borrka
18.06.20, 15:39
Walka z PiS, epidemia, 100-lecie Cudu nad Wisłą, wszystko to przesłoni ważną rocznicę:
stulecie Powstań Śląskich.
Zawsze, idąc na rodzinny grób na Wojskowych Powązkach, zapalam świeczkę w symbolicznej kwaterze Powstańców Śląskich i jeśli myślicie, iż jestem osamotniony, jesteście w grubym błędzie - gierkowska kolonizacja Warszawki zostawiła ślady.
Równolegle z wojną z bolszewikami, Górny Śląsk toczył swą walkę o przyłączenie do (wydawałoby się) upadającej Polski, z którą niewiele go łączyło, bo Śląsk kształtował się bez Sarmatyzmu.
Najbardziej łączył katolicyzm, w odróżnieniu od pruskich protestantów, no ... może język i co więcej?
Co kazało iść do Powstania?
Niemcy to była wtedy bieda z nędzą, ale Rzeczpospolita jeszcze gorzej.
Więc patriotyzm.
Jestem od xx lat indoktrynowany śląskością i choć od dawna wiem, w jaki sposób synowie Powstańców Ślaskich trafiali do AK, mam problemy z tłumaczeniem życiowej drogi takiego Korfantego.
Bo to mój śląski idol i symbol pragmatyzmu.
Mentalnie bardziej pruski, niż Bismarck, polski patriota.