de_oakville
10.08.11, 10:21
Historia nauczyla juz wielu wojskowych "geniuszy", ze pchanie sie militarnie w glab Rosji to samobojstwo i glupota. Przekonal sie o tym zarowno maly Korsykanin jak i ciemnowlosy kapral z bawarsko-austriackiego pogranicza, ktory kochal i chcial miec jasnowlosych. Z pewnoscia najwiekszym i najbardziej spektakularnym zwyciestwem Rosji w jej dziejach byla wygrana w roku 1945 nad hitlerowskimi Niemcami, ktore uchodzily za "niezwyciezone". Ameryka tez troche w tym pomogla otwierajac 2-gi front oraz walczac z Japonia aby ta ostatnia nie mogla
zadac Rosji "ciosu w plecy". Waga rosyjskiego zwyciestwa w 1945 tym bardziej przytlacza, ze jest to "najswiezsza" wojna swiatowa (i miejmy nadzieje, ze ostatnia). Majac tego swiadomosc mozna dodatkowo "postawic kropke nad i", czyli spojrzec na globus - Rosja
jest odgromna i dziecinna intuicja podpowiada czlowiekowi, ze jesli jest 6 razy wieksza od Argentyny, to musi byc rowniez 6 razy silniejsza od Argentyny (conajmniej!).
Tymczasem prawda jest taka, ze do wybuchu II-giej wojny swiatowej i na jej poczatku, Rosja byla tym "pechowcem", ktory w ciagu kilku ostatnich stuleci bral "baty za batami" w konflitach zbrojnych. Poniosla kleske w Wojnie Krymskiej w 1850, przegrala w wojnie z Japonia w roku 1905, a nastepnie doznala jeszcze bardziej upokarzajacej kleski w I-szej Wojnie Swiatowej. Wojska rosyjskie musialy opuscic "rosyjska" Warszawe ("3-cie miasto Cesarstwa"), do ktorej triumfalnie wkroczyly wojska niemieckie. Poniosla kleske pod Tannenbergiem w "Wastocznoj Prussi". Jak napisze znany australijski historyk Geoffrey Blainey w swojej znakomitej "Krotkiej historii XX-go wieku":
"Zaden z najwazniejszych narodow nie doswiadczyl takiej potrojnej kleski w ciagu ostatnich kilku stuleci."
("No major nation, in the last few hundred years, had experienced such a triple beating.")
Polak, bez zbytniej skromnosci, moglby dorzucic jeszcze czwarta w roku 1920 i uswiadomic to Blaineyowi, ktory nie jest wolny od bledow - napisal, ze 2-gim co do wielkosci miastem przedwojennej Polski byl Wroclaw!
Mozna wiec dojsc do wniosku - jak ktos madrze na tym forum napisal - "Rosja nigdy nie byla ani tak silna ani tak slaba jak sie niektorym wydawalo". Mozna tez zrozumiec dlaczego wielu Rosjan tak uwielbia Stalina pomimo, ze byl to "potwor". To on dal im wielkie zwyciestwa w ostatniej wojnie swiatowej. Miedzy innymi spektakularnie spustoszyl w 1945 "Wastocznoju Prussiu" w odwecie za Tannenberg i za inne kleski i upokorzenia. Dla nich aktualne
jest ciagle haslo - "Slawa wielikamu Stalinu!" Tymczasem we wspolczesnej "rosyjskiej" Warszawie dar Stalina - Palac Kultury i Nauki nadal kroluje "na wysokosciach".
z tym, ze otaczaja go coraz gesciej i coraz wyzej budynki z napisami w rodzaju "Mercedes Benz" lub "Deutsche Bank". Czyzby drugi (tym razem gospodarczy) Tannenberg?
Bardzo spektakularny.