henrykszum
31.10.05, 23:41
A teraz albo bedziecie tutaj na forum popierac Zachod i jego kulture w tym
Izrael
albo przygotujcie sie na muzulmanska niewole i karki na muzulmanski
miecz . ( aktualne najbardziej dla waszych dzieci ).
-------------------------------------------------------------
IRAN
Teheran grozi Zachodowi wojną
Izrael powinien zniknąć z mapy świata - oznajmił irański prezydent Mahmud
Ahmadineżad
„Śmierć Stanom Zjednoczonym”, „śmierć Izraelowi”, „śmierć Wielkiej Brytanii” —
te hasła znów znajdują zwolenników na ulicach Teheranu
(c) AFP / HENGHAMEH FAHIMI
W ten sposób odwołał się do słów, które przed śmiercią w 1989 roku
wypowiedział przywódca rewolucji islamskiej ajatollah Chomeini. Tak ostre
słowa z ust irańskiego przywódcy nie padały już od wielu lat. Ten
bezkompromisowy ton szczególnie kontrastuje z wypowiedziami poprzednika
obecnego prezydenta Mohammeda Chatamiego, który w łagodny sposób mówił o
dialogu między cywilizacjami i robił wiele, by poprawić stosunki Teheranu ze
światowymi stolicami. Ahmadineżad wraca zaś w swych przemówieniach do retoryki
historycznej wojny między Zachodem a krajami muzułmańskimi.
- Wojna ta toczy się już setki lat. Czasem wygrywał ją islam. Czasem nikt nie
był górą. Niestety, od ponad trzystu lat islam jest w odwrocie - lamentował
wczoraj Ahmadineżad podczas konferencji naukowej "Świat bez syjonistów". - Sto
lat temu padł ostatni bastion islamu, kiedy nasi ciemiężcy stworzyli ruch
syjonistyczny - grzmiał irański prezydent. Termin "ciemiężca" używany jest
przez przedstawicieli reżimu w Teheranie w odniesieniu do Stanów
Zjednoczonych. W liczbie mnogiej to zaś Ameryka wraz z Wielką Brytanią i
Izraelem. Przemówienie Ahmadineżada zostało entuzjastycznie przyjęte przez
studentów. Kiedy zaczęli skandować: "Śmierć Izraelowi! ", prezydent zachęcał
ich, by wykrzykiwali je o wiele głośniej.
- Traktujemy Iran jako zagrożenie. Kraj ten próbuje zyskać jak najwięcej
czasu, by zbudować bombę atomową - oświadczył wczoraj izraelski minister spraw
zagranicznych Silwan Szalom. Słów krytyki nie szczędziły USAi kraje UE.
Francja wezwała nawet do Paryża swego ambasadora, by wyjaśnił znaczenie
oświadczenia prezydenta Ahmadineżada.
- Jesteśmy przyzwyczajeni do antyizraelskiej retoryki. Od wielu lat używają
jej terroryści z Hamasu i duchowni muzułmańscy, którzy przekonują w meczetach,
że nie mamy prawa do swojego państwa, że okupujemy muzułmańską ziemię i że
powinniśmy zostać zepchnięci do morza. Takie słowa można usłyszeć nie tylko w
Iranie, ale i w samym Izraelu, bo przecież dwadzieścia procent mieszkańców
naszego kraju to muzułmanie - mówi "Rz" dr Mordechaj Kedar, ekspert od spraw
irańskich w Centrum Studiów Strategicznych Begin-Sadat w Tel Awiwie. - Musimy
liczyć się z tym, że wszyscy nasi sąsiedzi najchętniej zniszczyliby nasz kraj.
Wiemy, że powstrzymuje ich tylko fakt, iż w porównaniu z nimi jesteśmy
ekonomiczną i militarną potęgą. Słowa Ahmadineżada to dowód na to, że polityka
dialogu UE nie przyniosła żadnych rezultatów. Widzą to już nie tylko
Amerykanie, ale też Brytyjczycy czy Francuzi. USAz pewnością będą nakłaniać
członków Rady Bezpieczeństwa ONZ do ataku na Iran - przekonuje dr Kedar. Wtedy
jednak należy spodziewać się oporu ze strony sojuszników Teheranu: Rosji i
Chin. Można przypuszczać, że jeśli Iran nadal będzie groził atakiem na Izrael,
nawet te państwa nie wykorzystają prawa weta. - Jeśli irańskiej armii udałoby
się podbić Izrael, nic nie zatrzymałoby jej przed marszem na Europę. Władze w
Teheranie nie znoszą demokracji, praw człowieka czy wolnych mediów. Nie znoszą
wszystkiego, co kojarzy się z Zachodem - ostrzega Kedar.
JACEK PRZYBYLSKI
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051027/swiat/swiat_a_2.html