market-yercaud-salem-India.JPG
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:39
      W Ameryce Północnej nazwa „kantalupa” jest powszechnie używana w odniesieniu do melona piżmowego Cucumis melo var. reticulatus , podczas gdy jest to inny owoc , który jest znacznie mniej pachnący
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:40
      Należy pamiętać, że odmiana kantalupy „ Yubari King ” jest najdroższym melonem na świecie
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:43
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/19/Cantaloup.jpg/440px-Cantaloup.jpg
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:45
      Została opisana jako odmiana pod nazwą Cucumis melo var. saccharinus H.Jacq. ale jej ranga jako odmiany nie jest już uznawana 1 . Z botanicznego punktu widzenia nie różni się od innych melonów z Cucumis melo
      • madohora Re: Duchy i dynie 07.11.24, 00:02
        Po czym wójt, przystępując do zwykłej formy badania obwinionego, mówił wprzód do niego łagodnie, zachęcał go do szczerego wyznania prawdy. Gdy to nie odnosiło skutku, wójt zaklinał go na wszystkie świętości, na zbawienie duszy jego, etc. Gdy i to nie pomagało, wówczas wójt na instygatora zawołał: »Mów więc mistrzowi sprawiedliwości, niechaj postąpi sobie z nim według prawa«. Instygator zaś zawołał donośnym głosem: »Mistrzu, postąp z winowajcą według prawa«, Kat, jeszcze nim przystąpił do zadawania mu męczarni, wołał po trzykroć: »Mości panowie zastolni i przedstolni!. Czy z wolą to waszą, czy nie z wolą?« Instygator odpowiadał za każdym razem: »Z wolą«. Dopiero kat silnie pociągnął za powróz. Wtenczas ręce więźnia poczęły się wyłamywać ze stawów, ramion, podnosić się w górę tyłem głowy, postać zaś więźnia, poddając się wyższą częścią ciała za sznurem, znajdowała się na stoliku, nogi zaś, wyciągnięte i do haka przywiązane, wisiały jak na powietrzu, jeżeli po tej męce więzień w dalszym ciągu trwał w uporze, kat przyzywał wówczas swego pomocnika i obydwaj z całych sił za sznur ciągnęli. Wówczas więzień wyciągnięty był jak struna.
      • madohora Re: Duchy i dynie 07.11.24, 10:59
        Takimi to mękami wydobywano z nieszczęśliwych ofiar zeznania. Były jednak tak odporne istoty, które "mało doczego na torturach przyznawały się". Zawdzięczały to może sui generis "trenningowi", o którym wspomina "Porządek sądów miejskich (str. 221): "Wiele ich najdzie, którzy, będąc w towarzystwie, przemieszkiwając w lesiech, w gajach, społem sobie męki zadawają i ćwiczą się na wycierpienie rozmaitych mąk, aby potem, gdyby byli pojmani, mocne męki wycierpieli krom wyznania złych uczynków i towarzystwa swego. Co z wyznania złoczyńców poznano".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 10:42
        Ja Kazimierz Szymon Piotr przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu, iż ta pracowita Anna, z tejże wsi Wierzbowic, Ratajka jest prawdziwa i jawna czarownica, którą biorę na sumienie swoje, a co czynię nie z gniewu, nie z nienawiści, nie z zawziętości, nie z namowy, nie z przenajęcia, ale z samej wiadomości i sprawiedliwości. I cokolwiek mnie się i inszym ludziom stało, tylko przez nią. Jako i syna mego o śmierć przyprawiła. A że ta moja prawdziwa i nieomylna jest przysięga, tęż Annę Ratajkę po pierwsze, po wtóre i po trzecie poprzysięgam i na sumienie swoje biorę. Z tego wszystkiego na strasznym sądzie boskim rachunek dać obiecuję. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący i Jego niewinna męko." (Z procesu w Wierzbowicach, r. 1699, z księgi miejskiej miasta Pyzdr.)
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 10:47
        Innym razem wyrok brzmi:
        Za takowy występek przeciwko Bogu samemu, nie pamiętając na przykazanie Pana Boga: nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną, a wyście się czarta chwycili, a to dla czarostwa wielkiego, którym Pana Boga ciężkoście obrażali i ludziom szkodzili, za co abyście były od mistrza ogniem spalone na drogach rozstajnych".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 10:58
        W aktach miast naszych XVI i XVII w. nie ma prawie jednej karty bez skarg na czarownice. Czarownicami nie były jednak nigdy żony burmistrzów, wójtów, cechmistrzów lub majętniejszych obywateli, lecz zwykle kobiety biedne. Gdy jednak podejrzenie padało na zamożniejszą mieszczkę, znajdywał się zaraz sposób uniewinnienia jej. Tak np. w roku 1673 posądzono w Kobylinie o czarostwo żonę Wojciecha Frydryka, zamożnego obywatela kobylińskiego. Na prośbę Frydryka stanął w sławetnym urzędzie burmistrzowskim mieszczanin kobyliński Bijak i oświadczył, iż on, będąc przedtem wójtem, sądził wiele czarownic i egzekucje ostre nad nimi ad instantiam instigatoris czynić kazał, lecz nigdy nie słyszał, aby sławetna Urszula Frydrykowa o czarostwo była posądzona. To zeznanie byłego wójta wystarczyło, aby panią Urszulę zwolnić.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 11:07
        Dla spopularyzowania swej działalności zabrali się oni przede wszystkim do prześladowania czarownic. Gdy zarzucano im na tym polu niekompetencję, udali się do Rzymu i uzyskali od papieża bullę "Summis desiderantes affectibus" (z dnia 5 grudnia 1484 r.), stanowiącą pierwszy w dziejach Kościoła dokument usankcjonowania przez stolicę apostolską wiary w herezję czarodziejską i urzędowego oddania procesu o czary w ręce inkwizycji haereticae pravitatis. Ten to papież I n n o c e n t y VIII, który pono "octo nocens pueros genuit idemque puellas", skarży się w bulli swej, iż słyszał, jakoby wiele osób płci obojga, niepomnych na własne zbawienie, para się z diabłami, którzy w postaci mężczyzn i niewiast wstępują z nimi w związek cielesny, pieśniami zaś, czarami i zaklęciami szkodzą dobytkowi i zdrowiu ludzkiemu, niszczą zasiewy, władzę rodzajną psują itd. Po czym narzeka bulla, że przemądrzali klerycy i laicy mają czelność odmawiać inkwizytorom kompetencji sądzenia spraw czarowniczych, którą to kompetencję bulla wyraźnie im przyznaje i nie dozwala stawiać inkwizytorom przeszkód w ściganiu nowej sekty czarownic. Mając taką bullę w ręku, wzięli się "dilecti filii, Henricus Institoris et Iacobus Sprengerus" do usystematyzowania nauki o herezji diabelskiej, dzieło swe poprzedzili otrzymanym świadectwem "błagonadiożnosti" i przedłożyli wydziałowi teologicznemu w Kolonii, który je uznał za prawowierne. Przy tak możnej protekcji mogli autorowie Młotu wydać swą księgę i zacząć działać. Cel pracy swej scharakteryzowali bardzo dobitnie:
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 11:12
        Musiały oczywiście istnieć także przyczyny, dla których tłumaczenie i wydanie Młotu w Polsce okazało się potrzebnym czy nawet koniecznym. "Rozumiałem być za rzecz potrzebną i pożyteczną - pisze Ząbkowic w przedmowie - opisać zwierzchowny postępek i sposoby, których zażywają czarownice w odprawowaniu swej bezbożności... mając nadzieję, że za tą pracą moją ludziom się oczy na te zbrodnie otworzą i urzędy do odprawowania powinności swojej się pobudzą." Wydaniem Młotu otworzył wprawdzie Ząbkowic oczy społeczeństwu polskiemu w. XVII, otworzył aż nazbyt szeroko, lecz dla niewiadomych powodów zaniechał przekładu całej trzeciej części dzieła, a mianowicie o sposobach tępienia i karania czarownic "tam in foro ecclesiastico quam civili".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:28
        Radzi dalej dalej, aby urząd raczej łaskawością grzeszył:
        Lepiej dziewięciu winnym pofolgować, aniżeliby dziesiąty bezwinny miał z nimi marnie i niewinnie zginąć. »A cóż masz z tego i za pożytek, choćbyś i całą prowincję od czar uwolnił, kiedy i przy tym stracisz duszę twoją?« Rzeczesz: »będzie gorsza i szkodliwsza, gdy ją (t.j. czarownicę) wypuszczę.« Odpowiadam: »że się nie zatają szydła w miechu... Pokaże się co na nią, sam bies roztrąci się o bożą mękę, jako mówią
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:32
        Celem autora nie jest jednak bynajmniej przekonanie rodaków o bezpodstawności zarzutów, czynionych czarownicom, wierzy on święcie w diabła i złość popleczników jego, występuje tylko przeciw okrutnej samowoli sędziów i broni zasady sądów mieszanych (mixtum forum), "albowiem grzech czarownic dwojakiej jest natury: raz, że bliźniemu szkodę przynoszą na zdrowiu, dobytku i majątku - i to należy do sądów świeckich; drugi raz, że duszę własną zatracają, zwykły bowiem wyrzekać się Boga i wiary katolickiej, diabłu cześć boską wyrządzać, jako przemożnemu i szczęśliwemu duchowi, który je wszelakiego szczęścia nabawić może, zaczem i herezją pachną. Sąd zaś o tem należy do duchownych pasterzy. Przeto też papież owe takowe sądy inkwizycjom, gdzie jest inkwizycja, albo miasto nich mixto foro zlecają. W ślady tych najwyższych pasterzów Kościoła poszli też pobożni przodkowie polscy i królowie, i konstytucją toż samo co i oni obwarowali. Masz o tym jasną konstytucję na walnym sejmie krakowskim za Zygmunta Starego z r. 1543".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 12:45
        ▪️W wyrokach nie wymieniają przyczyn potępienia, aby w ten sposób ukryć swą niesprawiedliwość.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 14:15
        ▪️ Nie pozwalają apelować od wyroku tortury, a tym samym sądzą nieważnie.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 14:19
        ▪️Bez nowych dowodów powtarzają tortury albo, przerwawszy je na chwilę, ponawiają je.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 15:40
        Za główny powód tych błędów uznaje biskup fakt, że sprawy czarownic sądzą ludzie bez nauki, często analfabeci, a przeto nakazuje
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 15:46
        🌃 Noc
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/dBwAHxcpJIvfQSKqX.jpg
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 15:57
        🧙🏼‍♂️
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 16:07
        Wyliczywszy te nadużycia w. dochodzeniu sądowym czarów, autor dodaje:
        Insze racje i fałszywe probacje czartostwa dla krótkości czasu opuszczę, wiedząc, że inni autorowie ex professo o tym traktowali, ad publicum książki wydawali, aże ich tymi czasy mało widać, podobno niesprawiedliwi sędziowie wykupili i stosy nimi podpalili. Na ostatek to tylko dodaję: reflektujcie się, pp. sędziowie, na owe principium naturalne: quod tibi non vis fieri, alteri ne feceris, a bójcie się, aby was samych czasu swego nie powołano i nie palono".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:24
        Kończąc dzieło swe, woła autor:
        Miłość chrześcijańska wyciąga po prawowiernych, samo prawo natury dyktuje i rozum pokazuje, aby każdy sławy i życia swego bronił, kiedy jeszcze nie jest dowodami pokonany, związany, ani podlega. Wiem, że ciężki jest kryminał czarostwa, ale tym samym większych a większych do konwikcji potrzebuje racji; okrutne za sobą ciągnie kary, ale tym samym na obronę ich wzywać potężniejszych każe patronów. Odniosą kogo do magistratu w kradzieży, cudzołóstwie, zabójstwie, etc., pozwalają mu jurystów, dopuszczają apelacji; prowadzą na szubienicę złoczyńców, naznaczają patronów; a kiedy obwinioną w czarostwie, zmęczoną, zdręczoną i niemowną wyprowadzić mają pod szubienicę, denegują adwokata i słowa na obronę wyzionąć nie dopuszczają. Wtenczas dopiero jasne chcą mieć dowody, kiedy się na stosie zapali! I tu zadumiały stanąwszy zawołać muszę z Eklezjastykiem Pańskim: »Widzę pod słońcem i pod tym zapalonym stosem, na miejscu sądów - niezbożność, na miejscu sprawiedliwości - niesprawiedliwość, okrucieństwo, tyranię. Widzę wielu opętanych spiritu malitiae, ignorantiae et crudelitatis«."
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:36
        Biskup poznański Czartoryski w liście pasterskim z r. 1739 ostrzega, że "gdyby po miasteczkach i wsiach takowe sądy odprawiać się miały, plebani wszelkimi sposobami, klątwą nawet grożąc, temu oponować się będą. Jeżeliby zaś uporu przeprzeć nie mogli, o tym do nas albo oficjała naszego znać dawać jako najprędzej będą powinni. Kiedy zaś jaka osoba obwiniona będzie, jakoby na schadzkach czartowskich bywać miała, temu wiary dawać według kanonów kościelnych nie należy, gdyż prawie niepodobna, aby na to świadectwa niepodejrzane być miały".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:45
        Spory namiętne na ten temat, polemiki, głosy pro i contra, artykuły w prasie - wszystko to zwróciło oczy społeczeństwa na prześladowanie i procesy czarownic. Edykt cesarski dla krajów austriackich, znoszący odpowiedzialność sądową za czary, zrobił w czasopismach polskich jak najlepsze wrażenie (Wiadomości Warszawskie, 10 I 1767), sporadyczne wypadki tracenia czarownic wywoływały już naganę opinii. Na dobre zaś zawrzały w Polsce umysły po słynnej tragedii doruchowskiej (1775). Dziedziczka Doruchowa (ziemia wieluńska), imć pani z Rejczyńskich Stokowska, żaliła się wciąż na prześladowanie ze strony czarownic, twierdząc, że szkodzą jej na zdrowiu i dobytku. Zdarzyło się, że pani ta zachorowała. Wina spadła naturalnie na "cioty". Schwytano tedy czternaście wieśniaczek, posądzonych o czarowanie, torturowano je, więziono w beczkach i wreszcie spalono na stosie. Pod wpływem tej zbrodni, zażądał król Stanisław August na sejmie r. 1776 zniesienia tortur, a Wojciech Kluszewski, kasztelan biecki, dodał, że warto byłoby zaprzestać w ogóle dochodzenia sprawo czary. Oba wnioski przyjęto jednomyślnie (Dyaryusz sejmu r. 1776, str. 432. Vol. leg. VIII, f. 882, tit. konwikcje). Ku upamiętnieniu tego faktu wybito medal z napisem łacińskim, który w przekładzie brzmi: "Mękami wyciągać zawsze wątpliwe wyznania zbrodni, pociągać do sądu obwinionych o rzekome związki z mocą szatańską zakazał sejm r. 1776 na wniosek króla Stanisława Augusta".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 17:51
        "karać i karcić wszystkich, którzy wróżą przez powietrze, przez wodę, przez ziemię, przez ogień... przez przypatrowanie się na paznokcie, przez znaki na rękach, przez sny, przez umarłych i przez inne sposoby, od czarta wynalezione dla upewnienia niepewnego rzeczy pewnych lub niepewnych. Tych także, którzy przyszłe zdarzenia przepowiadają, którzy szukają przedmiotów ukrytych, którzy chcą odkryć i wynaleźć skarby utajone, i innych, podobne rzeczy czyniących dla zwiedzenia ludzi prostych lub ciekawych. Podobnież, którzy przedają pierścionki lub insze rzeczy dla czarów lub jakich zabobonów służące... którzy, będąc w podróżach lub zaczęciu jakiego dzieła, upatrują dni, czasy, momenty, głos zwierząt, śpiewanie, latanie ptactwa, spotkanie człowieka lub zwierząt, z czego wnoszą sobie szczęście lub nieszczęście".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 18:02
        Czytamy w Dworzaninie Górnickiego, że czarnoksięstwa jawnie w krakowskich szkołach uczono. Wiadomość tę potwierdzają świadectwa obcokrajowców: "Cracaw in Polen, eine der Zauberey halben vor Zeiten berühmte Hochschul" (w jednej z tzw. Faustbücher). Sam Faust uczył się pono magii w Krakowie. Astrologia - "w boską opatrzność wścipianie" (Gilowski) - miała całe zastępy zwolenników. Pierwsi astrologowie przybyli do Polski z Czech (zwano ich matematykami albo gwiazdarzami); jeden z nich, osiadły w Krakowie w 1427, stawiał horoskop nowo narodzonemu Kazimierzowi Jagiellończykowi. Król ten posługiwał się potem astrologami bardzo często. Pierwszy fundusz dla profesora astrologii przy akademii krakowskiej ustanowił Marcin z Zórawic, lekarz nadworny kardynała Zbigniewa [Oleśnickiego], pomnożył go zaś Miechowita (1456-1523), będąc kanonikiem krakowskim. Kolegiat astrologiczny miał przedstawiać corocznie uniwersytetowi prognozy, zawierające wróżby o urodzajach, aurze, położeniu krajów, ziem i pojedynczych stanów. Pierwszą tego rodzaju próbę ogłoszono w roku 1451. Później pojawiały się te "iudicia" co rok. Autorami ich byli Jan z Głogowa, Michał z Wrocławia, Mikołaj z Szadka i inni.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 18:55
        Podczas choroby zasięgał Zygmunt August rady Turneisera, słynnego astrologa w Berlinie, był bowiem na ogół bardzo zabobonny, zajmował się magią, i alchemią, i miewał schadzki tajemne z czarownicami Budzikową, Korycką, Giżanką, i in., które go leczyły. Duchowieństwo walczyło z astrologią, uważając ją za przesąd szkodliwy. Podług statutu Konrada, biskupa wrocławskiego (synod r. 1446), astrologowi, "qui videt in astrolabio futura", naznaczono dwa lata pokuty, synod łucki z r. 1607 zabrania duchownym czytać i posiadać dzieła astrologiczne, plebanom zaś poleca upominać parafian, aby takich książek nie kupowali i nie dawali wiary rozsiewanym przez nie bajkom.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 18:59
        W Krakowie zajmowano się alchemią m.in. w klasztorze Dominikanów. W r. 1462 bracia, fabrykujący złoto, wzniecili pożar ("alchimiae opera certis fratribus laborantibus", Długosz, Historia V, 342). Pod panowaniem Zygmunta II, wojewoda sieradzki, Albert Łaski, trudnił się z zapałem badaniami alchemicznymi i nauką Paracelsa. Mistrz Theophrastus Bombastus wielu miał w Polsce zwolenników, zwiedził ją nawet, jak o tym w przedmowie do swej Wundarznei pisze. W innym dziele nadmienia, że śród licznych uczniów, którzy mu się nie udali, Polska posiada trzech zaledwie. Pisma jego, w przekładzie łacińskim ślązaka Adama Schoetera, wydane były w Krakowie w r. 1569 i 1596. W wieku XV najsłynniejszym alchemikiem polskim był Wincenty Kowski, dominikanin (zm. w Gdańsku w r. 1488), w XVI - Suchten i w XVII zaś Michał Sędziwój, chluba alchemii polskiej, mistrz o sławie europejskiej, fantasta i awanturnik, postać godna najżywszego zainteresowania. Urodzony w Krakowie w r. 1566, kształcił się początkowo zapewne w akademii krakowskiej, potem zwiedzał uczelnie niemieckie. W sztuce alchemickiej doszedł do takiej perfekcji i sławy, że powoływany był na dwory królewskie, honorowany i obdarzany hojnie. Dzieje przyjaźni Sędziwoja z alchemikiem szwedzkim Setonem i niezwykłe przygody jego opisał szczegółowo Wiszniewski.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:05
        Błędów zabobonnych sto tysięcy liczyć by potrzeba, które częścią jeszcze od pogaństwa dotychczas między pospólstwem znajdują się, częścią z inszych krajów, za sekret osobliwszy przyniesione, kwitną, częścią za poduszczeniem czartowskim wymyślone i rozkrzewione, dziedzictwem i posągiem narodu grubego, próżniaków i kobiet, przez potajemną naukę starszych, zostawają" (Duńczewski).
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:47
      Melon kanaryjski ( czasami nazywany także melonem zimowym ) to odmiana melona z gatunku Cucumis melo , Inodorus grupa , z rodziny Cucurbitaceae . Jest to duży, wydłużony, jasnożółty melon z miąższem od jasnozielonego do białego.
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:50
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9a/Canary_melon_2010.jpg/440px-Canary_melon_2010.jpg
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:53
      Jest to melon magazynowy uprawiany w ciepłych regionach. Wysiewa się późno, można ją przechowywać do lutego
    • madohora Re: Duchy i dynie 29.10.24, 23:56
      Charakteryzuje się małą wielkością owoców (około dziesięciu centymetrów średnicy), szaro-zieloną barwą, bardzo słodkim smakiem i szczególnie pachnącym miąższem, ale także pewną kruchością
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 00:00
      Melon kantalupa to rodzaj prawdziwego melona ( Cucumis melo ) o słodkim , aromatycznym i zwykle pomarańczowym miąższu. Pierwotnie, melon kantalupa odnosił się do prawdziwego melona kantalupa lub europejskiego melona kantalupa o skórce nie-do lekko siateczkowej i często żebrowanej. Obecnie odnosi się również do melona o silnie siateczkowej skórce, który jest nazywany melonem kantalupa w Ameryce Północnej (stąd nazwa amerykański melon kantalupa ), melonem skalnym w Australii i Nowej Zelandii oraz spanspek w Afryce Południowej. Masa melona kantalupa waha się od 0,5 do 5 kilogramów (od 1 do 11 funtów).
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 00:03
      Nazwa „melon” pochodzi od starofrancuskiego słowa „ meloun” używanego w XIII wieku oraz od łacińskiego słowa „melonem” oznaczającego rodzaj dyni. Była to jedna z pierwszych roślin udomowionych i uprawianych
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 00:06
      W 2016 r. globalna produkcja melonów, w tym kantalupa, wyniosła łącznie 31,2 mln ton , przy czym na Chiny przypadało 51% światowej produkcji (15,9 mln ton). Innymi znaczącymi krajami uprawiającymi kantalupa były Turcja , Iran , Egipt i Indie , produkujące odpowiednio od 1 do 1,9 mln ton.
      Kalifornia uprawia 75% kantalupa w USA.
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 00:08
      Ponieważ powierzchnia melona kantalupa może zawierać szkodliwe bakterie, w szczególności Salmonellę , zaleca się dokładne umycie i wyszorowanie melona przed pokrojeniem i spożyciem, aby zapobiec ryzyku zakażenia Salmonellą lub innymi patogenami bakteryjnymi.
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 00:10
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ab/Cucumis_melo_-_%D0%94%D0%B8%D0%BD%D1%8F_-_%D0%A3%D0%BA%D1%80%D0%B0%D1%97%D0%BD%D1%81%D1%8C%D0%BA%D0%B8%D0%B9_%D1%81%D0%BE%D1%80%D1%82_%D0%91%D0%B5%D1%80%D0%B5%D0%B3%D0%B8%D0%BD%D1%8F.jpg/320px-Cucumis_melo_-_%D0%94%D0%B8%D0%BD%D1%8F_-_%D0%A3%D0%BA%D1%80%D0%B0%D1%97%D0%BD%D1%81%D1%8C%D0%BA%D0%B8%D0%B9_%D1%81%D0%BE%D1%80%D1%82_%D0%91%D0%B5%D1%80%D0%B5%D0%B3%D0%B8%D0%BD%D1%8F.jpg
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 10:16
      Monety Skarbu Narodowego Korei Południowej o numerach 94 i 114 mają kształt orientalnego melona.
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 10:18
      W powiecie Seongju znajduje się Centrum Ekologii Melona Orientalnego , którego zadaniem jest edukacja społeczeństwa na temat uprawy i innych aspektów tego owocu
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:29
        Dzień Świętego Jana bylicą się opasać, a całą noc koło ognia skakać i toć też niemałe uczynki miłosierne. A tam największe czary na ten czas się dzieją. Nuż co gromnic, błażejków owych świętych, wiązania ziół rozmaitych, onego chodzenia po rynku z bębny, z dudami i innych wymysłów abo zabobonów, a kto by się napisał albo napamiętał! tak, iż małochmy tym są różni od poganów".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:38
        Wspomina dalej o rozmaitych zabobonach
        jako na rusznicę, jak opłatki dawać więźniowi, które leżały na ołtarzu, gdzie ksiądz mszę św. odprawował, choć ich nie święcił. Także poświęconym olejem po wszystkich rogach stołu krzyże pierwej pomazać, na kształt biskupa, gdy ołtarze święci".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:44
        Używano amuletów, czyli tzw. "charakterów", pisanych, rytych na papierze lub metalu, istniały appendicula, ligaturae, plicaturae, kostki zwierzęce, ziarna i korzonki, liście, kwiaty, kamyki wszywane w suknie lub noszone na gołym ciele aż nie opadły, potem je nowymi zastępowano. Z Czarownicy powołanej mamy wiadomość o obrazach wydrążonych w pierścieniach pod pewnymi konstelacjami ("kiedy kto pod znakiem Lwa dał sobie na sygnecie obraz lwa wyrzezać, taki, twierdzą guślarze, pomocny na melankolią, na puchlinę, na gorączkę, przeciw powietrzu morowemu"). O amuletach pisanych dowiadujemy się z kazania De superstitionibus anonima z XV w.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 19:55
        W r. 1775 nawałnica pod Lwowem sprawiła popłoch śród ludności. Widziano w chmurach poczwary i straszydła. Nawałnicę przypisywano złym duchom, czyhającym podczas dnia sądnego na Żydów. "Rzecz do tej żwawości przyszła, iż kazano wszystkim Żydom popis generalny uczynić i liczyć się, czy w samej rzeczy żadnego z nich biesi nie porwali. Uspokoiło się pospólstwo, gdy szkolnik, policzywszy, dowiódł, że Żydzi są wszyscy". W r. 1789 pod Strzeżewem, w Małopolsce, proboszcz miejscowy widział smoka o czterech nogach i tyluż skrzydłach, długiego na półtora łokcia, który tchem swoim sprawiał ból oczu, a nawet powodował ślepotę. W Warszawie oglądano z trwogą przedziwne jajo kurze, na którym wyrysowane były wyraźnie figury miecza, krzyża płomiennego, rózgi i łuku - "ita habemus cometas et tot alia praesagia in coelo et supra terram quae nobis praedicant poenitentiam, cuius adhuc exigua apparent indicia".
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 20:00
        W roku 1720 mieszkańcy miasteczka Krasiłowa spalili niejaką Prośkę Kapłunkę, "mającą lat sto dwadzieścia, pomówioną o upierstwo". Stało się to za namową wróżbity, który w staruszce upatrzył winowajczynię moru w Krasiłowie. "Wewlekli Prośkę prosto w dół, tamże po same ramiona wsadzili, a potem ziemią osypali i mocno wokoło niej ziemię drągiem obili, głowę tylko z trochą ramion na wierzchu zostawiwszy, chróstem około głowy i na wierzch głowy obłożyli i on chróst zapalili." Potem przywalono ją kamieniem młyńskim. "Którą Kapłunkę psy spod kamienia, ile się w głąb mogli dobyć, jedli."
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 20:08
        Istnienia upiorów dowodzili "prawdziwymi probacjami" Duńczewski, Rzączyński, Chmielowski, a ten ostatni doszedł w uniesieniu apologii upiorów do tak osobliwego wniosku, że chociaż "ci, co to swego zdania trzymają się jak rzepiak korzucha..., powiadają, że w cudzych krajach... ...nie masz czarów i upierów... nie idzie (stąd) konsekwencja, że i w Polsce, osobliwie na Rusi, nie masz ich: bo non omnis fert omnia tellus". Walkę z upiorami podjął dopiero ks. Franciszek Bohomolec - starszy brat autora Diabła w swojej postaci - w Monitorze z r. 1765, 1771, 1773.
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 20:14
        Nim diabła Bohomolec dał w swojej postaci,
        Wieleż książek, powieści o strasznych poczwarach,
        O wróżkach, zabobonach, upierach i czarach
        Trwożyły nasze ojce!
        (Krasicki, Pochwała wieku)
      • madohora Re: Duchy i dynie 08.11.24, 20:18
        Przyznaję że w słowach powyższych brzmi pewien żal - w tonie zaś owych trenów mógłby kto dosłyszeć westchnienie za "starymi dobrymi czasami", kiedy to czarownice palono, mógłby dosłyszeć jakieś echo wyznania 80-letniego kata, z którym rozmawiał w r. 1834, w Kórniku, Tytus hr. Działyński: "Jak tu nie żałować, że nie palą czarownic? A bywało, jak wolnym ogniem począłem skwarzyć!..." . Lecz to oczywiście żal nie tego rodzaju. Ton jego - to nutka melancholii nad "vanitas vanitatum", nad ostateczną marnością marności wierzeń i wiedzy ludzkiej. Wstrząs obrzydzenia budzi w nas dzisiaj palenie czarownic, z pobłażliwym uśmiechem czytamy o fantastycznych wysiłkach alchemików, argumentami postępu walczymy z przesądem, a przecież za lat trzysta potomkowie nasi z takim samym uśmiechem czytać będą studia i dysertacje współczesnych nam uczonych, takim samym wstrząsem będą reagowali na rozmaite bezeceństwa naszego wieku, tak samo będą wydobywali z pyłu olbrzymich archiwów dokumenty naszej ciemnoty i zacofania, które obecnie uchodzą za zjawiska całkiem normalne, ba! stanowiące często przedmiot dumy naszej! Kultura! XX wiek! Względność sądu w perspektywie historycznej - oto właśnie ta vanitas, ta melancholia, z jaką mówię o zniknięciu diabła, czarownic i guseł.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:08
        Jack -o'-lantern (lub jack o'lantern ) to rzeźbiona latarnia , najczęściej wykonana z dyni lub dawniej korzenia warzywa, takiego jak burak pastewny , brukiew lub rzepa . [ 1 ] Jack-o'-lantern są związane ze świętem Halloween . Ich nazwa pochodzi od zjawiska dziwnych świateł migoczących nad torfowiskami , zwanych jack-o'-lanternami (znanymi również jako błędne ogniki ). Sugeruje się, że nazwa ma również związek z irlandzką legendą o Skąpym Jacku , pijaku, który targował się z Szatanem i został skazany na włóczęgę po Ziemi, mając do oświetlania sobie drogę jedynie wydrążoną rzepę.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:10
        Termin jack-o'-lantern był pierwotnie używany do opisu zjawiska wizualnego ignis fatuus (dosł. „głupi ogień”) znanego jako błędny ognik w angielskim folklorze . Używany zwłaszcza we wschodniej Anglii , jego najwcześniejsze znane użycie datuje się na lata 60. XVII wieku. Oxford English Dictionary ( OED ) odnotowuje użycie tego terminu w Wielkiej Brytanii od 1658 roku w odniesieniu do ignis fatuus oraz od 1663 do 1704 roku w odniesieniu do mężczyzny z latarnią lub stróża nocnego. OED podaje 1837 rok jako najwcześniejszą datę, kiedy termin ten był używany w odniesieniu do latarni wyrzeźbionej z rzepy lub dyni.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:14
        16 stycznia 1836 r. gazeta Dublin Penny Journal opublikowała długą historię o legendzie „Jack-o'-the-Lantern”, choć nie wspomniano w niej, że latarnia została wyrzeźbiona z warzywa. W 1837 r. gazeta Limerick Chronicle wspomina o lokalnym pubie , który zorganizował konkurs na najlepszą rzeźbioną tykwę i przyznał nagrodę za „najlepszą koronę Jacka McLanterna”. Termin „McLantern” pojawia się również w publikacji tej samej gazety z 1841 r.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:17
        W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie rzeźbioną dynię początkowo kojarzono ogólnie z sezonem żniw, zanim stała się symbolem Halloween. W 1895 roku artykuł na temat zabaw z okazji Święta Dziękczynienia zalecał wręczanie dzieciom zapalonej dyni jako nagrody w grach z okazji Święta Dziękczynienia. Poeta John Greenleaf Whittier , który urodził się w Massachusetts w 1807 roku, napisał wiersz „Dynia” (1850), w którym wspomniano o Święcie Dziękczynienia, ale nie o Halloween:
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:22
        Stary zwyczaj obchodzenia Halloween nie został zapomniany wczoraj wieczorem przez młodzież miasta. Mieli swoje maski i swoje zabawy, a po zmroku przechadzali się po ulicach w sposób, który bez wątpienia był dla nich zabawny. Złożono wielką ofiarę z dyń, z których zrobiono przezroczyste głowy i twarze, oświetlone niezawodną, ​​dwucalową świecą łojową
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:26
        W starożytnej Wielkiej Brytanii panuje zwyczaj rozpalania wielkich ognisk (tzw. ognisk z kości, które gaszą mróz, zanim ziemia zamarznie) w Halloween i noszenia płonących chrustu na długich kijach. Jednak amerykańscy chłopcy zamiast tego cieszą się zabawnymi, uśmiechniętymi dyniami w kształcie dyni, z umieszczoną w środku świecą.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:29
        Inna wersja tej historii mówi, że Jacka ścigali mieszkańcy wioski, którym coś okradł. Następnie spotkał Szatana, który twierdził, że nadszedł czas, aby umarł. Jednak złodziej opóźnił jego śmierć, kusząc Szatana szansą na dręczenie goniących go mieszkańców wioski uczęszczających do kościoła. Jack powiedział Szatanowi, aby zamienił się w monetę, którą zapłaci za skradzione dobra (Szatan mógł przybrać dowolną postać); później, gdy moneta (Szatan) zniknęła, chrześcijańscy mieszkańcy wioski zaczęli się kłócić o to, kto ją ukradł. Diabeł zgodził się na ten plan. Zamienił się w srebrną monetę i wskoczył do portfela Jacka, tylko po to, aby znaleźć się obok krzyża, który Jack również podniósł we wsi. Jack szczelnie zamknął portfel, a krzyż pozbawił Diabła jego mocy; i tak został uwięziony.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:34
        Jack o' the lantern! Joan the wad,
        Która łaskotała służącą i doprowadziła ją do szaleństwa
        Oświeć mnie w domu, pogoda jest zła.
      • madohora Re: Duchy i dynie 09.11.24, 23:38
        Przez długi czas Keene w stanie New Hampshire było rekordzistą świata w liczbie wyrzeźbionych i zapalonych dyni w jednym miejscu. Life is Good Company nawiązała współpracę z Camp Sunshine, obozem dla dzieci z chorobami zagrażającymi życiu i ich rodzin, aby pobić rekord. Rekord został ustanowiony 21 października 2006 r., kiedy to na Boston Common w centrum Bostonu w stanie Massachusetts zapalono jednocześnie 30 128 dyni . Highwood w stanie Illinois próbował ustanowić rekord 31 października 2011 r., nieoficjalnie podając liczbę 30 919, ale nie przestrzegając przepisów Guinnessa , więc osiągnięcie nie zostało uznane.
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 14:28
        Halloween , lub Hallowe'en (rzadziej znane jako Allhalloween , All Hallows' Eve , lub All Saints' Eve ), to święto obchodzone w wielu krajach 31 października, w przeddzień zachodniego święta chrześcijańskiego All Hallows' Day . Jest to początek obchodów Allhallowtide , czasu w roku liturgicznym poświęconego pamięci zmarłych, w tym świętych ( hallows ), męczenników i wszystkich wiernych zmarłych. W kulturze popularnej dzień ten stał się świętem grozy i jest kojarzony z makabrą i zjawiskami nadprzyrodzonymi .
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 14:33
        Słowo Halloween lub Hallowe'en (" wieczór świętych ") ma pochodzenie chrześcijańskie; jest to termin równoważny "All Hallows Eve", jak poświadczono w staroangielskim . Słowo hallowe[']en pochodzi od szkockiej formy All Hallows' Eve (wieczór przed Dniem Wszystkich Świętych ): even jest szkockim określeniem "eve" lub "nighting" i jest skrócone do e'en lub een ; (All) Hallow(s) E(v)en stało się Hallowe'en .
