zeitgeist2010
04.03.11, 19:53
Lizbona, (fenickie „Allis ubbo” oznaczające „przyjazny port”, po podbiciu przez maurów nazwa ewoluowała do Al Aschbuna i wreszcie Lissabona)ngdy nie trafi na zadne rankingi (poza moim osobistym) ale jest miastem/miejscem pelnym czaru, oryginalnosci i unikalnej atmosfery.
Miasto nigdy nie zostalo zniszczone przez wojne ale przez jedyne w Europie tsunami w 1755 roku, które jedynie oszczędzilo połozoną na wzgórzu arabską dzielnice ALFama. Alfama to jest najlepiej zachowana architektura mauryjska w Europie. Nie ma Palaców i fortów jak w Granadzie, Cordobie czy Toledo ale niezmienione od 400 lat osiedla z kretymi, wąskimi schodami, malymi placykami wewn ątrz domów w stylu indianskiego puebla. Wszedobylskie drzewka pomaranczowe wydaja sie wyrastac z chodników. W scianach i budynkach widac te charakterystyczne blekitne kafelki „azulejos”, ktore przypominaja mi Brazylię.
Miasto nie zostało tez zdobyte przez betonową cywilizacje shopping mallów. McDonald jest w miescie jeden, moze dwa. Zamiast tego mozna wybierac wsród multum lokalnych restauracji, casas de cerveja, pastelarias i confeitarias.
Przed slynną pastelaria Suíça doznalem w dzien Wigilii deja vú z czasów PRL-u z powodu niekonczacej sie kolejki. Okazalo sie ze Lizbonczycy ustawili sie za swieza "Bola de Rei", tradycyjnym plackiem na stole swiatecznym.
Przechadzam sie w dzielnicy Belém (to po prostu Betlejem po portugalsku,przy gigantycznym ujsciu Amazonki jest miasto o tej samej nazwie) Klasztor De Jeronimos, 40 metrowy Pomnik Odkrywców (Padrão dos Descobrimentos)dominuja twórcy Portugalsniego imperium na oceanach swiata: Henryk Żeglarz, Vasco da Gama, Ferdynand Magellan i inni.
Padrão dos Descobrimentos kojarzy mi sie z socrealiszmem. I slusznie; zostal wzniesiony za czasów dyktatora Salazara.
Lizbona nie chce byc gorsza od swojej młodszej ale jakze bardziej spektakularnej siostry Rio de Janeiro i postawila przed przęsłem „mostu 25. kwietnia” czyli lizbońskim Golden Gate Bridge swója wersje pomnika Cristo Redentor.
Milosnicy komunikacji miejskiej nie zostana rozczarowani. Metro jest nowoczesne, czyste i punktualne. Kazda linia ma swój kolor i symbol. Linha Azul, Linha Vermelha (oriente), amarela, verde.
Zgrzytem w sympatycznej atmosferze są nachalni anglo-sascy i niemieccy narkomani zwabieni legalnoscia narkotyków w tym miescie. Pech chce, ze gromadzą sie na rynku przed legendarną kawiarnią Brazileira przy której stoi, a scislej mówiac, siedzi przy stoliku pomnik ich najwiekszego poety Fernando Pessoa.
Portugalczycy to ludzie spokojni, malomówni, zamysleni. Patrze na ich wyraziste iberyjskie twarze i wydaje mi sie ze myslą o zamierzchlych czasach swietnosci.”Odkrylismy oceany i podbilismy cale polacie kontytentów. Co sie z nami puta merda stało?”
Najspektakularniejsza atrakcja Lisbony to Fado. Lokalny, niezwykle specyficzny styl muzyki, powstaly ze spontanicznego muzykowania zeglarzy na karawelach i wplywow arabskich. Ballady akompaniowane na specjalnie do tego wynalezionej gitarze portugalskiej. Pełne namiętnosci, melancholii i tęsknoty.
www.youtube.com/watch?v=rooSvnRELlg&feature=related
www.youtube.com/watch?v=ke6Ss4g3Pt4&feature=list_related&playnext=1&list=MLGxdCwVVULXdDEhbQwexj6M6N-l9kKd-h
Do polubienia dla Słowianina. Moge to tylko porównac do oszczednej sugestywnosci Ewy Demarczyk