Dodaj do ulubionych

Strach przed atomową Azją

24.05.02, 02:34
Czy Pakistan mógłby użyć broni jądrowej przeciwko Indiom, gdyby jego armia, dwa
razy słabsza od indyjskiej, zaczęła przegrywać wojnę konwencjonalną? Eksperci
zachodni mówią, że jest to nieprawdopodobne.

Mimo wielu groźnych słów i ogromnej koncentracji sił zbrojnych, groźba takiej
eskalacji - od zaciekłej wymiany ognia na granicy do wojny konwencjonalnej i
następnie do uderzenia atomowego, nadal wydaje się niewielka.

Cześć ekspertów sądzi, że największe niebezpieczeństwo kryje się w słabościach
struktur dowodzenia i kontroli nad siłami nuklearnymi obu krajów.

"Przedmiotem głębokiej troski jest możliwość użycia sił jądrowych wskutek
błędów w łączności lub niewłaściwego wyczucia sytuacji" - powiedział Ben
Sheppard, analityk wojskowy ośrodka Jane's w Londynie.

Sheppard uważa, że szczególnie słaba jest kontrola nad bronią jądrową w
Pakistanie, co stwarza teoretyczne niebezpieczeństwo, iż dowództwo sił
zbrojnych może sięgnąć po broń jądrową, omijając przywódców politycznych.

Jako dowód Sheppard przypomniał niedawne doniesienia, że podczas poprzedniego
konfliktu granicznego późną wiosną 1999 roku wojsko pakistańskie przygotowało
się do umieszczenia głowic jądrowych na rakietach bez wiedzy ówczesnego
premiera Nawaza Sharifa.

Obecnie prezydentem Pakistanu jest generał Pervez Musharraf, który jesienią
1999 roku jako dowódca sił zbrojnych kraju obalił Sharifa i przejął władzę.

Podczas obecnej konfrontacji, która rozpoczęła się w grudniu zeszłego roku, gdy
terroryści, według Indii nasłani przez Pakistan, zaatakowali parlament indyjski
w Delhi i zabili 13 osób, oba kraje skoncentrowały wzdłuż wspólnej 2900-
kilometrowej granicy około miliona żołnierzy, wspartych przez lotnictwo,
pociski rakietowe i czołgi.

Premier Indii Atal Behari Vajpayee oświadczył w środę żołnierzom indyjskim w
pobliżu granicy z Pakistanem, że "nadszedł czas rozstrzygającej bitwy".
Pakistan ostrzegł, że jeśli go zaatakują, odpowie z "całą siłą".

Zdaniem ekspertów arsenał nuklearny Indii jest większy od pakistańskiego.

Specjaliści z ośrodka Jane's oceniają, że Delhi ma ogółem 100-150 głowic, z
tego do 20 w postaci bomb lotniczych, które można by zrzucić z indyjskich
samolotów Jaguar lub Mirage 2000, a pozostałe dostosowane do rakiet Agni lub
Prithvi.

Pakistan ma według nich 25-50 głowic nuklearnych - z tego też do 20 w postaci
bomb; reszta może stanowić uzbrojenie rakiet Shaheen lub Ghauri.

Część analityków uważa, że czynnikiem destabilizującym jest brak pewności w
Delhi i Islamabadzie co do rozmiarów arsenału nuklearnego drugiej strony.

"Wszystko, co zwiększa niepewność, zwiększa ryzyko przypadkowego wybuchu
wojny" - powiedział Sten Widmalm, znawca Azji Południowej ze szwedzkiego
uniwersytetu w Uppsali.

Analitycy są zgodni, że z uwagi na ogromną przewagę Indii w siłach
konwencjonalnych jest bardziej prawdopodobne, iż do ewentualnej riposty
nuklearnej uciekłby się Islamabad.

"Użycie sił jądrowych byłoby dla nas ostatecznością - powiedział w kwietniu
prezydent Musharraf jednemu z tygodników niemieckich. - Dopiero gdyby pojawiła
się groźba wymazania Pakistanu z mapy, presja moich rodaków na skorzystanie z
tej opcji (atomowej) stałaby się przemożna".

Jednak w razie wybuchu wojny konwencjonalnej sam ogrom armii indyjskiej, która
ma pod bronią 1,26 mln ludzi, wobec 620 tysięcy po stronie pakistańskiej,
mógłby zmusić Islamabad do podjęcia takiej decyzji w ciągu paru dni, bo inaczej
jego broń jądrowa mogłaby wpaść w indyjskie ręce. Zwraca na to uwagę Andrew
Kennedy, analityk Royal United Services Institute w Londynie.

Ale eksperci nie sądzą, aby wydarzenia mogły aż tak bardzo wymknąć się spod
kontroli. Część z nich mówi, że jest znacznie bardziej prawdopodobne, iż Indie
podejmą próbę dokonania "chirurgicznych" uderzeń przeciwko domniemanym obozom
terrorystów w pakistańskim Kaszmirze, niż że rozpoczną wielką wojnę z
Pakistanem.

"Indie występują w tym wszystkim w roli ofiary. Przedstawiają siebie jako
ofiarę nieprzerwanych ataków terrorystycznych" - mówi Sumantra Bose z London
School of Economics.

Z tego powodu - dodaje Bose - Delhi woli zachować atuty dyplomatyczne i prestiż
moralny, które straciłoby, gdyby można mu było zarzucić, że zachowuje się jak
agresor. Celem Indii w Kaszmirze jest utrzymanie status quo, a nie zajęcie
pakistańskiej części tego spornego terytorium.

"Mimo wzajemnej podejrzliwości, oskarżeń i pobrzękiwania szabelką, w chwili
obecnej ster władzy w obu krajach spoczywa w ręku ludzi trzeźwo myślących -
powiedział Bose, dodając, że kanały łączności między siłami zbrojnymi obu
krajów są czynne.

"Mówienie o możliwości eskalacji konfliktu do poziomu nuklearnego jest moim
zdaniem wciąż naciągane. Byłoby to zbyt kosztowne i zbyt krwawe".
Obserwuj wątek
    • gelatik Re: Strach przed atomową Azją 25.05.02, 03:07
    • gelatik Re: Strach przed atomową Azją 25.05.02, 04:11

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka