dystans4
12.09.11, 14:02
Teraz serio.
Jak było, nie wiem. Wiem tylko, że nie tak jak oni mówią. A która z konspirologicznych teorii jest słuszna, nie wiem i mało mnie to obchodzi.
Zważywszy ilość koincydencji, brak udziału administracji wykluczam.
Moim zdaniem chodziło o powtórkę z Pearl Harbour.
Dlaczego?
Mądrzy ludzie tam są i widzieli, że jeśli nic nie zrobią, nadejdzie upadek hegemonii Stanów. Ze względu na deindustrializację i zmianę postaw (nie nauka i produkcja, a finanse), deficyt nie był jeszcze istotny i można go było uniknąć inaczej.
Po co?
Żeby poprzez mobilizację psychiczną doprowadzić do zmiany postaw, w tym managementu i odbudowy przemysłu, finansów itd. Do konsolidacji wokół idei „Ameryka” (dream, way of life etc.).
I, jakkolwiek strasznie to zabrzmi i jak bardzo nie potępiałbym masowego morderstwa, rozumiem to.
Tyle że wroga wybrali nie tego co potrzeba. Chcieli sprawę załatwić za łatwo. Pieniędzmi. Z wyborem wroga nie było łatwo, poza światem islamskim. Rosja jako wróg – wykluczona. A kto jeszcze zdecydował by się z nimi wojować? Chiny? One jeszcze dziś są militarnie słabiutkie dla Stanów. Ale odcięcie możliwości inwestowania w Chinach i innych azjatyckich gospodarkach doprowadziłoby do boomu w USA. Na pewno. Na zbrojenia pracowałaby cała realna gospodarka Stanów, a chińska konkurencja zostałaby pozbawiona siły przyciągania.
Źle obstawili i wyszło tak jak widać. Tyle, że, w takiej sprawie, albo się pomylili (po raz pierwszy), albo przeważył brak zgody finansjery na niszczenie inwestycji w Chinach. Zorientowali się, że to nie starczy i Irak miał być drugą szansą. I znów błąd. Wróg powinien być ten, u którego rozwija się konkurencyjna gospodarka i który odbiera inwestycje. I prowadzi badania podstawowe.
A można było tego wszystkiego uniknąć. Jeszcze w latach 80-ych należało nie doprowadzać do opłacalności inwestowania w Chinach (możliwości były), tylko zmusić do robotyzacji u siebie. Ale wtedy nie byłoby takich wielkich zysków finansjery i reszty wirtualnej gospodarki.
Pozdrowienia
bul.