herr7
26.12.11, 13:28
Kiedy Miedwiediew ogłaszał w czwartek zamiar przeprowadzenia politycznych reform, sprowadzających się w istocie do demontażu putinowskiej "wertykali", Putin wyglądał jak pies, którego dopiero co ktoś obił kijem. Jak sądzę, Wołodia chyba zaczyna rozumieć, że jego czas się kończy, a samo pozowanie na "silnego" człowieka już nie wystarcza. Putin coraz bardziej drażni inteligencję, mieszkańców dużych miast oraz młodzież, czyli te warstwy od których zależy przyszłość tego kraju. Siłą Putina jest póki co słabość opozycji, która reprezentuje bardzo różne poglądy i interesy. Ale Putin utracił swoją magię, dzięki której ludzie przynajmniej go tolerowali. Największą jego słabością jest brak pomysłu dla Rosji. Walka z "offszornym" kapitalizmem jest sprawą słuszną, którą ja "lewicowy oszołom" uważałem za jedną z podstawowych dla przyszłości Rosji, ale nie może to mieć charakteru groteski, gdy Putin potępia jakieś płotki, mam tu na myśli jego niedawną krytykę kampanii energetycznych i gdzie nie pada nazwisko największego szubrawca Czubajsa. Gdyby Putin był mężem stanu to doprowadziłby do całkowitego demontażu jelcynimu. Ale Putin go jedynie zakonserwował i teraz wygląda na to, że "familia" prędzej go zroluje, niż on się jej pozbędzie....