Dodaj do ulubionych

Dana co ty robisz

14.11.05, 22:30
zeby ci watrobka na patelni nie pryskala?
Gdy przykryje pokrywka,to wychodzi taka za miekka,bleee
Obserwuj wątek
    • grzegorz1948 Re: Dana co ty robisz 14.11.05, 22:33
      Z pewnoscia dodaje swoja watrobe i juz po krzyku
    • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 08:09
      sole i pieprze na koncu....
      ale pryskac bedzie mimo to. nie wiem, czy mozesz dostac to w polsce, ale u nas
      jest cos takiego, co wyglada na okragla rakietka do tenisa, wielkosci patelni,
      siatka metalowa troszke gestsza. kladzie sie to na patelnie, wtedy pryska tylko
      na ta siatke, a nie na cala kuchnie, i to co smazysz pozostaje chrupkie.
      • krystian71 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 08:50
        dzieki ci dana,mam taka siatke.Chyba sie jeszcze nada,bo nie wiedzialem do
        czego sluzy i ja troche spalilem.
        Myslalem,ze to taka plytka ,na gaz,jak sie chce cos dopiec na boku :))
        • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 08:58
          to ze troche spalona nie ma znaczenia, chyba ze wypaliles duza dziure, nu, to
          ci bedzie pryskac przez ta dziure. ale sprobuj... nie zapomnij o dodaniu
          brzoskwin.... :)))
          • krystian71 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 09:26
            mialem kiedys taka plytke-siatke,tylko,ze azbestowa,teraz juz takich nie
            produkuja,a ja szukam podobnej od lat,bo wiesz,rosolek np musi robic tylko
            pyk,pyk :)
            No to sie ucieszylem,jak to zobaczylem,kupilem i spalilem, myslalem ze to jakis
            bubel :)
            Dziury nie ma,tylko trzeba odszorowac,bo troche przyrdzewiala.
            Ale jak na koncu poloze brzoskwinie,to chyba wtedy pod pokrywke ?
            • polski_francuz Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 09:33
              Potwierdzam z te siatka. U nas mozna kupic. Nie wiedzialem, ze to na watrobki.

              PF
              • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 09:39
                to nie tylko na watrobki. ta siatka dobra na wszystko, co pryska na patelni i
                zmusza potem do gruntowneo odtluszczania kuchni...
                • polski_francuz Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 10:01
                  Jak jest po hebrajsku dziekuje? Mowilas juz ale zapomnialem...

                  PF

                  • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 10:08
                    toda
                    • krystian71 to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 10:14
                      todas las promesas,que seran contigo...
                      • dana33 Re: to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 10:18
                        to s na koncu robi roznice miedzy hebrajskim a hiszpanskim... :)))
                        • krystian71 Re: to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 10:24
                          to s , to tylko liczba mnoga.
                          moze byc toda la promesa,spytaj slubnego
                          Tak mie sie zaspiewalo,bo to z filmu Saury,Nakarmic Kruki.
                          Widzialas?Mroczny i genialny
                          • dana33 Re: to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 10:27
                            nie znam polskich tytulow. te tlumaczenia tytulow filmow a czasem i samej
                            tresci sa straszne, nie tylko w polskich, ale szczegolnie w hebrajskim. napisz
                            jak to w oryginale. ale z gory mowie, ze do kina chodze rzadko, bo zasypiam
                            natychmiastowo... :))))
                          • dana33 Re: to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 10:31
                            nu, te pare slow to sama wiem, jakby nie bylo dosyc sie nasluchalam i sprzedac
                            mnie nie mozna po hiszpansku... :)))
                            posmialam sie przeciez piszac o tym s, bo toda po hebrajsku i toda po
                            hiszpansku to nie to samo, nie?
                            • krystian71 Re: to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 10:57
                              po hiszpansku to bylo tak brzydko "CRIA
                              CUERVOS" czy jakos tak,wole nie sprawdzac co to znaczy :)
                              Film jest sprzed 30 lat,wtedy chyba nie zasypialas w kinie,no zalezy zy
                              chodzilas do kina ,czy na film
                              • dana33 Re: to jest po hiszpansku,nie bujaj :) 15.11.05, 11:00
                                aaaa, ten widzialam, jasne.... doskonaly...
                                masz racje, wtedy jeszcze nie zasypialam.... :))))
            • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 09:38
              w zadnym wypadku, cos ty! i nie dokladaj tak sobie brzoskwin. polowki
              brzoskwin pokroj na4 czesci, obsmaz na maselku i odloz na strone. to nie pryska.
              potem zabierz sie za cebulke i watrobke. ja te gotowe, to dodajesz do tego te
              obsmazone brzoskwinie na pare minut, zeby byly gorace. mozesz na ostatnia
              minute dodac troche soku z tych brzoskwin, ale nie przykrywaj, bo przestanie
              byc chrupkie.
              • krystian71 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 10:05
                dzieki Dancia.powaznie.
                Przeciez juz kiedys robilem wg twojego przepisu,wyszlo mniam,mniam i zupelnie
                zapomnialem.
                Pokrecilo mi sie z moim przepisem na piers kurczeca,pod plastrem ananasa i
                zoltego sera.TO idzie na chwile pod pokrywke
                :))
                • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 10:09
                  TO musisz pod pokrywke, bo inaczej ser ci sie nie rozpusci jak trzeba... :)))
                  • krystian71 :)) 15.11.05, 10:13
                    juz watrobka sie rozmraza,a cebolke to razem z watrobka smaze?
                    • dana33 Re: :)) 15.11.05, 10:17
                      nie, skad.... przeciez nie bedzie dobrze usmazona, bo watrobka puszcza sok...

                      nu, od poczatku:

                      usmaz watrobke na chrupko, zloto-brazowy kolor, odloz na strone na talerzu lub
                      w miseczce
                      usmaz kawalki brzoskwin, na duzym ogniu, zeby ciut zbrazowialy, doloz do cebulki
                      usmaz watrobke. jak gotowa, dodaj cebulke i brzoskwinie, wymieszaj, podsmaz
                      jeszcze jakas minutke lub dwie. dodaj ewentualnie ciut soku, nie przykrywaj.
                      • dana33 Re: :)) 15.11.05, 10:19
                        nu, sie juz pomylilam: powinno byc w pierwszym zdaniu usmaz cebulke,
                        oczywiscie... :))) bo mnie psia kostka oskarzysz jeszcze o sabotaz
                        watrobki.. :)))
                        • dana33 Re: :)) 15.11.05, 10:25
                          jak lubisz gotowac z owocami, to masz tu jeszcze cos:

                          obierz zielone jablka, nu nie musza byc zielone, ale musza byc kwasne.
                          oczysc ze srodka, pokroj na osemki. w plaskim garnku rozpusc troche masla.
                          wrzuc jablka, poslodz dobrze (ja biore na 2 kg jablek okolo 6 lyzek cukru,
                          czasem potem jeszcze dosladzam). posyp dobrze majorankiem. wymieszaj, przykryj i
                          dus na malym ogniu do miekkosci. ewentualnie doslodz. musisz dobrze czuc
                          majoranek. fantastyczny dodatek do kury lub kaczki, nasmarowanych dobrze
                          czosnkiem i upieczonych.
                          • krystian71 Re: :)) 15.11.05, 10:34
                            to to znam,to robila jeszcze moja babcia,bez majeranku,ale tylko jako dodatek
                            do nalesnikow.
                            A ja dodaje do wszystkiego,( i dodam majeranku )bo rzeczywiscie lubie na
                            slodko,a schaboszczak z kapusta dawno mi sie znudzil.
                            Jak ci sie cos jeszcze przypomni,to wal:)cos mam szczescie,sloik gotowego musu
                            w lodowce znalazlem,bedzie na jutro,bo do konca tygodnia musze sie sam pomeczyc
                            i jeszcze glaba nafutrowac :)
                            • dana33 Re: :)) 15.11.05, 10:50
                              co znaczy wal, a co masz w lodowce albo we fryzie zamrozone, czy idziesz robic
                              zakupy? ja ci moge co chcesz, od zupy do sernika... :)))
                              • krystian71 Re: :)) 15.11.05, 11:04
                                w lodowce mam przeciag,wyjedlismy wczoraj na sucho,bo chyba zupe spieprzylem.
                                Miala byc grochowka i wyszla bardzo dobra,ze skwarkami z baleronu,ale za
                                rzadka ,chcialem ja ulepszyc i dodalem smietany.Cos chyba nie tak,nawet pies
                                nie ruszyl.
                                • dana33 Re: :)) 15.11.05, 11:06
                                  zaraz ci napisze pare rzeczy i posle na skrzynke...
                                  sama sie juz dziwie, ze nie nie obrzucamy juz godzine, a forum jeszcze dostanie
                                  grupowego ataku serca i nie mozna ich na to narazic.
                                  posle ci pare rzeczy do wyboru i latwych do zrobienia.
                                  • krystian71 Re: :))co nie?ja tez nie moge dojsc do siebie :) 15.11.05, 11:12

                                    • dana33 Re: :))co nie?ja tez nie moge dojsc do siebie :) 15.11.05, 11:38
                                      juz ci poslalam.... :)))
                                    • mmkkll Re: :))co nie?ja tez nie moge dojsc do siebie :) 15.11.05, 11:49
                                      Ja tam w waszą możliwość do kulturalnej wymiany zdań wierzę.
                                      Przypominam pewną kreskówkę :)
                                      www.pioneernet.net/curtis/images/wile_e/sam&ralf.jpg
                                      • dana33 Re: :))co nie?ja tez nie moge dojsc do siebie :) 15.11.05, 12:02
                                        eeee, to tylko wtedy, jak dochodzi do kuchni.... :((((
                                  • kropka Re: :)) 15.11.05, 11:48
                                    kopia do mnie poproszę :)
                                    pyszny wątek :))
                                    • dana33 Re: :)) 15.11.05, 12:00
                                      juz ci poslalam, mam nadzieje ze dojdzie, bo pierwszy raz robie forward na
                                      stronie gazety...
                                      hihihi, krystianek zamilkl bo polecial do super na zakupy male... :))))

                                      • kropka Re: :)) 15.11.05, 12:11
                                        małe to one będą, jak nie zdążył przeczytać Twojego maila.
                                        Jak zdążył, to pół hipermarketu wykupi.
                                        Z jakiego on miasta? Bo nie wiem, czy nie poczekać do jutra ze swoimi
                                        zakupami :)
                                        • dana33 Re: :)) 15.11.05, 12:19
                                          hihihihi.... nie wiem dokladnie, ale cusik pisal kiedys o gdansku czy gdyni, w
                                          kazdym razie cos kolo sopot... :)))
                                        • krystian71 Re: :)) 15.11.05, 12:35
                                          o zebys sie nie zdziwila:)) brakuje mi tylko mieska,ziela angielskiego i
                                          smietany,bo poszla wczoraj do grochowki.
                                          Nawet soczewice odkrylem w szafce,to takie brudnozielone kuleczki?
                                          Z powodu tej grochowki juz na nic straczkowego nie mamy ochoty,wiec niech sobie
                                          polezy.
                                          Prosze o wiecej zapiekanek !!!
                                          To moje ulubione,milosc z Francji przywiezlismy,na kazdym straganie quiche
                                          kupujac.Jak znajde wieczorem przepis ,to sie z wami podziele.
                                          • dana33 Re: :)) 15.11.05, 12:55
                                            hihihi, dam ci zapiekanke, co twoja zona bedzie blogoslawic: jak spadkobiercy
                                            byli mali i gotowalo sie jak trza dzien w dzien (teraz ledwo ich widze na
                                            szabes), to jak w kazdym porzadnym domu zostawaly jakies resztki. nigdy nie
                                            wyrzucalam. w piatek natomiast wszystkie te resztki szly na zapiekanke.bierzesz
                                            4 jajka i rozbijasz je trzepaczka. dodajesz 4 lyzki maki, proszek do pieczenia
                                            (u nas jest maka od razu z proszkiem do pieczenia ciast), pare zabkow czosnku i
                                            duza cebule, drobno pokrajana i usmazona, a potem wszystkie resztki, ktore
                                            znajdziesz w lodowce z ostatniego tygodnia: resztki sosow, kartofli, mieska,
                                            jarzyny, resztki sera bialego lud solonego lub oba razem, 2 lyzki smietany,
                                            ktore gdzies tam sie zawieruszyly, nu, wszyyyyyyyyystko. tylko ma byc pokrojone
                                            ladnie na male kawalki. wszystko wymieszac dobrze. do zaroodpornego,
                                            natluszczonego naczynia. z wierzchu posypac dobrze zoltym, tartym serem. do
                                            pieca, gdzies na godzinke.
                                            u nas to dzieciarnia nazwala "zapiekanka resztkowa". co fajne, ze poniewaz co
                                            tydzien masz inne resztki, to i smak tej zapiekanki inny. no i nic nie
                                            wyrzucasz... :)))
                                            • mmkkll Re: :)) 15.11.05, 13:03
                                              Podrzucam link, może kogoś zainteresuje(bo mnie np. tak, jako że mięsa nie
                                              spożywam):
                                              www.jewishveg.com/
                                              • dana33 Re: :)) 15.11.05, 13:06
                                                dzieki, zapisalam...
                                                a ryby jesz? bo to nie mieso.... :))))
                                                • mmkkll Re: :)) 15.11.05, 13:11
                                                  > a ryby jesz? bo to nie mieso.... :))))

                                                  Nie. Zdania w tej kwestii są podzielone.
                                                  Orientujesz się może nt. tego, jaki mniej więcej procent wegetarian jest wśród
                                                  ortodoksów(bo widaomo mniej więcej, że idzie o łatwe spełnienie wymogów dot.
                                                  koszerności)?

                                                  A żeby było w temacie:
                                                  catteacorner.com/vegan-a.htm#liver
                                                  • dana33 Re: :)) 15.11.05, 13:41
                                                    nie mam pojecia.... nigdy sie tym nie interesowalam...
                                                    ale wiem np ze robia u nas podrobke tzw. watrobki po zydowsku, czyli usmazonej
                                                    z cebulka, posiekanej watrobki, z baklazanow, ktora smak ma bardzo podobny do
                                                    wlasciwej potrawy. nauczyli sie tu robic mase takich rzeczy. slyszales kiedys
                                                    np o krewetkach z ryby? krewetki jako takie, jak i kraby etc sa nie koszerne.
                                                    wiec sie robi z ryby, wygladaja jak oryginaly i smakuja jak oryginaly, ale sa
                                                    swietna podrobka.
                                                    troche mi trudno sobie wyobrazic ortodoksow wegetarian... co robia z tradycyjna
                                                    kolacja piatkowa, na ktorej musi byc bulion i kura?
                                                    ale mnie zaintrygowales. zadzwonie wieczorem do moich kuzynow i sie dowiem...
                                                    ci musza byc niezle zdziwieni moimi pytaniami.... od obrzezania az do
                                                    bulionu... :))))
                                                  • zniwiarka Re: :)) 15.11.05, 14:23
                                                    Dana, rzuć przepis na watróbkę po zydowsku, proszę.
                                                    Taką prawdziwą wątróbkę i prawdziwie po żydowsku.
                                                    Jadlam kiedyś i była pyszna, a ta co robię to tylko "może być".
                                                    Coś z nią chrzanię
                                                  • dana33 Re: :)) 15.11.05, 14:53
                                                    ci daje, ale nie jestem pewna, czy to ta prawdziwie po zydowsku, czy to ta moja
                                                    tylko:
                                                    gotuje 1-2 marchewki, albo mam pozostale z gotowania rosolu. na margarynie
                                                    smaze watrobki. potem smaze pokrojona cebule. wszystko do miksera razem, ale
                                                    nie miksuje tego na miazge, tylko dosc grubo, zeby byly maciupenkie kawaleczki
                                                    tez. przekladam do miski, dodaje troche stopionej margaryny, sol, pieprz i
                                                    zmiazdzony czosnek. mieszam dokladnie. jak robie to z wiekszej ilosci watrobek,
                                                    to porcjuje i zamrazam. mam wtedy zawsze pod reka i kuchnie brudna tylko raz.
                                                    sa tacy, ktorzy dodaja jeszcze przed zmiksowaniem jajko na twardo. ale my nie
                                                    lubimy... :)))
                                                    jak podajesz gosciom, to mozesz usmazyc dodatkowo troche cieniutko pokrojonej
                                                    cebuli i udekorowac nia miske z watrobka.
                                                  • mmkkll Re: :)) 15.11.05, 16:00
                                                    Całość można całkiem ładnie uzasadnić od strony religijnej. Przykładowo:
                                                    -------------------------------------
                                                    “Although there is a Talmudic tradition of ‘ein simha ela be-vasar
                                                  • dana33 Re: :)) 15.11.05, 17:05
                                                    wlasnie, oni uzasadniaja, wiec nie wiem, czy sa tacy "czysci" ortodoksyjni
                                                    wegetarianie, bo jak w piatki miesko, to juz nie tak ganc... :))))
                                                  • mmkkll Re: :)) 15.11.05, 22:02
                                                    Huh, drobna pomyłka z cytatem, ale zorientowałem się po fakcie. Zdarza się, i
                                                    mam nadzieję, że spotka się to ze zrozumieniem :).
                                                    Dla odmiany ciekawy wątek z FK, choć antyreklama:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=32008517
                                                    Też odczuwacie u siebie tego typu problemy ze sztucznym żarciem?
                                                  • dana33 Re: :)) 16.11.05, 13:33
                                                    wiec u nas cos 2 lata temu mniej wiecej wybuchla afera w zwiazku z najbardziej
                                                    znana i najstarsza w israelu fabryka wedlin "zoglobek". firma renomowana,
                                                    dobre, koszerne kielbasy i wedliny. a tu sie okazalo, ze jeden z
                                                    wspolwlascicieli (fabryka jest w rekach rodziny) cos tam chcial wiecej zarobic
                                                    i wykryto, ze w niektorych wypadkah uzywano do produkcji miesa, ktorych data
                                                    waznosci minela. nikt nie zachorowal, nic nie smierdzialo, ale data waznosci
                                                    dawno minela. u nas sa regularne sprawdziany w takich firmach. no i skandal byl
                                                    tamten. oczywiscie obiecano, ze to sie nigdy wiecej nie powtorzy, nie wiem, czy
                                                    jakis czlonek rodziny dal w morde temu, co oszukiwal, ale ja przestalam kup9owa
                                                    ich wyroby... :)))
                                                    takie wypadki zdarzaja sie oczywiscie i u nas, ale rzadko, bo np wlasiciele
                                                    piekarni zdaja sobie sprawe, ze wystarczy jeden, jedyny raz oszukac i facet
                                                    moze zamknac interes, wiec raczej tego nie robia. natomiast teraz, jak sie
                                                    okazalo, ze junk food nie jest zdrowe, to nagle macdonalds, burger ranch i inne
                                                    tego rodzaju "jadlodajnie" troche zmienily menue i zaczynaja reklamowac
                                                    "prawdziwe" chips, hamburgery "z czystego" miesa bez dodatkow i wszystko w
                                                    najlepszej oliwie robione. ile w tym prawdy, nie mam pojecia. nie jem tam, bo
                                                    nie lubie tego rodzaju jedzenia.
                                                  • mmkkll Re: :)) 16.11.05, 21:45
                                                    Tu nawet niezupełnie chodzi o afery z używaniem nieświeżych produktów(a także
                                                    nie o fastfoodowe knajpy), ale generalnie o sztuczność żywności, co dotyczy w
                                                    sporej części dużych sieci handlowych(jak jest z nimi z Izraelu? Dominują w handlu?)
                                                    Po raz pierwszy odczułem ten problem trochę lat temu, będąc w Niemczech(swoją
                                                    drogą znajomi prosili wtedy, by przywieźć trochę żywności z Polski). Teraz w
                                                    Polsce zaczyna być podobnie(pisałem już w wątku na FK o możliwym przejęciu złych
                                                    nawyków), a w Warszawie jest to mocniej odczuwalne.
                                                  • dana33 Re: :)) 16.11.05, 21:58
                                                    u nas jest tego dosyc malo, prawie sie nie widzi. moge ci powiedziec, ze masa
                                                    ludzi, ktorzy wyjezdzaja na pare tygodni za granice, opowiadaja potem, ze nasze
                                                    owoce i jarzyny sa o niebo lepsze niz tam gdzie byli. w usa to wogole tragedia
                                                    i wiem to z wlasnego doswiadczenia, bo bylam tam 6 tygodni i w wiekszosci
                                                    gotowalismy sami. wprawdzie zakupy tam robic to przyjemnosc, ale te niby swieze
                                                    produkty to bez smaku zupelnie. ten ich tv-dinner to moze byc swietne
                                                    rozwiazanie raz na miesiac, jak przychodzisz z pracy wykonczony i nie masz ani
                                                    sil ani czasu na zakupy lub gotowanie. ale jesc to pare razy w tygodniu?
                                                    zgroza.... w anglii to samo. u nas to te wlasnie "jadlodajnie" sa okropne,
                                                    chociaz jak mozesz sobie wyobrazic, mlodziez za tym przepada. ale w sklepach
                                                    dostajesz prawdziwe, dobre, na sloneczku dojrzale jarzyny i owoce. mieso tez
                                                    dobre. brakuje mi bardzo porzadnego, ciemnego pieczywa, chociaz od chwili tej
                                                    duzej emigracji z rosji, pojawilo sie i ciemne pieczywo tez, ale mimo to nie
                                                    takie dobre, jak prawdziwy, pachnacy wiejski chleb, albo razowiec polski...
                                                    no i nie mamy takich fajnych polskich knajpek, gdzie za pare groszy mozna
                                                    dostac pychotki jak pierogi, mloda kapuste zasmazana (tej wogole nie ma, cwikly
                                                    tez nie...), kawaleczek pieczonej kielbaski.... nu, ale kazdy kraj ma
                                                    swoje "sandwicze", wiec moge ci napisac, ze ten falafel ktory sprzedaja w
                                                    polsce, to nie to... :))))
                                                  • cywia_l Re: :)) 16.11.05, 22:06
                                                    Dano, a może na kilka słoiczków ćwikły domowego wyrobu, wg sławnego przepisu
                                                    Mikołaja Reja, byś reflektowała? Podesłać jak "dojrzeje"? Należy ci się za to
                                                    fajne pisanie (jak Benia Krzyk, ty piszesz s m a c z n i e, choć wcale nie
                                                    mało!). A i Krystianowi coś się należy, bo kulinarnie też on smaczny.
                                                    Wątróbkę można robić po berlińsku. Z cebulą i jabłkami. Też niczego sobie.
                                                    Jutro smażę!
                                                    Smakosze z wszystkich stron świata - łączmy się.
                                                    c_l
                                                  • dana33 Re: :)) 17.11.05, 07:45
                                                    cwikla to dobry pomysl..... juz slinka leci... :))))
                                                  • mmkkll Re: :)) 16.11.05, 22:19
                                                    Z tym chlebem masz 100% racji. Zauważam to za każdym razem będąc u rodziny na
                                                    prowincji.
                                                    O USA nie ma chyba co w ogóle wspominać w tym kontekście.

                                                    > swoje "sandwicze", wiec moge ci napisac, ze ten falafel ktory sprzedaja w
                                                    > polsce, to nie to... :))))

                                                    Zdaje się, że takie kanapki(nie mówię tu o samych falafelach, bo to chyba dość
                                                    stara arabska potrawa) to pomysł tureckich restauratorów z Berlina(sprzed
                                                    jakiejś ilości lat). Ale zapewne "u źródeł" jest to lepsze.

                                                    Nie ma w Izraelu kiszonej kapusty? A podobno Polska sporo eksportuje do Izraela
                                                    produktów warzywnych(w tym i kiszonych/marynowanych), koszernych zresztą.
                                                    Pierogi można zrobić samodzielnie. Pracochłonne, ale wbrew pozorom nie takie trudne.
                                                  • dana33 Re: :)) 17.11.05, 07:52
                                                    jest oczywiscie.... jest israelska (nie smakuje mi), jest kiszona made in
                                                    germany, dobra, ale ta polska to cymesik. jest od paru lat, w szklanych
                                                    sloikach. od momentu jak sie pojawila, inne przestaly istniec dla mnie.

                                                    falafel i shawarma to rzeczywiscie specjaly arabskie i tylko oni umieja je tak
                                                    naprawde dobrze robic. shawarma powinna byc z baraniny, ale w israelu robia ja
                                                    z indyka i jak sam rozumiesz, to nie to samo. do bethlehem dzisiaj nie mozemy
                                                    wjechac, ale tam robili falafel i shawarme, ze palce lizac. arabska kuchnia
                                                    jest doskonala, chociaz maja pare potraw bardzo ostrych, jak na polskie
                                                    przyzwyczajenia smakowe. ale jak siadasz do stolu i serwuja ci jakies 10-15
                                                    malych talerzykow i na kazdym inna salatka.... nu, to trzeba zobaczyc, te
                                                    kolory i jak jest podane... to co robia arabowie w europie, to zwykla imitacja,
                                                    nie umywa sie do orginalu... :)))
                                      • krystian71 Re: :)) 15.11.05, 12:22
                                        he,he poki co pracuje, sama widzisz,jak ciezko:))
                                        Lista juz zrobiona,na pierszy ogien pojdzie gulasz i zapiekanka z
                                        ziemniakow.Uwielbiam wszystkie zapiekanki.Cz wasze pojemniczki,np ze smietanka
                                        slodka sa takij samej wielkosci jak nasze?
                                        Dzieki i z radosci,tradycyjnie,fikam nozkami :)
                                        • dana33 Re: :)) 15.11.05, 12:48
                                          widzisz.... po niemiecku mowia, übung macht meister... :)))

                                          slodka smietanka u nas do 250 cc, kwasna okolo 180 cc

                                          nu, jak lubisz zapiekanki, to dam ci jedna.... co znaczy pycha... pycha to nie
                                          slowo... to zapiekanka szwajcarskich gorali:
                                          potrzebujesz do tego pare rodzajow sera: gouda, ementaler, gruyere jak jest w
                                          polsce, solony bialy, sery powinne byc dosc ostre. wszystkie scierasz na tarce
                                          z grubymi oczkami i mieszasz. gotujesz kluski, nie te skrecone, tylko proste.
                                          do wytluszczonej formy zaroodpornej kladziesz warstwami: kluski, mieszanke
                                          sera, kluski, mieszanke sera itd... konczysz serami. podlewasz to wszystko
                                          troche mlekiem, zeby topniejacy ser nie przykleil sie do dna naczynia. potem
                                          kroisz na cienkie plastry cebule, duzo, i przykrywasz gruba warstwa cebuli cala
                                          zapiekanke. do pieca, znow na 200 stopni i zapiekasz tak dlugo, az cebulka
                                          bedzie dobrze spieczona na brazowo. do tego kazdy dostaje w malej miseczce
                                          przecier jablkowy. to konieczny dodatek. to takie dobre, ze slow brak na
                                          opisanie.. :)))
                                          • krystian71 odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 13:54
                                            danuskaaa, sorki,zdazylem tylko zrobic zakupy.
                                            Wczoraj ,zaraz po milych chwilach na forum,dopadla mnie ksiegowa i praktycznie
                                            dopiero pol godziny temu jej sie pozbylem.Jesli czegos nagotowac mialem,to
                                            chyba tylko cykuty :)))
                                            Ale juz jestem do dyspozycji i mam zamiar tu posiedziec i odbic sobie te
                                            stressy
                                            Jak milo,jak swojsko,wchodze i co widze,znajomy wrzask z Jerozolimy,!!!a nie
                                            tam jakies balwanienie,ze daty sprzedazy sie nie zgadzaja :))))
                                            • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 15:56
                                              tys widzial krystian, jak nas kropka zalatwila???? ty moze ganc przypadkowo
                                              wiesz dlaczego? nu, zakodowalam jej kartofle cytrynowe, jak nam wroci nasze
                                              watki.... moze sie da zalapac :)
                                              ty farsztejst, to ze ja wrzasnelam to po pierwszemu, kropka po prawie 4 latach
                                              mojej forumowej kariery powinna byc juz uodporniona, a po drugiemu, to nie
                                              mialam wyjscia, bo inaczej bys mnie moze nie zauwazyl, a ja chcialam wiedziec,
                                              jak ci poszlo w kuchni...
                                              git, to jak juz cusik ugotujesz, to daj znaka, zebym wiedziala... :))))
                                              • krystian71 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 16:02
                                                juz myslalem ,ze cie zabanowali,wiec poszedlem do kuchni,watrobka z brzoskwinia
                                                juz skonsumowana, talerz moj umyty,glaba wylizany (po calym dniu chleba z
                                                kielbasa,sie nie dziwie :))
                                                Zbieram resztki na zapiekanke, u nas sie to kiedys nazywalo przeglad tygodnia :)
                                                A co kropce odbilo,to do teraz nie wiem.Chyba ,ze sie strula jakims przepisem
                                                • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 16:22
                                                  co ty, ja moje przepisy daje jak trza.... tez jak dostaje, to robie jak dali,
                                                  nu, moze dodaje troche wiecej czosnku, bo jak pisze 2-3 zabki, to ty sam
                                                  rozumiesz, ze to nic. nie to jak moja mame, co kiedys mi opowiadala, ze jadla u
                                                  kogos jakies nadzwyczajne ciasteczka, takich wogole nigdy jeszcze nie jadla.
                                                  wielas przepis, sie zapytalam? wzielam. git. tydzien pozniej mame dzwoni i
                                                  opowiada: zrobilam te ciasteczka, ale nie wyszly mi takie same nie wiem
                                                  dlaczego. zrobilas dokladnie tak jak bylo w przepisie, siem zainteresowala.
                                                  taaaak, powiedziala mame, dokladnie. to znaczy, tam jest napisane 20 jaj, czy
                                                  ja zwariowalam? 20 jaj? a z 10 to nie idzie? potem napisane pol kilo masla. a
                                                  bo co? nie moze byc margaryna? i po co pol kilo?
                                                  oprocz tego byla zdziwiona, ze jej nie wyszlo to samo, ty farsztejst...
                                                  nu, moje sa 100% i do tego wyprobowane...
                                                  poczekajmy, czy sie kropka zalapie na te kartofle... :))))
                                                  • krystian71 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 16:39
                                                    he,he u mojej mamuski to samo,ale zawsze chciala przedobrzyc,dawala wiecej i
                                                    dziwila sie,ze jej nie rosnie :)
                                                    Tez czekam na te cytrynowe kartofle, jakby co:)
                                                  • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 16:44
                                                    poczekaj, bo jak dam tak tobie, to sie kropka nie zalapie i nie wroci nam
                                                    naszych ladnych krzykow, a tak to teraz jej slinka leci i sie kreci w fotelu
                                                    myslac: wrocic, nie wrocic, wrocic, nie wrocic.... :))))
                                                  • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 17:33
                                                    psiakosta, nie dala sie zalapac... co jej przeszkadza pytanie o pogode?
                                                    przeciez miedzynarodowa pogoda, wiec jak raz na forum swiat, nie???
                                                    siem zalamalam i daje kartofle:

                                                    kilo kartofli, obranych i pokrojonych w mala kostke
                                                    50 g masla albo margaryny
                                                    1 cebula, drobno pokrojona
                                                    sok i starta skorka z jednej cytryny
                                                    sol, pieprz i posiekana natka pietruszki

                                                    kartofle gotujesz dokladnie 5 minut, nie dluzej, bo ci sie rozwala, a ma zostac
                                                    ladna kostka. potem przekladasz je na blache, polewasz maslem, potem sokiem
                                                    cytrynowym i posypujesz starta skorka. pieczesz, az beda ladnie zloto-brazowe,
                                                    od czasu do czasu mieszajac, tak zeby ciagle byly "pocytrynowane" i zbrazowily
                                                    sie ze wszystkich stron. przed podaniem posypujesz pietruszka.
                                                    pyszne, wszyscy sie tym zajadaja. dobre do mies smazonych bez sosow.
                                                  • krystian71 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 17:43
                                                    qurcze mac, skad ty wiesz,ze kocham sie w ziemniaczkach, wszystkojedno w jakiej
                                                    postaci,od frytek,pyz,klusek slaskich z dziurka,plackow ziemniaczanych i takich
                                                    babek,oraz wilenskich zeppelinow.
                                                    Dzieki i na pewno sprobuje,a kropa niech zaluje,jak tu nie wejdzie.
                                                    Jest taka niemiecka salatka,z gotowanych ziemiakow z surowa cebulka i octem.
                                                    To musi byc z lekka podobne w smaku,choc bardziej wyrafinowane,wiadomo szwaby
                                                    gruboskorne,ktore tylko golonke w rodzynkach potrafia wymyslec.
                                                  • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 17:51
                                                    golonka z rodzynkami? w zyciu nie slyszalam.....

                                                    a ta salatke to masz:
                                                    gotujesz kartofle w lupinkach, obierasz, ostudzasz kartofle i kroisz na male
                                                    kawalki. mozesz na wieksze, ale juz nie tak smacznie sie je. potem kroisz
                                                    cebulke, plasterkami na 4 czesci. jak pokrojone i w misce, to dodajesz: pieprz,
                                                    sol, troche oliwy, ciut ciut. potem 2-3 lyzki octu i 2-3 lyzki majonezu. z tym
                                                    octem i majonezem to troche na oko. rezultat koncowy powinien byc taki, zeby
                                                    nie bylo za duzo majonezu, bo to nie salatka jarzynowa... :)))
                                                    naprawde dobre. niemcy i austriacy umieja jesc...
                                                  • krystian71 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 18:11
                                                    to jest wlasnie ta szwabska salatka o ktorej pisalem.
                                                    No moze bez majonezu :)
                                                    a golonke po bawarsku wlasnie tak sie robi,obsmaza i dusi z garscia
                                                    rodzynek,wiec wychodzi na slodko :)
                                                  • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 20:09
                                                    nu, to ja te rodzynkowa golonke musze sprobowac.... najpierw musze wogole
                                                    zaangazowac mossad, gdzie te golonke kupic mozna.... bo szyneczke to i owszem,
                                                    ale golonki surowej to nie widzialam... :))))
                                                  • oscar62 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 21:20
                                                    Z PRZYJEMNOSCIA CZYTAM WASZE KULINARNE LISTY. POLSKO-ZYDOWSKI DIALOG JEDNAK
                                                    JEST MOZLIWY... JAK BOGA KOCHAM, NIE ROZUMIE ZA GROSZA DLACZEGO ZOSTALISCIE TYM
                                                    RAZEM ZAKROPKOWANI...

                                                    POZDROWIENIA
                                                  • dana33 Re: odpowiadam na krystiaaaaan :) 16.11.05, 21:31
                                                    :)))))
                        • krystian71 Re: :)) 15.11.05, 10:27
                          no wlasnie,a juz sie cieszylem,ze chociaz pol roboty i cebulka bedzie na
                          surowo:))
                          Zapamietam do konca zycia !!! :))
    • zniwiarka Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 14:28
      No proszę. W kuchni to się nawet Dana z Krystianem dogada.
      A jeszcze jakby do tego piwko dodać, to dozgonna przyjaźń murowana :)
      • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 14:56
        jak mu napisze, ze pije najwyzej ciemne, to wogole bedzie dno... :)))
        winko, tylko dobre winko...
      • dan34bratdany33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 15:02
        zniwiarka napisała:

        > No proszę. W kuchni to się nawet Dana z Krystianem dogada.
        > A jeszcze jakby do tego piwko dodać, to dozgonna przyjaźń murowana :)
        Zaczekaj az sie za jedzenie wezma.
        • dana33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 15:05
          hihihi, tu wlasnie jestem przekonana, ze krystianek nie zapomni nawet odsunac
          mi krzesla przy stole i postara sie, zebym wygodnie siedziala....
          • dan34bratdany33 Re: Dana co ty robisz 15.11.05, 15:21
            Krystek jest dzentelmen-chyba w to nie watpisz?.
            Tylko uwazaj i naluz rowno na talerz.Nie najadaj sie
            bo wiesz jak lekarz od serca mowi?-jak ci bardzo
            smakuje to wypluj.
    • dan34bratdany33 gdzie kucharek szesc 15.11.05, 15:01
      tam......
      • arap1 Re: KERYSTEK OTRUJE SIE;;; 15.11.05, 15:22
        i oskarzy ze pracujesz dla SZIN-BET... :-)) krystek daj sprobowac najpierw
        swojej swojej zonie
    • aaki wąrroba ma dużo chlesterolu,kumuluje metale 15.11.05, 16:03
      ciężkie i na dodatek pełno w niej jakiś żylastych flaczków
      fuj!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kropka Re: wąrroba ma dużo chlesterolu,kumuluje metale 15.11.05, 16:41
        to przed spożyciem trzeba ją magnesem przeciągnąć :)
        • aaki nie każdy metal ciężki jest ferromagnetykiem 15.11.05, 16:43
          pudło ;-)
          • dana33 Re: nie każdy metal ciężki jest ferromagnetykiem 15.11.05, 17:02
            przeciez nie je sie watrobko 3 razy dziennie, aki. a oprocz tego, to wiesz,
            wszystko co dobre w zyciu, to albo nie zdrowe, albo tuczace, albo nie moralne.
            wiec rozumiesz..... :))))
            • aaki Re: nie każdy metal ciężki jest ferromagnetykiem 15.11.05, 17:22
              jem tylko szaszłyki, kebaby i kofte ;-)
              • dana33 jezuuu, krystian...... 17.11.05, 17:18
                nie bylo cie caly dzien na forum...... juz mam stracha.... ugotowales gulasz i
                nie przezyles?????? daj znak, ze jeszcze oddychasz....
                a moze ganc na odwrot, nazarliscie sie z nastepca tak, ze juz sil na forum ci
                nie wystarczylo????
                • krystian71 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 09:42
                  he,he gulasz sie udal,bo zona wrocila i go doprawila.Miala byc zapiekanka z
                  resztek,ale nic nie zostalo.Musze znowu na jakies resztki w kuchni popracowac.
                  A potem urzadzilismy sobie Parada Milosci(Hetero,rzecz jasna),wiec do kompa
                  nawet nie podeszlem.
                  • dana33 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 10:58
                    ufff, odetchnelam....
                    git, to jak ona w domu, to extra dla niej zupka szybka i doskonala na zimne
                    dnie:

                    ugotowac 4-6 pokrojonych na cwiartki kartofli z dodatkiem kostki rosolowej.
                    jak juz ganc mieciutkie, rozdrobnic w garnku jak na puree, ale nie calkiem
                    dokladnie, znaczy sie, zeby zupka sie zagescila lekko, ale zeby tu i tam
                    zostaly ciut wieksze kawalki kartofli. dodac torebke zurku lub bialego
                    barszczu. dokladnie wymieszac, zagotowac, ewentualnie przyprawic troche sola i
                    majorankiem. pycha....

                    pozdrow zone.....

                    milego i cieplego szabatu.... :))))
                    • alicjat5 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 11:50
                      dzien dobry
                      Zajrzalam tu przypadkiem i pozwolilam sobie spisac niektore przepisy.Mam
                      pytanie:watrobka po zydowsku,zrozumialam,ze jemy na zimno.Ale jak zimno?
                      Pokojowa temperatura,czy z lodowki smaczniejsza?
                      A moze przepis na ciasto(jakiekolwiek)moglabym otrzymac?
                      Z gory dziekuje
                      • dana33 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 11:55
                        na zimno. temperatura jaka wolisz. mozesz na chlebek swiezutki i ciut z gory
                        pomazac majonezem, pyyyyyyycha....
                        a jakie ciasto chcesz? suche czy z kremem czy z owocami? gdzies na watku
                        znajdziesz sernik, co sie robi w 5 minut i smakuje swietnie... :)))
                        • krystian71 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 11:59
                          wlasnie,o to samo mialem zapytac,bo to ta watrobka mielona?
                          Chyba tylko na chlebie mozna jesc?
                          • dana33 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 12:04
                            nu, mozesz tez serwowac na talerzu i chlebek obok, elegancko.... :)))
                            mozesz zrobic jeszcze salatke z jajek i serwowac razem, ladnie wyglada taka
                            zolto-brazowa kombinacja...
                            teraz ide na humus z miesem mielonym, pycha. :))))
                        • alicjat5 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 12:04
                          Z majonezem?Trafione w dziesiatke.Niestety, kocham majonez.
                          Za serniczek dziekuje(moja mama piecze najlepszy).Ale ciasto z kremem jak
                          najbardziej:)
                          A
                          u nas(Trojmiasto)spadl pierwszy snieg(malutko)i swieci piekne slonce.
                          I chyba dlatego mam dobry humor od rana.
                          • dana33 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 12:08
                            uj, jak ja cie rozumiem alicjo..... jak sie u nas pokazuje snieg raz na 5 lat
                            to swieto....

                            ok, pozniej po poludniu posle ci cos "ciastowego" z kremem, ale teraz pedze, bo
                            czekaja na mnie.... :)))
                    • krystian71 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 11:57
                      he,he stare polskie smaki i chlopskie jadlo, znamy,znamy, u mojej babci to sie
                      zalewajka nazywalo.
                      Z mala modyfikacja , po wierzchu musialy plywac swieze skwarki z boczku.
                      No i nie dodawala barszczu z torebki,tylko zawsze wlasnorecznie ukiszonego.
                      Macie w Izraelu make,zeby to zrobic?
                      Prosta sprawa,letnia woda,z pol szklanki maki na butelke,pare zabkow czosnku i
                      obowiazkowo skorka z razowego chleba,Jak sie za pierwszym razem slabo ukisi,to
                      zostawiasz na pare palcow zakwasu w butelce i robisz drugi raz,tak samo mozesz
                      czerwony barszcz ukisic,z surowych buraczkow cwiklowych ,pokrojonych w plastry.
                      Milego szabasu:)
                      • dana33 Re: jezuuu, krystian......-witam 18.11.05, 12:02
                        mamy i znam takie co kisza.... ale ty wiesz, ja leniwa z natury, przywoze sobie
                        z polski torebeczki zurku i jak znalazl....
                        ale fakt, tak jak gotowaly nasze babcie, to nuz legenda.... tylko farsztejst,
                        one nastawialy obiad o 8 rano, zevy byl o czwartej gotowy, a my dzisiaj
                        pracujace baby to trzeba szybko i z jak najmniejszym wysilkiem... :)))
    • dana33 Re: To nie ten wątek. /nt 18.11.05, 16:56
      wiec masz tutaj cos z kremem, szybkie, bez pieczenia....
      potrzebujesz do tego herbatniki, 3 paczki, mam nadzieje, ze w polsce i w israelu
      paczki maja ta sama wielkosc. jakies 6-7 herbatnikow rozdrobnij na mialki piasek
      ja to robie w food processor.
      krem podstawowy: na paczke masla, 100 g, jedno zoltko. na okolo 14 osob biore 5
      paczek masla. oddzielasz zoltka od bialka i ucierasz zoltka z maslem i cukrem.
      jesli robisz krem czekoladowy, to mniej cukru, jesli kawowy, to wiecej. nie
      moge ci dokladnie powiedziec ile, bo to zalezy od twojego smaku, ale na
      poczatek wez 2 lyzki cukru na paczke masla, potem ewentualnie dosypujesz.
      ucierasz wszystko na gladka mase. jesli chcesz krem czekoladowy, to dodajesz
      kakao. jesli kawowy (ja wole) to rozpuszczasz 10-12 lyzeczek kawy w minimalnej
      ilosci wody, dodajesz do kremu i dobrze mieszasz. herbatniki lamiesz na male
      kawalki i wkladasz do wiekszej miski. bialko ubijasz na sztywna piane. laczysz
      bialko z kremem, musisz dobrze i dokladnie wymieszac, i przekladasz do miski z
      polamanymi herbatnikami. wszystko dokladnie mieszasz. przekladasz do formy
      tortowej (takiej, ktorej brzeg mozesz potem zdjac)i wyrownujesz wierzch.
      wkladasz na pare godzin do lodowki. przekladasz na duzy talerz i posypujesz
      herbatnikowym proszkiem. kroisz jak tort. pycha.
      • giwi Śledzie?? 18.11.05, 18:38
        Juz zrobiłam kartofelki i wątróbkę. Bardzo dobre :-).
        Dana, a jak robisz śledzie solone i swieże?
        • dana33 Re: Śledzie?? 18.11.05, 18:54
          swiezych niestety nie ma u nas.... :((((
          a solone???? hihihi, dam ci pozniej wieczorem, bo mam pare genialnych
          przepisow, a teraz mam gosci na kolacje, to nie moge... :)))) uwielbiam
          sledzie.....
      • alicjat5 Re: To nie ten wątek. /nt 18.11.05, 19:04
        Bardzo dziekuje,krem kawowy(plus troszeczke spirytusu)i mysle,ze nie od rzeczy
        bedzie dodac posiekane orzechy i migdaly.Calosc polac gorzka czekolada i
        obsypac platkami migdalowymi.Juz mi slinka cieknie.
        To bedzie wersja swiateczna,na swoj uzytek zrobie wedlug przepisu Twojego.
        Bylam po watrobke,zrobie jeszcze dzisiaj:)
        Jak mi corki pozwola,bo cos obie naraz chca ze mna na yahoo rozmawiac:)
        Milego wieczoru.
        • dana33 sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 22:22
          nu, co ja wam ide powiedziec..... nie ma to jak sledzik....
          zawsze matjasy

          sledzie w ziolach:
          wymoczyc jak trzeba, odfiletowac, pokroic na kawalki odstawic w miseczce na bok.
          w drugiej pokroic na pol-plasterki duuuuuuuuzo cebuli. na spodeczku przygotowac
          zmiazdzony czosnek, tak ze 4-5 zabkow na 6 filetow (3 cale sledzie). w trzeciej
          miseczce, takiej na kompot, przygotowac mieszanke z takich ziol: lyzeczka
          tymianku, lyzeczka bazylii, 2 lyzeczki pieprzu czarnego, lyzeczka majoranku,
          lyzeczka oregano. do sloika najpierw wlozyc warstwe cebuli, na to warstwe
          sledzi, posypac mieszanka ziolowa, wrzucic ciut czosnku. potem cebula, znow
          sledzie, znow ziola i czosnek. ostatnia warstwa powinna byc cebulowa, posypac
          ziolami. zalewamy pol na pol oliwa z octem, do przykrycia cebuli. zakrecamy
          sloik i tak musi postac w lodowce ze 3 dni, zanim sie rzucimy na jedzonko.

          sledzie w smietanie:

          zagotowac pol szklanki octu z 50 g cukru i ostudzic. wymoczyc i przygotowac
          filety w miseczce. w drugiej przygotowac pokrojona cebule, tez duuuuzo. ulozyc
          w sloiku warstwami, zaczynajac i konczac na cebuli. do ostudzonego octu z
          cukrem dodac troche pieprzu czarnego, 2 pojemniczki kwasnej smietany i dobrze
          wszystki wymieszac. zalac sledzie z cebula, ale uwazac, zeby smietana doszla
          wszedzie. zamknac i do lodowki na 2-3 dni, zanim zacznie sie jesc.
          te ze smietana to absolutny przeboj u mnie. moja tesciowa, jak jej daje
          sloiczek, to wkrawa sobie jeszcze pare plasterkow jablka i mowi ze pyszne....
          • giwi Re: sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 23:02
            Dzięki wielkie, jutro zrobię. :-) Bardzo lubie sledzie. A ilu procentowy ma być ocet i czy spirytusowy czy inny?
            • dana33 Re: sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 23:21
              wow, giwi.... zwykly ocet 5%.... nie pomyslalam o tym.... dokladna jestes... :)
          • kropka Re: sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 23:05
            wiesz co, Dana? Mam pomysła (lotnik, kryj się!)
            Ty przyjedź do Łodzi. Otworzymy knajpę.
            Ja zajmę się zaopatrzeniem, Ty będziesz nadzorować kuchnię.
            Zaczniemy od przepisu Ćwierciakiewiczowej: "weź 12 dziewek kuchennych i zasadź
            je do ucierania jaj"
            Ty panimajesz? Dziewki będą obierać, ucierać, kręcić i mielić, a Ty będziesz
            nadzorowac i doprawiać do smaku. Ja sobie też paru silnych a głupich do
            noszenia najmę.
            Co Ty na to?
            • dana33 Re: sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 23:25
              ty farsztejst kropka, pomysl nie jest zly, tylko jest jedno ale:
              jak knajpa, to ty musisz dokladnie za kazdym razem serwowac tak samo, ale to
              dokladnie tak samo smakujaca potrawke. a ja to gotuje tak na oko troche. z tymi
              sledziami naprzyklad, to nigdy nie zwracam uwagi na to, jaka szklanke uzywam,
              wiec czasem ona ciut mniejsza, albo wieksza. ty sobie tylko wyobraz, ze ktos
              przychodzi na tego sledzika, co my go jemu zaserwowaly tydzien temu. a tu ja
              capnelam jakas szklanke inna i ten sledzik ciut bardziej kwasny....
              skonczylybysmy pobite w szpitalu.... :))))
              • kropka Re: sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 23:40
                to my te knajpę nazwiemy NIESPODZIANKA i niech ktoś spróbuje mruknąć.
                A jako hasŁo reklamowe walniemy: U NAS ZAWSZE ZNAJDZIESZ NOWY SMAK.
                Wszystko da się uzasadnić.
                Dana, Ty juz nie kombinuj, tylko zaczynaj się pakować.
                • dana33 Re: sledzie.... sledziki... sledziunie..... 18.11.05, 23:50
                  :)))))
        • dana33 Re: To nie ten wątek. /nt 18.11.05, 22:24
          ten spirytus alicjo to swietny pomysl, dodam nastepnym razem....
          orzechy i migdaly to nie na moje zeby... :)))))

          mam nadzieje, ze sobie fajnie pogadalyscie.... rozumiem, ze masz wiecej niz
          jedna.... ja mam tez dwie...
          pozdrowienia
    • ksero313 Glupiutka Dana gaworzy sobie z takim typkiem. 18.11.05, 23:20
      Typek ten jutro z przyjemnoscia wsadzi jej w plecy islamski noz ,
      naklamie na forum o Izraelu i Zydach i bedzie nam propagowal
      arabski "styl" zycia .
      Uzyje kilka nikow do tej roboty tak jak Dana uzywa przypraw , brzoskwin i
      jablek , prfidnie jak zwykle .
      • dana33 Re: Glupiutka Dana gaworzy sobie z takim typkiem. 18.11.05, 23:28
        ???????

        dzisiaj ksero, nieopatrznie zamoczylam, farsztejst, zamoczylam widelec w takiej
        przyprawie co sie nazywa u nas s-chug i go oblizalam ...... nu, jak on na mnie
        pojdzie z nozem, to ja jemu ten s-chug, farsztejst, ale tak ze 3 lyzeczki....
        on jak to przezyje, to ja jestem krolowa angielska.... :))))
        • dana33 Re: Glupiutka Dana gaworzy sobie z takim typkiem. 18.11.05, 23:30
          kurcze, cale zycie tak mowilam, nu, "to jestem krolowa angielska" a ona teraz
          najwiekszy wrog..... musze zmienic plyte....
          • krystian71 Re: Glupiutka Dana gaworzy sobie z takim typkiem. 19.11.05, 12:20
            up na gore,coby mi sie przepisy nie pogubily.
            O co chodzi z ta krolowa angielska?Rzecz jasna,krolowa angielska nie oblizuje
            palcow,ani noza...
            • dana33 Re: Glupiutka Dana gaworzy sobie z takim typkiem. 19.11.05, 19:16
              ja ciebie pardon, krystian, ale bylam na wycieczce, wlasnie wrocilam i rzucilam
              sie natychmiastowo na nasz watek apetyczny....
              ale sie usmialam, ze sie pytasz o her majesty a nie o s-chug, ktorym mam cie
              zamiar wykonczyc, jesli rzucisz sie na mnie z nozem.... (tylko nie tym od
              chleba....)
              nu, nasz najlepszy przyjaciel osama bin uznal her majesty za wroga islamu. ty
              mnie powiedz natychmiastowo, moze my tak cuzamen zaaplikujemy osamie s-chug? to
              co mi elzbietka szepnela via sms, ze ona is not amused...
              • dana33 ciasto extra..... 22.11.05, 21:37
                cos slodkiego w deszczowy dzien.... sama nazwa jest cudo, nie?

                (wszystkie skladniki w temperaturze pokojowej)
                400 g masla
                3 szklanki cukru
                5 jajek
                szklanka mleka
                2 lyzeczki esencji waniliowej
                2 lyzeczki esencji soku klonowego albo 4 lyzki syropu klonowego (maple)
                1 lyzka proszku do pieczenia
                4 szklanki maki zwyklej do pieczenia
                szczypta soli
                cukier puder do posypania

                zmiksowac dobrze maslo z cukrem, az bedzie jednolita i puszysta masa. dodac
                jajka, po jednym i po kazdym dobrze wymieszac mikserem. do drugiej miski wsypac
                wszystkie suche skladniki i w trzeciej, malej miseczce wymieszac mleko, esencje
                waniliowa i syrop klonowy. na przemian dodajemy do mieszanki maslanej po trochu
                skladniki suche i mieszanke mleczna, mieszajac dobrze lyzka drewniana,
                zaczynajac od suchych skladnikow i nimi konczac. mieszamy tak dlugo, az
                wszystko sie dobrze polaczy ale nie dluzej. przekladamy do natluszczonej formy
                i pieczemy w temperaturze 200 stopni, az wykalaczka wyjdzie sucha (okolo
                godziny). przekladamy na talerz. przestudzamy jakies 10-15 minut. posypujemy
                cukrem pudrem..... i sie modlimy, zeby wystarczylo do kolacji... :))))
                pyszna jest jeszcze lekko ciepla..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka