madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:41 tych nie chcą płacić; przychodzi więc do długoletnich sporów, jak np. z miastem Wojniczem, Ropczycami, Ja rosławiem, zakończonych wygraną rzeźników krakow skich, do których przyłączyli się rzeźnicy kazimierscy i kleparscy.x) W 1524 r. rzeźnicy kleparscy otrzymują pewne zwolnienia celne (zapewne chodzi tu o cło królewskie), mianowicie zostają uwolnieni od opłaty połowy cła od wołów,kupionychdlaichjatek.2) Nie może więc *ule gać wątpliwości, że rzeźnicy kleparscy udawali się po bydło na Ruś i o te wszystkie przywileje gorliwie się ubiegali. W samem mieście sprzedawano mięso w jatkach rzeźniczych, których liczba w 1525 r. powiększa się z 8-miu na 12-cie,3) a w 1563 i 1569 r. wynosi, jak już wiemy, 30.4) Woły zabijano w t. zw. schlachtuszach,5) a trzymano je po 4—6 w stajniach.6) W połowie XV w. Kleparz dąży do tego, by mieć wolny targ na mięso (forum liberum carnium). Ryło to jednak od 1406 r. specjalnym przywilejem miasta Kazi mierza, za który płaciło do skarbu królewskiego 70 grzy wien rocznego czynszu, to też w 1441 r. dostali Klepa- rzanie królewski zakaz na wolne sprzedawanie mięsa. Równocześnie pod karą zabronił król pokątnym handla rzom sprzedawać w dzień wolnicy sobotniej, a mieszcza nom kupować mięsa na Kleparzu i w Krakowie.7) Na targ wolny w Kazimierzu musieli dostarczyć mięsa i sprzedawać je cechowi rzeźnicy kleparscy i kra kowscy (przez cały rok prócz okresu Wielkiego Postu). Rzeźnicy obu tych miast mieli tam wyznaczone miejsca Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:45 bów, podobnie jak chlebów białych, pszenicznych, za strzeżona była wyłącznie dla piekarzy krakowskich, na wet w dnie targowe.1) Mieszkańcy Kleparza sprzedają również miód. Miodu tego musieli mieć podostatkiem, a tern samem i dość wosku, skoro znajdujemy na Kleparzu t. zw. «cericusso- rium alias voskoboynya», t. j. jakiś budynek, w którym topiono i ugniatano wosk. Topnia wosku znajdowała się na ulicy Długiej, obok domu Jana Gybali, piekarza i obok ulicy św. Walentego.2) Była własnością Barbary Przybkowej, a więc w rękach prywatnych, odmiennie niż w innych miastach, gdzie powstawały specjalne na to budynki miejskie, z których niewątpliwie miało do chody miasto. Targi, które się co piątek na Kleparzu odbywały, miały na celu zaspokojenie potrzeb miejskiej przede- wszystkiem ludności, nabywającej na targu rzeczy spo żywcze (res comestibiles). Zaznacza to wyraźnie klepar- ski dokument lokacyjny z 1366 r. Na te targi przyby wała również ludność z okolicy ze zbożem, jarzynami, a przy sposobności zaspakajała swe potrzeby.3) Przywilej z 1366 r. ustanawiał na Kleparzu prócz targu na rzeczy spożywcze jeszcze targ na zboże. 0 tym targu w XV i pocz. XVI w. jakoś nic w źródłach nie słychać, chociaż można przypuszczać, że się już w tym czasie odbywał. Prawdopodobnie dopiero jednak później rozwinął się na wielką skalę. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 19:49 położenie między dwoma gościńcami handlowemi, ani własny plac targowy, t. j. rynek, stanowiący zwykle ośro dek życia handlowego. Kleparz to nie handlowe i prze mysłowe miasto, jak Kraków lub choćby Kazimierz, gdzie handel naprawdę był ożywiony, to miasto bardziej rol nicze. Zresztą wszelkie jego porywy tłumił zaraz Kra ków, który od końca XV w., czując się zagrożony, pilnie zaczął baczyć, by to ((pasożytnicze)) miasto nie urosło mu pod bokiem na groźnego konkurenta. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 20:01 stałem również do tej monografii. Kleparzanie mieli nieraz przy krości ze strony miasta Krakowa, tak w 1441 r.x) dostali* kró lewski zakaz na wolne sprzedawanie mięsa, gdyż to przysługiwało tylko mieszczanom kazimierskim, mieli jednak jatki rzeźnicze. W 1502 r.2) nie wolno im posiadać głównej wagi, sprzedawania wina, piwa świdnickiego i innych, tudzież miejscowych napojów, wolno im jedynie mieć małe wagi domowe i sprzedawać piwo we własnych domach wywarzone, co znowu im przypominają w 1583 r.8). Murów obronnych miasto to, pomimo zapowiedzi Kazimierza Wielkiego, nie miało, dlatego też palono je, gdy się nieprzyjaciel zbliżał, ażeby mu utrudnić zdobywanie miasta Krakowa. Tak po stąpił Stefan Czarniecki w 1655 r., poczem się już podnieść nie zdołało. W 1655 r. 23/11 Gubernator Krakowa wydał rozporządzenie „uważając ku lepszemu dobremuu żeby targi zwyczajne we wtorki i piątki nie w mieście Krakowie ale na Kleparzu przy kamienicy Janickowej były odprawiane. Rozporządzenie to dla Kleparza było bardzo ważne i dogodne, gdyż stawali się przez to bogatszymi. Nad wysokością cen rzeczy rzemieślniczych i potrzeb do „żywności należących^, czuwał wojewoda* krakowski. Położenie i rozkład. Miasto Kleparz na wzgórkach4) zbudowane, przeważnie zaś na ogrodach królewskich, między gruntami biskupiemi a opactwa tynieckiego, rozpoczynało się niedaleko wałów i rowów otaczają cych później Kraków, to jest blizko bramy sławkowskiej 5) cechu krawieckiego z rondlem wielkim murowanym i bramy floryańskiej cechu kuśnierzy oraz rondla tej bramy, zbudowanego dopiero w 1505 r. Pod murami, od ulicy Szpitalnej do Sławkowskiej, stały w XVIII w. przyczepione do muru małe domki, różnego kształtu i wielkości, gdy dopiero w 1803 r. zaczęto burzyć mury i kletki przedmieścia znikły. Przedmieście to leżało pierwotnie nad krętym korytem Starego Prądnika6), a miejscami dochodziło do Rudawy, której jedno koryto sztucznie przeprowadzone około r. 1325 przez Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 20:37 się droga ku Biskupiemu, osobnej jurydyki, a dalej jedno jej roz- czepienie nazywano drogą do solnych składów, gdy drugie nie miało nazwy a prowadziło na Krowodrzę. Uli ca od rogu Pędzichowa do dzisiejszej Krowoderskiej, nie miała również nazwy, a w 1500 r. określono ją tylko, że idzie „jak wały czyli droga prowadząca do kościoła św. Krzyża i św. Walentego“. Kościół św. Krzyża został zburzony 1822 r.. na jego miejscu powstał plac zwany Słowiańskim i stanął domek od strony tego placu, który ma wysoko umieszczoną tablicę z czar nego marmuru z napisem. Tablica1) ta sprawiona staraniem śp. Jó zefa Łepkowskiego, konserwatora zabytków, poświadcza że na tem miejscu stał kościół w samej granicy Kleparza a za nim rozpoczy nały się Błonia kleparskie. Między tym kościołem a kościołem św. Walentego stała latarnia zmarłych, w kształcie kaplicy, którą prze niesiono w XIX w. na cmentarz kościoła św. Mikołaja w Krako wie, gdzie uszkodzona i zmieniona dotąd stoi. Pochodzi ona z epoki gotyckiej, a sądząc z opisów stała bliżej murowanego z kamienia kościoła św. Krzyża i mogła być jego latarnią, niżeli drewnianej kapliczki św. Walentego, który wcinał się w Długą ulicę. Pamiętam część ulicy Długiej za kościołem św. Krzyża, która nie miała nazwy, określono ją tylko jako drogę prowadzącą do bławkowa, oparkanioną miejscami, z małymi drewnianymi dom- kami, z lichymi brukami i gdzieniegdzie ogrodami. Na rogu ulicy Długiej idąc od bramy Sławkowskiej, pó prawej stronie tylko do jednej części dzisiejszego narożnika dochodził róg ulicy Długiej, a na domu narożnym było godło koguta, ponad wyszynkiem. Szyld ten miał wymalować Michał Stachowicz. Na Kleparzu długo śpie wano sobie piosenkę: „Szed piekorz Przez Kleporz Nazywał się Puta (Puciński) Wziął sobie za żone, pannę z pod Koguta . Dom prawie jedyny o charakterze dworku stał na rogu ulicy Krowiej (Fig. 5), dzisiejszej św. Filipa i Długiej a nazywał się na Kwiecińskiem, później Rożena inżyniera. Był to dom muro wany parterowy, z jednym pokoikiem o dwóch oknach na piąterku pod dachem mansardowym, a zburzony został w 1910 r. Dom pod Nr. 25 przy tejże ulicy nazywano „kominiarzowe“ albo pod Turkiem, gdyż na szyldzie u drzwi pionowo ustawionym, stał wymalowany Turek. Dom ten w 1859 r. należał do Mojzego Hurleja. Dom pod Nr. 29 nazywano „krawcoweu, w domu zaś pod go łąbkiem pod 1. 30 był browar, z którego długo zachowały się piwnice. Po drugiej stronie ulica Długa biegła aż do narożnika Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 23:38 czajnie dzwonek mosiężny, „naczynia do ognia“ jak drabina, osęki żelazne i wiaderka parciane, farbą powleczone. „W tej sieni po prawej ręce są drzwi w okuciu właściwemu, które prowadzą do izby. „Wszedłszy do stancyi pierwszej, okno pojedyncze wpół otwierane, w okuciu ordynarnem, z szyb (8) małych złożone, na podwórze światło mające. Powała z tarcic na stragarzach; ze stan cyi tej w przepierzeniu są drzwi ordynaryjne do stancyi drugiej. Okno (w niej) w każdej połowie po tafli trzy, w drzewo i kit osa dzone. Podłoga z desek, piec ceglany, w sposób angielski stawiany, obiedwie stancye ogrzewający". Nieraz przepierzanka była krami- kiem, wychodzącym na ulicę, z trzema deskami ze sobą zbitemi tak zwaną „srogąu, na której, podpartej od ulicy kołkami, jakby na stole, układano najczęściej pieczywo albo inne towary. Na noc zdej mowano towary i srogę zamykano, okno do sklepiku było wtedy zawarte na klucze żelazne, od wewnątrz „muterkąu przykręcone. Bywały też alkierze, bez okien i lamusy z oknem owalnem. Obok domu bywał skład drwalny, loka nawet sekretne o dwóch stolcach, jakoteż i parkan nieraz i z 9 przęseł złożony. Stała też w wielu miejscach studnia „ocendrowana“ forsztami sosnowemi z daszkiem na dwóch słupach dębowych, z wałem, liną, kawałkiem łańcucha i wiadrem dębowem“. Ód frontu zatem oprócz wrot wjezdnych było widać albo kramik albo drzwi do izby i okno jedno lub dwa od ulicy. Domy inne drewniane dłuższym bokiem ustawione do ulicy, miewały bramę wjazdową albo z boku albo w środku, sto sownie do rozkładu domu. Domki murowane, miewały w środku obramowane wrota, a często ponad niemi podobne do dymników półpiętrze, o małych dwóch okienkach. Pięterko to nakryte było daszkiem spadzistym. Domy wszystkie prawie miały dachy półman- sardowe, gdyż tylko od strony dłuższej miały dachy o dwóch róż nych od siebie pochyleniach, gdy z krótszych jak wspomnieliśmy, na sposób chłopów okolic Krakowa miały wykonane (Fig. 6). Roz maitość pewną wprowadzały szyldy ślusarskiej roboty, złożone ze skrętów żelaznych, na których wisiały godła, jak ślusarza klucz, miodosytnika krzyż drewniany, cyrulika miseczki i t. d. Było też znane przysłowie a raczej pytanie: „dlaczego krzyż na miodzie?u, odpowiedź na nie „bo z nim wiara w narodzieu. Przy budowie domu był zwyczaj, że gdy właściciel lub kto kolwiek nie należący do budowy przychodził do budującego się domu, zostawał przez dwóch murarzy zarzucony pionami. Zarzuca jący pion mówili: „Jak dawniej przodkowie nasi fundamenta za kładali, to wszystkich pionowali i my tyżw. Z pęt tych nie uwol nili przychodzącego, dopóki nie dostali od niego na piwo. Gdy murarze skończą fundamenta, pierwsze, potem drugie piętro, dostają za każde po ukończeniu beczkę piwa. Toż samo otrzymują gdy wiechę założą, co oznacza skończenie budowy. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 23:42 mniej produkować je i rozwozić. Cła tylko takie płacić będą, jakie od dawna płacą mieszczanie krakowscy. Co piątek ma się odbywać targ na zboże i przedmioty żywności. Czynsz z jatek będzie wła snością królewską. Sądownictwo wedle prawa niemieckiego przed wójtem, który tylko na wezwanie królewskie z pieczęcią, stawiać się ma. Przywilej kończy się przyznaniem Kleparzanom tychże praw i wolności, których mieszczanie krakowscy używają1). Nowa lokacya Kleparza, jak pisze Szujski2), nie była Kra kowianom miła. W memoryale r. 1369 królowi podanym, miasto tłomaczy się, że murów, wież i mostów naprawiać za co nie ma, skoro dochody z wywozu napojów i wagi, przez ustanowienie wy wozu i wagi na dochód królewski w mieście Florencyi, uszczu plone zostały. Z tą skargą wiążą się inne, w niezwykle gorzkim tonie. Dalej skarżą się, że część pastwisk miejskich zajęta została za bramą szewską pod ogrody królewskie, część na drodze ku Mo gile zabrali świeżo lokowani Kleparzanie. Na Kleparzu potworzyły się w różnych czasach cechy jak n. p. szewców, rymarzy, łaziebników, rzeźników, kołodziei, stelma chów, stolarzy, bednarzy, brukarzy, garncarzy, murarzy i kamie niarzy wspólny z krakowskim i kazimierskim, powroźników, pie karzy, krupiarzy, kotlarzy, kowali, ślusarzy, tokarzy, młynarzy, cieśli, farbiarzy, barchanników, sukienników, siodlarzy i t. d. Wielu z nich dorabiało się, jak n. p. Lubowiecki3) został wła ścicielem wsi Skotniki i Olszy pod Krakowem. Pozatem były za jazdy, traktyernie i składy zboża i siana, oraz przekupnie i prze kupki. Podług inwentarza z 1733 r. nie było ani jednego szewca i tylko rzeźnicy płacili na św. Marcin 246 zł. 24 gr. Sól sprzedawali na Kleparzu kupcy soli, mający cech w Kra kowie, skoro nadużycia poczęły się wkradać, król Zygmunt III zabronił tego w 1627 20/11 w Warszawie (972 str.), wyrażając się „że ludzie bez pozwolenia ani prawa ważą się sól bałwanistą jako i okruszkową workami i sztukami sprzedawaća. Władysław IV nakazał w 1637 r. ażeby w rynku nie sprze dawali innej soli tylko w bałwanach (1026 str.). Pieczywo. Pieczywo wyrabiali piekarze kleparscy i pędzichowscy pod różnymi kształtami i nazwami, tak n. p. kołacz upieczony z do brego, białego, pszennego ciasta ze serem zajmował wśród pieczywa Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 13.05.25, 23:54 sukmanie piekarz o długich włosach. U sukmany wypustki na rę kawach, kołnierz i przez całą długość jej po obu stronach podszy cie czerwone. Kamizela krótsza granatowa, zapinana na guziki, ozdobione naszyciami czerwonemi. Spodnie płócienne białe dreli chowe, w paski czerwone, pas na kamizeli do połowy szerokości jakiej Kleparzanie używali. Kapelusz filcowy z dużem rondem, a na nim taśmy. Obyczajność. W niedzielę rano Kleparzanie szli z całą rodziną na summę do kościoła, dzieci ich jasno i jaskrawo ubrane szły naprzód ze star- szemi siostrami lub braćmi, z tyłu zaś często dobrej tuszy Klepa- rzanka, obok osobno idącego męża. Korale olbrzymie na piersiach a mniejsze ku szyi, można było podziwiać nieraz na pulchnych kształtach przekwitłych kobiet, trzymających w jednej ręce chu steczkę ozdobną białą, w drugiej często grubą, choćby dla parady, książkę do nabożeństwa w ładnej oprawie. Najczęściej nawiedzali Kleparzanie swój kościół parafialny św. Floryana, ale bywali też w kościołach krakowskich, zwłaszcza gdy szła jaka procesy a, by się połączyć z innemi w Krakowie. Po obiedzie odwiedzali się Kle parzanie i na kawę się zapraszali. Przy kawie białej nieodzowna była babka pieczona. W niedzielę popici bili się zapamiętale mię dzy sobą, aż nieraz konnica wezwana z Krakowa musiała rozbra jać walczących. Znani też byli jako „bitniki“ w całym Krakowie. To też nie cieszyli się dobrą opinią Kleparzanie, zwłaszcza około 1850 r. Opowiadał mi też mój ojciec anegdotkę, którą także Am broży Grabowski zapisał o kazaniu ks. Łętowskiego *); jest ona tak charakteryzująca stosunki na Kleparzu ówczesnym, że ją powtórzę za Grabowskim. Przedtem jednak dodam, co słyszałem od ojca, że ks. Łętowski późniejszy biskup, jako oficer wojsk polskich stanął raz obozem na Kleparzu i tam mu konia skradli; posądzając o to Kleparzan, nie mógł im tego zapomnieć, skorzystał też z póź nej sposobności^ na kazaniu nie tylko to, ale i inne przywary im wymawiając. „Śmieszny to wypadek zdarzył się z tej okazyi. Kiedy w r. 1850, już po ogniu wewnątrz miasta Krakowa, zgorzały na Kleparzu 4 domy, mieszczanie z dobrowolnych składek postanowili na cześć św. Floryana odprawić dziękczynne nabożeństwo za oca lenie od większej szkody. Aby uroczystość była wspanialszą, dele- gacya mieszczan kleparskich udała się do księdza Łętowskiego (wówczas jeszcze kanonika), zapraszając go na ambonę kościoła św. Floryana, aby stosowne powiedział kazanie. Przyjął zaproszenie ks. Łętowski i po stosownym wstępie do kazania, powiedział słu Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 00:01 z drużbów do pomocy i z nim nalewał wino do lampek i usługi wał w podawaniu potraw. Ilość i jakość potraw bywała ogromna; pieczenie wołowe, cie lęce, wieprzowe, obok różnych i gęsi, głównego smakołyku, skła dały się na to przyjęcie. Drużba dolewając i nalewając wypróż nione kieliszki, zachęcając do nowych, obchodził wszystkich gości i wnosił toasty „po nazwisku^ naprzemiany z gospodarzem, nie wy kluczone też były toasty gości weselnych. Pod koniec starszy drużba nalewał na talerz wodę i z nim obchodził gości weselnych, drugi zaś na lasce zawieszał chusteczkę w kształcie woreczka zwi niętą, do której wrzucano pieniądze, które szły na korzyść tych dwóch drużbów. Obchodząc gości śpiewali oni: „Pojedliście, popiliście moi mili goście, Po dwa grosze, po trzy grosze na drużbów się złóżcie“. Czasem robili goście takiego figla, że do wody wrzucali pieniądze a chusteczką zmaczaną uderzali lekko w oczy drużbę. Po skończonej uczcie wynoszono stoły a stołki i ławy przy ścianie umieszczano. Muszę tu dodać, że muzyka przygrywała w czasie uczty od czasu do czasu. Na dany znak przez starszego drużbę, muzyka rozpoczynała grać a starosta z panną młodą szedł w tany, za nim w kółko inni postępowali. Tańczono zwyczajnie wirowe tańce, a każdy chcący tańczyć, stanąwszy przed muzyką, wrzucał do basów po kilka gro szy. Muzyka grała dwie do trzech minut i urywała. Nowa para zaś, stanąwszy przed muzyką i wrzuciwszy grosze do basów, puszczała się w taniec. Drużbowie otrzymywali od muzykantów datek pie niężny, za co drużbowie starali się, ażeby im na niczem nie zby wało. Gdy ochoty brakowało do tańca, stawali drużbowie przed muzyką i chojnie wrzucali do basów, tak że nie tylko pieniądze im dane przez nią zwrócili, ale gruby naddatek składali, a zachę cali ciągle do tańca gości weselnych, pokrzykując na muzykę, ażeby ostrzej grała. Krakowiaka tańczono tak, że przed muzyką, gdy stanęła para, mężczyzna wrzucając sztukę monety do basów, zaśpiewał krakowiaka i dopiero puszczał się w taniec. Gdy kto chciał z panną tańczyć, przychodził najpierw do matki panny a po całowawszy ją w rękę, prosił, ażeby pozwoliła córce z nim zatań- czyć, a gdy uzyskał pozwolenie, prosił pannę dopiero, całująe ją w rękę. W czasie zabawy śpiewano: I. Ci nasi panowie Taką mają mierze, Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 00:10 i dwóch mszy, wzniesione na katafalku. Około południa wynoszono ciało a odprowadzający na cmentarz otrzymywali długie świece stearynowe, które zapalone nieśli na sam cmentarz, gdzie kościelny odbierał je, jako ofiarę na kościół. Wielu jednak świec nie odda wało, ukrywając pod wierzchniem ubraniem. Zwyczaje świąteczne. Nowy Rok. Dzień ten rozpoczynał szereg różnych przyjemno ści, jako to „Jasełka“, „Szopka", „Turoń" i „Gwiazdau. a muzykanty przed każdym z domów po kolei, wygrywali wiwaty, które na wszelkie imieniny i uroczystości służyły. O poprzednich zabawach podaję niżej. W dniu tym życzono sobie, a młódź męska, żartując, mówiła witając się „Przy tym Nowym Roku, życzę ci pomięszania w kro ku". — Dzień ten jeżeli był pogodny, wróżył dobrze o całym roku i przeciwnie. Kolędnicy chodzili aż do Matki Boskiej Gromnicznej. Trzech Króli. Powracający w dniu tym z kościoła przynosili kadzidło, sprzedawane przez kramarzy przy wszystkich kościołach,, zwyczajnie w pudełkach drewnianych, owalnych, malowanych na różowo, z ozdobą na wierzchu. Kadzidło zawierało także żywicę, złoto sztuczne i kredę. Gospodyni zaraz po przyniesieniu kadzidła, sypała na rozża rzone węgle na łopatce kilka szczypt tego kadzidła i wykadzała całe mieszkanie, znacząc łopatką w powietrzu krzyże, szczególniej w rogach pokoju. Zaraz po wykadzeniu izby, znaczyła kredą święconą na drzwiach wchodowych mieszkania, litery K albo C. M. B. i datę, jeżeli zaś pisać nie umiała, trzy krzyżyki obok siebie. Kadzenie miało słu żyć także do odpędzenia złych duchów. Kto chciał się uwolnić od złych duchów, kreślił kredą „trzech królewskąu koło na ziemi i w niem stawał. Od dnia tego rozpoczynali chłopcy chodzić z gwiazdą, przy- czem śpiewali, najczęściej pieśń „Gwiazda gore". Szopki pokazywano po domach dla uciechy dzieci. Lalki starali się wykonywać jak najsztuczniej, a niektóre z nich jak naj śmieszniej. Najwięcej sztuki wymagał król Herod, gdyż krew mu siała mu tryskać, kiedy śmierć kosą głowę mu ścinała. Wtedy to Kostusia mówiła do niego: „Królu Herodzie za twe zbytki, chodź do piekła, boś ty brzydki". Ostatnią z pokazywanych lalek, był zawsze dziaduś z siwą brodą i nieodzownym woreczkiem na pieniądze, do którego przy czepiony dzwoneczek odzywał się za każdem poruszeniem się dziadka. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 00:14 ze śledzia, chleba, wody i wódki, którą jako „pędzonąw można było używać. W izbach zasłaniano lustra lub odwracano je do ściany. O godzinie trzeciej po południu wszyscy w domu klękali na mo dlitwę, wezwani przezuj gospodarza. Po godzinie trzeciej, ci co nie byli zajęci przygotowaniem do święconego, wychodzili „na groby“ do kościołów. Gospodyni piekła placki, mazurki, placki serowe i t. d. Po południu zbierali się przed kościołem chłopcy i otrzymy wali od kościelnego „karapaty, kłapace“ i taczki o jednem kole, na osi którego były karby, a u taczek kilka patyków czyli piór przymocowanych. Za poruszeniem robiło to hałas. Z karapatami, kłapaczami i wózkiem, który w razie błota nie siono na rękach, obchodzili chłopcy kolejno każdy dom i klekocąc tymi narzędziami, mówili, że przyszli wyganiać post, lub Judasza. Toczący wózek niósł puszkę, do której zbierał ofiarowane pieniądze Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 00:19 „Był tu dyabeł, był! był tu dyabeł, był! Już minęło dwie niedzieli, Jak my dyabła nie widzieli. Był tu dyabeł, był! był tu dyabeł, był!“ Za kardynała Albina Dunajewskiego został zniesiony zwyczaj noszenia bębnów na plecach. Wianki. W przed dzień wilii św. Jana, t. j. 22 czerwca, dziewczęta plotły wianki, „koronyu z „belicyw, z rozchodnika lub rozmarynu i na noc zostawiały je w ogrodzie, aby zobaczyć, co do nich „wnijdzie“. Na drugi dzień, t. j. 23 czerwca, rano wstawszy, „pozaglendywałyu do wianków, a każde żyjątko, jakie mogło tam wejść, miało swoje znaczenie i tak: robaczek jeden oznaczał ka walera, dwa robaczki dwóch kawalerów, którzy będą się starać o pannę; robak z wielkimi wąsami oznaczał wdowca, glista żołnie rza, a żaba starą pannę. Wianki te zwyczajnie wyrzucały. Wieczorem wiły nowe wianki „osobistew, różane, przymoco wane do deszczułek, na których przymocowana była świeczka. O zmroku zapalały zgromadzone dziewczęta ponad Rudawą świe czki w wiankach i puszczały je razem, bacząc na ruch pojedyn czych wianków. Wianek, który się najpierwszy wysunął naprzód, wróżył dziewczynie rzucającej go, najwcześniejsze wyjśćcie za mąż. Jeżeli się wianek kręcił, to mówiły, że ktoś będzie ją bałamucił. Zatonięcie wianka oznaczało śmierć. Bartek. W dzień św. Bartłomieja, t. j. 24 sierpnia właścicielki domów spraszały lokatorów na poczęstne. Najczęściej przychodziły lokatorki odświętnie ubrane bez mężów, one tu były bowiem po trzebne, gdyż od ich zachowania poprzedniego zależało przyjęcie. Częste swary między gospodynią domu a lokatorką, miały ustać w tym dniu lub trwać dalej. Przy swarach wymyślały sobie naj częściej, wołając „ty ścirwo! psia para!“ i t. d. Lokatorka wchodząc do izby gospodarzy mówiła „Boskie stowow, t. j. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!44 na co od powiadała gospodyni, poczem zapraszała przybyłą do zastawionego różnymi ciastami stołu. Gdy się wszystkie lokatorki już zebrały, gospodyni nalewata z flaszki wódkę do swego kieliszka i przypisano Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 09:54 sprzedania, tymczasem z tyłu przybijano mu chałat do warsztatu. Naraz krzyknął jeden „majster idzie“, wszyscy rzucali się do żyda i wyrzucali go z obszarpaną już „jupicą^". Gdy chłopak do pracy późno przyszedł, pytali się go: „có- żeś ty ryby jod?“ lub „kury do wody gnał. dziad z trzeci wsi, a ty do roboty?u Próżnującego pytali: „cóż ty mydło suszysz?u Jeżeli chłopak szuka czego od niechcenia, pytają się go „cóż: ty szukasz? śniadania, obiadu, wczorajszego dnia?u Jak u ślusarza młotek spadł na „breita, wróży odejście tego któremu upadł z warsztatu. „Jak na breit, będzie freund“. Jak na ostrze „śmól“ lub „fineu, to przyjdzie nowy robotnik. Przy pracy nie lubią, jak ktoś przez okno „zaziero“, bo robota mu się nie wiedzie, toż samo jak kto „zaziorau lub „obziorou. Ogień rozniecając, żegnają go, tak samo żegnają kowadło. Gdy się ubierają, a but włożą na inną nogę lub kamizelkę naodwrót, to wróży nieszczęście. Legendy, podania, baśni, fraszki. Nazwa Kleparza. Nazwa Kleparza podług miejscowego podania, miała pocho dzić od zwyczaju tutejszych mieszkańców, którzy tak przy powi taniu jak przy kupnie, klepali się przyjaźnie po ramieniu. Anegdotyczne pochodzenie tej nazwy, jak również początek jej od kle pania boisk, na którem się zboże wymłaca, a które jako handlujący zbożem mieć musieli, ustąpić musi przed trzecią prawdopodobniej szą wersyą. Podanie to mówi, że na Kleparzu mieszkało dużo bednarzy, którzy klepki do beczek klepali i stąd nazwano miasto Kleparzem a ich Kleparzanami. Mieszczanie krakowscy nazywali ich żartem „kleparskiemi muchamiu, młodzieńców stamtąd pocho dzących „bąkami kleparskimiu. Św. Floryan. Gdy poselstwo polskie przybyło do Rzymu, ażeby uprosić Ojca św. o jakie relikwie cenne. św. Floryan wystawił rękę z tru mny z napisem: „chcę iść do Polskiu. Jego też Ojciec św. prze znaczył do Polski. Gdy wieziono te relikwie na wozie zaprzągniętym w cztery konie, na tym miejscu gdzie kościół św. Floryana stoi, stanęły i nie chciały się ruszyć z miejsca. Historya przywiezienia relikwi św. Floryana znajduje się w kościele tegoż św. w obrazach odmalowana z napisami. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 10:19 Wierzenia. Gdy kogo dreszcz przechodzi, to go śmierć przeskoczyła. Jak się komu „chepie“, odbija, to go wspominają. Przypadkowe uderzenie się w łokieć, znaczy, wspomnienie przez szwagra. Jak komu w uchu „ciurczya (dzwoni), to go wspominają. Gdy komu utworzy się chrosta na języku, mówi, że na niego ktos klnie; lekarstwem na to, zawiązanie lewą ręką węzełka pod stołem. Spotkanie w drodze pierwszego księdza, źle wróży, przeciwnie spotkanie żyda, przynosi szczęście. Spotkanie baby wyjątkowo w wi gilię dobrze wróży. Gdy kto „wykrzywi pyskiemw, patrząc na wypalanie garn ków, garnki się pokrzywią garncarzowi. Gdy kto psie łajno wrzucił mydlarzowi warzącemu mydło, mydło się nie zsiadło. Powróz z wisielca albo część ubrania tegoż, przynosi szczę ście. Śmiali się z szynkarzy, że ci do wódki powróz taki wkładali, żeby prędzej wódkę wyprzedać. Wrozby z gry dzieci. Różnie wróżą sobie z gry małych dzieci, które opiece jedynie boskiej zawdzięczają swe życie, bo rodzice mało o nie dbają. Rozmaite też zabawy wymyślają sobie dzieci, a niektóre z nich mają mieć znaczenie i tak, gdy się bawią „kro wami^ t. j. uchami garnków rozbitych, to rok będzie zły, jeżeli robią bochenki chleba z gliny lub piasku, to rok będzie urodzajny, gdy urządzają procesyę, t. j. rozpiętą chustkę na kiju noszą i śpie- wają, to zapowiadają albo wojnę, albo też kogoś wyprowadzą na tamten świat. Dziecko odsądzone od piersi i okadzone i znowu przysądzone powtórnie, ma moc urzekania. Jak wojna, to niebo otwarte i dusza każdego poległego może się tam dostać. Kto umrze w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego, idzie prosto do nieba, które w tym dniu stoi otworem. Dyabeł na pokucie. Gdy się dyabłu jaka sprawa nie uda, Lucyper skazuje go na pokutę. Najczęściej musi on pracowitemu Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 11:00 Po roku 1848. Jedzie krakowiaczek Po krakowskiem błoniu, W czerwony czapeczce, Na cisawym koniu. Czerwona wstążeczka U boku powiewa, Jedzie krakowiaczek I tak sobie śpiewa: „Powiadają Niemcy, Aieśmy cesarskimi, A my polskie dzieci Na swy własny ziemi“. O pannach. 1. Tu w Krakowie panny stare, Wymroził je mróz, I przyjechał żyd smarkaty, Nabrał tego wóz czubaty, Do Warszawy wióz. Zawióz ci ich do Warszawy, Tam mu wszystkie sparszywiały. Do Modlina wióz. Zawióz ci ich do Modlina, Tańsza panna niźli Świnia. Do Torunia wióz. Zawióz ci ich do Torunia, Wysypał ich do pieruna I wypłukał wóz. 2. Kto chce ładną żonkę mieć, Do Warszawy po nią jedź. Tam to żonkę dostanie, Co ma nogi jak sanie, A nosek ma węgierski, Jak ogórek za czeski, Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 11:06 2. Góralu, góralu, matka ci umarła! Kiz i(e)j sie pieron stał, wcora kluski żarła. Nie tak mi żal matki, jak mi klusek luto, Nie zjdd byk ich dzisiaj, schowałbyk na jutro. Nie zjddbyk ich jutro, schowałbyk na wtorek, Pojechdłbyk do Krakowa, zebrał ich we worek. Złodziejska. A widzisz ty, Florku, Kiełbase na kołku I kury na grzędzie, Wszystko nasze będzie. Preclarz. Mój ojciec p-reclorz, preclorz i ja, Ojciec pik precle, pieke i ja. Wojackie. Dobry cesarz — dobry, Bo nam daje torby, A do torby chleba — Masirować trzeba. Cósarzu, cósarzu, Coś nas nawerbował? Małoś żytka nasidł, Czym nas bedziesz chował. Cósarzu, cósarzu, Nie werbuj nas więcy, Bo dziewczęta płaczą, Aże ziemia jęczy. Powinszowania. 1. Ile liści na kapuście, Ile ludzi na odpuście, Ile panien do zamęścia, Tyle ja ci życzę szczęścia. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 11:24 Z szewca. Święto szewskie = blaumontag. Jeden ksiądz miał syna, dał go do nauki do szewca, a u tego szewca był pies bar dzo zły; gdy chłopakowi raz dokuczył, zabił go. — Szewcy nie chcieli już mieć tego chłopaka, że im taką „zgardeu zrobił i wy pędzili go. Ksiądz sprosił szewców w niedzielę na obiad, na którym psa tego podano; szewcom potrawa ta bardzo smakowała. Gdy już. psa zjedli, pyta się ich ksiądz: „No! przyjmiecie teraz syna na- zad?u Szewcy wzbraniali się długo, ksiądz wtedy powiedział im, że kiedy psa zjedli i smakował im, to już mogą chłopca przyjąć napowrót. Szewcy, chociaż im smakował pies, zaraz zaczęli splu wać, a każdy z nich cały jeszcze poniedziałek usta płukał: stąd śmieją się z szewców, źe nie pracują w poniedziałek, bo muszą usta płukać po psie. Wyzwalanie szewców. Przy wyzwalaniu chłopaka na czeladnika, puszczano na twarz wyzwalającego się wesz na łańcu chy dopiero kiedy mu na brodę weszła, przystępowano do wyzwo- lin. Poprzednio wesz była uwiązana na złotym łańcuchu, ale pod czas powstania Moskale zabrali ją na „Szyberye“. Z chłopa. (Z szopki). „A skądeś ty, chłopie, chamie?u „Od Krakowa, mości paniew. „A eóz w tobie harda dusa, Nie uchylis kapelusa?u (Chłop na spowiedzi). „W imie Ojca i Ducha świętego“. „A gdzieżeś podział Syna?“ nA za kościołem, z wołem“. „A cóż ty pleciesz?u „Koszałki, opałki, mój dobrodziejuu. G... chłopu, nie zegarek, jak go nakręcić nie u mi. Z górala. Góral ma czarne podniebienie. Z żyda. Przysed Wojtek, siod sobie, Dał se wódki, pił sobie. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 11:38 V. klasa, rzucić, złapać w jedną rękę. "VI. klasa, j&k II, ale „ „ „ VII. klasa, j&k III, „ „ „ ^ VIII. klasa, jak IV, „ „ „ „ IX. klasa, rzucić piłkę po pod udo i złapać w dwie ręce (dziewczęta pod ramię). X. klasa, jak II, pod udo, w dwie ręce. XI. klasa, jak III, „ „ „ „ „ XII. klasa, jak IV, „ „ „ „ „ XIII. klasa, jak V, „ „ „ „ „ XIV. klasa, jak VI, „ „ „ „ „ XV. klasa, jak pod VII, pod udo. XVI. klasa jak pod VIII, pod udo. XVII. klasa tyłem odwrócony do ściany jak pierwsza, dalej aż do 34. tylko rzucać tyłem do ściany. W tęczę. Gdy dzieci zobaczą tęczę, mówią, że ją będą przecinać. Jeden rozpoczyna, kładzie na dłoni swej dwie słomki, na krzyż je składa, następnie w sam środek napluje. Potem podaje rękę towarzyszom do plucia, a gdy się znajdzie nieznający gry i nachyli się, pod bija mu rękę pod nos wraz z plwocinami. Fujara. W zabawie biorą udział tak chłopcy, jak dziewczęta. Prze wodnik zabawy wyznacza miejsce, zwane „szlaku, schronisko dla zmęczonego zabawą. Przed rozpoczęciem gry przewodnik mętuje „ent, ent“ i t. d., ustawiwszy poprzednio wszystkich w kółko, wy mawia każdy wyraz wskazując palcem na grających, a na którego padnie „bencu, ten zostaje „fujarą^. Rozpierzchają się wtedy gra jący, a fujara ich goni dopóty, dopóki jednego z nich nie uchwyci i w ramię nie uderzy. Uderzony w ramię zostaje „fuj arąu. W kuczki. Podobnie do „fujaryu bawią się cbłopcy i dziewczęta, z tą różnicą, że nie biegną do szlaku, gdy są zmęczonemi, ale przy- kucają na miejscu. „Wyszła róża do ogrodu1*. Zebrane dzieci biorą się za ręce, tworząc koło, w środku je dno z nich wybrane staje, a koło tańczy wokół niego, śpiewając: Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 11:51 Zabawianie małych dzieci. 1. A-a- kotki dwa, Szare, bure obydwa, Nic nie będą robiły, Tylko Manie bawiły. 2. Kyziu-myziu, gdzieś ty była? U sąsiadki mliczko piła. A przykryła? nie przykryła. A idźże, a idźże przykryj. 3. Podrzucając dziecko na kolanach. Jedzie, jedzie, pan, pan, pan, Na koniku, sam, sam, sam, W czerwonej czapinie, Na siwej szkapinie, Dyr-dyr-dyr-dyr. Tak pan jedzie po obiedzie, A tak Żyd, a tak Żyd, A tak nikt, a tak nikt. Jedzie, jedzie, pan. A za panem chłop, A za chłopem Żyd. A za Żydem nikt. 4. Klaskając w rączki dziecka. Kosi, kosi, kosiany, Pojedziemy do mamy, A od mamy do taty, Jest tam piesek kudłaty. A od taty do dziadka, Po koszyczek na jabka. 5. Kośmiele, kośmiele, Kto się pierwej rozśmieje. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 14.05.25, 12:59 Jednem uchem wpuści, To drugiem wypuści. Ja nie organista, nie przebieram. Kaszą dzieci straszą. Kawaler słomiany, złotą pannę dostanie. Każdą szelmę Pan Bóg naznaczy. Każdy skrzeczy o swoje rzeczy. Kiedy baba piecze, ledwie sie nie wściecze. Kijem tego, co nie patrzy swego. Kocha go, jak psi dziada w ciasnej ulicy. Kogo boli, ten stęka. Kopa adwokatów, kopa zegarków, kopa kalendarzy, kopy łgarzy. Królowa Bona umarła. Księdzu, choćby siedział w lesie, każdy poniesie. Kto kudłaty, to będzie bogaty. Kto nie ma chęci, ten kręci. Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach. Kto płucze flaki, myśli, że każdy taki. Kiedy w Zygmunta biją. Kto w piątek skacze, w niedzielę płacze. Kto sie czego nauczy, to śpi i mruczy. Kto zjada ostatki. Bywa piękny i gładki. Koci ogon w gembe. Krzyczy, jak opętany. Kupa, jak chałupa. Kłamie, jak orzech zgryz. Kłóci się, jak przekupka z Małego Rynku. Kłóci się, jak przekupka ze Szczepańskiego placu. Leź, leź, Przyniesie ci śniadanie pies. Łyz, zyz, kuternoga, jeśli się uda, łaska Pana Boga. Łże, jak pies. Mądremu dość pałką w łeb. Mądry, jak Salomonowe portki (buty). Mądry obiecuje, głupi się raduje. Modli się, jak cygan. Na święty Jury, Kiedy będą w niebie dziury. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 13:42 Przysłowia doroczne. Na Trzech królów święto: „Trzy króle pod szopę, przybyło dnia na kurzą stopę“. Na Trzech króli przybywa dnia godzinę. Sw. Agnyszka wypuści skowronka z mieszka, a św. Agata do świata. Kwiecień plecień, bo przeplata, troche zimy, troche lata. Na św. Marek, jak deszcz, to ziemia jak skwarek (sucha). Na św. Marka (kto sadzi ziemniaki), to będzie pod krzakiem miarka. Na M. B. Gromniczną przybywa dnia 2 godziny. Jak św. Józef kiwnie brodą, pójdą lody na dół z wodą. Język. Wyrażenia się. Bieda z bryndzą — wielka bieda. Boi się, żeby wszy nie dostały kataru, mówią o takim, kto się nie ukłoni (nie zdejmie czapki). Ciąg za żyłę = wyciągaj (cokolwiekbądź). Dama z pazurami = złośnica. Dobranoc, wszystkie wszy na pomoc (żartem). Flak z procesyą chodzi, mówią, gdy kto głodny. Gęba od ucha do ucha. Gagatek z morskiej pianki — delikatny. Iść na blachę = iść na wódkę. Iść na werdebę = na hulankę. Jak kupował, to błoto bryzgało za nim = uciekał (o złodzieju). Koziego sera dać = uderzyć kolanem w tyłek. Maciek = obżartuch. Marcowy kawaler = stary. Mydło suszyć = stać długo w miejscu. Nie chyci = nie uda się. Niestety, zjadł pies kotlety — mówią do tego, kto często po wtarza wyraz „niestety u. Pański dziadek = pieczeniarz. Pocałował żyda w brodę == pożyczył pieniędzy. Pojechał do Paryża, okuł sobie dyszel, mówią o tym, kto się przechwala ze swoich podróży. Pan Bóg zgubił miarę od niego, mówią o wysokim. Śledzia zjadł = przepadł. Sucha jędza, Jewa = złośnica. Usadził żyda — zrobił plamę. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 14:57 Ulica ta w dokumentach wymieniana była już przed 1690, a ukształtowała się w średniowieczu. Jest ona częścią średniowiecznego traktu sławkowskiego, a jej historycznym przedłużeniem jest ulica Śląska. Początkowo szlak ten sięgał tylko do ul. Pędzichów, a dalej przebiegał wśród błoń, obok miejskich szubienic. Okolica, gdzie dziś kończy się ul. Długa, na XVIII-wiecznych mapach oznaczona jest jako Świnia Krzywda. W XIX wieku ulica była zabudowana parterowymi domkami. Obecna zabudowa pochodzi sprzed I wojny światowej. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:18 Dom Pod Głowami (także Kamienica Trembeckich) – zabytkowa kamienica, znajdująca się w Krakowie, w dzielnicy I przy ulicy Długiej 5, na Kleparzu. Odpowiedz Link
madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:21 ul. Długa 42 – siedziba Stowarzyszenia Siemacha. Już w 1886 r. ks. Kazimierz Siemaszko otworzył tutaj „dom schronienia i dobrowolnej pracy dla biednych opuszczonych chłopców”, przemianowany po jego śmierci w 1904 r. na Zakład Wychowawczy im. ks. Siemaszki. Odpowiedz Link