gelatik
17.11.02, 11:12
Rosjanie nie mieli szansy przeczytać tego artykułu. Władze zakazały
tygodnikowi "Wiersija" publikacji, zasłaniając się ochroną tajemnicy
państwowej. Za pośrednictem FORUM "Wiersija" odsłania prawdę o szturmie na
Dubrowkę.
W nocy poprzedzającej szturm nastąpiło załamanie pogody, zaczął padać deszcz
ze śniegiem. To jednak nie przeszkodziło dowództwu sztabu operacyjnego wydać
rozkaz o wzmocnieniu kordonów otaczających teatr. Stojących w ulewnym deszczu
dziennikarzy odsunięto w miejsce, skąd nie było widać budynku opanowanego
przez terrorystów.
Około drugiej w nocy wraz z dwoma kolegami - dziennikarzami tygodnika "Itogi"
i gazety "Dień" - postanowiliśmy wejść do mieszkania, którego okna zwrócone
są na teatr. Nie mogliśmy dłużej zwlekać. Do naszego kolegi zadzwoniła
zakładniczka, jego dawna koleżanka z pracy, i powiedziała: Oni mówią, że
zaczną rozstrzeliwać ludzi o szóstej rano.
Mamy lornetkę i dwa aparaty fotograficzne. Nie zauważyliśmy żadnych
zasadniczych zmian w rozmieszczeniu wozów bojowych w porównaniu z pierwszą
nocą po ataku, kiedy to terroryści zażądali wycofania specnazu spod domu
kultury. Na moście na Pierwszej Dubrowskiej tak jak przedtem stoją dwa
transportery opancerzone, obok nich dyżurują funkcjonariusze specnazu . Dwa
transportery stoją również na rogu Pierwszej Dubrowskiej i Mielnikowa. Od
godziny drugiej w nocy do piątej nad ranem sytuacja pozostaje bez zmian.
Odliczanie w ciemności
05.00. Nagle gasną reflektory na dachu Instytutu Człowieka, które oświetlały
placyk przed głównym wejściem do budynku teatru. To niepokojący znak:
poprzedniego dnia terroryści oznajmili, że jeżeli zostanie wyłączone
oświetlenie wokół teatru, to uznają to za sygnał rozpoczęcia szturmu i zaczną
rozstrzeliwać zakładników.
Przy moście za torami wzdłuż Pierwszej Dubrowskiej stoi czterech komandosów z
wojsk wewnętrznych. Od czasu do czasu się zmieniają. Mniej więcej o piątej
rano snajperzy z domu kultury zabili jednego i ranili drugiego komandosa z
wojsk wewnętrznych, kiedy ci przechodzili przez most na zmianę warty.
Niewykluczone, że była to odpowiedź terrorystów na wygaszenie reflektorów.
05.32. Słychać strzał z granatnika, a zaraz potem ogłuszający dźwięk
tłuczonego szkła i pojedyncze wystrzały od strony bloku, stojącego jakieś 200
metrów od głównego wejścia. Zdaje się, że trafili w parking. Alarmy w
samochodach wyją przez pięć minut. (Jak się potem okazało, już od dwudziestu
minut trwa szturm - tej pierwszej fazy w ogóle nie było słychać).
05.45. Seria strzałów z broni automatycznej od strony fabryki, znajdującej
się naprzeciwko służbowego wejścia do domu kultury (nasz kolega, który swego
czasu służył w specnazie, potrafi po odgłosach wystrzałów ocenić, z czego
strzelają).
Przez jakiś czas jest cicho. Przez okno widzimy, jak przegrupowuje się
specnaz. Na placyk przed głównym wejściem wjeżdża granatowy dżip z
wygaszonymi światłami, samochód ma cały czas włączony silnik.
06.05. Przez radio podają informację, że sztab operacyjny otrzymał wiadomość
od zakładnika - terroryści są wściekli, zastrzelili dwóch zakładników.
(Później wszyscy uwolnieni powiedzą, że terroryści nikogo nie zastrzelili.)
06.30. Na moście na lewo od budynku teatru zajmuje pozycje czterech
komandosów w pełnym rynsztunku bojowym.
06.35. Przez plac biegnie w stronę budynku grupa komandosów z wojsk
wewnętrznych. Jest ich sześciu, może ośmiu. Podbiegają do głównego wejścia i
zaczynają kopniakami i kolbami karabinów tłuc szyby. Wchodzą do środka.
Tymczasem na plac wjeżdżają samochody. Minutę później pojawia się
transporter, który stał na rogu Pierwszej Dubrowskiej i Mielnikowa.
Zatrzymuje się jakieś 120 metrów od budynku. Z wnętrza teatru dobiega nas
odgłos dwóch wybuchów. W odpowiedzi pada strzał z transportera. Widzimy, jak
komandosi ze specnazu wyprowadzają kobietę, potem jeszcze jedną. Wnętrze
rozświetla się od nagłego wybuchu, słychać serie z automatów. Dziesięciu
komandosów leży na trawniku po prawej stronie od budynku, pod naszymi oknami.
Przez lornetkę obserwujemy, jak jednocześnie druga grupa zajmuje pozycje po
lewej stronie od wejścia do teatru. Mniej więcej w tym czasie dochodzi do
dwóch eksplozji wewnątrz budynku, wybuchowi towarzyszą jasne rozbłyski - to
zapewne rozrywają się granaty. Zaraz potem obie grupy komandosów, czekające
na trawnikach przy parkingu, biegną przez plac w stronę głównego wejścia.
06.40. Trzy kolejne eksplozje, którym towarzyszą czerwone błyski, a następnie
serie z karabinu maszynowego.
06.47. Wewnątrz budynku w trzech miejscach zaczynają tłuc szyby i ciąć
ogromny plakat z napisem "Nord-Ost", który zakrywał szklane ściany foyer na
pierwszym piętrze.