yurek11111
02.07.14, 01:39
Bo wiesci dochodza ze coraz wiecej mieszkancow chce nowego referendum i powrotu Krymu do Ukrainy,co nie dziwi zwazajac na ponizsze:
<>
Zagarnięcie Krymu przez Rosję wywołało na zajętym terenie ciąg katastrofalnych skutków ekonomicznych, stawiając Kreml przed problemami nie do rozwiązania. Gospodarcza rzeczywistość na każdym kroku pokazuje, że we współczesnym zglobalizowanym świecie myślenie y XIX wieku po prostu się nie opłaca.
<>
Czasy trudnego pieniądza
Okupowany przez Rosję półwysep jeden po drugim opuściły kolejne banki ukraińskie i europejskie.
Już w połowie marca wszystkie swoje krymskie oddziały – w sumie było ich blisko 300 – zamknął największy na Ukrainie bank prywatny – Privat Bank. Kijowska centrala odłączyła też działąjące w krymskich sklepach i punktach usługowych terminale od swojej sieci. W efekcie całkowicie zablokowany został obrót bezgotówkowy w handlu detalicznym.
W ciągu zaledwie kilku tygodni w jego ślady poszły pozostałe banki ukraińskie i międzynarodowe. Najdłużej spośród „europejczyków”, bo do 17 kwietnia utrzymał się węgierski OTP Bank, ale i on zdecydował w końcu o zamknięciu wszystkich swoich krymskich oddziałów. Setki tysięcy mieszkańców Krymu straciły dostęp do środków ulokowanych na kontach, a chcących odzyskać swoje pieniądze witają wywieszone na drzwiach likwidowanych oddziałów zaproszenia do odwiedzenia placówek działających w odległym o 300 km, położonym w kontynentalnej części Ukrainy obwodowym Chersonie. Gigantycznym problemem na połwyspie jest dziś nawet wydobycie pieniędzy przesyłanych za pomocą międzynarodowych systemów rozliczeniowych takich jak Western Union.
Co gorsza, wbrew wcześniejszym zapowiedziom rosyjskie banki obawiając się sankcji Zachodu wcale nie śpieszą się z wchodzeniem na opustoszały rynek. Chcąc wykazać się przed rządem organizują co prawda swoje oddziały, ale bardzo często są to jedynie bankowe „wsie potiomkinowskie”. Potencjalnych klientów witają ogłoszenia na drzwiach mówiące o „chwilowym zawieszeniu pracy z powodów technicznych”.
W efekcie krymska codzienność drugiej dekady XXI wieku, to poszukiwanie działającego bankomatu czy odziału bankowego, wystawanie w kilometrowych kolejkach do nielicznych oddziałów i absolutna niemożliwość korzystania z kart płatniczych. Gotówka stała się towarem deficytowym. Przed aneksją na półwyspie tętniącym życiem działało około tysiąca oddziałów bankowych. Obecnie pozostało ich kilkadziesiąt, a obsłużyć muszą łącznie z Sewastopolem w sumie 2,8 mln mieszkańców.
<>
Emeryci i młode matki za burtą
Największą grupę wśród zwolenników przyłączenia Krymu do Rosji stanowili emeryci, którym przed marcowym pseudoreferendum władze zbuntowanej prowincji obiecały podwyżkę emerytur o 100 proc. natychmiast po formalnym zatwierdzeniu aneksji. W 2013 r. w Autonomicznej Republice Krymu mieszkało 620 tys. emerytów, a w Sewastopolu kolejnych 120 tys. I to oni jako pierwsi stali się jej ekonomiczną ofiarą. Na spełnienie obietnic podniesienia poziomu życia przyjdzie im poczekać Koszty utrzymania rosną tymczasem dnia na dzień.
- Na podwyżkę będą mogli liczyć dopiero na początku przyszłego roku. Grafik waloryzacji musi zostać sporządzony tak, żeby nie wywołać wzrostu inflacji – zapowiedział na początku kwietnia rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew.
Oświadczenia rosyjskich władz tak zmroziły najbardziej lojalną wobec nich grupę mieszkańców Krymu – marzących o ZSRR emerytach, że ostatecznie zdecydowano się na stopniowe podniesienie świadczeń. Od kwietnia co miesiąc mają być podnoszone o kolejne 25 proc. podstawy, za którą przyjęto ukrainską ich wysokość tak, by w lipcu emeryci otrzymali już obiecywaną im dwukrotność ich ukraińskich świadczeń.
Finansowy ciężar, jaki będzie musiał udźwignąć rosyjski budżet w związku z wypłatami świadczeń i tak będzie ogromny. Do końca roku trzeba będzie wydać na ten cel 36 mld rubli, czyli około miliarda dolarów nie mających pokrycia w rosyjskim systemie emerytalnym.
<>
Talony czyli system kartkowy ,tak charakterystyczny dla CCCP...
Stopniowa waloryzacja nie poprawiła jednak samopoczucia krymskich emerytów – ceny w sklepach rosną znacznie szybciej niż świadczenia. Rosja zablokowała dostawy towarów z kontynentalnej Ukrainy, a dostarczane w niewielkich ilościach zamienniki rosyjskie są przeciętnie dwukrotnie droższe. By jakoś zaradzić sytuacji na początku mają powołane przez Kreml ministerstwo do spraw Krymu zapowiedziało wydawanie dla „potrzebujących wsparcia” mieszkańców półwyspu talonów na produkty pierwszej potrzeby.
<>
Mlode matki ukarane...
Za aneksję Krymu przez Rosję zapłacą i to sporo młode matki z półwyspu, jakim za urodzenie dziecka przysługuje „becikowe”. Ukraińskie „becikowe” za pierwsze dziecko wynosi dziś 31 tys. hrywien, za drugie – 62 tys. hrywien, a za trzecie i kolejne po 124 tys. hrywien. W Rosji „becikowe” zależy od zarobków matki przed urodzeniem dziecka i waha się od 25,5 tys rubli czyli 6800 hrywien do 207 tys. rubli czyli 55 tys. hrywien. Kobietom, które przed pójściem na urlop macierzyński pracowały mniej niż pół roku przysługje tylko śladowa wypłata 5,5 tys. rubli, czyli niespełna 1500 hrywien. Bezrobotne matki na żadne wypłaty z rosyjskiego budżetu liczyć nie mogą.
Liczba urodzin wyniosła w zeszłym roku według danych Państwowej Służby Statystyki Ukrainy w Autonomicznej Republice Krymu 24 tys., a w Sewastopolu 4,5 tys. co przy minimalnym progu wydatków stanowi 880 mln hrywien, czyli ok. 80 mln dolarów. Biorąc pod uwagę, że większość mieszkańców Krymu i Sewastopola pracuje w szarej strefie oficjalnie figurując jako bezrobotni na zmianie ukraińskich standardów na rosyjskie Kreml może uciułać kilkadziesiąt milionów dolarów.
<>
Zywnosc drozeje...
A żywność drożeje i drożeć będzie. Po pierwsze dlatego że ceny na Krymie z poziomu ukraińskiego będą siłą rzeczy dobjać do dwu- a nawet trzykrotnie wyższego poziomu rosyjskiego. Po drugie z powodu ograniczonych możliwości dostaw.
Mianowane przez Kreml rosyjskie „władze” Krymu praktycznie zablokowały ruch towarowy na lądowej granicy z kontynentalną Ukrainą, a zdecydowana większość towarów dociera na półwysep drogą morską z Rosji. Obecnie pływające promy pozwalaja na 25 rejsów dziennie, za kilka tygodni liczba rejsów ma się zwiększyć do 33 dziennie, a w planach jest rozbudowa przeprawy promowej tak, by mogła ona realizować około 60 rejsów dziennie. Tyle tylko, że to kropla w morzu potrzeb – prom może zabrać jednorazowo na pokład maksymalnie dwa duże pojazdy samochodowe – ciężarówki lub autobusy. Przewiezienie większej ilości towarów skutkować musi zmniejszeniem ruchu osobowego i na odwrót.
<>
Nie ma,nie ma wody na... półwyspie...
Przed kolosalnymi problemami stanęło krymskie rolnictwo, dla którego za czasów radzieckiej Ukrainy wybudowano kanał Północno-krymski dostarczający wodę z wybudowanego na Dnieprze zbiornika Kachowskiego. Eksperci już prognozują, że po raz kolejny rosyjski podbój Krymu, tak jak to było pod koniec XVIII wieku, zakończy się ruiną i spustoszeniem gospodarczym półwyspu. Wielkim połaciom terenu przekształconym pod rządami najpierw sowieckiej, a potem niepodległej Ukrainy w pełnowartościowe obszary rolnicze grozi wkrótce spustynnienie.
<>
Za wode nie placa Ukrainie,a chca zeby Ukraina placila Rosji za gaz...
Mianowane przez Kreml władze Krymu jeszcze w marcu przestały płacić za dostarczaną z północy ukraińską wodę, co zaowocowało oskarżeniami o kradzież. Kiedy kolejne wezwania do uregulowania sytuacji kierowane przez Kijów nie przyniosły rezultatu, nastąpiło radykalne ograniczenie dostaw, w następstwie czego przerwane zostało nawadnianie pól. W efekcie już można się pożegnać z tegorocznymi zbiorami ryżu, którego zasiewy sięgały na półwyspie 14 tys. hektarów – przyznało na początku maja ministerstwo rolni