eva15
05.05.12, 12:31
Jeszcze raz o Julii T. Głowę zachodzę, czemu Zachód wpadł dopiero teraz w kompletny amok, mimo że Julia T. siedzi już od dobrych kilku miesięcy. No i czemu ona sama dopiero teraz postanowiła być ciężko pobita, obłożnie chora i przestała kompletnie przyjmować pożywienie. Ta zschynchronizowana eskalacjia zachodniego oburzenia i Julkowego nagle wzmożonego cierpienia rozpętała się dopiero w przededniu EM.
Czyżby uwierzono, że straszeniem bojkotu EM uda się pogłębić istniejące podziały w społeczeństwie ukraińskim między niebieskimi i pomarańczowymi i wzmocni się pomarańczowych? Czyżby liczono na to, że upokorzony naród sam przyłączy się do obozu (pomarańczowych) żądających uwolnienia Julii wywoła zamieszki? Czyżby była to (nieudolna) próba ponownego wzniecenia pomarańczowej rewolucji?
Jak sobie inaczej wytłumaczyć obecny rejwach?
Jeśli jest jak piszę powyżej, to wówczas staje się jasnym, czemu EU odmówiła rządowi Janukowicza podpisania aktui asocjacyjnego z Ukrainą. To niewątpliwie nie przysporzyło mu sympatyków w kraju. Po tym upokorzeniu szybko następuje drugie - bojkot EM.
Naród powinien tyle poruty na raz nie wytrzymać i wziąć się za zmiany.