borrka
04.09.11, 19:37
Otoz, w telewizji kolorowej pokazali wczoraj dosc nowy film hamerykanko-giermanski.
Z scientology-Tomem, a jakze, w roli glownej i o tym, jak to nasi sasiedzi zza Odry/Nysy z Hitlerem walczyli.
Splakalem sie tradycyjnie, podziwiajac atmosfere powszechnego spisku przeciw Adiemu w Trzecim Rajchu - jak ten chlopina przy wladzy sie utrzymal ?
Bardziej wzruszyl mnie tylko obraz "Dresden", z ktorego jasno wynikalo, ze glownym zajeciem Niemcow w czasie wojny, bylo ukrywanie Zydow.
Ale do rzeczy.
Niemcy konsekwentnie, tym razem przy pomocy Jankesow, tworza historyczne mity, niby prawdziwe, ale ...
NRD-owska ruchawka w 1953, jako "pierwszy" bunt przeciw komunie w bratnim obozie.
W tym czasie w wielu krajach walczyla od wojny antysowiecka partyzantka :)
Seria filmow o meczenstwie niemieckim , czy to w Dreznie, czy na Gustloffie, czy wreszcie w Berlinie, po wkroczeniu Armii Czerwonej przyzwyczaila nas do niemieckiej martyrologii, a w to, ze NRD-owcy obalili komunizm, nikt nie osmieli sie watpic.
Stauffenberg wykreowany na gieroja, to tak ... jakby gloryfukowac Trockiego, bo byl przeciwnikiem zbrodniarza Stalina.
Tworcy Walkirii nie byli w niczym lepsi, niz elta NSDAP !
No nie, byli bardziej pragmatyczni.
Ale robienie ze Stauffiego bohatera demokratycznych Niemiec , to duuuza przesada.