Gość: White Rower
IP: *.acn.pl
28.03.04, 10:11
Cześć,
Co tam słychać na balkonie? Kwiatki? Mój program pogodowy mówi mi, że macie mieć w dzień 32 C, w nocy spadek do 15 C - no, niezła różnica. U nas tymczasem po kilku dniach nawrotu zimy znów słoneczko, jak na razie na niebie ani chmurki. Ale nie ma też wiatru, i widzę przy horyzoncie siny pas od smogu.
Co słychać na froncie walki ideologicznej? Pytam poważnie, bo bardzo jestem ostatnio zatroskany oskarżeniami o lewicowość. Już napisałem w innym wątku, że sam nie czytuję - z zasady - krajowej prasy lewicowej, moje preferencje wyborcze też nie są bynajmniej lewicowe, nawet swego czasu nie poszedłem na wybory, żeby nie wziąć udziału w farsie, w której dwu zakutych lewicowców przedstawiało sie narodowi jako jedyny ratunek kraju przed nawrotem komuny. Żeby sprawę postawić uczciwie - nie czytuję też (i również z zasady) krajowej prasy prawicowej. (Ani nie głosuję na przedstawicieli prawicy). To mi pozwala nie tracić czasu na denerwowanie się głupotami; z lektur codziennych pozostaje mi właściwie tylko Rzeczpospolita. I dobra. Używam tu słow "lewica" i "prawica" w sensie umownym, jakby zwyczajowym. Te pojęcia we współczesnej Polsce utraciły swoje właściwe znaczenie. Partie formalnie lewicowe reprezentują w istocie rzeczy interesy grup oligarchicznych, partie prawicowe mają w swoich programach niejeden akcent rodem wprost z PRL-owskiego socjalizmu. Mam nadzieję, że po ostatnich politycznych przewalankach wykrystalizuje się choć jedna partia rzetelnie centrowa - będę mógł wtedy pójść spokojnie na wybory, ze świadomością, że wiem, na kogo oddaję głos.
A tu - masz babo placek. Szukam sobie ciekawych rzeczy do czytania przy porannej kawie. Mam kilka ulubionych gazet ze świata, do których zaglądam. Jedną z nich jest Haaretz. Oko prześlizguje się po doniesieniach agencyjnych (mam te same w Rzeczpospolitej, w serwisie PAP, w Google-News, w Reuters czy BBC), przechodzę do artykułów odredakcyjnych, czytam na ogół oba. Wrażenia: formuła zaskakująco zbieżna z tym, co się spotyka w dziale Opinie w Rzeczpospolitej - w zasadzie otwarte pytania, dobra platforma do dyskusji. (Próbowałem Maariv - wrażenie: podobna do GW, przewaga informacyjnej papki, ale dzisiaj na przykład ciekawy polemiczny artykuł <<Enemies of the "Zionist enterprise">>).
I w związku z tym mój problem jest taki. Masz tu do czynienia z facetem, który ma stały dostęp do Internetu, godzinkę czasu do dyspozycji rano, żeby sobie poczytać, co się dzieje na świecie. Czyta sobie jedną czy drugą gazetę. widzi wyraźnie, że opinia publiczna w Izraelu nie jest bynajmniej jednolita (jakżeby mogła być - przecież to by było nienaturalne, chyba się zgodzisz Dano, że to by wręcz było przeciwne Waszej talmudycznej tradycji!!!) Ośmiela się w związku z tym pytać - bo chce lepiej rozumieć to, co czyta. I co się dzieje? Jest standardowa reakcja: czyta źle, ze złych źródeł. Haaretz jest lewicowy, wobec tego moje pytania są też lewicowe, ja staję się lewicowcem albo lewakiem, a z lewakami sie nie rozmawia, im tylko się mówi, że są lewakami i daje się im delkatnego kopa w tylną część ciała, żeby się oddalili - bo takich tu nie trzeba. Nie ma natomiast nigdy nawet próby podjęcia jakiejś merytorycznej rozmowy.
Czytam tu trzy możliwości. Pierwsza taka - że mam do czynienia z naiwną próbą zakrywania faktu zróżnicowania opinii publicznej w Izraelu. Nie chce mi się w to wierzyć, bo przecież gazety są powszechnie dostępne w Necie i każdy może do nich zajrzeć.
Druga: że moje lekturowe preferencje są odczytywane jako lewicowe z konkretnej perspektywy. Jesli ja odczytuję opinie Haaretza jako w gruncie rzeczy centrowe, to punkt widzenia, z którego można je postrzegać jako lewicowe czy lewackie musi się znajdować bardzo, ale to bardzo na prawo od nich w spektrum politycznym.
Trzecia: że w ogóle głupotą z mojej strony jest próba dowiedzenia się czegoś rzetelnie na tym Forum, bo ono jest właściwie skonstruowane tak, żeby ludzie mogli pośpiesznie sobie pokrzyczeć, powarczeć na siebie czy poszczekać - i oddalić się do innych zajęć z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wobec wspólnoty, z którą sie identyfikują. Ci, którzy mają tak naprawdę coś do powiedzenia, raczej tu nie zaglądają... (Co mówi mi też coś o mnie samym - jako beznadziejnym przypadku, przynajmniej pod pewnym względem).
Pozdrawiam,
C.
Ziemia dla Ziemniaków!!!