Dodaj do ulubionych

Oskarżony współpracownik wiceprezydenta USA

28.10.05, 19:33

W ten sposób "sprzedawanie" Ameryce irackiej broni masowego rażenia, która
nigdy nie istniała, będzie się dalej ciągnęło jak wielotonowy ciężar przykuty
do nogi prezydenta Busha.

************************************

Sprzedawanie Irakowi Saddama amerykańskiej broni masowego rażenia przez
obecnych bosów Białego Domu to też ciekawy temat. I do tego prawdziwy.



Obserwuj wątek
    • remikane Re: Oskarżony współpracownik wiceprezydenta USA 28.10.05, 19:39
      Junior siedzi po uszy w materii miekkiej!!!
      Rzeczy idą w złym kierunku. Ostatnią rzeczą jakiej nam teraz potrzeba to
      osłabienie administracji i skupienia się na wewnętrzych rozgrywkach w
      Waszyngtonie.
      Kto to wykorzysta? Iran, Chiny, Rosja!

      Ohhh, Dubya Dubya! Po co Ci to było? Za dwa lata będziesz musiał złożyć urząd
      jak Twój republikański poprzednik Nixon!
      • kr964 Re: Oskarżony współpracownik wiceprezydenta USA 28.10.05, 22:43
        Formalny proces rozpocznie sie za kilka tygodni.
        Wkrotce zaczna podac nazwiska wielu innych osob z najblizszego otoczenia prezydenta Busha, ktore
        maja znacznie wiecej na sumieniu niz Libby.

        Manipilacje neo-konow z PNAC, falszerstwa i klamstwa czlonkow OSP.

        Bedzie bardzo ciekawie...
        • remikane Re: Oskarżony współpracownik wiceprezydenta USA 29.10.05, 11:45
          "> Manipilacje neo-konow z PNAC, falszerstwa i klamstwa czlonkow OSP."


          Widzę, że kolega jest w temacie!;)

          Tak! BĘDZIE BARDZO CIEKAWIE. Tylko problem na tym że teraz tego najmniej
          potrzebujemy. Ale dla amerykańskiej demokracji będzie to oczyszczające i
          zbawienne - tak jak zawsze zresztą.

          Serdecznie pozdrawiam,

          Kane;)
    • yurek11111 Oskarżony współpracownik wiceprezydenta USA 28.10.05, 19:45
      "Głównym zadaniem Grupy Irackiej był "marketing" wojny z Irakiem, czyli
      sprzedanie wojny opinii publicznej."


      <>"Marketing" wojny...
      <>I pomyslec ze od takich debili zaleza losy swiata.
      • 3m05 Kto kupil? 29.10.05, 01:53
        Pytanie jest kto kupil ten marketing "Grupy Irackiej" z Shit House?

        Wiekszosc obywateli swiata nie kupila. Ale Kwasniewski z Millerem kupili.
        Michniki kupil. Cimoszewicz kupil. Kolakowski kupil. Rotfeld kupil, (zanim
        zaczeli sprzedawac).

        Czy kiedykolwiek uslyszymy od tych panow wyznanie, ze popelnili blad?
        Czy tez jak Libby i Rove do konca beda szli w zaparte ?
        • eva15 Re: Kto kupil? 29.10.05, 12:25
          3m05 napisała:

          > Pytanie jest kto kupil ten marketing "Grupy Irackiej" z Shit House?
          > Wiekszosc obywateli swiata nie kupila. Ale Kwasniewski z Millerem kupili.
          > Michniki kupil. Cimoszewicz kupil. Kolakowski kupil. Rotfeld kupil, (zanim
          > zaczeli sprzedawac).

          I jeszcze po dziś dzień pyskują na tych, którzy kupić NIE chcieli, wiedząc
          dobrze (a nie było to trudne, skoro nawet ja przed tą wojną pisałam na forum,
          że O MISTYFIKACJI), co w środku. Mają pretensje do Niemiec nazywając rozsądek
          antyamerykanizmem i wybitnie za złe mają Francji dawanie dobrych rad. A właśnie
          trzeba było siedzieć CICHO, skoro inni dużo bardziej doświadczeni i
          obznajomieni z USA się wycofali.
    • colombina I am going to have a great Friday 28.10.05, 20:09
      'As Rove departed his home in Washington Friday morning, he told reporters, "I
      am going to have a great Friday and a fantastic weekend and hope you do too." '

      Ciesz sie Karl gdyz nie wiadomo ile fantastycznych weekendow zostalo ci jeszcze
      na wolnosci. Mam nadzieje ze trafisz tam gdzie jest twoje miejsce.

      BTW, Libby zrezygnowal wg ostatnich wiesci w CNN.
    • snow21 Irak Nie dla idiotów 28.10.05, 20:19
    • maxe1 Re: Oskarżony współpracownik wiceprezydenta USA 28.10.05, 20:57
    • felusiak1 A o co jest oskarzony? 28.10.05, 23:03
      Piszecie sobie tutaj haselka reklamowe ale zaden z was nie zastanowil sie o co
      jest ten wspolpracownik oskarzony?
      • colombina Re: A o co jest oskarzony? 28.10.05, 23:28
        i.a.cnn.net/cnn/2005/images/10/28/statement.pdf
        • felusiak1 Re: A o co jest oskarzony? 29.10.05, 00:13
          To zbyt dlugie do czytania i do tego po angielsku.
          Pytanie jednak pozostaje. W prostych slowach o co jest oskarzony?
          • colombina Re: A o co jest oskarzony? 29.10.05, 01:50
            Najpowazniejszy zarzut to krzywoprzysiestwo. No coz, nawet Al Capone beknal
            tylko za podatki, bo to udalo sie prokuratorowi udowodnic.
      • jennifer5 Re: A o co jest oskarzony? 29.10.05, 10:49
        felusiak1 napisała:

        > Piszecie sobie tutaj haselka reklamowe ale zaden z was nie zastanowil sie o co
        > jest ten wspolpracownik oskarzony?

        Pewnie o nie zaplacenie mandatu za parking

        --------------------------------------------------------------------------------
        felusiak1 napisała:

        > "Scooter" Libby wlasnie zostal postawiony w stan oskarzenia.
        > Tak donosza w radio. Zarzuca sie mu krzywoprzysiestwo za co grozi do 30 lat

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=31151949
        --------------------------------------------------------------------------------


    • eva15 stopień indokrynacji 29.10.05, 00:25
      Ciekawy jest stopień indokrynacji wielu czytelników GW.
      Większe emocje budzą newsy pod tytułem "krowa znalazła skarb" lub "Angelika
      Borys wpuszczona do Polski" niż rozkład państwa i jego struktur w USA. Tu
      emocje minimalne, podobne chyba do zrozumienia istoty problemu.

      A przecież, jak przypuszczam (może niesłusznie?) wydarzenia w Waszyngtonie mogą
      być, nie tylko dla świata ale i dla Polski, bardziej brzemienne w skutki niż
      błąkanie się Borys na manowcach wielkiej polityki.

      Poziom odbioru społecznego zbliża się powoli do amerykańskiego. Tam zaglądanie
      Clintonowi w rozporek porwało cały naród. Afery, kłamstwa, oszustwa,
      krzywoprzysięstwo i zdrada własnego wywiadu, czyli praktycznie zachwianie
      podstawami państwa, demokracji i jego bezpieczeństwa mniej wzrusza i oburza niż
      obmacywanie się po kątach.

      Do tego trzeba "dojrzeć". Mediom należą się gratulacje w procesie wychowywania
      światłych i odpowiedzialnych obywateli.

      • felusiak1 Re: stopień indokrynacji 29.10.05, 00:35
        Z przyjemnoscia przeczytalem twoj post chociaz nie podzielam twojej opinii.
        Moze ucieklo twojej uwadze, ze Libby nie jest oskarzony o ujawnienie tajnego
        agenta lecz o krzywoprzysiestwo. Czyli popelnil przestepstwo w wyniku sledztwa
        w sprawie, ktora przestepstwem nie byla. To troche tak jak z Martha Stewart.
        • eva15 Re: stopień indokrynacji 29.10.05, 00:45
          Libby to w sumie szeregowiec na tej wojnie. Generalicja to Rove, Cheney etc.. .
          Mniej prawdopodobne, że staną przed sądem.
          Czasy, gdy na wojnach obok zwykłych żołnierzy ginęli ich dowódcy, dawno już się
          skończyły.
          • felusiak1 Re: stopień indokrynacji 29.10.05, 01:21
            eva15 napisała:
            > Libby to w sumie szeregowiec na tej wojnie.
            +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
            No nareszcie doczekalem sie prawdy. Piszesz o wojnie i ta sprawa jest jednym z
            jej elementow. Jest to wojna polityczna demokratow z republikanami. Sprawa Plame
            to jedynie pretekst gdyz od dawna wiadomo, ze Plame nie mogla byc ujawniona gdyz
            byla ujawniona wczesniej dwukrotnie. Wiadomo tez, ze Plame nie byla za granica
            ponad 5 lat a jej praca w CIA nie byla tajna. Te trzy warunki musza byc
            spelnione aby mozna bylo kogos oskarzyc o ujawnienie tajnego agenta.
            Fakt, ze Plame miala status tajnego agenta nie oznacza, ze byla wedlug prawa
            tajna. Tymniemniej krzywoprzysiestwo jest karalne i jesli zostanie Libby'emu
            udowodnione to nie uronie lzy. Ubolewam jedynie nad tym, ze oskarzenie jest w
            gruncie rzeczy watle biorac pod, iz sledztwo dotyczylo czegos zupelnie innego.
            Yo tak jak zostac rannym od rykoszetu. No ale takie sa reguly gry w Washingtonie
            i Libby byl jednym z graczy wobec czego nie ma nad czym wylewac lez.
            • 3m05 Re: stopień indokrynacji 29.10.05, 01:34
              "The indictment against Libby charged him with one count of obstruction of
              justice, two of perjury and two false statement counts. He was not charged with
              outing a spy.
              Libby, 55, faces a maximum sentence of 30 years in prison and a $1.25 million
              fine if convicted, prosecutors said.
              Libby is accused of lying about how and when he learned about agent Valerie
              Plame's identity in 2003 and told reporters about it. The information on Plame
              was classified".

              Ilekroc ktorys z bushowikow zostaje postawiony w stan oskarzenia "felusiak"
              domaga sie informacji "o co zostal ten czy owy oskarzony" (sugerujac tym samym,
              ze moze winy nie bylo, lub byla bardzo blacha). Tak bylo przy sprawie DeLaya i
              tak jest z Libbym.

              Tymczasem "Scooterowi" Libby grozi kara do 30 lat wiezienia i $ 1,25 miliona
              dolarow (na koszyty utrzymania?)!. Czy to dla naszego "felusiaka" nie jest
              wystarczajaco powazny zarzut?

              Libby klamal, poniewaz najprawdopodobniej probowal chronic swojego bosa "Dicka"
              Chenney, ktory tez klamal, tyle ze w wywiadach.
              Czy w calym Bialym Domu jest bodaj jedna osoba, ktorej nie mozna zarzucic
              klamstwa (poza kucharzem i pokojowkami)?

              W przyszlym tygodniu przyjdzie kolej na Karla Rova. Felusiak juz szykuje pytanie
              "a o co go tak naprawde oskarzono?" :)
              • yurek11111 Lisie rzady... :-))))))))))) 29.10.05, 01:56
                ~ Lisie rządy ~

                W pięknej krainie, nie tak daleko,
                Mieszkało stado owiec nad rzeką.
                Były tych owiec grube tysiące,
                Więc ktoś zarządzać musiał na łące.
                Owce zrobiły krótką naradę
                I ustaliły - wybiorą radę.
                Lecz jak tu wybrać z takiego tłumu,
                Owcę, która ma więcej rozumu ?
                Wszak się wzajemnie zbyt mało znały,
                By spośród siebie wybrać umiały.
                Lecz na to zjawił się lis przekora,
                Co wracał z kurą w worku, ze dwora.
                To prawda, rzecze, trudna jest sprawa,
                Rządzić owcami, to nie zabawa.
                Wy macie rację w waszych poglądach,
                Lecz kto z was owce, zna się na rządach ?
                Tak sobie myślę, że mimo chęci,
                Mógłbym się dla was owce, poświęcić.
                Wszystkie mnie znacie jak swego brata,
                Wprawdzie, przyznaję, że kradłem lata,
                Lecz teraz z wami, wszystko się zmieni,
                Dobrobyt stworzę wam do jesieni.
                Jestem przebiegły, mam doświadczenie,
                Przede mną zmyka wszelkie stworzenie.
                Mimo, że różne poglądy mamy,
                Jakoś się przecież wnet dogadamy.
                I choć czerwonym od stóp do głowy,
                Nie będę dla was zbytnio surowy.
                A że głupocie nikt nie da rady,
                Owce wybrały lisa do rady.
                Lis zaraz wezwał swoją rodzinę,
                Rząd skompletował w jedną godzinę.
                Za radą swojej przebiegłej matki,
                Wkrótce nałożył owcom podatki.
                Potem wprowadził nowe ustawy,
                Ile owieczka skubać ma trawy.
                I co dzień mówił - wszyscy widzimy,
                Że dziś z kryzysu wciąż wychodzimy.
                Snuł przed owcami plany dalekie,
                Będzie to państwo płynące mlekiem.
                Lecz owce ciągle wołały - trawy,
                Na co nam mleko, na co ustawy.
                Przed rządem lisa lepiej nam było,
                Miałyśmy trawę i było miło.
                Lecz lis nie zważał na to gadanie.
                Miał swoje plany i liczył na nie.
                Sowa hukała często na owce,
                Lis wyprowadzi was na manowce.
                Lecz owce, mimo wielkiego tłumu,
                Nie miały wcale swego rozumu.
                Mimo, że chudły, futra traciły,
                Lecz lisa z rządów nie wyrzuciły.
                Wnet lis na pomysł wpadł z doradcami,
                Że lepiej złączyć kraj z tygrysami.
                Tygrysy żyją przecież w dostatku,
                Więc owcom lepiej będzie w ich światku.
                Tygrysy mają piękne budowle,
                I dla swych potrzeb jadła hodowle.
                Że lis tak rządził nikt się nie dziwi,
                Bo lis i tygrys mięsem się żywi.
                W niedługim czasie lis sprzedał państwo,
                Wmawiając owcom wciąż swe cygaństwo.
                Zniknęły łąki, zniknęły stawy,
                I pozostały już resztki trawy.
                Owce płakały rzewnymi łzami,
                Powiedz nam lisie, co będzie z nami.
                Lecz lis rzekł na to na pocieszenie,
                Wszak nad tym myślę wciąż niestrudzenie.
                Wkrótce powstaną fabryki nowe,
                W nich zakupicie jadło gotowe.
                Powstanie wiele nowych budowli,
                Fabryk i sklepów, mięsa hodowli.
                I zamiast płakać i lamentować,
                Co setna będzie mogła pracować.
                Co będzie z resztą owiec narodu,
                Przecież umierać będzie wciąż z głodu.
                Lecz lisa wcale to nie ruszało.
                Miał swych problemów przecież niemało,
                Bo się rozrosła lisia rodzina,
                Każdy zaś krewniak się dopomina,
                By w państwie owiec mieć stanowisko.
                To dla pokoleń załatwia wszystko.
                Natychmiast będą nowe kurniki,
                Na ciotkę, wujka, własne fabryki.
                Można zbudować po pięć nor nowych,
                I sprawić sobie sto futer zdrowych.
                Co będzie dalej z owczą rodziną,
                Wnet czas pokaże, lata upłyną.
                Lecz mnie się zdaje, że tak się stanie,
                Że owiec prawie nic nie zostanie.
                Zapewne tylko owce niektóre,
                Wpadną na pomysł i w lisią skórę,
                Zamienią swoje owieczek futro,
                By już za lisa uchodzić jutro.
                Ci co nie zrzekną się swych poglądów,
                Nie mają miejsca wśród lisa rządów.
                Lecz owcze państwo za to wciąż rośnie
                Choć bez owieczek, powiem żałośnie.
                Gdy tak rozmyślam, to widzi mi się,
                Że uczą czegoś te rządy lisie.
                Wkrótce też drugą rzecz wymyśliłem,
                Że nie nauczy się nikt na siłę.

                Na koniec powiem wam między nami,
                Byście nie byli czasem owcami,
                By was nadeszła refleksji chwilka,
                Nim wybierzecie lisa czy wilka.
                Wszak lepiej skromnie i bez rozmachu,
                Mieć rządy własne, miast iść do piachu.

                Jacek Paryła




                ~ Lisie rządy ~

                W pięknej krainie, nie tak daleko,
                Mieszkało stado owiec nad rzeką.
                Były tych owiec grube tysiące,
                Więc ktoś zarządzać musiał na łące.
                Owce zrobiły krótką naradę
                I ustaliły - wybiorą radę.
                Lecz jak tu wybrać z takiego tłumu,
                Owcę, która ma więcej rozumu ?
                Wszak się wzajemnie zbyt mało znały,
                By spośród siebie wybrać umiały.
                Lecz na to zjawił się lis przekora,
                Co wracał z kurą w worku, ze dwora.
                To prawda, rzecze, trudna jest sprawa,
                Rządzić owcami, to nie zabawa.
                Wy macie rację w waszych poglądach,
                Lecz kto z was owce, zna się na rządach ?
                Tak sobie myślę, że mimo chęci,
                Mógłbym się dla was owce, poświęcić.
                Wszystkie mnie znacie jak swego brata,
                Wprawdzie, przyznaję, że kradłem lata,
                Lecz teraz z wami, wszystko się zmieni,
                Dobrobyt stworzę wam do jesieni.
                Jestem przebiegły, mam doświadczenie,
                Przede mną zmyka wszelkie stworzenie.
                Mimo, że różne poglądy mamy,
                Jakoś się przecież wnet dogadamy.
                I choć czerwonym od stóp do głowy,
                Nie będę dla was zbytnio surowy.
                A że głupocie nikt nie da rady,
                Owce wybrały lisa do rady.
                Lis zaraz wezwał swoją rodzinę,
                Rząd skompletował w jedną godzinę.
                Za radą swojej przebiegłej matki,
                Wkrótce nałożył owcom podatki.
                Potem wprowadził nowe ustawy,
                Ile owieczka skubać ma trawy.
                I co dzień mówił - wszyscy widzimy,
                Że dziś z kryzysu wciąż wychodzimy.
                Snuł przed owcami plany dalekie,
                Będzie to państwo płynące mlekiem.
                Lecz owce ciągle wołały - trawy,
                Na co nam mleko, na co ustawy.
                Przed rządem lisa lepiej nam było,
                Miałyśmy trawę i było miło.
                Lecz lis nie zważał na to gadanie.
                Miał swoje plany i liczył na nie.
                Sowa hukała często na owce,
                Lis wyprowadzi was na manowce.
                Lecz owce, mimo wielkiego tłumu,
                Nie miały wcale swego rozumu.
                Mimo, że chudły, futra traciły,
                Lecz lisa z rządów nie wyrzuciły.
                Wnet lis na pomysł wpadł z doradcami,
                Że lepiej złączyć kraj z tygrysami.
                Tygrysy żyją przecież w dostatku,
                Więc owcom lepiej będzie w ich światku.
                Tygrysy mają piękne budowle,
                I dla swych potrzeb jadła hodowle.
                Że lis tak rządził nikt się nie dziwi,
                Bo lis i tygrys mięsem się żywi.
                W niedługim czasie lis sprzedał państwo,
                Wmawiając owcom wciąż swe cygaństwo.
                Zniknęły łąki, zniknęły stawy,
                I pozostały już resztki trawy.
                Owce płakały rzewnymi łzami,
                Powiedz nam lisie, co będzie z nami.
                Lecz lis rzekł na to na pocieszenie,
                Wszak nad tym myślę wciąż niestrudzenie.
                Wkrótce powstaną fabryki nowe,
                W nich zakupicie jadło gotowe.
                Powstanie wiele nowych budowli,
                Fabryk i sklepów, mięsa hodowli.
                I zamiast płakać i lamentować,
                Co setna będzie mogła pracować.
                Co będzie z resztą owiec narodu,
                Przecież umierać będzie wciąż z głodu.
                Lecz lisa wcale to nie ruszało.
                Miał swych problemów przecież niemało,
                Bo się rozrosła lisia rodzina,
                Każdy zaś krewniak się dopomina,
                By w państwie owiec mieć stanowisko.
                To dla pokoleń załatwia wszystko.
                Natychmiast będą nowe kurniki,
                Na ciotkę, wujka, własne fabryki.
                Można zbudować po pięć nor nowych,
                I sprawić sobie sto futer zdrowych.
                Co będzie dalej z owczą rodziną,
                Wnet czas pokaże, lata upłyną.
                Lecz mnie się zdaje, że tak się stanie,
                Że owiec prawie nic nie zostanie.
                Zapewne tylko owce niektóre,
                Wpadną na pomysł i w lisią skórę,
                Zamienią swoje owieczek futro,
                By już za lisa uchodzić jutro.
                Ci co nie zrzekną się swych poglądów,
                Nie mają miejsca wśród lisa rządów.
                Lecz owcze państwo za to wciąż rośnie
                Choć bez owieczek, powiem żałośnie.
                Gdy tak rozmyślam, to widzi mi się,
                Że uczą czegoś te rządy lisie.
                Wkrótce też drugą rzecz wymyśliłem,
                Że nie nauczy się nikt na siłę.

                Na koniec powiem wam między nami,
                Byście nie byli czasem owcami,
                By was nadeszła refleksji chwilka,
                Nim wybierzecie lisa czy wilka.
                Wszak lepiej skromnie i bez rozmachu,
                Mieć rządy własne, miast iść do piachu.

                Jacek Paryła

                ~ Lisie rządy ~

                W pięknej krainie, nie tak daleko,
                Mieszkało stado owiec nad rzeką.
                Były tych owiec grube tysiące,
                Więc ktoś zarządzać musiał na łące.
                Owce zrobiły krótką naradę
                I ustaliły - wybiorą radę.
                Lecz jak tu wybrać z takiego tłumu,
                Owcę, która ma więcej rozumu ?
                Wszak się wzajemnie zbyt mało znały,
                By spośród siebie wybr
              • felusiak1 stopień niewiedzy 29.10.05, 06:26
                Otoz zadalem sobie trud przeczytania 22 stronicowego aktu oskarzenia
                i musze powiedziec, ze twoje przypuszczenia wydaja sie bledne.
                Nie twierdze, ze oskarzenie jest niepowazne i nalezy je w jakikolwiek
                sposob pomniejszac lub wrecz ignorowac ale tez nie mozna wyciagac wnioskow
                podobnych do twoich gdyz uragaja logice.
                Pozostaje faktem, ze Libby nie jest oskarzony o to co bylo celem dwuletniego
                sledztwa lecz o to, ze klamal. W szczegolnosci akt oskarzenia zarzuca Libby'emu
                ze sklamal w jaki sposob dowiedzial sie o pani Plame.Nie czy ujawnil jej
                tozsamosc lecz w jaki sposob dowiedzial sie kim jest. Czy rzeczywiscie klamal
                okaze sie w sadzie.
                Z ubolewaniem obserwuje jak w oczach wielu oskarzenie rowne jest uznaniu winy.
                Sprawa DeLaya ma zupelnie inny charakter i nie ma nic wspolnego z Libbym.
                Goraco polecam lekture aktu oskarzenia. Otwiera oczy.
                www.thesmokinggun.com/archive/1028051plame1.html
                • gspnstr Re: stopień niewiedzy 29.10.05, 06:39
                  > Pozostaje faktem, ze Libby nie jest oskarzony o to co bylo celem dwuletniego
                  > sledztwa lecz o to, ze klamal.

                  Sytuacja lubi sie powtarzac. To samo dotyczylo Clintona, tylko wtedy sprawa nie
                  szla o zdrade i klamstwa prowadzace do wojny, a liz tylko o to ze jedna panienka
                  jednemu facetowi obciagala laske. I Republikanie zrobili z tego taki rwetes, ze
                  na sledztwo w tej sprawie poszlo z 60 milionow dolarow.

                  A nazwiska Plame rzeczywiscie nie ujawnil Libby. Zrobil to Rove. Wprawdzie w
                  obecnych dokumentach mowi sie o osobie 'A', ale nawet Tony Snow z twojej
                  ulubionej Fox News Network przyznal, kto sie za tym kryje. Czekamy wiec na
                  kolejne akty oskarzenia.

                  A pod zdjeciem dolaczonym do artykulu GW powinien byc podpis "The Usual Suspects".
                  • felusiak1 Re: stopień niewiedzy 29.10.05, 09:10
                    To w tej sprawie chodzi o zdrade i klamstwa prowadzace do wojny?
                    A ja caly czas myslalem, ze o ujawnienie agentki. Czlowiek uczy sie kazdego dnia
                    czegos nowego. A swoja droga dlaczego Libby nie jest oskarzony o zdrade i
                    klamstwa do wojny prowadzace?
                • 3m05 Re: stopień niewiedzy 29.10.05, 07:24
                  felusiak napisal: "Goraco polecam lekture aktu oskarzenia. Otwiera oczy".

                  Tobie najwyrazniej otworzyla. Juz nie pytasz naiwnie: "o co jest oskarzony Libby?".
                  • felusiak1 Re: stopień niewiedzy 29.10.05, 09:11
                    Pytalem z przekory a nie z niewiedzy.
          • colombina Jak u Durrenmatta... 29.10.05, 02:18
            eva15 napisała:

            > Libby to w sumie szeregowiec na tej wojnie. Generalicja to Rove, Cheney etc.. .

            zwykly przypadek lub zbieg okolicznosci zmienia calkowicie caly uklad. To
            prawda ze Libby to szeregowiec ale wylom w murze zostal zrobiony. Jak dotad
            bliska gwardia GWB byla nie do ruszenia, za wierna sluzbe otrzymywali pelne
            wsparcie szefa.
            • gocanowo libby uzyska silne wsparcie tego forum, tutaj bush 29.10.05, 11:46
              ze swoja (tylko czy to jego?) silna grupa ma stalych fanow. I to niezaleznie od
              tego, co wyczynia.
            • eva15 Dead man walking 29.10.05, 12:12
              colombina napisała:
              > zwykly przypadek lub zbieg okolicznosci zmienia calkowicie caly uklad. To
              > prawda ze Libby to szeregowiec ale wylom w murze zostal zrobiony. Jak dotad
              > bliska gwardia GWB byla nie do ruszenia, za wierna sluzbe otrzymywali pelne
              > wsparcie szefa.

              Dotychczas Republikanie byli wszechwładni, teraz gdy zrobiono wyłom w ich
              boskiej omnipotencji, może będzie jak piszesz. Wczoraj patrząc na Busha idącego
              do mikrofonów przypomniał mi się tytuł: "Dead man walking".
              W normalnie funkcjonującej demokracji dawno by już tego G. Walkera B.
              odstrzelono, razem z ekipą.
              • jennifer5 Re: Dead man walking 29.10.05, 19:48
                eva15 napisała:

                Wczoraj patrząc na Busha idącego
                >
                > do mikrofonów przypomniał mi się tytuł: "Dead man walking".
                > W normalnie funkcjonującej demokracji dawno by już tego G. Walkera B.
                > odstrzelono, razem z ekipą.

                Czyzby jakies problemy George...?

                us.news3.yimg.com/us.i2.yimg.com/p/ap/20051028/capt.vasa10710282224.bush__vasa107.jpg?x=380&y=253&sig=xg_amBpxeIvsQCoI_e9IpQ--
        • jennifer5 Re: stopień indokrynacji 29.10.05, 18:51
          felusiak1 napisała:

          > Z przyjemnoscia przeczytalem twoj post chociaz nie podzielam twojej opinii.
          > Moze ucieklo twojej uwadze, ze Libby nie jest oskarzony o ujawnienie tajnego
          > agenta lecz o krzywoprzysiestwo. Czyli popelnil przestepstwo w wyniku sledztwa
          > w sprawie, ktora przestepstwem nie byla. To troche tak jak z Martha Stewart.

          ty jednak nie rozumiesz zbyt wiele.
    • eva15 A Long, Rocky Road With 39 Months to Go 29.10.05, 11:44
      "The biggest question for Mr. Bush now is what he can make of the 39 months
      remaining in his presidency. For this horrible week has been months - even
      years - in the making."

      service.spiegel.de/cache/international/0,1518,382173,00.html
      • eva15 Trzeba było nie tracić okazji do siedzenia cicho 29.10.05, 11:54
        Przed wojną iracką napisałam, że skoro tak bliscy sojusznicy głównego
        szeryfa,jak Francja i Niemcy, na tą wojnię stanowczo nie idą, to Polska powinna
        się mocno zastanowić, czemu oni tym razem odmawiają posłuszeństwa.

        W W-wie nie dopuszczano myśli, że oni wiedzą jak bardzo ta wojna jest
        sfingowana. Wmawiano sobie, że to głupota i wrodzona antyamerykańskość
        spowodowała tak horendalnie idiotyzcne decyzje un Francuzów i Niemców.
        Filozofowie typu J. Lewandowqski udawadniali, że polscy politycy są wnikliwsi,
        wiedzą lepiej i na tej wojnie ogromnie skorzysta prestiż Polski.

        Ten prestiż związano z facetem, który na najwyższym stanowisku jest zdalnie
        sterowany i który in worst case może ponieść konsekwecje, a nie ci, którzy nim
        sterują.

        PS. Czy ktoś może mi pomóc i powiedzieć, jak się odszukuje stare posty na GW?
    • wasylzly Oskarzony Busz?? 29.10.05, 18:25
      no coz, swiat sie wali, na jednym forum pisza o wyzszosci narodowego systemu bialoruskiego, tu pisza o buszu z kamieniem u szyji i czarnym worku na ktorym jest napis 2000 GJ polegl ku chwale demokracji. Naprawde ten swiat, juz stoi na glowie, a moze staje dopiero na nogi...
      • wasylzly i czyz to jest do zaakceptowania 29.10.05, 18:44
        tu jeszcze znalazlem, wiadomosc, ktora dobija kazdego demokrate:
        www.timesonline.co.uk/article/0,,11069-1847566,00.html
        • yurek11111 "a tattoo of Señor Castro's face on his leg" 29.10.05, 19:26
          "Maradona has a house on the island as well as a tattoo of Señor Castro's face
          on his leg"
          <>Blisko krocza jest ten tatuaz twarzy Castro??? :-)))
          ******************************************************
          wasylzly napisał:

          > tu jeszcze znalazlem, wiadomosc, ktora dobija kazdego demokrate:
          > www.timesonline.co.uk/article/0,,11069-1847566,00.html
    • 3m05 Rezygnacja "Scootera" 30.10.05, 04:19
      "Lewis Libby, a member of Temple Rodef Shalom in northern Virginia, resigned as
      Vice President Richard Cheney’s top adviser after he was indicted for perjury".

      • marysia57 Re: Rezygnacja "Scootera" 30.10.05, 07:22
        A w swiatyniach zydowskich plakac zaczynaja , bo zgubili jednego z
        najwazniejszych doradcow.



        Lewis Libby, a member of Temple Rodef Shalom in northern Virginia, resigned as
        Vice President Richard Cheney’s top adviser after he was indicted for perjury.
        • ciagciulaciag Rove wpadl do rowu jadac Scooterem! 30.10.05, 12:51
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka