Dodaj do ulubionych

Porażka Tony'ego Blaira

01.11.05, 21:10
Porażka Tony'ego Blaira
Brytyjski premier przedstawił w Parlamencie Europejskim swoją wizję nowej
Europy. Została przyjęta sceptycznie
Blair zrobił dużo hałasu, ale nie podjął konkretnych działań - uważa
deputowany Brytyjskiej Partii Niepodległościowej Mike Nattrass
- Musimy pogrążonej w marazmie Unii dać nowy impuls, aby stała się
konkurencyjna wobec nowych, rozwijających się azjatyckich potęg, takich jak
Indie czy Chiny, nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych - powiedział premier
Wielkiej Brytanii Tony Blair dwa miesiące przed zakończeniem brytyjskiego
przewodnictwa w UE. Jego zdaniem Europejczycy powinni się obecnie skupić na
sześciu kwestiach: * rozwoju badań naukowych * wypracowaniu wspólnej polityki
energetycznej * poprawie poziomu wyższych uczelni * reformie systemu
socjalnego * stworzeniu "funduszu globalizacji", który chroniłby zwalnianych
pracowników restrukturyzowanych firm * kontroli imigracji.

Premier całkowicie zawiódł
Mowa Tony'ego Blaira została przyjęta o wiele gorzej niż przemówienie, które
wygłosił w Parlamencie 23 czerwca, gdy Wielka Brytania obejmowała na sześć
miesięcy kierowanie Unią. Mówiono wówczas, że zrodziła się nowa wizja Unii
Europejskiej - zamiast zbiurokratyzowanego molocha luźniej powiązana
dynamiczna organizacja, liberalizująca swoją gospodarkę.

Pojawiły się głosy, że Wielka Brytania ze swoją "anglosaską ideą" -
wykorzystując unijny kryzys wywołany odrzuceniem Konstytucji UE - może
przejąć pozycję europejskiego lidera z rąk niemiecko-francuskiego tandemu.
Niestety, zdaniem obserwatorów za szumnymi zapowiedziami nie poszły czyny.
Szczególnie negatywnie oceniono brak porozumienia w sprawie unijnego budżetu
po roku 2006.

Podczas wczorajszego przemówienia na sali często słychać było gwizdy i
buczenie, a w kuluarach Parlamentu Europejskiego otwarcie mówiono o "porażce
Tony'ego Blaira". Zdaniem Brytyjczyków zmarnował on szansę, która stanęła
przed ich krajem i przed całą Unią.

- Blair całkowicie zawiódł. Zrobił dużo hałasu, ale nie podjął konkretnych
działań. Nie dotrzymał obietnic, które złożył cztery miesiące temu. Jesteśmy
bardzo zawiedzeni - mówił w rozmowie z "Rz" deputowany eurosceptycznej
Brytyjskiej Partii Niepodległościowej Mike Nattrass.

Satysfakcji nie kryli natomiast Francuzi i Niemcy, którzy mają nadzieję, że
za dwa miesiące to oni będą nadawać Europie rytm. - Blair miał dobry
początek, ale potem było już tylko gorzej. Wiele osób wiązało duże nadzieje z
brytyjską kadencją, ale okazała się tylko kolejnym zwykłym półrocznym
przewodnictwem. Za dwa miesiące miejsce Wielkiej Brytanii zajmie inny kraj -
powiedział "Rz" niemiecki eurodeputowany Karl-Heinz Florenz.

Unijni przywódcy chcą uniknąć gorszących scen niezgody, jakie miały miejsce
na czerwcowym szczycie w Brukseli. Dlatego wczorajsze spotkanie na szczycie w
podlondyńskim Hampton Court ograniczono do jednego dnia, nazwano nieformalnym
i wyrzucono z programu tematy najbardziej konfliktowe, jak na przykład budżet
na lata 2007 - 2013.

Brytyjski premier Tony Blair zapewniał wczoraj w Parlamencie Europejskim, że
chce uzgodnienia unijnego budżetu w grudniu, na kolejnym szczycie unijnym.
Przekonywał, że najpierw trzeba określić kierunek przemian gospodarczych w
Europie, dopiero potem decydować o cyfrach. A właśnie o tym, jak Unia ma
odpowiedzieć na wyzwania taniej globalnej konkurencji, dyskutowali szefowie
rządów.

Szczyt bez kontrowersji
Blair dla swojej mało ambitnej agendy najpierw pozyskał głównego oponenta
Jacques'a Chiraca. Wczoraj 23 europejskie gazety, w tym "Rzeczpospolita",
opublikowały list francuskiego prezydenta, który twierdzi, że budżetem
powinien zająć się szczyt grudniowy. Podkreśla też, że "Europa nie może się
zatrzymywać, gdy cały świat przyśpiesza kroku". I proponuje stworzenie
wartego 10 mld euro funduszu innowacyjnego. Poparcie dla Blaira wyraził
wczoraj również Jose Zapatero, premier Hiszpanii, w artykule opublikowanym
przez brytyjski "The Guardian".

Podziały wśród przywódców
Jacques Chirac nie zamierza zgadzać się na obcięcie wydatków rolnych w nowym
budżecie. Podobnie krytykuje strategię Brukseli, prowadzenie rozmów
handlowych, polegającą na jednostronnym ograniczaniu dopłat do eksportu
żywności. Tony Blair z kolei nie chce bezwarunkowo rezygnować z brytyjskiej
ulgi w składce do budżetu. Nowym krajom Unii, w tym Polsce, obiecał też
przeforsowanie otwarcia rynku usług, co nie podoba się większości starej
Unii.

Dobra atmosfera w Hampton Court, rezydencji króla Henryka VIII i jego sześciu
żon, zależy od chęci przywódców do poruszania kontrowersyjnych tematów. Czy
będą woleli wykorzystać spotkanie do zademonstrowania jedności Unii, co
miałoby znaczenie polityczne po fiasku szczytu w czerwcu i zamrożeniu procesu
zatwierdzania konstytucji? Czy też spróbują znaleźć odpowiedź na
najpilniejsze pytania?

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka