Gość: ABE
IP: *.dialup.xtra.co.nz
01.01.05, 01:37
Z okazji 2005 roku, czyli twoch tysiecy pieciu lat istnienia chrzescijanstwa
zaraz obok, w bezposrednim sasiedztwie islamu, przyszla mi taka mysl do
glowy. Otoz udalo nam sie dwom tym religiom (swiatopogladom/kulturom) istniec
we wzglednym pokoju i w poszanowaniu wzajemnych granic przez dwa tysiace lat.
Owszem, byly male starcia tu i owdzie, jak to bywa miedzy sasiadami, ale
zauwazcie, ze zadne nie doprowadzilo co czegos co dzis okreslilibysmy 'wojna
swiatowa'. Co wiecej wszystkie one odbywaly sie we wzglednym poszanowaniu
pewnych zasad konwencyjnego prowadzenia wojny. Byly najazdy tatarskie, ktoro
choc mialy konsekwencje w placeniu haraczu to nie konczyly sie na celowej
exterminacji ludnosci chrzescijanskiej. Byla wielowiekowa okupacja Granady, z
ktorej o dziwo duch narodowy i religijny Hiszpanow wyszedl nienaruszony. Byl
Wieden- bitwa przy zachowaniu konwencji prowadzenia wojny i szacunku dla
przeciwnika. Byly wyprawy krzyzowe, gdzie owszem walczono i krew przelewano
ze wzgledu na roznice religii, ale owczesni krzyzowcy stawiali sobie za cel
OBRONE grobu Chrystusa (i troche lupiezczej aktywnosci) a nie nawracanie
muzulmanow na chrzescijanstwo czy ich eksterminacje.
Summa summarum, chrzescijanstwo i islam mieli dosyc dobre stosunki sasiedzkie
jak na dwie tak przeciez ekspansywne religie. Czego nie mozna powiedziec o
islamie i judaizmie, czy chrzescijanstwie i judaizmie. Wracajac do historii,
w czasach starozytnych rzadko kiedy byl czas pokoju na Bliskim Wschodzie -
nieustanne wojny arabsko-zydowskie, i niezdolnosc do sasiedzkiego
wspolistnienia, czyli mentalnosc 'albo my albo wy, nigdy razem'.
Podobnie stalo sie w Europie po naplywie Zydow - pogrom za pogromem, wygnanie
za wygnaniem. Po prostu nie dalo sie zyc w zgodzie.
No i teraz wspolczesnosc. Stoimy na progu trzeciej wojny swiatowej miedzy
swiatem chrzescijanskim i swiatem islamskim. Zaczela sie ta wojny z chwila
powstania Izraela, z chwila gdy swiat chrzescijanska zaczal brac strony w
konflikcie zydowsko-arabskim. Kulminacja nastapila, kiedy nie tylko
chrzescijanie (z tytuly post-holocaustowego zadoscuczynienia) poparli
istnienie Izraela kosztem ziemi arabow palestynskich, ale kiedy swiat
chrzescijanski poprzez swego lidera z US zaczal aktywnie brac na siebie role
strony w nieswoim sporze. Wiadomo po czyjej stronie.
Przez pierwsze 50 lat ze wzgledu na Zimna Wojne, nie bylo to priorytetem i
dalej sobie chrzescijanie i muzulmanie funkcjonowali w pokoju. Ale po upadku
Komuny, uwage Lidera naszego Swiata (lidera narzuconego nam bo my go nie
wybieralismy0 obrocila sie na konflikt bliskowschodni. Kto stoi za ta nowa
konfrontacja naszych dwoch religii, naszych dwoch swiatow? Czy naprawde
pozwolimy im wysterowac nas do wzajemnego unicestwienia? Kto bedzie tym
przyslowiowym 'last standing' po tej trzeciej wojnie swiatowej?
Czyz nie powinnismy zatrzymac te najczarniejsza prowokacje w historii
ludzkosci i zachowac POKOJ? Dla naszych dzieci?
Wszystkiego najlepszego, a szczegolnie POKOJU w nowym 2005 roku zycze
wszystkim serdecznie
ABE-uska