Dodaj do ulubionych

miłość wolna jest

04.01.09, 15:12
Kazdy ma prawo odejsc gdy nie kocha i szukac szczescia, miłosci, ale
co z człowiekiem który kocha i zostaje opuszczony, jak to wygląda z
perspektywy duchowej? Bo jest cierpienie kóra nieraz trwa długimi
latami , mimo zrozumienia i tego że miłosc jest wolna człowiek
odczuwa to w sobie i tesknotę straszną, pozwala drugiej osobie
odejsc a nawet jej to ułatwia bo źle by sie czuł gdyby ktos był z
nim z przymusu ale ból pozostaje ukryty, jakby niezależny od nas. O
co w tym chodzi, dlaczego tak trzeba "umierać " wewnętrznie
Obserwuj wątek
    • iinka Re: miłość wolna jest 05.01.09, 19:49
      Takie jest życie - cierpi się i trzeba się cieszyć, bo inaczej
      wszyscy uznają człowieka za złego. Najlepiej pomyśleć, że jest w tym
      jakiś sens, którego nie znamy, nagroda po śmierci, niektórym łatwiej
      z tym żyć. Poza-tym, zawsze płacząc w poduszkę, można się pocieszyć
      własną szlachetnością;) /chociaż czasem człowiek wcale nie chce być
      szlachetny i "uczciwy do bólu" (własnego)/.
      • angelbell Re: miłość wolna jest 06.01.09, 01:20
        Mkm, mowisz o zalu a nie o milosci. Czujesz nieustajacy zal
        porzucenia i dlatego cierpisz. Jak dlugo bedziesz pielegnowala
        tesknote tak dlugo ona bedzie i bedzie Cie gryzla. Cierpienie ani
        nie jest szlachetne ani nie spowoduje powrotu uczucia, nie wzbudzi
        tez poczucia winy jesli go druga strona nie ma. Nie ma sensu w
        zaglebianiu sie w takie przezycia, wrecz przeciwnie, trzeba je z
        siebie powyrzucac, choc wydaja sie cenna pamiatka po kims kto byl, w
        rzeczy samej sa jak czarne dziury pochlaniajace nasza energie, ktora
        moglaby spowodowac zmiany w zyciu. A tak czlek tylko zamrozony na
        wlasne zyczenie. Takie rzeczy bywa ze z czasem odchodza- pytanie
        tylko czy nalezy czekac az samo minie- niech sobie kazdy we wlasnym
        zakresie odpowie- wolna wola, kazdy moze czynic jak chce.
        • mkm1984 Re: miłość wolna jest 06.01.09, 09:54
          Nie mówie o żalu a o miłosci ziemskiej, nie duchowej, ale tej
          ziemskiej damsko-męskiej, daj mi możliwośc odczuwania na mój sposób.
          Żal czułam jak myslalam o czyms innym ale to w tym momencie jest dla
          mnie nie ważne bo chwilowo co innego mnie napełnia. Nie wiem jak to
          opisać że dać zrozumienie tego co odczuwam, to jak chec stania sie
          niewidzialnym by móc zblizyc się do tej drugie osoby i móc na nią
          popatrzeć, poczuc jej zapach, zobaczyc jak się usmiecha, poczuc
          oddech, nie pokazywać się by zobaczyc to w takim "czystym swietle"
          naturalnie. To fizyczno duchowe doswiadczenie, odczucie wspomnien,
          nie duchowe, takie ziemskie, nie chce kochac miloscią uniewraslną,
          ona sama przyjdzie wtedy kiedy bede gotowa, nie chce się w to
          zagłebiac i starac sie na siłe wzniesc sie na wyzsze wibracje, bo to
          staje sie dla mnie męczące, nie wiem kiedy tak jest a kiedy nie, i
          ten cały szum o miłosci uniwersalnej, nic na siłe bo samo przyjdzie
          kiedy przyjsc ma, kazdego rozwój wciaz przebiega, nie stoi w
          miejscu. Wiem wiele i rozumiem wiele ale oprócz tego czuję jeszcze
          tak jak czuć powinnam bo jestem sobą, nie dalaj lamą, nie "nią"
          czy "nim", we mnie samo wszystko sie dzieje, a milosc ziemska,
          fascynacja, widzę w tym uczuciu młodość, urok, świeżość, przyjemny
          chłód i ciepło. Wiecie co, nigdy nie bedziemy tacy sami i moze
          dlatego nam sie trudno zrozumiec bo odczuwamy na rózne sposoby,nawet
          jak myslimy ze sie rozumiemy i jestesmy podobni, to takie złudzenia
          ktore są fikcja i rzeczywistoscią jednoczesnie, tak jak to ze kazdy
          jest inny wewnetrznie a razem tworzymy jedną całosc i do jednego
          zmierzamy.
          • angelbell Re: miłość wolna jest 06.01.09, 10:27
            Mowilam o milosci ziemskiej i o pozostalosciach po niej. Nie o
            uniwersalnej. Masz prawo czuc co chcesz, masz tez prawo czuc sie z
            tym dobrze lub zle.Nikt Ci tego nie odbierze, cokolwiek to by
            bylo.Na pytanie dlaczego tak czujesz odpowiedz jest: bo chcesz.Na
            pytanie zas czy tak musi byc odpowiedz : nie.Nie ma wyzszych
            filozoficznych odpowiedzi z jakichs niebotycznych polek.
            • mkm1984 Re: miłość wolna jest 06.01.09, 10:32
              A co zrobić żeby tak nie czuć, jak przestawić swoje mysli by ta
              konkretna osoba nas nie pociągała, by nie była dla nas fascynująca
              jej fizyczność i jej możliwosci uczuciowe które wiadomo ze nie beda
              skierowane nigdy w naszą strone? Co zrobić by stała się dla nas
              obojetna? Bym mogła zobaczyć ją w przyszłosci i nic nie czuć?
              • zoyka30 Re: miłość wolna jest 06.01.09, 11:24
                Ja mam może za mało doświadczeń w sprawach sercowych i nie przezyłam
                takiego zawodu jak Ty MKM1984(bardzo mi przykro z powodu twoich
                przejść) - ale muszę Ci powiedzieć, że to,co nas spotyka -nas
                wzmacnia. Może w skrajnych przypadkach jest odwrotnie i człowiek
                sobie nie radzi, ale myslę że trzeba Tobie czasu żeby zacząć żyć na
                nowo.

                Proś swojego Anioła Stróża o siłę,żebyś zapomniała o tym
                człowieku,nie tęskniła za nim,nie myślała o tym,co przeżyłaś z nim
                (przecież sama wiesz,że nie jest wiele wart... szkoda myśli na
                niego,lepiej mysleć o przyjemniejszych sprawach).

                Jak może wiesz - ja mam/miałam problem ze swoją teściową... Im
                więcej o niej myślałam - tym bardziej jakbym przyciągała ją do
                siebie myślami i ona robiła rózne przykre rzeczy dla mnie, wyzywała
                mnie itp. Zaczęłam ją ignorować, nie myslę o niej - a jesli już to w
                kategoriach: że jest stara, samotna, opuszczona- czasami nawet żal
                mi się jej robi. Jeszcze chyba jej nie wybaczyłam, ale unikam jak
                mogę - nawet w sklepie jak widzę-idę w drugą stronę, żeby nie
                patrzeć i uniknąć złych myśli. Od bardzo długiego czasu mam spokój,
                nie była oczywiście na odwiedzinach u Gabrysia, na chrzest także
                teść przyszedł sam z resztą rodziny... Ona nawet go nie widziała i
                jej współczuję,bo wiele traci na tym. I mogę tylko domyślać się,jak
                sie czuła siedząc sama w domu-kiedy reszta rodziny była u
                nmnie...Albo czas Wigilii- siedzi w domu tylko z teściem, dzieci idą
                do niej na 2 dzień Świąt(mój mąż do niej też nie chodzi) i zaraz
                wracają,bo nie lubia tam przebywać. Współczuję jej w tym momencie-
                ale sama wybrała jakie chce mieć relacje z synem i synową.

                Twój mężczyzna także wiele traci unikając dziecka, Ty możesz tylko
                się cieszyć ,że nie przynosi Ci więcej przykrości swoją obecnością -
                a tak wiesz, że liczyć możesz tylko na siebie. A kobieta sama sobie
                poradzi- my mamy taką siłę, tylko sytuacje ciężkie wyzwalają ją w
                nas. Faceci to mięczaki, i taka jest większość.
                On kiedyś mając 70 lat ocknie się i stwierdzi,że jest sam.... Możesz
                mu współczuć, że życie mu przeleci na zabawie,dyskotekach - od
                takiego kogoś powinnaś co najwyżej oczekiwać,aby wspomagał finansowo
                (ostatecznie dziecko jego) - zawsze to jeden problem(najważniejszy)
                mniej,kiedy wychowuje się samotnie dziecko i stres spędza sen z
                powiek, czy nie stracę pracy, nie zachoruję, albo dziecko nie
                zachoruje i trzeba wziąźć urlop,zwolnienie...
                Myśl w kategoriach czysto praktycznych,że tylko do tego on Ci jest
                potrzebny.
                Trudno radzić- nie myśl o nim, ale zapewniam Cię ,że jak spróbujesz -
                to może Ci się uda.Ale musisz zacząć. Kiedy myśli twoje zaczną
                przywoływać jego- myśl: DAM SOBIE RADĘ SAMA! JESTEM SZCZĘŚLIWA ZE
                SWOIM DZIECKIEM! PORADZĘ SOBIE! TYLE DOBREGO JESZCZE MNIE
                CZEKA! ZACZYNAM NOWE ŻYCIE! JUŻ NIEDŁUGO SPOTKAM FAJNEGO
                MĘŻCZYZNĘ/MĘŻCZYZNĘ MOJEGO ŻYCIA,TYLKO MUSZĘ ZACZĄĆ SIĘ UŚMIECHAĆ
                CZĘŚCIEJ!!!

                On Ci w tym momencie wyświadcza przysługę uciekając, bo swoją
                obecnościa zraniłby jeszcze bardziej Ciebie i Twoje dziecko. Myśl o
                dziecku. Czy myślisz,że dzieci są szczęśliwe,kiedy rodzice zostają
                razem dla dobra dziecka, ale ciągle sie kłócą i nienawidzą?Chyba
                nie....

                Trzymam kciuki,abyś poradziła sobie i miała dużo siły,aby zmierzyc
                się z tym,co przyniesie los.
    • mkm1984 Re: miłość wolna jest 06.01.09, 11:07
      Mi sie wydaje ze najlepszym sposobem byłaby druga fascynacja osoba
      atrakcyjniejszą, ale to jakby nie zalezne od nas. A macie wrazenie
      ze ta miłosc ziemska własnie strasznie jest związana z
      seksualnoscią, ja tak mam, dopóki ktos mnie pociąga trudno sie
      odkochac. Szkoad ze nie mozna sie zakochiwac na chwile w kazdym kto
      nas pociaga, ale sam pociag fizyczny takiej mocy nie ma, ale to by
      była ekstra zabawa :D no oczywiscie gdybysmy byli równiez
      pociagającymi :p no ja akurat nie jestem, i to mi przeszkadza, bo to
      swietne uczucie jest, kiedys byłam na moment super sexy, ale to lata
      temu i za pomocą sztuczek kosmetycznych i fajengo stroju ale lata
      zmieniaja, lata, stresy i geny. Ale łatwiej jest sie zakochac w
      ładnym, zdrowym i sexownym, oj bardzo łatwo ;p wiem cos o tym bo
      wewnetrznie jestem takim casanovą jak facet, chociaz na zewnatrz
      bierna ale swoje mysli mam :)
      • zoyka30 Re: miłość wolna jest 06.01.09, 11:31
        Nie możesz mysleć,że nie jesteś pociągająca,sexy itp. Nie wpędzaj
        sie w taki kanał.To,że akurat jemu sie nie podobasz, nie znaczy,że
        nie ma gdzieś w pobliżu faceta,który jest zakochany w Tobie czy
        nocami śni i marzy o Tobie.... Są mężczyźni nieśmiali i czasem ich
        nie widać.... A jeśli Ty ciągle myślisz o byłym i o tym,co z nim
        przezyłaś- to nikogo innego już nie zauważasz....

        Mogę Cię zapewnić,że jesteś za dobra dla tamtego głąba, lepiej Ci
        będzie bez niego. Idź do kosmetyczki, poproś jakąś koleżankę,aby
        pomogła w wyborze fajnych ciuchów.Zmień swój image, zmień myślenie o
        sobie. Będzie dobrze :)
    • iinka Re: miłość wolna jest 06.01.09, 13:35
      Polecam zamknięcie się na dzień w pokoju i napisanie długiego listu
      do "byłego", gdzie wypiszesz wszystko, co byś mu powiedziała, na
      koniec pożegnanie. List możesz mu dać, albo wybrać się nad morze i
      spławić go /list oczywiście/, spalić, czy coś. Byle nie trzymać w
      domu.
      Nawet możesz mu na koniec podziękować w tym liście, bo jednak coś Ci
      dał, czegoś nauczył. Pożegnanie i najlepiej po tym wymyślić sobie
      coś co pomoże Ci unikać widzenia go, kontaktu z nim. Nie wiem, czy
      masz możliwości wybrania się gdzieś, jakiejś wędrówki, wyjazdu,
      takiego czasu, tylko dla siebie.
      Jak masz koleżankę w Londynie, to jedź ją odwiedzić, albo nad morze,
      w góry... czas dla siebie, to nie zagłuszanie siebie, przez wybranie
      się na imprezę. Imprezy będą potem, jak się pozbierasz. Jedyne co
      mogę podpowiedzieć, to przemyślenie - czego Cię to wszystko
      nauczyło? A z facetami, którzy błyszczą najbardziej, byłabym
      ostrożna.
      Pozdrawiam, trzymam kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka