borrka
21.01.18, 09:44
Mniej wiecej na przelomie lat 70-tych i 80-tych miala miejsce Wielka Emigracja bis i myśle, że akurat na tym forum nie musze tłumaczyc analogii - to nie byl stricte ekonomiczny eksodus, jak ostatnio.
Nie będę twierdził, że wyjechała wtedy elita.
Elita zostala ze świadomością, że w Kraju bedzie najtrudniej, ale jednak Polske opuścila masa bardzo wartościowych ludzi, co bylo miarą ówczesnej, troche już zapomnianej, beznadziei.
Ciekawi mnie, jak oceniacie dziś swoją decyzję ?
Znacie bilans zysków i strat:
osobisty rozwój osobowości, bo na emigracji stajemy sie innymi ludzmi (innymi, niekoniecznie lepszymi, ale życie jest bardziej "challenging":))
Aspekt materialny stracił na znaczeniu, bo kariery w Polsce bywały oszałamiające.
Pokonywanie trudności na "obczyznie" opóznia awans socjalny, ale zdecydowanie kształtuje wspomnianą osobowość.
Last but not least:
Wynarodowienie, jesli nie dzieci, to wnuków i nie mówcie, że to nieprawda.
Prawda, prawda...
Tak szczerze, please - forum anonimowe, a Wy nie jestescie nastolatkami, szpanującymi w grupie rówieśników.
PS. Dla przypomnienia: ja sam wróciłem do Kraju wkrótce po upadku Muru i jeszcze niedawno oceniałem to, jako najbardziej trafną decyzje w życiu.
Dziś, szalejący januszariat z jednej strony budzi we mnie przekorę typu "nie dać sie", z drugiej zniechęcenie do narodku przez małe "n" miedzy Bugiem i Odrą, gotowego za kawał kiszki oddac "wartości wyższe".
Ja sie nie poczuwam do żadnej wspólnoty z nimi.