eva15
05.04.12, 00:51
Biedaki forumowe męczą się i dręczą, jak tu wreszcie zrobić kolejną rewolucję w Rosji, otwierają wątek po wątkui i dyskutują rozpaleni do czerwoności (ha, ha) nad możliwościami "demokratycznego" przewrotu w tym kraju, który trzeba pilnie "ucywilizować", czyli sprowadzić do poziomu Polski.
Jeszcze bardziej męczą się i dręczą "stypendyści" w Rosji, bo nad nimi wisi miecz wykazania się za pobraną kasę. Oni pracują z zapałem, ale z mizernym skutkiem. Schematy dobrze sprawdzone w Polsce i całym b. Ostblocku nie chcą się w Rosji powtórzyć, po szczepionce lat Jelcynowskich. Tworzenie rosyjskiej "Solidarności" przypomina żałosne kopie bez jakości oryginału, magia słowa i mitu Wałęsy i spólki w Rosji nie chce jakoś zadziałać.
Dawcy stypendiów najwyraźniej nie zrozumieli, że jest różnica między podbiciem państw satelitarnych a państw tworzących satelity.
Jakby złego było mało Putin zabawia się w Bismarcka i wyrywa zęby rewolucji dając krajowi niespotykany dotąd wzrost dobrobytu i wolności. Putin dobrze go przestudiował, co często pokazywał w Niemczech i dobrze zrozumiał, jak przechwycić ewentualny masowy potencjał rewolucyjny i go skanalizować. Bez tego masowego potencjału rewolucja w Rosji tyle może, co swego czasu rewolucja marxistowska w Niemczech Bismarcka. A warto pamiętać, że przeciwnikiem ówczesnego niemieckiego systemu był taki łeb jak Marx, po dziś dzień wykładany na uniwersytetach niewątpliwie najwybitniejszy analtyk kapitalizmu.
Kudy Nawalonemu i innym do tego formatu?