polski_francuz
30.01.24, 10:04
Rolnicy we Francji zarabiaja srednio 30 tys €/rok czyli 2,5 tys/miesiac.Inne dane wskazuja na 43 tys. €/rok i jak sadze przed podatkami czyli brutto. Niezle zarobki chociaz, z pewnoscia, trzeba na nie ciezko zapracowac.
Nauczyciele zaczynaja z zarobkami okolo 2,1 tys. €/miesac. No trzeba dodac, ze to na nich spoczywa ciezar homogenizacji bardzo heterogennego spoleczenstwa. Co to znaczy? Ano, znaczy ze niektore dzieci sa malo zdyscyplinowane i zdarza sie, ze nauczyciel/lka obrywa od takiego malca i musi isc na ostry dyzur. Trzeba wiec miec cierpliwosc i silna motywacje by uczyc w naszych szkolach podstawowych.
Skoncentrujmy sie na tych dwoch zawodach, ktore wlasnie pokazuja swoje niezadowolenie spoleczenstwu .
Dodajmy, ze to rolnicy umieja stac sie uciazliwi bo maja traktory i umieja zablokowac transport. Obecnie chca zablokowac Paryz, ktory jest naszym centrum swiata. Co robi wladza? Ano, poki co, stara sie ulagodzic slowami i tu czy tam wlacza policjantow i zandarmerie do akcji.
Czy protesty sa uzasadnione? Malo kto jest zadowolony z dochodow czy z pracy. Kto nie chcialby zyc lepiej i zarabiac wiecej? Pewnie kazdy.
Problemem francuskim jest pokazywanie niezadowolenia wszystkim i, w miare mozliwosci, utrudnianie zycia innym by zrozumieli jak trudna jest ich sytuacja. Strajki staja sie sposobem dyskusji n/t zarobkow. A szantaz staje sie jednym z metod tej dyskusji.
Trudno sie z tym pogodzic i chcialoby sie znalezc jakas bardziej pokojowa metode negocjacji. Ale nie wiem jak?
PF