igor_uk
05.01.11, 20:44
Trafil sie mnie zajebisty artykul,opisujacy w sposob prosty i zrozumialy dla kazdego, problem stosunkow miedzy panstwami,ktore teoretycznie nic nie powinno dzielic (he,he).
Tlumaczyc ten artykul,chyba, niema zadnej potrzeby,poniewaz tu wszysci jezyk angielski maja w malym palcu,a przyjaciel amerykanski to nawet w doopie (podejrzewam,ze akurat on jezyka swoich "przyjacieli" nie zna)
Wlasnie dla niego sprobuje przetlumaczyc jeden fragment,istotny z mojego punktu widzenia.
Jednym z problemow jest to, ze "spoleczenstwo otwarte" dosc czesto oznacza cos zupelnie innego, jak my (amerykanie-moje) zaglebiamy sie z nim na obszar bylego ZSRR.Jak w rzadzie tych Panstw siedza anty-rosyjskie nacjonalisci, otwartosc spoleczenstwa - jest kwestia drugorzedna. Nasz rzad (amerykanski) wstaje na wspieranie tylko tych sil politycznych w bylych republikach radzieckich, ktore sa wrogo nastawione do Rosji, wierzac, ze wrogosc do Rosji to dowod tego,ze oni sa prozachodnie.
Dla Rosjan,z kolei,te kto opowiada sie za powstanie "spoleczenstwa otwartego", to zwykle te ludzie, ktorzy chca poszerzac strefe wplywow amerykanskich,kosztem interesow rosyjskich.
Z kolei Wladze rosyjskie zaciesniaja wiezi z tymi panstwami,ktore wrogo nastawione do Waszyngtona,czyli mamy w czystej postaci-"oka za oka",jak zemsta za poczynania Amerykancow.Czesciowo Rosja,oczewiscie ma i swoi interesy w tych panstwach ,bez wzgledu na to,jakie stosunki maja te panstwa z USA.Trzeba pamjetac,ze przedstawicieli sluzb specjalnych innych Panstw nigdy nie beda "przyjacielami"Ameryki. Jesli jestesmy na tyle glupi, by sadzic, ze podobni pracowniki, nawet w panstwach, naszych formalnych sojusznikow,sa nam przyjazni,to te beda naduzywac nasze zaufanie.
Jezeli sa przedstawicieli amerykanskich sluzb bezpeczenstwa narodowego ,ktore zainteresowane w poprawie stosunkow z Rosja,to nie dla tego,ze oni sa "przyjacielami Rosji",a dla tego ,ze oni widza w polepszeniu rosyjsko-amerykanskich stosunkach sposob dla osiagniecia konkretnych interesow amerykanskich.
Ciekawo,czy podobny scenariusz nie obowjazuje i w stosunkach polsko-rosyjskich?
Oczewiscie na wiele mniejsza skale,biorac pod uwage mozliwosci Polski.