Dodaj do ulubionych

Czy warto było ?

21.01.18, 09:44
Mniej wiecej na przelomie lat 70-tych i 80-tych miala miejsce Wielka Emigracja bis i myśle, że akurat na tym forum nie musze tłumaczyc analogii - to nie byl stricte ekonomiczny eksodus, jak ostatnio.
Nie będę twierdził, że wyjechała wtedy elita.
Elita zostala ze świadomością, że w Kraju bedzie najtrudniej, ale jednak Polske opuścila masa bardzo wartościowych ludzi, co bylo miarą ówczesnej, troche już zapomnianej, beznadziei.

Ciekawi mnie, jak oceniacie dziś swoją decyzję ?
Znacie bilans zysków i strat:
osobisty rozwój osobowości, bo na emigracji stajemy sie innymi ludzmi (innymi, niekoniecznie lepszymi, ale życie jest bardziej "challenging":))
Aspekt materialny stracił na znaczeniu, bo kariery w Polsce bywały oszałamiające.
Pokonywanie trudności na "obczyznie" opóznia awans socjalny, ale zdecydowanie kształtuje wspomnianą osobowość.

Last but not least:
Wynarodowienie, jesli nie dzieci, to wnuków i nie mówcie, że to nieprawda.
Prawda, prawda...

Tak szczerze, please - forum anonimowe, a Wy nie jestescie nastolatkami, szpanującymi w grupie rówieśników.

PS. Dla przypomnienia: ja sam wróciłem do Kraju wkrótce po upadku Muru i jeszcze niedawno oceniałem to, jako najbardziej trafną decyzje w życiu.
Dziś, szalejący januszariat z jednej strony budzi we mnie przekorę typu "nie dać sie", z drugiej zniechęcenie do narodku przez małe "n" miedzy Bugiem i Odrą, gotowego za kawał kiszki oddac "wartości wyższe".
Ja sie nie poczuwam do żadnej wspólnoty z nimi.
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Wstep, rozwiniecie i zakonczenie 21.01.18, 10:17
      Na wstepie, pod koniec lat 70-tych i na poczatku lat 80-tych, emigracja byla "dobrze widziana". Pamietam artykul z Polityki, ktory mowil, ze trzeba jakis mentalny odpor dac i chciec w Polsce zostac. Ale ludzie wyjezdzali "pour oui et pour non". Jak wyjezdzales to byles szpenio i spryciarz. Jak zostales to byles buc. Moj poczatek byl na post-doku, na ktory wyjechalem w lutym 1980 roku do Francji. Zobaczylem komputery, narobilem publikacji, udowodnilem wszystkim, ze Polak jest najlepszy i wrocilem w lutym roku pamietnego, 1981, do Polski. Naladowany energia i "muszacy" cos zrobic. Nic nie dalo rady. Ludzie nie pracowali a politykowali. I tak wrocilem do Francji i pod pretekstem zrobienia habilitacji i mnie puszczono bez podpisywania volkslisty. I tak sie zaczelo.

      Rozwiniecie bylo po pobycie w Australii kiedy wrocilem do Polski w 1990. Juz o tym pisalem kilka razy i dodam jeszcze, ze zalozylismy z kolegami firme. Ale wyprodukowalismy duzo czegos a sprzedalismy jedynie kilka procent tego. Ekonomia byla w przeksztalcaniu i moze trzeba bylo kupic jakas duzo firme za oszczednosci i zostac "pozostaloscia komuny". Ale ja wiedzialem co lubie robic i w czym jestem dobry. I skorzystalem z zaproszenia do Wloch i wrocilem na Zachod.

      I zakonczenie jest teraz, kiedy koncze kariere profesorska. Emeryture bede mial slaba jak na Francje ale dobra jak na Polske. I sie do niej przygotowuje. Myslac o tym w czym jestem dobry i co lubie robic i biorac pod uwage pewne zuzycie materialu, z ktorego jestem zrobiony.

      Konkluzje, osobista, bylem raczej uczciwy i ze soba, rodzina i z Ojczyzna. Rodzice sie nie musza za mnie wstydzic. Zdolnosci, ktore mi natura dala wykorzystalem na ile moglem. Ogolna, dojscie do wladzy oszusta, ktory oszukuje wszystkich dla siebie i swojej rodziny jest duzym ciosem w moja dume narodowa. I nie znajduje slow na to, ze wiekszosc go popiera. Moze wzrok sie wyostrzyl? Moze Polacy nie dorosli do wolnosci? Sam nie wiem.

      PF
      • polski_francuz Re: Wstep, rozwiniecie i zakonczenie 21.01.18, 10:30
        Korekta, wyjechalem w lutym 1981 a wrocilem w lutym 1982 roku. Niby glupstwo, ale wazne w najnowszej historii.

        PF
      • borrka "osobisty rozwój osobowości" :) 21.01.18, 10:41
        Tak mi się napisalo!
        Forum dawno powinno miec możliwość edycji i korekty.

        Ale nie w tym rzecz.
        To, co się dzije w Polsce odbieram, jako stwierdzenie "król jest nagi".
        Do cna upodlony naród pańszczyznianych chlopów wykrzesa z siebie najwyzej jakiegoś Szelę, Koperników już nie będzie.
        I gdyby nie polska przekora i chęc (rosnąca) rozprawienia sie z pospólstwem, żałowalbym chyba, iż się z tego "nie wypisałem"...
        Okazja była.
        • polski_francuz Re: "osobisty rozwój osobowości" :) 21.01.18, 11:18
          Z polskosci nie da rady sie wypisac. Podobnie jak i z "zydowskosci"

          PF
          • borrka No, nie da sie. 21.01.18, 11:48
            Ale np. Polak mieszkający od lat na Nowej Zelandii (znam takiego) jest silą rzeczy troche wypisany.
            PS. Nie ograniczałbym tego do polskosci - to Wschodnia Europa.
            Ja dzis lepiej, niż kiedykolwiek rozumiem slynne "ataki psychologiczne" junkierskich oddziałow:)
            www.youtube.com/watch?v=OXd6RqyrsAo
      • xystos Re: Wstep, rozwiniecie i zakonczenie 22.01.18, 09:41
        a niewpadlo ci do profesorskiej glowy ze podmiotow POLSKA jest
        tyle ile polskich rodzin?
        i niekoniecznie musza sie z soba
        zgadzac?,ba nawet lubieć się niemuszą.
        • polski_francuz Re: Wstep, rozwiniecie i zakonczenie 22.01.18, 11:16
          Spoleczenstwo musi sie porozumiewac na jakiejs plaszczyznie a przede wszystkim ludzie sie musza szanowac. Spoleczenstwo, w ktorym lider napuszcza na postkomune, lewakow czy na kaszuba jest chore, ciezko chore.

          I ta choroba dotyka teraz Polske.

          PF
    • szwampuch58 Re: Czy warto było ? 21.01.18, 10:30
      Wracac nie warto było!
    • de_oakville Re: Czy warto było ? 21.01.18, 12:10
      "Czy warto bylo?" to rowniez tytul bardzo interesujacej ksiazki napisanej przez Polke, ktora wyemigrowala do Kanady
      wlasnie w tamtym okresie. Fragmenty tej ksiazki byly publikowane w torontonskiej "Gazecie". Czy warto bylo? Zawsze sa plusy i minusy po kazdej podjetej decyzji, z tym ze wtedy, pod koniec lat osiemdziesiatych w Polsce byla totalna "beznadzieja", a ponadto nie wydawalo sie, ze ta "baznadzieja" kiedykolwiek sie skonczy. Wrecz przeciwnie - wydawalo sie, ze bedzie coraz gorzej ("zeby Polska byla Polska to musi to byc Polska socjalistyczna", Jaruzelski). A nawet jesli "beznadzieja" minie, co sie wreszczie dzieki Bogu stalo, to trzeba bedzie bardzo dlugo na te zmiane poczekac, zbyt dlugo zeby marnowac najlepsze mlode lata. Wlasciwie koncowke mlodych lat, mozna powiedziec. Ja nigdy dotad sobie takiego pytania nie zadawalem, dla mnie warto bylo bez cienia watpliwosci. Przed emigracja nie znalem zadnego innego kontynentu poza Europa. Poznawanie przy okazji emigracji nowego kontynentu - Ameryki Polnocnej, bylo dla mnie fascynujace. Najpierw poznawalem miasto Ottawe przemieszczajac sie po nim komunikacja miejska, na rowerze oraz na piechote. Pozniej, majac juz samochod, poznawalem rozne czesci i dzielnice ogromnego Toronto, ktorego aglomeracja ciagnie sie wzdluz jeziora Ontario na przestrzeni ponad 100 km, od Oshawy po Hamilton. Znajomosc Europy i Ameryki
      Polnocnej w zupelnosci mnie satysfakcjonowala, ale dostalem w dodatku od losu taka prace, ktora wymagala podrozowania. Dzieki temu bylem w Szwajcacii, Norwegii, USA (San Francisco, Nowy Meksyk), Brazylii, RPA, w Meksyku, w Chinach, Tajlandii, Singapurze, Indiach, Turcji i na Tajwanie. W Toronto, w restauracjach brazylijskich, francuskich, polskich i holenderskich dane mi bylo spotykac sie z atrakcyjnymi kobietami, ozenilem sie. Dzis jednak, kiedy widze nowoczesna i kwitnaca Polske zastanawiam sie "czy warto bylo?". A to dlatego, ze duchowo jestem ciagle mlody i blednie wydaje mi sie, ze mozna w kazdym wieku zaczynac od nowa. Wtedy tlumacze sobie, ze przeciez nie "stacilem" dzisiejszej Polski, tylko te
      Polske dawna, szara odrapana i brzydka. Nie mozna miec w zyciu wszystkiego. Do Polski mialem zreszta zawsze specyficzny stosunek. W porownaniu z innymi krajami, np. Wegrami czy Czechami, Polska byla zawsze dla mnie swoistym "przekladancem" czy "Frankensteinem" zlozonym z bylych ziem niemieckich, bylych ziem zaboru
      rosyjskiego - najwieksze budowle kraju to "rosyjski" Palac Kultury i niemiecki Marienburg. Prawdziwa "polskosc" byla wiec dla mnie juz of zarania znajomosci na tyle "swiatowa" i nie calkiem polska, ze wyjazd "w swiat" byl tylko tego odczucia przedluzeniem. Natomiast te polskie wartosci, ktore ciagle uwypuklano w szkole podczas nauki historii nigdy nie byly dla mnie (nie z mojej winy) atrakcyjne (np. ulan na koniu, czy powstaniec idacy z butelka na czolg). Zawsze zyczylem Polsce wszystkiego najlepszego. Polska szczerze mowiac, wydaje mi sie dzis krajem niezwykle "fizycznie" atrakcyjnym, jednak ciagle niezbyt atrakcyjnym "psychicznie". To juz znacznie lepiej, bo kiedys nie byla atrakcyjna pod kazdym wzgledem, moze z wyjatkiem Gdanska, Sopotu, Wroclawia czy innych bylych miast i ziem niemieckich. Ale i one w porownaniu z RFN-em wydawaly sie jak fotografia czarno-biala w porownaniu ze zdjeciem kolorowym. Takie same ksztalty, ale barwa zupelnie inna i odczucie inne. Mysle, ze aby Polska stala sie "druga Korea" czy "druga Japonia" musi najpierw przejsc "duchowa rewolucje", czyli odrzucic wiele dawnych wartosci i sentymentow oraz przyjac wiele nowych.

      [i]"At the same time, I had a quite irrational urge to keep going. There is something about the momentum of travel that makes you want to just keep moving, to never stop. That was Asia over there [in Istanbul], after all-right there in my view. The thought of it seemed incredible. I could be there in minutes. I still had money left. An untouched continent lay before me.
      But I didn't go. Instead, I ordered another Coke and watched the ferries. I other circumstances, I think I might have gone. But that of cource is neither here nor there.
      (Bill Bryson, "Neither Here Nor There")
      • borrka Jak widac.... 21.01.18, 13:20
        Nie ja jeden mam takie problemy.
        W tamtych czasach emigracja byla decyzja z gatunku "urodzic sie chlopcem, czy dziewczynką ?"
        Oznaczała zerwanie wszelkich więzów, wejście w nowe, nieznane struktury i tylko jedną pewnośc: nieprędko ujrzę kraj nad Wisłą.
        Dla aborygenów np. nadreńskich stawało się tanią siłą roboczą z Ostbloku, dla tubylców nadwislanskich ... czyms w rodzaju supermana!
        Ten podział wydawal sie tak trwały, że wielu do dzis nie potrafi sie otrząsnąc:)
      • monalisa2016 Re: Czy warto było ? 21.01.18, 13:45
        de_oakville napisał:

        > Polska szczerze mowiac, wydaje mi sie dzis krajem niezwykle "fizycznie" atrakcyjnym, jednak ciagle niezbyt atrakcyjnym "psychicznie"...
        > ... Mysle, ze aby Polska stala sie "druga Korea" czy "druga Japonia" musi najpierw przejsc "duchowa rewolucje", czyli odrzucic wiele dawnych wartosci i sentymentow oraz przyjac wiele nowych...
        .........................


        Jedyny juwel De_oakville jest jedynym klejnotem forum świat chętnie przez mnie czytanym, ... dwa zdania ale ile szczerej, moralnej prawdy w nich przekazane? Uznanie dla De_oakville!
        • de_oakville Dziekuje za mile slowa 25.01.18, 11:19
          monalisa2016 napisał(a):

          (...)

          Serdecznie pozdrawiam.
      • karbat Re: Czy warto było ? 21.01.18, 15:17
        de_oakville napisał:

        > "Czy warto bylo?" to rowniez tytul bardzo interesujacej ksiazki napisanej przez
        > Polke, ktora wyemigrowala do Kanady.

        ponizej ladnie , duzo piszesz , niemniej ... besposrednio na ww pytanie nie odpowiedziales .
        posrednio , mozna wywnioskowac , ze wolisz Byc Polakiem, ale ... na odlegosc .

        >Do Polski mialem zreszta zawsze specyficzny stosunek. W porownaniu z innymi krajam
        > i, np. Wegrami czy Czechami, Polska byla zawsze dla mnie swoistym "przekladance
        > m" czy "Frankensteinem" zlozonym z bylych ziem niemieckich, bylych ziem zaboru
        > rosyjskiego - najwieksze budowle kraju to "rosyjski" Palac Kultury i niemiecki
        > Marienburg.

        hm , jako " pochodzacemu " z zaboru austriackiego twoje odczucia sa mi zupelnie obce .
        i sadze, ze wiekszosc mieszkancow np. Malopolski moze to potwierdzic .
        Krakow byl pod zaborem, ale nie sadze, ze ludnosc nie byla tak straumatyzowana jak ty , tobie podobni .
        No , byl zabor austriacki, historyczna zaszlosc . To historia, ktorej rozstrzasanie dzisiaj jest
        wsrod ludzi Polski Pld . strata czasu , bezsasadne . Godne wzmianki na lekcjach historii i nic wiecej .
        I raczej nie mozesz swoich osobistych odczuc przenosic na doswiadczenia innych .

        >Prawdziwa "polskosc" byla wiec dla mnie juz of zarania znajomosci n
        > a tyle "swiatowa" i nie calkiem polska, ze wyjazd "w swiat" byl tylko tego odcz
        > ucia przedluzeniem. Natomiast te polskie wartosci, ktore ciagle uwypuklano w sz
        > kole podczas nauki historii nigdy nie byly dla mnie (nie z mojej winy) atrakcyj
        > ne (np. ulan na koniu, czy powstaniec idacy z butelka na czolg).

        Osobiscie z niczym sie takim nie spotykalem , niczego takiego w moim przypadku nie uwypuklano .
        Te polskie wartosci ... Gdzies tam na marginesie marginesu , moze byl gdzies jakis ulanek, powstaniec, czolg itp .
        Ale NIKT . NIGDY , NIGDZIE nie zmuszal mnie, by uznac to za jakies prawdy sluszne, czy objawione .
        i znowu .. nasze polskie doswiadzenia sa zasadniczo odmienne ;)

        >Polska szczerze mowiac, wydaje mi sie dzis krajem niezwykle "fizycznie" atrakcyjnym,

        Malopolska , Krakow zawsze byly fizycznie atrakcyjne , moze troche zaniedbanym
        ot taka sobie Galicja z duzym potencjalem . Duzo do zrobienia , male efekty juz widac .
        Wiele rzeczy jest obecnie tez totalnie spaskudzonych .
        np Lwow dysponuje jeszcze wiekszym potencjalem od Krakowa ( architektura)

        >jednak ciagle niezbyt atrakcyjnym "psychicznie". To juz znacznie lepiej, bo kiedys nie byla atrakcyjna
        >pod kazdym wzgledem, moze z wyjatkiem Gdanska, Sopotu, Wroclawia czy innych bylych miast i zie
        > m niemieckich. Ale i one w porownaniu z RFN-em wydawaly sie jak fotografia czar
        > no-biala w porownaniu ze zdjeciem kolorowym. Takie same ksztalty, ale barwa zup
        > elnie inna i odczucie inne. Mysle, ze aby Polska stala sie "druga Korea" czy "d
        > ruga Japonia" musi najpierw przejsc "duchowa rewolucje", czyli odrzucic wiele d
        > awnych wartosci i sentymentow oraz przyjac wiele nowych.

        no jest, kato socjalistyczny kaczyzm , w sumie parszywy ,
        niemniej ocena z daleka , np. twoja , musi byc troszke wypaczona ,
        nie zyjesz w polskiej rzeczywistosci .

        Polska NIGDY nie bedzie druga Korea Pld.
        i to nie ma nic wspolnego ze spuscizna tzw, realnego socjalizmu !



      • lont12 ..."druga Korea", "druga Japonia"... po co? 22.01.18, 21:30
        Mysle, ze aby Polska stala sie "druga Korea" czy "druga Japonia" musi najpierw przejsc "duchowa rewolucje", czyli odrzucic wiele dawnych wartosci i sentymentow oraz przyjac wiele nowych.

        a dlaczegóż to Polska miałaby papugować Japonię czy Koreę, czyli być, jak to już Słowacki zauważył, "papugą i pawiem narodów"? Przecież jeszcze niedawno Polacy domagali się "żeby Polska była Polską" i to hasło było i jest realne w swojej oczywistości. Co złego w tym żeby się rozwijać w oparciu o dawne wartości i sentymenty, jeśli te wartości i sentymenty wciąż dominują? Co złego w tym żeby mieć własne upodobania kulinarne i nie ulegać makdonaldyzacji?
        • engine8 Re: ..."druga Korea", "druga Japonia"... po co? 22.01.18, 22:31
          O , druga Korea jest bardzieje prawdopodobna..
          Trudno znalezc bardziej chamskich i bezczelnych ludzi na Far East..

        • de_oakville To tylko symboliczne pojecia 23.01.18, 11:12
          lont12 napisał:

          > a dlaczegóż to Polska miałaby papugować Japonię czy Koreę, czyli być, jak to ju
          > ż Słowacki zauważył, "papugą i pawiem narodów"? Przecież jeszcze niedawno Polac
          > y domagali się "żeby Polska była Polską" i to hasło było i jest realne w swojej
          > oczywistości. Co złego w tym żeby się rozwijać w oparciu o dawne wartości i se
          > ntymenty, jeśli te wartości i sentymenty wciąż dominują? Co złego w tym żeby mi
          > eć własne upodobania kulinarne i nie ulegać makdonaldyzacji?

          Uzylem okreslen Korea i Japonia jako symboli, a nie doslownie.
          Chodzilo mi o panstwo nowoczesne, w ktorym ludzie pracuja dla wspolnego dobra.
          Chca dobrze dla panstwa i wzajemnie dla siebie. Szanuja sie wzajemnie. Sedno sprawy to pytanie? Dlaczego Polska tak sie w swojej historii "stoczyla", ze popadla na 123 lata pod zabory? Dla jednych odpowiecz brzmi "bo miala wrednych i zlych sasiadow". Dla innych
          "bo narod polski byl nieodpowiedzialny, podobnie jak pijak siadajacy za kierownica samochodu". Gdzie lezy prawda? Nie zylismy w tamtych latach, kiedy Polska dostawala sie pod zabory, wiec dokladnie nie wiemy. Ale pewne cechy ludzi, pewne geny sa przekazywane z pokolenia na pokolenie. I obserwujac dzisiejszych Polakow mozna wydedukowac. Nie bede sie wypowiadal na temat sasiada Polski - Rosji. Bo "mowa jest srebrem a milczenie zlotem". Ale Niemcy - nasz dawny drugi "zaborca", do ktorych emigruje obecnie "pol swiata"
          nie sa zli i odpychajacy, bo przeciez by ich unikano, a nie do nich emigrowano. To logiczne.
          Naleze do ludzi, ktorzy "wydedukowali", ze Polska pod zabory dostala sie glownie z wlasnej winy. Moge sie oczywiscie mylic, ale mam prawo do wlasnego zdania. Kazdy czlowiek ma prawo do wlasnych pogladow I do ich zmiany, jesli dojdzie kiedys do innych wnioskow, co sie nie tak rzadko zdarza.

        • de_oakville To tylko symboliczne pojecia 23.01.18, 11:16
          lont12 napisał:

          > a dlaczegóż to Polska miałaby papugować Japonię czy Koreę, czyli być, jak to ju
          > ż Słowacki zauważył, "papugą i pawiem narodów"? Przecież jeszcze niedawno Polac
          > y domagali się "żeby Polska była Polską" i to hasło było i jest realne w swojej
          > oczywistości. Co złego w tym żeby się rozwijać w oparciu o dawne wartości i se
          > ntymenty, jeśli te wartości i sentymenty wciąż dominują? Co złego w tym żeby mi
          > eć własne upodobania kulinarne i nie ulegać makdonaldyzacji?

          Uzylem okreslen Korea i Japonia jako symboli, a nie doslownie.
          Chodzilo mi o panstwo nowoczesne, w ktorym ludzie pracuja dla wspolnego dobra.
          Chca dobrze dla panstwa i wzajemnie dla siebie. Szanuja sie wzajemnie. Sedno sprawy to pytanie? "Dlaczego Polska tak sie w swojej historii "stoczyla", ze popadla na 123 lata pod zabory? Dla jednych odpowiecz brzmi "bo miala wrednych i zlych sasiadow". Dla innych
          "bo narod polski byl nieodpowiedzialny, podobnie jak pijak siadajacy za kierownica samochodu". Gdzie lezy prawda? Nie zylismy w tamtych latach, kiedy Polska dostawala sie pod zabory, wiec dokladnie nie wiemy. Ale pewne cechy ludzi, pewne geny sa przekazywane z pokolenia na pokolenie. I obserwujac dzisiejszych Polakow mozna wydedukowac. Nie bede sie wypowiadal na temat sasiada Polski - Rosji. Bo "mowa jest srebrem a milczenie zlotem". Ale Niemcy - nasz dawny drugi "zaborca", do ktorych emigruje obecnie "pol swiata"
          nie sa zli i odpychajacy, bo przeciez by ich unikano, a nie do nich emigrowano. To logiczne.
          Naleze do ludzi, ktorzy "wydedukowali", ze Polska pod zabory dostala sie glownie z wlasnej winy. Moge sie oczywiscie mylic, ale mam prawo do wlasnego zdania. Kazdy czlowiek ma prawo do wlasnych pogladow I do ich zmiany, jesli dojdzie kiedys do innych wnioskow, co sie nie tak rzadko zdarza.

          • zeitgeist2010 czy sytuacja Polski jest tak unikalna? 23.01.18, 14:20
            de_oakville napisał:

            (...) Uzylem okreslen Korea i Japonia jako symboli, a nie doslownie.
            > Chodzilo mi o panstwo nowoczesne, w ktorym ludzie pracuja dla wspolnego dobra.
            > Chca dobrze dla panstwa i wzajemnie dla siebie. Szanuja sie wzajemnie. Sedno sprawy to pytanie? "Dlaczego Polska tak sie w swojej historii "stoczyla", ze popadla na 123 lata pod zabory? Dla jednych odpowiecz brzmi "bo miala wrednych i zlych sasiadow". Dla innych
            > "bo narod polski byl nieodpowiedzialny, podobnie jak pijak siadajacy za kierownica samochodu". Gdzie lezy prawda? Nie zylismy w tamtych latach, kiedy Polska d
            > ostawala sie pod zabory, wiec dokladnie nie wiemy. Ale pewne cechy ludzi, pewnegeny sa przekazywane z pokolenia na pokolenie. I obserwujac dzisiejszych Polakow mozna wydedukowac. Nie bede sie wypowiadal na temat sasiada Polski - Rosji. Bo "mowa jest srebrem a milczenie zlotem". Ale Niemcy - nasz dawny drugi "zaborca", do ktorych emigruje obecnie "pol swiata"
            > nie sa zli i odpychajacy, bo przeciez by ich unikano, a nie do nich emigrowano.
            > To logiczne.
            > Naleze do ludzi, ktorzy "wydedukowali", ze Polska pod zabory dostala sie glown e z wlasnej winy. Moge sie oczywiscie mylic, ale mam prawo do wlasnego zdania.
            > Kazdy czlowiek ma prawo do wlasnych pogladow I do ich zmiany, jesli dojdzie kiedys do innych wnioskow, co sie nie tak rzadko zdarza.


            Trudno znalezc w miare obiektywne wytlumaczenie dla historycznych procesow.
            Jednym moze byc metoda porownania. Wegry sa drugim bliskim krajem, ktory zostal rozebrany. MOzemy sie domyslac, ze w ich historiografii toczy sie debata o przyczynach.
            Ja widze podobienstwo w geo-polityce.
            Trudno powiedziec, czy istnienie jakiegos innego przywodcy lub grupy liderow moglaby uchronic Wegry od polkniecia przez takich osilkow jak Habsburgowie wspierani przez Rosje i Osmani. Byly to nieuchronne zaszlosci historii.

            Sa i inne podobienstwa. Konserwatyzm obyczajowy, nacjonalizm i brak uczucia wstydu z ksenofobii.
            Ciekawe, ze te cechy dzieli Polska z USA.

            Niektorzy uzytkownicy tego forum sugerowali, ze Polska mogla pojsc na glebsza integracje z carska Rosja na bazie panslawizmu.
            Osobiscie jestem wdzieczny, ze ten scenariusz sie nie ziscil.
            Czuje sie dosyc komfortowo w duchu kultury lacinskiej i niemieckiej.

            I to mnie rozni od aktualnej formacji przy wladzy w Polsce i 35% spoleczenstwa. Nie pasuja mi odruchy anty-niemieckie a i taka widowiskowa antyrosyjskosc jest mi obca.
            • borrka Dla mnie watpliwe podobienstwo z Węgrami 23.01.18, 14:35
              Polska spadla z wysokiego stolka - wystarczy na stara mapę popatrzec.
              Lubie taka wyspe w Rydze, gdzie przechodzila polska granica!
              Z drugiej strony ... spadliśmy na samo dno.

              Takie rany nie zablizniają sie w 20 lat - to byłby cud natury.
              Bedzie sie jeszcze tak p....ć, az sie ustabilizujemy.
              Jest przynajmniej ciekawo:)
              • zeitgeist2010 w mniemaniu samych Wegrow tez spadli z wysokiego 28.01.18, 12:48
                borrka napisał:

                > Polska spadla z wysokiego stolka - wystarczy na stara mapę popatrzec. Lubie taka wyspe w Rydze, gdzie przechodzila polska granica!
                > Z drugiej strony ... spadliśmy na samo dno.
                Takie rany nie zablizniają sie w 20 lat - to byłby cud natury Bedzie sie jeszcze tak p....ć, az sie ustabilizujemy.
                > Jest przynajmniej ciekawo:)
                >

                >
                stolka. Pamiec Wielkich Wegier jest zywa. Byli w nazwie i czescia waznego imperium europejskiego. W porownaniu z Polakami sa przeciez malutenskim narodem a mieszali w historii. To daje im sile moralna w obecnej rozgrywce.

                Polska jest wiec na "dnie" w doborowym towarzystwie.
                • borrka Polska jest na "dnie" w doborowym towarzystwie 01.02.18, 18:28
                  Cala Europa stanowi smietnisko upadlych imperiow, a ostatnio dołączyla Matuszka R.:)
            • de_oakville Polska i Wegry 24.01.18, 12:09
              Wegrzy, podobnie jak Finowie byli w przeszlosci w oczach Niemcow i innych zachodnich Europejczykow narodem "z wyzszej polki" niz Slowianie. Przynajmniej pod wzgledem zdolnosci organizacyjnych i umiejetnosci zaprowadzania u siebie porzadku. I nie chodzi o porownywanie ich np. z Czechami, tylko przede wszystkim z Serbami (dawniej niewola turecka) czy Polakami (dawna niewola rosyjska). Narodami, ktore zawsze czynily wokol siebie najwiecej "szumu". Nawet w polskiej znakomitej komedii "CK Dezerterzy" austriacki general jest rozczarowany, ze w oddziale, ktorego inspekcji dokonuje jest tylko "zbieranina" pochodzaca z kresow cesarstwa i mowi: "A czy sa tu jacys Niemcy lub Wegrzy?" Znam slabo historie Wegier, ale wiem, ze przybyli oni do Europy ze wschodu, z terenow obecnej Rosji. Posuwali sie coraz dalej na zachod i dotarli do obszarow swojego obecnego panstwa. Chcieli isc dalej na zachod, ale przeszkoda byli Niemcy, ktorzy ich w tym pochodzie zatrzymali. Zostali wiec, tam gdzie sa. Potem podbili ich Turcy, ktorzy rowniez chcieli isc dalej na zachod - zdobyc Wieden.
              I o maly wlos by im sie to udalo. Ale "sily chrzescijanskie" w tym Polak Sobieski, przyczynili sie do ich kleski. Od tej pory Turcja cofala sie juz na wschod, a Austria posuwala sie coraz dalej na za nimi. Granica, ktora byla dawniej tuz pod Wiedniem, znajdowala sie pozniej daleko na wschod od niego. I pierszymi ziemiemi, ktore zdobyla Austria wypierajac Turkow byly Wegry. Nie latwo bylo zdobyc Bude broniona zaciekle przez Turkow. Przymierzano sie do tego kilka razy i zdobyto ja bodajze za 3-cim podejsciem. Pozniej Habsburgowie odnosili wspaniale zwyciestwa nad Turkami, do czego w znacznej mierze przyczynil sie militarny geniusz, Prinz Eugen, czyli ksiaze Eugeniusz, Wloch z pochodzenia. Jednak Austriacy nigdy nie zdobyli Istambulu, nie podporzadkowali sobie nawet Belgradu. Bo po pewnym czasie Turcy sie
              rowniez sporo nauczyli i zatrzymali Austriakow w ich dalszym pochodzie, a nawet zaczeli zadawac im bolesne kleski (np. pod Banja Luka). Wegry kwitly pod berlem Habsburgow. Budapeszt to bylo jedyne miasto w cesarstwie, ktore moglo rownac sie z Wiedniem, a nawet mialo ambicje go przerosnac. W Budapeszcie zbudowano drugie metro na swiecie, po Londynie, trzecie bylo Glasgow. Dworce w Budapeszcie - Keleti i Nyugati
              (zaprojektowany przez Gustava Eiffla, czy jego ucznia) byly bardziej "stylowe" i podobne do paryskich niz dworce wiedenskie.Wydaje sie, ze Wegrzy maja wiele wspolnego z Polakami - poswiecenie w walce o niepodleglosc, "rogata" natura itp. Ale istnieja rowniez roznice.
              I to niemale.
              • zeitgeist2010 Re: Polska i Wegry 26.01.18, 16:38
                de_oakville napisał:

                > Wegrzy, podobnie jak Finowie byli w przeszlosci w oczach Niemcow i innych zach dnich Europejczykow narodem "z wyzszej polki" niz Slowianie. Przynajmniej pod wzgledem zdolnosci organizacyjnych i umiejetnosci zaprowadzania u siebie porzadku. I nie chodzi o porownywanie ich np. z Czechami, tylko przede wszystkim z Serbami (dawniej niewola turecka) czy Polakami (dawna niewola rosyjska). Narodami, ktore zawsze czynily wokol siebie najwiecej "szumu".

                Nazisci sprytnie eksploatowali nie-indoeuropejskie narody Ugrofinow do walki z Untermenschen.
                Magyarzy jak kazdy inny narod zywili antysemityzm.


                Znam slabo historie Wegier, ale wiem, ze przybyli oni do Europy ze wschodu, z terenow obecnej Rosji. Posuwa i sie coraz dalej na zachod i dotarli do obszarow swojego obecnego panstwa. Chcieli isc dalej na zachod, ale przeszkoda byli Niemcy, ktorzy ich w tym pochodzi
                > e zatrzymali. Zostali wiec, tam gdzie sa. Potem podbili ich Turcy, ktorzy rowni
                > ez chcieli isc dalej na zachod - zdobyc Wieden.
                > I o maly wlos by im sie to udalo. Ale "sily chrzescijanskie" w tym Polak Sobie ki, przyczynili sie do ich kleski. Od tej pory Turcja cofala sie juz na wschod, a Austria posuwala sie coraz dalej na za nimi. Granica, ktora byla dawniej tuzpod Wiedniem, znajdowala sie pozniej daleko na wschod od niego. I pierszymi ziemiemi, ktore zdobyla Austria wypierajac Turkow byly Wegry.


                Naturalna granica dla uralskich sasiadow Magyarow byla geografia. Magyarow nie zastopowali Niemcy, bo ich po prostu w IX wieku nie bylo. Frankowie na pewno nie wladali niemieckim w stylu Goethego i Schillera i historycznie mozna ich interpretowac bardziej jako Francuzow, gdy zastopowali eskpansje Awarow 7 – 8 wieku.
                Sami Awarowie byli prowieniencji mongolskiej wymieszanej z iranskimi Sarmatami, ALanami, lokalnymi rzymianami, Celtami, Germanami a pozniej i Slowianami roznej masci, ktorzy nie wiadomo skad przybyli i kim wlasciwie byli poza jezykiem. No bo przeciez jezyk ”slowo” bylo tym magicznym przywilejem przynaleznosci do tej wspolnoty. Slowacy, slowency, Sklavenoi, die Slawen, the Slavs, Slowianie. A nawet jesli pojecie der Sklave utworzone zostalo od tej wspolnoty, to i co z tego?

                Inni byli ”niemi” jak Niemcy.

                Polkoczownicy Magyarzy znalezli na slabo zaludnionej rowninie Panonskiej wymarzona nowa ojczyzne. Lepiej moze byloby w ciepelku nad Morzem Czarnym ale tam osiedlili sie juz silniejsi Protobulgarzy.

                Magyarzy i Polacy zostali poddani rozbiorom przez silniejszych sasiadow ale Magyarzy mielie chyba troche wiecej szczescia. Austria i Wieden byly chyba korzystniejsze niz Rosja i Moskwa.
                Osmani nie wywarli specjalnego wplywu na rdzen kultury wegierskiej. Czy na ziemi rdzennie wegierskiej zbudowano chociazby jeden meczet? Ciekawe miejsce zajmuje tu Transsylwania, gdzie przezyla narodowosc wegierska. A do tego zostala wzbogacona wplywami upragmatyczyjnego protestantyzmu.

                Z jedynego pobytu w Budapeszcie pamietam najwieksza synagoge w Europie I laznie turecka. WOwczas nie mialem pojecia jak ona sie tam znalazla.

                My wiemy o Sobieskim. Zachod wieksza wage przyklada do bitwy pod Lepanto.

                Dwa wielkie imperia starly sie ze soba w niezwykle waznym momencie dla Europy: Austria i Turcja. CO z tego wynika? Niewiele.

                Biezacy koflikt niemiecko-turecki ma zupelnie inne podloze a zagrozenie isalmizmem tez wychodzi nie z TUrcji a z Pln Afryki i Bl Wschodu.

                Polska, Wegry i Austria przewodza opozycji do islamizmu, poniewaz maja te swoje doswiadczenia z Osmanami.
                • lont12 Re: Polska i Wegry 26.01.18, 23:38
                  Węgrzy też są generalnie Słowianami, tyle że mówią po madziarsku, ale przyznają się do Huna Attili, a Hunowie używali języka słowiańskiego, który był "lingua franca" Europy Wschodniej, czyli dawnej Scytii Herodota. Językiem słowiańskim mówili też zdobywcy Rzymu Ostrogoci, Wizygoci i Wandale, komicznie okrzyknięci Germanami najpierw przez Prusaków, a potem przez Hitlerowców.
                  • zeitgeist2010 Re: Polska i Wegry 27.01.18, 13:59
                    lont12 napisał:

                    > Węgrzy też są generalnie Słowianami, tyle że mówią po madziarsku, ale przyznająsię do Huna Attili, a Hunowie używali języka słowiańskiego, który był "lingua franca" Europy Wschodniej, czyli dawnej Scytii Herodota.

                    Wspolczesni Wegrzy sa naprawde wielka mieszanka genetyczna. Nie maja nic wspolnego z ich praprzodkami, ktorzy opuscili Ural przed 5000 lat. Do tego trzeba byc swiadomym jak te wedrowki w rzeczywistosci wygladaly. To nie bylo tak, ze jakis tam genetycznie czysty klan Sarmatow, Awarow, Hunow, Ostrogotow czy Magyarow jednym susem przewedrowal z punktu A do punktu B.
                    Wrecz przeciwnie. Konkretnie Magyarzy potrzebowali okolo 5000 lat na przemieszczenie sie od Uralu na rownine panonska. Podczas tego transferu mieszali sie z niezliczonymi innymi nacjami. Efekt jest taki, ze wspolczesni Wegrzy maja 0,5% uralskiego chromosomu! Dla porownania Suomi (Finowie) 50%.
                    Rzeczywiscie 30% R1a czyni ich naszymi genetycznymi kuzynami. I to wlasnie w tym kontekscie jest dla mnie jednym z wiekszych misteriow wspolczesnego swiata jak oni mogli zachowac swoj – tak odrebny jezyk????
                    Turkojezyczni Bulgarzy zasuwaja po starocerkiewnoslowiansku a inni Warjagowie, Uralczycy, Mongolowie I sybiracy po rosyjsku.


                    Językiem słowiańskim mówili też zdobywcy Rzymu Ostrogoci, Wizygoci i Wandale, komicznie okrzyknięci Germanami najpierw przez Prusaków, a potem przez Hitlerowców.


                    Germanskie, baltyckie I celtyckie plemiona nie mogly mowic po slowiansku bo mialy wlasne jezyki germanskie, baltyckie I celtyckie.
                    Langobardzi, Wandale I goci nie wrzucili ani jednego slowa slowianskiego do hiszpanskiego I wloskiego a nazywali sie Gaisarīks, diderich, alarik, Godegisel I Odoaker a nie Przemko, borzyslaw czy swiatopelk.

                    Nie znajdujemy sie na poziomie eksperckim ale mimo to wklejam ponizej fragment jedynego zachowanego dokumentu po ostrogocku piora Biskupa Wulfily z IV wieku. Na gorze zdanie po gocku a pod spodem niemiecki.

                    www.fb10.uni-bremen.de/khwagner/altenglisch/pdf/VaterunserGotisch.pdf
                    atta unsar þu in himinam weihnai namo þein - gocki
                    Vater unser du in Himmel geweiht Name dein - wspolczesny niemiecki
                    Ojcze nasz ty w niebie niech bedzie poswiecone imie twoje

                    qimai þiudinassus þeins wairþai wilja þeins
                    komme Reich dein werde Wille dein

                    zwrocmy uwage, ze wschodnio-germanski gocki ma wspolna ceche z jez. staronordyckimi - czyli sepleniacy th - thu - zachodniogermanski - du .

                    ciekawostka - sepleniace th zachowalo sie do dzisiaj dnia w islandzkim. No i oczywiscie w angielskim, ktory w sredniowieczu przenikniety zostal vikingami i ich jezykiem.


                    Co ci to przypomina bardziej niemiecki czy slowianski? Ostrogot w IV wieku prawil jez. pra-Germanskim a nie pra-slowianskim.
                • de_oakville Polska i Wegry (i Niemcy) 27.01.18, 11:37
                  zeitgeist2010 napisał:

                  > Osmani nie wywarli specjalnego wplywu na rdzen kultury wegierskiej. Czy na ziem
                  > i rdzennie wegierskiej zbudowano chociazby jeden meczet?

                  Meczety na Wegrzech byly budowane rowniez. Najbardziej chyba "pocztowkowym" tego przykladem jest meczet w Pecs.

                  en.wikipedia.org/wiki/Pécs#/media/File:Szechenyi_square_new_Pecs.JPG
                  Wspolnym mianownikiem Polski i Wegier bylo rowniez to, ze oba kraje mialy od wiekow Niemcow za zachodnich sasiadow. I nie "dziele wlosa na cztery" wnikajac w to, czy byli to Sasi, Frankowie, Szwabi, Brandenburczycy czy Austriacy. Wiadomo, ze dawniej nie bylo Niemiec jako zjednoczonego panstwa, ale przodkowie Niemcow z pewnoscia istnieli. I przeszkadzali zarowno Polakom jak i Wegrom w ekspansji na zachod. W czasach przednapoleonskich najwazniejszym z panstw niemieckich byla Austria. Wieden byl najludniejszym i najwazniejszym niemiecko-jezycznym miastem, a Cesarz Rzymski Narodu Niemieckiego mial w Wiedniu swoja siedzibe. To wszystko sie skonczylo wraz z podbojem Europy przez Napoleona. Ostatni cesarz abdykowal. Pozniej, zachodni sasiad Polski - Prusy, panstwo niemieckie o o wiele bardziej "spartanskim" charakterze od Austrii, zaczelo sobie roscic pretensje do odgrywania najwazniejszej roli na terenie calych Niemiec. O rywalizacji sasiada Wegier - Austrii i sasiada Polski - Prus o dominujaca pozycje w Niemczech, zadecydowala bitwa pod Königgrätz (Hradec Kralowe) w roku 1866, zwana rowniez bitwa pod Sadowa. Zostala ona wygrana przez Prusy. Kiedy nastapila zjednoczenie Niemiec, Austria nie dolaczyla do zwiazku, pozostajac na uboczu. Byla zbyt dumna, zeby odgrywac role podrzedna w stosunku do Prus jak Saksonia czy Bawaria. Miala swoje wlasne "imperium" zlozone z narodow nie-niemieckich, w ktorym najwazniejsza role obok Niemcow odgrywali Wegrzy.

                  Przed 2-ga Wojna Swiatowa Niemcy okreslali czesto swoja wschodnia granice z Polska jako "krwawiaca" ("die blütende Grenze"). Z ich punktu widzenia pretensje Polski do Slaska,
                  Wielkopolski, Gdanska i innych terenow bedacych dawniej czescia skladowa Cesarstwa Niemieckiego byly aktem agresji, tym bardziej ze korzystano z oslabienia Niemiec
                  po wojnie, kiedy temu do niedawna mocarswu swiatowemu Traktat Wersalski narzucil drastyczne ograniczenia. Niechec i pozniej nienawisc byly wtedy wzajemne (a propos "untermenscha").
                  • zeitgeist2010 Re: Polska i Wegry (i Niemcy), Germania 28.01.18, 12:33
                    de_oakville napisał:

                    > zeitgeist2010 napisał:
                    > Osmani nie wywarli specjalnego wplywu na rdzen kultury wegierskiej. Czy na ziem i rdzennie wegierskiej zbudowano chociazby jeden meczet?

                    > Meczety na Wegrzech byly budowane rowniez. Najbardziej chyba "pocztowkowym" tego przykladem jest meczet w Pecs.
                    > en.wikipedia.org/wiki/Pécs#/media/File:Szechenyi_square_new_Pecs.JPG

                    >
                    Lista ta jednak jest dosyc krotka :) Warto w tym kontekscie przypomniec, ze podczas rozbiorow tradycja polityczna i kulturowa Wegrow przezyla w Transsylvanii a tam na 100% nie ma meczetow!
                    Magyarzy sa wzglednie niereligijni a 40% z nich wyznaje wiare protestancka, ewangelicka …

                    Wspolnym mianownikiem Polski i Wegier bylo rowniez to, ze oba kraje mialy od wiekow Niemcow za zachodnich sasiadow. I nie "dziele wlosa na cztery" wnikajac w to, czy byli to Sasi, Frankowie, Szwabi, Brandenburczycy czy Austriacy. Wiadomo, ze dawniej nie bylo Niemiec jako zjednoczonego panstwa, ale przodkowie Niemcow z pewnoscia istnieli. I przeszkadzali zarowno Polakom jak i Wegrom w ekspansj i na zachod.

                    Zwal ich jak zwal ale osobiscie w IX w Frankowie i Sasi sa dla mnie plemionami zach-germanskimi a Goci, Wandale, Burgundowie, Langobardzi i Gepidzi wsch-germanskimi.
                    Anglicy i Rosjanie nazywaja kraj ktorego stolica jest na pierwotnej zemi slowianskiej Berlin – Germania a ich jezyk German!!!!! Z kolei ludy romanskie uzywaja terminow ALemania i alemanski od tego ludu germanskiego, z ktorym sie najpierw zetkneli. Podobnie Finowie – Saksa.
                    SKandynawowie i WLosi – tyska, tedeschi. I dopiero tu mamy pierwsze nie- plemienne okreslenie w wezszym znaczeniu na ten narod. m Middle High German diutisch, diutsch, tiutsch, tiusch, from Old High German diutisk, diutisc (“popular, vernacular”), from Proto-Germanic *þiudiskaz (“of the people, popular”), an adjective from Proto-Germanic *þeudō (“people”) (compare Old English þeod), from Proto-Indo-European *tewtéh₂


                    W czasach przednapoleonskich najwazniejszym z panstw niemieckich byla Austria. Wieden byl najludniejszym i najwazniejszym niemiecko-jezycznym miastem, a Cesarz Rzymski Narodu Niemieckiego mial w Wiedniu swoja siedzibe. To wszystko sie skonczylo wraz z podbojem Europy przez Napoleona. Ostatni cesarz abdykowal. Pozniej, zachodni sasiad Polski - Prusy, panstwo niemieckie o o wiele bardziej "spartanskim" charakterze od Austrii, zaczelo sobie roscic pretensje do odgrywania najwazniejszej roli na terenie calych Niemiec. O rywalizacji sasiada Wegier - Austrii i sasiada Polski - Prus o dominujaca pozycje w Niemczech, za
                    > decydowala bitwa pod Königgrätz (Hradec Kralowe) w roku 1866, zwana rowniez bitwa pod Sadowa. Zostala ona wygrana przez Prusy. Kiedy nastapila zjednoczenie N emiec, Austria nie dolaczyla do zwiazku, pozostajac na uboczu. Byla zbyt dumna,zeby odgrywac role podrzedna w stosunku do Prus jak Saksonia czy Bawaria. Miala swoje wlasne "imperium" zlozone z narodow nie-niemieckich, w ktorym najwazniejsza role obok Niemcow odgrywali Wegrzy.
                    >


                    Ich würde dir strengstens abraten, einen Österreicher Deutscher zu titulieren! ;)

                    Rzeczywiscie Awarowie parli na zachod, razem z pewnie liczebnie ich przewyzsajaca ludnoscia slowianska. Zatrzymali ich Bawarczycy a potem Imperium Frankow pod Karolem Wielkim i Ludwikiem poboznym. Stosunki jezykowe musialy byc sensacyjne: Bajuwarzy mowili jakims tam jezykiem celtyckim, kasta rzadzaca Awarow mongolskim, w obiegu byl Ostfränkisch i innych kilka dialektow germanskich, lacina ludowa no i pokazna ilosc slowianskojezycznych!


                    Etnogeneza niemieckojez. Kantonow szwajcarii i AUstrii ma swoja wlasna ciekawa historie. Administracja rzymska scierala sie z Frankonska, Bawarska, Awarska i slowianska. Dzisiejsze Kärnten – dawne Karantanien bylo ponoc slowianskie.
                    Jezykowo zwyciezyl Fränkisch i Alemanisch.
                    Religijnie Katolicyzm. Ale pozostaly silne wyspy protestantyzmu. Przyczynil sie do tego szwedzki Krol Gustav Adolf II.
                    Politycznie wygrala dynastia Habsburgow. Pozostaly sredniej wielkosci
                    panstwa.

                    Osobiscie mam duzo sympatii do Imperium Habsburskiego. Nie mozna odmowic seksownosci mariazowi Germansko-celtycko-magyarsko-slowiansko-zydowsko-cygansko-balkansko-tureckiemu!

                    Berlin jest dla mnie miastem nerwowym, sztucznym i niespojnym. Nie widac w nim historii.
                    Natomiast odczuwam naturalna wiez z WIedniem, Monachim i Budapesztem.


                    > Przed 2-ga Wojna Swiatowa Niemcy okreslali czesto swoja wschodnia granice z Polska jako "krwawiaca" ("die blütende Grenze"). Z ich punktu widzenia pretensje P olski do Slaska,Wielkopolski, Gdanska i innych terenow bedacych dawniej czescia skladowa Cesarstwa Niemieckiego byly aktem agresji, tym bardziej ze korzystano z oslabienia Niemiecpo wojnie, kiedy temu do niedawna mocarswu swiatowemu Traktat Wersalski narzuci l drastyczne ograniczenia. Niechec i pozniej nienawisc byly wtedy wzajemne (a propos "untermenscha").


                    Nie powtorzono tego bledu po II wojnie sw. Niemcy otrzymaly uczciwa szanse do odbudowy na gruncie humanistycznych tradycji i wartosciach lieberalnej demokracji zachodu.

                    Najwiekszym bledem i niegodziwoscia historii byla zdrada Polski. A moze i sami POlacy wowczas dokonali fatalnego wyboru. Ale ja w to nie wierze. TO zachod zdradzil Polske.

                    ZMiany terytorialne rozumiem. Nie sa one decydujace. Vide RFN. Ale politycznie i gospodarczo Polska powinna stac sie czescia Zachodu od dnia nr. 1 po wojnie.
                    • de_oakville Re: Nazwac Austriaka Niemcem 30.01.18, 11:55
                      zeitgeist2010 napisał:

                      > Ich würde dir strengstens abraten, einen Österreicher Deutscher zu tituliere
                      > n! ;)


                      Nie mylmy dwoch rzeczy. Nigdy bym sobie nie pozwolil nazwac Austriaka Niemcem. Austriak mieszka w Austrii, a nie w Niemczech i najprawdopodobniej jest bardzo dumny ze swojego kraju. Nie nazwal bym takze mieszkanca Drezna Sasem, choc pewnie by sie za to
                      nie obrazil. Chodzilo mi o spojrzenie na sprawe z perspektywy historii. Bedac w zeszlym roku w Wiedniu kupilem sobie niemieckie czasopismo "GEO EPOCHE" NR. 79, pt. "Deutschland um 1800". W artykule pt. "Im Rausch der Veränderung" na stronie 22 czytamy:

                      "Diejenigen Deutsche, die vor 1750 zur Welt gekommen sind, wachsen auf in einem Staatenverbund mit einem fest verankerten und althergebrachten politischen Gefüge: Das Heilige Römische Reich deutscher Nation funktioniert nach Regeln, die sich seit Jahrhunderten kaum verändert haben. An der Spitze steht der Kaiser, gewählt von den Kurfürsten; seit 1438 stammt das Staatsoberhaupt fast immer aus dem Haus Habsburg. Der Kaiser besitzt allerdings wenige Machtbefugnisse, die moisten Entscheidungen fällen die Landesherren der mehr als 1000 Territiorien weitgehend autonom - viele davon absolutistische
                      Monarchen, nahezu uneingeschränkte Herrscher über ihre Untertanen. Die mit Abstand bedeutendste Macht im Verbund ist Österreich, dem jedoch mit Preussen ein immer stärkerer Rivale erwächst; ihre Konkurenz (die sogar zu Kriegen zwischen ihnen führt) prägt
                      das Reich seit Jahrzehnten."


                      > Berlin jest dla mnie miastem nerwowym, sztucznym i niespojnym. Nie widac w nim
                      > historii.
                      > Natomiast odczuwam naturalna wiez z WIedniem, Monachim i Budapesztem.

                      Mam w 100% podobne odczucia. Do Berlina mam jednak ogromny sentiment i fascynuje mnie jego wyjatkowa historia. Szczegolnie jego rozwoj w epoce przemyslowej. Owo metro (Hochbahn) na metalowych wiaduktach, jak w Chicago.
                      • zeitgeist2010 Re: Nazwac Austriaka Niemcem 30.01.18, 20:08
                        de_oakville napisał:
                        > Nie mylmy dwoch rzeczy. Nigdy bym sobie nie pozwolil nazwac Austriaka Niemcem.
                        > Austriak mieszka w Austrii, a nie w Niemczech i najprawdopodobniej jest bardzo
                        > dumny ze swojego kraju. Nie nazwal bym takze mieszkanca Drezna Sasem, choc pewnie by sie za to
                        > nie obrazil. Chodzilo mi o spojrzenie na sprawe z perspektywy historii. Bedac wzeszlym roku w Wiedniu kupilem sobie niemieckie czasopismo "GEO EPOCHE" NR. 79 pt. "Deutschland um 1800". W artykule pt. "Im Rausch der Veränderung" na stronie 22 czytamy:
                        >
                        > "Diejenigen Deutsche, die vor 1750 zur Welt gekommen sind, wachsen auf in einem
                        > Staatenverbund mit einem fest verankerten und althergebrachten politischen Gef
                        > üge: Das Heilige Römische Reich deutscher Nation funktioniert nach Regeln, die sich seit Jahrhunderten kaum verändert haben. An der Spitze steht der Kaiser, gewählt von den Kurfürsten; seit 1438 stammt das Staatsoberhaupt fast immer aus
                        > dem Haus Habsburg. Der Kaiser besitzt allerdings wenige Machtbefugnisse, die m isten Entscheidungen fällen die Landesherren der mehr als 1000 Territiorien wei
                        > tgehend autonom - viele davon absolutistische
                        > Monarchen, nahezu uneingeschränkte Herrscher über ihre Untertanen. Die mit A
                        > bstand bedeutendste Macht im Verbund ist Österreich
                        , dem jedoch mit Preussen ein immer stärkerer Rivale erwächst; ihre Konkurenz (die sogar zu Kriegen zwischen ihnen führt) prägt das Reich seit Jahrzehnten."
                        >


                        Bylo jakichs 30-40 czlonkow tego Staatenbundu. W tym doborowym towarzystwie Krolestwo Bawarii, Pruskie, cesarstwo austriackie! LIngua franca wsczesno-wysoko-niemiecki i roznorodne dialekty. Od Adriatyku po MOrze polnocne. Na mapie widac wielkie Wegry a na poludnie Lombardo-venecie.

                        Jakzesz ciekawa byla owczesna Europa!

                        Niemieckojezyczni Austriacy, Luxemburczycy, Liechtenstain, Tirol i kilka innych znalazlo sie poza Niemcami. DO tego mamy jezycznie spokrewniona Fryzlandie, Flamandie i kantony szwajcarskie. Pokazne mniejszosci niemieckojezyczne w Rumuni, na Wegrzech i kilku innych krajach.
                        A obszar dzisiejszych Niemiec skurczony, ludnosc co prawda 80 milionow ale z duza domieszka innych narodowosci i religii. Czasy sie zmieniaja.

                        Berlin jest dla mnie miastem nerwowym, sztucznym i niespojnym. Nie widac w nim historii.
                        > > Natomiast odczuwam naturalna wiez z WIedniem, Monachim i Budapesztem.
                        >
                        > Mam w 100% podobne odczucia. Do Berlina mam jednak ogromny sentiment i fascynuje mnie jego wyjatkowa historia. Szczegolnie jego rozwoj w epoce przemyslowej. Owo metro (Hochbahn) na metalowych wiaduktach, jak w Chicago.


                        Chcialem do Monachium ale tak sie zlozylo ze spedze kilka letnich tygodni w Berlinie.
                        Ta Hochbahn to m.in. w "tureckim" Kreuzbergu. Podobna konstrukcja w Wiedniu. Nie wiem czy istnieje zwiazek.

                        Dla mnie Berlin to glownie miasto dla rowerzystow. Od wschodu do zachodu w Spandau. Na wschodzie sa tramwaje. Niektore dzielnice sa zupelnie odgermanizowane. Neukölln, Wedding, Kreuzberg.

                        Nie lubie tam chodzic. To juz wolalbym autentyczne miasto tureckie. Ale Ku´damm i Unter den Linden plus kilka innych miejsc ma dla mnie znaczenie nostalgiczne. Ciesze sie na spotkanie ze starymi (od 35 lat) przyjaciolmi i konferencje z uczestnikami z calego swiata. Das macht echt spaß.
                        • de_oakville Koleje "retro" w Wiedniu, Budapeszcie, Berlinie 31.01.18, 11:31
                          zeitgeist2010 napisał:

                          > Ta Hochbahn to m.in. w "tureckim" Kreuzbergu. Podobna konstrukcja w Wiedniu. Ni
                          > e wiem czy istnieje zwiazek.

                          Masz z pewnoscia na mysli linie metra numer 6 w Wiedniu, ktora biegnie na duzym odcinku wzdluz ciagu ulic o nazwie Gürtel, bedacych bardziej zewnetrzym "pierscieniem" niz Ring, ktory otacza centrum miasta. Linia ta przebiega tam na wysokim wiadukcie i pochodzi pewnie z tych samych czasow Franciszka Jozefa, kiedy wybudowano pierwsze na kontynencie metro w Budapeszcie. Budapeszt ma podziemne stacje "retro", Wieden za to nadziemne, powyzej poziomu ulicy. Wczesniej z owego wiaduktu korzystala kolej, a obecna linia metra, przeciwienstwie do pozostalych, jest zasilana z gornej sieci trakcyjnej (jak tramwaj), a nie z "trzeciej szyny".

                          Od dziecinstwa interesowaly mnie koleje - pociag kojarzyl mi sie zawsze z podroza i przygoda. I wlasnie Belin byl dla mie najwiekszym "kolejowym rajem". Tylu interesujacych kopulastych dworcow (Alexanderplatz, Friedrichstrasse, Ostbahnhof, Zoologischer Garten) nie posiadalo
                          chyba zadne inne miasto na kontynencie. Przed wojna (wiem to z ksiazek) byly tam jeszcze okazale dworce czolowe: Anhalter, Potsdamer, Lehrter, Görlitzer, Nord (Stettiner). Anhalter Bahnhof (na ktory w filmie "Cabaret" przyjezdza do Berlina Brian z Anglii) byl jednym z najwiekszych w Europie. Po II WS te dworce byly w ruinie, po kilku latach zamknieto je i zburzono, lub zostawiono czesc ruin na pamiatke. Ponadto niektore odcinki S-Bahnu biegna rowniez pod ziemia (podziemne perony dworca Friedrichstrasse, te linie otwarto bodajze w 1939) oraz odcinki U-Bahnu nad ziemia. W roku 2006, bedac po raz 1-szy w zjednoczonym Berlinie zachwycalem sie nowym Hauptbahnhof, ktory nie byl jeszcze w pelni oddany do uzytku, ale pociagi S-Bahnu sie na nim zatrzymywaly. Przed wojna Berlin i Paryz szly niemal "leb w leb" jako dwa najwieksze miasta kontynentu. Dzis Berlin ma mniej
                          mieszkancow niz przed wojna (mial wtedy ponad 4 miliony ludnosci), jego rozwoj zostal w roku 1945 zatrzymany z wiadomych powodow. Jego nowa tozsamosc jest zupelnie inna niz dawniej, odgrywa juz role bardziej jak Waszyngton niz jak Nowy Jork. Dla wielu, to wlasnie w Berlinie czuje sie historie bardziej niz gdziekolwiek indziej. le z pewnoscia odczuwa sie ja zupelnie inaczej niz np. w Krakowie czy w Wiedniu. Linia Hochbahnu, o ktorej piszesz jest na terenie bylego Berlina Zachodniego, w dzielnicy Kreuzberg. Ja poznalem najwczesniej Hochbahn w dzielinicy Pankow, w bylym Berlinie Wschodnim. Pojechalem kiedys nocnym pociagiem z Warszawy do Berlina na 1 dzien. W okolicy dworca Friedrichstrasse wsiadlem do "tramwaju byle jakiego", a ten zawiozl mnie na Pakow, ktorego wczesniej nie znalem. I tam zobaczylem wlasnie owa nadziemna linie Hochbahnu, przypominajaca mi podobna w Chicago z filmu "Zadlo".
                          • de_oakville Re: Koleje "retro" w Wiedniu, Budapeszcie, Berlin 31.01.18, 13:31
                            de_oakville napisał:

                            > Budapeszt ma podziemne st
                            > acje "retro", Wieden za to nadziemne, powyzej poziomu ulicy.

                            Zeby byc dokladniejszym, sa tez nieliczne podziemne stacje "retro" w Wiedniu, na przyklad
                            Westbahnhof na owej linii 6. Jednak polozona jest ona dosyc plytko pod ziemia, bo juz chyba nastepna w kierunku polnocnym jest na wiadukcie.
                • bywszy2 Re: Niemcow+ 27.01.18, 20:22
                  Naturalna granica dla uralskich sasiadow Magyarow byla geografia. Magyarow nie zastopowali Niemcy, bo ich po prostu w IX wieku nie bylo
                  Tez wtedy chyba nie bylo.
                  A co do Slowian i "Slowo",to Russkije twierdza,ze nazwa od "Slawa" pochodzi.
                  Chociaz kto innytwierdzi,ze Slave to sila robocza i jest synonymem niewolnikow..
                  A sa i tacy,ktorzy twierdza,ze Slowian etnicznych nigdy nie bylo.
                  Bylo wielu etnicznie roznych plemion,mowiacych jezykiem "slowiaskim"
                  Przyklad wyzej podal pa deLont.(np.Wandali czy innych)
                  www.google.se/search?q=%D0%BF%D0%BB%D0%B0%D0%BC%D0%B5%D0%BD%D0%BE%D0%B2+%D0%B1%D0%BE%D0%BB%D0%B3%D0%B0%D1%80%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9+%D0%B8%D1%81%D1%82%D0%BE%D1%80%D0%B8%D0%BA+%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2%D1%8F%D0%BD%D0%B5&oq=%D0%BF%D0%BB%D0%B0%D0%BC%D0%B5%D0%BD%D0%BE%D0%B2+%D0%B1%D0%BE%D0%BB%D0%B3%D0%B0%D1%80%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9+%D0%B8%D1%81%D1%82%D0%BE%D1%80%D0%B8%D0%BA+%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2%D1%8F%D0%BD%D0%B5&aqs=chrome..69i57.18104j0j9&sourceid=chrome&ie=UTF-8
      • de_oakville Ksiazka Liliany Arkuszewskiej 23.01.18, 10:50
        de_oakville napisał:

        > "Czy warto bylo?" to rowniez tytul bardzo interesujacej ksiazki napisanej przez
        > Polke, ktora wyemigrowala do Kanady
        > wlasnie w tamtym okresie. Fragmenty tej ksiazki byly publikowane w torontonskie
        > j "Gazecie".

        Autorka ksiazki "Czy warto bylo. Odyseja dzinsowoch Kolumbow" jest Liliana Arkuszewska mieszkajace w Kanadzie. Podobno wspaniala ksiazka, ktora sie czyta "jednym tchem". Potwierdzam, choc czytalem tylko fragment zamieszczony w torontonskiej "Gazecie". Chcialem ja wczoraj zamowic, ale w polskich ksiegarniach w Kanadzie naklad zostal na razie wyczerpany. Moze zamowie w Polsce.


        zaczytani.pl/ksiazka/czy_bylo_warto_odyseja_dzinsowych_kolumbow,druk
        • borrka E-book 24.01.18, 13:32
          www.empik.com/czy-bylo-warto-odyseja-dzinsowych-kolumbow-arkuszewska-liliana,p1106212904,ebooki-i-mp3-p
    • borrka Absurdalność mojej emigracji... 21.01.18, 13:55
      Dotarla do mnie w nieoczekiwanym momencie.
      Od dawna dużo jezdżę na rowerze i kiedy tak pedałowałem przez torfowiska Dolnej Saksonii ze sluchawkami na uszach i Michnikowskim spiewającym w Kabarecie Starszych Panów, uswiadomiłem sobie, jak dalece jestem nie na miejscu.
      Nie każdy się nadaje.

      Byly inne uwarunkowania, oczywiscie równiez damsko-meskie, ale utrwalił się ten moment.
      Bylem niczym sienkiewiczowski latarnik, tyle ze pośród wrzosowisk:)
      • karbat Re: Absurdalność mojej emigracji... 21.01.18, 19:31
        borrka napisał:

        > Dotarla do mnie w nieoczekiwanym momencie.
        > Od dawna dużo jezdżę na rowerze i kiedy tak pedałowałem przez torfowiska Dolnej
        > Saksonii ze sluchawkami na uszach i Michnikowskim spiewającym w Kabarecie Star
        > szych Panów, uswiadomiłem sobie, jak dalece jestem nie na miejscu.
        > Nie każdy się nadaje.

        nie dziwie sie , nawet mlodzi Niemcy tez tam niechetnie pozostaja ,
        koncza gdzies szkoly i tam raczej nie wracaja . kto ma mozliwosc stamtad wieje
        nawet uciekinierzy nie chca tam siedziec .

    • bywszy2 Re: Czy warto było ?+ 21.01.18, 14:40
      Warto?
      To slowo pachnie czyms materialnym - wyrachowaniem.
      Jest niezbyt przyjemnym - nie wdaje sie w patriotyzmy czy nacjonalizmy.
      Do mnie osobiscie podchodzi:
      www.google.se/search?q=wygnani+do+raju.+szwedzki+azyl&oq=wygnani+do+raju&aqs=chrome.2.69i57j69i60j0l4.9285j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8
      W ksiazce tej sa rowniez wypowiedzi "wygnanych" o Polsce.
      Moje osobiste uwagi o Polsce:
      1.
      prawie zapomniane perypetie pozytywne i negatywne zdarzenia.
      O nich sie nie bede rozwodzil.
      2.
      Ostania noc w pociagu do Swinoujscia.
      Zostala zadrga ostatniego pozegnania z tym Krajem,przedstawiajacego sie w postaci bydlecego przewodnika i przewodniczki.
      To byl moj akcent pozegnalny!
      3.
      Przeciwwaga:
      Na poligonie studenckim kazda obsluga dziala skladala sie z dowodcy dziala i strzalowego.
      Strzelalismy z 76 do czolgow(z dykty) ciagnietych linami.
      Na piec wystrzalow dobilmy je.
      Otzymalismy chrzest bojowy i zostalismy pasowani na artlerzystow:
      Podpolkownik studiom wojskowego z uczelni,oficer bojowy,ktory do Polski przyszedl ze Wschodu,wycalowal nas w policzki trzykrotnie.Powiedzial cos(nie pamietam),ze przyjmuj nas(i mnie Zyda) do swojej rodziny.
      Tego sie nie zapomina.
      Prawdopodobnie na starosc nalezal do Zwiaku Bojownikow o Wolnosc i Demokracje.
      Takich jak on potem probowano niszczyc,zabierajac im "przywileje"nalezenia do tej organizacji.
      A rozni "szmatlawcy" okreslili ich wojsko,jako polskojezyczne formacje wojskowe.
      Jak mozna to porownywac z tym czy warto?
      P.S
      Jako F.P zwracam sie do F.P:
      Prosze pana szanuje panskie osiagniecia.
      Ale wydaje sie mnie,ze pan jest czasami egzaltowany.
      Np.twierdzac,ze Polak jest najlepszy.
      Ok!
      Sa tacy i siacy.
      A wsrod nich nawet bardzo dobrzy.
      Ale najlepsi?
      W czym i w jaki sposob?
      Bez przesady.
      • borrka Nie kreć, Bywszy 21.01.18, 14:53
        Moje "warto" w najmniejszym stopniu nie dotyczy kwestii materialnych, a wyłacznie emocjonalnych.
        To po pierwsze.
        Po drugie, przychodzisz na polskie forum, wiec nie bajdurz o obojetnosci wobec Polski.
        Wyjechaleś w najparszywszym okresie, fakt, wiec możesz miec złe wspomnienia.
        To pomysl wtedy o Małżonce:)
        Polskiej i katolickiej w dodatku!
        • bywszy2 Re:Bor`ka+ 21.01.18, 22:06
          To forum sie nazywa Swiat!
          Nigdzie nie jest powiedziano,ze to polskie.
          Pozatym,jezeli chodzi o Polske:
          to jest sprawa w niej zamieszkalych.
          Oni wybieraja.
          A zasluguja na to co wybrali.
          A Polska mnie obchodzi prywatnie jezeli chodzi o rodzine zony czy moich kumpli.
          Co do wyjechania:
          nie bylo wyboru.
          I wyjechano mnie z Dokumentem Podrozy,stwierdzajacym,ze nie jestem obywatelem Polski.
          Wiec polska stracila szanse reprezentowania mnie na polu miedzynarodowym.
          No i wzajemnie,nie czuje sie emocjonalnie odpowiedzialnym za to,co sie w niej dzieje.
          Obchodza mnie tylko najblizsi.
        • bywszy2 Re: Nie tylko zle+ 21.01.18, 22:27
          Przeciez wymienilem i dobre.
      • polski_francuz Re: Czy warto było ?+ 21.01.18, 15:12
        Bywszy, to jest podejscie sportowe. Typu wagnerowskiego "interesuje mnie tylko zloto". Walczy sie przez porownanie z innymi i stara sie ich doscignac i przescignac.

        Pozdro

        PF
        • bywszy2 Re: Czy warto było ?+ 21.01.18, 22:13
          polski_francuz napisał:

          > Bywszy, to jest podejscie sportowe. Typu wagnerowskiego "interesuje mnie tylko
          > zloto". Walczy sie przez porownanie z innymi i stara sie ich doscignac i przesc
          > ignac.
          >
          > Pozdro

          <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
          U nas sie tez ciesza ze zlota,ale chwala i tych kto pozostal poza podjom(podja?).
          Ale nawet i ci co zloto zdobyli,noblowcy, to jest sprawa przypadku.
          Bo rownie dobrze mogliby to zloto zdobyc ich konkurenci.
          Wiec stwierdzenie,ze Polak jest najlepszy uwazam za zbyt ezcentryczne.
          Moga byc bardzo dobrzy.
          A tych najlepszych - raczej niema.
          Czesc z uklonem!
    • jk2007 Patriotyzm czy kosmopolityzm? 21.01.18, 16:07
      Ubi bene ibi patria. Rosjanie dodają do tego komentarz, że "Где водка, там и родина!"
    • felusiak1 Re: Czy warto było ? 21.01.18, 18:36
      Warto, nie warto. Stało się i nie ma powodu do użalnia się.
      Półtora roku temu odwiedzilem Polskę, spotkałem się z dawnymi kolegami i przyjaciółmi.
      Trudno bylo znaleźć wspólny temat i odkryłem "Ja tu nie chcę być".
      Fakt, Polska wyglada znacznie lepiej niż kiedy ją opuściełm ale coś się stało z ludźmi.
      Tyle chamstwa. Czy wtedy też było tyle? Czy wtedy tego niedostrzegałem? A może naród schamiał?
      Trzy lata temu odwiedzili nas znajomi z Polski i byli zaskoczeni, ze wszyscy się do nich uśmiechali.
      • borrka Może Ty się zmieniłeś? 21.01.18, 18:57
        XY lat pozostawia ślad.
        Zbyt słabo znam Ameryke, by sie wypowiadac.

        Stwierdzenie "stalo sie" jest dla mnie dziwne - zawsze staram sie kierowac swym losem.
        • felusiak1 Re: Może Ty się zmieniłeś? 21.01.18, 19:07
          Źle mnie zrozumialeś. "Stało się" jest w sensie podjałem taką a nie inną decyzję i ponoszę tego konsekwencje.
          Oczywiście, ze się zmienilem. Każdy z nas zmienia się żyjąc długie lata na obczyźnie z tym, że tą obczyzną przesiakamy, zmienia się nasza mentalność, amerykanizujemy się (w moim przypadku) i ojczyzna zaczyna być coraz bardziej obca.
          • blueelvic2 Emigracja, to nie skok "na glowke" do ... 22.01.18, 15:48
            nieznanego akwenu.

            Borrka napisal: Stwierdzenie "stalo sie" jest dla mnie dziwne - zawsze staram sie kierowac swym losem.

            Ja rowniez jestem kreatorem wlasnego sensu zycia. Wiedzialem co chce, okreslilem szczegoly w dojsciu do celu glownego i podjalem decyzje. Stalo sie. Wiadoma rzecza jest, ze osobowosc czlowieka jest ksztaltowana, wieloma czynnikami, a jednym z najwazniejszych jest srodowisko.

            Czy warto bylo? Tak.
            • zeitgeist2010 Lord JIm 22.01.18, 19:23
              blueelvic2 napisał(a):

              > nieznanego akwenu.
              > Borrka napisal: Stwierdzenie "stalo sie" jest dla mnie dziwne - zawsze staram sie kierowac swym losem.
              > Ja rowniez jestem kreatorem wlasnego sensu zycia. Wiedzialem co chce, okreslilem szczegoly w dojsciu do celu glownego i podjalem decyzje. Stalo sie. Wiadoma rzecza jest, ze osobowosc czlowieka jest ksztaltowana, wieloma czynnikami, a jednym z najwazniejszych jest srodowisko.
              > Czy warto bylo? Tak.


              “There is such magnificent vagueness in the expectations that had driven each of us to sea, such a glorious indefiniteness, such a beautiful greed of adventures that are their own and only reward!”
              Lord Jim. J. COnrad
    • yurek11111 Re: Czy warto było ? 21.01.18, 19:06
      Warto , jak patrze na permanentny burdel w Polsce od 1989 to nie wiem czy bym zdzierzyl gdybym zostal...
      • 5magna Re: Czy warto było ? 21.01.18, 19:20
        Jeden mnie powiedzial... czlowieku oprocz jezyka to nic bys tam nie znalazl wspolnego. Jak nie potrzebujesz to nie jedz.....
        • yurek11111 Re: Czy warto było ? 21.01.18, 19:30
          Problem w tym ze tam nawet wspolnego jezyka znalezc nie moga ,chociaz wszyscy po polsku mowia...
          Wczoraj obejrzalem Studio Polska , okolo 1 , 5 godziny zenujacego widowiska , zenujacego dla wszystkich bez wyjatku uczestnikow....
          m.youtube.com/watch?v=EoI4NDTHdMo
          • 5magna Re: Czy warto było ? 21.01.18, 21:06
            Raz jeden Kanadol powiedzial mnie. Ja znam Polakow. Raz bylem miedzy nimi I ciekawe co zauwazylem... Wszyscy w pokoju mowili na raz.....
            • karbat Re: Czy warto było ? 21.01.18, 21:54
              ;)
              nie sluschaja ,,, nie staraja sie zrozumiec ...
              kazdy chce szybko wyslowic , wykrzyczec swoje mondrosci ;)

              sprobuj posluchac tzw dyskusji w polskiej telewizji

          • bywszy2 Re: w moim miescie+ 21.01.18, 22:18
            yurek11111 napisał:

            > Problem w tym ze tam nawet wspolnego jezyka znalezc nie moga ,chociaz wszyscy po polsku mowia...

            <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
            w okresie Solidarnosci bylo az 5 klubow polskich.
            A jeden nawet sie nazywal "klub milosnikow Lwowa"
            Wszscy chyba uzywali tej samej mowy.
            Ale dogadac sie nie moga.
            Zreszta sami sie podzielili na tzw. Polakow szlachetnych i holote - to za Jaruzelskiego.
            • 5magna Re: w moim miescie+ 21.01.18, 22:22
              Right on bwszy tu tez szlachetni I holota.....
              • bywszy2 Re: powaznie?+ 22.01.18, 00:01
                5magna napisał(a):

                > Right on bwszy tu tez szlachetni I holota.....
                <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                W Kanadzie?
                • 5magna Re: powaznie?+ 22.01.18, 06:58
                  W malych miejscach mniej ale w duzych jak Vancouver czy Toronto to kwitnie......
    • zeitgeist2010 To byla naturalna i nietrudna decyzja 21.01.18, 19:54
      interesowalem sie jezykam i swiatem i wyruszenie w otwarty swiat bylo dla mnie logiczna i konsekwentna koleja rzeczy.

      Nie bylem nigdy u"ciekinierem" i "saksiarzem." Bylem co prawda bez grosza ale znalem jezyki i znajdowalem sie na takim samym poziomie jak inni mlodzi ludzie.

      Byly twarde momenty i walka ale to to tylko zahartowalo moj charakter. Czlowiek staje sie niezniszczalny i niesmiertelny.
      Oczywiscie wiele rzeczy zrobilbym inaczej. Na przyklad osiedlil sie w Brazylii albo porownywalnym cieplym klimacie nawet gdyby to oznaczalo troche biedniejsze zycie, bo slonce i cieplo jest dla mnie doslownie eliksirem zycia.
      Wazniejszym od bogactwa i wladzy.

      • bywszy2 Re:?+ 21.01.18, 22:22
        Czlowiek,ktory musial parac sie solidna i uczciwa prace spiewal inaczej.
      • jbb3 Re: To byla naturalna i nietrudna decyzja 28.01.18, 04:12
        Zeitgeist2010 napisal:"" Bylem co prawda bez grosza ale znalem jezyki i znajdowalem sie na takim samym poziomie jak inni mlodzi ludzie. " Samo zycie. Pozdrawiam. Tez bylem w takiej sytuacji, bez jezykow ale z wiedza techniczna. JBB
    • borrka Był fun! 21.01.18, 20:12
      Czytając wasze odpowiedzi, zastanawiałem sie:
      czy zmienielbym "pryncypialnie" cos w moich posunieciach, gdybym (załóżmy) mógł?

      Nic, poza kosmetyką.
      Dzialalem poprawnie - to inni czasem nie dorastali do mnie:)
      Był ogólnie fun i chyba na wiecej nie byloby mnie stać.
      Raczej nie byłoby.
      • polski_francuz Re: Był fun! 21.01.18, 21:00
        Decyzje? Kilka razy byly. Ale, nie oklamujmy sie. Czesto przymuszaly okolicznosci. Jedna bardzo wazna zyciowa decyzje podjelem bo dalem slowo i sie go trzymalem. Dla luksusu jego dotrzymania. Bilans jest chyba pozytywny i sumienie, w odroznieniu od kolezanki malzonki, mi nie dokucza:)

        PF
        • 5magna Re: Był fun! 21.01.18, 21:09
          Ja tez bym pojechal do cieplego ktimatu ale nie tam gdzie by mogli mnie obciac glowe.....
          • karbat Re: Był fun! 21.01.18, 22:00
            5magna napisał(a):

            > Ja tez bym pojechal do cieplego ktimatu ale nie tam gdzie by mogli mnie obciac
            > glowe.....

            im dalej , tym czesciej bedziesz konfrontowany z takimi myslami
            nie na darmo Niemiec oglosil Majorke swoim kolejnym landem ;)
            wiedza co dobre , cieplo , dobre wino i co dobrego zujedza to ich
      • yurek11111 Re: Był fun! 21.01.18, 21:29
        I to jest najwazniejsze borrka, przekonanie o tym ze wybrana droga zyciowa jest prawidlowa , a nigdy nie mozemy sprawdzic co by bylo gdybysmy poszli inna droga , pozostaja domniemania i domysly , moze gdybys zostal na obczyznie mialbys dwa razy wiecej 'fun'u a moze......
        Ogladalem kiedys film o facecie ktorego dalsza czesc zycia bylaby rozna w zaleznosci od tego jaka droge wybralby podazajac do pracy , w zyciu takiej mozliwosci porownania nie ma....
        • borrka Dziwnie bywa z "drogą życiową"... 22.01.18, 10:28
          Pare lat temu spotkałem kolegę z liceum, profesora na MIT.
          I otóz oświadczyl nam, że ... ponióśl "zyciową klęske" w karierze zawodowej.
          No, sky is the limit, ale Kopernikiem planowal zostać ?:)
          • polski_francuz Ups and downs 22.01.18, 11:26
            Pewnie sie porownal z kolegami. Moja "madrosc zyciowa" jest taka, ze ma sie "ups and downs". Z wiekiem sie czlowiek na downs uodpornia. I tam, ja sam, moge miec 5 porazek zanim wpadne w depresje. Drzewiej bywalo o wiele gorzej, tzn o wiele szybciej sie czulem dennie. Skada ta nauka? Ano oczywiscie z porazek. Albo cie zabija albo cie naucza. Zalezy od Ciebie.

            Teraz mam up bo wkrotce nowa ksiazka wyjdzie. Ale na pewno sie za nim kryje jakis down. Te downs bowiem bardzo lubia jak jestes zbyt wysko i zbyt pewny siebie:)


            PF
    • lont12 Re: Czy warto było ? 21.01.18, 21:48
      należałoby zapytać mojego kolegę, który się w Sydney zapił na śmierć
    • j-k Warto było wyjechac i warto bylo wrocic :) 22.01.18, 00:21
      jako "Solidaruch", dzialacz "S" - wyjechalem tuz po stanie wojennym,
      - gdy w 1983 bylo w kraju b. "DUSZNO".

      tez narobilem nieco publikacji i w polowie lat 90-tych chcialem wrocic.
      praca na Uczelni czekala, a mieszkanie tez bylo.

      Nie wrocilem, bo stanowcze veto postawila Slubna.
      - jak to kobieta - polubila "zachodnie" Luxusy, ktore mnie kompletnie nie ruszaly.

      No coz, zamiast Polski wybralem calosc rodziny.
      - ale to nie jest smutne.
      smutne jest to, ze uzgodnilismy
      ze na zblizajaca sie emeryture wracamy oboje do kraju.
      - ale nie da sie.
      upadek polskiego systemu ochrony zdrowia (co w zeszlym roku doswiadczylismy)
      to uniemozliwia
      trzeba bedzie zblizyc sie nad polska granice
      ale pozostac po zachodniej stronie Odry i Nysy.
      - co nie jest dla mnie straszne. - gdyz w latach 78-80. w NRD/DDR pracowalem :)

      ERGO: - kazdy wyjazd rozwija, ale Ojczyzna pozostaje Ojczyzna.
    • karbat Re: Czy warto było ? 22.01.18, 00:50
      j-k napisał:

      > trzeba bedzie zblizyc sie nad polska granice
      > ale pozostac po zachodniej stronie Odry i Nysy.

      strategia ... siedziec w Germanii, wydac w Polsce ... , do czego zycie nie zmusza

      Goerlitz pieknie odrestaurowane ,wszyscy mlodzi nrdowcy pouciekali do reichu ,
      troche renciostow z zachodu . po drugiej stronie rzeki swojski folklor .

      > ERGO: - kazdy wyjazd rozwija, ale Ojczyzna pozostaje Ojczyzna.

      powinienes wspolnie , razem z gawedziarzem p-f , napisac ksiazke

      " polscy wloczedzy " , " polscy nomadowie " ,
      " polscy koczownicy " , " sieroty po komunie " ;)

      co jak co , ale tytul juz macie .
      • j-k Warto było 22.01.18, 01:00
        karbat napisał: strategia ... siedziec w Germanii, wydac w Polsce

        siedziec w Giermanii i tam sie leczyc.
        do Polski wpadac turystycznie przez bliska granice

        - cos pomoglem ?
        • karbat Re: Warto było 22.01.18, 01:16
          j-k napisał:

          > - cos pomoglem ?

          ?
          no , ladnie tam . ale qrde nie wytrzymalbym tam tygodnia . chyba , ze z kare .
          zyc w mauzoleum za zycia ...
          biegac za rzeke , by sie odkazic ... jak ktos lubi , mozna .
          • j-k pociesze cie. 22.01.18, 01:19
            po wschodniej stronie Nysy pivo jest w knajpie dwa razy tansze.

            i LEPSZE.

            Buenas Noches.

            • karbat Re: pociesze cie. 22.01.18, 01:31
              j-k napisał:

              > po wschodniej stronie Nysy pivo jest w knajpie dwa razy tansze.
              > i LEPSZE.

              wierze ci , ale na piwo mnie nie nabierzesz . chyba ze goracym latem ;)
              zima jakos mi nie przechodzi , ani nie podchodzi
              no chyba ze lekkie ; reissdorf, frueh koelsch
            • amg10 Powaznie ??????? 23.01.18, 01:35
              j-k napisał:

              > po wschodniej stronie Nysy pivo jest w knajpie dwa razy tansze.
              > i LEPSZE.

              Lepsze ?? Cos takiego !!! Polskie piwo lepsze od niemieckiego !!!!

              Toz to panie SZOK !!!
              • j-k Powaznie 23.01.18, 19:58
                amg10 napisał:
                Lepsze ?? Cos takiego !!! Polskie piwo lepsze od niemieckiego !!!!
                Toz to panie SZOK !!!


                i od czeskiego tez.
                takich czasow dozylismy.
                • de_oakville Polskie piwo 25.01.18, 12:02
                  j-k napisał:

                  > amg10 napisał:
                  > Lepsze ?? Cos takiego !!! Polskie piwo lepsze od niemieckiego !!!!
                  > Toz to panie SZOK !!!
                  >
                  >
                  > i od czeskiego tez.
                  > takich czasow dozylismy.

                  Ja bym powiedzial, ze polskie piwo jest teraz rownie dobre jak piwo czeskie czy niemieckie.
                  Czy od razu lepsze? Kwestia gustu. Byc moze lepiej nam smakuje, bo pijac je mamy nie tylko przyjemnosc z picia piwa, ale dodatkowa przyjemnosc, ze to jest nasze polskie piwo, wcale nie gorsze od innych swiatowych piw.
                  • borrka "Piwo" nie jest kategorią jednolitą 25.01.18, 12:08
                    Cienkie piwa bawarskie i kwasne północnoniemieckie, to najwyżej napoje piwopodobne.
                    Dobre piwo z Nadrenii-Pln.Westfalii jest ciągle lepsze od wiekszosci polskich, choc róznice nie są dramatyczne.
                    Małe browary, to osobna bajka.
                    • borrka PS. 25.01.18, 12:19
                      W Dederowie dominują piwa typu "północnego".
    • engine8 Re: Czy warto było ? 22.01.18, 03:29
      "jak oceniacie dziś swoją decyzję ?"

      Decyzja byla wlasciw z wielu punktow widzenia. Generalnie mozna to okreslic ze w Polsce nigdy nie milibysmy takiej "jakosci zycia".
      I tej decyzji nigdy nai jedno z nas nie zalowalo i nigdy nie planowalismy powortu na stale. Nawet opcja czestego, regularnego czasowgo pobytu zostala zaniechana. Ta opcja (czasowego czy stalego powrotu) istnieje jedynie kiedy bylaby tak koniecznosc.
      Gdybym znow stanal przed taka decyzja teraz - porownujac obecna Polske to ciagle bym to zrobil.
      W Polsce zmienilo sie bardzo duzo ale ciagle zycie codzienne jest trudniejsze pod wieloma wzgledami i bardziej stresujace ze wzgledu np na trudna komunikacje drogowa, klimat, biurokracje i ludzkie charaktery. Jesli z tym jakos mozna zyc to opieka medyczna jest jaka jest a jest pod psem... Tutaj moze kosztuje mnie wiecej ale wole zaplacic i miec opieke dobra niz placic i nie miec.. Wlasnie rozmawialem z rodzina w Polsce...Jest osoba ciezko chora i lekarz dal skierowanie do szpitala a szpital nie przyjal bo ne ma miejsc i kazal czekac kilka dni az sie cos zwolni.... i co robic?



      • 5magna Re: Czy warto było ? 22.01.18, 07:04
        J-K to madry jak Salomon. W Polsce chorowac w Niemczech sie leczyc....Chlac w Polsce, leczyc kaca w Niemczech.
      • 5magna Re: Czy warto było ? 22.01.18, 07:10
        Czolgac sie na cmentarz.......
    • borrka Pytanie uzupełniające 22.01.18, 09:58
      Bo nie warto wątku zaczynac.

      Jak oceniacie swoje polskie wyksztalcenie i doświadczenie zawodowe na tle pracy zawodowej za granicą?

      Od razu mówie:
      ja (Politechnika Warszawska plus resortowy instytut R&D) daje 100/100 punktów w rankingu przydatności zdobytych umiejetności fachowych.
      Żadnych braków, za to wieksza elastyczność w działaniu, a miałem fart i zacząłem w Rajchu z wysokiej półki.
      Gorzej "PR zawodowy", coby to nie mialo znaczyc.
      • polski_francuz Re: Pytanie uzupełniające 22.01.18, 10:21
        PWr daje 101/100. Bylismy bardzo dobrze przygotowani. Engine, moze tylko poswiadczyc. Z mojego "dekarskiego" doswiadczenie dodam, ze dydaktyka byla lepsza od badan. To badania uniwersyteckie trzeba w Polsce za uszy do gory pociagnac.

        PF
        • bywszy2 Re: dla statystyki+ 22.01.18, 12:38
          Trzy miesiecy zostalo do matury radzieckiej.
          Chruszczow zapedzal do pracy - wiec zawod tokrza zobylem w szkole i praktyce na fabryce.
          Rok - gymnazium polskie.Matura.
          AGH - Wydzial Maszyn.Zaklad Badan i Doswiadczen.Sztygar jednoczesnie.
          Szwecja:
          Polak z Instytutu Slawistyki,tlumacz przy okazji,tlumaczac moj dyplom mgr inz. napisal,ze jestem technikiem.
          Na moj protest stwierdzil,ze nie moge sie rownosc do poziomu Szwedzkiego inzyniera.
          Poslalem go na ...!
          Jakby tam nie bylo dalem sobie rade.
          I jako konstruktor.I jako szef od konstrukcji.I jako prowadzacy zajecia w Volvo,SAAB.
          W pracy w Stoczni.A takze w automatyzacji przedsiebiorstw - logistyka.
          Sam nauczylem sie kilku programow konstrukcyjnych.I innych tego uczylem.
          Ale jest jeden szkopul:
          Nikogo nie interesowal moj dyplom(i mojej zony tez).
          I tak jak przywiozlem go w teczce z Polski - nigdy go z niej nie wyciagnalem.
          Opinie uslyszalem od jakiegos buca z Atlas Copco z Kiruny,sprzedajacego urzadzenia dla Polskiego Zaglebia,ze polscy inzynierowie sa do d...,bo nic nie umieja.
          Wiec otrzymanie pierwszej pracy w Szwecji,bez zadnych referencji byla nie lada sztuki.
          Referencje,byly wymagane.Poniewaz zwolnic "nieudacznika" w Szwecji wymagalo nie lada sztuki.
          Ale zakwaska radziecko-polska + zydowski leb+katolickazona sprostaly wszystkim niepowodzeniom.
          Musialem sie duzo uczyc.Bo samo przygotowanie uczelniane nie wystarczy.
          • borrka Polak potrafi, Bywszy... 22.01.18, 13:32
            I to cała tajemnica Twoich sukcesów - uczelnie w polskiej komunie byly troche inne, ale wcale nie gorsze.
            W CCCP była za to przepaść miedzy renomowanymi w Moskwie, czy Pitrze, a prowincją w respublikach.
      • yurek11111 Re: Pytanie uzupełniające 22.01.18, 14:52
        Ekonomii na polibudzie uczylem sie z ksiazki 'geniusza' od ekonomii socjalistycznej Oskara Langego a jak ta ekonomia sie w zyciu sprawdzila to wszyscy wiedza , z obecnych ciagle zywych przykladow , to 'ekonomiczne tygrysy' (bez klow i pazurow😀)Kuba i Wenezuela , wiec cala nauka psu na bude sie zdala w zyciu na emigracji...
        Co innego dwa lata 'prawa' przerwane wyjazdem , to sie przydalo bo chociaz przepisy prawne sa w poszczegolnych panstwach rozne to znajomosc interpretacji i zrozumienie schematow rzadzacych prawem jest wszedzie przydatne , niezaleznie gdzie sie czlowiek prawa uczyl...
      • engine8 Re: Pytanie uzupełniające 22.01.18, 18:16
        Powiem Ci jedynie to ze pierwsza prace po przyjezdzie dostelm po 4 miesiacach kiedy moglem sie ledwo ledwo porozumiec po angielsku... i praca byla w zawodzie i pozycja inzyniera....

        Czego nas nauczono to tego ze mielismy pojecie teoretyczne praktycznie o wszytkim co bylo zwiazane nie tylko bezposrednio ale i posrednio z zawodem oraz nauczono nas myslec a takze szybko zaadoptowac sie do nowych wymagan.
        Ja dodatkow w akademiku sam sobie poskladalem "Elizabetke" i pare telewizorow w wersjach ulepszonych (mielismy dostep do jugoslawianskich glowic zintegrowanych i instalowalismy zamiast polskiego mechanicznego przelacznika kanalow)...tak ze i mialem troche zdolnosci praktycznych.

        Jak sie zabieralem do probemu elektronicznego to mialem i pojecie o mechanice i fizyce i chemii tak ze generalnie mozna mnie bylo wykorzystac wszedzie.. W jednej z pierwszych prac - startupie, mielismy grupe projektantow - jeden byl od elektroniki analogowej, jeden od cyfrowej, jeden programista i inzynier mechanik do tego aby sie to wszytko kupy trzymalo...
        Ja po niedlugim czasie mialem swoje rece wszedzie..
        Projektowalem uklad analogowy, dolaczylem do niego kontrole cyfrowa i napisalem sobe w Pascaly prosty program i sam go urochomilem i przetesowalem a mechanikow z poradzilem ze jak przperojektuje swoja mechanike troszke to urzadzenie bedzie o wiele prostrze i latwiejsze to produkcji.

        Jednego czego mi brakowalo to jezyka.... Niestety na roku byl dostepny chyba jeden kurs angileskiego.. i uczylem sie niemieckiego (rosyjski pomijam - przydal sie to tego aby miec dostep do super tanich podrecznikow na studiach).
        • engine8 Re: Pytanie uzupełniające 22.01.18, 23:24
          Ogolnie to chyba bylismy przeuczeni i przladowani...
          Wyglada na to ze na Politechnikach zakladano ze na Uniwesytety i ich zdolnosci liczyc nie mozna wiec inzynier musial studiowac bardzo doglebnie matemtyke, fizyke i chemie.... aby sobie wszedzie sam poradzic. Nawe na elektronice musielismy wiedziec nie tylko jak czytac mechaniczne rysunki techniczne ale jeszcze je wykonywac i to tuszem.
          Hey, prof (mgr inz) Holuszko to byl talent do maltretacji studentow.
          Kolega sobie wybral bardzo latwy projekt oslony to jakiegos urzedzenia i zrobil za duze dziurki...i Holuszka go oblal bo stwierdzil ze otwory wentyalcyjne byly za duze - tzn grubsze niz srednica placa niemowlaka i dziecko moglo tam wlozyc paluszek... A ja mialem chyba ostatni i najgorszy - projekt mostu przez rzeke chyba ze 30 m szeroka.
          Dobrze ze brat byl wtedy na mechanicznym to wszytko mi zrobil...pare skrzynek piwa mnie to kosztowalo.
          Ale sie przydalo musze przyznac....Jak syn byl w szkole podstawowej to mieli projekt aby zrobic konstrukcje z deseczek do lizakow i kleju chyba na jakies 20 cm dluga tak aby mozna bylo oprzec ja na 2 ceglach i trzecia polozyc na tej konstrukcji.... Jak ja mu zrobilem to nauczyciel to zlamal dopiero jak sam na tym sam stanal..
          • polski_francuz Re: Pytanie uzupełniające 23.01.18, 06:00
            Nie krytykuj Houszki. Mnie pomogl przy projektowaniu urzadzenia prozniowego przy doktoracie. Pamietam tez jego pragmatyczne podejscie do rysunku technicznego: mielismy rysowac od reki na papierze pakunkowym "bo tak bedzie w produkcji". I tak bylo.

            Dzieki takim ludziom jak on, zaczelem czuc mechanike. I bardzo dobrze, bo teraz mam studentow z mechanicznego. Tam teraz ida najlepsi i najlepsze.

            PF
            • yurek11111 Z tego Holuszki to rzeczywiscie byl niezly jajcarz 23.01.18, 22:05
              Wrzucilem go w wyszukiwarke i takie cos mi wyszlo , chyba to ten sam o ktorym Wy mowicie ...

              "Chyba na drugim roku (IV semestr ?) mieliśmy z prof. Hołuszko wykłady, a nasza grupa też ćwiczenia z konstrukcji .W ramach ćwiczeń każdy miał indywidualny temat. Nasza grupa miała ćwiczenia o 730 w poniedziałki, a prof. Hołuszko znany był z zamiłowania do polowań i chyba dlatego w poniedziałki robił wrażenie przemęczonego i niewyspanego, albo może te nasze prace tak go nudziły i dlatego zdarzało mu się zdrzemnąć przy sprawdzaniu prac. Mojego tematu nie pamiętam, ale pamiętam, że Andrzej Goik miał zaprojektować jakieś skomplikowane sprzęgło magnetyczne , zapewniające izolację elektryczną, wodoszczelność i coś tam jeszcze. Na pierwsze konsultacje Andrzej przyniósł na brystolu (co prawda jeszcze w ołówku), pięknie rozrysowanie złożenie i kilka rysunków detali.
              Rozpoczął referowanie, ale gdy po pewnym czasie zauważył, że profesor normalnie drzemie, przerwał i zamilkł. To obudziło profesora, dwoma zamaszystymi ruchami przekreślił Andrzeja rysunek i spokojnie dodał “ Panie to jest bzdura !”. Na następnych dwóch zajęciach sytuacja się powtarzała. Gdy za czwartym razem Andrzej usłyszał “ Panie to jest bzdura !” nie wytrzymał i błagalnym głosem zwrócił się do Profesora –“ Panie Profesorze ja już nie mam sił, proszę mi coś podpowiedzieć, bo ja już nie wiem co mam robić, ja naprawdę nie wiem jak to zaprojektować”. Profesor chwilkę się zastanowił i zapytał czy zna j. niemiecki, Andrzej na to “pochodzę z Zabrza i trochę znam niemiecki”, to Profesor na to “ wie Pan jest tak książka Der Bauelemente der Feinmechanik i tam jest gotowe takie sprzęgło”. Na następne zajęcia Andrzej przyszedł dumny bo znalazł tę książkę, było tam podobne funkcjonalnie sprzęgło, ładnie go przerysował i gdy Profesor po ocknięciu się postawił znów zamaszyście dwie skrzyżowane kreski i wyrzekł “ Panie to jest bzdura !” Andrzej nie wytrzymał i prawie wykrzyczał z wyraźną pretensją w głosie “ Ależ Panie Profesorze to jest sprzęgło z tej książki, którą mi pan polecił Der Bauelemente der Feinmechanik”. Na to Pan Profesor ze stoickim spokojem – “ a co to w książce nie mogą się mylić” .

              pwr-66.wroclaw.pl/wspomnienia.html#julek
              Dlugo sie rechotalem ....😀😀😀
              • engine8 Re: Z tego Holuszki to rzeczywiscie byl niezly ja 23.01.18, 23:08
                O tak,,, juz w pierwszym dniach starsi nas poinformowali ze jak profesor bedzie opowiadal o lozyskach to ktos sie go ma zapytac jak sie te kulki wklada a profesor spojrzy i odpowie... "phi, damskie pytanie"... a potem wytlumaczy..
                No i tak bylo ....kiedy po jego odpowiedzi cala sala gruchnela smiechem ,,,pan profesor byl dumny ze swojego dowcipu.... Teraz by do pierdla poszedl za te "damskie pytania" hehehehe
                I na piewszych zajciach nas od razu wszytkich ostrzegl zeby tego przedmiotu nie traktowali za lekko i mowil "Radze wam - kupcie sobie trampki juz teraz bo bedzie u mnie biegac jak na olimipiadzie.." No i biegalismy ,,,
                A ta niemiecka ksiazka Der Bauelemente der Feinmechanik to tez byla jego Biblia,,,,, trzeba bylo ja miec i aby zaliczyc to najlepiej bylo przychodzic czesto do niego na konsultacje - zksiazka oczywiscie...nie bylo problemu sie dostac bo nikt sie nie pchal jako ze szlo sie tam jak do dentysty - wychodzilo sie opierdzielonym i obrzuconym roznymi niemilymi slowami .. trzeba bylo chodzic regularnie i przychodzic z madrymi pytaniami (mozna je bylo dostac od kolegow) i wtedy wiadomo ze student powazny a Pan profesor pomocny.
                Na wyklady zawszy przychodzil z duzym suwakime w kieszeni i na nim pokazywl wszytkie sily....No i bron boze jakby u kogos zobaczyl kalkulator (o co bpgatsi albo ci co wrocili z zagranicy) to juz mieli przechlapane.... a niektorzy mieli takie "Texas Instrument" i sie z nimi obnosili - porzadny inzynier nie rozstawal sie z suwakiem.
                • zeitgeist2010 o moj ty panie boze 25.01.18, 19:47

                  "inzynierzy" i "naukowcy". To Polska dlugo jeszcze bedzie furmanka stala przeciwko samochodom i komputerom.

                  Dzieki Bogu humanistyka stala na przyzwoitym miedzynarodowym poziomie. rozumienie historii, geografia, logiczne myslenie i analiza
                  • engine8 Re: o moj ty panie boze 26.01.18, 18:16
                    No smutne to troche trzeba przyznac ..
                    I spojrz dookola na zainteresowanie - czym sie mlode pokolenie interesuje i co je pociaga?
                    Mozesz wystawiac najlepsza sztuje w Teatrze i zrobic super koncert muzyki klasycznej.... i ile osbo sie pojawi?
                    Jak ide na cos takiego to pierwsze co sie rzuca w oczy to przecietna wieku uczestnikow...
                    A wystarczy ze pokaze sie nowy ipfone to kolejki dwa dni wczesniej sie ustawiaja...i to nie tylko mlodzi.

                  • jbb3 Re: o moj ty panie boze 28.01.18, 04:23
                    Do Pana Zeitgeist2010, Jak zwykle ma Pan racje. Pozdrawiam JBB.
      • a_ksiegowy Re: Pytanie uzupełniające 31.01.18, 20:58
        Podczas mojej ostatniej wakacyjnej wizyty w Polsce, spotkałem się z rekruterem - tak podrażnić się trochę.
        Jestem wyuczony w NY i za mną 20+ lat pracy w ryzyku operacyjnym.
        Oferta $$$ w Polsce była o 30% niższa od tego co zarabiam obecnie - co patrząc z punktu widzenia siły nabywczej to pi razy oko dwa razy lepiej od mojej obecnej pensji.
        Ale ze kasa to nie wszystko - wiec jestem dalej w US.
        Myślałem potem - ile by to musiało być żeby zostawić normalne życie w US i zmusić rodzinkę do przeprowadzki - i doszedłem do wniosku że ze dwa razy więcej niż obecnie.

        AK
    • szwampuch58 Re: Czy warto było ? 22.01.18, 13:38
      wasz prezydent dobiera sie do was,panowie z USA ?
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22928182,lekarz-polskiego-pochodzenia-od-40-lat-mieszka-w-usa-nagle.html#Czolka3Img
    • borrka Zbliża sie 50 rocznica 22.01.18, 14:24
      Początku polskiej fali emigracyjnej.
      1968 bez wątpienia zapoczątkowal emigrację na wielką skale

      Osobiście nigdy nie zapomnę kolegów przychodzacych nieoczekiwanie z informacją "w czwartek wyjeżdżam".
      Na Gdański mialem blisko.

      Czasem zostawiali jakies ksiażki, ale skłamałbym twierdząc, że ci bardzo młodzi ludzie przeżywali jakiś dramat:
      w tym wieku było to dużo bardziej wypuszczenie z gomułkowskiej klatki.
      Lecz atmosfera bywała melancholijna, a sam wyjazd umilali nieraz panowie z resortu.
      I często mielismy kaca po pożegnaniu:)

      Ciekawe, jak obecna "wadza" będzie obchodzic Marzec ?
      • yurek11111 Re: Zbliża sie 50 rocznica 22.01.18, 15:13
        Ktos tam bedzie obchodzic rocznice,Polska i Polacy nie maja nic do tego, wazne ze TY dostaniesz 'billa' do zaplacenia , tak jakos do marca to chyba bedzie juz decyzja amerykańskiego Senatu o zatwierdzeniu Aktu nr 447....
        • borrka To bodajże podstawa... 23.01.18, 14:55
          Cywilizacji.
          Chrzescijanskiej nawet.
          Prawo wlasnośći - ja w duzym stopniu uważam, ze Zydzi maja racje: zagazowanie nie odbiera praw dziedziczenia.
          • yurek11111 Re: To bodajże podstawa... 23.01.18, 22:45
            Wyglada ze nie znasz tematu, na dzis w Polsce spadkobiercy po zagazowanych, moga sie zglaszac i sie zglaszaja , i o ile przed polskim sadem udowodnia ze ich roszczenia sa uzasadnione to otrzymuja zwrot spadku w naturze a w razie niemoznosci zwrotu ,wyplacane sa im odszkodowania ,natomiast jezeli spadkobiercy sie nie zglaszaja to caly majatek przechodzi na skarb panstwa i wlasnie o majatek pozydowski co do ktorego nie ma indywidualnych spadkobiercow chodzi , bo amerykanscy Zydzi zadaja by pieniadze za ten majatek zostaly wyplacone .....organizacjom zydowskim , ktore zadnymi spadkobiercami nie sa , a zadaniom nadaja charakter prawny forsujac uchwalenie przez USA ustaw popierajacych ich zadania ...
            www.tvp.info/35700355/organizacje-zydowskie-przepychaja-ustawe-ktora-moze-kosztowac-polske-miliardy
            • borrka Istotnie, slabo znam 24.01.18, 01:08
              Ale domyslny kontrargument jest dosc przekonywujący:
              bezprecedensowo zbrodnicza próba eliminacji dużej społecznosci, wymaga nietypowych regulacji prawnych wobec spadkobierców, przynajmniej w cywilizowanych krajach.
              • yurek11111 Re: Istotnie, slabo znam 24.01.18, 02:22
                Dalej nie rozumiesz ze nie o spadkobiercow tu chodzi , a do tego teza ze "bezprecedensowo zbrodnicza próba eliminacji dużej społecznosci, wymaga nietypowych regulacji prawnych wobec spadkobierców, przynajmniej w cywilizowanych krajach." znakomicie wpisuje sie w roszczenia Polakow o reparacje wojenne od Niemiec , tym bardziej ze ta spolecznosc miala obywatelstwo polskie....
                Mozna by sprawy polaczyc , z sumy otrzymanej od Niemcow przeznaczyc 15 -20% dla Zydow bo przeciez z wiekszosci ich majatkow to tylko kupa gruzu zostala , do tego Stany nie maja zadnej prawnej jurysdykcji do uchwalania/zadania wyplat odszkodowawczych dla jednego Narodu od drugiego Narodu a jednak wysylajac do Polski listy z wezwaniem do zachowania praworzadnosci , sami uchwalaja ustawy lamiace prawo....
                Na marginesie hucpy amerykanskiej z 447 nalezy pamietac ze Polska sprawe roszczen obywateli amerykanskich o odszkodowania od Polski zalatwila w 1960 r porozumieniem pomiedzy owczesnym polskim rzadem a rzadem USA , ktory za 40 milionow dolarow ktore Polska Ameryce wyplacila , podjal sie zadoscuczynic wyplacajac odszkodowania wszystkim amerykanskim obywatelom ktorzy w stosunku do Polski wysuwaliby roszczenia ...
                Wyglada ze jankiesi kase wzieli a teraz kosztami odszkodowan chca powtornie Polske obciazyc...
                • yurek11111 Re: Istotnie, slabo znam .Jezeli chcesz dowiedziec 24.01.18, 23:11
                  ...sie wiecej o faszystach i 447 to obejrzyj ten material ...

                  m.youtube.com/watch?t=1132s&v=1fPME7lH8c8
        • bywszy2 Re: Zbliża sie 50 rocznica+ 23.01.18, 15:24
          yurek11111 napisał:

          > Ktos tam bedzie obchodzic rocznice,Polska i Polacy nie maja nic do tego, <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
          Wspomnialem juz,ze u pana zajczki sie ...!
          Tak historycznie biorac,to jest to rocznica nastapienia przemian.
          No,ale z historia niektorzy sa na bakier.
          Jako przyklad:
          deser.gazeta.pl/deser/56,111858,22928827,tort-swastyka-z-wafelkow-i-mundury-wehrmachtu-to-jest.html#MT2
    • zeitgeist2010 rozne sa punkty odniesienia 22.01.18, 18:20
      Wsluchujac sie w publikowane tutaj zwierzenia i refleksje uderzaja mnie 2 rzeczy:

      1. Odnosi sie wrazenie ze Wiekszosci brakuje roznych aspektow Polski, jej kultury, kontaktu z rodzina, znajomymi ludzmi, srodowiskami i swojskiego samopoczucia. Zostali na emigracji z roznych zewnetrznych pobudek: przypadek w trakcie stanu wojennego czy status materialny. Chyba nikt nie opuscil Polski swiadomie i dobrowolnie, z ciekawosci swiata i potrzeby spelnienia wlasnych marzen i idealow. Mam wokol siebie US-amerykanow, ktorzy opuscili USA, bo nie pasuje im to wszystkko, co naprzyklad oferuje teraz Trumpowszczak. Niemcow, ktorzy opuscili rodzinne ziemie, zeby miec dostep do szczodrej i latwo dostepnej przyrody, egzotyczniejszej kultury i lepszego klimatu.

      2. Wiekszosc, o dziwo!, identyfikuje sie niezwykle uczuciowo z nowym krajem. Na pozytywnie. Jest to o tyle dziwne, ze wiekszosc znalazla sie tam przypadkowo i zaczynala od statusu obcego imigranta. Niewykluczone ze ten status wyobcowania trwa do dzisiaj.

      Osobiscie nie naleze do tych kategorii. Jestem Polakiem z racji mojej pierwotnej tozsamosci, polskiego wychowania etycznego i intelektualnego oraz jezyka rodzinnego. Mozna byc wielojezycznym ale Muttersprache, Native Language ma sie tylko jeden.
      Oczywiscie istnieje bilingualizm a nawet 3 jezyki rodzinne. Mialem dobrego znajomego – Irakijczyka-, ktory mial rodzicow Kurda i turczynke a wyrosl w jez arabskim. Perfekcyjna trojjezycznosc.

      Nigdy nic mi z Polski nie brakowalo. Szczerze powiem, ze bardzo mi w Polsce przeszkadzalo chamstwo i nachalnosc, brak respektu dla sfery prywatnej czlowieka. Przeszkadzal mi komunizm i nudzila etniczna homogenicznosc.

      Po raz pierwszy pojechalem do kraju po 30 latach. Nic dramatycznego nie przezylem w sferze duchowej. Zaniedbane przychodnie lekarskie i inne srodowiska przygnebily mnie. Radosne bylo jednak spotkanie bliskich w dawnym kraju, we wspolnym dla wszystkich srodowisku.

      Nie czulem sie jednak jak w domu. Mój dom jest gdzies indziej.

      Mam swoja wlasna rodzine i wlasny model zycia.
      Okreslilbym go jako oswiecony europejski. Doswiadczylem glebokiego zadomowienia w dwoch krajach poza PRL-em. Ale nigdy bym nie odczuwal jakiejs wdziecznosci czy podziwu dla ktoregokolwiek z nich. Nic specjalnego od nich nie otrzymalem. Wszystko zawdzieczam wlasnej ciezkiej pracy i zdolnosciom.

      Ale powtorze, kazdy spelniony czlowiek, nawet komfortowo multi-kulturowy, potrzebuje pierwotnej tozsamosci i identyfikacji. Moja jest polska. Dlatego zawsze bede kibicowal za bialoczerwonymi.

      Dlatego tez zdarza sie, ze odczuwam pewna doze irytacji, gdy obce ciala, powsinogi i duchowo bezdomne przyblędy zostawiaja extrementy tu i tam na tym forum i pozwalaja sobie na opluwanie Polski .

      Moja filozofia zyciowa jest taka, ze gardze politykami, kazdym panstwem, autorytetem i wladza nad moja glowa.

      Wyjatkowo mierzi mnie tez urzednicza strona UE ale jestem za europejska integracja dla ludzi, ktorzy na nia zasluguja i do niej pasuja.



      • borrka Dwa razy przeczytalem :) 22.01.18, 18:45
        I doszedlem do wniosku, ze albo za krótko mieszkałem za granica i moze po 30 latach reagowalbym podobnie jak TY, albo nie nadaje sie do emigracji i zawsze bedzie mnie frustrowac poczucie obcości.
        Sklaniam sie do drugiej opcji, bo na miejscu czuje sie miedzy stacjami metra Plac Wilsona i Dworzec Gdanski:)
        • de_oakville Re: Dwa razy przeczytalem :) 23.01.18, 13:31
          borrka napisał:

          > Sklaniam sie do drugiej opcji, bo na miejscu czuje sie miedzy stacjami metra Pl
          > ac Wilsona i Dworzec Gdanski:)

          Dobre porownanie, z tym ze uwazam, ze dom jest tam, gdzie czlowiek czuje sie szczesliwy i spelniony. Lubie Warszawe i metro, miedzy stacjami Plac Wilsona i Dworzec Gdanski czuje sie rowniez wspaniale, choc jade ta linia nie czesciej niz raz do roku. W czasach studenckich mieszkalem niedaleko Dworca Gdanskiego, wynajmowalem mieszkanie przy ulicy Smialej.
          Przez wiele lat. Nigdy podczas urlopu nie moge odmowic sobie spaceru w tamte okolice - "lubie wracac tam gdzie bylem juz". Nie moge sie nadziwic jak zmienila sie okolica Dworca Gdanskiego. Natiomiast wychodzac w Warszawie z metra na stacji "Rondo ONZ" czlowiek czuje sie dzis prawie jak w Nowym Jorku, albo nawet lepiej (ze wzgledu na europejska "elegancje"). Jednak moje zycie tak sie ulozylo, ze jego najszczesliwsze w nim momenty przezylem nie w Polsce tylko w Kanadzie. I aktulanie jestem bardziej "u siebie" jadac metrem miedzy stacjami St. Patrick i St. Andrew czy miedzy Runnemede i St. George
          (mnostwo milych wspomnien z Toronto lat 90-tych). Ale niewykluczone, ze na bardzo stare lata wroce do Polski i bede w Warszawie ponownie u siebie. Jakby nie bylo mam rowniez wspaniale wspomnienia, zwiazane nie tyle z krajem, co z przyjaciolmi. Odwiedzam te ulice i patrze na bloki, gdzie nie raz spedzalismy dlugie wieczory pijac lekkie trunki i dyskutujac na rozne tematy. Wracalem kiedys noca z Mokotowa na Prage Poludnie (okolice Saskiej Kepy) idac Mostem Poniatowskiego. Wtedy bylo bezpiecznie. Dzis podobno juz nie jest.


          • borrka Śmiala , to moje rejony... 23.01.18, 14:47
            Byłe, bo teraz Wilsoniak.

            Takie miesjsce, jak dla mnie Warszawa, ma sie chyba jedno.
            Mimo, że mieszkałem i ciągle pomieszkuje w paru innych.
            Ale naprawde, mysle, że to kwestia charakteru:
            byłem w Rajchu, czy Moskwie w pelni zintegrowany - język, praca, koledzy, ale czułem sie na występach goscinnych.
          • zeitgeist2010 Re: Dwa razy przeczytalem :) 23.01.18, 18:40
            de_oakville
            >
            > Dobre porownanie, z tym ze uwazam, ze dom jest tam, gdzie czlowiek czuje sie szczesliwy i spelniony. Lubie Warszawe i metro, miedzy stacjami Plac Wilsona i Dworzec Gdanski czuje sie rowniez wspaniale, choc jade ta linia nie czesciej niz raz do roku. W czasach studenckich mieszkalem niedaleko Dworca Gdanskiego, wynajmowalem mieszkanie przy ulicy Smialej.
            > Przez wiele lat. Nigdy podczas urlopu nie moge odmowic sobie spaceru w tamte okolice - "lubie wracac tam gdzie bylem juz". Nie moge sie nadziwic jak zmienila sie okolica Dworca Gdanskiego. Natiomiast wychodzac w Warszawie z metra na stac ji "Rondo ONZ" czlowiek czuje sie dzis prawie jak w Nowym Jorku, albo nawet le iej (ze wzgledu na europejska "elegancje"). Jednak moje zycie tak sie ulozylo,
            > ze jego najszczesliwsze w nim momenty przezylem nie w Polsce tylko w Kanadzie.
            > I aktulanie jestem bardziej "u siebie" jadac metrem miedzy stacjami St. Patrick i St. Andrew czy miedzy Runnemede i St. George (mnostwo milych wspomnien z Toronto lat 90-tych). Ale niewykluczone, ze na bard zo stare lata wroce do Polski i bede w Warszawie ponownie u siebie. Jakby nie bylo mam rowniez wspaniale wspomnienia, zwiazane nie tyle z krajem, co z przyjac iolmi. Odwiedzam te ulice i patrze na bloki, gdzie nie raz spedzalismy dlugie wieczory pijac lekkie trunki i dyskutujac na rozne tematy. Wracalem kiedys noca z Mokotowa na Prage Poludnie (okolice Saskiej Kepy) idac Mostem Poniatowskiego. Wtedy bylo bezpiecznie. Dzis podobno juz nie jest.
            >

            >
            Z wdziecznoscia i zainteresowaniem czytam o nostalgii zwiazanej z polska architektura. MOge tylko skonstatowac , ze mnie nie bylo dane odziedziczyc tego typu nostalgii. Mimo ze w W-wie przezylem wspaniale 4 lata na Kickiego, Praga i Zoliborzu.
            Brydz, popijawy i niekonczace sie dyskusje o polityce.

            W innym miejscu pisalem o szwedzkim pojeciu ”smultronstället”, co oznacza miejsce o wyjatkowym znaczeniu, ktore kochamy. Bergman zatytulowal tak nawet jeden ze swoich najwiekszych filmow. Skomplikowane uzycie smultronstället (doslownie miejsce gdzie rosna poziomki) , poniewaz w filmie metafora ta uzyta jest w innej metaforze. Wedrowki w marzeniach do lat swojej mlodosci.
            Ostatnia rola wielkiego Victora Sjöströma. Jakze ten 79-latek odmlodnial grajac z 22-letnia Bibi Andersson :)

            Moje smultronställen leza w roznych miejscach. Jednym jest maly rynek ze starym kosciolkiem w Lizbonskiej dzielnicy Alfama. Z panorama na ujscie rzeki Tagus.
            • de_oakville Lizbona i "czy warto bylo" 25.01.18, 11:09
              zeitgeist2010 napisał:

              > Moje smultronställen leza w roznych miejscach. Jednym jest maly rynek ze starym
              > kosciolkiem w Lizbonskiej dzielnicy Alfama. Z panorama na ujscie rzeki
              > Tagus.

              Kiedy napisales o Lizbonie w watku kojarzacym mi sie z ksiazka Liliany Arkuszewskiej "Czy warto bylo. Odyseja dzinsowych Kolumbow" skojarzylem od razu, ze stolica Portugalii Lizbona byla kiedys miastem prawdziwych Kolumbow. Stad wyruszali w swoje dalekie i nieznane podroze pierwsi odkrywcy i zdobywcy dalekiego swiata Vasco da Gama, Ferdynand Magelan i inni. Lizbona kojarzy mi sie rowniez z takimi postaciami jak krol Henryk Zeglarz,
              "mecenas" tych portugalskich wypraw. Co ciekawe, znany poeta portugalski Fernando Pessoa (1888-1935) w swoim wierszu pt. "Portugalskie morze" poswieconym tym wlasnie Kolumbom zadaje sobie rowniez pytanie "czy warto bylo?" ("Valeu a pena?"". I odpowiada w wierszu: "Wszystko jest warte wysilku, jezeli tylko dusza nie jest mala" ("Tudo vale a pena se a alma não é pequena"). Ten ostatni fragment wiersza widnieje napisany wielkimi literami nad brzegiem oceanu w jednym z nadmorskich miast w Portugalii. Zeby oplynac Afryke trzeba bylo poplynac dalej niz przyladek Bojador bedacy czescia Zachodniej Sahary. Mowa o nim w wierszu. A dalej byl Przyladek Zielony (O Cabo Verde) na ktorym lezy miasto Dakar a naprzeciwko niego na oceanie Wyspy Zielonego Przyladka (Ilhas do Cabo Verde), gdzie do dzis sie mowi po portugalsku. Na "koncu" Afryki jest Przyladek Dobrej Nadziei
              (O Cabo da Boa Esperança). Wszedzie jako pierwsi Europejczycy docierali tam Portugalczycy.

              Piekny wiersz w oryginale i w angielskim tlumaczeniu. Takie tlumaczenie znalazlem na internecie, choc wedlug mnie wers "Para que fosses nosso, ó mar!" powinien byc raczej przetlumaczony jako "In order that you are ours, oh sea" niz "Why are you ours, oh sea!"
              Ale byc moze to wlasnie moja ignorancja, a nie przeoczenie czy pomylka tlumacza. Bo wiem z doswiadczenia, ze czesto sie zdarza, ze sa takie "kruczki jezykowe", ze czyjes doskonalsze tlumacznie wydaje sie komus gorsze z powodu jego wlasnych niedomagan a nie odwrotnie.


              Mar português

              Ó mar salgado, quanto do teu sal
              São lágrimas de Portugal!
              Por te cruzarmos, quantas mães choraram,
              Quantos filhos em vão rezaram!
              Quantas noivas ficaram por casar
              Para que fosses nosso, ó mar!
              Valeu a pena? Tudo vale a pena
              Se a alma não é pequena.
              Quem quere passar além do Bojador
              Tem que passar além da dor.
              Deus ao mar o perigo e o abismo deu,
              Mas nele é que espelhou o céu.

              Portuguese sea

              Oh salinated sea, how much of your salt
              Are the tears of Portugal!
              When we cross over you, how many mothers cry,
              How many children pray in vain!
              How many fiancées wait to marry
              Why are you ours, oh sea!
              Is it worth it? Everything is worth the effort
              If the soul isn't small.
              Who wants to pass beyond Bojador
              Must first pass beyond the suffering.
              God gave to the sea danger and the abyss,
              But in it lies what the sky mirrored.

              (Fernando Pessoa)





              • borrka Skazany na "korporacyjny" angielski 25.01.18, 11:56
                Po raz którys uswiadomiłem sobie moja nieszczesna przynaleznośc do euroazjatyckiego "Heartlandu", w przeciwienstwie do takiej chocby Portugalii.
                Nie fale oceanów i zagle konkwisty, lecz swąd płonących chutorów i wrzask gwałconych molodyci :)
                • de_oakville Re: Skazany na "korporacyjny" angielski 26.01.18, 11:42
                  orrka napisał:

                  > Po raz którys uswiadomiłem sobie moja nieszczesna przynaleznośc do euroazjatyck
                  > iego "Heartlandu", w przeciwienstwie do takiej chocby Portugalii.
                  > Nie fale oceanów i zagle konkwisty, lecz swąd płonących chutorów i wrzask gwałc
                  > onych molodyci :)

                  Troche odbiegne w zwiazku z tym od tematu watku.
                  Pamietam, ze polski poeta napisal (mniej wiecej): "Ojczyzno, miazdzy cie lodowiec wschodu".
                  Gwalty, pozary, wbijanie na pal, Tatarzy (Azja Tuchajbejowicz) i inni. Ale Czesi byli juz dostatecznie daleko od tego wschodu, zeby uniknac podobnych "przyjemnosci". Na polskich filmach (np: "Czas honoru") pokazuja roznych zwyrodnialcow i sadystow w niemieckich mundurach (tez jeden radziecki agent zrzucony na spadochronie, "manikurzysta"), ktorzy bija i okrutnie katuja swoje ofiary. Bez roznicy kobieta czy mezczyzna. Z drugiej jednak strony, za co ich glownie katuja (poza checia przezycia sadystycznej "przyjemnosci" zwyrodnialcow)?
                  Ano dlatego, ze chca wymusic zeznania, wydanie kolegow, ujawnienie tajemnic. A tamci sie najczesciej twardo trzymaja i nic nie mowia, prawdziwi bohaterowie. Z tym, ze co to ich milczenie czy mowienie bylo w sumie warte dla koncowego rezultatu wojny? Uchronienie kolegow przed podobnym losem - to na pewno. Ale o losach wojny decydowali (po wrzesniu 1939) glownie inni i ich wysilek na froncie. Poczucie wlasnej waznosci nie zawsze bywalo dla Polakow korzystne. Czesi czy Dunczycy rowniez zaznali okrucienstw, ale w o wiele mniejszym stopniu niz Polacy. Ale prawda jest rowniez, ze ze wzgledu na polozenie geograficzne Polski
                  mielismy inne warunki. Bo o ile dla Niemcow smiertelnym wrogiem byl kazdy, kto walczyl przeciwko nim, to dla Sowjetow za Stalina kazdy, kto nie byl z nimi i nie przyjmowal ich ideologii oraz sluzalczej wobec nich postawy.
                  • zeitgeist2010 Ewidentnie nieudane tlumaczenie 26.01.18, 16:57

                    Ale nie tak latwo wyrazic zyczenie w koniunktywie po angielsku, nie mowiac juz o rymie.

                    quantas noivas ficaram por casar
                    Para que fosses nosso, ó mar! - I wish you were ours, o sea! copyright zeitgeist
                    Valeu a pena? Tudo vale a pena - was it worth it? Everythin is worth the effort
                    Se a alma não é pequena. - if the soul isn´t small

                    O salzige Flut, wieviel von deinem Salz

                    sind Tränen Portugals!

                    Dich zu befahren, weinten Mütter,

                    klang Kinderbeten klagebitter;

                    wie viele Brautgemächer blieben leer,

                    auf dass du unser seist, o Meer!



                    Lohnt' es die Müh'? Die Müh' ist nie verloren,

                    wenn nur die Seele groß geboren.

                    Willst du Kap Bojador bezwingen,

                    musst du den Schmerz erst niederringen.

                    Gott schloß das Meer mit Abgrundsiegeln

                    und ließ es doch den ganzen Himmel spiegeln.






                    • de_oakville Niemieckie tlumaczenie bardziej 27.01.18, 12:08
                      zeitgeist2010 napisał:

                      >
                      > Gott schloß das Meer mit Abgrundsiegeln
                      >
                      > und ließ es doch den ganzen Himmel spiegeln.

                      Z pewnoscia niemieckie tlumaczenie jest bardziej "uskrzydlajace duchowo".
                      Jezyk Goethego jakby nie bylo.
                      Angielskie jest bardziej "chlodne". Ale ten "chlod" ma rowniez ogromne zalety. Szczegolnie w polityce.

              • engine8 Re: Lizbona i "czy warto bylo" 26.01.18, 18:23
                Wracajac do ksiazki Liliany Arkuszewskiej "Czy warto bylo. Odyseja dzinsowych Kolumbow" .

                Ciekawi mnie kto jest szczegolnie taka ksiazka zainteresowany? Chyba Ci ktorzy chcieli albo chca sie wybrac na emigracje ?


                No bo jak sie zastanwic to kazdy emigrant ma swoje zupelni indywidualne i osobiste przezycia no i co dla mnei w teakij ksiazce jest wartosciwego? Porownanie do mojego zycia? Zupelnie niema sensu poza tym ze wyjechalismy z Karaju gdzi poklach w sklepach byl jedynie ocet - reszta wszystko zupelnie inne..
                • de_oakville Re: Lizbona i "czy warto bylo" 27.01.18, 11:47
                  engine8 napisał(a):

                  > Ciekawi mnie kto jest szczegolnie taka ksiazka zainteresowany? Chyba Ci ktor
                  > zy chcieli albo chca sie wybrac na emigracje ?
                  >
                  >
                  > No bo jak sie zastanwic to kazdy emigrant ma swoje zupelni indywidualne i osobi
                  > ste przezycia no i co dla mnei w teakij ksiazce jest wartosciwego? Porownanie
                  > do mojego zycia? Zupelnie niema sensu poza tym ze wyjechalismy z Karaju gdzi p
                  > oklach w sklepach byl jedynie ocet - reszta wszystko zupelnie inne..

                  To w takim razie po co czytac jakiekolwiek ksiazki napisane przez innych? Kazdy moze przeciez napisac wlasna ksiazke, o wlasnym zyciu. Ja czytam ksiazki po to, zeby porownac wlasne spostrzezenia z odczuciani z obserwacjami innych ludzi. Czesto jedna osoba nie dostrzeze tego, co zobaczy inna. To poszerza horyzonty. Rowniez kobiety widza wiele spraw inaczej i zwracaja uwage na inne szczegoly. Poznanie tego poszerza widnokregi myslowe i nierzadko "uszlachetnia".



            • jbb3 Re: Dwa razy przeczytalem :) 28.01.18, 04:28
              Zeitgeist2010 napisal :Moje smultronställen leza w roznych miejscach. Jednym jest maly rynek ze starym kosciolkiem w Lizbonskiej dzielnicy Alfama. Z panorama na ujscie rzeki Tagus."

              Kazdy ma swoje miejsca: Moj wbor San Diego. JBB
      • blueelvic2 Wyjatkowo subiektywna ocena ... 23.01.18, 16:02
        Chyba nikt nie opuscil Polski swiadomie i dobrowolnie, z ciekawosci swiata i potrzeby spelnienia wlasnych marzen i idealow


        Wiekszosc, o dziwo!, identyfikuje ... Jest to o tyle dziwne, ze wiekszosc znalazla sie tam przypadkowo i zaczynala od statusu obcego imigranta. Niewykluczone ze ten status wyobcowania trwa do dzisiaj.

        *

        Doprawdy? Osobiscie nie bralbym odpowiedzialnosci za taka ocene. Po pierwszy wszyscy jestesmy inni i mamy roznne osobowosci, a to jest wrecz klucz do rozwazan w tym temacie.

        Po drugie pochodzimy z roznych srodowisk. Nie wolno nam pomijac Polski wielkomiejskiej, Polski powiatowej czy tez polskiego zadupia. Srodowiska, a wiec rodzina i ludzie ciebie otaczajacy (o przyrodzie nie wspominam) byly i sa rozne... Jeden jest bardziej odporny na chamstwo, nachalnosc czy zazdrosc, drugi mnie, ale to przynalezy do osobowosci czlowieka, o ktorej wyzej pisalem.

        Szeroko pojetego szczescia, satysfakcji, zadowolenia z osiagnietych celow nie mozna i nie wolno dyskredytowac. A wiesz dlaczego? Bo ty i ja oraz my i oni ... jestesmy innii roznimy sie pod wieloma wzgledami. Za to ...

        Pytaniem podstawowym przed i po emigracji jest: Jaki byl i jaki jest sens mojego zycia.


        Odnosi sie wrazenie ze Wiekszosci brakuje roznych aspektow Polski, jej kultuy, kontaktu z rodzina, znajomymi ludzmi, srodowiskami i swojskiego samopoczucia.

        Kulture mam na wyciagniecie reki, moze tylko atmosfera "wyjscia do teatru" jest od przypadku do przypadku (wizyty w Polsce). Rodzinymoze byc mniejsza lub wieksza, a moze byc sytuacja, w ktorej rodziny juz prawie nie ma. Odsnosnie "swojskiego" samopoczucia, to zapewniam, ze osobiscie mam go zawsze. Nie wiem jak inni.


        W Kanadzie mowiono: nie jestes obcy, ... jestes nowy. Reszta zalezy tylko od ciebie. Tak, tak rzeczywiscie bylo i kanadyjczycy robili wrecz wszystko, abys nie byl wyobcowany.

        Czy moglbym powiedziec, ze wsluchujac sie w glosy prezentowane w dyskusji, wyczuwam nute zalu ze zle podjetej decyzji? Czy wyczuwam w niej odrobine zazdrosci, ze moglem (bo inni zrobili), a "wypalilem" swoje plany i zamierzenia w polowie drogi?

        Oczywiscie ze moglbym, ale nie robie tego, bo wiem czym jest osobowosc i indywidualizm kazdego z nas.
        • borrka Szczerze mówiąc... 23.01.18, 16:27
          Nie bardzo widze osoby, któreby miąly jakies zasadnicze watpliwosci.
          Raczej wszyscy akceptują stan rzeczy, taki, czy inny, a dośc uwaznie czytalem wątek.

          To oczywiste, że sama ciekawosc poznawcza narzuca spekulacje "co, by bylo gdyby", ale nijak nie widze skrajnych wypowiedzi.
          Umiar dominuje.
        • zeitgeist2010 Re: Wyjatkowo subiektywna ocena ... 23.01.18, 18:10
          blueelvic2 napisał(a):

          > Chyba nikt nie opuscil Polski swiadomie i dobrowolnie, z ciekawosci swiata i
          > potrzeby spelnienia wlasnych marzen i idealow

          > Wiekszosc, o dziwo!, identyfikuje ... Jest to o tyle dziwne, ze wiekszosc z
          > nalazla sie tam przypadkowo i zaczynala od statusu obcego imigranta. Niewyklucz
          > one ze ten status wyobcowania trwa do dzisiaj.

          > *
          > Doprawdy? Osobiscie nie bralbym odpowiedzialnosci za taka ocene. Po pierwszy wszyscy jestesmy inni i mamy roznne osobowosci, a to jest wrecz klucz do rozwazan w tym temacie.
          >
          > Po drugie pochodzimy z roznych srodowisk. Nie wolno nam pomijac Polski wielkomiejskiej, Polski powiatowej czy tez polskiego zadupia. Srodowiska, a wiec rodzi a i ludzie ciebie otaczajacy (o przyrodzie nie wspominam) byly i sa rozne... Jeden jest bardziej odporny na chamstwo, nachalnosc czy zazdrosc, drugi mnie, ale to przynalezy do osobowosci czlowieka, o ktorej wyzej pisalem.
          >
          > Szeroko pojetego szczescia, satysfakcji, zadowolenia z osiagnietych celow nie mozna i nie wolno dyskredytowac. A wiesz dlaczego? Bo ty i ja oraz my i oni ...jestesmy innii roznimy sie pod wieloma wzgledami. Za to ...
          >
          > Pytaniem podstawowym przed i po emigracji jest: Jaki byl i jaki jest sens mojego zycia.

          >
          Zgadza sie, ze jest to jak najbardziej subiektywna ocena, co oznacza, ze w tym przypadku ja sam moglem przesadzic w interpretacji niektorych ”legend” forumowych w wielu watkach na przestrzeni lat a innych moze w ogole nie zauwazylem.

          W moim wlasnym odczuciu moglbym przytoczyc cytaty z postow, aby zilustrowac moja interpretacje, ktora wytlusciles.

          Oczywiscie nie bede tego robil. Nie mam czasu no i po co by to bylo ? :)

          Z intelektualnego punktu widzenia bardzo istotne sa aspekty, ktore poruszasz. Ja osobiscie poznalem doglebnie 3 srodowiska: rodzinna Warmie, Warszawe i Poznan. Niektore przezycia byly malo isnpirujace ale wiekszosc zycia w tym czasie byla wartosciowa i latwo jest mi to idealizowac. Przykladowo, ze w W-wie i Poznaniu bylem kazdego tygodnia w teatrze i operze. Teraz ostatni raz w teatrze bylem ... nie pamietam.

          Tym nie mniej na bardzo wczesnym stadium podjalem decyzje o opuszczeniu kraju. Nikomu o tym nie mowilem. Z natury bylem skryty i nieufny.

          JUz nadmienilem, ze nie za bardzo mi odpowiadaly ograniczenia systemu komunistycznego i niektore cechy mentalnosci moich wspolziomkow.

          Ale glownie chodzilo o to, co wyraza ten potezny cytat z Lorda Jima:

          “There is such magnificent vagueness in the expectations that had driven each of us to sea, such a glorious indefiniteness, such a beautiful greed of adventures that are their own and only reward!”

          Z reszta gdyby dane mi bylo powtorzyc zycie, to poszedlbym w mlodosci na kilka lat do zeglugi.
          Nie zrobilem tego, bo bylem zbyt akademicki i moje zainteresowania wziely gore nad wszystkim innym.
          Oczywiscie chodzi o sens zycia i zadowolenia z samego siebie obojetnie gdzie sie jest. Moze czlowiek nie osiagnal wszystkiego ale zrobil to, co bylo w jego mocy i pozostal przyzwoitym czlowiekiem.

          And the magnificent expectations of what lies ahead and the greed of adventures are burning as ever! and their mere existence is my unique reward!

          • blueelvic2 Nie pisalem zlosliwie .. 24.01.18, 00:40
            i o tym wiesz. Dziekuje za wyrozumialos.

            There is such magnificent vagueness in the expectations that had driven each of us to sea, such a glorious indefiniteness, such a beautiful greed of adventures that are their own and only reward!”

            Pieknie powiedziane. Nasz rodak mial wielkie doswiadczenie, a powyzsza puenta winna byc mottem tegoz watku.

            Nie wiem dokladnie jakie przyczyny kazaly Korzeniowskiemu w wieku 20 lat wyjechac i zaciagnac sie do marynarki... Moze wlasnia ta mglistosc, moze to "cos" w jego duszy ciagnelo go do przezycia czegos, co byloby nagrada da niego...

            Czasy niestety sie zmienily. My bylismy w zupelnie innej sytuacji, bo i swiat byl juz zupelnie inny.

            Kazdy jest kowalem wlasnego losu i to na kazdym etapie zycia. Pierwszy wyborem byly studia, ... a pozniej posypalo sie juz jak z worka.

            Z drugiej strony w zyciu kazdego z nas nastapil taki moment, w ktorym musielismy okreslic swoj plan, aby zrealizowac swoj cel lub zamierzenia. Przegapienie tego momentu moglo, i sadze ze mialo, swoje pozniejsze konsekwencje.

            Wybor i decyzja. Sprawa wyjatkowo indywidualna.

            To co pisalem i pisze, to tylko moja ocena, ktoroj przykladem jestem sam we wlasnej osobie.

            Czy bylo warto? Tak. Czy postapilbym tak samo i dzis? Moja odpowiedz, ktora uwzglednia sytuacje polityczno-spoleczna oraz obyczajowosc spoleczenstwa, brzmi - tak.
            • zeitgeist2010 Nie ma mowy o jakiejkolwiek zosliwosci 25.01.18, 18:49
              blueelvic2 napisał(a):

              > i o tym wiesz. Dziekuje za wyrozumialos.
              >
              > There is such magnificent vagueness in the expectations that had driven each
              > of us to sea, such a glorious indefiniteness, such a beautiful greed of advent
              > ures that are their own and only reward!”

              >
              > Pieknie powiedziane. Nasz rodak mial wielkie doswiadczenie, a powyzsza puenta w
              > inna byc mottem tegoz watku.
              >
              > Nie wiem dokladnie jakie przyczyny kazaly Korzeniowskiemu w wieku 20 lat wyjech
              > ac i zaciagnac sie do marynarki... Moze wlasnia ta mglistosc, moze to "cos" w
              > jego duszy ciagnelo go do przezycia czegos, co byloby nagrada da niego...
              >
              > Czasy niestety sie zmienily. My bylismy w zupelnie innej sytuacji, bo i swiat b
              > yl juz zupelnie inny.
              >
              > Kazdy jest kowalem wlasnego losu i to na kazdym etapie zycia. Pierwszy wyborem
              > byly studia, ... a pozniej posypalo sie juz jak z worka.
              >
              > Z drugiej strony w zyciu kazdego z nas nastapil taki moment, w ktorym musielismy okreslic swoj plan, aby zrealizowac swoj cel lub zamierzenia. Przegapienie tego momentu moglo, i sadze ze mialo, swoje pozniejsze konsekwencje.
              >
              > Wybor i decyzja. Sprawa wyjatkowo indywidualna.
              >
              > To co pisalem i pisze, to tylko moja ocena, ktoroj przykladem jestem sam we wlanej osobie.
              >
              > Czy bylo warto? Tak. Czy postapilbym tak samo i dzis? Moja odpowiedz, ktora uwzglednia sytuacje polityczno-spoleczna oraz obyczajowosc spoleczenstwa, brz i - tak.



              Nic takiego nie dostrzeglem w twoim wpisie i mam nadzieje zadna zlosliwosc nie wkradla sie do mojego.
              Staralem sie po prostu wyjasnic podstawy do moich spostrzezen, ktore powstaly na podstawie lektury czytanych przeze mnie watkow na przestrzeni lat.
              A ja sam jestem przykladem naturalnego internacjonalizmu. Najlepiej czuje sie w mieszanym, miedzynarodowym towarzystwie. Mieszanym, czyli jednostronna przewaga Bl. Wschodu w niektorych srodowiskach europejskich nie wypelnia tego kryterium.

              Jozef Konrad Korzeniowski pochodzil z kresow z zamoznej patiotycznej rodziny szlacheckiej, herbu Nalecz i mial, a jakze, dramatyczna mlodosc. Rodzice zosali zeslani na syberie. Jozef trafil pod opieke bardzo zamoznego i szczodrego wuja.

              JOzef uczeszczaj do gymnazium w Krakowie i nauczyl sie biegle francuskiego. Szkoly nie ukonczyl. W wieku 17 lat wyemigrowal do Marsylii i zaciagnal sie na statek. Emigracja byla spowodowana niechecia do sluzby w armii carskiej. KOrzeniwoski byl przeciez obywatelem rosyjskim. Polskie panstwo nie istniajo.
              Z kolei jego motywacja aby zaciagnoac sie na statek jest nieznana. Moja teoria chec przygod i poznania swiata przez chlopaka, ktory wyrosl w zamnietym swiecie zaborow.

              Gdy w 1878 roku wladzy rosyjskie odmowily mu przedluzenie paszporty wyjechal do Anglii. Z jezykiem angielskim zetknal sie wiec po raz pierwszy w wieku 20 lat! Tutaj potrzeba bylo marynarzy do najwiekszej floty swiata i nikt go o paszport nie pytal. Plywal przez 17 lat na zaglowcach. Kariera jak na szczura ladowego z Polski niezwykla. Niezwykle musialy tez byc jego przezycia i kontakty z otoczeniem.

              W dokumentach jego nazwisko Korzeniowski pisane bylo na 13 roznych sposobow! A jego towarzysze tytulowali go "el polacco" , der Pole, the Pole, der Polacke" … ? Z czasem stal sie obywatelem brytyjskim i jednym z najwiekszych pisarzy swiata w tym swiatowym jezyku.

              Moja teoria o jego nienadrabialnym stylu i poetyckiej wyrazalnosci jest to, ze on myslal po polsku, wyrazal sie po francusku a pisal na papierze po angielsku czasu XIX wieku :)

              Ale to juz zupelnie inna historia.
    • 1.melord Re: Czy warto było ? 24.01.18, 00:10
      Pierwsze 3-4 lata w NY wskazywaly,ze nie warto bylo.
      Warunki mieszkaniowe tragiczne w porownaniu z warszawskimi,pieniadze zrabiane jesli przestalo przeliczac sie dolary na zlotowki raczej kiepskie,praca od switu do nocy (zaczynalo sie od zera)brak praktycznie urlopow,brak rodziny,przyjaciol(czesc w Kanadzie inni w w LA czy SF) do tego rozsypujace sie malzenstwo w duzej czesci z w/w powodow.

      Pierwsza i ostatnia proba powrotu do Polski nastapila wlasnie po ok 4 latach-zona poleciala z synem do W-wy pierwsza,ja mialem dobic na pare miesiecy.
      Niestety syn po 4 latach zamiast do klasy bodajze 6 ,kwalifikowal sie do 3-ciej...olbrzymie zaleglosci w matematyce szczegolnie.
      Trafil w koncu do klasy 5-tej ale musial miec mase korepetycji by nadrabiac zaleglosci do czego nie podchodzil entuzjastycznie.
      Jedyny pozytyw widzial w tym,ze nie musial uczyc sie j.rosyjskiego i ostetntacyjnie opuszczal klase ku zazdrosci innych uczniow (w soboty chodzil do specjalnej klasy w innej szkole na j.angielski gdzie byla gromadka dzieci podobnych do niego,ktorych rodzice postanoiwili wrocic do Polski z Kanady czy USA..glownie)
      Tak czy inaczej syn chcial wracac do USA zona NIE...dlugo trwaly pertraktacje,pomogl nacisk jej rodzicow i po 8-9 ? miesiacach wrocili.
      Po 20 latach trudna przeprowadzka do Australii ale z perspektywy czasu pozytywna.

      Swoje mieszkanie w W-wie dosc dlugo trzymalem z mysla,ze na emeryture moze wroce do Polski.
      Niestety jakies 10 lat temu doszedlem do wniosku,ze to bez sensu...kombinowalem,ze moze 6 miesiecy w Polsce 6 w AU.
      To tez stalo sie malo realne,obecna zona nie wykazuje entuzjazmu(brakuje jej paru lat do emerytury) dzieciaki tez by nas ewentualnie odwiedzac o wnuczkach nie wspomne gdyz zaden nie mowi po polsku(mieszane malzenstwa),jedynie dziadek,babcia...Polska dla nich to gdzies tam daleko o ktorej nikt tutaj nie slyszal.

      Polska sie zmienila...jednak najbardziej zmienili sie ludzie.
      Trudno nawiazac mnie kontakt z nimi (chwilowy jedynie przy wodce)jak to bylo za "starych" lat.,jednym sie powiodlo wiec sie wyizolowali,innym nie wiec wpadli w apatie.
      U tych pierwszyc dominuje biznes i wciaz niezaspokojone potrzeby bo inni maja wiecej,u tych drugich opowieci o roznych prawdziwych czy wyimaginowanych chorobach(sposobach leczenia) i nieszczesciach...laczy ich jedynie rozpolitykowanie i w zwiazku z tym podzialy.
      Niestety nie czuje sie zbyt dobrze na dluzsza mete w ich towarzystwie choc znamy sie czesto od zabaw na warszawskim gruzowisku.
      Do Polski latam jednak co roku,glownie by spedzic troche czasu z tata,pozeglowac na Mazurach,robic krotkie wypady po EU

      Czy warto bylo?
      Po okresach wzlotow i upadkow jakie wiekszosc pewnie doswiadczyla,musze wyraznie powiedziec ,ze WARTO BYLO
      szczegolnie w perspektywie zapewnienia swoim dzieciom spokojnej i dostatniej egzystencji....sam powodow do narzekania rowniez nie mam.
      btw: www.news.com.au/finance/money/costs/older-generations-wont-be-leaving-their-children-an-inheritance-new-findings-show/news-story/2aff5b13b6f66321adcc2f638073af03
      • borrka Czyli kasa i święty spokój ? 24.01.18, 01:00
        To akurat mnie nie przekonuje, ale różnie ludzie mają.
        Interesujaca natomiast proba powrotu - dość dramatycznie to opisałes, znam podobne wypadki, ale bez finalu na drugim koncu świata.
        W Europie jakos łatwiej.

        No i element wynarodowienia "zstępujacych".
        Nigdy bym nie odpuscil, a przeciez wiem, że to walka z wiatrakami.
        Tylko Anglosasom wyszlo - podobno Nowa Zelandia jest bardzie brytyjska, niz współczesna Anglia.
        Ja im strasznie wlasnie tego zazdroszczę.
        • 1.melord kasa jest istotna.. 24.01.18, 01:17
          zapewnia rowniez miedzy innymi swiety spokoj o ktorym wspominasz
          biedni wymyslili slogan,ze.."pieniadze szczescia nie przynosza"
          czy ich brak jest gwarantem szczescia?

          W Europie jakos łatwiej.
          (dot pewnie powrotow o ktorych wspomnialem)

          Nie ma znaczenia....kiedy zabierasz dziecko ktore zaczelo szkole,nawet jak ma zaczac wkrotce na kilka lat za granice,jest olbrzymim problemem nadgonic roznice poziomow szkol zach. z przeladowanym programem szkol polskich
          W USA,Australii nie ma problemu,poziom nauczania w szkolach podstwowych to rozszerzone "przedszkole"....ma nauczyc sie czytac i pisac,jak zna tabliczke mnozenia to juz orzel...
          • borrka Ale kto kaze rezygnowac z kasy? 24.01.18, 01:27
            Kasa jest w Polsce i dlatego nie stanowi juz argumentu "za" emigracją.
            Moim znajomym powodzi sie porównywalnie w Polsce i na emigracji, ale rzeczywisty majątek zrobili nieliczni w Kraju.

            Szkola, to osobna bajka i ja to wszystko doskonale znam.
            • borrka Czolowy argument, to święty spokój 24.01.18, 01:31
              W Polsce go nie ma, co wyraznie widac.
              Ale (mówiac szczerze) nie szukam, czy może jeszcze nie szukam.
            • 1.melord Re: Ale kto kaze rezygnowac z kasy? 24.01.18, 02:44
              borrka napisał:

              > Kasa jest w Polsce i dlatego nie stanowi juz argumentu "za" emigracją.
              > Moim znajomym powodzi sie porównywalnie w Polsce i na emigracji.

              Nie ma sensu by sie licytowac gdzie lepiej zyc czy kto lepiej zarabia.
              To oczywiste ,ze wielu ludziom powodzi sie w Polsce bardzo dobrze i zadna emigracja nie wchodzi w rachube.
              Jednak w zapyzialym i prawie zbankrutowanym Zimbabwe tez jest jakis % ludzi ,ktorych na wszystko stac.
              Gdy srednia skoczy w Polsce na ok 10tys.miesiecznie bedzie mozna powiedziec ,ze to juz jest jakas kasa,to powstrzyma emigracje,tylko....kiedy to nastapi?

              W/g jakis ostanich sadazy 60-70% uczniow szkol srednich deklaruje wyjazd z Polski....do pracy czy tez w celu studiowania(tacy co skoncza tam studia, rzadko rowniez wracaja)
              Skoro jest tak dobrze(kasa),dlaczego jest tak zle?....nie kapuje.
              • borrka Raczej unikam argumentow "ekonomicznych" 24.01.18, 09:16
                A juz bez wątpienia nie próbuje "licytacji.

                No, ale z kim mam sie porównywac ?
                Siłą rzeczy ze znajomymi ze zbliżonego srodowiska, nie z z upadłych PGR-ów na Mazurach.

                I mimo, że nie jestem szalencem , który decyzję o powrocie podjąl bez zadania elementarnych pytan o dalszy ciąg, mimo, że w sumie mi sie powiodło, gdy patrze na kolegow z Warszawy... różnic nie widzę.
                Jedyna różnica może:
                on pózniej osiągneli ten przyzwoity poziom "europejski", który ja mialem na dzien dobry.
                Paru "osiągnelo" duzo wiecej w sensie materialnym.

                Zachodnie, bogate społeczeństwa zapewniaja minimum socjalne i mozna dyskutowac, na ile to sluszne.
                W Polsce tego nie ma, stąd emigracja.
                Ale inna, niz 1980 i wchodzimy na niepewny grunt "równych żołądków" :).
                • a_ksiegowy Re: Raczej unikam argumentow "ekonomicznych" 01.02.18, 15:03
                  patrzenie przez pryzmat paru znajomych co maja jakaś tam kasę i porównywanie tego do "klasy średniej" UK/US/AU nie ma sensu. Po prostu w Polsce top 10% społeczeństwa żyje na poziomie top 60% społeczeństwa w UK/US/AU.
                  W UK/US/AU czy innych krajach by żyć normalnie nie trzeba być zaraz businessmanem lub "zaradnym", sprytnym, z układami, dojściami itp - tu wystarczy tylko być uczciwym, cierpliwym i pracowitym.
                  Co łatwo przekłada się na tzw. "święty spokój" i luz
                  • borrka Można domniemywac...... 01.02.18, 18:23
                    Ze wspomniane kraje anglosaskie sa znacznie bogatsze od Polski.
                    No, ale ja o tym wiedzialem i nie jestem specjalnie zaskoczony :)

                    Z tego zresztą w najmniejszym stopniu nie wynika luz, lecz wyscig szczurów w stopniu ( ciagle) nieznanym w Polsce.
                    • a_ksiegowy Re: Można domniemywac...... 01.02.18, 18:46
                      znowu patrzysz z perspektywy malej ilości ludzi.
                      normalne średniaki się nie ścigają ale żyją sobie spokojnie na luzie robiąc to w czym są dobrzy
      • engine8 Re: Czy warto było ? 24.01.18, 02:16
        Ciekawe... Co cie sklonilo do wyjazdu do Australli? Po 20 latach.... To musiala byc rzeczywiscie trudna decyzja..
        I jak wygladalo "zakorzenienie sie" jako nie emigrant ale czlowiek "wolny"?

        • 1.melord Re: Czy warto było ? 24.01.18, 02:57
          engine8 napisał(a):

          > Ciekawe... Co cie sklonilo do wyjazdu do Australli? Po 20 latach.... To musial
          > a byc rzeczywiscie trudna decyzja..
          > I jak wygladalo "zakorzenienie sie" jako nie emigrant ale czlowiek "wolny"?
          >

          ozenilem sie powtornie z Australijka polskiego pochodzenia(rodzice powojenna emigracja)prawie nie mowila po polsku....pracowala(MSZ-AU) kilka lat w USA ale nie chciala tam mieszkac na stale.
          coz bylo robic?

          hehe.... jaKo wolny szybko sie "zakorzenialem"
          • engine8 Re: Czy warto było ? 24.01.18, 04:16
            Ok, myslalem ze wyjechales "na ochotnika" na druga emigracje a to byloby trudne... ale jak widac to sie "wzeniles" w Australie.
            Mozesz przynajmniej rzetelnie porownac z roznych pozycji..
    • czizus Re: Czy warto było ? 24.01.18, 11:52
      Ciekawy wątek i ciekawe opinie. Ja np. będąc studentem byłem na saksach w Holandii w latach 1978-1979 i miałem możliwość pozostania już wówczas, ale nie skorzystałem pomimo bardzo życzliwej zachęty Holendrów(wówczas Polacy mieli tam b. dobrą opinię). W latach 80-tych nie myślałem już w ogóle o żadnym wyjeździe( z bardzo wielu powodów), pomimo że były to lata całkowicie stracone. Ale opłaciło się. W 1986 założyłem prywatną małą firmę a w roku 1989 rozszerzyłem ją wspólnie z kolegą-wspólnikiem a był to strzał w 10-ę bo nastąpił upadek komunizmu, transformacja, budowanie demokracji i gospodarki rynkowej. To był w Polsce idealny czas na każdą działalność, bo brakowało wszystkiego i była mała konkurencja. Wystarczyło trochę umiejętności i wiedzy, inicjatywa zwana przedsiębiorczością i chęć do bardzo ciężkiej pracy!!!!!! Mnie się generalnie udało, ale nie korzystałem z żadnych znajomości bo ich nie miałem a zawdzięczam wszystko głównie niezwykle ciężkiej pracy.

      Mam sporo kolegów, znajomych którzy wyjechali, . . . . . . . .ale głównie w Europie a ściślej w Niemczech. To lekarze. Powodzi im się b. dobrze, niektórzy są ordynatorami ale z uwagi na bliskość geograficzną utrzymują bardzo dobre i częste relacje z krajem, rodziną i ze mną(czyli przyjaciółmi). To ludzie, którzy są bardzo dumni z osiągnięć Polski po 1989 r., którzy nie plują na Polskę jak niektórzy z tego forum, to zagorzali krytycy obecnych PIS-rządów w Polsce. Oni wyjechali w latach 80-tych(1986) a ich dzieci które wówczas miały 2-3, . . . lata, obecnie czują się bardziej Niemcami niż Polakami, tyle że rodowód polski w niczym im ale i ich kolegom i koleżankom niemieckim nie przeszkadza. To jest taka ciekawa sytuacja - rodzice Polacy, oglądający w tv polskie seriale, firmy historyczne, chętnie przyjeżdżający do Polski a dzieci już w innej kulturze i innym otoczeniu - całkowicie niemieckim!!! Nikomu z nich to nie przeszkadza. Ta sytuacja świetnie pokazuje, jak łatwo asymilują się Polacy w Niemczech, jak łatwo pogodzić te dwie kultury i w gruncie rzeczy - jak bardzo bliskie są sobie Polska i Niemcy, pomimo wielu istotnych różnic.

      Chyba tak to wygląda, że ci którzy zdecydowali się wyjechać musieli się w końcu pogodzić z taką już definitywną zmianą ojczyzny, w szczególności odnosząc to ich dzieci. Te dzieci będą już Amerykanami, Holendrami, Brytyjczykami czy Niemcami , . . . . . . z polskimi korzeniami. Nie wiem czy jest to łatwe, z pewnością dla pierwszego pokolenia jednak dość trudne ale już normalne dla następnego. Taka kolej rzeczy. Nie spotkałem się również z tym, żeby ktoś żałował wyjazdu. Ale z reguły zawsze akceptuje się to co już się ma i czego raczej nie można już zmienić.
      • borrka Ja chyba załuje ! 24.01.18, 13:01
        Z jednej strony, pobyt na emigracji wpłynąl na mnie "rozwijająco" - a w koncu spedziłem w Rajchu 7 lat.
        Z drugiej, umknęly mi pewne okazje w Polsce, z ktorych nie próbowalem korzystac po powrocie.
        Nie miałem potrzeby.

        Ale, jak wyżej w wątku: byl (i jest) fun.
        • polski_francuz Re: Ja chyba załuje ! 24.01.18, 13:04
          Zalujesz czego? Tego ze spedziles 7 lat w Reichu czy tego ze tam nie zostales?

          PF
          • borrka Ze nie bylem w Polsce 24.01.18, 13:13
            W tym czasie wielkich szans, a po powrocie nie mialem bodzca.
            Czasem żaluje, że nie sprawdziłem (się).
            • borrka PS. 24.01.18, 13:22
              To mniej wiecej tak:
              gdy czlowiek ma dobrą, ciekawą i świetnie płatną prace, nie próbuje budowac fabryki misiów pluszowych.
              A po 25 latach zastanawia sie, a może jednak wolałbym te misie ?
              Znam takich, co zbudowali i doskonale im idzie.
              A zbudowali z braku alternatywy.
              • blueelvic2 W roku 1982 dostalem oferte... 24.01.18, 14:58
                otrzymania paszportu w jedna strone. Po doglebnej analizie, z zona i z rodzina, skorzystalem z niej.

                Nikt wowczas nie wiedzial jak bedzie dalej... Czarna dziura. Nikt nie wiedzial, ze beda wolne wybory, nie wiedzial ile czsu zabierze okres przejsciowy, nie wiedzial rowniez jak dlugo bedzie sie czekalo na wstapienie do NATO i przystapienie do UE.

                Decyzje ze wszystkimi konsekwencjami podejmowalo sie wtedy. To jest wlasnie punkt odniesienia w dalszych rozwazaniach (mowie wylacznie o sobie).

                Dzisiaj mozemy tylko dywagowac co by bylo gdyby ...

                Przyklady, ktore ty znasz nie sa juz adekwatne ... Znam rowniez takie, ale to wcale nie oznacza, ze i mnie by sie udalo. Mowie tylko li i wylacznie o sprawach kariery naukowej lub tej przytoczonej fabryki misi pluszowych. Pomijam wszystkie inne uwarunkowania polityczno-spoleczne.

                Dzisiaj, po uplywie 35 lat mowie, ze podjalem wlasciwa decyzje.
                • zeitgeist2010 Nie ma mowy o jakiejkolwiek zosliwosci 25.01.18, 19:51
                  Nic takiego nie dostrzeglem w twoim wpisie i mam nadzieje zadna zlosliwosc nie wkradla sie do mojego.

                  Staralem sie po prostu wyjasnic podstawy do moich spostrzezen, ktore powstaly na podstawie lektury czytanych przeze mnie watkow na przestrzeni lat.

                  A ja sam jestem przykladem naturalnego internacjonalizmu. Najlepiej czuje sie w mieszanym, miedzynarodowym towarzystwie. Mieszanym, czyli jednostronna przewaga Bl. Wschodu w niektorych srodowiskach europejskich nie wypelnia tego kryterium.

                  Jozef Konrad Korzeniowski pochodzil z kresow z zamoznej patiotycznej rodziny szlacheckiej, herbu Nalecz i mial, a jakze, dramatyczna mlodosc. Rodzice zosali zeslani na syberie. Jozef trafil pod opieke bardzo zamoznego i szczodrego wuja.

                  JOzef uczeszczaj do gymnazium w Krakowie i nauczyl sie biegle francuskiego. Szkoly nie ukonczyl. W wieku 17 lat wyemigrowal do Marsylii i zaciagnal sie na statek. Emigracja byla spowodowana niechecia do sluzby w armii carskiej. KOrzeniwoski byl przeciez obywatelem rosyjskim. Polskie panstwo nie istniajo.
                  Z kolei jego motywacja aby zaciagnoac sie na statek jest nieznana. Moja teoria chec przygod i poznania swiata przez chlopaka, ktory wyrosl w zamnietym swiecie zaborow.

                  Gdy w 1878 roku wladzy rosyjskie odmowily mu przedluzenie paszporty wyjechal do Anglii. Z jezykiem angielskim zetknal sie wiec po raz pierwszy w wieku 20 lat! Tutaj potrzeba bylo marynarzy do najwiekszej floty swiata i nikt go o paszport nie pytal. Plywal przez 17 lat na zaglowcach. Kariera jak na szczura ladowego z Polski niezwykla. Niezwykle musialy tez byc jego przezycia i kontakty z otoczeniem. W dokumentach jego nazwisko Korzeniowski pisane bylo na 13 roznych sposobow! A jego towarzysze tytulowali go "el polacco" , der Pole, the Pole, der Polacke" … ? Z czasem stal sie obywatelem brytyjskim i jednym z najwiekszych pisarzy swiata w tym swiatowym jezyku.

                  Moja teoria o jego nienadrabialnym stylu i poetyckiej wyrazalnosci jest to, ze on myslal po polsku, wyrazal sie po francusku a pisal na papierze po angkielsku czasu XIX wieku 

                  Ale to juz zupelnie inna historia.
                  • jbb3 Re: Nie ma mowy o jakiejkolwiek zosliwosci 28.01.18, 04:33
                    Zeitgeist2010 napisa "Moja teoria o jego nienadrabialnym stylu i poetyckiej wyrazalnosci jest to, ze on myslal po polsku, wyrazal sie po francusku a pisal na papierze po angkielsku czasu XIX wieku"
                    Perfect. JBB 
                    :
            • polski_francuz Widzenie spraw 24.01.18, 15:18
              Moze te Twoje szanse w Warszawie byly inne. I moze warto bylo ich sprobowac.

              Ja widze to inaczej. Mianowicie tak, ze sie trzymam pewnych zasad. Wsrod nich jest lojalnosc w stosunku do Przyjaciol, Rodziny i Ojczyzny. I jak bylem w Polsce to uczciwie szukalem pracy dla siebie: moglem zostac dyrektorem, pracownikiem firmy "tanio kupic drozej sprzedac" zalozylem z kolegami mala firme i probowalem sie zatrudnic w MSZ-cie. Ale zadna z tych szans nie dawala perspektywy na przyszlosc. A w wieku w ktorym bylem szuka sie dluzej perspektywy. I dlatego zaczelem szukac pracy gdzie indziej.

              I pozostalem kowalem wlasnego losu. Tyle, ze gdzie indziej.

              PF
        • engine8 Re: Ja chyba załuje ! 24.01.18, 16:45
          Inna jest emigracja w Niemczech a inna w Australl jesli chodzi o zwiazek i kontakty z Polska.
    • lont12 Re: Czy warto było ? 24.01.18, 21:15
      no to wyjawię wam wreszcie długo skrywaną tajemnicę: warto było!
    • borrka Front Jedności Narodu ? 24.01.18, 21:40

      No, bo wszyscy, 99,9% zadowoleni.
      Nie, żebym się czepial, ale to mało wiarygodne - niech ktoś sie poswieci na "niezadowolonego".
      Może gość z forum igorka?
      • engine8 Re: Front Jedności Narodu ? 26.01.18, 18:33
        Daltego ze Ci ktorzy nie byli zadowoleni po prostu wrocili... Wrocili byc moze i zadowoleni ale nie slyszalme aby pisal ktos kto po latach wrocil..
        • borrka A ja? Wątek nawet zalożylem. 26.01.18, 19:20
          Wróciłem po 7 latach.
          • engine8 Re: A ja? Wątek nawet zalożylem. 27.01.18, 01:35
            No i wyglada ze raczej nie mowisz ze "nie warto bylo" - wpisalem to do googla O i co sie pokazalo...
            www.youtube.com/watch?v=sZtwXFaTpjE
          • a_ksiegowy Re: A ja? Wątek nawet zalożylem. 01.02.18, 15:14
            Siedem Lat - to nie jest emigracja - ot takie szwendanie się.
            prorok nie jestem ale myślę ze tak na prawdę to nie miałeś szansy na zakorzenienie się w nowym otoczeniu - bo zawsze myślałeś o powrocie.
            Jak się siedzi okrakiem na plocie - jedna noga tu a druga noga tam - to nic się z tego nie ma poza bulem pupy.
            • borrka Szwendanie z rodziną? 01.02.18, 19:31
              Zresztą, w tamtych czasach nie dało sie "siedziec okrakiem" - to byla teoretycznie decyzja na cale zycie.
              Nieodwracalna.
              • a_ksiegowy Re: Szwendanie z rodziną? 01.02.18, 19:53
                no to Tobie nie wyszło - bo przecież nie wszystkim wychodzi.
                Myślę ze dla 99% tych co im wyszło i zostali na emigracji - na twoje pytanie "czy warto było" jest tylko jedna odpowiedz - TAK
                bo przecież gdyby było im niedobrze (i.e. nie wyszło) to bilet powrotny do Polski jest zawsze do kupienia.

                Człowiek decyduje się na taki krok jak emigracja - dlatego ze chce miec lepiej niż ma.
                Jak ma lepiej jak miał - on/a lub jego/jej dzieci - to znaczy ze Wyszło i są zadowoleni. A to ze Kowalskiemu który został w Kraju jest lepiej niż Nowakowi co wyjechał - to nic nie znaczy bo Kowalski mógłby miec tez lepiej od Nowaka który nie wyjechał. I wtedy pytanie czy warto było zostać tez nie miało by sensu. Nie ma co się porównywać. Trzeba być zadowolonym / lub nie z tego co się ma - a nie z tego co ktoś inny ma.
                • borrka Dlaczego mi nie wyszlo? 01.02.18, 20:14
                  Mozesz poszerzyc?
                  Ja uwazam, ze swietnie mi wyszlo.
    • amg10 Ja to bym krociutko tak: 24.01.18, 22:07
      B.trudno na to odpowiedziec w kategoriach TAK/NIE bo nie mozna byc jednoczesnie i w N.Jorku i w Warszawie i dlatego nie mozna porownac obu doswiadczen.

      Jednak sadze, ze jesli komus na emigracji sie powiodlo to najprawdopodobniej twierdzi, ze warto bylo wyjezdzac z Polski.

      Jesli komus na emigracji sie nie powiodlo to najprawdopodobniej twierdzi, ze nie warto bylo.

      • zeitgeist2010 banowanie? a co to takiego ja powiedzialem? 25.01.18, 19:32
        2 posty zabanowane
        ----------------------------------------
        My spiritual fuel are the magnificent expectations of what lies ahead and the greed of adventures that is burning as ever!
        Their mere existence is my unique reward! / Zeitgeist2010 inspired by his great and superior compatriot Joseph Conrad Korzeniowski.
        Hyvää joulua ja onnellista uutta vuotta!
      • borrka Raczej wszystkim sie powiodlo - tak piszą 25.01.18, 20:46
        Nie wyklucza to krytycznej oceny z perspektywy lat.
        Bo nawet, gdy sie wyjeżdzalo pod naciskiem, czlowiek staral sie osiagnąc sukces.
        I osiągal, ale czy pozytywnie ocenia okolicznosci "towarzyszace"?

        To zlożone sprawy, jak na forumową dyskusje.
        • bywszy2 Re: a bylo to przed wstapieniem Szwecji do UE+ 26.01.18, 12:46
          borrka napisał:

          > Nie wyklucza to krytycznej oceny z perspektywy lat.
          > Bo nawet, gdy sie wyjeżdzalo pod naciskiem, czlowiek staral sie osiagnąc sukces
          > .
          > I osiągal, ale czy pozytywnie ocenia okolicznosci "towarzyszace"?
          >
          > To zlożone sprawy, jak na forumową dyskusje.
          <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
          Z zona wracalismy z Londynu.
          Kolejka przed okienkiem paszportowym.
          Podroznikow pytano o rozne sprawy.
          Np.Cel przyjazdu:biznes,turysta i podobne.
          Podalem nasze paszporty.
          Uslyszalem jedno:
          "Witam w Kraju" - "Välkommen hem"(witam w domu)
          Wyszlismy z hali.
          Poranek.
          Po deszczu,wszystko swieci w sloncu.
          Jakzez to bylo inne od dnia pozegnania Polski.
          Poczulismy sie w domu.
          • borrka Co to za porównanie, Bywszy 26.01.18, 13:37
            Wiadomo, jakie chamowo pilnowalo za komuny granicy w Polsce.
            Szwedzi byli po prostu normalni

            Ciekwostka: moj kumpel ze Szwecji i z lawki szkolnej opowiadal mi, że najgorzej mial, gdy Polska zniosla wizy dla obywateli szwedzkich - wtedy już nigdy nie byl pewny, czy go w Warszawie z lotniska puszczą do miasta, czy nie :)
            • bywszy2 Re: Co to za porównanie, Bywszy?+ 26.01.18, 15:07
              borrka napisał:

              > Wiadomo, jakie chamowo pilnowalo za komuny granicy w Polsce.
              > Szwedzi byli po prostu normalni
              >
              > Ciekwostka: moj kumpel ze Szwecji i z lawki szkolnej opowiadal mi, że najgorzej
              > mial, gdy Polska zniosla wizy dla obywateli szwedzkich - wtedy już nigdy nie b
              > yl pewny, czy go w Warszawie z lotniska puszczą do miasta, czy nie :)
              <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
              1.
              Nie chodzi o granice.
              Byli uprzejmi.
              Chociaz uzbrojeni w Kalaszniki.
              Sprawa odbyla sie w pociagu:Wroclaw-Szczecin z przesiadka na Swinoujscie.
              Bydlakiem byl konduktor w pociagu,chociaz nikt mu nie kazal.
              2.
              Zgadza sie.
              Doswiadczyla to moja zona,spedzajac z obstawa noc w piwnicy na lotnisku.
              Zostala wydalona.
              Miedzy innymi i ona spowodowala ponownego sprowadzenia wiz dla Polakow,ktorzy pragneli dostac sie do Szwecji.
      • engine8 Re: Ja to bym krociutko tak: 26.01.18, 18:35
        A ja podejrzewam ze nawet jesli komus sie nie pwiodlo i zmuszony byl do powrotu to ciagle napisze ze warto bylo poniewaz emigracja uczy bardzo duzo... I nawet poworacjacy sa innymi ludzmi - maja inne spojrzenie na wile aspektow zycia.
        • 3nd Dokument Podrozy ... 27.01.18, 18:35
          ... (wilczy bilet w jedna strone) .

          Kto go dostal musial sie wyrzec polskiego obywatelstwa . To odebranie obywatelstwa jest bezprawne w/g Konstytucji Polskiej . Wiec niewazne . Przez 40 lat bylem pewny ze nie jestem obywatelem polskim . Mylilem sie . Przez caly czas mialem polskie obywatelstwo .
          Wiec komu na tym zalezy , niech sprawdzi . Dla mnie to byla sprawa honorowa (tylko) .
          Z tym wszystkim nie uwazam Polski swoim krajem . Jest nim Izrael .
          • karbat Re: Dokument Podrozy ... 27.01.18, 19:11
            3nd napisał:

            > ... (wilczy bilet w jedna strone) .

            > Przez 40 lat byl em pewny ze nie jestem obywatelem polskim . Mylilem sie .
            >Przez caly czas mialem polskie obywatelstwo .
            > Wiec komu na tym zalezy , niech sprawdzi . Dla mnie to byla sprawa honorowa (ty
            > lko) .Z tym wszystkim nie uwazam Polski swoim krajem . Jest nim Izrael .

            honorowa sprawa , ze sobie sprawdziles , ze masz ... polskie obywatelstwo ...
            dlaczego to bylo to dla ciebie takie honorowe ,
            - skoro Polska ci wisi jak kilo kitu u sufitu ? .


          • bywszy2 Re: Dokument Podrozy ...+ 27.01.18, 20:06
            Mojej zonie,slaskiej katoliczce przy mnie sku...synw wydziale administracyjnym we Wroclawiu,grozil,ze nigdy juz swoje matki nie zobaczy - bo nie pozwola.
            Wyjechala ze mna jako nieobywatelka.
            Potem rzeczywiscie bydlaki slowo to dotrzymywali przez dlugi okres czasu.
            • borrka Było dużo potwornego chamowa 28.01.18, 11:37
              Ale znam też ludzi, którym karierę złamano, bo nie chcieli "zeznawać" na Zydów.
              Tak z przyzwoitośći, wiec nie należy nigdy uogólniać.
              To były czasy nie tylko parszywe, ale dość trudne.
              • bywszy2 Re: czy ja uogolniam?+ 28.01.18, 13:12
                borrka napisał:

                > Ale znam też ludzi, którym karierę złamano, bo nie chcieli "zeznawać" na Zydów.
                > Tak z przyzwoitośći, wiec nie należy nigdy uogólniać.
                > To były czasy nie tylko parszywe, ale dość trudne.
                ><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                Przeciez mam przyjaciol w Polsce.
                Sa nimi od dziesiatkow lat.
                Ale mialem rowniez przyjaciol,ktorzy bydlakami zostali.
                >
          • czizus Re: Dokument Podrozy ... 28.01.18, 12:02
            3nd napisał:

            > ... (wilczy bilet w jedna strone) .
            >
            > > Wiec komu na tym zalezy , niech sprawdzi . Dla mnie to byla sprawa honorowa (ty
            > lko) .
            > Z tym wszystkim nie uwazam Polski swoim krajem . Jest nim Izrael .

            Masz prawo tak myśleć ale pamiętaj, że to zło uczynił ci przestępczy komunistyczny aparat, podli urzędnicy a nie naród polski.
            Zawsze będziesz miele widziany w Polsce, tutaj też jest twoje miejsce a kultura żydowska kwitnie obecnie w Polsce, łącznie z niezwykle atrakcyjnym, nowoczesnym i licznie odwiedzanym Muzeum Historii Żydów Polskich "Polin" w Wa-wie.
            • bywszy2 Re: narod polski sklada sie z wielu elementow+ 28.01.18, 13:16
              Sa tacy a sai siacy.
              A ci komunisci,to tez byli Polacy.
              • jabbaryt Re: narod polski sklada sie z wielu elementow+ 31.01.18, 12:13
                Pan Panie bywszy musisz się pogodzić z faktem że z Polski wygoniłi pana nie polscy narodowcy, katolicy czy chadecy, tylko polscy komuniści. A to jest chyba najbliższa panu opcjas ideowa. Co do polskości polskich komunistów to była ona dla nich chyba niezbyt ważna. Zacytuje tutaj M.Moczara, którego przedstawiać chyba nie muszę:

                www.naszahistoria.pl/polska/a/radzieccy-czyli-ludzie-moskwy-w-wierchuszce-prl,11726158

                Jako przykład „zruszczonego ideowo” Polaka Dudek podaje np. Mieczysława Moczara, który w 1948 r. tak pisał w liście do KC PZPR: „Związek Radziecki jest nie tylko naszym sojusznikiem, to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, dla partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą Ojczyzną, a granice nasze nie jestem w stanie dziś określić, dziś są za Berlinem, a jutro będą na Gibraltarze”. W Moskwie taka deklaracja musiała bardzo się podobać, ale - co ciekawe - gdy jednak 14 lat później Moczar próbował zająć stanowisko I sekretarza KC PZPR, spotkał się z negatywną reakcją Kremla.
                • bywszy2 Re: prosze szanownego pana jabbaryta+ 31.01.18, 12:20
                  Jak juz stwierdzilem Polska jest zasiedlona Polakami o cechach takich i siakich:
                  ludzie madrzy
                  ludzie glupie
                  dziewice
                  k.rwy
                  pisarze
                  analfabeci
                  "prawiczki" i mankuty
                  kibole
                  milosnicy opery
                  i tak mozna ciagnac w nieskonczonosc.
                  Jedynie co ich laczy - sa Polakami.
                  I nie wylaz pan z idiotycznymi tlumaczeniami.
                  Bo ja o zyciu tez cos niecos wiem.
            • xystos Re: Dokument Podrozy ... 31.01.18, 12:56
              zmianynaziemi.pl/wiadomosc/swiatowe-agencje-prasowe-wlaczaja-sie-do-nagonki-na-polakow-sugerujac-ze-francuska
              abstrachujac,czy wiecie ze polskie dzieci odebrane rodzicom z powodu biedy sa osadzane w rodzinach zastepczych narodowosci zydowskiej?,rejestr sadziow i owych opiekunow rosnie z kazdym tygodniem,w jakim celu
              powstal ow rejestr niewiem.

              zrodlo:internet
              • bywszy2 Re:to gest wzajemnosci+ 31.01.18, 14:02
                xystos napisał:

                > abstrachujac,czy wiecie ze polskie dzieci odebrane rodzicom z powodu biedy sa o
                > sadzane w rodzinach zastepczych narodowosci zydowskiej?,rejestr sadziow i owych
                > opiekunow rosnie z kazdym tygodniem,w jakim celu
                > powstal ow rejestr niewiem.
                >
                > zrodlo:internet
                > <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                Jako byly pacjent z domu dziecka doceniam cieplo rodzinne.
                A z tego powodu z uczuciem wdziecznosci odnosze sie do tego,ze ktos przyjmuje dzieci do swojej rodziny(dotyczy to rowniez adopcji - tej uczciwej).
                A ze rodzinami zastepczymi sa rodziny zydowskie?
                No coz,widocznie slowa boze sa im bardziej bliskie niz komus innemu.
                A pozatym te rodziny zydowskie moze odwzajemniaja sie rodzinom polskim,ktore ratowaly dzieci pochodzenia zydowskiego.
                Mialem przyjaciolke zamezna za katolika,ktora wyratowala dziewczynke z jakiegos obozu.
          • zeitgeist2010 Nic mnie do tego nie zmusza, 28.01.18, 13:53
            3nd napisał:

            > ... (wilczy bilet w jedna strone) .
            > Kto go dostal musial sie wyrzec polskiego obywatelstwa . To odebranie obywatel
            > stwa jest bezprawne w/g Konstytucji Polskiej . Wiec niewazne . Przez 40 lat bylem pewny ze nie jestem obywatelem polskim . Mylilem sie . Przez caly czas mialem polskie obywatelstwo .
            > Wiec komu na tym zalezy , niech sprawdzi . Dla mnie to byla sprawa honorowa (tylko) .
            > Z tym wszystkim nie uwazam Polski swoim krajem . Jest nim Izrael .


            bo osobiscie nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci za dezyzje PZPR z 1968 roku ale filozoficznie biore odpowiedzialnosc za ta decyzje i otwarcie mowie ze byla to decyzja podla i niegodziwa. Nie wiem, czy tak sie stalo ale rzad wolnej Polski po 1989 roku powinien oficjalnie przeprosic i zrehabilitowac wszystkie ofiary tej podlej i nielegalnej decyzji narzuconego Polsce rezimu.

            To byl taki jeden Mietek Moczar i jeszcze jeden agent wywiadu. Nie wiem co oni chcieli tym osiagnac. Wrobili w to reszte kierownictwa partii.

            Ciesze, ze zadomowiles sie w Izraelu. Popieram to panstwo, ktore ma ambicje i srodki zeby bronic bezpieczenstwa swoich obywateli.

            Spotkalem kilkakrotnie mlodych obywateli Izraela, dzieci wypedzonych w 1968 roku. Przeprowadzilismy ciekawe rozmowy. Najlepiej pamietam mloda Izraelke w Sztokholmie, ktora dzieki matce i babce nauczyla sie polskiego. SLuzyla 3 lata w armii, znala arabski.
            DO tego jeszcze angielski i niemiecki. Jej ojciec opuscil ich w Izraelu, nienawidzi Polski do dzis. Natomiast jej matka nie czula sie tam dobrze.

            Owa mloda Izraelka tez nie widziala swojej przyszlosci w Izraelu. Bardzo spodobala jej sie Europa. Przyjechala na jakis czas do swojej ciotki w Sztokholmie. Z tego co wiem mieszka teraz w Niemczech.
    • jk2007 bywszy+ 30.01.18, 15:43
      myslalem, że masz lepiej...
      vk.com/@tsagaan-pensiya-v-shvecii
      • bywszy2 Re:tak naprawde nie ma powodow do narzekan+ 30.01.18, 16:15
        jk2007 napisał:

        > myslalem, że masz lepiej...
        > vk.com/@tsagaan-pensiya-v-shvecii
        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
        Nie mamy luksusow - ale to rzecz wzgledna.
        sprawy zmieszkania oraz srodki komunikacji - wlsne.
        Za dziewczynami juz sie nie uganiam - wiec te koszta odpadaja.
        Wprawdzie od emerytury placimy dosc slone podatki - trzeba przeciez w ramach UE zywic prawdziwych Polakow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka