Dodaj do ulubionych

Demonstracja dla TYBETU

10.03.05, 10:22
DEMONSTRACJA DLA TYBETU
Warszawa 10 marca 2005
(czwartek) godzina 18.00
Ambasada ChRL
ulica Bonifraterska 1

więcej:
ratujtybet.org/infopage.php?id=38
Obserwuj wątek
    • czyzunia Re: Demonstracja dla TYBETU 10.03.05, 10:34
      bardzo słusznie .pójdę protestować, żeby biedney naród tybetański mógł się
      uwolnic spod władzy ciemnoty dalajlamów. mam nadzieję że tybetańczycy będą
      walczyć o wyzwolenie polski spod władzy wojtyły.
      • marcus_crassus nie ma demonstracji na rzecz 10.03.05, 10:41
        wyzwolenia swiata od twojej durnoty???
        • czyzunia Re: nie ma demonstracji na rzecz 10.03.05, 10:51
          a w jakiem temacie może być taka demonstracja. no chiba żeby gonić mułłów,lamów
          i inną swołocz. czyżbym się mylił?
          • margala Re: nie ma demonstracji na rzecz 10.03.05, 11:16

            czyzunia napisał:

            > a w jakiem temacie może być taka demonstracja. no chiba żeby gonić
            mułłów,lamów
            >
            > i inną swołocz. czyżbym się mylił?

            rzeczywiście myslisz się.
            "10 marca jest najważniejszym świętem narodowym Tybetańczyków. Jego
            Świątobliwość Dalajlama wygłasza coroczne Orędzie. Na całym świecie ludzie
            popierający sprawę walczących o swoje podstawowe prawa i godność Tybetańczyków,
            w pokojowy sposób demonstrują swoje poparcie dla prześladowanego narodu."
            [ ratujtybet.org/infopage.php?id=38 ]
            • czyzunia Re: nie ma demonstracji na rzecz 10.03.05, 11:26
              to tak samo jak u nas było święto 22 lipca? a ten dalajlama to taki ichni
              wojtyła czy co?
            • marcus_crassus w temacie gonic baranow komuchu 10.03.05, 11:42
              lepiej zamiast dalaj lamy takie autorytety majace krew na swoich rekach jak lenin wielbic no nie prostacka lewicowa swinio??
              • czyzunia Re: w temacie gonic baranow komuchu 10.03.05, 11:53
                po takim liściku przygłupa crasuli odbnosze wrażenie że te gamonie w tybecie
                słusznie dostają wp..ol.
                • czyzunia Re: w temacie gonic baranow komuchu 10.03.05, 12:20
                  krasulko,co też bedzie jak terorysty arabskie, w obronie wolego tybetu ,walną
                  jakąś pigułę w chińczykó. to bedziesz miał problem.
              • marcus_crassus "dalajlamy" oczywiscie 10.03.05, 12:39


    • margala Orędzie Dalajlamy 10.03.05, 15:17

      Orędzie Jego Świątobliwości Dalajlamy z okazji 46. rocznicy narodowego
      powstania w Tybecie

      Z okazji czterdziestej szóstej rocznicy narodowego powstania Tybetańczyków
      serdecznie pozdrawiam moich rodaków w Tybecie i na wygnaniu oraz naszych
      przyjaciół z całego świata.

      W czasie tych czterech z górą dekad w Tybecie zaszły wielkie zmiany. Dokonano
      ogromnych postępów gospodarczych i rozbudowano infrastrukturę. Idzie tu
      zwłaszcza o budowaną obecnie linię kolejową, która połączy Golmud z Lhasą.
      Jednocześnie jednak niezależni dziennikarze i ludzie podróżujący po Tybecie
      napisali wiele o prawdziwej sytuacji, a nie o tym, co chciano im tam pokazać.
      Większość maluje obraz, który różni się zasadniczo od twierdzeń chińskiego
      rządu, jednoznacznie krytykując Chiny za brak poszanowania dla praw człowieka,
      wolności religii i samorządu w Tybecie. W istocie od czasu proklamowania
      Tybetańskiego Regionu Autonomicznego prawdziwa władza należała - i wciąż
      należy - wyłącznie do chińskich przywódców. Tybetańczycy natomiast spotykają
      się z rosnącą podejrzliwością i coraz dotkliwszymi restrykcjami. Brak
      prawdziwej równości etnicznej oraz opartej na zaufaniu harmonii, a także
      autentycznej stabilizacji w Tybecie, wskazują wyraźnie, że rzeczy nie mają się
      tam dobrze i że faktycznie jest to problemem.

      Wybitni, szanowani tybetańscy przywódcy z Tybetu co pewien czas mówili o tym,
      często płacąc wysoką cenę za te akty odwagi. Na początku lat sześćdziesiątych
      poprzedni Panczenlama opisał cierpienia i aspiracje Tybetańczyków w petycji,
      którą przedstawił władzom chińskim. Bapa Phuncog Łangjal, jeden z czołowych
      tybetańskich liderów komunistycznych, w opublikowanej niedawno, po angielsku,
      biografii mówi wiele o potrzebie uwzględniania interesów narodu tybetańskiego.
      W rzeczy samej, nie ulega wątpliwości, że większość najwyższych urzędników
      tybetańskich w Tybecie jest w głębi serca bardzo niezadowolona.

      W tym roku chiński rząd obchodzić będzie czterdziestą rocznicę utworzenia
      Tybetańskiego Regionu Autonomicznego. Uczci to fanfarami i licznymi
      uroczystościami, będą one jednak pozbawione treści, nie odzwierciedlając
      rzeczywistej sytuacji. W swoim czasie, na przykład, z wielką pompą sławiono,
      jako prawdziwe osiągnięcia, kampanię wielkiego skoku i rewolucję kulturalną.

      W ciągu ostatnich ponad dwudziestu lat Chiny dokonały ogromnego postępu
      gospodarczego. Nie są dziś krajem, którym były przed trzydziestu i dwudziestu
      laty. Wiele się w nich zmieniło. W rezultacie stały się pierwszoplanowym
      graczem na arenie międzynarodowej, zajmując należne im miejsce. Są [bowiem]
      wielkim państwem o ogromnej populacji i bogatej, starożytnej cywilizacji. Skazą
      na ich wizerunku pozostaje jednak sytuacja w dziedzinie praw człowieka,
      niedemokratyczne działania, brak rządów prawa oraz nierówne realizowanie praw
      mniejszości, w tym także Tybetańczyków. Wszystko to potęguje podejrzliwość i
      nieufność świata, a w wymiarze wewnętrznym jest przeszkodą dla jedności i
      stabilizacji, mających dla przywódców Chińskiej Republiki Ludowej wagę
      najwyższą. Moim zdaniem, Chiny, które stają się państwem potężnym i szanowanym,
      powinno być stać na śmiałe prowadzenie rozsądnej polityki.

      Świat jako taki, którego Chiny są częścią, zmienia się na lepsze. W ostatnim
      czasie wyraźnie wzrasta świadomość i zrozumienie wartości pokoju, niestosowania
      przemocy, demokracji, sprawiedliwości i ochrony środowiska naturalnego.
      Bezprecedensowa pomoc rządów i ludzi z całego świata dla ofiar katastrofy
      tsunami potwierdza zasadę współzależności i wagę odpowiedzialności powszechnej
      na Ziemi.

      Moje zaangażowanie w sprawy Tybetu nie służy zabieganiu o prawa osobiste czy
      stanowiska polityczne dla mnie samego ani promowaniu interesów tybetańskiej
      administracji na wychodźstwie. W 1992 roku oświadczyłem oficjalnie, że po
      naszym powrocie do cieszącego się określoną wolnością Tybetu nie obejmę żadnego
      stanowiska w rządzie tybetańskim i nie będę pełnić jakichkolwiek funkcji
      politycznych, a tybetańska administracja emigracyjna zostanie rozwiązana. Co
      więcej, odpowiedzialność za kierowanie sprawami Tybetu powinna nadal spoczywać
      na pracujących tam Tybetańczykach.

      Pragnę jeszcze raz zapewnić władze chińskie, że dopóki odpowiadam za sprawy
      Tybetu, dopóty pozostajemy w pełni oddani idei Drogi Środka, nie zabiegając o
      niepodległość i wyrażając gotowość do pozostania w Chińskiej Republice Ludowej.
      Jestem przekonany, że na dłuższą metę rozwiązanie takie leży w interesie
      rozwoju materialnego narodu tybetańskiego. Otuchy dodaje fakt, że z wielu stron
      świata napływa poparcie dla tego rozwiązania jako stanowiska umiarkowanego,
      realistycznego i korzystnego tak dla Chińczyków, jak i Tybetańczyków.
      Szczególnie budujące jest dla mnie zrozumienie i poparcie pewnych kręgów
      inteligencji w Chinach.

      Cieszę się z ponownego nawiązania kontaktów z przywódcami chińskimi i z tego,
      że trzecia runda spotkań, do której doszło we wrześniu zeszłego roku, świadczy
      o stopniowej poprawie stosunków między nami. Teraz, gdy na naszych
      [demokratycznie] wybieranych przywódcach spoczywa większa odpowiedzialność za
      sprawy tybetańskie, doradziłem im przeanalizować kwestie podnoszone przez
      stronę chińską w trakcie trzeciej rundy rozmów i podjąć kroki służące ich
      stosownemu rozwiązaniu lub wyjaśnieniu. Nadal mam nadzieję, że uda się nam w
      końcu zbudować niezbędne zaufanie i rozwiązać ten zadawniony problem z
      korzyścią dla obu stron.

      Wreszcie, korzystając z okazji, pragnę wyrazić wdzięczność narodu tybetańskiego
      wobec mieszkańców i rządu Indii za ich niezmienną życzliwość i wsparcie. W
      dużym stopniu czuję się częścią tego kraju nie tylko za sprawą wiekowych więzi
      religijnych i kulturowych między Indiami a Tybetem, lecz również dlatego, że ja
      sam i większość tybetańskich uchodźców żyje tu od czterdziestu pięciu lat.

      Modlę się za dzielnych Tybetańczyków i Tybetanki, którzy oddali życie za sprawę
      wolności Tybetu.

      Dalajlama
      10 marca 2005 roku

      źródło: www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/DL100305.htm

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka