Dodaj do ulubionych

co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA

31.03.05, 01:28
jestem jak najdalszy od pogladow srodowisk znanych ogolnie pod nazwa "prolife" ale to co ogladamy to jakas makabra niczym z filmow SF.

jest ciezko chora kobieta - niewazne czy sa szanse ze sie ja wyleczy czy nie.malo tego - to wlasnie rodzina ktora udowadnia ze ta kobieta cos czuje wg mnie bardziej udowadnia ze aparatura powinna zostac przymusowo odlaczona (jesli ona cos czuje to cierpi,jesli jej stan jest na tyle zly ze nie ma wiekszych szans na wyleczenie to jej cierpienia sa bezsensowne)

ale jesli zgodnie z tym co dowodzi jej maz (byly swoja droga-przeciez sie ozenil) ona jest warzywem to nic nie czuje.w takim wypadku dla niej nie moze byc gorzej ani zle.jesli jest warzywem nie cierpi - nie wiadomo czy wyzdrowieje ale w takim wypadku moze wyzdrowiec albo moze nic sie nie stac.

jednym slowem - bedzie albo dobrze albo nie bedzie wcale.

jej rodzina zapewnia jej utrzymanie aparatury,nie chodzi wiec o to ze panstwo w ramach racjonalnosci odcina podtrzymywanie zycia ze wzgledu na koszta.

jej rodzina zapewnia sfinansowanie badan.cala afere robi jej BYLY maz.nie mam zielonego pojecia jak durny logicznie musi byc system prawny ktory PRZYMUSOWO dokonuje zabicia czlowieka.


lubie polityke miedzynarodowa USA,ale ich system prawny jest tak durny ze az zastanawiam sie czy jesli by nie zaczal sie rozszerzac na inne kraje swiata nie bylby gorszy od islamistow
Obserwuj wątek
    • bam_buko Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 02:14
      << krasul(a) napisal(a)

      <jej rodzina zapewnia jej utrzymanie aparatury,nie chodzi wiec o to ze panstwo
      <w ramach racjonalnosci odcina podtrzymywanie zycia
      <ze wzgledu na koszta.

      Gdzie to wyczytales?? czy wiesz ze samo lozko(miejsce) w szpitalu kosztuje tyle
      co pokoj w 5 star hotel??.........przez 15 lat??? w USA ?? to milioner by
      zbankrutowal ale multi miloner moze dalby rade.
      • manny_ramirez Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 02:35
        marcus raz mi napisales ze nigdy nie wyrazasz sie na temat o ktorym nic nie
        wiesz. Jednak tu widac ze nie calkime tak bo w tym przypadku WYKAZUJESZ sie
        totalna ignorancja zarowno w szczegolowej sprawie jak i ogolnie na temat prawa
        amerykanskiego. bam-buko ma bowiem racje. jak myslisz przez 15 lat rodzina ja
        utrzymywala biorac pod uwage ze jeden dzien pobytu w szpitalu kosztuje pare
        tyseicy dolarow. To wszystko idzie z kieszeni podatnika.

        A OGOLNIE w Stanach w kazdy stam ma wlasne prawo w dodatku do rpawa federlanego
        wiec jakiekolwiek generalizacje sa absolutna glupota
        • kyle_broflovski Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 02:46
          ano widac ze chcialbyc zyc w wydajnym swiecie. spolecznosc mrowek czy pszczol
          zyje bardzo wydajnie. tyle tylko ze jutro ktos moze miec wypadek i spedzic
          reszte zycia bedac np. sparalizowanym od szyji w dol. co zrobic z ta mowiaca
          glowa z ktorej nie ma porzytku tylko dupe trzeba podcierac?
        • marcus_crassus Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 07:45
          a)nie mam pojecia o co chodzi w takim razie-w newsach mowia ze rodzina chyba (?) zagwarantowala pelne finansowanie utrzymania jej przy zyciu.jesli nie i to idzie z kieszeni podatnika oznacza ze kazde zrodlo informacji mowi co innego.

          b)prawo amerykanskie to najgorszy system prawny na swiecie.ostatnio wg tzw reguly trzech przestepstw obowiazujacej w niektorych stanach jakis facet dostal 10 lat za zabicie psa.wszelka automatyzacja w takich wypadkach to absurd.slynne przypadki odszkodowania placonego przez firme prowadzaca gastronomie gdzie ktos poparzyl sie pijac kawe to inna kwestia.ostatnio bodajze mialo byc wprowadzone prawo zakazujace przewijania reklam na filmach dvd.to w szczegolach.nie mowiac juz o tym ze system prawny ma ogromne tendencje ingerencji w procesy spoleczne.przykladem sa procesy wytaczane firmom tytoniowym.

          poza tym wlasnie jesli chodzi o meritum - nieznosze systemu prawa amerykanskiego jako samej konstrukcji a wiec roli precedensow,roli sedziego w interpretacji i jego roli wladczej.etc etc
          • marcus_crassus moze przesadzilem z tym "najgorszy" ;) 31.03.05, 07:46
            w kazdym razie wg mojej opinii jest to sytem zly.
          • kyle_broflovski Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 09:16
            takie to zycie juz niesprawiedliwe

            jeden za zabicie psa dostaje 10 lat a inny ktorego stac na dobrego prawnika jak
            O.J. moze zabic zone i spokojnie sobie po tym grac w golfa .

            ale ponoc za stalina mozna bylo administracyjnie dostac kare smierci oczywiscie
            z prawem odwolania. ten stalinowski system wydaje sie bardzo wydajny
            • kyle_broflovski P.S 31.03.05, 09:40
              generalnie kara nieodlocznie kojazy sie ze zbrodnia czy przestepstwem. ten
              koncept byl obecny w nawet prcesach stalinowskich i przy stosowaniu zbiorowej
              odpowiedzialnosci. jakos trudno bylo karac ludzi bez winy.

              sprawa Terri pokazuje nowatorskie podejscie do kary. albo mozna karac bez winy
              albo kara jest nagroda
          • manny_ramirez Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 13:26
            a) byc moze rodzina zagwarantowala utrzymanie od teraz , ale do teraz byla
            utrzymywana w duzej mierze kosztem ubezpieczen i panstwa
            b) jak pisalem , nie mozna generalizowac i pisac o prawie amerykanskim bo
            ogromna ilosc spraw jest regulowana nie prawem federalnym ale stanowym. A praw
            stanowych jest 50. Jest tez 50 stanowych konstytucji. To wszystko wychodzi z
            mylnego tlumaczenia ktory widzi stany jako prowincje. W rzeczywistosci powinny
            sie nazywac Zjednoczonymi Panstwami Ameryki Polnocnej. Oczywiscie homogenizacja
            zaszla juz daleko ale jednak w wielu miejsca tozsamosc stanowa ciagle dominuja
            nad ta ogolnokrajowa. Szczegolnie na poludniu.
      • abe_ltd Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 02:41
        No i jeszcze jedna drobna niescislosc. Czy prawnik moglby napisac cos takiego:
        "system prawny ktory PRZYMUSOWO dokonuje zabicia czlowieka."
        NIE.
        Krasula napisal.
        Co to znaczy ze system dokonuje zabicia, i to przymusowo. O czym on pisze?????
        Nie mowiac juz o podstawowych bledach logicznych w tym 'sloganie' krasuli,
        zwrocmy uwage na bledy interpretacyjne w odniesieniu do tej konkretnej sytuacji:
        Osoba jest obecnie sztucznie podtrzymywana przy zyciu srodkami, ktore tylko
        szpital moze zapewnic natomiast nie prywatna osoba w domu naturalnymi metodami
        (np karmieniem doustnym) poniewaz ta osoba nie ma juz odruchow, ktore
        umozliwilyby jej gryzienie, zucie, przelykanie itd.
        Odlaczanie tej osoby od tych srodkow nie jest wiec zadnych aktywnym aktem
        zabojstwa, ale raczej dopuszczeniem do zajscia procesu naturalnej smierci tej
        osoby. Tak jak ta osoba by umarla w naturalnych warunkach i bez systemu
        sztucznego podtrzymania zycia.
        To nie jest zadne przymusowe zabijanie.
        Kwestia jest raczej taka: czy kontunuacja sztucznego podtrzymania przy zyciu
        tej osoby rokuje nadzieje, ze przy odpowiednim rozwoju technologii bylyby
        szanse, ze ta osoba moglaby powrocic do stanu, w ktorym jej wlasny organizm
        bylby w stanie wykonywac podstawowe czynnosci fizjologiczne. Jesli tak to
        powinno sie obecny stan utrzymac zakladajac, ze sa na to dostepne fundusze ze
        strony Panstwa lub osob prywatnych. Jesli nie ma takiej szansy, to jest to
        poniekad wbrew naturze aby sztucznie utrzymywac funkcjonowanie organizmu, ktory
        naturalnie juz dawno zrobil 'shutdown'.
        Ogromnie wspolczuje jej rodzicom. To wielka tragedia dla rodzicow patrzac
        biernie jak ich dziecko umiera. Ale nie sadze, ze oni patrza na 'zabijanie' ich
        dziecka, a z moralnego punktu widzenia (i prawnego) to wielka roznica.
        • marcus_crassus Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 07:36
          a)jesli rodzina za to placi to czemu wtraca sie w to administracja???bo chyba rodzina za to placi??zreszta jak mowie - sam do konca nie wiem poniewaz wiem o tym tylko z newsow a one w tej sprawie sa tylko rozbiezne.

          b)system prawny + przymusowo = nie mam pojecia jak inaczej w jezyku prawniczym aby oddac ta sytuacje to napisac - system prawny dokonuje eliminacji danej jednostki uzywajac do tego srodkow przymusu - bo tak wyglada to w tej sprawie.

          mam wrazenie ze konstrukcja jest wlasciwa.uzycie okreslenia "system prawny zabija" jest zbyt wieloznaczne i nieprecyzyjne.a to jest forum a nie sad.
          • manny_ramirez Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 13:32
            prawo na FLorydzie stwierdza ze to maz decyduje co robic w takich sytuacjach.
            Tutaj jeszcze podpiera sie on niby tym ze Terry chcialaby umrzec. Oczywiscie ze
            jest to absurdalne i zle prawo w sytuacji kiedy rodzice chca sie nia zajac. Ale
            jest prawo stanu Floryda nie USA. Sady federalne tu tylko mogly stwierdzic czy
            postepowanie odbylo sie zgodnie z prawem i biestety tak tez bylo. Co nie
            zmienia faktu ze oczywiscie prawo to powinno byc zmienione przez Floryde bo
            jest zle.
      • marcus_crassus hmmm-a czy to biznes panstwa??? 31.03.05, 07:30
        jak rodzina za to placi to jej interes
        • scept89 jak rodzina za to placi to jej interes -NIE 31.03.05, 08:14
          Nie. Jesli ja stwierdze w obecnosci swiadkow ze nie zycze sobie byc reanimowany
          to niezaleznie od zamoznosci Rodziny Mojej Szacownej powinna mnie ona zostawic w
          spokoju a nie dreczyc lekarzy/szpitale (nie mowiac o mnie jesli jeszcze bym
          istnial).

          Poza tym to nie jest tak ze "rodzina" to jakas jednolita osobowosc prawna co to
          jednym glosem czegos zada -> sprawa Schiavo to wlasnie "rodzinne nieporozumienie".

          Wreszcie ustal kto w rodzinie ma prawo do decydujacego glosu. Piszacy na tym
          forum proponowali juz opcje nuklearne: "nawet jesli nikt spokrewniony nie zajmie
          sie Xsem to Dobry Samarytanin moze go przygarnac" co jest dosc glupim pomyslem:

          contra1: czy klub gry w bilarda z grzybkiem do ktorego X nalezal tez moze go
          przygarnac/decydowac o kontynuacji reanimacji?

          contra2: "wysoki sadzie nazywam sie Michael Jackson i pragne zaopiekowac sie
          odkorowanym nastoletnim Xsem, synem Kowalskich"

          do bardziej stonowanych, choc ze zrozumialych dla pro-zyciowcow wzgledow
          preferujacych rodzicow;

          contra 1: matka chce reanimowac s Xsa, ojciec Xsa nie.

          contra 2: czy biologiczny rodzin adoptowanego Xsa ma jakies prawa? A co na to
          przybrani rodzice?

          contra 3: jesli X od 18go roku zycia nie zyje/nie widzial rodzicow a od 40 lat
          jest w malzenstwie z Y to kto lepiej zna zyczenia Xsa?


          Jak widzisz sama forsa kierowac sie nie mozna a i rodzinne uklady bywaja
          zagmatwane. Z tego powodu istnieja przepisy prawne w jakiej kolejnosci i kto
          decyduje (o ile spisane legalne dokumenty nie stanowia inaczej). Jak sie
          domyslasz malzonek ma pierwszenstwo.


          • echtom Re: jak rodzina za to placi to jej interes -NIE 31.03.05, 08:33
            Nie ma dowodu na to, jakie było faktyczne życzenie Terri. Znamy je tylko z
            przekazu faceta, który odniesie z jej śmierci największą korzyść - będzie mógł
            się ożenić z inną babą (może ona go podpuszcza?)i może jeszcze z ubezpieczenia
            coś mu skapnie. To podważa według mnie całą wiarygodność działań pana Schiavo.
            Btw wydaje mi się dziwne, że zdrowa dwudziestoparoletnia kobieta powiedziała
            kiedyś wyraźnie, że "w razie czego" nie chciałaby być utrzymywana przy życiu -
            młodzi zdrowi ludzie nie myślą o takich sprawach. Mąż nie musi się poświęcać
            dla "warzywa" - może się rozwieść i przerzucić ciężar opieki na rodziców,
            którym zależy na podtrzymaniu życia córki. To byłoby uczciwe rozwiązanie, a to,
            co się obecnie rozgrywa, wygląda na morderstwo z premedytacją z niskich pobudek
            i kwalifikuje się do najwyższego wymiaru kary.
          • marcus_crassus jesli stwierdzisz ze sobie tego nie zyczysz 31.03.05, 08:34
            to owszem.jednak nie widze zadnego dokumentu na potwierdzenie tej tezy w tej sprawie.nie ma zadnego dowodu - oprocz watpliwego ze wzgledu na okolicznosci swiadectwa jej meza (bylego)

            nie powinno to nikogo obchodzic kto sie nia zajmie.moze byc to nawet wytwornia filmow porno.jesli ktos da pieniadze a jej rodzina chce ja utrzymywac przy zyciu na pewno nie jest to sprawa gdzie zwykly burak z ulicy moze wyrazac swoja opinie.

            idiotyzmem wlasnie sa sondaze na ten temat - to jest szokujace.to jakby oglosic konkurs audiotele - czy pan X zamieszkaly w Alabamie ma zyc czy nie - moga panstwo glosowac smsami - o 11 go zastrzelimy albo pozwolimy zyc dalej.
            • kyle_broflovski Re: jesli stwierdzisz ze sobie tego nie zyczysz 31.03.05, 09:23
              sondazy nie mozna lekcewazyc bo sa wazna czescia zycia amerykanskiego bo daja
              bezwolnym robotom poczucie wladzy nad fikcja.
              • marcus_crassus moze nowy reality show???? 31.03.05, 09:41
                np "You must die" widzowie co tydzien mogliby decydowac kto z uczestnikow trafi na gilotynke.musialby miec niezle wziecie.wyobrazmy sobie jakby powstala jakas parka i amanta by widzowie udupili.te szlochy ta dramaturgia - wyobraz sobie jakby skoczyly wplywy z reklam.a ile moznaby gadzetow wypuscic na te okazje.a pospolstwo mialoby igrzyska.

                ja tam jednak wole te rzymskie w oryginale.
            • echtom Re: jesli stwierdzisz ze sobie tego nie zyczysz 31.03.05, 09:36
              Gdzie się doczytałeś, że Michael jest jej BYŁYM mężem? Na jakiej podstawie
              sprawowałby wówczas prawną opiekę nad Terri i decydował o jej życiu? Nie
              znalazłam też nic na temat jego powtórnego małżeństwa - oprócz stwierdzenia, że
              ŻYJE z jakąś kobietą od 10 lat i chyba mają dzieci.
              • marcus_crassus hmmm-byc moze popelnilem formalny blad 31.03.05, 09:43
                mialem wrazenie ze ten zwiazek zostal zalegalizowany.moze jednak sie mylilem.w kazdym razie dosc osobliwe jest ze facet - nominalnie moze jest nawet mezem zyjacy z inna kobieta uzyskuje tak wiele praw w tej sprawie.

                byc moze to moj blad i cos doinpretowalem
                • echtom Re: hmmm-byc moze popelnilem formalny blad 31.03.05, 10:22
                  Tu akurat liczą się papiery, a nie stan faktyczny. Jeżeli nominalnie jest
                  mężem, to ma prawa męża, nieważne, czy ma jedną czy dziesięć kochanek. Nie może
                  też powtórnie się ożenić, bo to byłaby bigamia. Pewnie znudził mu się
                  dziesięcioletni konkubinat i chciałby go zalegalizować. A może jest religijny i
                  marzy o ślubie kościelnym...
                  • marcus_crassus nie moze 31.03.05, 11:03
                    sad ma orzekac z uwzglednieniem wszelkich okolicznosci.to czesty blad jaki popelniaja ludzie - uwazajac ze sad zwiazany jest stanem formalnym ponad wszystko.na tej koncepcji bazuje m.in podstawowa dla prawa koncepcja iz czynnosc prawna zmierzajaca do obejscia prawa moze zostac uznana za bezprawna.

                    nie jestem na miejscu i nie znam sprawy bardzo dobrze.a juz na pewno nie znam na tyle prawa US zeby moc wiedziec na jakich podstawach sie to wszystko opiera.

                    dla mnie to jednak katastrofa.i prawo nie ma akurat tutaj nic do rzeczy.hitlerowcy tez wykonywali to co prawo im kazalo
                    • kyle_broflovski Re: nie moze 31.03.05, 11:34
                      zycze powodzenia tym ktorzy ida do sadu po roku czy paru latach skarzyc kogos o
                      kradziz albo walczyc z mandatem i jedynym "dowodem" zeznanie i swiadek
                      nawet judge Judy go wyrzuci

                      natomiast przy nowatorskim podejsciu zywcem wzietym z Frantza Kafki wszystko
                      jest mozliwe
            • scept89 samarytanie... 31.03.05, 22:28
              > to owszem.jednak nie widze zadnego dokumentu na potwierdzenie tej tezy w tej sp
              > rawie.nie ma zadnego dowodu - oprocz watpliwego ze wzgledu na okolicznosci swia
              > dectwa jej meza (bylego)

              i dwoch swiadkow uznanych za prawdomownych przez jakies 19+ sadow na Florydzie i
              okolicach.

              > nie powinno to nikogo obchodzic kto sie nia zajmie

              Nie udawaj ze nie rozumiesz. Ja nie mam klopotu z jak piszesz "wytwornia
              filmow porno" sponsorujacych sieroty/respiratory/cokolwiek.
              Pytanie jest o to do kogo jako lekarz zwracasz sie z pytaniem w przypadkach
              odkorowanych/terminalnie nowotworowych pacjentow "reanimowac czy nie?". Cos mi
              sie zdaje ze lekarz nie zadzwoni ani w wytworni filmow przesadnie rozrywkowych
              ani do klubu bilardowego niezaleznie od tego jak aktorzy/producenci/bilardzisci
              dobre serca maja.

              Podobnie w innych przypadkach -> wiele piany jest bite z powodu "sadowego
              nakazu" ale tez nie spotkalem sie z jakimis opiniami coby
              poza-prawnie/poza-sadowo rozstrzygac kto ma prawo wyrazenia zgody na
              zaprzestanie reanimacji/respiratora/rurki odzywczej. Ktos ma jakis pomysl?


              > idiotyzmem wlasnie sa sondaze na ten temat - to jest szokujace.to jakby oglosic
              > konkurs audiotele - czy pan X zamieszkaly w Alabamie ma zyc czy nie - moga pan
              > stwo glosowac smsami - o 11 go zastrzelimy albo pozwolimy zyc dalej.

              Tyle ze plebiscyty nijakiego wplywu na jej los nie mialy. Decyzje sadu zostaly
              wydana zanim je przeprowadzono, tak ze nawet nie mozesz czepiac sie liny ze
              niezalezne (przynajmniej od wladzy legislacyjnej i wykonawczej) jak widac sady
              kierowaly sie opinia "motlochu".
              A to ze wiekszosc Amerykanow jest innego zdania niz Ty na ta sprawe powinno dac
              Ci do myslenia.












              • echtom Re: samarytanie... 31.03.05, 22:47
                "Większość nie ma racji. Większość ma tylko siłę, a rację mam ja."
                H. Ibsen, Wróg ludu
              • marcus_crassus Re: samarytanie... 31.03.05, 23:09
                swiadkowie???

                facet.jacy swiadkowie.co ona akurat usiadla i powiedziala mezowi - zapros jakis ludzi to powiem zebym jak sie kiedys w zyciu zwarzywie zeby mnie odlaczyli.

                o ile sie nie myle wiekszosc amerykanow wierzy ze na ziemie przylatuja zielone ludziki a wiekszosc much zre gowno.

                proponuje zeby sady np zakazaly podawac nieuleczalnie chorym lekarstwa etc.to tylko zubaza spoleczenstwo i jest bezcelowe.przy okazji moznaby sie pozbyc kalek i osob powyzej 70 tki.

                w dodatku bylby to dobry sposob na pozbycie sie problemu systemu emerytalnego.

                to rzeczywiscie daje powody do myslenia.
                • scept89 Re: samarytanie... 31.03.05, 23:27
                  > facet.jacy swiadkowie.co ona akurat usiadla i powiedziala mezowi - zapros jakis
                  > ludzi to powiem zebym jak sie kiedys w zyciu zwarzywie zeby mnie odlaczyli.

                  rzuc okiem:
                  en.wikipedia.org/wiki/Terri_Schiavo
                  "Although his wife never wrote a living will expressing a wish to refuse
                  nutrition or medical treatment if disabled, Mr. Schiavo says they had
                  conversations which make him sure she would not want to continue living in such
                  a state; both Michael's brother and sister-in-law (Terri's best friend)
                  testified in support of this claim. Michael Schiavo recalled Terri saying, "I
                  don't want to be kept alive on a machine.""


          • biedronka24 czlowieku i tych chcesz udowodnic 31.03.05, 12:34
            ze rodzina ja krzywdzi bo chce dac jej szanse przezycia?
            No to udowodnij w jaki sposob.
            Przypominam ze wola tej osoby to tylko to co przekazuje jej maz, ktory ma dzieci
            z inna kobieta i od wielu lat nic wspolnego z ta osoba bo oddal ja do hospicjum.
            Komu i co chcesz wmowic?
            Bo schemat?
            A teraz ku twojej ´wyobrazni´.
            Wyobraz sobie ze masz usankcjonowana eutanazje - zeby nie bylo tej strasznej
            biernej - ktora tu jest twoim argumentem. Jak sadzisz co sie dzieje dalej?
            Malo masz przypadkow ktore tego dowodza? Ja twierdze ze mam sporo doswiadczenia
            z zycia szpitalnego. O prawnikach, systemach, instytucjach dochodzacych przyczyn
            smierci tez troszke wiem. Kto na tym wygra? To jest jak najbardziej krzyk w te
            strone ale nie Bush go napedza. On jak widzisz nic nie zrobi - bo tez i nie
            moze. Kampania na jego rzecz? A jaka? 3 ciej kadencji miec nie bedzie- i co ty
            na to?
            Ty chcesz oddawac swoje zycie w rece instytucji i lekarzy? A ja nie. Ta kobieta
            jest mloda - nie ma 60 lat a 40 ci. Ja prawa do swojej smierci nie oddam nikomu
            a prawo do zycia zachowuje sobie. Ty jesli gardzisz tym co masz najcenniejsze-
            twoja sprawa. W dodatku nie masz pojecia co to znaczy miec dzieci i martwic sie
            o ich zycie.
            • scept89 pani b-24 31.03.05, 23:22
              Exhibit A:

              biedronka24 napisała:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=22146696&a=22179577
              >Faktem jest ze takie stany - jak ten zdarzaja sie niezmiernie rzadko

              scept89: Mowisz o 35 tysiacach PVS-ow w Stanach Zjednoczonych?

              biedronka24 napisała:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=22146696&a=22190660
              >35 tysiecy to b. niewiele jak na Stany.


              Exhibit B:
              biedronka24 napisala
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=22146696&a=22213592
              >Funkcje wegetatywne podtrzymane a na scanie kompletny brak pnia-
              >Kochany z kogo robisz idiotow?

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=22146696&a=22214694
              >Przypomnij tez sobie ze to ze z jednego scanu nie robi sie diagnozy to ja ci
              >powiedzialam pierwsza.

              Exhibit C:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=22146696&a=22218472
              >A ja nie neurolog a neurofizjolog. Znasz roznice? ;)


              Moje uwagi:
              A) Zdaje sie ze Wietnamie zginelo troszke mniej Amerykanow niz obecnie ludzi w
              stanie PVS. Widac dla Pani B. to "niewiele". Jesli ktos siedzi nawet okazyjnie w
              neurologi to nie pisze bzdur ze PVS jast "wyjatkowy"

              B) samowyjasniajace

              C) znam roznice pomiedzy tymi co cos wiedza a tymi co zupelnie nie

              Istnieja dwie mozliwosci:
              1) you have no idea what you are talking about
              2) you may know a bit but lie anyway just to score points

              Tak czy inaczej wiarygodnosc i waga twoich stwierdzen na dowolny temat osiagnela
              dla mnie glebokosc Rowu Marianskiego.


        • manny_ramirez Re: hmmm-a czy to biznes panstwa??? 31.03.05, 13:32
          rodzina na razie nie placi, oferuje sie ale dopoki Terry jest pod opieka meza
          to nie placi.
    • schlagbaum Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 07:42
      marcus_crassus napisał:

      .nie mam zielonego pojecia jak durny logicznie musi byc system prawny ktory
      PRZYMUSOWO do
      > konuje zabicia czlowieka.
      >
      >
      > lubie polityke miedzynarodowa USA,ale ich system prawny jest tak durny ze az
      zastanawiam sie czy jesli by nie zaczal sie rozszerzac na inne kraje swiata nie
      bylby gorszy od islamistow
      >

      Na wszystko im nie starcza.
      Jakos im latwiej przychodzi wydac kase na mordowanie tysiecy niz utrzymanie
      przy zyciu jednego.

      G F A
      • a-cha A mnie bulwersuje fakt, ze... 31.03.05, 13:09
        ta biedna kobieta gdyby byla swiadoma calej sytuacji z cala pewnoscia nie
        zgodzilaby sie na pokazywanie jej obecnych zdjec na calym swiecie i na robienie
        z jej przypadku ogolnoswiatowej dyskusji.
        Czy rodzina finansuje leczenie - w to watpie, bo nie byloby nikogo na to stac.
        Leczenie moze byc finansowane z polisy ubezpieczeniowej. Nie wiem tego do
        konca, wiec sie nie wypowiadam.
        Nie wypowiadam sie tez na temat konkretnego przykladu Terri bo nie znam (ani
        nikt z komentujacych nie zna) faktycznej medycznej diagnozy, wszytsko co do nas
        dociera to papka medialna, czesto manipulujaca naszymi pogladami.
        Z jakiegos powodu rodzice upieraja sie przy zyciu, z jakiegos powodu maz chce
        by odeszla. Byc moze ten maz chce zaczac nowe zycie z nowa kobieta, ma do tego
        prawo i chyba trudno sie dziwic facetowi, ze ma dosyc.
        Mysle, ze moralnie na ten temat wypowiadac sie moga Ci ktorzy przezyli podobny
        dylemat. Ja sie tego nie podejmuje.
        • biedronka24 Hej ma prawo do odejscia 31.03.05, 13:16
          ale nie ma prawa do decydowania o jej zyciu.
          Nie sadzisz? Zwlaszcza gdy zbiega sie to z interesem wlasnym by ´miec spokoj´.
          To takie proste.

          Pewnie ze nikt z nas nie wie. Ale tak szczerze- czym moga skrzywdzic ja rodzice?
          Im tez dzieje sie w tej chwili krzywda - to oczywiste a facet nie ma powodow by
          byc zainteresowany. Oczywiste jest ze mogl zyc inaczej. Honor? Misja? Co to
          sepuku jest? Kultura z Azji?
          A jak ja dojde do wniosku ze zycie na tym swiecie moich dzieci jest niegodne to
          znaczy ze mam prawo do ich zamordowania?! Nonsens.
    • margala prawa natury 31.03.05, 14:45

      ta nieuleczalnie chora kobieta jest od 15 lat s z t u c z n i e utrzymywana
      przy życiu.
      gdyby nie aparatura medyczna od dawna by nie żyła.
      czy takie sztuczne podtrzymywanie życia jest zgodne z naturą?
      czy jest zgodne z prawem boskim?
      • a-cha Re: prawa natury 31.03.05, 14:50
        Czlowieka bez rak tez trzebaby zaglodzic bo przeciez nie jest w zgodzie z
        natura sztucznie karmic kogos doroslego.
        Zadziwiaja mnie niektorzy z Was, ktorzy w sposob lekki latwy i przyjemny
        decyduja o zyciu i smierci innych. I to na podstawie krotkich doniesien
        medialnych, ktore dosc skutecznie manipuluja opinia publiczna.
    • kyle_broflovski Re: co mnie bulwersuje w sprawie Terry w USA 31.03.05, 16:04
      www.villagevoice.com/news/0513%2Chentoff%2C62489%2C6.html
      • manny_ramirez bardzo dobry link 31.03.05, 16:09
        dzieki
        • kyle_broflovski Re: bardzo dobry link 31.03.05, 16:43
          manny_ramirez,
          ja jestem dzis bardzo zajety, jesli mozesz to przetlumacz ten artykul bo wart
          tego
      • scept89 "own lawyer" 31.03.05, 22:50
        "Among many other violations of her due process rights, Terri Schiavo has never
        been allowed by the primary judge in her case—Florida Circuit Judge George
        Greer, whose conclusions have been robotically upheld by all the courts above
        him—to have her own lawyer represent her."

        Tyle ze osoba w jej stanie jest reprezentowana przez:
        - prawnego piekuna ( maz)
        - Guardian ad Litem (wybrany przez sad prawnik reprezentujacy w/w osobe)

        z news.findlaw.com/legalnews/lit/schiavo/index.html

        Prepared by Jay Wolfson, DrPH, JD, (Dec. 1, 2003). Schiavo’s guardian ad litem
        concluded:

        “...that the trier of fact and the evidence that served as the basis for the
        decisions regarding Theresa Schiavo were firmly grounded within Florida
        statutory and case law, which clearly and unequivocally provide for the removal
        of artificial nutrition in cases of persistent vegetative states, where there is
        no advance directive, through substituted/proxy judgment of the guardian and/or
        the court as guardian, and with the use of evidence regarding the medical
        condition and the intent of the parties that was deemed, by the trier of fact to
        be clear and convincing.” "

        Nie bardzo rozumiem jak z jednej strony mozna twierdzic ze nic nam o opinii
        Terri Schiavo na temat przedluzania jej stanu nie wiadomo/nie mozna z niej tego
        wydobyc a jednoczesnie oczekiac cudu myslac ze ona sobie wlasnego prawnika
        wybierze jej opinie reprezentujacego nieomylnie zapewne. Jakis pomysl?


        "Greer has declared Terri Schiavo to be in a persistent vegetative state, but he
        has never gone to see her"

        Pare linijek w dol powoluje sie na Frist'a ktory to na posiedzeniu Senatu na
        podstawie dostarczonych przez rodzine fragmentow filmow (jakos nigdy nie dotarl
        do lozka Terri) orzekl byl (byl kardiologiem zanim zostal senatorem) ze Terri
        "reaguje na bodzce".

        Ciekawy sposob rozumawania. Nieortodoksyjny.









    • aaki oj mecenasie,mecenasie ...dopiero teraz 31.03.05, 22:35
      dostrzegłeś paradoksy,tragikomizmy i idiotyzmy amerykańskiego systemu prawno-sądowego?
      z pewnością dzieją sie tam rzeczy zgodne z amerykańskim prawem,a że są one wbrew zdrowemu rozsądkowi-tym gorzej dla zdrowego rozsądku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka