w punkt

07.03.14, 22:37
komentarz z artykułu na gazeta pl

"Patrząc z szerszej perspektywy, to, co właśnie zrobiła Rosja to przyznanie się do ostatecznej klęski. Największej porażki od momentu rozpadu ZSRS. To postawienie przysłowiowej kropki nad i. Rosja zostaje w tych dniach ostatecznie wyparta z Europy. Kilkaset lat wojen, zbrodni i wysiłku gospodarczego zostaje zaprzepaszczone. Dzisiejsze - nadal, mimo wszystko, nie ma pewności, że zakończone sukcesem - położenie ręki na Krymie to, jak mówią Amerykanie, "dead cat bounce".

Rosja właśnie straciła Ukrainę za, być może, wyjątkiem Krymu. Nikt nie zaprzeczy, że jeszcze kilka miesięcy temu Rosja de facto w pełni kontrolowała całą Ukrainę za pośrednictwem całkowicie sobie podporządkowanej ekipy Wiktora Janukowycza. W tych dniach przypuszczalnie - ciągle, moim zdaniem, nie można mówić o stuprocentowej pewności - zachowa kontrolę nad Krymem za cenę utraty wiarygodności politycznej (złamanie danych gwarancji), pewnych kosztów gospodarczych i uczynienia sobie z Ukrainy zaprzysięgłego wroga. Ukraina i Ukraińcy nigdy nie zapomną i nie wybaczą upokorzenia, które dziś stało się ich udziałem.

Spójrzmy na mapę. Od roku 1989 Rosja straciła wpływ na nieistniejące już dziś NRD (nastąpiło połączenie dwóch państw niemieckich) i Czechosłowację (podział na Czechy i Słowację) oraz Polskę, Węgry, Bułgarię, Rumunię, Mołdawię (częściowo/problem Naddniestrza), Estonię, Łotwę, Litwę, Gruzję (częściowo/problem Abchazji i Południowej Osetii), Azerbejdżan, Armenię, Turkmenistan, Tadżykistan, Kirgistan, Uzbekistan, Kazachstan i Mongolię. Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem. Dziś traci kontrolę nad Ukrainą. Jak długo będzie jeszcze w stanie wpływać na Białoruś? Moim zdaniem to zależy od tego, w którym momencie zaczną naciskać na Rosję Chiny. To kwestia kilkunastu, maksimum dwudziestu kilku, lat. Osobiście uważam, że Białorusini nie wytrzymają tak długo i wcześniej wezmą sprawę w swoje ręce obalając Aleksandra Łukaszenkę albo jego następcę. W ciągu, powiedzmy, dwudziestu/trzydziestu lat, tak ja to widzę, państwa, byłe republiki sowieckie, leżące w Azji Środkowej będą związane z Chinami i od nich zależne. Wpływy Rosji w tym rejonie świata będą znikome. Daleki wschód Rosji (Syberia) będzie miejscem nacisków demograficznych, gospodarczych i politycznych ze strony Chin. Kaukaz przestanie być problemem a stanie się PROBLEMEM.

Rosja, spętana ograniczeniami wynikającymi z ustanowionego w niej totalitarno-oligarchicznego systemu politycznego z wpisaną weń korupcją i złodziejstwem na wielką skalę, nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością marzeniami o wskrzeszeniu niegdysiejszego imperium, zapaścią demograficzną, napięciami społecznymi o podłożu socjalnym, wibrującymi konfliktami narodowościowymi (religijnymi) i ekstensywną, opartą na eksporcie surowców, mało innowacyjną gospodarką, odchodzi. Niewielu w Europie będzie z tego powodu płakać.

Bye! Bye! Russia! We won’t weep bitterly! We will cry for joy! We promise!"
Pełna wersja