polski_francuz
27.10.14, 22:55
czyli film FURY, ktory wlasnie obejrzalem z rodzina. No moze z czescia rodziny, bo zona nie mogla sie patrzec i po kilkanastu minutach wyszla.
Film jest o koncu 2ws. z perspektywy amerykanskiego czolgu i kilku czolgistow. W odroznieniu od "4 pancernych i psa" film jest brutalnie prawdziwy i pokazuje wojne taka jaka ona jest: brutalna z przypadkowymi i nieprzypadkowymi smierciami i zerojedynkowa logika: albo ty ich zabijesz albo oni cie zabija.
Kilka pytan i refleksji. Dlaczego nagle film o wojnie swiatowej i dlaczego taki brutalny? Moze dlatego, ze rezyserowie sa jak poeci i czuja co sie w spoleczenstwach i na swiecie dzieje. I wyglada na to, ze wojna przestaje byc historia i zaczyna byc codziennoscia coraz blizej zycia normalnych ludzi.
Jeszcze jeden element taka interpretacja potwierdza: film opowiada historie chlopaka, ktory nie chcial strzelac i ktory byl "dobrym czlowiekiem". I jak sie stalo, ze ten dobry czlowiek stal sie bohaterem wojennym.
Moze wlasnie, trzeba te dobre i ludzkie uczucia jakos przekuc na prosta, zero-jedynkowa logike wojenna?
PF