Dodaj do ulubionych

Terror - trop polski

IP: 2.3.STABLE* / 10.0.5.* / 62.84.68.* 13.05.02, 10:03
Nie moge sobie odmowic przyjemnosci przedrukowania tu artykulu Wojciecha
Gielzynskiego Z ,,Przegladu'' z dnia 25 lutego 2002r. A tylko dlatego, ze
jestem wlasnie zwolenniczka nazywania tych samych rzeczy takimi samymi
imionami, niezaleznie od tego z ktorej strony na nie sie patrzy.
--------------------

Terror – trop polski
Wojciech Giełżyński

Wśród stu kilkudziesięciu definicji terroryzmu w obieg medialny wchodzi
ostatnio i taka, że jest on „negatywnym następstwem globalizacji”. Jest coś na
rzeczy: nawet Jan Paweł II w orędziu na XXXV Światowy Dzień Pokoju podkreślił,
iż terroryzm przemienił się w „wyrafinowaną sieć ośrodków wpływów
politycznych”, która „rozszerza się, ogarniając cały świat.
Ongiś terroryzm bywał zwany bronią słabych” — przedszkolem partyzantki,
rewolucji wyzwoleńczej, powstania narodowego. Bardzo często stanowił (tu i
ówdzie stanowi do dziś) rozpaczliwą odpowiedź na terror państwowy który winien
jest nieporównanie liczniejszych zbrodni niż terroryzm „oddolny”. I było tak od
zarania dziejów Przed dwoma tysiącami lat żydowscy zeloci sztyletami „sica”
podrzynali gardła rzymskim okupantom. Przed tysiącem lat asasyni, członkowie
sekty szyickiej, znienacka uśmiercali najeźdźców-krzyżowców Były to czyny godne
pożałowania, jak każdy mord, ale jednak trudne do jednoznacznego potępienia — w
przeciwieństwie do zbrodni popełnionej na Manhattanie.
W XIX w terroryzm także

miał przesłanki patriotyczne

i wzbudzał raczej aprobatę niż potępienie. Zwłaszcza wśród Polaków, którzy
cieszyli się (?) w Europie, a przynajmniej w kręgach europejskiej lewicy
reputacją wyjątkowo sprawnych terrorystów. Ignacy Hryniewiecki, zabijając bombą
cara Aleksandra II oraz siebie samego, był prekursorem straceńców
palestyńskich. Stanisław Padlewski zachwycił francuskich radykałów
zastrzeleniem gen. Seliwestrowa, rezydenta carskiej Ochrany w Paryżu, i
sensacyjną ucieczką przez całą Europę aż do Ameryki, mimo pościgu policji wielu
krajów. Józef Piłsudski osobiście kierował napadem na wagon pocztowy pod
Bezdanami i „ekspropriacją” (czytaj: rabunkiem) ponad 200 tys. rubli, które
później przydały się do tworzenia Związku Strzeleckiego — zalążka Legionów.
Wśród bojówkarzy spod Bezdan było trzech późniejszych premierów RP - Walery
Sławek, Aleksander Prystor i Tomasz Arciszewski — i nikomu nie przyszło do
głowy zwać ich terrorystami. „Ekspropriacje” wymagające z reguły odstrzelenia
eskorty uchodziły wręcz za czyny służące dobrej sprawie.
Przypomniał te i podobne wydarzenia Włodzimierz Kalicki na łamach „Gazety
Wyborczej” (27- -28.10.2001 r.) w wywiadzie-rzece z Jackiem Kuroniem i Karolem
Modzelewskim. Obaj ci sławni solidarnościowcy przyznają się do duchowego
powinowactwa z dawną PPS, która powołała Organizację Bojową, zbrojne ramię jej
Frakcji Rewolucyjnej, ale Kuroń „szedł w zaparte” i odrzucał wywody Kalickiego,
iż praktykowanie terroryzmu było normą dla polskich rewolucjonistów;
perswadował, że OB PPS była jedynie „samoobroną robotniczą”. Skapitulował, gdy
Kalicki wymienił długi ciąg aktów terroru, które złożyły się na rewolucję 1905-
1906 r.
Szkoda, że w tej interesującej dyskusji przeoczono ważny wątek dziejowy który
notabene całkiem też pominęli znani historycy Jan Kancewicz i Jan Tomicki w
monografiach wydanych w latach 80., a poświęconych.., dziejom
PPS! Otóż w Paryżu w 1892 r. na założycielskim zjeździe Związku Zagranicznego
Socjalistów Polskich (przemianowanego wkrótce na Polską Partię Socjalistyczną)
najdłużej dyskutowano, i to już pierwszego dnia — wstyd powiedzieć — właśnie o
dopuszczalności terroru!
Stanisław Wojciechowski (przyszły prezydent RP) argumentował: „Partia w żadnym
wypadku nie powinna prowadzić działania za pomocą terroru. Wyjątek może
stanowić tylko ta akcja rewolucyjna, która zostanie podjęta w celu
bezpośredniego wywołania rewolucji”.
Feliks Perl (później wieloletni naczelny „Robotnika”) perswadował, że: „W walce
z rządem partia niekiedy musi uciekać się do terroru”.
Edward Abramowski (sławny etyk i psycholog) próbował zbliżać stanowisko
przedmówców: „Wniosek Feliksa jest zbyt ogólnikowy, Wacława zaś (pseudonim
Wojciechowskiego - przyp. WG.) zbyt optymistyczny Niepodobna przypuścić, że w
ciągu całego okresu przygotowań obejdziemy się bez terroru”.
Jan Stróżecki: „W ogóle nie przedstawiam sobie okoliczności, kiedy terror może
być konieczny”.
Perl: „Terror nigdy nie był hasłem do rewolucji. U nas zaś terror może być
tylko środkiem agitacyjnym”.
Stanisław Grabski (wtedy socjalista, później endek): „Terror pociąga za sobą
wielkie represalia. Sprowadza reakcję i odstrasza robotników, przeto może nas
tylko osłabić. „Tymczasem przed rewolucją zaczyna się walka en gros. Wtenczas
warto wywołać represalia, by jeszcze bardziej rozdrażnić lud”.
Stanisław Mendelson (główny ideolog PPS): „Owo straszenie mas jest fikcją, gdyż
nie one się boją, ale działacze. U nas nie ma wprawdzie nieudolności mas
rosyjskich, ale może jednak być potrzeba terroru, na przykład w chwilach
ogólnej apatii”.
Abramowski: „Jakie korzyści dał nam terror w ogóle, gdzie i kiedy dał on
korzyści?”.
Bolesław Limanowski (nestor ruchu socjalistyczne-go): „Dla odpowiedzi Józefowi
(pseudonim Abramowskiego — przyp. WG.) trzeba by całej broszury..”.
Abramowski: „Korzyści terroru są chwilowe, a nam chodzi o korzyści stałe. Nie
odrzucamy zupełnie środków gwałtownych, ale jesteśmy za wyeliminowaniem ich z
programu. Nie tylko terror systematyczny ale nawet jeden fakt terroru wystarcza
na to, żeby sprowadzić w ruchu stagnację na długi czas”.

c.dalszy nastapi
Obserwuj wątek
    • Gość: normalna Re: Terror - trop polski IP: 2.3.STABLE* / 10.0.5.* / 62.84.68.* 13.05.02, 10:09
      c.dalszy

      Tę ostatnią kwestię wypowiedział Abramowski w drugim dniu obrad; gorący temat
      terroru raz po raz powracał. Ostro spierano się,

      czy trzeba zabijać szpiclów,

      a jeśli tak — czy to rozgłaszać. Mendelson utrzymywał: „Usunięcie jednostki może
      być czasem niezbędne. Masy lubią zamachy, nawet gdy są głupie”. Stróżecki
      replikował: „Choćby masy sympatyzowały z zamachami, nie powinniśmy ich do tego
      przyzwyczajać”.
      Dyskutowano także sprawę „terroru ekonomicznego”, czyli.., obijania fabrykantów
      za złe obchodzenie się z robotnikami. Ostro wypowiedział się Stanisław
      Tylicki: „Jestem absolutnie przeciw temu. To nie ma nic wspólnego z działaniem
      politycznym partii, która chce kierować społeczeństwem. Pozostawmy to samym
      robotnikom”.
      Godne uwagi, że Tylicki był jedynym na zjeździe.., robotnikiem.
      Stenogram tej programowej dyskusji drukowano częściowo —przed I wojną —
      w „Przedświcie”, ale z wykreśleniem fragmentów kontrowersyjnych —
      zwłaszcza tych o terroryzmie. Pełny protokół znaleziono w 1933 r. Podczas
      porządkowania archiwum PPS i opublikował go Leon Wasilewski w „Niepodległości”.
      Nie jest zupełnie pewne, co o terrorze zapisano w „Programie Paryskim”. Jedna z
      jego wersji — prawdopodobnie opracowana przez Zjednoczenie Robotnicze,
      organizację Abramowskiego — zawierała następujący passus: „Korzyść od użycia
      terroru jest wątpliwa; zamiast tego, żeby osłabić rząd, przyczynia się do jego
      umocnieni też obecnie partia powinna stosować terror polityczny bardzo rzadko,
      tylko w razie ostateczność”.
      Chyba takie stanowisko przyjęto — elastyczne i wieloznaczne. Faktem bezspornym
      jest natomiast, że PPS — jedyna polska formacja polityczna, która programowo
      wysunęła niepodległa jako cel główny — niejednokrotnie terroryzm uprawiała.
      Rewolucja 1905-1906 r. była w gruncie rzeczy długą sekwencją rzucania bomb,
      strzelania zza węgla, napaści rabunkowych, likwidowania szpicli i wrogich
      agentów, przeplatająca się z manifestacjami ulicznymi, protestami strajkowymi i
      tak dalej. Działań typowo partyzanckich, jak podczas powstania styczniowego, było
      bardzo niewiele. Ale skala akcji zbrojnych nie była mała: w Krwawą Środę, 15
      sierpnia 1906 r., dokonano w Warszawie, Łodzi i innych miastach około stu
      zamachów, w których padło kilkudziesięciu policjantów, żandarmów, żołnierzy i
      szpiegów tyluż mniej więcej Polaków. Ogółem zaś przez cały czas działań
      rewolucyjnych w Kraju Nadwiślańskim zabito w zamachach 864 wrogów; prawie po
      dwóch dziennie.

      Nawet Polki terroryzowały.

      Wanda Krahelska z pomocą Zofii Owczarkówny i Albetytny Helbertówny rzuciła przy
      ul. Natolińskiej w Warszawie aż cztery bomb pojazd, który wiózł znanego z
      brutalności generał-gubernatora Skałona. Niestety, tylko dwie wybuchły —
      pirotechnika nic była specjalnością dam — i to obok powozu. Skałon został lekko
      kontuzjowany.
      Krahelskiej udało się zbiec do Galicji, stanęła przed sądem w Wadowicach, jej
      towarzyszki ujęto, groził im stryczek. Wybawił je sławny mecenas Stanisław Patek,
      który wdarł się do gabinetu Skałona i zawołał:
      — Jak pan je powiesi, przejdzie pan do historii jako pierwszy Rosjanin, który
      wiesza baby!
      Zostały zesłane na Sybir. Do Krahelskiej sędzia austriacki powiedział:
      — Czy pani wie, że religia chrześcijańska uczy: Nie zabijaj?
      - Ale Chrystus mówił, że trzeba będzie sprzedać płaszcz, by kupić miecz.
      Weszła Krahelska do patriotycznego panteonu. Tak się bowiem, utarło, że gdy
      terroryzm uprawiają inne nacje — są zbrodniarzami, Polacy - są bohaterami.


      PRZEGLĄD nr 8 z 25 lutego 2002 r.

      -koniec-
      • Gość: Arek Re: Terror - trop polski IP: *.abo.wanadoo.fr 13.05.02, 14:13
        Nie rozumie dlaczgo to przepisalas. Napisz prosze w jakim celu.
        Usprawiedliwienia Palestynczykow?
        Wszystkie przyklady z artykulu pokazuja zamachy na wladze okupacyjna
        konkretnie, a nie na szarych obywateli panstwa okupujacego.
        Nie wiem jak ty, ale ja widze roznice miedzy terroryzmem (polskim) z konca XIX
        w. i poczatku XX, a obecnym terroryzmem arabskim, czy tez jak wolisz
        antyglobalnym.
        PS Rozumie Palestynczyka ktory wysadza sie w powietrze przy posterunku armii,
        czy tez policji izraelskiej. Natomiast nigdy nie zrozumie Palestynczyka, ktory
        wysadza sie w powietrze w kinie, restauracji, kregielni, autobusie itd, itp...
        • mr.conti 11.09.01 arabstwo morduje takze Polakow 13.05.02, 14:26
          Tej Normalnej najnormalniej pokickalo sie w glowie.
          Wszystkie kraje arabskie to krwawe dyktatury a prawa ludzkie i kobiet
          sa tam nie znane . Czy do tego nas przekonuje ta Normalna ???
          (nienormalna).
        • Gość: normalna Re: Terror - trop polski IP: 2.3.STABLE* / 10.0.5.* / 62.84.68.* 15.05.02, 21:53
          Gość portalu: Arek napisał(a):

          > Nie rozumie dlaczgo to przepisalas. Napisz prosze w jakim celu.
          > Usprawiedliwienia Palestynczykow?

          Przepisalam to aby pokazac, jak bardzo mamy tendencje do nazywania takich samych
          zjawisk calkowicie roznymi slowami, powiedzmy to - w zaleznosci od ,,potrzeb''.
          Uwazam, ze taka polityka jest bardzo krzywdzaca. Ukazuje bowiem zjawisko w
          krzywym zwierciadle i daje swiatu zamazany obraz sytuacji, wprowadza
          dezorientacje w umyslach.
          Francuzi mowia: ,,appelez un chat un chat'' czyli : ,,nazwijmy kota kotem''.
          Jesli deklarujemy sie jako osoby pragnace sprawiedliwosci na tym swiecie, to od
          tego powinnismy zaczac - od nazwania rzeczy po imieniu.

          > Wszystkie przyklady z artykulu pokazuja zamachy na wladze okupacyjna
          > konkretnie, a nie na szarych obywateli panstwa okupujacego.


          Po pierwsze: dlaczego mowisz tylko o terroryzmie arabskim? a zapominasz o
          terroryzmie Baskow, zapominasz o Korsyce, Irlandii, Ameryce Poludniowej...
          Niedlugo dojdzie do tego, ze wszystkie bolaczki tego swiata zwalisz na barki
          Arabow. Nie widzisz, ze ogromna wiekszosc ludzi na tym padole ma sie zle? Ze
          proces globalizacji jest jak ogromna swiatowa rewolucja, ktora nie moze sie
          dokonac bez zgrzytow, grzmotow i piorunow... Ze dokonujace sie zmiany rodza
          wiecej problemow niz ich rozwiazuja... A to, ze w ostatnich miesiacach
          Arabowowie (wydaje mi sie zreszta, ze do worka ,,Arabowie'' wrzucasz nawet tych ,
          co nie maja nic z nimi wspolnego) stali sie bardziej widoczni od innych? Bo moze
          sa grupa najbardziej liczna? Bo moze sa najbardziej swiadomi swej krzywdy,
          poglebiajacych sie roznic, niesprawiedliwosci, zas inni pokrzywdzeni potrzebuja
          jeszcze duzo czasu na uswiadomienie sobie swojej sytuacji? Palestynczycy w
          szczegolnosci.

          > PS Rozumie Palestynczyka ktory wysadza sie w powietrze przy posterunku armii,
          > czy tez policji izraelskiej.

          Wydaje mi sie, ze im glownie chodzi o to, zeby narod izraelski poczul choc w
          malej czesci to , co oni czuja na codzien i od dziesiatkow lat. Jest to okrutne
          stwierdzenie. Ale faktem jest, ze bez tego straszliwego doswiadczenia, bez
          doznania tego codziennego strachu o dziecko, wychodzace do szkoly, dyskoteki czy
          po prostu na ulice, wiekszosc spoleczenstwa izraelskiego dlugo jeszcze nie
          zrozumialaby koniecznosci budowania swojej przyszlosci na bazie uznania praw
          Palestynczykow do godnego zycia we wlasnym panstwie.

          > Natomiast nigdy nie zrozumie Palestynczyka, ktory
          > wysadza sie w powietrze w kinie, restauracji, kregielni, autobusie itd, itp...

          Bo jemu najprawdopodobniej jest wszystko jedno. On od urodzenia zyje ze smiercia
          swoja i swoich bliskich oko w oko. A jesli stracil kogos bliskiego, rownie
          niewinnego? I to niejednego? Czy bardzo bedzie go wzruszac smierc kilku osob z
          obozu wroga? Tym bardziej gdy jest przekonany, ze sluzy tym wielkiej idei walki o
          niepodleglosc..
          Nie wiem, ale tak mi sie wydaje, gdy probuje zrozumiec tego typu akty.

          > Nie wiem jak ty, ale ja widze roznice miedzy terroryzmem (polskim) z konca XIX
          > w. i poczatku XX, a obecnym terroryzmem arabskim, czy tez jak wolisz
          > antyglobalnym.

          Nie zapominaj tez, ze realia ulegly ogromnym zmianom. Zmienila sie skala
          wydarzen, metody i srodki walki... Wszystko uroslo do n-tej potegi.
    • cornio Re: Terror - trop polski 15.05.02, 22:02

      To ta menda gielzynski ,jeszcze pisze ? Dziwny jest ten swiat.....
    • Gość: misia Re: Terror - trop polski IP: 213.138.106.* 14.09.02, 21:59
      Gość portalu: normalna napisał(a):

      > Nie moge sobie odmowic przyjemnosci przedrukowania tu artykulu Wojciecha
      > Gielzynskiego Z ,,Przegladu'' z dnia 25 lutego 2002r. A tylko dlatego, ze
      > jestem wlasnie zwolenniczka nazywania tych samych rzeczy takimi samymi
      > imionami, niezaleznie od tego z ktorej strony na nie sie patrzy.
      > --------------------
      >
      > Terror – trop polski
      > Wojciech Giełżyński
      >
      > Wśród stu kilkudziesięciu definicji terroryzmu w obieg medialny wchodzi
      > ostatnio i taka, że jest on „negatywnym następstwem globalizacji”.
      > Jest coś na
      > rzeczy: nawet Jan Paweł II w orędziu na XXXV Światowy Dzień Pokoju
      podkreślił,
      > iż terroryzm przemienił się w „wyrafinowaną sieć ośrodków wpływów
      > politycznych”, która „rozszerza się, ogarniając cały świat.
      > Ongiś terroryzm bywał zwany bronią słabych” — przedszkolem partyzan
      > tki,
      > rewolucji wyzwoleńczej, powstania narodowego. Bardzo często stanowił (tu i
      > ówdzie stanowi do dziś) rozpaczliwą odpowiedź na terror państwowy który
      winien
      > jest nieporównanie liczniejszych zbrodni niż terroryzm „oddolny”. I
      > było tak od
      > zarania dziejów Przed dwoma tysiącami lat żydowscy zeloci sztyletami „sic
      > a”
      > podrzynali gardła rzymskim okupantom. Przed tysiącem lat asasyni, członkowie
      > sekty szyickiej, znienacka uśmiercali najeźdźców-krzyżowców Były to czyny
      godne
      >
      > pożałowania, jak każdy mord, ale jednak trudne do jednoznacznego potępienia 
      > 212; w
      > przeciwieństwie do zbrodni popełnionej na Manhattanie.
      > W XIX w terroryzm także
      >
      > miał przesłanki patriotyczne
      >
      > i wzbudzał raczej aprobatę niż potępienie. Zwłaszcza wśród Polaków, którzy
      > cieszyli się (?) w Europie, a przynajmniej w kręgach europejskiej lewicy
      > reputacją wyjątkowo sprawnych terrorystów. Ignacy Hryniewiecki, zabijając
      bombą
      >
      > cara Aleksandra II oraz siebie samego, był prekursorem straceńców
      > palestyńskich. Stanisław Padlewski zachwycił francuskich radykałów
      > zastrzeleniem gen. Seliwestrowa, rezydenta carskiej Ochrany w Paryżu, i
      > sensacyjną ucieczką przez całą Europę aż do Ameryki, mimo pościgu policji
      wielu
      >
      > krajów. Józef Piłsudski osobiście kierował napadem na wagon pocztowy pod
      > Bezdanami i „ekspropriacją” (czytaj: rabunkiem) ponad 200 tys. rubl
      > i, które
      > później przydały się do tworzenia Związku Strzeleckiego — zalążka Legionó
      > w.
      > Wśród bojówkarzy spod Bezdan było trzech późniejszych premierów RP - Walery
      > Sławek, Aleksander Prystor i Tomasz Arciszewski — i nikomu nie przyszło d
      > o
      > głowy zwać ich terrorystami. „Ekspropriacje” wymagające z reguły od
      > strzelenia
      > eskorty uchodziły wręcz za czyny służące dobrej sprawie.
      > Przypomniał te i podobne wydarzenia Włodzimierz Kalicki na łamach „Gazety
      >
      > Wyborczej” (27- -28.10.2001 r.) w wywiadzie-rzece z Jackiem Kuroniem i Ka
      > rolem
      > Modzelewskim. Obaj ci sławni solidarnościowcy przyznają się do duchowego
      > powinowactwa z dawną PPS, która powołała Organizację Bojową, zbrojne ramię
      jej
      > Frakcji Rewolucyjnej, ale Kuroń „szedł w zaparte” i odrzucał wywody
      > Kalickiego,
      > iż praktykowanie terroryzmu było normą dla polskich rewolucjonistów;
      > perswadował, że OB PPS była jedynie „samoobroną robotniczą”. Skapit
      > ulował, gdy
      > Kalicki wymienił długi ciąg aktów terroru, które złożyły się na rewolucję
      1905-
      > 1906 r.
      > Szkoda, że w tej interesującej dyskusji przeoczono ważny wątek dziejowy który
      > notabene całkiem też pominęli znani historycy Jan Kancewicz i Jan Tomicki w
      > monografiach wydanych w latach 80., a poświęconych..,
      dziejom
      > PPS! Otóż w Paryżu w 1892 r. na założycielskim zjeździe Związku Zagranicznego
      > Socjalistów Polskich (przemianowanego wkrótce na Polską Partię
      Socjalistyczną)
      > najdłużej dyskutowano, i to już pierwszego dnia — wstyd powiedzieć —
      > ; właśnie o
      > dopuszczalności terroru!
      > Stanisław Wojciechowski (przyszły prezydent RP) argumentował: „Partia w ż
      > adnym
      > wypadku nie powinna prowadzić działania za pomocą terroru. Wyjątek może
      > stanowić tylko ta akcja rewolucyjna, która zostanie podjęta w celu
      > bezpośredniego wywołania rewolucji”.
      > Feliks Perl (później wieloletni naczelny „Robotnika”) perswadował,
      > że: „W walce
      > z rządem partia niekiedy musi uciekać się do terroru”.
      > Edward Abramowski (sławny etyk i psycholog) próbował zbliżać stanowisko
      > przedmówców: „Wniosek Feliksa jest zbyt ogólnikowy, Wacława zaś (pseudoni
      > m
      > Wojciechowskiego - przyp. WG.) zbyt optymistyczny Niepodobna przypuścić, że w
      > ciągu całego okresu przygotowań obejdziemy się bez terroru”.
      > Jan Stróżecki: „W ogóle nie przedstawiam sobie okoliczności, kiedy terror
      > może
      > być konieczny”.
      > Perl: „Terror nigdy nie był hasłem do rewolucji. U nas zaś terror może by
      > ć
      > tylko środkiem agitacyjnym”.
      > Stanisław Grabski (wtedy socjalista, później endek): „Terror pociąga za s
      > obą
      > wielkie represalia. Sprowadza reakcję i odstrasza robotników, przeto może nas
      > tylko osłabić. „Tymczasem przed rewolucją zaczyna się walka en gros. Wten
      > czas
      > warto wywołać represalia, by jeszcze bardziej rozdrażnić lud”.
      > Stanisław Mendelson (główny ideolog PPS): „Owo straszenie mas jest fikcją
      > , gdyż
      > nie one się boją, ale działacze. U nas nie ma wprawdzie nieudolności mas
      > rosyjskich, ale może jednak być potrzeba terroru, na przykład w chwilach
      > ogólnej apatii”.
      > Abramowski: „Jakie korzyści dał nam terror w ogóle, gdzie i kiedy dał on
      > korzyści?”.
      > Bolesław Limanowski (nestor ruchu socjalistyczne-go): „Dla odpowiedzi Józ
      > efowi
      > (pseudonim Abramowskiego — przyp. WG.) trzeba by całej broszury..”.
      > Abramowski: „Korzyści terroru są chwilowe, a nam chodzi o korzyści stałe.
      > Nie
      > odrzucamy zupełnie środków gwałtownych, ale jesteśmy za wyeliminowaniem ich z
      > programu. Nie tylko terror systematyczny ale nawet jeden fakt terroru
      wystarcza
      >
      > na to, żeby sprowadzić w ruchu stagnację na długi czas”.
      >
      > c.dalszy nastapi
      • _helga Re: Terror - trop polski - z dziejow najnowszych 14.09.02, 22:15

        "To, że organizacje terrorystyczne były zaopatrywane z Polski - ten kraj był
        nawet ich bazą odwrotu - jest już od dawna znane. W latach siedemdziesiątych i
        osiemdziesiątych było to popierane nawet przez ówczesne władze polityczne.
        Podobnie jak inne państwa Paktu Warszawskiego także Polska, zachęcana przez
        centralę KGB w Moskwie, brała udział w szkoleniu prokomunistycznych partyzantów
        oraz arabskich terrorystów. Do Polski przybywali wielokrotnie nie tylko Carlos
        i aktywistka grupy RAF Gudrun Ensslin. Tu żył także przez długi czas Abu Nidal,
        którego dzieci uczęszczały nawet do polskiej szkoły i Abu Daud, który w 1981
        roku w do dziś nie wyjaśnionej strzelaninie w hotelu "Victoria" został ciężko
        raniony i sfilmowany przez przypadkowo obecnego tam reportera. Akta dotyczące
        szkolenia terrorystów zostały zniszczone w 1989 roku. Jednak pozostały
        dokumenty, z których wynika, że terroryści byli zaopatrywani w broń również z
        Polski.
        Eksperci nie są zgodni co do tego, czy na początku lat dziewięćdziesiątych
        udało się zniszczyć siatkę logistyczną terrorystów w Polsce. Dzisiaj ten kraj
        stał się interesujący dla nowej generacji terrorystów, gdyż dysponuje on długą
        granicą z Niemcami - z powodu wysokiej liczby podróżnych i samochodów
        ciężarowych przekraczających tę granicę mogą być tam przeprowadzane jedynie
        wyrywkowe kontrole."

        www.pai.pl/media/tydzien43/niemieckie.html#Polskie%20jednostki%20specjalne%20ćwiczą%20w%20Karkonoszach%20(“Süddeutsche%20Zeitung”)

        To czego w tym artykule nie ma, to przypomnienie, ze dowodztwo Paktu
        Warszawskiego miescilo sie w Legnicy. A najblizszy polski sztab wojskowy
        miescil sie we Wroclawiu. Kto chce niech w zwiazku z tym zgaduje, gdzie
        zapadaly decyzje np. o lokalizacji tych 'obozow szkoleniowych' czy
        tez 'stypendiach'.

        PRLowska szkola zbrodni:

        homosapiens1.tripod.com/Artykuly/szkola_zbrodni.htm


        Ten link prowadzi do tekstu w ktorym 'czlowiek honoru' czyli Czeslaw Kiszczak
        upiera sie ze nie wiedzial o zadnych terrorystach.

        Kto chce, moze tez sobie zarzucic wyszukiwarke Google na jezyk polski i slowa
        kluczowe: Abu Nidal, Abu Daud, Monzer Al-Kassar - to sie dowie wiecej.

        Aktualnie przeglosowano poprawke do ustawy lustracyjnej, ktora wyklucza z
        lustracji m.in. dawnych pracownikow wywiadu i kontrwywiadu. Tym samym zamknieta
        zostala zamknieta droga do wyjasnien czy te kontakty z organizacjami
        terrorystycznymi maja jakikolwiek ciag dalszy w dzisiejszych czasach. Jak tez
        rowniez nie bedzie mozliwe wyjasnienie jaki jest udzial PRLowskich
        funkcjonariszy w "czarnym wrzesniu".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka