de_oakville
01.02.11, 22:32
Nie cierpia Ameryki, za to, ze traci na znaczeniu. A oni chcieliby mieszkac takiej kwitnacej Ameryce, zeby po przyjezdzie z Brooklynu do Szwajcarii albo do Niemiec mogli patrzec na miejscowych z pozycji bogacza, a tamci na nich z pozycji biedaka. Jak w latach 50-tych. Bardzo ich boli, ze tak nie moga - podobno teraz juz nie moga nawet czuc sie bogaczem w Brazylii. I za to wlasnie winia Ameryke - nie daje im mozliwosci wywyzszania sie nad innymi. Winny Bush, Obama i Zydzi. Ameryka bee.
Nie cierpia Chin za to, ze zyskuja na znaczeniu. Bo przeciez w ich mniemaniu tylko tacy biali Europejczycy jak oni moga byc zawsze gora, miec luksusowe samochody i produkowac dobre towary. To ze zolci wznosza sie ponad nich to wrecz niepojete! Przeciez to musi runac, koniec swiata! Nie maja zupelnie pojecia o Chinach i ich kulturze. Chcieliby aby ludzie w tym kraju ciagle nosili jednakowe ubrania jak w czasach Mao-Tse-Tunga. Rozumuja wiec jak "Czeresniak z Pacanowa".
W historii swiata zawsze tak bylo, ze jedne narody zyskiwaly na znaczeniu, a inne tracily, jedne imperia "wschodzily" a inne "zachodzily". Moze lepiej zaczac fascynowac sie Chinami tak jak przed laty fascynowalismy sie Ameryka i Japonia. Fascynacja to o wiele lepsze uczucie niz wrogosc - moze raczej skorzystac i odciac sobie samemu z tego dla siebie jakis plasterek?
Idac za takim podejsciem do spraw nalezaloby nienawidzic Wenecji, za to, ze nie panuje juz nad Morzem Srodziemnym, nienawidzic Morza Srodziemnego za to, ze nie jest juz najwazniejszym akwenem morskiego handlu i ze dawno utracilo znaczenie na rzecz Atlantyku i Pacyfiku. Nienawidziec wlasnej babki za to, ze jej uroda nie jest juz taka jak wtedy, kiedy miala 20 lat, i nienawidziec corki sasiadki za to, ze jej uroda przewyzszyla teraz urode tej babki kiedy miala 20 lat.