borrrka
10.05.25, 08:50
Pochodzę z lekarsko-wojskowej rodziny i oczywiście część tych oficerów zmobilizowano do Armii Berlinga.
Nie na długo co prawda.
Mieli zwyczaj grywać w brydża w niedziele i zakładali naiwnie, że dzieci bawiące się pod stołem nie sluchają/nie rozumieją ich rozmów.
Jeden przekaz utkwił mi w pamięci, bo aż trudno uwierzyć:
W Armii Czerwonej dobijano "nieodwracalnych" inwalidów, takich bez szans na szybką rehabilitację.
Masowe pojawienie się sowieckich żołnierzy z poważnymi okaleczeniami nastąpiło po wyzwoleniu obozów jenieckich, czyli gdzieś koło 1945.
Bo nawet w nieludzkich warunkach w niewoli Hitlera ... wielu inwalidów przeżyło.
Nie przeżyli szpitali polowych niezwyciężonej armii czerwonej.
To mówili poważni ludzie z Polskiego jednak Wojska , ale po prawdzie nigdy więcej o tym nie czytałem - może ktoś cos slyszał?