polski_francuz
22.06.20, 09:07
Szczyt pandemii juz za nami i powoli zaczyna byc weselej. Mozna sie zabawic, niezadlugo pojsc do kina, lyknac szklaneczke czegos mocniejszego. Szczegolnie mlodym tego brakowalo. Nawet z takich zamoznych i burzuazyjnych miast jak Sztutgart gdzie, do tego, policja jest pod rozkazami zielonych i przyjazna obywatelom. Ale, jak widac, mlodzi i tak jej nie lubia. I jak sprawdzono jednego setka sie rzucila na policjantow i na niewinne sklepy.
No tak, ale to agresywni Niemcy powiedza jedni. Drudzy, wrzasna, ze to imigranci wszystkiemu winni. No to przeniesmy sie troche bardziej na zachod do bogatej Holandii, ktora z pandemia bardzo liberalnie walczyla. Okazuje sie, ze holenderskim burzujom nie odpowiada odstep 1,5 m miedzy obywatelami i biorac sie za rece gwaltownie protestuja. Az biednienka policja kilkuset burzuzjow musiala zatrzymac.
Wnioski? Ano chyba glowny jest taki, ze entuzjazm po kilkumiesiecznej blokadzie w domu jest wielki. I ze ludzie odnajduja innych. I radosc z tego odnalezienia pokazuja dosc gwaltownie. Co jednak zaskakuje, przynajmniej mnie, to miejsca okazywania entuzjazmu: Sztutgart? Haga?
Kto by powiedzial...
PF