krzysiozboj
14.11.13, 12:33
Pozwoliłem sobie an taki temat bez żadnej prowokacji ani złośliwości. Ot wydaje mi się że czasem dochodzi tu do nieporozumień gdzie podłożem jest nieco inne traktowanie tego samego problemu. Ja stawiam tezę że jako narody nieco inaczej traktujemy własną władzę, my Polacy się od niej dystansujemy a Rosjanie się z nią identyfikują, my chętnie wysłalibyśmy ją na marsa bez biletu powrotnego a Rosjanie będę jej bronili. Postaram się to zobrazować na przykładach konkretnych nazwisk/wydarzeń.
Piłsudski, generalnie niekwestionowany patriota ale obawiam się że u nas więcej ludzi by było zarzucając mu mało demokratyczne potraktowanie opozycji czy pojedyncze ofiary niż W Rosji takich którzy czepili by się Stalina za ilość ofiar w wojnie 1943-45. Gdyby Piłsudski kazał strzelać w plecy polskim żołnierzom by ich zachęcić do walki oraz gdyby się znęcał nad rodzinami tych którzy dostali sie do niewoli to Polacy nie zostawili by na nim suchej nitki, nic by jego wizerunku nie uratowało. Stalin jest broniony bo ... uratował ZSRR przed Niemcami.
Stalina nikt specjalnie się nie czepia ilości ofiar ani zasadności a skonfrontuję to też z powstaniem warszawskim. Stalin wydawał rozkazy których bezpośrednią konsekwencją były ogromne ilości ofiar, przy powstaniu nie było pewne że taki obraz zniszczeń będzie, raz chyba nie zakładano że powstanie zostanie odcięte od pomocy a dwa że Niemcy zrobią rzeź na cywilach. Stalina za mordy nikt specjalnie się nie czepia, nasi chętnie rozliczyliby dowódców powstania za to że byli mało przewidywalni, nie za to że wymordowali a za to że narazili na śmierć.
Kukliński i Własow - pierwszy w Polsce może być bohaterem w Rosji byłby zdrajcą, drugi w Rosji skończonym zdrajcą a w Polsce za dokonania wcześniejsze byłby bohaterem a przy kolaboracji zastanawiano by się czy nie miał racji.
I współcześnie - nie będę oceniał Putina bo to nie o tym, natomiast jaki by on nie był to Rosjanie się z nim identyfikują, walczą o jego wizerunek, jest ich wodzem na którego ręki nie wolno podnosić, prywatnie im tego zazdroszczę. Polacy - nieco przewrotnie opiszę, gdyby zrobiono ankietę co zrobić z Brunonem K. to najwięcej wypowiedzi pewnie byłoby w stylu "wypuścić i dać drugą oraz trzecią szansę (tak na wszelki wypadek gdyby przy drugiej coś nie wypaliło) a jak zginie w akcji to ogłosić bohaterem narodowym. W Rosji ktoś kto chciałby podnieść rękę na władzę byłby z miejsca okrzyknięty zdrajca narodowym. Była tez taka mapka kiedyś w gazecie, obrazowo na przykładzie Warszawy pokazywano siłę wybuchu jakieś większej bombki, najwięcej plusów zdobyły komentarze typu "pomysł dobry, straty akceptowalne, prosimy tylko lokalizację epicentrum poprawić by była w okolicach wiejskiej", śmiem twierdzić że w Rosji by tego nie było. Tam zamach na władzę to zamach na Rosję i Rosjan, u nas zamach na władzę byłby odebrany jako ... wybawienie od mafii rządowej (jeden warunek, nie mogą to zrobić obcy bo będzie powtórka ze Smoleńska ;) )
Może moje spostrzeżenia czy stawiane tezy są błędne, może ktoś wstawi swoje uwagi. Mnie do tego sprowokowały i "ambasady" i polityka polskiego rządu wobec Rosji, też któreś już pytanie Igora czym się różni Polak od Polska, czym różni się prosty człowiek od instytucji, dlaczego to nie to samo w moim odczuciu.