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 14:39
        Pod koniec XII wieku obchody te stały się znane jako święta obowiązkowe w zachodnim chrześcijaństwie i obejmowały takie tradycje, jak dzwonienie w dzwony kościelne za dusze w czyśćcu . Było to również „zwyczajem, że ubrani na czarno woźnice paradowali po ulicach, dzwoniąc w dzwon o żałobnym dźwięku i wzywając wszystkich dobrych chrześcijan, aby pamiętali o biednych duszach”. Zwyczaj pieczenia i dzielenia się ciastami dusz dla wszystkich ochrzczonych dusz podczas Allhallowtide, został uznany za początek sztuczki lub psikusa. Zwyczaj ten sięga co najmniej XV wieku i był obecny w częściach Anglii, Walii, Flandrii, Bawarii i Austrii . Grupy biednych ludzi, często dzieci, chodziły od drzwi do drzwi podczas Allhallowtide, zbierając ciasta dusz, w zamian za modlitwę za zmarłych , zwłaszcza dusze przyjaciół i krewnych dających. Zjawisko to nazywano „souling” Ciasta dusz ofiarowywano także do spożycia przez same dusze, a „soulers” występowali jako ich przedstawiciele. Podobnie jak w przypadku wielkopostnej tradycji bułeczek z krzyżem , ciasta dusz często oznaczano krzyżem , co wskazywało, że były pieczone jako jałmużna
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 14:44
        W Brytanii zwyczaje te zostały zaatakowane w okresie reformacji , ponieważ protestanci krytykowali czyściec jako „ papieską ” doktrynę niezgodną z kalwińską doktryną predestynacji . Sankcjonowane przez państwo ceremonie związane z wstawiennictwem świętych i modlitwą za dusze w czyśćcu zostały zniesione podczas reformy elżbietańskiej , chociaż Dzień Wszystkich Świętych pozostał w angielskim kalendarzu liturgicznym, aby „upamiętnić świętych jako pobożne istoty ludzkie”. Dla niektórych protestantów nonkonformistycznych teologia Wigilii Wszystkich Świętych została zdefiniowana na nowo: „dusze nie mogą podróżować z czyśćca w drodze do nieba, jak często wierzą i twierdzą katolicy. Zamiast tego uważa się, że tak zwane duchy są w rzeczywistości złymi duchami”. Inni protestanci wierzyli w stan pośredni znany jako Hades ( łono Abrahama ). W niektórych miejscowościach katolicy i protestanci nadal organizowali procesje z pochodniami lub dzwonili w kościelne dzwony za zmarłych; Kościół anglikański ostatecznie zakazał tego dzwonienia. Mark Donnelly, profesor archeologii średniowiecznej , i historyk Daniel Diehl piszą, że „stodoły i domy były błogosławione , aby chronić ludzi i zwierzęta gospodarskie przed wpływem czarownic , które, jak wierzono, towarzyszyły złym duchom podczas ich podróży po ziemi”
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 14:49
        Samhain jest jednym z dni kwartałowych w średniowiecznym kalendarzu gaelickim i obchodzony jest w dniach 31 października – 1 listopada w Irlandii, Szkocji i na Wyspie Man . Pokrewne święto obchodzone jest przez Celtów brytyjskich i nazywane jest Calan Gaeaf w Walii, Kalan Gwav w Kornwalii i Kalan Goañv w Bretanii ; nazwa ta oznacza „pierwszy dzień zimy”. Dla Celtów dzień kończył się i zaczynał o zachodzie słońca; w związku z tym święto rozpoczyna się wieczorem przed 1 listopada według współczesnych rachub. Samhain jest wspomniany w niektórych z najwcześniejszych irlandzkich źródeł literackich. Nazwy te były używane przez historyków w odniesieniu do celtyckich zwyczajów Halloween aż do XIX wieku, i nadal są gaelickimi i walijskimi nazwami Halloween.
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 18:09
        W innych częściach Europy mumming był częścią innych świąt, ale w regionach, w których mówiono językiem celtyckim, był „szczególnie odpowiedni na noc, w którą miały się pojawiać istoty nadprzyrodzone, które mogły być naśladowane lub odpędzane przez ludzkich wędrowców”. Od co najmniej XVIII wieku „naśladowanie złych duchów” prowadziło do robienia psikusów w Irlandii i szkockich Highlands . Noszenie kostiumów i robienie psikusów w Halloween nie rozprzestrzeniło się w Anglii aż do XX wieku. Psotnicy używali wydrążonych rzep lub buraków pastewnych jako lampionów, często rzeźbionych w groteskowe twarze. Ci, którzy je wykonywali, mówili, że lampiony przedstawiają duchy lub służą do odstraszania złych duchów. W XIX wieku były one powszechne w częściach Irlandii i szkockich wyżyn, a także w Somerset (patrz Noc Punkie ). W XX wieku rozprzestrzeniły się na inne części Wielkiej Brytanii i stały się powszechnie znane jako latarnie z dyni .
      • madohora Re: Duchy i dynie 10.11.24, 18:14
        Rozwój artefaktów i symboli związanych z Halloween kształtował się z czasem. Jack-o'-lantern jest tradycyjnie noszony przez przebierańców w Wigilię Wszystkich Świętych, aby odstraszyć złe duchy . Istnieje popularna irlandzka chrześcijańska opowieść ludowa związana z jack-o'-lantern, która w folklorze ma przedstawiać „ duszę , której odmówiono wstępu zarówno do nieba, jak i piekła ”:
    • madohora Re: Duchy i dynie 30.10.24, 10:22
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Buson_Oriental_Melon.jpg/240px-Buson_Oriental_Melon.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka