Dodaj do ulubionych

USA: organizacje katolickie rezygnują z pomagan...

05.04.06, 07:32
I tak KK sam sie wykonczy .
To pewnie w ramach "kochaj blizniego swego" . Niestety nie przewidzieli ze w
normalnym kraju panuje zasada "wszyscy ludzie sa rowni" .
Obserwuj wątek
    • vallejo Szkoda dzieci 05.04.06, 07:51
      Szkoda dzieci.
      Tych nieadoptowanych i tych molestowanych.

      Znajduja dzieci funkcjonujace domy i rodziny wsrod par tej samej plci. Znam
      dwa wspaniale przyklady dzieci adoptowanych przez pary kobiet. Te dzieci byly
      urodzone jako niechciane w "panstwach trzeciego swiata" i jako niemowlaki
      przyjechaly do nowych domow pelnych troski i opieki.

      Gdyby ktos chcial atakowac "morale" wychowawcze: badania wykazaly, ze dzieci
      adoptowane przez pary homoseksualne nie maja wyzszego ryzyka na wlasna
      homoseksualnosc niz reszta populacji.
      Dom jest zawsze lepszy niz wychowanie w przytulku. Kto powie: nie?

      Archidiecezja bostonska nie jest jedyna, ktora ma klopoty z seksualnymi
      zboczeniami pedofilow, a to znaczy przestepstwami przeciw dobru innych.
      Homoseksualizm nikomu nie szkodzi - szkoda, ze tak malo ludzi jest w stanie
      widziec tak zasadnicza roznice.

      Co by nie bylo, nadal 95% przestepstw czynia heteroseksualisci. Nalezy nas
      zatem wytepic. O wiele mniej niz 95% heteroseksualistow adoptuje niechciane
      dzieci w tych czasach (siostry zakonne, z naleznym szacunkiem, ale nie wiem,
      jakie maja orientacje; potencjalnie moga pomniejszyc ten procent).

      • 80662270a [...] 05.04.06, 07:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • vallejo Idz do przytulku, anty-homofilu (?) 05.04.06, 08:14
          I zweryfikuj tam swoj iloraz; najpierw sie dowiedz, potem pomysl, a dopiero
          potem zaglosuj. Powodzenia.
          • navaira Logika katolika 05.04.06, 10:52
            "Dzieci muszą mieć matkę i ojca. Więc dużo lepiej będzie dla nich, jeśli
            zostaną w domach dziecka"
            • dawid_madian Re: Logika katolika 05.04.06, 12:12
              Cudowna logika katolicka przegapiła jeden mały szczegół. Te dzieci już nie mają,
              ani ojca, ani matki. Teraz poszukiwani są dla nich opiekunowie. A skoro władze
              kościelne mają gdzieś to, że dzieciaki siedzą w sierocińcach i znajdują się pod
              opieką często osób tej samej płci, to czemu nie pozwolą na to samo parze osób
              która będzie miała z tym dzieckiem lepszy kontakt i zapewni lepsze warunki
              rozwoju? Przecież nikt tym dzieci nie będzie zmuszał żeby były homoseksualistami.
              • heretic_969 Re: Logika katolika 05.04.06, 14:45
                Przecież nikt tym dzieci nie będzie zmuszał żeby były homoseksualistam
                > i.

                Ale za to do przebywania z homoseksualistami - owszem.
                • hegemon72 niepowinnismy sie sprzeciwiac BOGU!!! 05.04.06, 17:43
                  skoro bog chce aby niektore dzieci gnily w domach dzieckach to trudno

                  taki juz ich los

                  niesprzeciwiajmy sie PANU bo niezrownane sa wyroki boskie
                • dumnyzeswejorientacjigej Re: Logika katolika 06.04.06, 12:05
                  Myślę, że aktem wyjątkowego sadyzmu byłoby zmuszenie dziecka do przebywania z
                  kimś o takich poglądach.
                  Poza tym jako gej nie wyobrazam sobie, że mógłbym wychowywać cudzego dzieciaka.
                  Sami adoptujcie swoje bachory, my poradzimy sobie ze zrobieniem własnych...
      • ryci Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 09:00
        Problem polega na tym, ze dzieciaczek NAPRAWDE potrzebuje
        dwojga rodzicow do prawidlowego rozwoju. Nie jest to jakis dziwyny
        wymysl ksiedzow, tylko prawo biologii. I wcale nie chodzi o ewentualne
        przekazywanie homoseksualizmu, tylko o MOZLIWOSC nauczenia dziecka,
        co to znaczy byc kobieta lub mezczyzna (czyli czlowiekiem) w spoleczenstwie.
        Pary homoseksualne, nawet przy maksimum dobrej woli i milosci do dziecka
        tego dac mu nie moga - wychowuje sie przez przyklad, a nie wyklady.
        A jesli chodzi o konkrety, to do mojej zony (psychologa) trafilo kiedys
        dziewczatko posiadajace dwie mamusie - bylo pokrecone kosmicznie. (I prosze
        nie argumentowac, ze pary hetero tez miewaja pokrecone dzieci, co innego
        zdarzenie losowe, a co innego celowe stwarzanie patologicznej sytuacji).
        Oczywiscie to wszystko tak samo odnosi sie do adopcji przez osoby samotne,
        niezaleznie od orientacji.
        Jedynym usprawiedliwieniem adopcji przez pary homo (lub osoby samotne) moze byc
        tylko brak innych mozliwosci adopcyjnych - co zreszta sugeruje komentowany
        artykul. Oczywiscie, ze funkcjonowanie dziecka przy parze homo lub z osoba
        samotna jest lepszym rozwiazaniem niz przytulek. Tylko ze jakos nie chce
        mi sie wierzyc, ze to prawda. Do tej pory docieraly do mnie informacje,
        ze ilosc par chcacych adoptowac dziecko przewyzsza ilosc dzieci mozliwych
        do adopcji.
        • pavlikmedvid Szkoda gadac... 05.04.06, 10:43
          Przy minimum dobrej woli, wytlumacz mi zatem dwie kwestie - Od kiedy zycie
          spoleczne reguluja prawa biologii? ( idac tym tropem nie powinno sie karac
          gwalcicieli, przeciez kieruja nimi mechanizmy biologiczne! ), a po drugie,
          stosujac Twoj tok myslenia, ze "wychowuje sie przez przyklad, a nie wyklady",
          skad zatem biora sie w ogole w Polsce homoseksualisci???
          • ryci Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 12:27
            1. Zycie spoleczne prawa biologii reguluja od ... zawsze.
            Jestesmy istotami biologicznymi.
            A co to ma wspolnego z karaniem gwalcicieli?

            2. a) nie widze zwiazku
            b) nie podejmuje sie odpowiedziec na pytanie,
            skad sie biora homoseksualisci w Polsce czy gdziekolwiek.
            • scarlett_kapusta Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:07
              ryci napisał:

              > 1. Zycie spoleczne prawa biologii reguluja od ... zawsze.
              > Jestesmy istotami biologicznymi.
              > A co to ma wspolnego z karaniem gwalcicieli?

              a to, że gwałciciel chce tylko zaspokoić swoje popędy seksualne, które są
              przecież sprawą biologiczną. dlaczego więc miałby być karany?

              > 2. a) nie widze zwiazku
              > b) nie podejmuje sie odpowiedziec na pytanie,
              > skad sie biora homoseksualisci w Polsce czy gdziekolwiek.

              sam sobie przeczysz. zakładasz, że rodzice/opiekunowie przekazują dziecku
              wzorce, które NA PEWNO powieli. czyli dziecko, wychowywane przez parę
              homoseksualną, też będzie homoseksualne.
              w takim razie dziecko wychowywane przez parę heteroseksualną też powinno być
              hetero. skąd zatem inne orientacje?
              nie wierzę w to, że seksualność moich opiekunów miałaby wpływa na moją
              orientację. to nie jest kwestia wmówienia sobie (czy komuś), że kocha osobę
              odmiennej czy tej samej płci, tylko tego, co sam czujesz.

              p.s. a nawet jeśli by to dziecko było homo... to co Ci to przeszkadza?
              • wredna_jedza Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:15
                1) Gwałciciel karany jest - nie za to że zaspokaja swój popęd, tylko za to, że
                czyni to wbrew czyjeść woli :)
                2) Dziecko wychowane przez parę hetero stanie się homo, gdy ma zaburzony obraz
                danej płci. Bardzo często gej miał nadopiekuńczą mamusię :P
                • scarlett_kapusta Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:17
                  1) Gwałciciel karany jest - nie za to że zaspokaja swój popęd, tylko za to, że
                  > czyni to wbrew czyjeść woli :)

                  ale to przecież nie jego wina, tylko biologii.

                  2) Dziecko wychowane przez parę hetero stanie się homo, gdy ma zaburzony obraz
                  > danej płci. Bardzo często gej miał nadopiekuńczą mamusię :P

                  na jakiej podstawie tak twierdzisz? to Twój wymysł czy może masz na
                  potwierdzenie swojej tezy jakieś naukowe źródła?
                  • wredna_jedza Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:23
                    1) ale ma rozum, którym powinien zapanować nad swoim popędem. Jeśli udowodni że
                    nie posiada rozumu [jest niepoczytalny] to nie zostanie ukarazny, tylko
                    skierowany do psychiatryka.
                    2) znowu zaczniemy rozważania o "genie homoseksualizmu"????
                    Orientacja homo jest efektem zaburzenia relacji płci w danej rodzinie. Jeśli
                    nadopiekuńcza mamusia dominuje, to logiczne, że syn, nie chce powielić wzorca ojca.
                    Ponadto - w pewnym wieku dzieci bawią się tylko z koleżankami/kolegami tej samej
                    płci co one. Zainteresowanie płćią przeciwną pojawia sie dopiero później. Homo
                    zatrzymali sie na "zabawie ze swoją płcią".
                    Mam dalej wykładac, czy sama poszukasz w necie?
                    • scarlett_kapusta Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:29
                      > nadopiekuńcza mamusia dominuje, to logiczne, że syn, nie chce powielić wzorca o
                      > jca.

                      a co jest w taki razie 'wzorcem ojca'? ojciec heteroseksualny czy ojciec pantofel?
                      • wredna_jedza Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:34
                        Ojciec pantofel? Najprostsza droga, żeby synuś też byl pantoflem albo - gejem.
                        • scarlett_kapusta Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:35
                          wg tego co pisałaś wcześniej, stanie się on raczej szowinistyczną świnią.
                          • wredna_jedza Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:46
                            Dwója z logiki :P
                            Unika błędu ojca - w ogóle omijając kobiety, albo - podporządkowuje sie kobiecie
                            [tak jak ojciec], bo nie wie, że na kobietę można wrzasnąć i uderzyć.
                            • totalna_apokalipsa Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:51
                              Moje gratulacje ! Prawdziy męzczyzna, czyli taki z normalnej,
                              niepatologicznej rodziny wychowuje za to syna porządnie - pokazuje mu jak leje
                              sie matkę i uczy go, ze tak leje sie kazdą babę za nieposłuszeństwo, jak
                              równeiż tak leje się własną córkę , która możne też dla jej dobra spentrować .
                              • wredna_jedza Jestem kobietą!!! 05.04.06, 14:00
                                A ty w kólko nawijasz do mnie w rodzaju męskim, sugerując że jestem facetem.
                                Nie nadajesz sie na poważnego rozmówcę, sorry!!
                                • totalna_apokalipsa Re: Jestem kobietą!!! 05.04.06, 14:01
                                  Cóz, ty za to nie nadajesz się na żadnego rozmówce, nie tylko powaznego,
                                  niestety... Poza tym nie odpowiedziałas na moje pytanie :)
                                  • wredna_jedza Re: Jestem kobietą!!! 05.04.06, 14:04
                                    Mam odpowiadać komuś co mnie ciągle obraża, albo wyciąga jakieś chore wnioski,
                                    świadczące, że przeczytał co drugie słowo w moim poście?
                                    Żenua...
                                    • totalna_apokalipsa Re: Jestem kobietą!!! 05.04.06, 14:13
                                      A może przypomnisz sobie kto zwraca sie do tutaj per debilu, babonie, braku w
                                      umiejetnosci rozumienia , itp .? Ja czy ty? Otóz niestety ty, tak wiec
                                      stwierdzenie, ze cie obrazam, jest co najmniej śmieszne .
                                • pavlikmedvid Gratuluje! 05.04.06, 18:43
                                  Kobieta vel wredna_jedza rozpadla sie w proch, bo nie wytrzymala cisnienia
                                  argumentow. Brawo! Pierwsza ofiara wlasnej homofobii za nami...
                            • scarlett_kapusta Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:51
                              w polskim szkolnictwie obowiązuje system sześciostopniowy. jeśli ja mam dwóję,
                              Tobei w takim razie należy się jedynka.

                              to uważasz, że błędem ojca jest kontakt z kobietami czy podporządkowanie się?

                              rzeczywiście, lepiej kobietę uderzyć czy na nią wrzasnąć. wtedy to nie będzie
                              patologia, ale porządna heteroseksualna rodzina.
                              • pacal2 czyli wg ciebie 05.04.06, 14:35
                                Masz głupią(celową?) metodę wybierania pojedynczych zdań z kontekstu cudzej
                                wypowiedzi i przekręcania na tej podstawie jej sensu, który jest inny i dla
                                wszystkich średnio inteligentnych oczywisty.
                                Jeśli chcesz się tylko pokłócić - ok. Najwyraźniej nie chcesz dojść do jakiegoś
                                wspólnego mianownika w poglądach...

                                podporządkowanie się przez meżczyznę kobiecie to prawidłowa relacja damsko-męska?
                                chyba kpisz...

                                > rzeczywiście, lepiej kobietę uderzyć czy na nią wrzasnąć. wtedy to nie będzie
                                > patologia, ale porządna heteroseksualna rodzina.

                                I owszem, czasem na kobietę trzeba wrzasnąć tak samo jak ona czasem wrzaśnie na
                                mężczyznę. Postawienie partnera/ki do pionu za pomocą stanowczej reakcji
                                (słownej reakcji, słownej, uprzedzam idiotyczne wnioski) czasami jest jedynym i
                                najszybszym wyjściem z patowej sytuacji.

                                We właściwym związku ludzie nie "podlegają" sobie, mają własne opinie, różnią
                                się poglądami - czasem łagodnie a czasem wybuchowo. Ważne żeby się szanowali
                                nawzajem (oprócz tego najważniejszego uczucia oczywiście :D). Tylko tyle.

                                • scarlett_kapusta Re: czyli wg ciebie 05.04.06, 15:03
                                  > podporządkowanie się przez meżczyznę kobiecie to prawidłowa relacja damsko-męsk
                                  > a?
                                  > chyba kpisz...

                                  a znasz coś takiego jak ironia?
                              • wredna_jedza Oj kapusta głowa pusta 05.04.06, 14:40
                                Ty sie chcesz kłocić, czy normalnie porozmawiać?
                                Bo twoje posty to same prowokacje!
                                Wybierasz pojedyncze zdania, wyrywasz z kontekstu i produkujesz jakieś głodne
                                teoryjki!
                                Normalne, że zdanie wyrwane z kontekstu, traci sens.
                                • scarlett_kapusta Re: Oj kapusta głowa pusta 05.04.06, 15:04
                                  to badz konsekwentna w tym co piszesz. wtedy nie bedea tracily sensu.
                                  • pacal2 dlatego właśnei dyskusja na forach jest niemożliwa 05.04.06, 15:56
                                    Króluje doszukiwanie się kwiatków, literówek i obrzucanie się wyzwiskami.
                                    Można "to" nazwać wszystkim tylko nie dyskusją.

                                    Jedyne co można zrobić to jednym czy drugim postem wyprostować co większe
                                    bzdury, które czasami urastają do kosmicznych rozmiarów. Zresztą bez większych
                                    szans że ogół je choćby przyjmie do wiadomości.

                                    Niestety wg 99% forumowiczów "dyskusja" na forum internetowym wygląda jak pogląd
                                    na świat Jarka K.: "rację mam zawsze ja i lepiej mi uwierzcie na słowo, bo jak
                                    nie..."
                              • pacal2 zauważyłem, wyobraź sobie 05.04.06, 15:30
                                Pisałem całościowo, podsumowując wiele twoich postów a nie tylko ten jeden.

                                Ale jak już powiedziałem na ironii daleko nie zajedziesz szukając wspólnych
                                punktów z rozmówcą. Poza tym słabiutko ironizujesz - to raczej czepialstwo.

                                Nie odniosłaś się do całej wypowiedzi, tylko wzięłaś jedno "pasujące" zdanko
                                (zresztą w kontekście ogólnym mające zupełnie inne znaczenie), i niestety ze
                                swoją ironią trafiłaś kulą w płot (pojęcie "trafić kulą w płot" znasz, prawda?).

                              • ivulspirit Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 22:56
                                > w polskim szkolnictwie obowiązuje system sześciostopniowy.

                                zależy jeszcze w jakim szkolnictwie;].... jak sobie postudiujesz to zmienisz
                                zdanie

                                a wracając do tematu to... chcą mieć dzieci- to niech sobie je mają:P, ale sami
                                sobie stwarzają problemy(z dwojga złego dom dziecka a rodzina homoseksualna to
                                chyba jednak to drugie to mniejsze zło chociaż trudno powiedzieć.... trzeba by
                                było zapytać kogoś kto takie coś przeżył)
                        • anvill Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 14:23
                          hehehe no to się sama jak zwykle zresztą zagubiłas w swoich prostych receptach
                          na świat
                    • totalna_apokalipsa Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:31
                      Orientacja homo jest efektem zaburzenia relacji płci w danej rodzinie. Jeśli
                      > nadopiekuńcza mamusia dominuje, to logiczne, że syn, nie chce powielić wzorca
                      o
                      > jca.

                      Fascynujące:P
                      To mamusia jest dominująca, czy nadopiekuńcza? Bo nadopiekuńcza, znaczy
                      wszystko robi za synka i stąd sie biorą setki facetów heteroseksualnych ,
                      którzy wszystko chcą zwalić na żonę - od wyprania osranych gaci po samochód
                      oddany do mechanika , sami nei zrobia kompletnie nic.
                      A dom,inująca - to taka , która stawia SWOJE priorytety na pierwszym miejscu i
                      może mieć głęboko gdzięs swojego synka i wcale się neim nie piekować .
                      Odpusć sobie te freudowskie odkrycia, bo od psychonalizy dzieli nas 80 lat.
                      • wredna_jedza Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:33
                        A nie potrafisz skumać że może być i nadopiekuńcza [dla synusia zrobi wszystko]
                        i dominująca [terroryzuje cały dom, żeby wszystko kręciło sie wokół synusia]?
                        Zresztą, to tylko przykład, ale niektórzy na tym forum są zbyt dosłowni i nie
                        potrafią myślec szerszymi kategoriami.
                        Smutne :(
                        • scarlett_kapusta Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:34
                          > Zresztą, to tylko przykład, ale niektórzy na tym forum są zbyt dosłowni i nie
                          > potrafią myślec szerszymi kategoriami.
                          > Smutne :(

                          lol. poczytaj swoje posty.
                        • totalna_apokalipsa Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:37
                          No własnei, to przykre , ze niektórzy nie potrafią nawet sprecyzować
                          kategorii, które sa wyrazić, a na dodatek posługuja sie odkryciami psychologii
                          sprzed wieku., kiedy to onanizm miał powodować impotencje i leczono go
                          elektrowstrząsami:)
                          • dagmaranowicka Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 13:53
                            dzizas, kapuusta jest beznadziejna.gdzie ona sie uczyla myslec???
                          • wredna_jedza Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 14:01
                            A niektórzy nie rozróżniają płci!!!!!!!!!!!
                            Ile razy mam ci powtarzać, że jestem kobieta a nie facetem!!!!!!!!
                            Czy homofile to debile???????????
                            • totalna_apokalipsa Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 14:03
                              Proszę bardzo, mogę sie do Ciebie zrwacać per "ona" . Nie wiem co to jest
                              homofil, za to wiem, ze mój rozmówca niewątpliwie reprezentuje drugi
                              rzeczownik ze zdania:
                              "Czy homofile to debile?"
                              • wredna_jedza wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 14:50
                                Słowko "homofil" masz i na tym forum, na samym początku dyskusji :)
                                Więc nie zasłaniaj sie niewiedzą dziecinko, bo robisz sie śmieszna.
                                • totalna_apokalipsa Re: wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 15:06
                                  Słowo homofil nie istnieje w języku polskim jako leksem. Jesli je wprowadzasz
                                  to jest to neologizm, dopiero wtedy jeśli uzus wprowadzi je na zasadzie
                                  ogólnopolskiego użycia potocznego zaistnieje jako leksem w słownikach
                                  normatywnych.

                                  Niewiedza, ale Twoja ma tu dosć dużo do zreczy, tak wiec może otwórz kiedyś
                                  taką zrecz:
                                  sjp.pwn.pl/slowo.php?co=homofil
                                  nie gazetę .

                                  dzicinka - kolejny kwiatek do albumy okresleń deprecjonujących - ma za zadanie
                                  ni niej, ni wiecej, a obniżyć rangę rozmówcy i wykazać jego neidojrzałość.

                                  Jak mówi przysłowie :

                                  Im głośniej glupiec krzyczy, tym bardziej wierzy, ze ma racje .

                                  • wredna_jedza Re: wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 15:09
                                    Słowniki języka polskiego [także PWN-u] to ja miałam w ręku, jak ty nosiłaś w
                                    zębach pieluche, a o necie nikt nie słyszał :P
                                    Więc czym mi dziecinko chcesz zaimponowac?
                                    To, że jakies słowo jeszcze nie pojawiło sie w słowniku, nie oznacza, że nie
                                    istnieje :D
                                    Ale lekcji o rozwoju języka to chyba jeszcze nie przerobiłaś :D
                                    • totalna_apokalipsa Re: wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 15:21
                                      Kolejny raz wystawiasz sobie swiadectwo, nazywając podstawowe wiadomości z
                                      językoznawstwa chęcią zaimponowania.


                                      Odpowiem nastepująco:
                                      Bardzo pzreszkadzało Ci, kiedy nazywałam Cię per "On" nie znając Twojej płci.
                                      Tobie natomiast nei przeszkadza nazywanie mnie dzicinką, naiwnym i żałosnym
                                      dziewczatkiem, dziewczynką nosząca pieluchę w zębach itop, choć nie masz
                                      najmniejszego pojecia na temat tego, w jakim jestem wieku.

                                      Tak wiec informuję Cię, ze nie jestem dziewczynką , ani nawet nie jestem juz
                                      młoda kobietą.
                                      Po drugie - fakt iż uwazasz sie za osobę starszą nie jest niczym innym jak
                                      tylko stwierdzeneim wieku. Niestety, rozumu z wiekiem nie przybywa, a szkoda,
                                      chciałoby się rzec, czytając Twoje posty.
                                      • wredna_jedza Re: wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 15:23
                                        Dziecinka - bo masz argumenty na tym właśnie poziomie myślenia :))))
                                        Choćby i ten ostatni o słówku "homofil" :))))
                                        Słowko nie wpisane do oficjalnego słownika, to nie istnieje :)))))))))))))))))
                                        Żenua...
                                        • totalna_apokalipsa Re: wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 15:29
                                          Nie odrózniasz pojęcia "nie istnieje" (ty twierdzisz, ze nei istnieje, nie ja)
                                          od pojęcia neologizm. Ja twierdze, że nie wiem, co to znaczy, co wynika z
                                          zasady neologizmu .

                                          Graficzny zapis słowa istnieje homofil,gejofil, pietruchofil, guumofil.

                                          To wszystko neologizmy i nadal nie wiem, co znaczają i sa nienormatywne .
                                    • anvill Re: wybrany obraz rzeczywistości 05.04.06, 15:32
                                      Ależ zaistnieje napewno po tym jak ty go użyłaś :)
                    • kristi_arch Kotuś coś Ci sie poprzestawialo... 05.04.06, 20:50
                      .. rewelacje pozostaną rewelacjami ALE:
                      JA GEJ.... mam brata rodzonego rok mlodszy... czyli wychowani w tej samej
                      atmosferze... i on jest : VERBLE! HETERO!!!!! - jak to sie ma do teorii o
                      mamusi? a moze teraz wina babci?? no ostatecznie ciotki...

                      w pewnym wieku dzieci bawia sie z kolezankami tej samej plci - i homosiom to
                      zostaje tak??? OD KĄD PAMIETAM... ZAWSZE BAWILEM SIE Z DZIEWCZYNAMI!!!!!
                    • maadzik3 Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 20:53
                      Gdyby to bylo takie proste:
                      1) teza o egzotycznosci drugiej plci (bo sie z nia nie bawimy) zostala juz
                      obalona. Gdyby byla prawdziwa np. w starozytnej Grecji (poza Sparta) nie byloby
                      homoseksualizu bo dzieci bawily sie i byly wychowywane zawsze osobno - jakos byl
                      i mial sie dobrze,
                      2) teza o nadopiekunczej mamusi jest freudowska. Freud twierdzil jeszcze wiele
                      rzeczy (np. ze balaganiarstwo to efekt trudnosci w nauczeniu sie siadania na
                      nocnik, ze kazda kobieta chcialaby byc facetem, ze mamy id, ego i superego oh la
                      la !) i jakos niewiele z Freuda zostalo do dzis niezweryfikowane
                      3) najprawdopodobniej (choc nikt tego nie wie na pewno) homoseksualizm jest
                      efektem kombinacji genow i wplywu hormonow podczas ciazy
                      4) gdyby to byly kwestie zabuzenia wiezi rodzinnych to jak wytlumaczyc ze
                      rodzenstwo nie ma jednakowych sklonnosci seksualnych?
                      M.
                    • dadd Re: Szkoda gadac... 06.04.06, 01:21
                      Chyba jestem nienormalna. Miałam dominującego ojca i mamę siedzącą pod jego
                      pantoflem, a jestem hetero. Cud jakiś, czy co? Ponadto samotnie wychowałam syna
                      (czyli stałam się dominującą matką, bo tatuś pojechał do Ameryki i ślad po nim
                      zaginął), a moje dziecko też jakimś cudem jest hetero. To się nie mieści w
                      głowie "wredna jędzo", prawda?
                • genderka_yaris Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:39
                  > Dziecko wychowane przez parę hetero stanie się homo, gdy ma zaburzony obraz
                  > danej płci. Bardzo często gej miał nadopiekuńczą mamusię :P
                  Eureka! Czyli chłopcom wychowanym przez dwu gejów ni jak nie grozi
                  homoseksualizm - nie ma mamusi, nie ma więc i jej "nadopiekuńczości".
                  Centrum Twojej wypowiedzi to pojęcie "zaburzony obraz danej płci"? Której płci,
                  swojej, odmiennej? Na czym to zaburzenie miało by polegać i na czym ma polegać
                  norma? Doprecyzuj.
                  • wredna_jedza Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:41
                    Chłopiec - co miał nadopiekuńczą mamusię - po prostu boi sie kobiet. I w
                    przyszłości, albo będzie siedzial pod pantoflem swej kobiety, albo - będzie
                    właśnie gejem.
                    Wychowany przez 2 tatusiów - w ogóle nie wie, że coś takiego jak mamusia istnieje.
                    • totalna_apokalipsa Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:49
                      Fascynujące coraz bardziej. Wynika z tego, z e prawdziwego męzczyznę , nie -
                      geja potrafi wychować jedynie samotny ojciec lejący kolejne uległe kochanki.
                      wtedy chłopiec wie, ze kobiety to gatunek podrzędny, ma silnego ojca , który
                      nauczył go obchodzić sie z kobietami i nie boi się ich, a dominuje. Moje
                      gratulacje !
                      • wredna_jedza Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:51
                        A inaczej jest? Ojciec leje matkę, to potem i synuś leje swoją kobietę.
                        Wychowałaś sie na księzycu, że piszesz takie bzdury???
                        Sprawdź sobie w jakich krajach i kulturach jest najwięcej gejów, a nie produkuj
                        głodne kawałki na forum.
                        • scarlett_kapusta Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:53
                          > A inaczej jest? Ojciec leje matkę, to potem i synuś leje swoją kobietę.
                          > Wychowałaś sie na księzycu, że piszesz takie bzdury???


                          hihihi. czyli to jest w porządku i normalne, tak? i tak powinno być?
                          • wredna_jedza Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:55
                            Jakoś nie przypominam sobie, aby w kulturach, gdzie jest dominująca pozycja
                            mężczyzny było więcej gejów. To raczej tam, gdzie jest "wzajemna miłość i
                            tolerancja" jakoś dziwnie jest więcej homo :P
                            Dane statystyczne sie kłaniają :P
                        • totalna_apokalipsa Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:54
                          Ojciec leje matkę, to potem i synuś leje swoją kobietę.
                          > Wychowałaś sie na księzycu, że piszesz takie bzdury???


                          no i to jest wg ciebie normalna, wzorcowa rodzina. Facet leje i gwałci zonę
                          przy dzieciach. Jeśli tego nei robi, to jest gejem albo pantoflarzem.
                          Niestety nei maiłm takiej normalnej, tłukacej się rodziny jak ty, wiec widać
                          wychowałam się na księzycu.Ale moje gratulacje, ze maiłeś takanormalnmą rodzinę
                          i sam nie raz dowalisz matce, jak zajdzie potrzeba.
                          • wredna_jedza Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 13:56
                            > i sam nie raz dowalisz matce, jak zajdzie potrzeba.
                            Już ci raz napisałam, że jestem kobietą!!!!!!!!!!
                            Ale ty jesteś tak tępa, że nie potrafisz tego pojąć!!!!!!!!!!!
                            Kończę dyskusję, bo z tępym babonem z klapami na oczach dyskutowac się nie
                            da!!!!!!!!!!!!
                        • maadzik3 Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 21:01
                          Tak, tak , jak wiadomo w starozytnej Grecji gdzie szacuje sie ze ok. 10%
                          mezczyzn bylo homoseksualnych panowal matriarchat;))) I wlasnie dlatego prawnej
                          pelnoletnosci kobieta nie uzyskiwala nigdy, a wladze nad zyciem corki mial
                          ojciec. Coraz lepiej.
                          A nie przyszlo ci do glowy ze tam gdzie homoseksualizm wciaz jest karalny
                          (gdzieniegdzie smiercia) chetnych do przyznania sie jest jakos mniej?
                          M.
                      • magdolot Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 14:03
                        totalna_apokalipsa napisała:

                        > Fascynujące coraz bardziej. Wynika z tego, z e prawdziwego męzczyznę , nie -
                        > geja potrafi wychować jedynie samotny ojciec lejący kolejne uległe kochanki.
                        > wtedy chłopiec wie, ze kobiety to gatunek podrzędny, ma silnego ojca , który
                        > nauczył go obchodzić sie z kobietami i nie boi się ich, a dominuje. Moje
                        > gratulacje !

                        Mnie się raczej wydawało, że Wredna Jędza sądzi, że jak matka jest dominująca,
                        to z synka wychodzi "ciota", a jak uległa, to "luj". Doskonale logiczny
                        wywód... tylko w tym miejscu należy zadać pytanie : skąd do cholery się biorą
                        heteroseksualni mężczyźni, bo w ujęciu Jędzy TO zakrawa na cud.
          • kbengi Re: Szkoda gadac... 05.04.06, 17:45
            Odpowiedz na drugie pytanie: A wiec homoseksualisci w Polsce biora sie albo z
            Bialorusi albo z kosmosu.
            Dziekuje
        • totalna_apokalipsa Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 11:03
          Problem polega na tym, ze dzieciaczek NAPRAWDE potrzebuje
          > dwojga rodzicow do prawidlowego rozwoju. Nie jest to jakis dziwyny
          > wymysl ksiedzow, tylko prawo biologii. I wcale nie chodzi o ewentualne
          > przekazywanie homoseksualizmu, tylko o MOZLIWOSC nauczenia dziecka,
          > co to znaczy byc kobieta lub mezczyzna (czyli czlowiekiem) w spoleczenstwie

          Ciekawa sprawa, zwłaszcza w kontekście tych tatusiów, którzy na wieść o ciązy
          zwijaja manatki i zwiewają ...Nimi też prawo biologii rządzi i to spieprzanie
          im nakazuje? A tatuś chlajacy wódkę , którego kryje cała rodzina - nie menel,
          ale porządny człowiek, tylko pije litra dziennie i synek widzi go lezacego w
          przedpokoju w moczu i razem z matkązanoszą do łózka i rozbierają - on też daje
          przykład>? A ci ojcowie, którzy widzą dziecko w niedzielę przez 4 godziny,
          czyli tak jakby ojca nie było, chociaż niby jest - oni tez daja przykład ? No
          to gratuluje, wolałabym, zeby tych ptrzykładów nie dawali.
          • wspik Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 11:30
            No właśnie. Jeżeli jeden ojciec to problem który przedstawiłeś, to co dopiero
            powiedzieć o DWU tatusiach. Koszmar, nieprawdaż?
            • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:13
              tacy tatusiowie przejdą badania psychologiczne i to, czy się nadają do
              wychowania dziecka i nie są alkoholikami, będzie sprawdzone. i dziecko w takiej
              rodzinie z pewnością będzie miało lepiej niż w rodzinie patologicznej, do której
              "trafiło" po bożemu, czyli w akcie prokreacji.
              • mickey.mouse Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:32
                Prawdopodobienstwo ze dziecko trafi do patologicznej rodziny heteroseksualnej,
                nie jest wieksze, niz ze trafi do pATOLOGICZNEGO ZWIAZKU HOMOSeksualnego.

                A co do wzorocow plci - spojrz jak odbija sie na psychice dziecka utrata
                jednego z biologicvznych rodzicow i wychowywanie go np. jedynie przez matke.
                Dzieko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje dwojgsa rodzicow stanowiacych
                opdmiene wzorce plciowe.
                • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:38
                  > Prawdopodobienstwo ze dziecko trafi do patologicznej rodziny heteroseksualnej,
                  > nie jest wieksze, niz ze trafi do pATOLOGICZNEGO ZWIAZKU HOMOSeksualnego.

                  oczywiście, że jest większe. bo patologiczny związek heteroseksualny może sobie
                  dziecko ZROBIĆ.

                  > A co do wzorocow plci - spojrz jak odbija sie na psychice dziecka utrata
                  > jednego z biologicvznych rodzicow i wychowywanie go np. jedynie przez matke.
                  > Dzieko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje dwojgsa rodzicow stanowiacych
                  > opdmiene wzorce plciowe.

                  racja. w takim razie lepiej, żeby było w domu dziecka, kiwało się na łóżeczku i
                  do wszystkich kucharek i sprzątaczek mówiło 'mamo'.

                  wiadomo, że lepiej, jeżeli dziecko jest w normalnej, heteroseksualnej rodzinie.
                  ale my mówimy o tych dzieciach, które rodziny
                  • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:39
                    > wiadomo, że lepiej, jeżeli dziecko jest w normalnej, heteroseksualnej rodzinie.
                    > ale my mówimy o tych dzieciach, które rodziny NIE MAJĄ w ogóle! a dla
                    wszystkich nie starczy chętnych heteroseksualnych par.
                    • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:43
                      > > ale my mówimy o tych dzieciach, które rodziny NIE MAJĄ w ogóle! a dla
                      > wszystkich nie starczy chętnych heteroseksualnych par.
                      Buahahahahahah
                      Jak do tej pory zawsze czytaliśmy, że więcej jest par chętnych do adopcji, niż
                      dzieci.
                      Stąd też i porywanie dzieci z biedniejszych krajów.
                      • toman5 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:13
                        wredna_jedza napisała:

                        > > Buahahahahahah
                        > Jak do tej pory zawsze czytaliśmy, że więcej jest par chętnych do adopcji, niż
                        > dzieci.
                        > Stąd też i porywanie dzieci z biedniejszych krajów.

                        Chętni są na dzieci zdrowe, białe i bez rodzinnych obciążeń. Inne dzieci nie są
                        tak pożądane przez potencjalnych rodziców adopcyjnych
                        • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:42
                          A może sprawdź ile par homo chce adoptowac dzieci i tak naprawdę po co...
                          I dlaczego są tak chętni na kilkulatków [bo przeciez nie będą sie zabawiac z
                          niemowlęciem, trochę za małe].
                          • anvill Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:08
                            To że jak napisałaś tatuś był dobry bo lał mamusie a mnie od czasu do czasu
                            posuwał na bezrybiu to nie znaczy że wszyscy wychowali się w takich
                            patologicznych rodzinach jak Twoja i mają troche inne oczekiwania wobec swoich
                            dzieci niż te które dla ciebie są wyznacznikiem "NORMALNEJ rodziny"
                            • wredna_jedza [...] 05.04.06, 15:11
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • anvill Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:35
                                Nic nie inputuje tylko podczas wymiany zdań z kimś tam powiedziałaś że to
                                NORMALNA rodzina a potem że się w takiej wychowałaś - więc tylko składam fakty
                                do kupy
                      • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:01
                        a przeczytałaś artykuł?
                    • mickey.mouse Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:46
                      Jest wlasnie odwrotnie - ilosc heteroseksualnych par oczekujacych na adopcej
                      dziecka jeslt kilkakrotnie wieksza niz iloscv mozliwycxh do adopcji dzieci.
                      Dzieci w domach dziecka znajduja sie tylko dlatego, ze ich status prawny nie
                      pozwala na oddanie ich do adopcji - chodzi o nieuregulowane prawa rodzicielskie
                      po rodzicach bilogicznych
                    • heretic_969 [...] 05.04.06, 14:56
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • totalna_apokalipsa Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:40
                  Intrygująca sprawa- wynika z tego, ze problemy mają tylko i wyłącznie dzieci
                  wychowywane przez matkę, natomiast jak jest ojciec, niewazne jaki , to juz jest
                  pięknie. Gratuluję jasnej wizji swiata.
                  • mickey.mouse Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:48
                    a ja nie gratuluje, wrecz przykro mi, ze nie rozumiesz co czytasz. Coz slabosci
                    polskiego systemu oswiaty.
                    • totalna_apokalipsa Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:58
                      Oczywiście wzajemnie i dużo całusków! :)
                      • pacal2 kobieto (?) opanuj się 05.04.06, 14:58
                        (piszę kobieto bo z takimi poglądami musisz być mizoandryczką)

                        Jako kolejna osoba zwracam ci uwagę że czytasz co drugie zdanie z postów i
                        odpwiadasz zupelnie nie na temat, doszukując się rzeczy których piszacy nie
                        zawarł. I to nie pierwszy raz kiedy czytam te same teksty w twoim wykonaniu,
                        podczas gdy temat jest krańcowo inny.

                        Dla przykładu wredna jędza, mimo, że często pisze za przeproszeniem jędzy,
                        glupotki, przynajmniej posługuje się argumentami. Ty wszędzie się doszukujesz
                        wspierania mężczyzn, z twoich postów wygląda przeświadczenie, że każdy mężczyzna
                        to idiota, debil, złodziej i pijak. Jak z kimś, kto ma tak skrzywioną wizję
                        świata jako męsko-damskiej wojny, można w ogóle dyskutować?

                        Przykre, wyrazy współczucia. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz że są ciekawsze
                        sposoby spędzania czasu. Au revoir.
              • heretic_969 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:54
                A decydować będziesz Ty, prawda? Żałosna jesteś.
          • ryci Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:30
            Odpowiedz jest w dalszej czesci mojego posta
            - "shit happens", ale po co tworzyc sytuacje,
            ktore sa patologiczne ze swojej istoty ???
          • greg0.75 No zaraz 05.04.06, 12:37
            Wedle lansowanego współcześnie poglądu homoseksualiści to, pomijając orientację seksualną, tacy sami ludzie jak reszta społeczeństwa; należy więc założyć że i wśród nich występuje pewien odsetek nieodpowiedzialności, patologii, alkoholizmu i w końcu zboczeń ;)
            BTW: Małżeństwa homoseksualne i ich prawo do adopcji to BARDZO nowy wynalazek, niemniej jednak o ile mi wiadomo zapadały już wyroki nakazujące np. alimentowanie adoptowanego dziecka niestałym les-mamusiom.
            • scarlett_kapusta Re: No zaraz 05.04.06, 13:14
              a wiesz jakie procedury trzeba przejść, żeby adoptować dziecko?
              • greg0.75 Re: No zaraz 05.04.06, 14:45
                I procedury te uchronią przed np. zwolnieniem z pracy z wszelkimi szkodliwymi dla psychiki konsekwencjami??
                Ideologia sobie, życie sobie...
        • krokodylica Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 11:15

          Taaa, a te z domów dziecka są szczęśliwe, normalne i nie mają żadnych
          problemów...
          Te dzieci z rodzin gdzie tatuś katolik chleje i gwałci mamusię - rónież.
          Jedno dziewczę pokręcone wiosny nie czyni ;)
          Przecież chętni do roli rodziców są badani przez pzychologów, czyli NADAJĄ się
          do stworzenia dziecku domu i przekazana mu podstawowych relacji między ludźmi.
          Zakładasz, że dwie osoby nawiązują kontakt ze sobą tylko dla bzykania?
          Jeśli są dojrzałe, to nauczą dziecko szacunku, zaufania, samodzielności,
          tolerancji, i wielu innych rzeczy, które są podstawą każdego związku, a tym
          samym każdego kontaktu człowiek-człowiek.
          Niestety część ludzi patrzy na kontakty międzyludzkie w aspekcie czysto
          seksualnym. I to tacy, niezależnie od tego, z kim lub z czym sypiają, nie
          powinni wychowywać dzieci.
          • wredna_jedza [...] 05.04.06, 12:14
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:15
              gdyby tylko chcieli zaspokoić własny popęd, nie chcieliby adoptować dziecka. bo
              po co?
              • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:16
                p.s. a pary hetero, które adoptowały dziecko, są 'inne'?
                • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:18
                  Po ilu latach braku własnych dzieci pary hetero decydują się na adopcję?
                  Czujesz różnicę?
                  • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:20
                    wtedy gdy zorientują się, że nie mogą mieć dzieci, a są pewni, że chcą?
                    jaki to ma w ogóle związek? po ilu laatch wg Ciebie pary homo się na to decydują?
                    • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:25
                      Jakoś dziwnie nie słyszy sie o starszych parach homo, co decydują sie na adopcję :P
                      • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:31
                        co rozumiesz przez pary starsze?
                        znaczy - po 40tce? 50tce?
                        a u hetero jest inaczej? w tym wieku to już o wnukach raczej myślą.
                        • totalna_apokalipsa Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:34
                          Parom starszym po 50-tce świadomie utrudnia się adopcję . Chodzi o to, zeby
                          dzieci odchować do tej 20-stki, a nei adoptować :P
                        • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:35
                          Około 40 - gdy w wyniku wielu "prób", a potem badań lekarskich - wychodzi, że
                          któeś jest bezpłodne!
                          A parki homo? Dwóch 25-latków, po roku znajomości chce uczynić swój związek
                          pełną rodziną i dziecko im sie marzy.
                          • totalna_apokalipsa Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:44
                            Około 40 - gdy w wyniku wielu "prób", a potem badań lekarskich - wychodzi, że
                            > któeś jest bezpłodne!

                            gdybyś był nieco uprzejmiejszy za chwilę dałabym ci link do forum dziewczyny,
                            która adoptowała dwulatka mając 21 lat i obecnie jest w ciazy ze swoim męzem.
                            Nie dam ci go jednak, gdyż mam zbyt duży szacunek do tej dziewczyny, aby
                            ściągać na jej forum bydlęta .
                            • wredna_jedza [...] 05.04.06, 13:48
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • anvill Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:18
                                Mała rada Jędzo bo ciągle się denerwujesz że mylą cię z facetem i dumnie
                                pokrzykujesz że jesteś kobitką. Prawdziwe damy (jaka niewątpliwie jesteś)
                                troche inaczej nazywaja pewne rzeczy i wtedy nie są mylone i tak ty napisałaś
                                np "...drą ryja.." a dama pisze np "krzyczą". No chyba że chcesz być damą
                                dworcową a nie dworu
                                • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:20
                                  Występy na paradach trudno nazwać krzyczeniem :)))
                                  ;P
                                • ereshkigal Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:44
                                  wow
                                  Oklaski dla Anvill za delikatne wytlumaczenie (zwrocenie uwagi??!!)
                                  tak sobie mysle ze jednak mamy wielu inteligentnych ludzi na forum:))
              • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:17
                Mylisz się :)
                Chcą pokazać, że nie różnią się od innych rodzin :)
                • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:19
                  a może po prostu chcą kogoś obdarzyć miłością, wychować, przekazać swoje
                  wartości i ideały, mieć wsparcie na starość - nno nie wiem, dlaczego pary hetero
                  chcą mieć dzieci? chyba z tych samych powodów
                  • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:27
                    Skoro uważają się, za "zgodnych z naturą", to jaki problem?
                    Skoro chcą dziecka, to trzeba je sobie zrobić [lub dac zrobić].
                    Warunkiem adopcji u hetero jest fizyczna niemożnośc posiadania potomstwa.
                    Homo - są zdolni do rozrodu, tylko nie chcą mieć dzieci!
                    Więc po co adopcja???
                    Hipokryzja???
                    Ja to odnieram jako udowadnianie "na siłę" że są normalni.
                    • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:34
                      > Warunkiem adopcji u hetero jest fizyczna niemożnośc posiadania potomstwa.

                      nieprawda. nie musisz być bezpłodna, żeby mieć dziecko. możesz np. być
                      ekologiem, który zdaje sobie sprawę z przeludnienia planety bądź też osobą
                      świadomą cierpienia dzieci z domów dziecka, a mimo to chcącą dziecko mieć. mieć
                      - czyli nie: urodzić, ale: wychować.

                      > Skoro chcą dziecka, to trzeba je sobie zrobić [lub dac zrobić].

                      to co w takim razie z dziećmi, które urodziły się (po bożemu) lesbijkom?
                      odbierać?
                      • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:38
                        > nieprawda. nie musisz być bezpłodna, żeby mieć dziecko. możesz np. być
                        > ekologiem, który zdaje sobie sprawę z przeludnienia planety
                        Chrzanienie w bambus i fanaberia - nic więcej!
                        Jeśli mogę mieć dziecko, to się o niego staram!
                        > to co w takim razie z dziećmi, które urodziły się (po bożemu) lesbijkom?
                        > odbierać?
                        A są odbierane????
                        Najczęściej lesbijki mają dzieci ze swoich wcześniejszych hetero-związków.
                        • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:49
                          > Chrzanienie w bambus i fanaberia - nic więcej!
                          > Jeśli mogę mieć dziecko, to się o niego staram!

                          Ty tak. ale to nie znaczy, że ja też muszę. A kobiety płodne, które nie chcą
                          rodzić? albo nie mogą, bo im to grozi śmiercią? nie są przecież bezpłodne. więc
                          powinno im się w takim razie zabronić adopcji, tak?

                          > > to co w takim razie z dziećmi, które urodziły się (po bożemu) lesbijkom?
                          > > odbierać?
                          > A są odbierane????
                          > Najczęściej lesbijki mają dzieci ze swoich wcześniejszych hetero-związków.

                          bądź konsekwetna, skarbuś. jeżeli uważasz, że bycie dzieckiem adoptowanym
                          geja/lesbijki jest dla tego dziecka szkodliwe, to dlaczego robić różnice dla
                          dzieci naturalnych? im też to przecież zaszkodzi.
                          zabierzmy wszystkim homoseksualistom dzieci! i zbudujmy jeszcze kilka domów
                          dziecka! dzieci się na pewno ucieszą.
                          • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:03
                            > Ty tak. ale to nie znaczy, że ja też muszę. A kobiety płodne, które nie chcą
                            > rodzić? albo nie mogą, bo im to grozi śmiercią? nie są przecież bezpłodne. więc
                            > powinno im się w takim razie zabronić adopcji, tak?
                            Nie myl fanaberii z chorobą, która nie pozwala miec dziecka, bo to grozi
                            śmiercią. Bo to nie to samo!
                            Ale homofilom myślenie szwankuje... Ojoj!!!
          • ryci Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:39
            Jedno dziewcze pokrecone wiosny nie czyni, ale dzieci wychowywane przez
            pary homo beda pokrecone zawsze, i zadne badania nie pomoga.

            Pewnych "podstawowych relacji miedzy ludzmi" nie da jednoplciowi
            rodzice/opiekunowie dziecku nie beda w stanie przekazac niezaleznie
            od tego jak wspanialymi ludzmi by nie byli i jak bardzo rzeczonego
            dziecka by nie kochali. I nie chodzi tu tylko o seks.
            Bycie kobieta to jest co innego niz bycie mezczyzna, a tego
            para homoseksualna dziecku nie przekaze, bo nie ma jak.
            (czyli, zgodnie z Twoja terminologia NIE NADAJE sie)
            • anvill Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:57
              Ale pieprzysz w kółko to samo. Więc jesli nie chodzi o seks to powiedz mi co
              zrobić ze zniewieściałymi ojcami hetero czy babochłopami w roli matek. Czy
              Twoje wprawne oko obserwatora nie zauważyło że w życiu codziennym z partnerem
              przybieramy różne role niekoniecznie typowo męskie przyjmuje facet i
              niekoniecznie typowo kobiece - kobieta. Operujesz cały czas jakimiś frazesami z
              d...y. Powiedz jakie są według ciebie role mesie jakie kobiece. Czego nie
              przkeże dziecku matka samotnie wychowująca dziecko która na codzień mierzy się
              z całym swiatem przyjmując różne role - może ma tylko za mało czasu
        • paszczakowna1 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 11:59
          > Jedynym usprawiedliwieniem adopcji przez pary homo (lub osoby samotne) moze byc
          > tylko brak innych mozliwosci adopcyjnych - co zreszta sugeruje komentowany
          > artykul. Oczywiscie, ze funkcjonowanie dziecka przy parze homo lub z osoba
          > samotna jest lepszym rozwiazaniem niz przytulek. Tylko ze jakos nie chce
          > mi sie wierzyc, ze to prawda. Do tej pory docieraly do mnie informacje,
          > ze ilosc par chcacych adoptowac dziecko przewyzsza ilosc dzieci mozliwych
          > do adopcji.

          To nie calkiem tak. Wiecej jest par niz dzieci 'latwych' do adopcji (zdrowych i
          jeszcze malych). Trudno natomiast znalezc rodzicow adopcyjnych dla dzieci
          uposledzonych umyslowo (lub z problemami psychicznymi - np autystycznych), lub z
          powaznym kalectwem fizycznym - i nie ma sie co dziwic, rehabilitacja takiego
          dziecka to ogromne koszty, i zwykle jedno z rodzicow musi sie poswiecic
          wylacznie temu (rezygnujac z pracy zawodowej). Tak jest w Polsce, i nie widze
          powodu, by w Stanach mialo byc inaczej. Zatem nie widze powodu, by powatpiewac w
          prawdziwosc artykulu.
        • toman5 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:08
          Owszem jest nadmiar chętnych do adoptowania dzieci - pod warunkiem, że są to
          zdrowe noworodki białej rasy, bez nadmiaru obciążeń rodzinnych.
          Na resztę chętnych jest znacznie mniej.
        • anvill Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:16
          "MOZLIWOSC nauczenia dziecka,
          co to znaczy byc kobieta lub mezczyzna (czyli czlowiekiem) w spoleczenstwie."
          drogi kolego to co powiedziałes to jest własnie kwestia przystosowania do
          pewnych kanonów panujących w społeczeństwie czyli że dziewczynka bawi sie
          lalkami a chłopiec samochodzikami co ma ich przygotowywać do ról pełnionych
          póxniej w społeczenstwie - tyle że zapominasz że współczesne kobiety nie tylko
          siedzą w domu i rodzą dzieci i warza kartofle ale równierz robią kariery w
          biznesie, sporcie podobnie jak faceci którzy z racji niższych od swoich żon
          zarobków po urodzeniu dziecka zostają w domu zajmując się dzieckiem i
          prowadzeniem domu (wsórd moich znajomych dwa przykłady). Tak więc cóż z tego że
          będziesz wkładał do głowy córeczce że ma się bawić lalkami a nie
          samochodzikami? Czy bedziesz wtedy dobrym ojcem? Czy przstosujesz swoje dziecko
          do samodzielnego życia w otwartym społeczenstwie? Nie ma juz tradycyjnych ról
          męskich i kobiecych - oczywiście poza tymi wynikającymi z fizjologii i
          anatomii.

          "Do tej pory docieraly do mnie informacje,
          > ze ilosc par chcacych adoptowac dziecko przewyzsza ilosc dzieci mozliwych
          > do adopcji." - otóż błędne informacje do ciebie docierały. Istotnie jest
          nadmiar rodziców chetnych do adoptowania dzieci ale takich rodziców adopcyjnych
          którzy mówią "chcemy białe, zdrowe dziecko urodzone w porządnej rodzinie
          najwyżej miesiąc temu najlepeij dziewczynke z blad lokami która nie płacze nie
          sika w majtki, ma iloraz inteligencji ma powyżej 150..." itd itp tyle że jakoś
          nikt nie pomyśli o tym że w sierocińcach jest tysiące dzieci troche starszych
          niż kilka miesięcy i mających mniej lubiany przez przyszłych "rodziców" kolor
          oczu... Pozdrawiam

          • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 14:27
            Tylko, że pozwalając aby synek bawił sie lalkami i wiązał sobie kokardki na
            głowie - wychowasz potencjalnego... geja.
            Ewentualnie kogoś, co ma dość mocno zaburzone postrzeganie płci :D
            • ereshkigal Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:50
              buhaha...jaka bujda..a ja sie cale dziecinstwo bawilam samochodami srubokretami i mlotkami ...i wyroslam na .....
              fizyka
              no prosze ...moze jestem lesbijka ale o tym jeszcze nie wiem :))
              moze sprawdzimy wspolnie jędzo...
              jejku chyba masz racje ...jestem lesbijka ...nawet ten twoj nik mnie podnieca:PPP....wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
      • gh83 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:10
        > Homoseksualizm nikomu nie szkodzi - szkoda, ze tak malo ludzi jest w stanie
        > widziec tak zasadnicza roznice.

        Pozwolę się nie zgodzić. 100% homoseksualistów w danej populacji oznacza jej
        zagładę (bo kto i jak ma się w niej rozmnażać?) więc ze zwrotami "nikomu nie
        szkodzi" byłbym ostrożny.

        Inna sprawa, że kobita stwierdzając, że "dużo lepiej będzie dla nich [dzieci],
        jeśli zostaną w domach dziecka, niż jeśli trafią do par gejowskich" i nie
        popierając tego żadnym solidnym argumentem, zwyczajnie się ośmiesza.
        • wredna_jedza [...] 05.04.06, 12:19
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • gh83 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:28
            > Jesli do takich, co są ze sobą tylko dla bzykania [a takich jest niestety
            > większość]

            Yyy... to dane z jakiegoś źródła, czy taki swobodny strzał?
            • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:46
              A kto najgłośniej drze gębę o prawa homo-parek???
              Jakoś nie zauważyłam tam par, co są ze sobą od lat, tylko stado niewyżytych
              smarkaczy!
              • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:43
                ahh no tak. zapomniałam, że smarkacze to tylko o seksie myślą. a kochać można
                dopiero po 40 roku życia.
          • ereshkigal Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:53
            dziewczynko ... te filmy pornograficzne ktore ogladasz to nie jest prawdziwe zycie !!!!!
            pamietaj o tym...i nie bazuj na nich w sporzadzaniu opini na temat dwoch facetow zyjacych ze soba w zwiazku
        • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:22
          > Pozwolę się nie zgodzić. 100% homoseksualistów w danej populacji oznacza jej
          > zagładę (bo kto i jak ma się w niej rozmnażać?)


          i tak mamy przeludnienie.
        • heretic_969 Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:03
          > Inna sprawa, że kobita stwierdzając, że "dużo lepiej będzie dla nich [dzieci],
          > jeśli zostaną w domach dziecka, niż jeśli trafią do par gejowskich" i nie
          > popierając tego żadnym solidnym argumentem, zwyczajnie się ośmiesza.

          A kto ma decydować o tym, co jest dla tego dziecka dobre?
      • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:21
        Dom lepszy niż przytułek?
        Zależy jaki dom :(
        Jeśli rodzice lub opiekunowie są ze sobą tylko ze względu na wspólne łóżko, [i
        to niezależnie od orientacji] to sorry, ale miejsca dla dziecka tam nie widzę.
        95% przestępstw popełniają hetero... Bo hetero stanowią 95% społeczeństwa - tak
        trudno to wydedukować?
        Wśród homo i hetero odsetek bandziorów i zwyrodnialców jest mniej więcej taki
        sam. "Ciągotki" w kierunku przestępstwa nie mają związku z orientacją seksualną.
        • xtrin Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:37
          wredna_jedza napisała:

          > Jeśli rodzice lub opiekunowie są ze sobą tylko ze względu na wspólne łóżko,

          To jakiś Twój konik, doszukiwanie się w innych tego typu motywacji? Bo to któryś
          już z kolei Twój post na ten temat, sugerujący, że masz po prostu obsesję
          seksualną, którą tak chętnie wmawiasz homoseksualistom. :)
          • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:49
            A ty oczywiście myślisz, że są tylko związki homo z miłością aż po grób???
            Jakoś ci co są ze sobą od lat, nie drą się o prawa do adopcji :)
            Na parady nie latają homo-parki, co są razem przez całe lata...
            Patrz i obserwuj, a nie powtarzaj jak bezmyślna małpa papkę, która leje sie z
            ekranu TV czy odbiornika radiowego.

            W przypadku par heteroseksualnych ciężej jest adoptowac dziecko jeśli nie mają
            ślubu, choćby cywilnego. To są fakty dziecino, a nie moja obsesja. :P
            • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:23
              a Ty myślisz, że są tylko związki hetero z miłością aż po grób?

              coś się tak uczepiła tych parad?

              a pary homo w Polsce nie mogą brać ślubu.
              • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:30
                Samotna rozwódka nie może adoptować dziecka :P

                Co sie uczepiłam parad? Że garstka smarkatych ekstremistów usiłuje udowadniać
                "na siłę" że są normalni!
                Jak chca miec dziecko, to niech sobie zrobią! Nie są bezpłodni!!
                To jest tylko i wyłącznie ich chora fanaberia!
                • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:42
                  to jak sobie zrobią dziecko, to je mogą mieć, tak?

                  racja. wtedy będzie po bożemu.
                  po co pozwalać na adopcję, skoro homoseksualiści mogą sobie dziecko zrobić.
                  a w domach dziecka na pewno jest jeszcze trochę miejsca dla niechcianych dzieci.
            • xtrin Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:43
              > A ty oczywiście myślisz, że są tylko związki homo z miłością aż po grób???

              A czy gdziekolwiek cokolwiek takiego piszę?
              Tak samo wśród homo jak i hetero zdarzają się związki "po grób" jak i te oparte
              wyłącznie o seks. Być może w przypadku par gejowskich odsetech tych drugich jest
              wyraźnie wyższy, ale nie widzę powodu, dla którego miałoby to w jakikolwiek
              sposób wpływać na decyję o adopcji. Adopcja to ogromna odpowiedzialność i żeby
              zdecydować się na nią wspólnie z osobą, z którą nie łączy nas poważny związek
              trzeba byc skończonym kretynem. Oczywiście i tacy się zdarzają (bez względu na
              orientację), ale od tego już są odpowiednie organizacje sprawdzające przyszłych
              rodziców, by kretynów eliminować. Kretynów, nie homoseksualistów per se.

              > Patrz i obserwuj, a nie powtarzaj jak bezmyślna małpa papkę, która leje sie z
              > ekranu TV czy odbiornika radiowego.

              Nie sądź wszystkich według siebie, bo narażasz się na śmieszność... pawianku.

              > W przypadku par heteroseksualnych ciężej jest adoptowac dziecko jeśli nie mają
              > ślubu, choćby cywilnego. To są fakty dziecino, a nie moja obsesja. :P

              Twój ciąg notek, w których tak uporczywie zwracasz uwagę na ten jeden aspekt
              zdaje się świadczyć o obsesji, dzieczaczku.
              A co ślub ma wspólnego z byciem z sobą tylko dla seksu?
              • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:53
                Para żyjąca w konkubinacie pierwsza dostanie dzieciaka do adopcji???
                Takie bajki to produkuj kochanie na forum dla dzieci!
      • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:11
        > Co by nie bylo, nadal 95% przestepstw czynia heteroseksualisci. Nalezy nas
        > zatem wytepic. O wiele mniej niz 95% heteroseksualistow adoptuje niechciane

        a poza tym osoby, które chcą adoptować dziecko, przechodzą różne badania, które
        wykazują, czy mają skłonności do znęcania się czy molestowania...
        zarówno homo jak i hetero.
        więc to chyba nie to powinno być kwestią sporną, prawda? tylko ewentualny wpływ
        opiekunów na psychikę dziecka...
        ale moim zdaniem będzie on taki sam u obu orientacji :>
      • heretic_969 Nie ośmieszaj się. 05.04.06, 14:42
        Gdyby ktos chcial atakowac "morale" wychowawcze: badania wykazaly, ze dzieci
        > adoptowane przez pary homoseksualne nie maja wyzszego ryzyka na wlasna
        > homoseksualnosc niz reszta populacji.

        Hahahaha... Dziwne tylko, że badania nie są w stanie wykazać, jaki jest procent
        homoseksualistów w społeczeństwie, ale już o seksualności tych dzieci wiemy
        wszystko, no nie?

        > Dom jest zawsze lepszy niz wychowanie w przytulku. Kto powie: nie?

        dom tak, ale para dewiantów?
      • ereshkigal Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 15:38
        Brawo Vallejo za gruntowna wiedze
        niewielki odsetek ludzi potrafi spojrzec na len problem z takiej perspektywy - to naprawde wspaniala cecha bycie otwrtym i by byc w stanie spojrzec czysto logicznie na sytuacje tych dzieci by stwierdzic co jest/byloby dla nich dobre

        moim zdaniem ludzie za duzo energii traca na udowadnianie sobie swoich racji albo na udowodnienie ze inni jej nie maja, zapominajac przy tym ze polaczenie sil daje cos wspanialego:))
    • entropia Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 09:01

      >To pewnie w ramach "kochaj blizniego swego" . Niestety nie przewidzieli ze w
      >normalnym kraju panuje zasada "wszyscy ludzie sa rowni" .
      Rozumiesz co piszesz? Co ma 'wszyscy ludzie są równi' do niewspierania adopcji przez ZWIĄZKI?
      A swoją drogą czemu odbierasz innym prawo do światopoglądu? To Twoj jest już jedyny i właściwy?
    • toja3003 zajrzałem do aktualnych źródeł naukowych: 05.04.06, 09:59
      Homoseksualizm to z a b u r z e n i e seksualne. Tyle cytat
      z N o w e j Encyklopedii Powszechnej Państwowego Wydawnictwa
      Naukowego.
    • kasia763 Nauka Kościoła jest najważniejsza. Ale ważne jest 05.04.06, 11:13
      też dobro dzieci... - wot logika! A nie powinno byc przypadkiem odwrotnie?
      • wredna_jedza Najważniejsze dobro dzieci 05.04.06, 12:25
        Stąd też pierwszą rzeczą powinno być sprawdzenie do jakiej rodziny trafią te
        dzieci. Zasadą jest, aby nie oddawać dzieci do rodziny patologicznej.
        Natomiast co do adopcji przez parkę homo?
        Niezależnie od orientacji seksualnej, dziecko nie powinno trafić pod opiekę
        osób, które są ze sobą tylko ze względu na wspólne łóżko.
        • scarlett_kapusta Re: Najważniejsze dobro dzieci 05.04.06, 13:26
          wredna_jedza napisała:

          > Stąd też pierwszą rzeczą powinno być sprawdzenie do jakiej rodziny trafią te
          > dzieci.

          i tak też właśnie jest.

          > Niezależnie od orientacji seksualnej, dziecko nie powinno trafić pod opiekę
          > osób, które są ze sobą tylko ze względu na wspólne łóżko.

          myślisz, że takie osoby chcą mieć dziecko?
          • wredna_jedza Re: Najważniejsze dobro dzieci 05.04.06, 13:39
            > > Niezależnie od orientacji seksualnej, dziecko nie powinno trafić pod opie
            > kę
            > > osób, które są ze sobą tylko ze względu na wspólne łóżko.
            >
            > myślisz, że takie osoby chcą mieć dziecko?
            M.in. właśnie z takich "rodzin" potem są relacje o maltretowanych, czy
            zakatowanych na śmierć dzieciakach.
            • scarlett_kapusta Re: Najważniejsze dobro dzieci 05.04.06, 13:44
              oczywiście to się zdarza tylko u par homoseksualnych.
              • wredna_jedza Re: Najważniejsze dobro dzieci 05.04.06, 13:57
                Przecież pisałam, że to akurat jest niezalezne od orientacji!!!!!
                Czy wszyscy homofile mają kłopoty z kumaniem i logiką?????????
      • titta Re: Nauka Kościoła jest najważniejsza. Ale ważne 05.04.06, 12:40
        I wlasni dobro dzici powinno byc podstawowym argumentem. Dzieci to nie maskotki
        i trudno powolywac sie na rownosc wobec prawa.
    • donq Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 11:30
      To jest wlasnie nikomu niezagrazajaca "wolnosc".

      Prywatna (oddzielona wszakze od panstwa) instytucja charytatywna nie moze sobie
      sama decydowac, komu i jak pomoze, bo wladze jej mowia, ze musza dostarczac
      dzieci ped..., oops, kochajacym inaczej.

      Niech mi ktos powie, ze to jest "neutralnosc swiatopogladowa" panstwa a nie
      budowa panstwa na ideologii ateistyczno-laickiej. Glodne bajki.

      DonQ
      • rozciapki Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 12:16
        Trafna uwaga. Sam artykul stara sie odwrocic kota ogonem.

        Zrodlem problemu jest to, ze panstwo narzuca organizacjom katolickim dzialanie
        wbrew przekonaniom. I to jest pierwsze i jedyna przyczyna zaprzestania
        dzialalnosci adopcyjnej Caritasu.

        Artykul zas usiluje wytworzyc wrazenie, ze przyczyna zaprzestania dzialalnosci
        adopcyjnej jest sprzeciw Watykanu. Gdyby tak faktycznie bylo, nic nie staloby na
        przeszkodzie, aby adopcjami zajely sie organizacje swieckie. Jak widac, jakos
        sie do tego nie kwapia...
    • titta Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 12:20
      "Podkreślają też, że nie ma dowodów, by orientacja seksualna rodziców miała
      wpływ na orientację seksualną dziecka" - na orientacje nie. Ale jak z psychika?
      Czy dziecko wychowane przez dwie mamusie (a nawet przez jedna), dwuch tatusiow
      (czy nawet jednego) ma prawidlowy wzorzec tej drugiej plci i porafi byc
      partnerem w zwiazku hetero? Dziecko to nie maskotka. Jesli dzieci te maja
      szanse byc wychowane przez "normalne" rodziny to czemu im ja odbierac?
      • drzejms-buond jeden rodzic-jedno dziecko 05.04.06, 12:45
        i problem z głowy...

        Od początku gdy tylko kwestia adopcji przez pary homo wypłynęła, zasatanwia mnie
        czy to dobrze czy źle dla dziecka?
        co lepsze? dom dziecka czy "inna" rodzina?
        miałem kiedyś praktyki w Domu Dziecka i wydawało mi sie,że wszystko jest lepsze
        od stadnego nibydzieciństwa...
        z drugiej strony: pełnoprawne rodziny chrześcijańskie, które oddają dziecko
        najpierw do żlobka, potem do przedszkola, potem organizujace całą masę zajeć
        pozalekcyjnych dziecku, żeby było "chlubą rodziny naszej" też mi nie leży?
        tłumaczenie,ze dziecko MUSI wychowywać się w rodzinie PEŁNEJ jest bzdurą..
        oczywiście,ze tak byłoby najlepiej...
        Z punktu widzenia Kościoła takie stanowisko mnie nie dziwi, na szczęście
        adopcjami zajmuje się nie tylko Caritas.
        zastanawia mnie też, czemu osoba samotna nie ma szans na adopcję?
        w polsce o adopcji przez pary homo mowy być nie może, mimo wszelkich ustaw...
        wystarczy ze dziecko jest wegetarianinem a już traktowane jest jak dziwadło.
        a co dopiero wychowywane przez dwóch facetów. miałoby przerąbane na całej linii.
        nie z winy tatusiów ale społeczeństwa...
        może prościej byłoby wprowadzić wzorzec spartański?
        • wredna_jedza Re: jeden rodzic-jedno dziecko 05.04.06, 12:51
          > Z punktu widzenia Kościoła takie stanowisko mnie nie dziwi, na szczęście
          > adopcjami zajmuje się nie tylko Caritas.
          Z artykułu wynika, że w USA adopcjami zajmuje sie Caritas :))))
          Tylko Caritas :))))
          Co za problem i o co ten płacz????
          Skoro Caritas sie wycofuje, to nie mogą tego robić organizacje "świeckie"???
          Czy po prostu - nie chcą, bo do tej pory było wygodne, jak robote odwalał Caritas :P
          • toman5 Re: jeden rodzic-jedno dziecko 05.04.06, 14:27
            A cóż ty sie tak miotasz?
            Nie, nie tylko Caritas, choć ma on pozycję bardzo znaczącą.
            Problem oczywiście będzie, ale chwilowy - amerykanie łatwo się organizują i
            szybko zbdudują alternatywne struktury. Przy okazji pieniędze płynące na
            adopcje popłyną do niekatolickich organizacji - co mi osobiście nie wadzi w
            najmniejszym stopniu.
            Jeżeli ktoś nie chce respektować prawa, niech zajmuje się czym innym.
            I jeszcze parę słów wyjaśnienia: Nie tylko osoby zamężne/żonate mogą adoptować.
            Wygląda to różnie w różnych krajach. Generalnie dziecko ma trafić do stabilnej
            struktury rodzinnej, i do osób, które podejmują się adopcji z powodów zgodnych
            z interesami dziecka. W mniejszym lub większym stopniu adopcja jest dostępna
            także dla osób samotnych.
            • wredna_jedza Re: jeden rodzic-jedno dziecko 05.04.06, 14:45
              A możesz mi wytłumaczyć jedną rzecz?
              Dlaczego parki homo idą do Caritasu po adopcję?
              Skoro Caritas ma tylko 30% "rynku" to są inne organizacje, które nie patrzą
              "krzywym okiem" na pary homo...
              Nie zastanowiło cie to?
      • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 12:57
        > Czy dziecko wychowane przez dwie mamusie (a nawet przez jedna), dwuch tatusiow
        > (czy nawet jednego) ma prawidlowy wzorzec tej drugiej plci i porafi byc
        > partnerem w zwiazku hetero? Dziecko to nie maskotka. Jesli dzieci te maja
        > szanse byc wychowane przez "normalne" rodziny to czemu im ja odbierac?

        Czy dziecko wychowane w "normalnej", heteroseksualnej rodzinie, gdzie tatusia
        widuje się raz na tydzień albo i rzadziej będzie mieć prawidłowy wzorzec płci?
        Albo tam, gdzie tatuś zajmuje się głównie chlaniem piwska przed tv, podczas gdy
        mamusia zapie.. w kuchni? O przypadkach skrajnych patologii, gdzie mamusia się
        puszcza, a tatuś każdy dzień spędza spadnięciem pod stół nawet nie wspomnę.
        Argument o "braku wzroców" na pierwszy rzut oka ma jakiś sens. Ale po chwili
        zastanowienia nie sposób nie dojść do wniosku, że ogromne ilości dzieci
        wychowują się bez owych wzorców i jakoś (lepiej bądź gorzej) dają rady w
        dorosłym życiu.
        Nic też nie stoi na przeszkodzie, by się para lesbijek z parą gejów
        zaprzyjaźniła i wzajemnie dopełniali w prezentowaniu wzorców płci adoptowanym
        dzieciom.
        • wredna_jedza Marniutkie argumenty 05.04.06, 13:01
          > Albo tam, gdzie tatuś zajmuje się głównie chlaniem piwska przed tv, podczas gdy
          > mamusia zapie.. w kuchni? O przypadkach skrajnych patologii, gdzie mamusia się
          > puszcza, a tatuś każdy dzień spędza spadnięciem pod stół nawet nie wspomnę.
          Przecież sprawdza się do jakiej rodziny ma trafić dziecko. I opisywane przez
          ciebie przypadki przy adopcji nie mają szans.
          Pudło, kochanie :P
          • scarlett_kapusta Re: Marniutkie argumenty 05.04.06, 13:27
            pudło :] pary homo też się sprawdza :]
          • xtrin Re: Marniutkie argumenty 05.04.06, 13:59
            > Pudło, kochanie :P

            Słonko, radziłabym potrenować czytanie ze zrozumieniem, a nie przelatywanie
            tekstu wzrokiem w poszukiwaniu fragmentu, do jakiego doczepić się można.
            Nie pisałam o rodzicach adopcyjnych, ale o większości polskich "naturalnych"
            rodzin - polecam artykuł w GW o tym jak rodziny spędzają niedzielę - tv,
            kościółek, market, tatuś na kanapie, a mamusia w kuchni. Jeżeli więc dzieci
            wychowują się w biologicznej rodzinie, gdzie wzorce płci są wręcz karykaturalne,
            to dzieciom adoptowanym przez pary homoseksualne brak takich wzorców raczej
            specjalnie nie zaszkodzi.
            • wredna_jedza Re: Marniutkie argumenty 05.04.06, 14:08
              A jaki jest wzorzec homoseksualny?
              Nie pójdą do marketu? Nie gotują obiadu? - czyli któreś z nich na pewno będzie
              musiało siedzieć w kuchni, a drugie na kanapie.
              No może tylko nie pójdą do kościoła....
              • xtrin Re: Marniutkie argumenty 05.04.06, 15:15
                Przynajmniej nie będzie sie dzieciakowi wpychać do łba "jedynie słusznego"
                modelu rodziny "mamusia przy garach, tatuś się leni", tylko "jedna mamusia przy
                garach, a druga się leni". Ten drugi mimo wszystko wydaje mi się zdrowszy :).
                • wredna_jedza Re: Marniutkie argumenty 05.04.06, 15:19
                  A dla mnie zdrowszy model - mama myje gary, tatuśko - wyciera :P
                  Choć - sytuacji odwrotnej nie wykluczam [pod warunkiem zakupu nietłukących sie
                  szklanek i talerzy] :)))
    • xtrin [...] 05.04.06, 12:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:44
        A kto lata na parady i wrzeszczy o równouprawnieniu dla par homo?
        Jakoś nie zauważyłam tam gejów czy lesbijek co są parami od lat [a tak sie
        składa, że znam takowe].
        • xtrin Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 12:58
          > A kto lata na parady i wrzeszczy o równouprawnieniu dla par homo?

          I to tak im z oczu wyczytujesz? :)))
          • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:02
            Doczytaj drugie zdanie :P
            Zresztą - trudno żeby "ze sobą od lat" była parka, gdzie oboje mają po 25 lat :P
            • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:21
              więc taka parka jest ze sobą tylko dla bzykania? u heteryków jest tak samo? nie
              zauważyłam.
              • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:24
                Po ilu latach starania sie o dziecko pary hetero decydują sie na adopcje?
                • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:28
                  no, po ilu?
                  • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:31
                    Conajmniej po paru latach, a najczęsciej - kilkunastu - gdy badania wykażą, że
                    któreś z nich jest bezpłodne!
                    Parki homo - są razem od miesiąca i już im sie dziecko marzy!
                    • scarlett_kapusta Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:46
                      gdy badania wykażą, że
                      > któreś z nich jest bezpłodne!

                      nno tak, masz rację. gdyby wiedzieli o tej bezpłodności kilka lat wcześniej, to
                      też by nie adoptowali dziecka, prawda?

                      śmieszne masz argumenty.
                      • wredna_jedza Re: Szkoda dzieci 05.04.06, 13:49
                        Sprawdź sobie ile par czeka na adopcję, a nie pisz bujd wyssanych z palca.
    • portlandia2 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 12:42
      jasne , zawsze lepiej aby dzieci pozostaly w bidulach a ksiadz pedofil uczyl
      ich jak kochac blizniego swego.Ot i mentalnosc katolickiego sredniowiecznego
      kosciola.
      • wredna_jedza Tylko jest Caritas??????????? 05.04.06, 12:52
        A gdzie są organizacje świeckie?????????????????
        Czy innych kościołów???????????????
      • heartpumper Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 12:53
        A czy Caritas nie moze dzialac w innych stanach, tam gdzie nie ma takiego
        prawa?Turystyka adopcyjna z osciennych stanow,co za problem?Amerykanie potrafia
        kombinowac jak Polacy (moze przesadzilem -no ale podobnie:) ), kwestia czasu
        kiedy znajda jakies wyjscie.
        • heartpumper Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 12:58
          A poza tym "...W ostatnich latach katolickie agencje w Bostonie znajdowały
          blisko 30 proc. wszystkich rodzin adoptujących dzieci...". Wiec oddali pole dla
          pozostalych-w tym zapewne gejowskich org. adopcyjnych.
    • trevik Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 13:19
      To sie nazywa "neutralnosc swiatopogladowa panstwa" - dobre ;-).

      Tyle, ze problem nie w Caritasie a w tym, ze prawo Caritasowi narzuca
      swiatopogladowa neutralnosc - niby dlaczego organizacja pozarzadowa ma byc
      swiatopogladowo neutralna? Moze za niedlugo okaze sie, ze sami amerykanie maja
      byc swiatopogladowo neutralni?

      To, co zrobiono w tym artykule to klasyczne obrocenie kota ogonem, bo winny w
      rzeczywistosci nie jest Caritas."Logika" artykulu jest mniej-wiecej taka:
      1) ktos dobry gdy przestaje byc w dobry rozumieniu politpoprawnym staje sie
      wrogiem publicznym a ten, ktory zawsze wszystko mial gdzies ciagle jest w porzadku.
      2) kosciol to taka straszna instytucja, ktora odwaza sie przestac dzialac w
      chwili, gdy zasady jego dzialania sa ustalone przez ateistow.

      Proponuje podawac, jaka ilosc par homoseksualnych wogole podejmuje sie adopcji a
      gdy juz bedzie wiadomo, ze obraca sie dzialajace systemy do gory nogami, bo sie
      regulaminy nie podobaja mniejszosci z mniejszosci (z przytoczonych danych mozna
      wnioskowac, ze przypadki mozna bylo niemalze na palcach policzyc) a nie chce
      sie tym parom isc do swieckich organizacji adopcyjnych. Kiedys czytalem, ze ca.
      3% par homoseksualnych decycuje sie na adopcje, w artykule jest napisane, ze
      Caritas ma ponoc tylko 30% "rynku", wiec monopolista to nie jest zaden - o jakim
      "pacie" pani dziennikarka pisze?

      T.

      PS: Kazda okazja jest dobra, zeby Caritasowi przywalic.
      • antynazista Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 13:28
        trevik napisał:

        > To sie nazywa "neutralnosc swiatopogladowa panstwa" - dobre ;-).
        >
        > Tyle, ze problem nie w Caritasie a w tym, ze prawo Caritasowi narzuca
        > swiatopogladowa neutralnosc - niby dlaczego organizacja pozarzadowa ma byc
        > swiatopogladowo neutralna? Moze za niedlugo okaze sie, ze sami amerykanie maja
        > byc swiatopogladowo neutralni?
        >
        > To, co zrobiono w tym artykule to klasyczne obrocenie kota ogonem, bo winny w
        > rzeczywistosci nie jest Caritas."Logika" artykulu jest mniej-wiecej taka:
        > 1) ktos dobry gdy przestaje byc w dobry rozumieniu politpoprawnym staje sie
        > wrogiem publicznym a ten, ktory zawsze wszystko mial gdzies ciagle jest w
        porza
        > dku.
        > 2) kosciol to taka straszna instytucja, ktora odwaza sie przestac dzialac w
        > chwili, gdy zasady jego dzialania sa ustalone przez ateistow.
        >
        > Proponuje podawac, jaka ilosc par homoseksualnych wogole podejmuje sie
        adopcji
        > a
        > gdy juz bedzie wiadomo, ze obraca sie dzialajace systemy do gory nogami, bo
        sie
        > regulaminy nie podobaja mniejszosci z mniejszosci (z przytoczonych danych
        mozna
        > wnioskowac, ze przypadki mozna bylo niemalze na palcach policzyc) a nie chce
        > sie tym parom isc do swieckich organizacji adopcyjnych. Kiedys czytalem, ze
        ca.
        > 3% par homoseksualnych decycuje sie na adopcje, w artykule jest napisane, ze
        > Caritas ma ponoc tylko 30% "rynku", wiec monopolista to nie jest zaden - o
        jakim "pacie" pani dziennikarka pisze?
        > T.
        > PS: Kazda okazja jest dobra, zeby Caritasowi
        przywalic.

        Masz rację.
      • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:40
        Nie do końca tutaj się zgodzę.
        Adopcja jest sprawą w gestii państwowej. Organizacja pozarządowa ma jak
        najbardziej prawo do dowolnego (niezakazanego prawnie) świadopoglądu, ale jeżeli
        decyduje się na pomoc w działaniach państwowych, to musi podlegać odpowiednim
        przepisom.
        • trevik Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 20:06
          > Nie do końca tutaj się zgodzę.
          > Adopcja jest sprawą w gestii państwowej. Organizacja pozarządowa ma jak
          > najbardziej prawo do dowolnego (niezakazanego prawnie) świadopoglądu, ale jeżel
          > i
          > decyduje się na pomoc w działaniach państwowych, to musi podlegać odpowiednim
          > przepisom.

          I tu jest wlasnie pies pogrzebany, bo przepisy z ktorymi problem ma Caritas nie
          maja mocy na szczeblu federalnym a stanowym, wiec problem sie tyczy niektorych
          tylko stanow. To tego cala sytuacja nie bierze sie najprawdopodobniej z takiego
          a nie innego prawa stanowionego, ale z wyroku sadu, ktory kiedys na ten temat
          sie wypowiedzial. Jesli tak jest, to jest to sytuacja bardzo klopotliwa, bo rzad
          niespecjalnie moze latwo ta sytuacje dla kogokolwiek zmienic.

          Oczywiscie, mozna zrobic to w ten sposob, ze zwiaze sie pewnym sensie
          organizacjom rece, ale reakcja bedzie w przypadku organizacji religijnych
          (religia to nie jest kwestia kompromisu) raczej jednoznaczna: wycofanie sie z
          dzialalnosci.

          Dobrze, gdy panstwa opieraja swoje dzialania na argumentach utylitarnych (to
          jedyne miejsce, gdzie ta filozofia powinna miec zastosowanie) zostawiajac
          swiatopoglady obywatelom. Temu sluzy rozdzial kosciola od panstwa i jest to idea
          jak najbardziej sluszna. Jesli jednak okazuje sie, ze panstwo swoim dzialaniem
          sprawia, iz instytucja, ktora wykonywala wczesniej kawal roboty za pol darmo nie
          bedzie jej dalej wykonywac, bo nie moze zaakceptowac narzucanych jej regul to
          nalezy takie dzialanie nazwac glupota.

          Jeszcze rozumialbym stanowisko, gdyby Caritas byl monopolista w tych adopcjach
          (choc adopcji dzieci przez pary homoseksualne nie popieram), ale tak nie jest i
          nie bylo - mozna bylo wybrac organizacje swiecka i nie byloby problemu.
          Oczywiscie "mozna bylo" tylko teoretycznie, bo nie ma lepszej gratki dla
          bojownika walczacego z "modna" dyskryminacja niz znalezienie instytucji w ktorej
          dyskryminacja zdefiniowana przez prawo ma miejsce a ktorej wlascicielem jest
          odwieczny przeciwnik.

          Efekt dzialania prawa (utylitarnie, na chlopski rozum, czyli "pod kreska"):
          - jedna z bardziej sprawnych organizacji wycofuje sie z procesu adopcji na
          skutek konfliktu swiatopogladowego, ktory jej zafundowano (robili to ca.100 lat)
          - byc moze mniej o kilkadziesiat tysiecy dzieci rocznie znajdzie rodzicow
          adopcyjnych
          - lobby organizacji gejowskich bedzie zadowolone, bo gdzies zostanie usunieta
          dyskryminacja
          - mozliwie ulegnie spowolnieniu proces wyszukiwania rodzin zastepczych i nawet
          pary homoseksualne zainteresowane adopcja beda dluzej czekac na adopcje z powodu
          skokowego wzrostu ilosci pracy w pozostalych osrodkach.

          W tym moze jest jakas logika, ale moim zdaniem jest to bardzo, bardzo zla logika.

          T.

          PS: Zwroc uwage na sposob przedstawienia tresci w tym artykule - duzo mowi na
          temat objektywnosci dziennikarskiej.

          1) Wskazanie na wtepie na problem, przedstawienie jego zrodla (aby ktos nie
          pomyslal czasem inaczej) i powiazanie to z dobrem dzieci.

          2) Przytaczanie wypowiedzi dzialaczy Caritasu: jedna nieodpowiedzialnie glupia,
          druga uzyta w kontekscie, ktory najprawdopodobniej odbiegal od intencji jej
          autora (godzenie dobra dzieci i nauki kosciola nie musi obracac sie wokol
          problemu "dyskryminowanych z uwagi na preferencje seksualne").
          Ciekawa w tym swietle jest przytoczona opinia od "zajmujacych sie adopcjami
          instytucji".
          A mnie np. interesuje, dlaczego dzialacze Caritasu sa cytowani z imienia i
          nazwiska a ci, ktorzy mowia w superlatywach o adopcjach przez pary gejowskie sa
          tak beznadziejnie anonimowi.

          3) Kazdy, kto ma odrobine wiedzy na temat nauki kosciola wie, ze preferencja
          seksualna nie jest w swietle owej nauki czynnikiem dyskryminujacym. Tym
          czynnikiem jest pozycie w homoseksualnych parach. A to jest roznica zasadnicza.

          4) Pokazanie, ze w zarzadach sa wierzacy, ktorzy mysla inaczej, niz Watykan - to
          beda "dobrzy ludzie" w szeregach tych, ktorych los dzieci nie rusza: warto
          wkleic, aby pokazac, ze nie trzeba sluchac tych zlych nawet bedac wierzacy.

          5) Uzywanie slow majacych za zadanie przerysowac problem: "paraliz", "pat".
          Konfrontujac te znaczenia do 30% udzialow Caritasu w liczbie adopcji i 0.5
          miliona dzieci w sierocincach to okreslenia wygladaja na conajmniej chybione -
          jesli jest jakis paraliz to jest juz teraz, z powodu tak duzej ilosci dzieci w
          sierocincach.
          • nikodem123 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 20:26
            Masz rację, że:
            - każda organizacja religijna ma prawo postępować zgodnie z nakazem jej religii
            - będzie to strata dla dzieci, gdy 30% procent adopcji jest aranżowanych przez
            taką organizację.

            Jednocześnie:
            - to jest dziwne, że organizacja religijna przekłada swoje dogmaty religijne
            nad dobro bliźniego. Co to za religia, która każe tak postępować?
            - głupotą należy nazwać, że państwo dopuściło, żeby taka organizacja religijna
            mogła mieć tak duży udział w aranżowaniu adopcji. Teraz gdy przepisy prawne jej
            nie odpowiadają organizacja się wycofuje, zostawiając część dzieci na lodzie.

            Na zakończenie. Bardzo proszę nie zwalać winy na gejów i lesbijki za to
            cyt.: "kilkadzisiąt tysięcy dzieci nie znajdzie rodziców". Te kilkadzisiąt
            tysięcy dzieci nie znajdzie rodzin, dlatego, że organizacja religijna potępia
            seks homoseksualny. To fiksacja Caritasu na punkcie seksu sprawia, że te
            dzieciaki pozostaną w domach dziecka.

            Cytat Twojej wypowiedzi: "3) Kazdy, kto ma odrobine wiedzy na temat nauki
            kosciola wie, ze preferencja seksualna nie jest w swietle owej nauki czynnikiem
            dyskryminujacym. Tym czynnikiem jest pozycie w homoseksualnych parach. A to
            jest roznica zasadnicza."

            "Pożycie w homoseksualnych parach" - co to ma znaczyć? "Pożycie" jako wspólne
            gospodarstwo domowe, czy jako pożycie seksualne. Katechizm mówi o pożyciu
            seksualnym!
            Czyli fiksacja Caritasu na punkcie seksu: skoro para homo, to musi być seks, a
            skoro musi być seks, to ... dzieciaki niech zostaną w domach dziecka.
            • trevik Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 06.04.06, 00:16
              > - to jest dziwne, że organizacja religijna przekłada swoje dogmaty religijne
              > nad dobro bliźniego. Co to za religia, która każe tak postępować?

              Wylasnie bardziej rozwlekle ujednolicajac normy - nasza dyskusja bedzie bardziej
              fair dla obu stron.

              Widzisz, pytanie mozna postawic dwojako. W pierwszym przypadku rzucic sie na
              organizacje religijna ktora nie chce slepo podporzadkowac sie panstwu w swoich
              dzialaniach a w drugim rzucic sie na panstwo, ktore nie zastanawiajac sie nad
              konsekwencjami decyzji wlasnych przedstawicieli moze zmusic organizacje
              religijna do zaprzestania wlasnej dzialalnosci. Ja jednak uwazam, ze tylko jeden
              sposob rozumowania jest uprawniony zachowujac jednakowe kryteria osadu dla
              wszystkich stron (dogmaty religijne odlozymy pozwolisz na bok, bo ograniczymy
              sie do etyki swieckiej).

              Z jednej strony sukcesem organizacji religijnych jest to, ze kazdy spodziewa sie
              po nich dobra, ale z drugiej porazka, ze uwaza sie, ze panstwo moze postepowac
              jak chce i swoimi dzialaniami nie szanowac czyjegos swiatopoglady w immie
              "wyzszy racji". Dlaczego w tym wypadku nie przeciwstawiono dyskryminacje par
              homo dobru dzieci? Czy to przypadek?

              A sprawa wyglada tak: po jednej stronie jest organizacja, ktora czynila dobrze
              na skutek swoich przekonan i pomagala i dzieciom i ich przyszlym rodzicom bedac
              w tych strona aktywna a aktywnosc to nie przymus. Jako, ze komus sie nie
              podobalo bo nie pomagala wszystkim, ktorzy wg. luznych zapisow prawa powinni
              czuc sie we wszystkim rowni zaczely sie problemy: organizacja mogla podlozyc sie
              i nie byc w zgodzie z wlasnym credo albo przestac czynic dobro. Przestali czynic
              dobro, bo nie chcieli wybierac mniejszego zla. Ich prawo - robili to, co robili
              dobrowolnie. Wielu nie robi nic i tez sa w porzadku, wielu innych robi, to co
              robila nasza omawiana organizacja za znacznie wieksze pieniadze. Czy mozna miec
              pretensje, ze nie pomagaja dalej dzieciom, skoro pomagali wczesniej, jesli w tym
              samym czasie nie ma sie pretensji o biernosc wzgledem ogolu? Nie mozna miec o to
              do Caritasu pretensji. To byloby na tyle winy Caritasu.

              Teraz spojrzmy na sprawe dyskryminacji ze wzgledu na preferencje seksualne.
              Jest organizacja, ktora robi dobrze dzieciom i rodzicom, ale dyskryminuje z
              uwagi na swoje przekonania. Mozemy probowac zmusic ta organizacje, aby nie
              dyskryminowala jakiejs grupy, ale wtedy organizacja moze przestac robic dobrze
              dzieciom i ucierpia dzieci. Co wybieramy? Zmuszenie do braku dyskyminacji
              okazuje sie wazniejsze niz potencjalne dobro dzieci!! Czy widzisz, ze to jest
              ustawienie hierarchii priorytetow w prawie naprawde zalosne, bo prawo wiekszosci
              panstw zachodniej cywilizacji w momencie roztrzygania przez kryterium dobra
              dziecka np. przy rozwodzie jawnie dyskryminuje, gwalci swobody obywatelskie i
              zmusza - dobro dziecka stoi wyzej niz wiele elementarnych praw obywatelskich,
              ktore oprocz tej sytuacji moga byc jeszcze zbywalne tylko w wypadkach takich jak
              zagrozenie bezpieczenstwa panstwa (tak jest priotytetowo traktowane w prawie
              dobro dziecka).

              Okazuje sie jednak, ze nad dobro dzieci, ktore cenimy tak wysoko mozna smialo
              postawic przepis o zakazie dyskryminacji na podstawie preferencji seksualnych -
              byc moze nie taka byla intencja sadu, ktory nie chcial zrobic wyjatku dla
              Caritasu, ale tak _po prostu_ wyszlo....

              To byloby na tyle jezykiem suchego komentarza traktujacego strony rowna etycznie
              miara,

              T.
              • nikodem123 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 06.04.06, 23:33
                Dzięki serdeczne, że mój post sprowokował Cię do aż tak obszernej wypowiedzi.
                Dzięki, że mnie uznałeś za poważnego partnera do dyskusji.

                Wybacz trevik, ale nie do końca podzielam Twój tok rozumowania.

                > Widzisz, pytanie mozna postawic dwojako. W pierwszym przypadku rzucic sie na
                > organizacje religijna ktora nie chce slepo podporzadkowac sie panstwu w swoich
                > dzialaniach a w drugim rzucic sie na panstwo, ktore nie zastanawiajac sie nad
                > konsekwencjami decyzji wlasnych przedstawicieli moze zmusic organizacje
                > religijna do zaprzestania wlasnej dzialalnosci. Ja jednak uwazam, ze tylko
                jeden sposob rozumowania jest uprawniony zachowujac jednakowe kryteria osadu dla
                > wszystkich stron (dogmaty religijne odlozymy pozwolisz na bok, bo ograniczymy
                > sie do etyki swieckiej).

                No, OK! Ograniczmy się do etyki świeckiej.

                > Z jednej strony sukcesem organizacji religijnych jest to, ze kazdy spodziewa
                sie po nich dobra, ale z drugiej porazka, ze uwaza sie, ze panstwo moze
                postepowac jak chce i swoimi dzialaniami nie szanowac czyjegos swiatopoglady w
                immie "wyzszy racji".

                Uważasz, że państwo powinno postępować tylko zawsze tak, aby nie urażać
                światopoglądu organizacji religijnych? O tóż ja się z Tobą nie zgadzam!

                W każdym państwie istnieje wiele organizacji religijnych. Zauważ, że w USA
                Caritas nie jest jedyną organizacją religijną. Każda z nich ma swoje
                przekonania. Państwo powinno postępować zawsze dla dobra swoich obywateli, a
                światopogląd organizacji religijnych dla państwa zawsze powinien stać na
                dalszym planie.

                Właśnie grzechem wszelkich organizacji religijnych bywa grzech pychy: to my
                mamy rację i naszą rację państwo powinno przede wszystkim szanować.

                >Dlaczego w tym wypadku nie przeciwstawiono dyskryminacje par
                > homo dobru dzieci? Czy to przypadek?

                Pobyt w domu dziecka jako alternatywa dla adopcji przez parę dwóch kobiet lub
                dwóch mężczyzn uważasz za dobro dziecka? Ciekawe myślenie! Caritas właśnie Twój
                tok myślenia podzielił i umył ręce. I to właśnie jest oburzające, bo zaważyły
                na takiej decyzji dogmaty religijne!!

                > A sprawa wyglada tak: po jednej stronie jest organizacja, ktora czynila dobrze
                > na skutek swoich przekonan i pomagala i dzieciom i ich przyszlym rodzicom
                >bedac w tych strona aktywna a aktywnosc to nie przymus. Jako, ze komus sie nie
                >podobalo bo nie pomagala wszystkim, ktorzy wg. luznych zapisow prawa powinni
                >czuc sie we wszystkim rowni zaczely sie problemy: organizacja mogla podlozyc
                >sie i nie byc w zgodzie z wlasnym credo albo przestac czynic dobro.

                Z Twojej wypowiedzi wynika, że credo tej organizacji brzmiało: lepszy dom
                dziecka niż rodzina skaładająca się z dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn.
                Państwo na podstawie dowodów naukowych miało prawo zakwestionować to credo. I
                tak się stało. Orgnanizacja w obronie swojego credo miała się prawo wycofać ze
                swojej działalności, aby jej światopogląd dla jej sponsorów pozostał czytelny.
                Nadal pozostaje jednak wątpliwość: czy dla czytelności światopoglądu warto
                poświęcać dzieciaki w domu dziecka? Czy rzeczywiście większym dobrem dla
                dzieciaka jest dom dziecka niz dwie matki lub dwóch ojców. Ale z ideologią się
                nie wygra - dowód: komunizm

                > Przestali czynic dobro, bo nie chcieli wybierac mniejszego zla. Ich prawo -
                robili to, co robili dobrowolnie.

                Piłat też umył ręce.
                Pewnie, że ich prawo "umyć ręce" i stwierdzić: pary homoseksualne są złe. A w
                czym są złe dla dziecka? A tego ci etyczni już nie byli w stanie stwierdzić.

                > Wielu nie robi nic i tez sa w porzadku, wielu innych robi, to co
                > robila nasza omawiana organizacja za znacznie wieksze pieniadze. Czy mozna
                miec pretensje, ze nie pomagaja dalej dzieciom, skoro pomagali wczesniej, jesli
                w tym samym czasie nie ma sie pretensji o biernosc wzgledem ogolu? Nie mozna
                miec o to do Caritasu pretensji. To byloby na tyle winy Caritasu.

                Można mieć pretensje do Caritasu! To był szantaż. Bo ich udział w aranzowaniu
                adopcji był znaczny! Teraz wycofując się NAGLE ze swojej działalności pozbawia
                kupę dzieci szansy do adopcji.

                > Teraz spojrzmy na sprawe dyskryminacji ze wzgledu na preferencje seksualne.
                > Jest organizacja, ktora robi dobrze dzieciom i rodzicom, ale dyskryminuje z
                > uwagi na swoje przekonania. Mozemy probowac zmusic ta organizacje, aby nie
                > dyskryminowala jakiejs grupy, ale wtedy organizacja moze przestac robic dobrze
                > dzieciom i ucierpia dzieci.

                To jest straszne! To jest bardzo straszne, że może istnieć organizacja
                religijna, która szantażuje: bedziemy dyskryminować pewne grupy społeczne, albo
                jeśli nam tego zabronicie to ucierpią na tym dzieci. I ta organizacja nazywa
                się Caritas - organizacja Koscioła Katolickiego.

                Co wybieramy? Zmuszenie do braku dyskyminacji
                > okazuje sie wazniejsze niz potencjalne dobro dzieci!! Czy widzisz, ze to jest
                > ustawienie hierarchii priorytetow w prawie naprawde zalosne, bo prawo
                wiekszosc i
                > panstw zachodniej cywilizacji w momencie roztrzygania przez kryterium dobra
                > dziecka np. przy rozwodzie jawnie dyskryminuje, gwalci swobody obywatelskie i
                > zmusza - dobro dziecka stoi wyzej niz wiele elementarnych praw obywatelskich,
                > ktore oprocz tej sytuacji moga byc jeszcze zbywalne tylko w wypadkach takich
                ja
                > k
                > zagrozenie bezpieczenstwa panstwa (tak jest priotytetowo traktowane w prawie
                > dobro dziecka).

                I to jest makabryczne! Że organizacja katolicka, jakim jest Caritas posługuje
                się takim szantażem: prawa dla pedałów i lesbijek dotyczacych adopcji w
                opozycji do dobra dziecka. Albo pedały i lesbijki bedą mieli prawo do adopcji,
                albo dzieciaki pozostaną w domu dziecka! Mamy możliwość szantażowania, bo
                jesteśmy potentatem na rynku adopcji. To jest na prawdę okrutne.


                > Okazuje sie jednak, ze nad dobro dzieci, ktore cenimy tak wysoko mozna smialo
                > postawic przepis o zakazie dyskryminacji na podstawie preferencji
                seksualnych -

                Okazuje się jednak, że nad dobro dzieci, które cenimy tak wysoko można śmiało
                postwić przepis, że organizacje katolickie będą się sprzeciwiać związkom
                homoseksulanym.

                > byc moze nie taka byla intencja sadu, ktory nie chcial zrobic wyjatku dla
                > Caritasu, ale tak _po prostu_ wyszlo....

                Dwa przykazania boskie:
                - przykazanie drugie: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.


                > To byloby na tyle jezykiem suchego komentarza traktujacego strony rowna
                etyczni emiara, T.

                To byłoby na tyle. Na zakończenie odpowiedz sobie na jedno z dwóch zaleceń
                Chrystusa: czy kochasz bliźniego swego jak siebie samego? Co dla tych
                dzieciaków jest lepsze: czy realizacja Twojej doktryny i dom dziecka czy dwie
                mamy, lub dwóch ojców
                • mickey.mouse Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 09.04.06, 01:13
                  nikodem123 napisał:

                  > Z Twojej wypowiedzi wynika, że credo tej organizacji brzmiało: lepszy dom
                  > dziecka niż rodzina skaładająca się z dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn.
                  > Państwo na podstawie dowodów naukowych miało prawo zakwestionować to credo.

                  Jakich dowodow? Nie ma zadnych naukowych dowodow, ze wychowywanie dziecka przez
                  pary homoseksualne pozostaje bez wplywu na jego psychike.
              • nikodem123 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 06.04.06, 23:36
                Do trevika

                Szanuję Twoje przekonania. Szanuję Ciebie jako forumowicza. Gdybyś chciał dalej
                dyskutować to zapraszam na e-mejla
    • pure_truth Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 14:15
      "Pary homoseksualne, które decydują się na adopcję, są z reguły o wiele lepiej
      sytuowane materialnie, nie wahają się też przyjmować dzieci trudnych, których
      nikt inny nie chce - np. chorych czy już kilkuletnich."

      Poza obrzydliwa propaganda calego artykulu, w tym zdaniu jest akurat slowo prawdy.
      Dzieci kilkuletnie sa przez tego typu pary szczegolnie pozadane. Dwoch
      pederastow moze sobie uzywac z 'synkiem' ile wejdzie. Z chorymi bedzie podobnie,
      ani sie to nie poskarzy, ani bedzie protestowac, gdy 'tatusie' wprowadza je w
      arkana 'tolerancji'.
      • drzejms-buond Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 14:42
        te PURE TRUTH..czemu powtarzasz za innymi te samą bzdurę...
        i mylisz pojecia HOMOSEKSUALIZM i PEDOFILIA to dwie różne rzeczy...
        • wredna_jedza Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 14:44
          > i mylisz pojecia HOMOSEKSUALIZM i PEDOFILIA to dwie różne rzeczy...
          Hmmm...
          Może by tak podeprzeć to danymi statystycznymi?
          Bo jednak nie są to rzeczy zbyt odległe od siebie :P
          • totalna_apokalipsa Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 14:55
            Jasne, Lolita też była gejem...
            • wredna_jedza wykręcanie kota ogonem 05.04.06, 15:00
              nie wyskakuj z absurdalnymi argumentami.

              Jeśli para gejów adoptuje kilkuletniego chłopca, to chyba trzeba być kretynem,
              żeby nie wpaść na to, o co naprawde im chodzi :P
              • faraon1981 Re: wykręcanie kota ogonem 05.04.06, 15:29
                Boże, czytam czasami niektóre posty i zastanawiam się, co ludzie mają w głowie.
                O ile myślą głową, co w Twoim przypadku, wybacz, jest wątpliwe.

                Łatwo Ci żyć z taką obsesją seksu?

                "Jeśli ktoś idzie do zakonu męskiego, to chyba trzeba być kretynem, żeby nie
                wpaść na to, o co naprawdę mu chodzi"
                "Jeśli ktoś szuka pracy jako wychowawca na kolonii, to chyba trzeba być
                kretynem, żeby nie wpaść na to, o co naprawdę mu chodzi"
                "Jeśli ktoś po studiach medycznych decyduje się zostać pediatrą, to chyba
                trzeba być kretynem, żeby nie wpaść na to, o co naprawdę mu chodzi"

                Takie myśli też Ci przychodzą do głowy? Jeśli nie, to po prostu usiłujesz
                utrwalać kłamliwy stereotyp: gej równa się pedofil. Jeśli tak, to znaczy, że
                jesteś poważnie zaburzona i, krótko mówiąc, wszystko kojarzy Ci się z dupą :)
                • pure_truth Re: wykręcanie kota ogonem 05.04.06, 18:54
                  Ciezko u ciebie z rozumowaniem.

                  Wyznacznikiem dla zakonow jest wiara.
                  Wyznacznikiem dla wychowawcow jest edukacja.
                  Wyznacznikiem dla medycyny jest leczenie.
                  Wyznacznikiem dla homoseksualistow jest uprawianie seksu z osobnikami tej samej
                  plci (wiek jest tu drugorzedny, a mlodzi w cenie).

                  Wszedzie zdarzaja sie odstepstwa od normy wiec i zakonnik, i wychowawca i lekarz
                  moga byc pedofilami. Podobnie odstepstwa od normy zdarzaja sie wsrod
                  homoseksualistow wiec moze sie zdarzyc, ze jakis akurat nie jest pedofilem.
                  • faraon1981 kto tu ma problemy z rozumowaniem 05.04.06, 19:51
                    Co to znaczy "wyznacznikiem"? Jestem nauczycielem (i wychowawcą),
                    a "wyznacznikiem" nie jest dla mnie edukacja. Mam życie poza szkołą. Edukacja
                    jest wyznacznikiem dla Ciebie, kiedy próbujesz zdefiniować pojęcie "wychowawca"
                    czy "nauczyciel".

                    Rozumiem, że wśród heteroseksualistów młodość nie jest w cenie i największe
                    branie mają emerytki. No, może w dobie moheru rzeczywiście.

                    A z tymi odstępstwami od normy - ano racja. Zdarzają się wszędzie, więc
                    dopuszczam nawet taką myśl, że nie wszyscy księża katecheci są pedofilami. Być
                    może jakiś akurat nie ma ciągot do małych dziewczynek, kto to wie?...
                    • pure_truth Re: kto tu ma problemy z rozumowaniem 05.04.06, 20:18
                      faraon1981 napisał:

                      > Co to znaczy "wyznacznikiem"?

                      w kwestiach luk w wyksztalceniu polecam kurs jakis

                      > Jestem nauczycielem (i wychowawcą),

                      o zgrozo! kolejny osiol nauczycielem, na nic innego bys sie nie dostal tos
                      nauczyciel...

                      > a "wyznacznikiem" nie jest dla mnie edukacja.

                      to juz wiemy, wiemy rowniez co nim jest
                      • nikodem123 Re: kto tu ma problemy z rozumowaniem 05.04.06, 20:34
                        Odpowiedź dla pure_truth

                        więc...
                        wyznacznikiem dla hetereseksualistów i heteroseksualistek jest uprawianie seksu
                        z osobnikami odmiennej płci (wiek jest tu drugorzędny, a młodzi i młode w
                        cenie).

                        Boshe, jakie to szczęście, że Twoja matka w tym seksualnym szale nie zapomniała
                        o karmieniu Ciebie piersią! A może karmiąc Ciebie piersią realizowała swoje
                        wyznaczniki - uprawiała seks z osobnikami odmiennej płci, gdzie wiek był
                        drugorzędny, choć młodzi byli w cenie.
                      • faraon1981 żałosny jesteś, koleś... 05.04.06, 20:57
                        A jaki kurs mi polecasz, mądralo? Jak na razie nie narzekam: jestem
                        stacjonarnym doktorantem na jednej z najstarszych polskich uczelni. Zapytałbym,
                        jakie wykształcenie ma człowiek, który ubliża dyskutantom od osłów, ale
                        przypuszczam, że jest po prostu jednym z wielu internetowych frustratów :)
                        • pure_truth Re: żałosny jesteś, koleś... 05.04.06, 21:17
                          faraon1981 napisał:

                          > A jaki kurs mi polecasz, mądralo? Jak na razie nie narzekam: jestem
                          > stacjonarnym doktorantem na jednej z najstarszych polskich uczelni.

                          to ta slynna gejowska skromnosc.
                          'stacjonarny doktorant' czyli dr o.m.c.

                          > Zapytałbym,
                          > jakie wykształcenie ma człowiek, który ubliża dyskutantom od osłów, ale
                          > przypuszczam, że jest po prostu jednym z wielu internetowych frustratów :)

                          wystarczajace by poznac osla i wysylac na kursy doszkalajace 'stacjonarnych
                          doktorantow'
                          • faraon1981 potwierdziło się :) 05.04.06, 21:29
                            "Zapytałbym, jakie wykształcenie ma człowiek, który ubliża dyskutantom..."

                            "wystarczajace by poznac osla i wysylac na kursy..."

                            Czyli zapewne nie ma się czym chwalić, co, kolego? :) I nawet nie umiemy
                            odpowiedzieć na pytanie, ech, co za ból. Wciąż czekam na tę rekomendację kursu
                            doszkalającego. Prośba tylko: nie zaglądaj mi do łóżka, świat nie jest taki
                            prosty, jak Ci się wydaje.
                            • pure_truth Re: potwierdziło się :) 05.04.06, 21:48
                              osle, ja nie potrzebuje sie chwalic by sie dowartosciowac,
                              a jesli juz ty sie czyms popisujesz to przynajmniej miej czym,
                              'stacjonarny doktorant' jest bowiem zalosny.
                              • faraon1981 Re: potwierdziło się :) 05.04.06, 21:55
                                Ja tez nie potrzebuje sie chwalic, to Ty wywolales temat wyksztalcenia swoimi
                                protekcjonalnymi uwagami o kursach. No faktycznie, na rocznik 1981 (ktory widac
                                w moim nicku) bycie doktorantem to fatalnie. W tym wieku powinienem byc juz
                                profesorem. Kajam sie. Jestem skruszonym winowajca, jak mawia guru prawicy...

                                Twoje milczenie w tych sprawach jest za to zastanawiajace. Czemu nie chcesz,
                                pokazac, czym "warto sie popisywac"? Widocznie jestes po prostu malym pajacem,
                                ktory siedzi w gaciach przed kompem i zastanawia sie, czy odrobil na jutro
                                prace domowa do szkoly...

                                Dobrej nocy!
                                • pure_truth Re: potwierdziło się :) 06.04.06, 10:36
                                  normalna kolej rzeczy jest taka: skoncz dokorat i chwal sie nim (jesli
                                  ekshibicjonizm ci to nakazuje). na razie nie masz czym. poziom doktoratow w
                                  Polsce w ostatnich latach obnizyl sie tak bardzo, ze kazdy duren moze rozpoczac
                                  'stacjonarne studia doktoranckie'.

                                  w wieku 25 lat bywali juz profesorowie o doktorach nie mowiac.
                                  • nikodem123 Re: potwierdziło się :) 06.04.06, 22:10
                                    Doktoratu się nie kończy! Nie ma takiej możliwości, żeby "skończyć doktorat".

                                    Nie istnieje coś takiego jak "STACJONARNE" studia doktoranckie, tymbardziej nie
                                    istnieją studia "zaoczne".

                                    Szkoda, że o tym nie wiesz. Szkoda, że jesteś niedouczony, ze brakuje Ci
                                    odpowiedniego wykształcenia.

                                    Naszczęście masz tupet wypowiadania się o rzeczach, o których nie masz pojęcia!
                                    To predysponuje Cię do bycia politykiem w Polsce z ramienia takich partii jak
                                    Samoobrona, LPR, PiS.

                                    Tym razem jednak się skompromitowałeś całkowicie i chyba nikt oprócz samoobrony
                                    Ciebie nie przygarnie!
                              • nikodem123 Re: potwierdziło się :) 05.04.06, 22:04
                                "Ośle"
                                Super! Już tylko potrafisz obrażać!!

                                Nie potrzebujesz się chwalić, by się dowartościowywać. Żeby dowartościować się,
                                potrzebujesz kogoś obrazić!! Brawo! Prosimy o bis!!

                                Prymityw obraża doktoranta! Brawo!! Brawo bis!!
                          • nikodem123 Re: żałosny jesteś, koleś... 05.04.06, 21:49
                            Drodzy Państwo!

                            Oto "pure_truth" zaprezentował nam brak kultury w czystej postaci.

                            "pure_truth" jest frustratem: on sam nawet nie otarł się o możliwość zdobycia
                            doktoratu.

                            Masz rację frustracie: "Pure truth" - oto cala prawda o tobie.
                  • nikodem123 Re: wykręcanie kota ogonem 05.04.06, 20:01
                    Odpowiedź dla pure_truth

                    więc...
                    wyznacznikiem dla hetereseksualistów i heteroseksualistek jest uprawianie seksu
                    z osobnikami odmiennej płci (wiek jest tu drugorzędny, a młodzi i młode w
                    cenie).

                    Boshe, jakie to szczęście, że Twoja matka w tym seksualnym szale nie zapomniała
                    o karmieniu Ciebie piersią! A może karmiąc Ciebie piersią realizowała swoje
                    wyznaczniki - uprawiała seks z osobnikami odmiennej płci, gdzie wiek był
                    drugorzędny, choć młodzi byli w cenie.

          • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:28
            > Bo jednak nie są to rzeczy zbyt odległe od siebie :P

            Homoseksualizm i pedofilia są z definicji rozłączne. Nie ma żadnych wiarygodnych
            danych statystycznych wskazujących na jakąkolwiek korelację pomiędzy tymi dwoma
            zjawiskami.
            • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:34
              > Homoseksualizm i pedofilia są z definicji rozłączne. Nie ma żadnych wiarygodnyc
              > h
              > danych statystycznych wskazujących na jakąkolwiek korelację pomiędzy tymi dwoma
              > zjawiskami.

              A może są, tylko o nich nie wiemy? Naprawdę myślisz, że nauka jest obiektywna
              gdy styka się z kwestiami społeczno-politycznymi?
              • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:46
                > A może są, tylko o nich nie wiemy? Naprawdę myślisz, że nauka jest obiektywna
                > gdy styka się z kwestiami społeczno-politycznymi?

                W ten sposób rozumijąc nie sposób poprzeć się jakąkolwiek nauką, bo ona wciąż
                się rozwija i zawsze podlega pewnym wpływom.
                • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:53
                  > W ten sposób rozumijąc nie sposób poprzeć się jakąkolwiek nauką, bo ona wciąż
                  > się rozwija i zawsze podlega pewnym wpływom.

                  Ale nie politycznym. Przecież dla współczesnej lewicy kwestia gejów jest sztandarem.
                  • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 16:43
                    > Ale nie politycznym. Przecież dla współczesnej lewicy kwestia gejów jest sztand
                    > arem.

                    Nie czuje się w żadnej mierze lewicowcem, a kwestia praw gejów jest dla mnie
                    dość zasadnicza, bo jest ona swoistym miernikiem tolerancyjności i otwartości
                    społeczeństwa.
                    • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 17:50
                      > Nie czuje się w żadnej mierze lewicowcem, a kwestia praw gejów jest dla mnie
                      > dość zasadnicza, bo jest ona swoistym miernikiem tolerancyjności i otwartości
                      > społeczeństwa.

                      Niby dlaczego? To społeczeństwo (czyli zbiór jednostek, nic innego) ma obowiązek
                      byc tolerancyjnym i otwartym wobec wszystkiego, co trendy? Nie wydaję mi się, by
                      ludzie nie lubiący homoseksualistów zasługiwali na jakieś potępienie, za to
                      tylko, ze są subiektywni i swój subiektywizm wyrażają.
                      • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 18:12
                        > Niby dlaczego? To społeczeństwo (czyli zbiór jednostek, nic innego)
                        > ma obowiązek byc tolerancyjnym i otwartym wobec wszystkiego, co trendy?

                        Nie wiem co jest "trendy" a co nie i szczerze mówiąc nie interesuje mnie to.

                        > Nie wydaję mi się, by ludzie nie lubiący homoseksualistów
                        > zasługiwali na jakieś potępienie, za to
                        > tylko, ze są subiektywni i swój subiektywizm wyrażają.

                        Są uprzedzeni, a nie subiektywni. A wszelakie bezpodstawne uprzedzenie jest po
                        prostu głupie, o ile nie krzywdzi innych. Jeżeli innych krzywdzi bądź ogranicza
                        jest niebezpieczne.
                        Możesz nie lubić leworęcznych czy rudych, jest to Twoja sprawa, ale nie
                        powinieneś z tego powodu ich wyzywać, nakazywać im "nie afiszować się ze swą
                        innością" czy zabraniać im czegokolwiek.
                        Stosunek do homoseksualizmu jest świetnym "papierkiem lakmusowym" z tej prostej
                        przyczyny, że to zupełnie niegroźne i w zasadzie obojętne większości zjawisko
                        spotyka się z ogromną niechęcią, czasami wręcz lękiem wynikającym z przesądów i
                        stereotypów.
                        • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 18:36
                          > Są uprzedzeni, a nie subiektywni.

                          A skąd wiesz? Naprawdę myślisz, że ktoś zwyczajnie nie może czuć obrzydzenia do
                          faceta, który wkłada drugiemu w narząd wydalniczy?

                          A wszelakie bezpodstawne uprzedzenie jest po
                          > prostu głupie, o ile nie krzywdzi innych. Jeżeli innych krzywdzi bądź ogranicza
                          > jest niebezpieczne.

                          Dlaczego bezpodstawne? Część ludzi uważa gejów za dewiantów i nie chce się z
                          nimi stykać. Ale nie słyszałem nigdy, by ktoś postulował, by nie mogli tego
                          robić między sobą. Poza tym wielu się nie zgadza na afirmację homoseksualizmu.

                          > Możesz nie lubić leworęcznych czy rudych, jest to Twoja sprawa, ale nie
                          > powinieneś z tego powodu ich wyzywać, nakazywać im "nie afiszować się ze swą
                          > innością" czy zabraniać im czegokolwiek.

                          Wolno mi robić wszystko, o ile jest to zgodne z prawem. A co do zabraniania -
                          czy jest jakaś rzecz, czego homoseksualiście nie wolno zrobić w Polsce? Czekam
                          na konkretne przykłady.

                          > Stosunek do homoseksualizmu jest świetnym "papierkiem lakmusowym" z tej prostej
                          > przyczyny, że to zupełnie niegroźne i w zasadzie obojętne większości zjawisko

                          Doprawdy zupełnie niegroźne? A nie wiesz, ze stosunki homoseksualne między
                          mężczyznami znacznie częściej sprzyjają HIV, chorobom wenerycznym i innym
                          paskudztwom, niż stosunki heteroseksualne?

                          > spotyka się z ogromną niechęcią, czasami wręcz lękiem wynikającym z przesądów i
                          > stereotypów.

                          Skoro coś jet obojętne, to nie powinno byc ani potępiane, ani afirmowane. Ludzie
                          są przeciw afirmacji, a nie obojętnosci.
                          • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 18:49
                            > A skąd wiesz? Naprawdę myślisz, że ktoś zwyczajnie nie może czuć obrzydzenia do
                            > faceta, który wkłada drugiemu w narząd wydalniczy?

                            Obrzydzenie jest kwestią czysto estetyczną. Ciekawe, ilu z nich zupełnie nie
                            brzydzi wsadzanie do narządów wydalniczych kobiety :).
                            Dziwi mnie też niezmiernie skąd owa obsesja na punkcie tego jak geje to robią.
                            Jakoś w dyskusjach o rodzinie hetero nie wysuwa się argumentów o "obrzydliwości
                            wsadzania do mokrej dziurki", a przecież z czysto estetycznego punktu widzenia
                            może być to równie paskudne.

                            > Dlaczego bezpodstawne? Część ludzi uważa gejów za dewiantów i nie chce się z
                            > nimi stykać.

                            Spróbuj w takim razie ogłosić, iż uważasz leworęczność za dewiacje i nie chcesz
                            mieć z mańkutami nic do czynienia. Uznają Cię zapewne za wariata.

                            > Poza tym wielu się nie zgadza na afirmację homoseksualizmu.

                            Co to jest "afirmacja homoseksualizmu"?

                            > Wolno mi robić wszystko, o ile jest to zgodne z prawem. A co do zabraniania -
                            > czy jest jakaś rzecz, czego homoseksualiście nie wolno zrobić w Polsce? Czekam
                            > na konkretne przykłady.

                            Nie mogą sformalizować swojego związku, adoptować dzieci, często mają problemy
                            (np. w pracy) z publicznym przyznaniem się do własnej orientacji, pan premier IV
                            RP twierdzi, iż geje nie powinni być nauczycielami, mają problemy z urządzeniem
                            manifestacji, nie przejdą za rękę z chłopakiem ulicą bez narażania się na (w
                            najlepszym przypadku) wulgarne komentarze, muszą wysłuchiwać steku bzdur o sobie
                            i prymitywnych określeń.

                            > Doprawdy zupełnie niegroźne? A nie wiesz, ze stosunki homoseksualne między
                            > mężczyznami znacznie częściej sprzyjają HIV, chorobom wenerycznym i innym
                            > paskudztwom, niż stosunki heteroseksualne?

                            Drogą kropelkową niczego nie roznoszą, gdzie więc leży niebezpieczeństwo dla
                            społeczeństwa?

                            > Skoro coś jet obojętne, to nie powinno byc ani potępiane,
                            > ani afirmowane. Ludzie są przeciw afirmacji, a nie obojętnosci.

                            A ja znowu zapytam w czym widzisz ową "afirmację" i w czym niby to przeszkadza?
                            • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 19:23
                              > Spróbuj w takim razie ogłosić, iż uważasz leworęczność za dewiacje i nie chcesz
                              > mieć z mańkutami nic do czynienia. Uznają Cię zapewne za wariata.

                              Współczuję, jeśli uważasz, że homoseksualizm ma się do heteroseksualizmu tak
                              samo jako leworęczność do praworęczności. Podpowiem: czy jest jakaś róznica
                              między lewą a prawą ręką, oprócz tego, że jedna jest lewa a druga prawa?

                              > Co to jest "afirmacja homoseksualizmu"?

                              Przyznanie im praw równorzędnym parom heteroseksualnym, to chyba jasne. W
                              dodatku: specjalne ustawy antydyskryminacyjne, parady itp.

                              > Nie mogą sformalizować swojego związku, adoptować dzieci,

                              Mogą. Tylko nie z własną płcią. Ale tego nie moga też heteroseksualiści. Co do
                              adopcji, to pominę fakt, że ma ona służyć adoptowanemu a nie adoptującym -
                              homoseksualista może adoptować, o ile jest w małżeńskim związku.

                              często mają problemy
                              > (np. w pracy) z publicznym przyznaniem się do własnej orientacji,

                              A kto ich do tego zmusza? Jeśli to robią, jest to ich wybór i powinni się liczyć
                              z konsekwencjami.

                              pan premier I
                              > V
                              > RP twierdzi, iż geje nie powinni być nauczycielami,

                              Jego prawo do takiego poglądu.

                              mają problemy z urządzeniem
                              > manifestacji,

                              Obsceniczne zachowania są sprzeczne z prawem, więc parady choćby z przyczyny
                              prawa odpadają. Co do marszów, wieców itp - nikt takich nie zakazywał.

                              nie przejdą za rękę z chłopakiem ulicą bez narażania się na (w
                              > najlepszym przypadku) wulgarne komentarze,

                              Powtarzam: nikt ich nie zmusza, by chodzili ze sobą za rękę. Nie ma mowy o
                              dyskryminacji gdy jest wybór.

                              muszą wysłuchiwać steku bzdur o sobi
                              > e
                              > i prymitywnych określeń.

                              Bujasz w obłokach. Człowiek przez całe życie musi słuchać niemiłych rzeczy dla
                              siebie i nauczyć się z tym żyć. Albo - nie słuchać.

                              > Drogą kropelkową niczego nie roznoszą, gdzie więc leży niebezpieczeństwo dla
                              > społeczeństwa?

                              Pewne zachowania można propagować, więc będą się nasilać. To bzdura, że
                              orientacja całkowicie determinuje nasze preferencje seksualne - liczba
                              uprawiających seks homo może wzrosnąć.

                              > A ja znowu zapytam w czym widzisz ową "afirmację" i w czym niby to przeszkadza?

                              Afirmacją jest stawianie homoseksualizmu na równi z heteroseksualizmem, gdy
                              tymczasem takiej równości nie ma.
                              • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 20:30
                                > > Co to jest "afirmacja homoseksualizmu"?
                                > Przyznanie im praw równorzędnym parom heteroseksualnym, to chyba jasne.

                                To równouprawnienie, a nie żadna "afirmacja".

                                > W dodatku: specjalne ustawy antydyskryminacyjne, parady itp.

                                Ustawy i wszelakie działania antydyskryminacyjne są swego rodzaju głupotą, ale
                                niestety niezbędną w świecie, gdzie dyskryminacja istnieje.
                                A parady - cóż komu przeszkadzają? Jeżeli jakaś grupa społeczna czuje potrzebę
                                paradowania to niech sobie paraduje. Paradują katolicy, górnicy, studenci, czemu
                                więc nie homoseksualiści? Kto jeszcze nie powinien? Leworęczni? Niebieskoocy?
                                Filateliści? Cykliści?

                                >> Nie mogą sformalizować swojego związku, adoptować dzieci,
                                > Mogą. Tylko nie z własną płcią. Ale tego nie moga też heteroseksualiści.

                                Heteroseksualiści nie mają tej potrzeby, homoseksualiści tak.

                                > homoseksualista może adoptować, o ile jest w małżeńskim związku.

                                W heteroseksualnym związku małżeńskim, czyli żyjąc nie w zgodzie z samym sobą.
                                Ciężko nazwać to satysfakcjonującym rozwiązaniem.

                                >> pan premier IV RP twierdzi, iż geje nie powinni być nauczycielami,
                                > Jego prawo do takiego poglądu.

                                Jego prawo. Ale stanowisko wymaga, by go publicznie nie ogłaszał.

                                > Powtarzam: nikt ich nie zmusza, by chodzili ze sobą za rękę. Nie ma mowy o
                                > dyskryminacji gdy jest wybór.

                                Jest mowa o dyskryminacji, gdy jedna grupa nie może robić w spokoju tego, na co
                                pozwala się innym.

                                > Bujasz w obłokach. Człowiek przez całe życie musi słuchać niemiłych rzeczy dla
                                > siebie i nauczyć się z tym żyć. Albo - nie słuchać.

                                Jest pewna różnica pomiędzy okazjonalnym byciem nazwanym idiotom, a nagminnym
                                wyzywaniem od pedałów, zboczeńców i dewiantów.

                                > Pewne zachowania można propagować, więc będą się nasilać. To bzdura, że
                                > orientacja całkowicie determinuje nasze preferencje seksualne - liczba
                                > uprawiających seks homo może wzrosnąć.

                                Nie wiem na jakiej podstawie twiedzisz, że to "bzdura", nauka do tej pory nie
                                jest w stanie ze stuprocentową pewnością tego określić. Ale mimo wszystko zgodzę
                                się, że nasza orientacja jest zwykle nieco płynna i zapewne wiele osób
                                heteroseksualnych byłoby w stanie uprawiać seks, a może nawet związać się z
                                przedstawicielem własnej płci.
                                Nie widzę natomiast w tym żadnego problemu, że dzięki pełnej akceptacji
                                społecznej więcej osób będzie zgłębiać swoją homoseksualność. Cóż złego w tym,
                                że parę osób odnajdzie szczęście?

                                > Afirmacją jest stawianie homoseksualizmu na równi z heteroseksualizmem, gdy
                                > tymczasem takiej równości nie ma.

                                Jedyna nierówność to niemożność prokreacji, pozatem orientacje seksualne są
                                zupełnie sobie równe.
                                • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 23:05
                                  > > > Co to jest "afirmacja homoseksualizmu"?
                                  > > Przyznanie im praw równorzędnym parom heteroseksualnym, to chyba jasne.
                                  >
                                  > To równouprawnienie, a nie żadna "afirmacja".

                                  Ale równouprawnienie powinno wynikać z równości - gdy jej nie ma, staje się
                                  właśnie afirmacją.

                                  > Ustawy i wszelakie działania antydyskryminacyjne są swego rodzaju głupotą, ale
                                  > niestety niezbędną w świecie, gdzie dyskryminacja istnieje.

                                  A istnieje?

                                  > A parady - cóż komu przeszkadzają? Jeżeli jakaś grupa społeczna czuje potrzebę
                                  > paradowania to niech sobie paraduje.

                                  Pod warunkiem, że miasto jest ich własnością. A nie jest.

                                  >> Nie mogą sformalizować swojego związku, adoptować dzieci,
                                  > > Mogą. Tylko nie z własną płcią. Ale tego nie moga też heteroseksualiści.
                                  >
                                  > Heteroseksualiści nie mają tej potrzeby, homoseksualiści tak.

                                  Wszystko jedno - mówimy o równości wobec prawa. A jako jednostki homo mają
                                  dokładnie te same prawa co heterycy. To oczywiście nie dotyczy związków - ale
                                  równie dobrze trójkąty, czworokąty, pary kazirodcze itp. są z tego punktu
                                  widzenia również "dyskryminowane".

                                  > W heteroseksualnym związku małżeńskim, czyli żyjąc nie w zgodzie z samym sobą.
                                  > Ciężko nazwać to satysfakcjonującym rozwiązaniem.

                                  Patrz wyzej.

                                  > > Powtarzam: nikt ich nie zmusza, by chodzili ze sobą za rękę. Nie ma mowy
                                  > o
                                  > > dyskryminacji gdy jest wybór.
                                  >
                                  > Jest mowa o dyskryminacji, gdy jedna grupa nie może robić w spokoju tego, na co
                                  > pozwala się innym.

                                  Ale ta grupa dokonuje pewnego wyboru - nie musi robić tego, co jest tak
                                  szykanowane przez społeczeństwo. Co innego kolor skóry, wzrost czy płeć - tego
                                  ludzie nie mogą ukryc, ani nie mogą tego zmienić. Orientacji seksualnej też nie
                                  da się zmienić - tyle że dyskryminacja ze względu na orientacją seksualną jest
                                  niemozliwa, bo nikt nie jest w stanie rozpoznać orientacji człowieka na ulicy.
                                  Dopiero wejście w związek homoseksualny jest widoczny, no ale tu juz mamy do
                                  czynienia z wyborem.

                                  > Nie wiem na jakiej podstawie twiedzisz, że to "bzdura", nauka do tej pory nie
                                  > jest w stanie ze stuprocentową pewnością tego określić.

                                  Na jakiej podstawie? Np. w Holandii corocznie około 1000-1500 par
                                  homoseksualnych bierze ślub, gdy tymczasem na parady gejowskie w Amsterdamie
                                  przychodzi 300 tyś. Mam dziwne wrażenie, że zdecydowana większość ludzi
                                  obnosząca się ze swoim homoseksualizmem nie ma orientacji homoseksualnej. Bo nie
                                  sądzę, by homoseksualiści mieli mniejszą skłonność do pobierania się.

                                  > Nie widzę natomiast w tym żadnego problemu, że dzięki pełnej akceptacji
                                  > społecznej więcej osób będzie zgłębiać swoją homoseksualność. Cóż złego w tym,
                                  > że parę osób odnajdzie szczęście?

                                  Ja nie pojmuje homoseksualizmu w kategorii zła. Natomiast już pisałem, że
                                  stosunki seksualne między mężczyznami są bardziej ryzykowne dla zdrowia niż
                                  stosunki hetero.

                                  > Jedyna nierówność to niemożność prokreacji, pozatem orientacje seksualne są
                                  > zupełnie sobie równe.

                                  O orientacji ciężko orzec, czy jest równa, czy nie. Natomiast z punktu widzenia
                                  funkcjonalności stosunków seksualnych nie ma mowy o równości - seks homo jest
                                  ślepym zaułkiem.
                                  • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 06.04.06, 18:41
                                    > Ale równouprawnienie powinno wynikać z równości - gdy jej nie ma, staje się
                                    > właśnie afirmacją.

                                    No więc równość mamy. Gdzie równouprawnienie? :)

                                    > > A parady - cóż komu przeszkadzają? Jeżeli jakaś grupa społeczna czuje pot
                                    > rzebę
                                    > > paradowania to niech sobie paraduje.
                                    >
                                    > Pod warunkiem, że miasto jest ich własnością. A nie jest.

                                    Bzdura. Czy procesje religijne odbywają się wyłącznie na terenach będących
                                    własnością Kościoła?

                                    > > niestety niezbędną w świecie, gdzie dyskryminacja istnieje.
                                    >
                                    > A istnieje?

                                    Istnieje, czego Twoje posty są już wystarczającym dowodem.

                                    > Ale ta grupa dokonuje pewnego wyboru - nie musi robić tego, co jest tak
                                    > szykanowane przez społeczeństwo. Co innego kolor skóry, wzrost czy płeć - tego
                                    > ludzie nie mogą ukryc, ani nie mogą tego zmienić. Orientacji seksualnej też nie
                                    > da się zmienić - tyle że dyskryminacja ze względu na orientacją seksualną jest
                                    > niemozliwa, bo nikt nie jest w stanie rozpoznać orientacji człowieka na ulicy.
                                    > Dopiero wejście w związek homoseksualny jest widoczny, no ale tu juz mamy do
                                    > czynienia z wyborem.

                                    Podążając tym tokiem rozumowania każda dyskryminacja jest ok, bo przecież czarny
                                    nie musi wychodzić na ulicę, jeżeli go tam biją, jak mu tak źle to niech wraca
                                    do Afryki, kobiety do garów, jak dokonują wyboru wyjścia z domu to same sobie
                                    winne, a niscy niech chodzą na obcasach bądź szczudłach.

                                    > Na jakiej podstawie? Np. w Holandii corocznie około 1000-1500 par
                                    > homoseksualnych bierze ślub, gdy tymczasem na parady gejowskie w Amsterdamie
                                    > przychodzi 300 tyś.

                                    Skąd założenie, że wszyscy na tej paradzie to geje?

                                    > Ja nie pojmuje homoseksualizmu w kategorii zła. Natomiast już pisałem, że
                                    > stosunki seksualne między mężczyznami są bardziej ryzykowne dla zdrowia niż
                                    > stosunki hetero.

                                    No więc jeżeli nie pojmujesz go w kategorii zła, to dlaczego wysuwasz argumenty,
                                    że "afirmacja homoseksualizmu prowadzi do jego popularyzacji"? Tylko ze względu
                                    na ryzyko zakażenia? Przecież to nieco absurdalne, biorąc pod uwagę, że równie
                                    ryzykowne są stosunki analne bez względu na płeć.

                                    > O orientacji ciężko orzec, czy jest równa, czy nie. Natomiast z punktu widzenia
                                    > funkcjonalności stosunków seksualnych nie ma mowy o równości - seks homo jest
                                    > ślepym zaułkiem.

                                    Funkcjonalności w znaczeniu prokreacji? Prokreacja to tylko jeden z elementów
                                    związku między dwojgiem osób. I pod każdym innym względem para homo jest parze
                                    hetero równa.

                                    • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 07.04.06, 01:02
                                      > No więc równość mamy. Gdzie równouprawnienie? :)

                                      Nie ma równości, za to równouprawnienie już istnieje. Geje i lesbijki maja te
                                      same prawa co wszyscy obywatele.

                                      > Bzdura. Czy procesje religijne odbywają się wyłącznie na terenach będących
                                      > własnością Kościoła?

                                      Nie, ale nigdzie nie napisałem, że jest to w porządku. Nie jest.

                                      > > > niestety niezbędną w świecie, gdzie dyskryminacja istnieje.
                                      > >
                                      > > A istnieje?
                                      >
                                      > Istnieje, czego Twoje posty są już wystarczającym dowodem.

                                      Chyba rozumiemy dyskryminację inaczej. Dla mnie okazywanie subiektywizmu to nie
                                      przejaw dyskryminacji.

                                      > Podążając tym tokiem rozumowania każda dyskryminacja jest ok,

                                      Nie ma czegoś takiego jak dyskryminacja ze względu na orientację seksualną.
                                      Homoseksualista może prowadzić normalne życie, a jego ewentualny związek to już
                                      wybór.

                                      bo przecież czarn
                                      > y
                                      > nie musi wychodzić na ulicę, jeżeli go tam biją,

                                      Po pierwsze, bicie jest sprzeczne z prawem, a po drugie, każdy człowiek musi
                                      wyjść na ulicę, choćby w drodze do pracy, do szkoły, czy na zakupy. No tak, ale
                                      teraz pewnie mi zaraz napiszesz, że czarny nie musi pracować ani jeść:)
                                      Aha, różnica między czarnym a gejem jest jeszcze taka, że ten drugi może
                                      swobodnie wyjść na ulicę i nic mu ludzie nie zrobią, bo skąd mają wiedzieć, że
                                      jest gejem?

                                      jak mu tak źle to niech wraca
                                      > do Afryki,

                                      A to może zrobić, co w tym złego?

                                      kobiety do garów, jak dokonują wyboru wyjścia z domu to same sobie
                                      > winne,

                                      ????? A co kobietom grozi jak wychodzą z domu?

                                      a niscy niech chodzą na obcasach bądź szczudłach.

                                      Lechu już tak robi:)
                                      A swoją drogą, naprawdę nie widzisz różnicy - homoseksualista nie musi niczego,
                                      aby był tolerowany.

                                      > > Na jakiej podstawie? Np. w Holandii corocznie około 1000-1500 par
                                      > > homoseksualnych bierze ślub, gdy tymczasem na parady gejowskie w Amsterda
                                      > mie
                                      > > przychodzi 300 tyś.
                                      >
                                      > Skąd założenie, że wszyscy na tej paradzie to geje?

                                      Bo heteroseksualiści zrobiliby paradę hetero a nie homo, gdyby chcieli.

                                      > No więc jeżeli nie pojmujesz go w kategorii zła, to dlaczego wysuwasz argumenty
                                      > ,
                                      > że "afirmacja homoseksualizmu prowadzi do jego popularyzacji"?

                                      Ależ nie mam nic przeciwko. Niech każdy uprawia seks gejowski/lesbijski ile mu
                                      się tylko chce. Byleby tylko nie narzucał się innym oraz nie odmawiał ludziom
                                      prawa do subiektywizmu.

                                      Tylko ze względu
                                      > na ryzyko zakażenia? Przecież to nieco absurdalne, biorąc pod uwagę, że równie
                                      > ryzykowne są stosunki analne bez względu na płeć.

                                      Pary hetero uprawiają seks analny rzadziej.

                                      > Funkcjonalności w znaczeniu prokreacji? Prokreacja to tylko jeden z elementów
                                      > związku między dwojgiem osób.

                                      Ale ja nie piszę o elementach związku tylko o funkcjach seksu. A funkcją seksu
                                      jest prokreacja. Skoro homoseksualizm wyklucza prokreację, to znaczy, że z
                                      czysto biologicznego punktu widzenia jest nienormalny.

                                      I pod każdym innym względem para homo jest parze
                                      > hetero równa.

                                      A trójkąt nie jest?
                                      • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 07.04.06, 14:38
                                        > Nie ma równości, za to równouprawnienie już istnieje. Geje i lesbijki maja te
                                        > same prawa co wszyscy obywatele.

                                        Hmm... czyli uważasz, że mają zbyt duże prawa? Bo jeżeli nie ma równości, a jest
                                        - Twoim zdaniem - równouprawnienie to, na podstawie zasady "równouprawnienie
                                        powinno wynikać z równości" należy część praw homoseksualistom odebrać, tak?

                                        > Nie, ale nigdzie nie napisałem, że jest to w porządku. Nie jest.

                                        W takim razie postuluj zakazywanie procesji. Ja jestem zwolennikiem ogólnej
                                        wolności, a nie ogólnych zakazów, więc będę postulować istnienie i procesji i parad.

                                        > Nie ma czegoś takiego jak dyskryminacja ze względu na orientację seksualną.
                                        > Homoseksualista może prowadzić normalne życie, a jego ewentualny związek to już
                                        > wybór.

                                        Homoseksualista Twoim zdaniem może prowadzić "normalne życie", o ile zgodzi się
                                        zrezygnować z ważnej części życia każdego człowieka. To uważasz za
                                        "równouprawnienie"? Dla mnie takie myślenie jest właśnie przejawem dyskryminacji.

                                        > kobiety do garów, jak dokonują wyboru wyjścia z domu to same sobie
                                        > > winne,
                                        >
                                        > ????? A co kobietom grozi jak wychodzą z domu?

                                        Jeżeli potrzebujesz czarno na białym: po co dawać kobietom równe prawa
                                        pracownicze, jeżeli praca jest przecież dla nich wyborem, a mogą siedzieć w
                                        domu, rodzić dzieci i sprzątać. Jeżeli wybiorą inaczej to niech się borykają z
                                        niesprawiedliwością i dyskryminacja.

                                        > A swoją drogą, naprawdę nie widzisz różnicy - homoseksualista nie musi niczego,
                                        > aby był tolerowany.

                                        Musi zrezygnować z ważnej sfery życia.

                                        > Bo heteroseksualiści zrobiliby paradę hetero a nie homo, gdyby chcieli.

                                        Na wszelakich paradach równości pojawiają się całe grupy heteroseksualistów (czy
                                        innych grup należących do większości) prezentujących wsparcie dla propagowanej
                                        idei. A czasami po prostu dla zabawy.

                                        > Ależ nie mam nic przeciwko. Niech każdy uprawia seks gejowski/lesbijski ile mu
                                        > się tylko chce. Byleby tylko nie narzucał się innym oraz nie odmawiał ludziom
                                        > prawa do subiektywizmu.

                                        Myśle że większość z gejów i lesbijek ma to gdzieś, co Ty o nich myślisz. Ale
                                        powinni mieć te same prawa co cała reszta społeczeństwa. A narzucać
                                        homoseksualizmu nikt Ci na pewno nie będzie.

                                        > Pary hetero uprawiają seks analny rzadziej.

                                        Tak, ale biorąc pod uwagę ich zdecydowaną przewagę liczebną nad gejami zapewne
                                        ogólnie wyjdzie więcej takich stosunków hetero niż homo.
                                        A tak na marginesie - lesbijki nie uprawiają seksu analnego. Czym więc one
                                        szkodzą społeczeństwu?

                                        > Ale ja nie piszę o elementach związku tylko o funkcjach seksu. A funkcją seksu
                                        > jest prokreacja. Skoro homoseksualizm wyklucza prokreację, to znaczy, że z
                                        > czysto biologicznego punktu widzenia jest nienormalny.

                                        "Normalny" to takie słowo-worek do którego każdy wrzuca co mu wygodne.
                                        Czy to, że z seksu homoseksualnego nie będzie dzieci w jakikolwiek powinno
                                        wpływać na możliwości prawne par gejowskich (małżeństwa, adopcja)?

                                        > A trójkąt nie jest?

                                        Trójkąt to nieco inna bajka, bo takowe preferencje nie mają zapewne uwarunkowań
                                        genetycznych. Nie ma też wielu osób, którym by zależało na prawnym
                                        usankcjonowaniu takich związków. Jeżeli jednak pojawiła by się taka potrzeba -
                                        czemu nie?
                                        • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 08.04.06, 01:20
                                          > Hmm... czyli uważasz, że mają zbyt duże prawa? Bo jeżeli nie ma równości, a jes
                                          > t
                                          > - Twoim zdaniem - równouprawnienie to, na podstawie zasady "równouprawnienie
                                          > powinno wynikać z równości" należy część praw homoseksualistom odebrać, tak?

                                          Nie. Homoseksualiści nie są gorsi jako jednostki, więc powinni mieć takie same
                                          prawa, i mają. Co innego pary homoseksualne.

                                          > W takim razie postuluj zakazywanie procesji. Ja jestem zwolennikiem ogólnej
                                          > wolności, a nie ogólnych zakazów, więc będę postulować istnienie i procesji i p
                                          > arad.

                                          Postuluję zakazywanie procesji, przy czym są one mniej skandaliczne od parad, bo
                                          nie dochodzi w nich do łamania prawa (np. publicznego bzykania się).
                                          PS Jesteś kobietą czy facetem, bo z loginu wynika to pierwsze, ale "jestem
                                          zwolennikiem" świadczy o tym drugim.

                                          > Homoseksualista Twoim zdaniem może prowadzić "normalne życie", o ile zgodzi się
                                          > zrezygnować z ważnej części życia każdego człowieka.

                                          Każdego? Ludzie samotni, abstynenci seksualni nie istnieją? Ja nie każę gejom
                                          życia w celibacie, stwierdzam jedynie fakt, że jakikolwiek związek - homo czy
                                          hetero - to wybór człowieka.

                                          > Jeżeli potrzebujesz czarno na białym: po co dawać kobietom równe prawa
                                          > pracownicze, jeżeli praca jest przecież dla nich wyborem, a mogą siedzieć w
                                          > domu, rodzić dzieci i sprzątać. Jeżeli wybiorą inaczej to niech się borykają z
                                          > niesprawiedliwością i dyskryminacja.

                                          Pracodawca będzie dyskryminować tak czy siak, jeśli mu się to podoba. Udowodnij,
                                          że taki dyskryminuje, życzę powodzenia. Poza tym znowu nie widzisz różnicy
                                          między kobietą a gejem - ta pierwsza dyskryminacji uniknąć nie może, ten drugi
                                          jak najbardziej. Nikt nie każe mu podawać swoich preferencji seksualnych ani się
                                          z nimi obnosić.

                                          > Na wszelakich paradach równości pojawiają się całe grupy heteroseksualistów (cz
                                          > y
                                          > innych grup należących do większości) prezentujących wsparcie dla propagowanej
                                          > idei. A czasami po prostu dla zabawy.

                                          Dziwne, że wszystkie te zabawy odbywają się pod szyldem parady gejowskiej.

                                          > Myśle że większość z gejów i lesbijek ma to gdzieś, co Ty o nich myślisz.

                                          Słusznie, ja też się niezbyt przejmuję zarzutami o homofobię czy nietolerancję.

                                          Ale
                                          > powinni mieć te same prawa co cała reszta społeczeństwa.

                                          Powinni. I mają. Nie znam prawa only for hetero.

                                          A narzucać
                                          > homoseksualizmu nikt Ci na pewno nie będzie.

                                          Wystarczy, że będzie się zmuszać bezbronne, nieświadome dzieci do dorastania z
                                          homoseksualistami, co jest wystarczająco skandaliczne.

                                          > Tak, ale biorąc pod uwagę ich zdecydowaną przewagę liczebną nad gejami zapewne
                                          > ogólnie wyjdzie więcej takich stosunków hetero niż homo.

                                          Zgoda. Przy czym liczba stosunków homoseksualnych zależy w głównej mierze od
                                          kultury - zobacz, co się działo w starożytnej Grecji.

                                          > A tak na marginesie - lesbijki nie uprawiają seksu analnego. Czym więc one
                                          > szkodzą społeczeństwu?

                                          Lesbijki? W niczym? Geje też nie szkodzą. Gdyby szkodzili, konsekwencje mogłyby
                                          być bardzo ponure.

                                          > "Normalny" to takie słowo-worek do którego każdy wrzuca co mu wygodne.

                                          Owszem. Ale jednak "normalny" znaczy zazwyczaj albo prawidłowy, albo pospolity.

                                          > Czy to, że z seksu homoseksualnego nie będzie dzieci w jakikolwiek powinno
                                          > wpływać na możliwości prawne par gejowskich (małżeństwa, adopcja)?

                                          Jak najbardziej. Bo to oznacza, że para homo nie jest parą naturalną w
                                          kontekście dziecka. Dziecko nigdy by się nie urodziło w związku dwóch mężczyzn,
                                          więc państwo nie może zmusić je do dorastania w takim otoczeniu. Obowiązkiem
                                          państwa jest znalezienie dziecku matki zastępczej, i najlepiej też ojca. Gdyż
                                          nasza cywilizacja przyjęła, że ten co rodzi, ten wychowuje - jeśli nie, to
                                          trzeba poszukać naturalnego zastępstwa.
                                          Co do małżeństw homoseksualnych - one są możliwe, są kościoły, które udzielają
                                          takich ślubów. Jeśli kk kiedyś uzna, że udzieli błogosławieństwa dwóm panom, to
                                          nie będę miał nic przeciw temu. Jeśli chodzi o małżeństwo w sensie instytucji,
                                          to... niech się żenią. Ale pod warunkiem, że dopuszczone zostaną też do
                                          małżeństw wszelkie związki między dorosłymi jednostkami. Inaczej nie widzę sensu
                                          w małżeństwie.

                                          > Trójkąt to nieco inna bajka, bo takowe preferencje nie mają zapewne uwarunkowań
                                          > genetycznych.

                                          Ale to nie może być argumentem. Gdyby okazało się, że pedofilia jest czymś
                                          wrodzonym (przypominam, że badania wykazują, że ponad połowa przypadków
                                          pedofilii jest niewyleczalna), to nie oznaczałoby, że jest w porządku,
                                          zalegalizować. Nie. Związki homo są legalne z tego powodu, że opierają się na
                                          zgodzie dwóch dorosłych ludzi i nikogo nie krzywdzą.

                                          Nie ma też wielu osób, którym by zależało na prawnym
                                          > usankcjonowaniu takich związków. Jeżeli jednak pojawiła by się taka potrzeba -
                                          > czemu nie?

                                          No to tu się zgadzamy.
                                          • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 08.04.06, 12:28
                                            > Nie. Homoseksualiści nie są gorsi jako jednostki, więc powinni mieć takie same
                                            > prawa, i mają. Co innego pary homoseksualne.

                                            Homoseksualista nie ma (w Polsce) prawa zalegalizować związku z osobą którą
                                            wybrał, heteroseksualista ma. Tak więc nie mają takich samych praw.

                                            > Postuluję zakazywanie procesji, przy czym są one mniej skandaliczne
                                            > od parad, bo nie dochodzi w nich do łamania prawa
                                            > (np. publicznego bzykania się).

                                            Czy na jakiejkolwiek polskiej "paradzie równości" dochodziło do publicznego
                                            "bzykania się"? A mimo to spotykały się z oporem władz i niechęcią społeczną.

                                            > PS Jesteś kobietą czy facetem, bo z loginu wynika to pierwsze, ale "jestem
                                            > zwolennikiem" świadczy o tym drugim.

                                            Jestem kobietą, słowo "zwolennik" wydaje mi się odpowiednie dla obydwu płci.

                                            > > zrezygnować z ważnej części życia każdego człowieka.
                                            > Każdego? Ludzie samotni, abstynenci seksualni nie istnieją?

                                            Seksualność jest ważnym elementem człowieczeństwa i nie ogranicza się do seksu
                                            czy związków. Determinuje wiele naszych działań, łącznie z tak banalnymi jak to
                                            za kim odwracamy się na ulicy czy jakie zdjęcie umieszczamy na tapecie
                                            komputera. Oczywiście, są osoby u których ten aspekt osobowości jest niezwykle
                                            słaby, są takie które świadomie go odsuwają, lecz jest on ważny dla ogromnej
                                            większości społeczeństwa.

                                            > Ja nie każę gejom życia w celibacie, stwierdzam jedynie fakt,
                                            > że jakikolwiek związek - homo czy hetero - to wybór człowieka.

                                            Bycie w związku to PRAWO każdego człowieka i nie powinno się nikogo tego prawa
                                            pozbawiać.

                                            > Pracodawca będzie dyskryminować tak czy siak, jeśli mu się to podoba.

                                            Nie pytamy czy będzie to robić. Kwestia w tym, czy powinien, czy ma do tego prawo.

                                            > Poza tym znowu nie widzisz różnicy między kobietą a gejem
                                            > - ta pierwsza dyskryminacji uniknąć nie może, ten drugi
                                            > jak najbardziej.

                                            Tak jak napisałam - może. Oferujesz gejom lek na dyskryminacje w formie
                                            niepraktykowania homoseksualizmu, to tak jakbyś dyskryminowanym w pracy kobietom
                                            polecał zwolnienie się i zajęcie domem, wtedy dyskryminowane nie będą.

                                            > Nikt nie każe mu podawać swoich preferencji seksualnych
                                            > ani się z nimi obnosić.

                                            Co to jest "obnoszenie się"? Chodzenie za rękę? Pocałowanie na pożegnanie?
                                            Przytulenie w kinie? Umieszczenie zdjęcia ukochanej osoby na biurku czy noszenie
                                            go w portfelu? Wspólne z partnerem uczestniczenie w imprezie firmowej? Wspólne
                                            wakacje pod namiotem? Wszystko to jest naturalnym elementem każdego związku.

                                            > Dziwne, że wszystkie te zabawy odbywają się pod szyldem parady gejowskiej.

                                            Niedawno był w GW wywiad z matką, która uczestniczyła w paradzie równości ze
                                            względu na córkę-lesbijkę. Będąc stuprocentową hetero zwiększyła liczbę
                                            uczestników, czyli zaliczysz ją do gejów?

                                            > Powinni. I mają. Nie znam prawa only for hetero.

                                            Legalizacja związku z osobą którą się samemu wybrało.

                                            > Wystarczy, że będzie się zmuszać bezbronne, nieświadome dzieci do dorastania z
                                            > homoseksualistami, co jest wystarczająco skandaliczne.

                                            Co w tym skandalicznego?

                                            > Zgoda. Przy czym liczba stosunków homoseksualnych zależy w głównej mierze od
                                            > kultury - zobacz, co się działo w starożytnej Grecji.

                                            To jak sam napisałeś kwestia kultury - jej przyzwolenia na "rozpasanie". I to,
                                            czy będą to związku homo czy hetero nie ma specjalnego znaczenia.
                                            Jeżeli coraz młodsze dziewczęta rozpoczynają życie seksualne, to może lepiej, by
                                            robiły to z koleżankami, a nie kolegami tym samym ryzykując niechcianą ciążę? :)

                                            > Lesbijki? W niczym? Geje też nie szkodzą. Gdyby szkodzili, konsekwencje mogłyby
                                            > być bardzo ponure.

                                            Więc jeżeli nie szkodzą, to dlaczego uważasz adoptowanie przez nich dzieci za
                                            "skandaliczne"?

                                            > Jak najbardziej. Bo to oznacza, że para homo nie jest parą naturalną w
                                            > kontekście dziecka. Dziecko nigdy by się nie urodziło w związku dwóch mężczyzn,
                                            > więc państwo nie może zmusić je do dorastania w takim otoczeniu.

                                            Bezpłodna para hetero nie jest parą naturalną w kontekście dziecka. Dziecko
                                            nigdy by się nie urodziło w związku bezpłodnej kobiety i mężczyzny, więc państwo
                                            nie może zmusić je do dorastania w takim otoczeniu.
                                            Widzisz absurd?

                                            > Obowiązkiem państwa jest znalezienie dziecku matki
                                            > zastępczej, i najlepiej też ojca.

                                            Obowiązkiem państwa jest znalezienie dziecku domu w którym będzie kochane i w
                                            którym będzie mieć jak najlepsze możliwości rozwoju.

                                            > Gdyż nasza cywilizacja przyjęła, że ten co rodzi, ten wychowuje

                                            Co więc w przypadku, gdy samotny rodzic swojego biologicznego dziecka zwiąże się
                                            z osobą własnej płci? Wtedy nagle przestaje to być "skandaliczne" czy też należy
                                            to dziecko odebrać rodzicowi?

                                            > - jeśli nie, to trzeba poszukać naturalnego zastępstwa.

                                            "Naturalne zastępstwo" zwykle ma swoje własne "naturalne" dzieci i rzadko kiedy
                                            decyduje się na adopcję.

                                            > Jeśli chodzi o małżeństwo w sensie instytucji,
                                            > to... niech się żenią. Ale pod warunkiem, że dopuszczone zostaną też do
                                            > małżeństw wszelkie związki między dorosłymi jednostkami.
                                            > Inaczej nie widzę sensu w małżeństwie.

                                            A jakie inne możliwe związki widzisz? Dochodzą jeszcze związki pomiędzy większą
                                            ilością osób niż dwie - na co "zapotrzebowanie" społeczne jest minimalne, nic w
                                            tym zresztą dziwnego, ciężko zapewne znaleść aż trzy chętne do tego osoby (z
                                            czego co najmniej dwie muszą być tej samej płci). I ewentualnie związki
                                            kazirodcze, za których (heteroseksualnych) zakazem stoi coś więcej niż ogólna
                                            niechęć i na których legalizację zapotrzebowanie też nie jest wielkie.

                                            > Ale to nie może być argumentem. Gdyby okazało się, że pedofilia jest czymś
                                            > wrodzonym (przypominam, że badania wykazują, że ponad połowa przypadków
                                            > pedofilii jest niewyleczalna), to nie oznaczałoby, że jest w porządku,
                                            > zalegalizować. Nie. Związki homo są legalne z tego powodu, że opierają się na
                                            > zgodzie dwóch dorosłych ludzi i nikogo nie krzywdzą.

                                            I dlatego właśnie nie ma (zwykle) mowy o legalizacji związków opartych o
                                            pedofilię czy zoofilię.
                                            • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 08.04.06, 15:32
                                              > Homoseksualista nie ma (w Polsce) prawa zalegalizować związku z osobą którą
                                              > wybrał, heteroseksualista ma. Tak więc nie mają takich samych praw.

                                              To kwestia wyboru. Można poślubić osobę przeciwnej płci i nie można poślubić
                                              przedstawiciela własnej płci - ta zasada dotyczy obu orientacji.

                                              > Czy na jakiejkolwiek polskiej "paradzie równości" dochodziło do publicznego
                                              > "bzykania się"? A mimo to spotykały się z oporem władz i niechęcią społeczną.

                                              Gdyby polskie środowiska gejowskie chciały się odciąć od obscenicznych zachowań
                                              swoich zachodnich kolegów, to nie upierałyby się przy określeniu "parada".
                                              Najwyraźniej jednak dążą do tego, by kiedyś polskie parady wyglądały jak
                                              zachodnie, więc opór władzy jet uzasadniony.

                                              > Bycie w związku to PRAWO każdego człowieka i nie powinno się nikogo tego prawa
                                              > pozbawiać.

                                              Ja nikogo takiego prawa nie pozbawiam. Związki homo są u nas legalne, ale nie
                                              zmienia to faktu, że są one wyborem ludzi, którzy w nie wchodzą.

                                              > > Pracodawca będzie dyskryminować tak czy siak, jeśli mu się to podoba.
                                              >
                                              > Nie pytamy czy będzie to robić. Kwestia w tym, czy powinien, czy ma do tego pra
                                              > wo.

                                              Nie powinien.

                                              > Tak jak napisałam - może. Oferujesz gejom lek na dyskryminacje w formie
                                              > niepraktykowania homoseksualizmu,

                                              To nie lek, a realna możliwość.

                                              to tak jakbyś dyskryminowanym w pracy kobieto
                                              > m
                                              > polecał zwolnienie się i zajęcie domem, wtedy dyskryminowane nie będą.

                                              Gej się nie musi zwalniać z pracy, by go nie dyskryminowano - rozumiesz? Kobieta
                                              tak, i tu tkwi podstawowa różnica.

                                              > Co to jest "obnoszenie się"? Chodzenie za rękę? Pocałowanie na pożegnanie?
                                              > Przytulenie w kinie? Umieszczenie zdjęcia ukochanej osoby na biurku czy noszeni
                                              > e
                                              > go w portfelu? Wspólne z partnerem uczestniczenie w imprezie firmowej? Wspólne
                                              > wakacje pod namiotem? Wszystko to jest naturalnym elementem każdego związku.

                                              Wszystko to może być kontrolowane przez człowieka. Nie słyszałem, by ktoś umarł
                                              z braku chodzenia z innym za rękę czy z braku zdjęcia ukochanej osoby.

                                              > > Powinni. I mają. Nie znam prawa only for hetero.
                                              >
                                              > Legalizacja związku z osobą którą się samemu wybrało.

                                              Gej może poślubić kobietę, a heteryk nie może poślubić faceta, więc w czym
                                              problem? Mówimy o równości względem prawa.

                                              > > Wystarczy, że będzie się zmuszać bezbronne, nieświadome dzieci do dorasta
                                              > nia z
                                              > > homoseksualistami, co jest wystarczająco skandaliczne.
                                              >
                                              > Co w tym skandalicznego?

                                              Że człowiek zostaje potraktowany jako towar służący do zaspokojenia potrzeb
                                              krzykliwej mniejszości.

                                              > > Lesbijki? W niczym? Geje też nie szkodzą. Gdyby szkodzili, konsekwencje m
                                              > ogłyby
                                              > > być bardzo ponure.
                                              >
                                              > Więc jeżeli nie szkodzą, to dlaczego uważasz adoptowanie przez nich dzieci za
                                              > "skandaliczne"?

                                              1. Jest to niesprawiedliwe względem adoptowanego, któremu nie dość, że odbiera
                                              się szansę na matkę/ojca, to jeszcze zmusza do dorastania w zupełnie
                                              nienaturalnym środowisku.
                                              2. Jest to w dodatku eksperyment na adoptowanym, bo nie ma żadnych
                                              jednoznacznych dowodów na to, że środowisko nie wpływa na preferencje seksualne
                                              człowieka.
                                              3. Jest to przyznanie prawa do dziecka ludziom, którym to prawo się zwyczajnie
                                              nie należy - nie słyszałem, by pary hetero mogły adoptować dzieci
                                              homoseksualistów. Skandalem jest również to, że takie pary rywalizowałyby ze
                                              związkami, które faktycznie dzieci mieć nie mogą z powodu choroby, a nie wyboru.

                                              > Bezpłodna para hetero nie jest parą naturalną w kontekście dziecka.

                                              Ale dziecko dostanie zastępczą matkę i zastępczego ojca, więc w czym problem.

                                              Dziecko
                                              > nigdy by się nie urodziło w związku bezpłodnej kobiety i mężczyzny, więc państw
                                              > o
                                              > nie może zmusić je do dorastania w takim otoczeniu.

                                              No i co z tego? Adopcja nie oznacza, że dziecko odzyska biologicznych rodziców,
                                              bo ci przecież je porzucili. Bezpłodna para hetero nie może mieć dzieci, ale jak
                                              najbardziej nadaję się do zastępowania biologicznych rodziców, bo dziecko będzie
                                              mieć i matkę, i ojca, więc będzie nadal w naturalnym otoczeniu. A tym naturalnym
                                              otoczeniem jest matka oraz zazwyczaj ojciec.

                                              > Obowiązkiem państwa jest znalezienie dziecku domu w którym będzie kochane i w
                                              > którym będzie mieć jak najlepsze możliwości rozwoju.

                                              Z opieką matki i ojca.

                                              > Co więc w przypadku, gdy samotny rodzic swojego biologicznego dziecka zwiąże si
                                              > ę
                                              > z osobą własnej płci?

                                              Nic. Ta osoba będzie dla dziecka nikim.

                                              Wtedy nagle przestaje to być "skandaliczne" czy też należ
                                              > y
                                              > to dziecko odebrać rodzicowi?

                                              Nie trzeba odbierać. Wystarczy nie przyznawać jakichkolwiej praw partnerowi rodzica.

                                              > "Naturalne zastępstwo" zwykle ma swoje własne "naturalne" dzieci i rzadko kiedy
                                              > decyduje się na adopcję.

                                              Naturalnym zastępstwem jest zastępcza matka i zastępczy ojciec. To tak jak z
                                              zębami - jak Ci wyleci jeden, wstawiają Ci drugi ząb, a nie kamień.

                                              > A jakie inne możliwe związki widzisz?

                                              Wszystkie, co wymieniłaś:) Trójkąty, czworokąty, związki kazirodcze...
                                              • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 08.04.06, 16:53
                                                > To kwestia wyboru. Można poślubić osobę przeciwnej płci i nie można poślubić
                                                > przedstawiciela własnej płci - ta zasada dotyczy obu orientacji.

                                                No więc załóżmy, że wprowadzone zostaje prawo nakazujące zawierać małżeństwo
                                                wyłącznie z osobami o tym samym kolorze oczu. Czy będąc niebieskookim zakochanym
                                                w zielonookiej uznałbyś, że prawo jest sprawiedliwe, bo zostawia Ci wybór (o ile
                                                ukochana będzie niebieskooka), czy uznałbyś je za nieuzasadnione ograniczenie
                                                własnej wolności?

                                                > Gdyby polskie środowiska gejowskie chciały się odciąć od obscenicznych zachowań
                                                > swoich zachodnich kolegów, to nie upierałyby się przy określeniu "parada".

                                                Słowo "parada" chyba wyłącznie specyficznym umysłom kojarzy się wyłącznie z
                                                obscenizmem. Mnie kojarzy się głównie z paradami wojskowymi :).

                                                > Najwyraźniej jednak dążą do tego, by kiedyś polskie parady wyglądały jak
                                                > zachodnie, więc opór władzy jet uzasadniony.



                                                > Ja nikogo takiego prawa nie pozbawiam. Związki homo są u nas legalne, ale nie
                                                > zmienia to faktu, że są one wyborem ludzi, którzy w nie wchodzą.

                                                Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie to nie związki homo, ale homoseksualizm sam w
                                                sobie jest wyborem. A tak to nie wygląda.

                                                > Gej się nie musi zwalniać z pracy, by go nie dyskryminowano -
                                                > rozumiesz? Kobieta tak, i tu tkwi podstawowa różnica.

                                                Rozumiesz co to porównanie? Tu i tu mamy do czynienia z dyskryminacją, która
                                                wynika poniekąd z naszego wyboru. Wyboru bardzo ograniczonego, bo ambicja
                                                ciągnie kobietę do pracy, a seksualność geja do związku.

                                                > Wszystko to może być kontrolowane przez człowieka. Nie słyszałem, by ktoś umarł
                                                > z braku chodzenia z innym za rękę czy z braku zdjęcia ukochanej osoby.

                                                Nie słyszałam, by ktoś umarł z powodu niemożności wygłaszania swoich poglądów,
                                                wychodzenia z domu o dowolnej godzinie, wyznawania wybranej religii czy złamania
                                                tajemnicy korespondencji, wszystko to jest przez nas kontrolowane. Czy w takim
                                                razie te wolności obywatelskie są nieważne i można do woli je ograniczać pewnym
                                                grupom obywateli?

                                                > Że człowiek zostaje potraktowany jako towar służący do zaspokojenia potrzeb
                                                > krzykliwej mniejszości.

                                                Ładne hasło pozbawione jakiejkolwiek rozsądnej treści.

                                                > Gej może poślubić kobietę, a heteryk nie może poślubić faceta, więc w czym
                                                > problem? Mówimy o równości względem prawa.

                                                To tak, jakby wprowadzić prawo pozwalające na golenie włosów wyłącznie na
                                                nogach, a na twarzy nie i twierdzić, że prawo to jest równe dla kobiet i mężczyzn.

                                                > 1. Jest to niesprawiedliwe względem adoptowanego, któremu nie dość, że odbiera
                                                > się szansę na matkę/ojca, to jeszcze zmusza do dorastania w zupełnie
                                                > nienaturalnym środowisku.

                                                No tak, naturalne środowisko sierocińca jest o wiele bardziej sprawiedliwym
                                                traktowaniem :).

                                                > 2. Jest to w dodatku eksperyment na adoptowanym, bo nie ma żadnych
                                                > jednoznacznych dowodów na to, że środowisko nie wpływa na preferencje seksualne
                                                > człowieka.

                                                Nie ma też dowodów na to, że wpływa.
                                                Pozatem znowu opierasz się na założeniu, że homoseksualizm jest złem. Inaczej
                                                jakim argumentem przeciwko adopcji przez homoseksualistów jest to, że takie
                                                środowisko może wychować kolejnego geja?

                                                > 3. Jest to przyznanie prawa do dziecka ludziom, którym to prawo się zwyczajnie
                                                > nie należy - nie słyszałem, by pary hetero mogły adoptować dzieci
                                                > homoseksualistów. Skandalem jest również to, że takie pary rywalizowałyby ze
                                                > związkami, które faktycznie dzieci mieć nie mogą z powodu choroby, a nie wyboru

                                                Homoseksualizm NIE JEST WYBOREM.

                                                > Ale dziecko dostanie zastępczą matkę i zastępczego ojca, więc w czym problem.

                                                W tym, że w przypadku pary bezpłodnej argument "bo nie mogą mieć dzieci
                                                naturalnie" jest dla Ciebie nieważny, a w przypadku pary homo przesądza sprawę.

                                                > No i co z tego? Adopcja nie oznacza, że dziecko odzyska biologicznych rodziców,
                                                > bo ci przecież je porzucili.
                                                > Bezpłodna para hetero nie może mieć dzieci, ale jak najbardziej nadaję
                                                > się do zastępowania biologicznych rodziców, bo dziecko będzie
                                                > mieć i matkę, i ojca, więc będzie nadal w naturalnym otoczeniu.

                                                Ale czym poza płcią różnią się oni od pary dwóch lesbijek?
                                                Tysiące dzieci wychowuje się w domach gdzie nie ma jednego z rodziców (wogóle,
                                                bywają tylko w weekendy, albo są a tak jakby ich nie było) i jakoś nie wyrastają
                                                na psychopatów.

                                                > A tym naturalnym otoczeniem jest matka oraz zazwyczaj ojciec.

                                                Nie wiem skąd owo przeświadczenie, że matka jest ważniejsza, ale niech będzie.
                                                To jak są dwie lesbijki to są dwie matki, to chyba jeszcze lepiej, nie? :)

                                                > Nic. Ta osoba będzie dla dziecka nikim.

                                                Nikim? Partnerka matki, mieszkająca w tym samym mieszkaniu, sypiająca w łóżku z
                                                mamą, pomagająca w wychowywaniu dziecka, wspólnie z mamą prowadząca dom i na
                                                niego zarabiająca, odbierająca dziecko ze szkoły i pomagająca mu w lekcjach
                                                będzie dla niego NIKIM? A jakby to był facet to już były tatą? A jaka to
                                                przepraszam różnica?

                                                > Nie trzeba odbierać. Wystarczy nie przyznawać jakichkolwiej
                                                > praw partnerowi rodzica.

                                                A jakby ten partner był przeciwnej płci to nagle te prawa mu się należą, tak?
                                                Bez względu na to jak się zachowuje, jak dba o dziecko, najważniejsze jakiej
                                                jest płci? I gdzie tu równouprawnienie?

                                                > Naturalnym zastępstwem jest zastępcza matka i zastępczy ojciec. To tak jak z
                                                > zębami - jak Ci wyleci jeden, wstawiają Ci drugi ząb, a nie kamień.

                                                Ale Ty domagasz się, żeby wstawiono koniecznie jeden bardziej żółty od drugiego,
                                                bo takie były naturalne, a nie dwa takie same :).

                                                > Wszystkie, co wymieniłaś:) Trójkąty, czworokąty, związki kazirodcze...

                                                Jeżeli chodzi o (heteroseksualne) związki kazirodcze to ich zakaz ma jak
                                                najbardziej racjonalne podstawy wynikające z obawy o zdrowie ewentualnych potomków.
                                                Natomiast co do poligamii - jeżeli wszystkie zainteresowane strony wyrażają
                                                zgodę to czemu nie? Ale - jak już pisałam - problem jest zupełnie marginalny.
                                                • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 09.04.06, 02:14
                                                  > No więc załóżmy, że wprowadzone zostaje prawo nakazujące zawierać małżeństwo
                                                  > wyłącznie z osobami o tym samym kolorze oczu.

                                                  1. Nikt nie chce nakazywać (zmuszać) gejów do żeniaczki z płcią przeciwną. Mogą
                                                  żyć w swoich związkach, nikt im tego nie broni.
                                                  2. Prawo takie byłoby równe dla wszystkich, co nie zmieniałoby faktu, że byłoby
                                                  głupie głupie. Natomiast nie można tego samego powiedzieć o prawie małżeńskim -
                                                  instytucja małżeńska, wg wielu, powinna spełniać funkcje prokreacyjne (i nie
                                                  twierdzę, że się z tym zgadzam).

                                                  > Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie to nie związki homo, ale homoseksualizm sam w
                                                  > sobie jest wyborem. A tak to nie wygląda.

                                                  Nie wiem jak z homoseksualizmem, ale przyjmuję, że orientacji się nie wybiera.
                                                  Natomiast każdy związek to wybór.

                                                  > Rozumiesz co to porównanie? Tu i tu mamy do czynienia z dyskryminacją, która
                                                  > wynika poniekąd z naszego wyboru. Wyboru bardzo ograniczonego, bo ambicja
                                                  > ciągnie kobietę do pracy, a seksualność geja do związku.

                                                  Ech, jakby Ci to jednoznacznie pokazać... Mamy kobietę i geja. Oboje mogą:
                                                  a) pozostać w domu i uniknąć dyskryminacji
                                                  b) pójść do pracy i narazić się na tą dyskryminację.

                                                  W przypadku punktu a) rzeczywiście sytuacja geja i kobiety jest taka sama. Ale w
                                                  przypadku b) jest inna, bo kobieta będzie dyskryminowana natomiast gej może
                                                  uniknąć dyskryminacji, ukrywając swoje preferencje. Kobieta swojej kobiecości
                                                  nie może ukryć.

                                                  > Nie słyszałam, by ktoś umarł z powodu niemożności wygłaszania swoich poglądów,
                                                  > wychodzenia z domu o dowolnej godzinie, wyznawania wybranej religii czy złamani
                                                  > a
                                                  > tajemnicy korespondencji, wszystko to jest przez nas kontrolowane. Czy w takim
                                                  > razie te wolności obywatelskie są nieważne i można do woli je ograniczać pewnym
                                                  > grupom obywateli?

                                                  Mówimy o dyskryminacji, a nie o tym co powinno a co nie powinno być dozwolone. A
                                                  dyskryminacja to jest gorsze traktowanie ze względu na jakąś cechę która jest
                                                  niezależna od nas.

                                                  > > Gej może poślubić kobietę, a heteryk nie może poślubić faceta, więc w czy
                                                  > m
                                                  > > problem? Mówimy o równości względem prawa.
                                                  >
                                                  > To tak, jakby wprowadzić prawo pozwalające na golenie włosów wyłącznie na
                                                  > nogach, a na twarzy nie i twierdzić, że prawo to jest równe dla kobiet i mężczy
                                                  > zn.

                                                  Bo jest równe. Dlaczego którakolwiek z płci miałaby poczuć się dyskryminowana?
                                                  Niby dlaczego nie wymaga się od facetów, by golili nogi?

                                                  > No tak, naturalne środowisko sierocińca jest o wiele bardziej sprawiedliwym
                                                  > traktowaniem :).

                                                  A kto ma decydować, co jest a co nie jest dobre dla dziecka? Zauważ, że ja nie
                                                  używam argumentu "bo w sierocińcu będzie mieć dzieciak lepiej", bo tego nie
                                                  wiem. Wiem natomiast to, że nie należy zmuszać człowieka do dorastania w
                                                  środowisku, w którym nigdy by się nie zrodził.

                                                  > Nie ma też dowodów na to, że wpływa.

                                                  Ale to zwolennicy zmian muszą udowodnić, dlaczego należy zmienić status quo.

                                                  > Pozatem znowu opierasz się na założeniu, że homoseksualizm jest złem. Inaczej
                                                  > jakim argumentem przeciwko adopcji przez homoseksualistów jest to, że takie
                                                  > środowisko może wychować kolejnego geja?

                                                  Homoseksualizm nie jest złem. Natomiast chyba nie chciałabyś, by na Tobie
                                                  eksperymentowano bez Twojej wiedzy i zgody?

                                                  > > Ale dziecko dostanie zastępczą matkę i zastępczego ojca, więc w czym prob
                                                  > lem.
                                                  >
                                                  > W tym, że w przypadku pary bezpłodnej argument "bo nie mogą mieć dzieci
                                                  > naturalnie" jest dla Ciebie nieważny, a w przypadku pary homo przesądza sprawę.

                                                  Nie. Twierdzę, że naturalnym otoczeniem dziecka jest kobieta i (często)
                                                  mężczyzna. Para "bezpłodna" jest w stanie dziecku takie otoczenie zapewnic, para
                                                  homo nie.

                                                  > > A tym naturalnym otoczeniem jest matka oraz zazwyczaj ojciec.
                                                  >
                                                  > Nie wiem skąd owo przeświadczenie, że matka jest ważniejsza, ale niech będzie.

                                                  Po pierwsze, matki więcej poświęcają dla dziecka i dlatego potem je zazwyczaj
                                                  bardziej kochają.
                                                  Po drugie, obecnie dwie lesbijki czy samotna kobieta mogą skorzystać ze
                                                  sztucznego zapłodnienia i mieć dzieci, więc naturalność ojca jest mocno zagrożona.

                                                  > To jak są dwie lesbijki to są dwie matki, to chyba jeszcze lepiej, nie? :)

                                                  Przecież wiesz, że hetero mężczyźni nie mają nic przeciw lesbijkom:)

                                                  > Nikim? Partnerka matki, mieszkająca w tym samym mieszkaniu, sypiająca w łóżku z
                                                  > mamą, pomagająca w wychowywaniu dziecka, wspólnie z mamą prowadząca dom i na
                                                  > niego zarabiająca, odbierająca dziecko ze szkoły i pomagająca mu w lekcjach
                                                  > będzie dla niego NIKIM? A jakby to był facet to już były tatą? A jaka to
                                                  > przepraszam różnica?

                                                  1. Pisałem "nikim" w sensie prawnym.
                                                  2. Musisz udowodnić, że taka osoba ma prawo wychowywać dziecko. Uwaga - to
                                                  nieprawda, że uważam, że płeć przeciwna partnera wystarczy.

                                                  > A jakby ten partner był przeciwnej płci to nagle te prawa mu się należą, tak?
                                                  > Bez względu na to jak się zachowuje, jak dba o dziecko, najważniejsze jakiej
                                                  > jest płci? I gdzie tu równouprawnienie?

                                                  Nie. Patrz wyżej. Żadne takie prawa się obcemu partnerowi, obojętnie jakiej
                                                  byłby płci, nie należą.

                                                  > Jeżeli chodzi o (heteroseksualne) związki kazirodcze to ich zakaz ma jak
                                                  > najbardziej racjonalne podstawy wynikające z obawy o zdrowie ewentualnych potom
                                                  > ków.

                                                  Ale pary kazirodcze nie muszą mieć dzieci. Poza tym co z kazirodztwem homo?

                                                  > Natomiast co do poligamii - jeżeli wszystkie zainteresowane strony wyrażają
                                                  > zgodę to czemu nie? Ale - jak już pisałam - problem jest zupełnie marginalny.

                                                  Zgoda.
                                                  • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 09.04.06, 19:46
                                                    > 1. Nikt nie chce nakazywać (zmuszać) gejów do żeniaczki z płcią przeciwną. Mogą
                                                    > żyć w swoich związkach, nikt im tego nie broni.

                                                    Źle się wyraziłam. Nie chodziło mi o prawo "nakazujące związku", a "zabraniające
                                                    związków innych niż", co zresztą jasno wynikało z kontekstu.

                                                    > 2. Prawo takie byłoby równe dla wszystkich, co nie zmieniałoby faktu, że byłoby
                                                    > głupie głupie.

                                                    Obecne prawo także uważam za głupie.

                                                    > Natomiast nie można tego samego powiedzieć o prawie małżeńskim -
                                                    > instytucja małżeńska, wg wielu, powinna spełniać funkcje prokreacyjne (i nie
                                                    > twierdzę, że się z tym zgadzam).

                                                    Jeżeli instytucja małżeństwa ma wyłącznie spełniać funkcje prokreacyjne to
                                                    należy zakazać małżeństwa osobom bezpłodnym (lub nakazać im jak najszybszą
                                                    adopcję) oraz parom które dzieci mieć nie chcą (szczególnie, że to ich wybór :)).

                                                    > Ech, jakby Ci to jednoznacznie pokazać... Mamy kobietę i geja. Oboje mogą:
                                                    > a) pozostać w domu i uniknąć dyskryminacji
                                                    > b) pójść do pracy i narazić się na tą dyskryminację.
                                                    > W przypadku punktu a) rzeczywiście sytuacja geja i kobiety jest taka sama.
                                                    > Ale w przypadku b) jest inna, bo kobieta będzie dyskryminowana
                                                    > natomiast gej może uniknąć dyskryminacji, ukrywając swoje preferencje.
                                                    > Kobieta swojej kobiecości nie może ukryć.

                                                    Ech, jednak nie rozumiesz. Mamy kobiete i geja :). Kobieta jeżeli pójdzie do
                                                    pracy będzie dyskryminowana, bo większość uważa, że miejsce kobiety jest w domu
                                                    przy garach. Gej będzie dyskryminowany, jeżeli zwiąże się z innym mężczyzną, bo
                                                    większość uważa, że to dewiacja. Obydwoje mogą wybrać tak, by uniknąć
                                                    dyskryminacji - kobieta zajmie się domem, gej będzie żyć w celibacie. Pytanie:
                                                    czy to, że dyskryminacji można uniknąć poprzez inny wybór życiowy ją usprawiedliwia?

                                                    > Mówimy o dyskryminacji, a nie o tym co powinno a co nie powinno być dozwolone.
                                                    > A dyskryminacja to jest gorsze traktowanie ze względu na jakąś
                                                    > cechę która jest niezależna od nas.

                                                    Orientacja nie jest zależna od nas. Możesz się upierać, że praktykowanie
                                                    orientacji jest już wyborem, ale to jest wyłącznie usprawiedliwianie własnych
                                                    niechęci. To jak to określasz "ukrywanie swoich preferencji" jest ukrywaniem
                                                    własnego ja.

                                                    > Bo jest równe. Dlaczego którakolwiek z płci miałaby poczuć się dyskryminowana?
                                                    > Niby dlaczego nie wymaga się od facetów, by golili nogi?

                                                    Takie prawo nie uderzałoby w kobiety, bo te z zasady nie golą owłosienia na
                                                    twarzy, natomiast nakazywałoby mężczyznom noszenie bród. Wedle Twojego
                                                    rozumowania byłoby równe dla obu płci, bo przecież kobietom też zakazuje golenia
                                                    brody, a mężczyznom pozwala na golenie nóg, cóż z tego, że większości z nich to
                                                    nie interesuje.

                                                    > A kto ma decydować, co jest a co nie jest dobre dla dziecka? Zauważ, że ja nie
                                                    > używam argumentu "bo w sierocińcu będzie mieć dzieciak lepiej", bo tego nie
                                                    > wiem. Wiem natomiast to, że nie należy zmuszać człowieka do dorastania w
                                                    > środowisku, w którym nigdy by się nie zrodził.

                                                    A dlaczego warunek "środowisko, w który by się zrodził" ma przesądzać sprawę?
                                                    Dzieci rodzą się w środowiskach w których na pewno nie powinny dorastać (i
                                                    czasami tak właśnie trafiają do adopcji), a często nie rodzą się tam, gdzie
                                                    warunki dorastania miałyby świetne (np. rodziny bezpłodne). Często też
                                                    środowisko nagle po narodzeniu dziecka się zmienia na takie, w jakim urodzić by
                                                    się ono nie mogło (odejście jednego z rodziców), a mimo to dziecko w nim
                                                    pozostaje i dorasta.
                                                    Adopcja zwykle opiera się właśnie o umieszczenie dziecka w "środowisku, w którym
                                                    nigdy by się nie zrodził", bo gdyby było inaczej to dziecko by się zrodziło a
                                                    nie adoptowało.
                                                    Dlatego ten argument jakoś totalnie do mnie nie trafia.

                                                    > Ale to zwolennicy zmian muszą udowodnić, dlaczego należy zmienić status quo.

                                                    Ależ skąd. To przeciwnicy tej zmiany muszą udowodnić że może być szkodliwa. A
                                                    póki nie ma dowodów należy kierować się zasadą domniemania niewinności :).

                                                    > Homoseksualizm nie jest złem. Natomiast chyba nie chciałabyś, by na Tobie
                                                    > eksperymentowano bez Twojej wiedzy i zgody?

                                                    Adopcja zawsze jest swoistym eksperymentem na dziecku i nic na to nie poradzisz.
                                                    Nigdy ze stu procentową pewnością nie można określić czy wybrany dom będzie
                                                    maluchowi służył, czy nowych rodziców zadanie nie przerośnie, czy dzieciak
                                                    dogada się z nimi i ewentualnym rodzeństwem, etc etc.
                                                    Równie dobrze można pytać, czy nie jest niesprawiedliwością dla dziecka
                                                    adoptowanie go przez parę zapalonych narciarzy, co zaowocuje eksperymentem "czy
                                                    w takim domu dziecko wyrośnie na alpejczyka".

                                                    > Nie. Twierdzę, że naturalnym otoczeniem dziecka jest kobieta i (często)
                                                    > mężczyzna. Para "bezpłodna" jest w stanie dziecku takie otoczenie zapewnic,
                                                    > para homo nie.

                                                    A ja ponownie powtórze - tysiące dzieci dorastają bez ojca lub matki, czyli w
                                                    otoczeniu wg Ciebie "nienaturalnym".
                                                    Podaj proszę jakieś argumenty za tym, że dziecko koniecznie musi wyrastać pod
                                                    okiem kobiety i (najlepiej) mężczyzny, a nie powtarzaj w kółko "bo to naturalne
                                                    otoczenie".

                                                    > Po pierwsze, matki więcej poświęcają dla dziecka i dlatego potem je zazwyczaj
                                                    > bardziej kochają.

                                                    Uwarunkowany patriarchalną kulturą stereotyp.
                                                    Znam wielu mężczyzn którzy bardzo wiele czasu i uwagi poświęcają swoim dzieciom
                                                    i kochają je tak mocno jak to tylko możliwe.

                                                    > Po drugie, obecnie dwie lesbijki czy samotna kobieta mogą skorzystać ze
                                                    > sztucznego zapłodnienia i mieć dzieci, więc naturalność ojca jest mocno zagrożo
                                                    > na.

                                                    Para gejów może zapłacić jakiejś kobiecie za urodzenie dziecka ze spermy jednego
                                                    z nich. Będzie to tak samo "ich" dziecko jak dziecko lesbijek z których jedna
                                                    urodziła dziecko ze spermy anonimowego dawcy.

                                                    > Przecież wiesz, że hetero mężczyźni nie mają nic przeciw lesbijkom:)

                                                    I gdzie w tym logika czy sprawiedliwość?
                                                    Zresztą jeżeli już szukać w tym logiki to potwierdza to po prostu tezę, że
                                                    homofobia wynika ze skrywanego homoseksualizmu.

                                                    > Nie. Patrz wyżej. Żadne takie prawa się obcemu partnerowi, obojętnie jakiej
                                                    > byłby płci, nie należą.

                                                    Osoba A pobiera się, z tego związku rodzi się dziecko, niestety współmałżonek
                                                    umiera. Po kilku latach samotnego wychowywania dziecka A spotyka B, zakochuje
                                                    się z wzajemnością, zamieszkują razem. B okazuje się wspaniałym współopiekunem
                                                    dziecka - troszczy się o nie i kocha jak własne, opiekując się nim, pomagając mu
                                                    i bawiąc się z nim. Dziecko odwdzięcza się B wielką miłoscią i szacunkiem.
                                                    Ogólnie sytuacja idealna. Po paru latach B postanawia wystąpić o przyznanie praw
                                                    opieki nad dzieckiem, by nie być wciąz dla niego "nikim" w świetle prawa.
                                                    Czy osoba B powinna je dostać, gdy:
                                                    a) A jest mężczyzną, B jest kobietą,
                                                    b) A jest kobietą, B jest mężczyzną,
                                                    c) A jest kobietą, B jest kobietą,
                                                    d) A jest mężczyzną, B jest mężczyzną.

                                                    > Ale pary kazirodcze nie muszą mieć dzieci. Poza tym co z kazirodztwem homo?

                                                    Ciężko byłoby przyznać prawa parom kazirodczym _pod warunkiem_ że dzieci mieć
                                                    nie będą. A przyznanie takich praw kazirodczym wyłącznie prawom homo byłoby
                                                    swoistą dyskryminacją. Z drugiej strony do spłodzenia dziecka przyzwolenie
                                                    prawne nie jest potrzebne, więc problemu to i tak nie rozwiązuje.
                                                    W każdym bądź razie za zakazem kazirodztwa choć w pewnym zakresie stoją jakieś
                                                    racjonalne przesłanki, których nie ma w przypadku zakazu małżeństw homo. I
                                                    wreszcie - nie ma społecznego zapotrzebowania. Gdy będzie wtedy będzie można
                                                    podjąć dyskusje na ten temat.
                                                  • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 10.04.06, 01:40
                                                    > Jeżeli instytucja małżeństwa ma wyłącznie spełniać funkcje prokreacyjne to
                                                    > należy zakazać małżeństwa osobom bezpłodnym (lub nakazać im jak najszybszą
                                                    > adopcję) oraz parom które dzieci mieć nie chcą (szczególnie, że to ich wybór :)

                                                    To nie mój pogląd, jak już zaznaczyłem.

                                                    > Ech, jednak nie rozumiesz. Mamy kobiete i geja :). Kobieta jeżeli pójdzie do
                                                    > pracy będzie dyskryminowana, bo większość uważa, że miejsce kobiety jest w domu
                                                    > przy garach. Gej będzie dyskryminowany, jeżeli zwiąże się z innym mężczyzną, bo
                                                    > większość uważa, że to dewiacja. Obydwoje mogą wybrać tak, by uniknąć
                                                    > dyskryminacji - kobieta zajmie się domem, gej będzie żyć w celibacie.

                                                    Kobieta jeśli nie będzie pracować umrze z głodu, bo musi się z czegoś
                                                    utrzymywać. Więc praca nie jest wyborem, przynajmniej zdecydowana większość par
                                                    nie może sobie pozwolić na to, by kobieta była wyłącznie przy garach.
                                                    Po drugie, kobieta będzie dyskryminowana z racji płci (brak wyboru). Gej będzie
                                                    dyskryminowany za związek (wybór).

                                                    > Orientacja nie jest zależna od nas. Możesz się upierać, że praktykowanie
                                                    > orientacji jest już wyborem, ale to jest wyłącznie usprawiedliwianie własnych
                                                    > niechęci.

                                                    Nie, to jest stwierdzenie faktu. A jeśli pedofilia by się okazała orientacją
                                                    (juz pisałem, że w większości przypadków jest niewyleczalna) to co? Pedofil ma
                                                    praktykować swoją orientację? Co z tego, że krzydzi innych, skoro nie ma żadnego
                                                    wyboru? Ma wybór, tak samo jak homo czy heteroseksualista.

                                                    > Takie prawo nie uderzałoby w kobiety, bo te z zasady nie golą owłosienia na
                                                    > twarzy, natomiast nakazywałoby mężczyznom noszenie bród. Wedle Twojego
                                                    > rozumowania byłoby równe dla obu płci,

                                                    Byłoby. Można krytykować takie prawo, bo jest idiotyczne, ale nie dlatego, że
                                                    dyskryminuje kogokolwiek.

                                                    > A dlaczego warunek "środowisko, w który by się zrodził" ma przesądzać sprawę?

                                                    Dlaczego? Bo gdy pożyczasz komuś książkę, a ta osoba ją gubi/niszczy, to
                                                    liczysz, że ona Ci ją odkupi, a nie kupi czekoladki czy da bilet do kina. A
                                                    nawet jeśli zechcesz innej rekompensaty, to przynajmniej uzgodnicie to między
                                                    sobą będąc zdolnymi do porozumienia się. Dziecko w sierocińcu jest niezdolne by
                                                    zgodzić się na bycie adoptowanym przez parę homo.

                                                    > Adopcja zwykle opiera się właśnie o umieszczenie dziecka w "środowisku, w który
                                                    > m
                                                    > nigdy by się nie zrodził", bo gdyby było inaczej to dziecko by się zrodziło a
                                                    > nie adoptowało.

                                                    Adopcja polega na zastępstwie biologicznych rodziców. Zastępstwie w dosłownym
                                                    tego słowa znaczeniu. Czyli w środowisku naturalnym dla dziecka. A naturalnym
                                                    otoczeniem dziecka jest matka (zawsze) i ojciec (często).

                                                    > Ależ skąd. To przeciwnicy tej zmiany muszą udowodnić że może być szkodliwa. A
                                                    > póki nie ma dowodów należy kierować się zasadą domniemania niewinności :).

                                                    Hi hi hi:)
                                                    Przeciwnicy zmiany to zwolennicy statusu quo. Zwolennicy zmiany to jego
                                                    przeciwnicy, zatem ciężar dowodu spoczywa na nich.

                                                    > Równie dobrze można pytać, czy nie jest niesprawiedliwością dla dziecka
                                                    > adoptowanie go przez parę zapalonych narciarzy, co zaowocuje eksperymentem "czy
                                                    > w takim domu dziecko wyrośnie na alpejczyka".

                                                    Ale wtedy należałoby też zakazać płodnym parom narciarzy posiadania dzieci. Tak
                                                    samo jak koszykarzom, piłkarzom, tenisistom, łyzwiażom itp. Wszyscy mogą mieć
                                                    własne dzieci. Rozumiesz o co chodzi?

                                                    > A ja ponownie powtórze - tysiące dzieci dorastają bez ojca lub matki, czyli w
                                                    > otoczeniu wg Ciebie "nienaturalnym".

                                                    Ale nie z powodu decyzji państwa.

                                                    > Podaj proszę jakieś argumenty za tym, że dziecko koniecznie musi wyrastać pod
                                                    > okiem kobiety i (najlepiej) mężczyzny, a nie powtarzaj w kółko "bo to naturalne
                                                    > otoczenie".

                                                    Bo to jest sprawiedliwe z punktu widzenia adoptowanego dziecka.

                                                    > > Po pierwsze, matki więcej poświęcają dla dziecka i dlatego potem je zazwy
                                                    > czaj
                                                    > > bardziej kochają.
                                                    >
                                                    > Uwarunkowany patriarchalną kulturą stereotyp.

                                                    Widzę, że koleżanka jest feministką, zapraszam na forum feminizm:)

                                                    > Znam wielu mężczyzn którzy bardzo wiele czasu i uwagi poświęcają swoim dzieciom
                                                    > i kochają je tak mocno jak to tylko możliwe.

                                                    Nie twierdzę, że mężczyzna nie kocha, tylko że kobieta zazwyczaj kocha bardziej.
                                                    Bo kobieta poświęca dla dziecka dużo więcej - figurę, pracę, zdrowie, często
                                                    ryzykuje życiem osobistym oraz pozycją materialną, znosi ból rodzenia. Więc
                                                    dziecko jest dla niej większym skarbem.

                                                    > Para gejów może zapłacić jakiejś kobiecie za urodzenie dziecka ze spermy jedneg
                                                    > o
                                                    > z nich. Będzie to tak samo "ich" dziecko jak dziecko lesbijek z których jedna
                                                    > urodziła dziecko ze spermy anonimowego dawcy.

                                                    To się nazywa handel człowiekiem. Za coś takiego obaj panowie oraz ich koleżanka
                                                    powinni iść pod stryczek. Szokujce, że coś takiego w ogóle poruszasz.

                                                    > > Przecież wiesz, że hetero mężczyźni nie mają nic przeciw lesbijkom:)
                                                    >
                                                    > I gdzie w tym logika czy sprawiedliwość?

                                                    Od kiedy subiektywizm jest logiczny czy sprawiedliwy?

                                                    > Zresztą jeżeli już szukać w tym logiki to potwierdza to po prostu tezę, że
                                                    > homofobia wynika ze skrywanego homoseksualizmu.

                                                    Jasne. Ponieważ homofobów w Polsce jest co najmniej z 5 razy tyle co np. w
                                                    Holandii, znaczy, że skrywanych homoseksualistów, czyli osób o orientacji
                                                    homoseksualnej również jest 5 razy więcej w Polsce niż w Holandii:) Aha, to
                                                    również oznacza, że homofilia wynika ze skrywanego heteroseksualizmu - każdy
                                                    działacz gejowski to heteryk:)

                                                    > Osoba A pobiera się, z tego związku rodzi się dziecko, niestety współmałżonek
                                                    > umiera. Po kilku latach samotnego wychowywania dziecka A spotyka B, zakochuje
                                                    > się z wzajemnością, zamieszkują razem. B okazuje się wspaniałym współopiekunem
                                                    > dziecka - troszczy się o nie i kocha jak własne, opiekując się nim, pomagając m
                                                    > u
                                                    > i bawiąc się z nim. Dziecko odwdzięcza się B wielką miłoscią i szacunkiem.
                                                    > Ogólnie sytuacja idealna. Po paru latach B postanawia wystąpić o przyznanie pra
                                                    > w
                                                    > opieki nad dzieckiem, by nie być wciąz dla niego "nikim" w świetle prawa.
                                                    > Czy osoba B powinna je dostać, gdy:
                                                    > a) A jest mężczyzną, B jest kobietą,
                                                    > b) A jest kobietą, B jest mężczyzną,
                                                    > c) A jest kobietą, B jest kobietą,
                                                    > d) A jest mężczyzną, B jest mężczyzną.

                                                    A kto w ogóle dał takiej osobie prawo do przebywania z dzieckiem, od tego zacznijmy.
                                                  • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 10.04.06, 20:18
                                                    > To nie mój pogląd, jak już zaznaczyłem.

                                                    W takim razie czy uznajesz prawo homoseksualistów do małżeństwa?

                                                    > Kobieta jeśli nie będzie pracować umrze z głodu, bo musi się z czegoś
                                                    > utrzymywać. Więc praca nie jest wyborem, przynajmniej zdecydowana większość par
                                                    > nie może sobie pozwolić na to, by kobieta była wyłącznie przy garach.
                                                    > Po drugie, kobieta będzie dyskryminowana z racji płci (brak wyboru). Gej będzie
                                                    > dyskryminowany za związek (wybór).

                                                    Czepiasz się tylko po to by się czepiać? Chodzi o PORÓWNANIE a nie (nomen omen)
                                                    homomorfizm w którym wszystko idealnie się przełoży. Ale niech będzie - kobieta
                                                    ma wybór podjąć pracę w "babskim" zawodzie (np. nauczycielka), który jej nie
                                                    odpowiada, ale nie będzie w nim dyskryminowana, albo w zawodzie swych marzeń
                                                    (np. informatyk), w którym na dyskryminację będzie skazana. Lepiej?

                                                    > Nie, to jest stwierdzenie faktu. A jeśli pedofilia by się okazała orientacją
                                                    > (juz pisałem, że w większości przypadków jest niewyleczalna) to co? Pedofil ma
                                                    > praktykować swoją orientację? Co z tego, że krzydzi innych, skoro nie ma żadneg
                                                    > o wyboru? Ma wybór, tak samo jak homo czy heteroseksualista.

                                                    Pedofilia bywa określana odrębną orientacją, jakkolwiek z oczywistych względów
                                                    nie używa się tego określenia zbyt często. To zresztą wyłącznie kwestia
                                                    nazewnictwa. Podstawowym elementem tutaj jest krzywda innej osoby, która odsuwa
                                                    w cień wszelakie rozważania na temat wyboru. Dramat pedofilii zmagających się ze
                                                    swoją chorobą (bo i tacy bywają) to zupełnie inna kwestia.

                                                    > Dlaczego? Bo gdy pożyczasz komuś książkę, a ta osoba ją gubi/niszczy, to
                                                    > liczysz, że ona Ci ją odkupi, a nie kupi czekoladki czy da bilet do kina. A
                                                    > nawet jeśli zechcesz innej rekompensaty, to przynajmniej uzgodnicie to między
                                                    > sobą będąc zdolnymi do porozumienia się.

                                                    Podążając tym samym tokiem myślenia adoptować dziecko powinni wyłącznie ludzie o
                                                    tym samym kolorze oczu i włosów, tych samych zainteresowaniach, statusie
                                                    majątkowym, zawodzie i adresie zamieszkania jak rodzicie biologiczni, tak?
                                                    Ja wciąż pytam - dlaczego według Ciebie płeć w stworzeniu domu dla dziecka ma
                                                    tak determinujące znaczenie, że powyższe uznasz za absurd, a kwestii płci
                                                    rodziców nie.

                                                    > Dziecko w sierocińcu jest niezdolne by
                                                    > zgodzić się na bycie adoptowanym przez parę homo.

                                                    Ani na parę hetero, ani na parę katolików, szachistów czy cyklistów. I cóż z tego?

                                                    > Adopcja polega na zastępstwie biologicznych rodziców. Zastępstwie w dosłownym
                                                    > tego słowa znaczeniu. Czyli w środowisku naturalnym dla dziecka. A naturalnym
                                                    > otoczeniem dziecka jest matka (zawsze) i ojciec (często).

                                                    Ponownie - dlaczego "dosłowne tego słowa znaczenie" determinuje płeć, a nie
                                                    zdolności reprodukcyjne, narodowość, wyznanie, hierarchia wartości, status
                                                    majątkowy i szereg innych niezwykle ważnych w wychowaniu czynników.

                                                    > Przeciwnicy zmiany to zwolennicy statusu quo. Zwolennicy zmiany to jego
                                                    > przeciwnicy, zatem ciężar dowodu spoczywa na nich.

                                                    Zwolennicy zmiany status quo podają argumenty - bo to dyskryminacja, bo to
                                                    szansa dla wielu dzieci, jak i wielu par, bo status quo nie pasuje do
                                                    współczesnych czasów. To przeciwnicy wysuwają argument o "złym wpływie
                                                    środowiska" więc to na nich spoczywa obowiązek dowodu. Zwolennikom wystarcza
                                                    argument "nic nie wskazuje na to, że to prowadzi do złego".

                                                    > > Podaj proszę jakieś argumenty za tym, że dziecko koniecznie
                                                    > > musi wyrastać pod okiem kobiety i (najlepiej) mężczyzny,
                                                    > > a nie powtarzaj w kółko "bo to naturalne otoczenie".
                                                    >
                                                    > Bo to jest sprawiedliwe z punktu widzenia adoptowanego dziecka.

                                                    To kolejny argument z cyklu "tak bo tak".
                                                    Pozwól, że przedstawię mój punkt widzenia na tą sprawę:
                                                    W przypadku ludów pierwotnych wychowanie w "naturalnym" środowisku kobieta i
                                                    mężczyzna miało uzasadnienie - kobieta siedziała w jaskini/szałasie i zajmowała
                                                    się dziećmi, mężczyzna polował bądź bronił wioski. Dziecko pewnie ogólnie bardzo
                                                    mało go widywało i jego płeć (poza samym faktem możliwości zapłodnienia) miała
                                                    znaczenie głównie dlatego, że mężczyzna fizycznie silniejszy od kobiety był w
                                                    stanie lepiej zadbać o pożywienie i zanieść je do legowiska.
                                                    Świat się zmienił, nie trzeba już targać własnoręcznie upolowanego mięsa do
                                                    jaskini, pożywienie dla dziecka może równie dobrze zdobywać nieustępująca
                                                    intelektualnie mężczyźnie kobieta. Cóż więc stoi na przeszkodzie, by jedna
                                                    kobieta siedziała w jaskini z dzieckiem, a druga zdobywała pożywienie?
                                                    Zmieniło się też społeczeństwo. Kobiety coraz chętniej wychodzą z jaskini na
                                                    polowanie, coraz mniej odpowiada im ograniczenie do domu i dzieci. Z drugiej
                                                    strony dochodzi do swoistego "wyzwolenia" mężczyzn, którym coraz łatwiej
                                                    przychodzi przyznawanie się do próżności (te solaria, kosmetyczki :)),
                                                    wrażliwości i emocji. Mężczyzna płaczący ze szczęścia po narodzeniu dziecka to
                                                    dziś nie mięczak, lecz odpowiedzialny i wrażliwy ojciec.
                                                    Stąd "naturalne środowisko kobiety i mężczyzny" coraz bardziej traci na
                                                    znaczeniu, bo takie samo środowisko, zarówno pod względem dobrobytu jak i
                                                    warstwy emocjonalnej są w stanie stworzyć dwie kobiety lub dwóch mężczyzn.

                                                    > Bo kobieta poświęca dla dziecka dużo więcej - figurę, pracę, zdrowie, często
                                                    > ryzykuje życiem osobistym oraz pozycją materialną, znosi ból rodzenia. Więc
                                                    > dziecko jest dla niej większym skarbem.

                                                    Znam wielu ojców, których oburzyłoby takie twierdzenie. Dla nich dziecko również
                                                    jest największym skarbem i choć nie odczuwają fizycznie bólu rodzenia to
                                                    poświęcają wszystko co mogą dla własnego dziecka.

                                                    > To się nazywa handel człowiekiem. Za coś takiego obaj panowie oraz
                                                    > ich koleżanka powinni iść pod stryczek.
                                                    > Szokujce, że coś takiego w ogóle poruszasz.

                                                    To Ty wysunąłeś argument o sztucznym zapłodnieniu lesbijki. Nie widzę nic
                                                    bardziej szokującego w wersji męskiej :). Czy jeżeli bezpłodna para hetero
                                                    posiłkuje się "zastępczą matką" to jest to również "handel człowiekiem"?
                                                    Załóżmy, że za x lat będzie możliwe stworzenie sztucznej macicy, z której (z
                                                    "naturalnej" spermy i jajeczka) urodzi się człowiek. To niewątpliwie rozwiąże
                                                    problemy wielu par hetero mających problemy z donoszeniem ciąży. Czy użycie
                                                    takiego sposobu przez parę homo (z jajeczka anonimowej dawczyni) będzie bardziej
                                                    szokujące?

                                                    > Jasne. Ponieważ homofobów w Polsce jest co najmniej z 5 razy tyle co np. w
                                                    > Holandii, znaczy, że skrywanych homoseksualistów, czyli osób o orientacji
                                                    > homoseksualnej również jest 5 razy więcej w Polsce niż w Holandii:)

                                                    Twoje obliczenia biorą w łeb, bo orientacja nie jest tak jednoznacznie
                                                    spolaryzowana. Większość jest mniej lub bardziej biseksualna i z niej właśnie
                                                    rekrutują się homofobowie, którzy pod dominującą i praktykowaną
                                                    heteroseksualnością odkrywają w sobie pierwiastek homoseksualny i pełni strachu
                                                    i obrzydzenia popadają w homofobię by oszukać samych siebie. :)
                                                    (Powyższe półżartem, bo bynajmniej nie uważam, że homofobia ma wyłącznie takie
                                                    podstawy, jakkolwiek niewątpliwie i tacy się zdarzają.)

                                                    > Aha, to również oznacza, że homofilia wynika ze skrywanego
                                                    > heteroseksualizmu - każdy działacz gejowski to heteryk:)

                                                    Nie widzę tutaj takiego logicznego przełożenia, możesz objaśnić swój tok
                                                    rozumowania? :)

                                                    > A kto w ogóle dał takiej osobie prawo do przebywania z dzieckiem, od tego zaczn
                                                    > ijmy.

                                                    "Takiej" to znaczy jakiej, bo nie pojmuję o co Ci chodzi.
                                                  • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 11.04.06, 00:07
                                                    > W takim razie czy uznajesz prawo homoseksualistów do małżeństwa?

                                                    W sumie nie przeszkadzałoby mi to, pod warunkiem, że dopuści się wszystkie
                                                    kombinacje, trójkąy itp. Skoro między dorosłymi wszystko wolno, to nie widze
                                                    powodów, by wyróżniać tylko paryn homo i hetero.

                                                    Ale niech będzie - kobieta
                                                    > ma wybór podjąć pracę w "babskim" zawodzie (np. nauczycielka), który jej nie
                                                    > odpowiada, ale nie będzie w nim dyskryminowana, albo w zawodzie swych marzeń
                                                    > (np. informatyk), w którym na dyskryminację będzie skazana. Lepiej?

                                                    Nie lepiej. Gej może pracować i jako nauczyciel, i jako informatyk, i nic złego
                                                    mu się nie stanie. Ciągle nie przyjmujesz do wiadomości, że czym innym jest
                                                    dyskryminacja ze względu na płeć (brak wyboru) a czym innym "dyskryminacja" ze
                                                    względu na zachowanie, w tym seksualne (wybór). Tak samo zresztą nie ma czegoś
                                                    takiego jak dyskryminacja ze względu na wiarę - nikt nie musi się z tym
                                                    publicznie obnosić, jeśli ktoś zakłada np. krzyż, to jego wybór.

                                                    Podążając tym samym tokiem myślenia adoptować dziecko powinni wyłącznie ludzie
                                                    > o
                                                    > tym samym kolorze oczu i włosów, tych samych zainteresowaniach, statusie
                                                    > majątkowym, zawodzie i adresie zamieszkania jak rodzicie biologiczni, tak?
                                                    ...
                                                    > Ponownie - dlaczego "dosłowne tego słowa znaczenie" determinuje płeć, a nie
                                                    > zdolności reprodukcyjne, narodowość, wyznanie, hierarchia wartości, status
                                                    > majątkowy i szereg innych niezwykle ważnych w wychowaniu czynników.

                                                    Ech. A nie przyszło Ci do głowy, że np. Francuz i Francuzka, koszykarz i
                                                    koszykarka, katolik i katoliczka, komunista i komunistka (dalej nie ma sensu
                                                    wymieniać) mogą mieć własne potomstwo? A skoro mogą mieć własne potomstwo, to
                                                    znaczy, że Ty, ja czy ktokolwiek inny mógłby się w takim związku urodzić. Zatem
                                                    takie rzeczy jak zainteresowania, narodowość, kolor oczu itp. nie mogą
                                                    decydować, bo w takim razie zakaz wychowywania dzieci powinni mieć wszyscy.
                                                    Co do bezpłodnych, juz pisałem, że adopcja polega na zastępowaniu biologicznych
                                                    rodziców. W tym momencie bezpłodność jest bez znaczenia, bo dziecko będzie mieć
                                                    zastępczą matkę i zastępczego ojca. Para homo biologicznych rodziców nie może
                                                    zastąpić, tak samo jak nowa para spodni nie zastąpi podartej koszuli.

                                                    > > Dziecko w sierocińcu jest niezdolne by
                                                    > > zgodzić się na bycie adoptowanym przez parę homo.
                                                    >
                                                    > Ani na parę hetero, ani na parę katolików, szachistów czy cyklistów. I cóż z te
                                                    > go?

                                                    To, że to bez znaczenia. Jeśli chcesz zakazać adopcji katolikom, musisz zakazać
                                                    też adopcji wszystkim innym wierzącym.

                                                    > Zwolennicy zmiany status quo podają argumenty - bo to dyskryminacja,

                                                    Jaka dyskryminacja? Czy para hetero może adoptować dziecko z homoseksualnego
                                                    związku? Nie mówiąc już o tym, że gej może adoptować dziecko, o ile wpierw
                                                    poślubi kobietę. A nawet mieć z nią własne dziecko.

                                                    bo to
                                                    > szansa dla wielu dzieci,

                                                    Szansa na co? Na stanie się pośmiewiskiem w szkole?

                                                    jak i wielu par, bo status quo nie pasuje do
                                                    > współczesnych czasów.

                                                    Argument nie do pobicia:)

                                                    To przeciwnicy wysuwają argument o "złym wpływie
                                                    > środowiska" więc to na nich spoczywa obowiązek dowodu.

                                                    Nie, bo zwolennicy nie udowodnili, że tego złego wpływu nie ma. Czyli że jest
                                                    możliwy.

                                                    Zwolennikom wystarcza
                                                    > argument "nic nie wskazuje na to, że to prowadzi do złego".

                                                    Zło? A co to takiego?

                                                    > > Bo to jest sprawiedliwe z punktu widzenia adoptowanego dziecka.
                                                    >
                                                    > To kolejny argument z cyklu "tak bo tak".

                                                    Po prostu wyjaśniłem to wcześniej, nie chciałem drugi raz pisać tego samego.

                                                    ...
                                                    > Stąd "naturalne środowisko kobiety i mężczyzny" coraz bardziej traci na
                                                    > znaczeniu, bo takie samo środowisko, zarówno pod względem dobrobytu jak i
                                                    > warstwy emocjonalnej są w stanie stworzyć dwie kobiety lub dwóch mężczyzn.

                                                    O czym Ty piszesz? Naturalne środowisko kobiety i mężczyzny to po prostu kobieta
                                                    i mężczyzna, a nie społeczne wyobrażenie kobiety i mężczyzny. Mama może być
                                                    ogoloną na łyso napakowaną bokserką a tata tranwestytą i projektantem mody - nie
                                                    zmienia to faktu, że nadal to będzie naturalna dla dziecka para. Choć Lucyferze
                                                    broń przed takim ojcem:)

                                                    > Znam wielu ojców, których oburzyłoby takie twierdzenie. Dla nich dziecko równie
                                                    > ż
                                                    > jest największym skarbem i choć nie odczuwają fizycznie bólu rodzenia to
                                                    > poświęcają wszystko co mogą dla własnego dziecka.

                                                    Mnie nie obchodzi oburzenie tych ojców. Faktem jest, że mężczyzna jest tylko
                                                    "dajką" jeśli chodzi o jego rolę w daniu dziecku życia. Nie traci niczego z
                                                    wyglądu, dalej może pracować, ma czas na kumpli, może grać w piłkę - innymi
                                                    słowami, nie poświęca niczego dla dziecka. To trochę jak z chlebem - dla biedaka
                                                    i bogacza smakuje inaczej.

                                                    > To Ty wysunąłeś argument o sztucznym zapłodnieniu lesbijki. Nie widzę nic
                                                    > bardziej szokującego w wersji męskiej :)

                                                    Nie ma dla Ciebie różnicy, że w jednym przypadku dostarcza się nasienia a w
                                                    drugim przypadku kupuje człowieka?

                                                    Czy jeżeli bezpłodna para hetero
                                                    > posiłkuje się "zastępczą matką" to jest to również "handel człowiekiem"?

                                                    Ekhem, jeśli zamawiasz u kogoś pizzę a ta osoba za Twoje pieniądze Ci ją robi i
                                                    dostarcza, to nie jest wg Ciebie wymiana?

                                                    > Załóżmy, że za x lat będzie możliwe stworzenie sztucznej macicy, z której (z
                                                    > "naturalnej" spermy i jajeczka) urodzi się człowiek. To niewątpliwie rozwiąże
                                                    > problemy wielu par hetero mających problemy z donoszeniem ciąży. Czy użycie
                                                    > takiego sposobu przez parę homo (z jajeczka anonimowej dawczyni) będzie bardzie
                                                    > j
                                                    > szokujące?

                                                    Hehehe, jak dożyjemy tych czasów to z przyjemnością pogadam o tym z Tobą:)

                                                    > Twoje obliczenia biorą w łeb, bo orientacja nie jest tak jednoznacznie
                                                    > spolaryzowana. Większość jest mniej lub bardziej biseksualna i z niej właśnie
                                                    > rekrutują się homofobowie, którzy pod dominującą i praktykowaną
                                                    > heteroseksualnością odkrywają w sobie pierwiastek homoseksualny i pełni strachu
                                                    > i obrzydzenia popadają w homofobię by oszukać samych siebie. :)

                                                    To ja poproszę jakieś dowody na to, że większość z nas jest biseksualna.

                                                    > (Powyższe półżartem, bo bynajmniej nie uważam, że homofobia ma wyłącznie takie
                                                    > podstawy, jakkolwiek niewątpliwie i tacy się zdarzają.)

                                                    A to że się i tacy zdarzają, to prawda. Np. Hitler:)

                                                    > > Aha, to również oznacza, że homofilia wynika ze skrywanego
                                                    > > heteroseksualizmu - każdy działacz gejowski to heteryk:)
                                                    >
                                                    > Nie widzę tutaj takiego logicznego przełożenia, możesz objaśnić swój tok
                                                    > rozumowania? :)

                                                    No bo przecież skoro homofobia wynika z ukrytego homoseksualizmu, to homofilia
                                                    (czyli uwielbienie dla homoseksualizmu) wynika z ukrytego heteroseksualizmu.
                                                    Nie? :) Albo anty-homofobia wynika z ukrytej homofobii:)

                                                    > > A kto w ogóle dał takiej osobie prawo do przebywania z dzieckiem, od tego
                                                    > zaczn
                                                    > > ijmy.
                                                    >
                                                    > "Takiej" to znaczy jakiej, bo nie pojmuję o co Ci chodzi.

                                                    Partnerowi/partnerce biologicznego rodzica dziecka.
                                                  • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 11.04.06, 03:49
                                                    > W sumie nie przeszkadzałoby mi to, pod warunkiem, że dopuści się wszystkie
                                                    > kombinacje, trójkąy itp. Skoro między dorosłymi wszystko wolno, to nie widze
                                                    > powodów, by wyróżniać tylko paryn homo i hetero.

                                                    Zgodziliśmy się już, że na związki 'poli' nie ma w zasadzie społecznego
                                                    zapotrzebowania, więc ich legalizacja jest w zasadzie sprawą nieważną.

                                                    > Nie lepiej. Gej może pracować i jako nauczyciel, i jako informatyk, i nic złego
                                                    > mu się nie stanie. Ciągle nie przyjmujesz do wiadomości, że czym innym jest
                                                    > dyskryminacja ze względu na płeć (brak wyboru) a czym innym "dyskryminacja" ze
                                                    > względu na zachowanie, w tym seksualne (wybór).

                                                    Jednak nie pojmujesz, co to porównanie :).

                                                    > Tak samo zresztą nie ma czegoś
                                                    > takiego jak dyskryminacja ze względu na wiarę - nikt nie musi się z tym
                                                    > publicznie obnosić, jeśli ktoś zakłada np. krzyż, to jego wybór.

                                                    Dziesiątki, a pewnie tysiące osób w historii świata zgineło śmiercią męczeńską,
                                                    bo to co uważasz za "publiczne obnoszenie się" było dla nich warte poświęcenia
                                                    życia, a to co wg. Ciebie nie jest dyskryminacją czyniło ich życie nieznośnym.
                                                    Trochę pokory.

                                                    > Ech. A nie przyszło Ci do głowy, że np. Francuz i Francuzka [...]
                                                    > mogą mieć własne potomstwo? [...] W tym momencie bezpłodność jest bez
                                                    > znaczenia, bo dziecko będzie mieć zastępczą matkę i zastępczego ojca.
                                                    > Para homo biologicznych rodziców nie może
                                                    > zastąpić, tak samo jak nowa para spodni nie zastąpi podartej koszuli.

                                                    Ja się jak najbardziej zgadzam z tym, że w momencie gdy dziecko już jest
                                                    (bez)płodność rodziców nie ma znaczenia, bo "tylko" w wymiarze stworzenia życia
                                                    ma znaczenie. Wciąż pytam jakie znaczenie w wymiarze wychowania dziecka ma płeć
                                                    rodziców. I wciąż nie otrzymuję na to pytanie odpowiedzi innej niż slogan "bo to
                                                    naturalne".

                                                    > Jaka dyskryminacja? Czy para hetero może adoptować dziecko z homoseksualnego
                                                    > związku?

                                                    Jak najbardziej może, nie ma takowego zakazu :).

                                                    > Nie mówiąc już o tym, że gej może adoptować dziecko, o ile wpierw
                                                    > poślubi kobietę. A nawet mieć z nią własne dziecko.

                                                    Nie może zaadoptować dziecka wspólnie z osobą (tej samej co on płci) którą
                                                    wybrał jako współojca swych dzieci.

                                                    > Szansa na co? Na stanie się pośmiewiskiem w szkole?

                                                    Dlaczego pośmiewiskiem? Bo żyjemy w świecie homofobii?
                                                    Szansa na dom, w którym dziecko będzie mogło dorastać i w którym będzie kochane.

                                                    > Argument nie do pobicia:)

                                                    Zdecydowanie nie do pobicia, miło że się zgadzasz :).

                                                    > Nie, bo zwolennicy nie udowodnili, że tego złego wpływu nie ma. Czyli że jest
                                                    > możliwy.

                                                    A przeciwnicy nie udowodnili, że taki wpływ jest. Tak można się przerzucać w kółko.
                                                    Dowodu zresztą może i nie ma (i pewnie nie będzie), ale są przesłanki:
                                                    - homoseksualiści w większości dorastają w heteroseksualnych rodzinach, co każe
                                                    przypuszczać, że orientacja seksualna rodziców nie determinuje orientacji dziecka,
                                                    - wiele dzieci bezproblemowo wychowuje się bez "naturalnego środowiska matki i
                                                    (zwykle) ojca" jak to ładnie określasz,
                                                    - część z tych dzieci wychowuje się wśród kilku osób tej samej płci (różne
                                                    ciotki i wujkowie), a nawet jest wychowywana przez parę homoseksualną (będąc
                                                    biologicznym dzieckiem jednego z partnerów).
                                                    To wskazuje na to, że jednak tego "złego wpływu" nie ma.

                                                    > Po prostu wyjaśniłem to wcześniej, nie chciałem drugi raz pisać tego samego.

                                                    Musiało mi umknąć :). Jedyne argumenty jakie z Twojej strony padały to "bo
                                                    dziecko nie może się w tym związku urodzić" (ale przecież nie mówimy o
                                                    możliwości poczęcia, lecz wychowania!), oraz niezwykle enigmatyczne "bo to
                                                    naturalne".
                                                    Więc jeszcze raz zapytam: jaki Twoim zdaniem determinujący wpływ na wychowanie
                                                    (nie poczęcie!) dziecka ma różna płeć rodziców?

                                                    > O czym Ty piszesz? Naturalne środowisko kobiety i mężczyzny to
                                                    > po prostu kobieta i mężczyzna, a nie społeczne wyobrażenie
                                                    > kobiety i mężczyzny.

                                                    To co określasz "naturalnym środowiskiem matki i (zwykle) ojca" jest z jednej
                                                    strony wynikiem ograniczeń biologii (ale dziecko mamy już poczęte, więc te
                                                    ograniczenia znikają), z drugiej wynikiem ustalonego przez tysiąclecia porządku
                                                    społecznego. Ale ten porządek się zmienia przez ostatnie dekady w błyskawicznym
                                                    tempie i naturalną (tak przez Ciebie ukochane słowo :)) konsekwencją tego
                                                    zjawiska jest zmiana stanowisk, które ów porządek determinuje. W tym definicji
                                                    "naturalnego środowiska wychowania dziecka".

                                                    > Faktem jest, że mężczyzna jest tylko "dajką" jeśli chodzi
                                                    > o jego rolę w daniu dziecku życia. Nie traci niczego z
                                                    > wyglądu, dalej może pracować, ma czas na kumpli, może
                                                    > grać w piłkę - innymi słowami, nie poświęca niczego dla dziecka.

                                                    Wybacz, ale jeżeli dla Ciebie rola ojca sprowadza się do bycia dawcą spermy, to
                                                    po co wogóle mówisz o "naturalnym środowisku matki i (zwykle) ojca"? Powiedz
                                                    wprost: dziecko powinna wychowywać wyłącznie kobieta, mąż (po wytrysku) może się
                                                    jeszcze przydać wyłącznie jako samonapełniająca się skarbonka. Uprości to o
                                                    wiele dyskusję.
                                                    Z drugiej strony jeżeli dla Ciebie życie mężczyzny-ojca sprowadza się wyłącznie
                                                    do płodzenia, kumpli i piłki, a najważniejsze co kobieta traci przez dziecko to
                                                    figura to chyba dyskusja nie ma po prostu sensu, bo zbyt różnią się nasze
                                                    hierarchie wartości.

                                                    > To trochę jak z chlebem - dla biedak a i bogacza smakuje inaczej.

                                                    Pan i władca raczył spłodzić, a teraz zasiądzie z piwkiem przez telewizorem,
                                                    niech kobieta uciszy swojego bachora, w końcu to ona bardziej go kocha, a przy
                                                    okazji niech ugotuje i posprząta, w końcu taki natuaralny porządek rzeczy, że
                                                    takim jak ona "smakuje gorzej".
                                                    Chyba rozumiem skąd to Twoje podejście :).

                                                    > Nie ma dla Ciebie różnicy, że w jednym przypadku dostarcza się nasienia a w
                                                    > drugim przypadku kupuje człowieka?

                                                    Nie mówię przecież o "zakupie" urodzonego (poczętego) wcześniej dziecka, w
                                                    obydwu przypadkach mamy do czynienia z poczęciem i urodzeniem dziecka na czyjeś
                                                    życzenie. Jedyna różnica to taka, że w przypadku lesbijki kupuje ona nasienie i
                                                    rodzi sama, a w przypadku geja on dostarcza nasienia, a kupuje jajeczko i
                                                    wynajmuje macice :).

                                                    > Ekhem, jeśli zamawiasz u kogoś pizzę a ta osoba za Twoje pieniądze Ci ją robi i
                                                    > dostarcza, to nie jest wg Ciebie wymiana?

                                                    Jak zamawiasz sperme a ta osoba za Twoje pieniądze Ci ją dostarcza w celu
                                                    spłodzenia dziecka to nie jest wg Ciebie wymiana handlowa? :)))

                                                    > Hehehe, jak dożyjemy tych czasów to z przyjemnością pogadam o tym z Tobą:)

                                                    To ucieczka od odpowiedzi :).

                                                    > No bo przecież skoro homofobia wynika z ukrytego homoseksualizmu, to homofilia
                                                    > (czyli uwielbienie dla homoseksualizmu) wynika z ukrytego heteroseksualizmu.
                                                    > Nie? :) Albo anty-homofobia wynika z ukrytej homofobii:)

                                                    Odkrywający w sobie pierwiastek homoseksualny mężczyzna, dla którego takie
                                                    zapędy są podkopaniem jego męskości zwraca swą agresję przeciwko tym, którzy nie
                                                    mają takowych zachamowań i przyjmują swój homoseksualizm, z powodu zawiści (oni
                                                    dają rady zwalczać stereotypizację, ja nie), jak i w celu odsunięcia od siebie
                                                    wszelakich podejrzeń o homoseksualizm.
                                                    Proszę o opisanie podobnego mechanizmu u ukrytego heteroseksualisty-homofila :).


                                                    > > > A kto w ogóle dał takiej osobie prawo do przebywania z dzieckiem,
                                                    > > > od tego zacznijmy.
                                                    > > "Takiej" to znaczy jakiej, bo nie pojmuję o co Ci chodzi.
                                                    > Partnerowi/partnerce biologicznego rodzica dziecka.

                                                    Biologiczny rodzic uznając, iż bliska mu osoba którą świetnie zna i której ufa
                                                    będzie odpowiednim towarzyszem dziecka.
                                                  • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 11.04.06, 15:04
                                                    > Jednak nie pojmujesz, co to porównanie :).

                                                    Zwłaszcza, gdy Ty porównujesz:)

                                                    > Dziesiątki, a pewnie tysiące osób w historii świata zgineło śmiercią męczeńską,
                                                    > bo to co uważasz za "publiczne obnoszenie się" było dla nich warte poświęcenia
                                                    > życia, a to co wg. Ciebie nie jest dyskryminacją czyniło ich życie nieznośnym.
                                                    > Trochę pokory.

                                                    Wiara jest kwestia wyboru, tak samo jak obnoszenie się z nią, zatem
                                                    dyskryminacja ze wzgledu na wyznanie nie istnieje.

                                                    > > Jaka dyskryminacja? Czy para hetero może adoptować dziecko z homoseksualn
                                                    > ego
                                                    > > związku?
                                                    >
                                                    > Jak najbardziej może, nie ma takowego zakazu :).

                                                    W takim razie nie ma problemu - niech pary homoseksualne adoptują dzieci innych
                                                    par homoseksualnych:)

                                                    > > Nie mówiąc już o tym, że gej może adoptować dziecko, o ile wpierw
                                                    > > poślubi kobietę. A nawet mieć z nią własne dziecko.
                                                    >
                                                    > Nie może zaadoptować dziecka wspólnie z osobą (tej samej co on płci) którą
                                                    > wybrał jako współojca swych dzieci.

                                                    Po pierwsze, to nie są jego dzieci.
                                                    Po drugie, bardzo się cieszę, że wreszcie użyłaś słowa "wybrał".

                                                    > > Szansa na co? Na stanie się pośmiewiskiem w szkole?
                                                    >
                                                    > Dlaczego pośmiewiskiem? Bo żyjemy w świecie homofobii?

                                                    Nie, bo ludzie mają prawo do okazywania subiektywizmu, o ile nie łamią prawa.

                                                    > Szansa na dom, w którym dziecko będzie mogło dorastać i w którym będzie kochane

                                                    Ciekaw jestem, ilu chłopców życzyłoby sobie miłości dwóch "rowerów" :)

                                                    > A przeciwnicy nie udowodnili, że taki wpływ jest. Tak można się przerzucać w kó
                                                    > łko.

                                                    Przeciwnicy nie muszą więcej udowadniać - dla nich dowodem jest fakt, że takiego
                                                    wpływu nie można wykluczyć.

                                                    > Dowodu zresztą może i nie ma (i pewnie nie będzie), ale są przesłanki:
                                                    > - homoseksualiści w większości dorastają w heteroseksualnych rodzinach, co każe
                                                    > przypuszczać, że orientacja seksualna rodziców nie determinuje orientacji dziec
                                                    > ka,

                                                    Nie, to tylko dowód na to, że dziecko wychowywane przez parę homoseksualną moze
                                                    być hetero. A tego nikt nie podważa.

                                                    > - wiele dzieci bezproblemowo wychowuje się bez "naturalnego środowiska matki i
                                                    > (zwykle) ojca" jak to ładnie określasz,

                                                    Wiele dzieci nie znaczy wszystkie.

                                                    > - część z tych dzieci wychowuje się wśród kilku osób tej samej płci (różne
                                                    > ciotki i wujkowie), a nawet jest wychowywana przez parę homoseksualną (będąc
                                                    > biologicznym dzieckiem jednego z partnerów).

                                                    No wiem, ale co z tego, że się wychowuje?

                                                    > To wskazuje na to, że jednak tego "złego wpływu" nie ma.

                                                    To wskazuje na to, że tak naprawdę nie macie dowodów. Udowodnijcie w sposób
                                                    naukowy, że preferencje seksualne rodziców nie wpłyną na preferencje dziecka,
                                                    jak to dorośnie.

                                                    > Musiało mi umknąć :). Jedyne argumenty jakie z Twojej strony padały to "bo
                                                    > dziecko nie może się w tym związku urodzić" (ale przecież nie mówimy o
                                                    > możliwości poczęcia, lecz wychowania!), oraz niezwykle enigmatyczne "bo to
                                                    > naturalne".

                                                    Ależ czy Ty nie rozumiesz, że za wychowywanie są odpowiedzialni biologiczni
                                                    rodzice? Więc skoro biologicznymi rodzicami może być tylko para hetero, to tylko
                                                    taka para ma prawo wychowywać dziecko. Dzieci z sierocińca straciły swoich
                                                    biologicznych rodziców, ale to nie zmienia faktu, że tylko para hetero może
                                                    takie dziecko adoptować, bo tylko para hetero z powrotem będzie w stanie
                                                    stworzyć dziecku naturalne otoczenie matki i ojca. Naturalność ojca jest coraz
                                                    bardziej wątpliwa, owszem, ale z pewnością nie dotyczy to matki.

                                                    > To co określasz "naturalnym środowiskiem matki i (zwykle) ojca" jest z jednej
                                                    > strony wynikiem ograniczeń biologii (ale dziecko mamy już poczęte, więc te
                                                    > ograniczenia znikają),

                                                    To niczego nie zmienia. Jeszcze raz powtarzam, ze wychowywanie dzieci jest
                                                    dokonywane przez biologicznych rodziców, którymi moga być tylko matka i ojciec.
                                                    Skoro nie ma biologicznych rodziców, to szuka się dziecku odpowiednego
                                                    zastępstwa, tak, by nadal miało matkę i ojca.

                                                    z drugiej wynikiem ustalonego przez tysiąclecia porządku
                                                    > społecznego.

                                                    Porządek społeczny nie ma niczego wspólnego z naturalnością.

                                                    le ten porządek się zmienia przez ostatnie dekady w błyskawicznym
                                                    > tempie i naturalną (tak przez Ciebie ukochane słowo :)) konsekwencją tego
                                                    > zjawiska jest zmiana stanowisk, które ów porządek determinuje. W tym definicji
                                                    > "naturalnego środowiska wychowania dziecka".

                                                    Porządek społeczny się zmienia, i co z tego? Biologiczny się nie zmienia.

                                                    > Wybacz, ale jeżeli dla Ciebie rola ojca sprowadza się do bycia dawcą spermy, to
                                                    > po co wogóle mówisz o "naturalnym środowisku matki i (zwykle) ojca"?

                                                    Mam na myśli rolę ojca w prokreacji, a nie wychowywaniu.

                                                    > Pan i władca raczył spłodzić, a teraz zasiądzie z piwkiem przez telewizorem,
                                                    > niech kobieta uciszy swojego bachora, w końcu to ona bardziej go kocha, a przy
                                                    > okazji niech ugotuje i posprząta, w końcu taki natuaralny porządek rzeczy, że
                                                    > takim jak ona "smakuje gorzej".
                                                    > Chyba rozumiem skąd to Twoje podejście :).

                                                    Ja Twoje też, bez "chyba". Radykalny feminizm Cię doprowadza do obłędu, czytasz
                                                    rzeczy których nie napisałem.

                                                    > Nie mówię przecież o "zakupie" urodzonego (poczętego) wcześniej dziecka, w
                                                    > obydwu przypadkach mamy do czynienia z poczęciem i urodzeniem dziecka na czyjeś
                                                    > życzenie.

                                                    Nie, bo w jednym przypadku dziecko nie jest nikomu dostarczone, a w drugim tak.

                                                    Jedyna różnica to taka, że w przypadku lesbijki kupuje ona nasienie i
                                                    > rodzi sama, a w przypadku geja on dostarcza nasienia, a kupuje jajeczko i
                                                    > wynajmuje macice :).

                                                    Niech kupuje dalej, będzie w kogo strzelać na plutonie egzekucyjnym:)
                                                    A swoją drogą, to zadziwiające, że dla Ciebie dostarczenie nasienia i gotowego
                                                    dziecka to to samo. Zresztą, to jest kolejny dowód na to, że traktujesz dziecko
                                                    jako towar służący do zaspokojenia "braci rowerzystów" :)

                                                    > Jak zamawiasz sperme a ta osoba za Twoje pieniądze Ci ją dostarcza w celu
                                                    > spłodzenia dziecka to nie jest wg Ciebie wymiana handlowa? :)))

                                                    Handel spermą to nie handel dzieckiem.

                                                    > > Hehehe, jak dożyjemy tych czasów to z przyjemnością pogadam o tym z Tobą:
                                                    > )
                                                    >
                                                    > To ucieczka od odpowiedzi :).

                                                    Z pewnością do tego czasu coś się wymyśli, by znowu zablokować rowerkom
                                                    posiadania dzieci:)

                                                    > Biologiczny rodzic uznając, iż bliska mu osoba którą świetnie zna i której ufa
                                                    > będzie odpowiednim towarzyszem dziecka.

                                                    Ale uznanie biologicznego rodzica to trochę za mało.

            • trevik Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 20:25
              > Nie ma żadnych wiarygodnych
              > danych statystycznych wskazujących na jakąkolwiek korelację pomiędzy tymi dwoma
              > zjawiskami.

              Tutaj sie mylisz, bo akurat sa dane pokazujace korelacje miedzy tymi zjawiskami
              i mozna je uznac za wiarygodne, czyli spelniajace kryteria naukowego dowodu.

              Kiedys o tym pisalem na forum Feminizm. Mozesz poszukac tego a mozesz rzucic na
              google cos na temat "gay adoption" i poszukac na stronach przeciwnikow - jak ja
              szukalem, to byla cytowana masa prac naukowych z duza iloscia akademickiej
              bibliografii.

              Ja nie twierdze tym samym, ze jesli jakies zjawisko w ktoryms srodowisku
              wystepuje czesciej to nalezy z marszu owe srodowisko w calosci zdyskryminowac
              (bo to bzdura i sofistyka - adopcji gejowskiej nie dlatego tez jestem
              przeciwny), ale nie mozna bronic pewnych tez zaslaniajac sie brakiem korelacji
              miedzy pewnymi zjawiskami, gdy pozytywna korelacja jak najbardziej istnieje.

              T.
              • xtrin Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 06.04.06, 18:22
                > Tutaj sie mylisz, bo akurat sa dane pokazujace korelacje miedzy tymi zjawiskami
                > i mozna je uznac za wiarygodne, czyli spelniajace kryteria naukowego dowodu.

                Wystarczy wpisać w googla odpowiednią frazę by znaleść krytykę takich badań.
                Większość z nich zakłada, że pedofil który wykorzystał nieletniego własnej płci
                jest homoseksualistą, co oczywiście przekłada się na mocną korelację pedofilii i
                homoseksualizmu, podczas gdy w oczywisty sposób jest to błędem rozumowania.
                Badania badające orientację względem dorosłych zwykle wykazują ten sam odsetek
                pedofilii wśród obu orientacji.
    • anvill Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 14:33
      Wredna Jędzo! Ja cie kiedyś ozłoce! Czytam Twoje komentarze i płacze ze
      śmiechu. Proszę pisz często i dużo! Pozdrawiam
      • wredna_jedza Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 14:41
        Ja mam większy ubaw, jak czytam swoje zdania wyrwane z kontekstu, z dorobioną do
        tego całą chorą teoryjką. :)))))))
        • anvill Re: Chyba nalezy zaczać gadac... 05.04.06, 15:02
          Ale nie tłumacz się tylko pisz! Pisz i baw nas mój Stańczyku :)
    • shygay Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 14:59
      "- Dzieci muszą mieć matkę i ojca. Więc dużo lepiej będzie dla nich, jeśli
      zostaną w domach dziecka, niż jeśli trafią do par gejowskich - uważa Mary Ann
      Hackett z organizacji Zatroskani Katolicy."

      Czy to zdanie nie jest pokopane?
      • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:05
        Nie jest - jak zostaną w domu dziecka, to może za pół roku adoptuje je para
        hetero, prawda?
        • shygay Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:07
          Przy takim deficycie chętnych?
          Kościół sam się wycofał. Trudno, żeby świeckie pańswto czyniło wyjątki dla Kościola.
      • trevik Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 20:32
        Wypowiedz jest jak najbardziej glupia, bo rozmowca dal sie normalnie wpuscic w
        kanal z ktorego juz nie bylo dobrego wyjscia.

        Czy trzeba przeciwstawic dom dziecka adopcji gejowskiej? Moim zdaniem wrecz nie
        wolno, bo adopcje gejowskie to maly procent wszystkich adopcji i takie
        konfrontowanie wogole jest nieuprawnione,

        T.
    • wuuuuj1 [...] 05.04.06, 15:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ereshkigal Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 15:58
      jakkolwiek by sie to wszystko nie skonczylo pamietajmy ilu dizeciom oraz parom Caritas pomogl
      Aplauz dla Caritasu za działalność dobroczynna:))
      • kbengi Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 17:50
        Jesli homoseksualisci chca miec dzieci to niech sobie zrobia... hahahha
    • kedzier42 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 18:01
      o czym tu dyskutowac? jest ojciec jest matka jest dziecko czy wiecej dzieci i
      kropka .jest homo + homo nie ma dzieci ,nie ma rodziny i niech tak
      zostanie .chca homoski pomagac dzieciom prosze bardzo podaje numer konta
      1234567890
    • niepoprawny1 Artykuł aż zieje tendencyjnością 05.04.06, 18:35
      i politpoprawnością. Kto go napisał ?
      Paskudne jest samo pojęcie "małżeństwa heteroseksualne". Tak jakby były jakieś
      inne. Albo "wiele dzieci pozostanie w sierocińcach" przez tych biskupów.
      Paskudny. Obraża moją inteligencję. Potraktowano mnie jak barana, którym można
      manipulować do woli.
      • heretic_969 No co Ty powiesz? 05.04.06, 18:49
        A spotkałeś się kiedyś z obiektywnym artykułem dotyczącym tego tematu?
      • explicit Re: Artykuł aż zieje tendencyjnością 05.04.06, 19:03


        Tendencyjnosc ? Zwykle klamstwa , w

        Pół miliona dzieci

        Brak odpowiedniej liczby kandydatów na przybranych rodziców to jeden z
        największych problemów systemu opieki społecznej w USA. W domach dziecka
        przebywa aż 520 tys. dzieci. Rocznie adoptowanych jest zaledwie 50 tys.
      • explicit Re: Artykuł aż zieje tendencyjnością 05.04.06, 19:16
        Okraszony pospolitymi klamstwami ,...

        W Stanach od lat nie ma sierocincow , role ich przejely rodziny zastepcze ,...

        Kandydatow jest kilkakrotnie wiecej niz potrzeba , caly problem to idiotyczne
        przepisy i zarzadzenia self-serving biuriokracji ktorej racja bytu zalezy od
        takiej sytuacji .

        Gdyby nie te "niechciane" dzieci musieli by szukac pracy w innym resorcie ,...

        Dalej nie czytalem - Szkoda czasu ,...


        Pół miliona dzieci
        ======================

        Brak odpowiedniej liczby kandydatów na przybranych rodziców to jeden z
        największych problemów systemu opieki społecznej w USA. W domach dziecka
        przebywa aż 520 tys. dzieci. Rocznie adoptowanych jest zaledwie 50 tys.

        ==============================================================================

        Paskudny. Obraża moją inteligencję. Potraktowano mnie jak barana, którym można
        manipulować do woli.

    • kasiaeva Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 19:10
      To kolejny bezsens jak mozna uwazac ze dziecku bedzie lepiej dorastac w
      sierocincu niz w kochajacej sie rodzinie?!Znam wiele par gejowskich
      pasiadajacych dzieci i musze przyznac ze warunki ktora im stwarzaja nie tylko
      materialne sa znacznie lepsze niz w wielu rodzinach hetero Ci ludzie musza
      pokonac tyle przeszkod zeby byc razem i adoptowac dziecko ze to jest decyzja
      naprawde przemyslana oni wiedza to to za skarb i potrafia to docenic Uwierzcie
      mi!
      • heretic_969 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 19:41
        > To kolejny bezsens jak mozna uwazac ze dziecku bedzie lepiej dorastac w
        > sierocincu niz w kochajacej sie rodzinie?

        Normalnie. Choćby dlatego, że ta kochająca się rodzina to para dewiantów. A poza
        tym, to nie Ty leżysz w sierocińcu więc nie wypowiadaj się co ma być z innymi,
        to pierwszy krok do totalitaryzmu. Możesz się wyprowadzi z domu i zamieszkać z
        parą gejowską, niech Cię adoptują.
        • nikodem123 Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 20:07
          Zapomniałeś o parze dewiantek!

          Rozumiem, że jesteś pedałożercą, ale przeciwko lesbijkom nic nie masz.

          Rozumiem też, że Ty akurat leżysz w sierocińcu i masz prawo wypowiadać się, co
          dla dzieci z domu dziecka lepsze.
          • totalna_apokalipsa Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 22:23
            Ależ oczywiscie, ze nic nie ma. Co wiecej, uznaje, z e nie ma kobiet
            heteroseksualnych, bo wszystkie sa naprawdę lesbijkami, a te które twierdzą, ze
            nie sa , po prostu nie uświadomiły sobie jeszcze ze są ..Zapewne miło jest
            patrzeć na dwie całujace się kobiety, bo to takie urocze, zawsze można sie też
            przyłaczyć. W celu dowiedzenia sie więcej zapraszam na forum feminizm.
    • idonea Mniemanologia na tym forum 05.04.06, 19:25
      Dlaczego nikt nie koryguje wziętych z sufitu bzdur które tu padają na temat
      wychowania dzieci, wzorców płci, zjawiskiem homoseksualizmu?
      Skąd "statystyki", że w innych kulturach (tzn. takich, gdzie jest kara lub
      potępienie dla homoseksualizmu) jest mniej gejów? W krajach arabskich praktyki
      homoseksualne są powszechne nawet wśród genetycznych "hetero", bo do kobiet nie
      ma dostępu. Żeby mieć żonę trzeba mieć kasę, większość mężczyzn stać na to po 35
      roku życia, jeśli w ogóle. Za to są dziesiątki kolegów z którymi przesiaduje się
      całymi dniami i nocami w kawiarni, i jest popęd, z którym trzeba coś zrobić.
      Byłam, widziałam. Kuzyn, który mnie odwiedził, nie mógł spokojnie przejść ulicą,
      bo ciągle był zaczepiany i obmacywany.
      Wzorce płci - jedni mają w domu mamę i tatę, inni tylko mamę, tylko babcię, mamę
      i babcię, lub jeszcze jakoś inaczej. Czyli wszyscy bez mamy i taty mają być
      pokręceni psychicznie lub seksualnie? Najważniejsze, żeby dziecko miało dom, w
      którym jest bezpieczne i środowisko dostarczające wzorców.
      Moje dziecko chodzi do przedszkola z dwójką innych, z których każde ma po dwie
      mamy. Czasem do przedszkola odprowadza wujek, czasem dziadek, matkom widać
      zależy, żeby włączyć w wychowanie mężczyzn z rodziny. Nie mam wątpliwości, że
      dzieci te będą miały pozytywne wzorce z obu płci.
      • heretic_969 Re: Mniemanologia na tym forum 05.04.06, 19:42
        Najważniejsze, żeby dziecko miało dom, w
        > którym jest bezpieczne i środowisko dostarczające wzorców.

        No właśnie z tego powodu m.in. pary homo odpadają.
        • nikodem123 Re: Mniemanologia na tym forum 05.04.06, 20:03
          Jasne!
          Lepszy jestem dom dziecka - bez mamusi i bez tatusia.
        • totalna_apokalipsa Re: Mniemanologia na tym forum 05.04.06, 22:35
          Najważniejsze, żeby dziecko miało dom, w
          > > którym jest bezpieczne i środowisko dostarczające wzorców.
          >
          > No właśnie z tego powodu m.in. pary homo odpadają.


          Heretic, to się kłóci z Twoim poglądaem z FF. Nie ma kobiet heteroseksualnych,
          są tylko neiuświadomione lesbijki, wiec w każdym momencie taka wyroda matka
          może odejść do kochanki i co wtedy? Nie daj boże odchodząc ma dziecko w brzuchu!
          • heretic_969 Re: Mniemanologia na tym forum 05.04.06, 23:18
            > Heretic, to się kłóci z Twoim poglądaem z FF. Nie ma kobiet heteroseksualnych,
            > są tylko neiuświadomione lesbijki, wiec w każdym momencie taka wyroda matka
            > może odejść do kochanki i co wtedy? Nie daj boże odchodząc ma dziecko w brzuchu
            > !

            Ech, Totalna, ale przecież mowa jest o adopcji. Jeśli kobitka zajdzie w ciążę z
            facetem a potem zechce je wychowywać razem z kochanką - to nic się na to nie
            poradzi.
      • kedzier42 Re: Mniemanologia na tym forum 05.04.06, 20:03
        koniec SWIATA!!! pamietajcie ,ze nawet oswojony lew jest w stanie zabic swego
        PANA!!!
    • lodz123 Nie dawac dziecia PEDoFILOM aby mogli je gwalcic 05.04.06, 19:35
      Zostalo udowodnione ze pedalskie dzieci sa czesciej wykorzystywane prez swe
      meskie "mamusie" i kobiecych "tatusiow". A jesli juz nie sa wykorzystywane to
      statystyki pokazuje ze dzieci pedalskie sa leniwsze, czescie kradna, zostaja
      same pedalami, sa skryte, msciwe i nie maja przyjaciol.
      • faraon1981 genialny post 05.04.06, 19:54
        Wydrukuję go sobie i będę pokazywać znajomym :DDDDD A gdzie te pedalskie dzieci
        były diagnozowane? No masz, cały świat szuka próby do odpowiednich badań, a w
        Łodzi (123) znajdzie się wszystko! I nawet "zostalo udowodnione" :D
    • jacekpb logika? 05.04.06, 20:13
      Czy ja czegos nie rozumiem??

      Podtytol:

      Watykan zakazuje organizacjom katolickim w USA udzielania pomocy w adoptowaniu
      dzieci przez pary homoseksualne. W efekcie Caritas w Bostonie w ogóle
      zrezygnował z wyszukiwania rodzin, które mogą adoptować dzieci

      dwa paragrafy nizej:

      Katolickie organizacje nie mogą oddawać dzieci do adopcji tylko tradycyjnym
      małżeństwom, gdyż obowiązujące w stanie Massachusetts prawo zabrania
      jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. A stanowy
      Kongres odrzucił wnioski o uczynienie dla nich wyjątku. Władze Caritasu
      uważają, że politycy zmuszają w ten sposób katolickich działaczy, by poszli na
      kompromis z własnymi sumieniami.

      Jacek
      • mniklas5 Re: logika? 05.04.06, 20:33
        do poprzednika: Caritas w Mass. zrezygnowal z adopcji dzieci w ogole gdyz
        odrzucenie wniosku o adopcje zlozone przez pare homoseksualna ze wzgledu na
        zakaz Watykanu, jest pogwalceniem stanowego prawa o niedyskriminacji ze wzgledu
        na orientacje seksualna. Po prostu pary heteroseksualne nie moga byc
        uprzywilejowane a homoseksualne dyskriminowane, wiec Caritas powiedzial nie do
        wszystkich, co jest logiczne i stoi na strazy prawa.
        Abstrahujac, czy Watykan ma niezbite dowody ze z powdu wychowania dziecka przez
        pare homoseksualna dziecko
        1/ stanie sie homoseksualista(nauka udowodnila ze to jest genetyczne a nie nabyte)
        2/ bedzie skrzywiona moralnie , socjalnie i
        3/ generalnie bedzie niedopasowana do spoleczenstwa i stanowila obciazenie dla
        tego spoleczenstwa.

        A moze Watykan ma inne argumenty przeciw, na razie mysle ze ktos w Watykanie
        podjal decyzje nie znajac prawa amerykanskiego tak stanowego i federalnego w
        sprawie adopcji i nie przewidzial konsekwencji
        Jak na razie tego problemu nie ma w przeprowadzaniu adpocji przez organizacje
        swieckie, ale te w duzej mierze posrednicza w adopcji dzieci z innych krajow,
        obecnie glownie z Chin
        • nikodem123 Re: logika? 05.04.06, 20:42
          Ależ tu właśnie chodzi o stanowisko Watykanu!

          Watykan nakazuje szacunek dla osób homoseksualnych, a jednocześnie potępia seks
          homoseksualny. OK! Mogą to głosić.

          Ale dlaczego problem adopcji rozpatrywać poprzez pryzmat seksu?!

          Czy Watykan aż tak bardzo jest owładniety obsesją seksu, że nie potrafi
          dostrzec problemu dzieci pozostawionych w domu dziecka bez możliwości adopcji?!
          • astygmatyk Watykanska logika w USA 05.04.06, 20:50
            KK juz sie pare razy przejechal w St.Zj. Amerykanskie sady pokazaly ile
            kosztuje ew. lekcewazenie prawa badz demonstracyjne stawianie sie PONAD
            prawem...
            Teraz KK musi dmuchac na zimne.... i bardzo dobrze.. Jak czarnuchom sie nie
            podoba w chrzescijanskich Stanach, to WONT do Watykanu albo jeszcze dalej.. (do
            Warszawy)... Mam nadzieje, ze nad Wisla wreszcie zmadrzeja i wezma przyklad ze
            swoich amerykanskich sojusznikow.

            pozdr
            • kuxxx Re: Watykanska logika w USA 05.04.06, 22:56
              CZłONEK CI W ODBYT I TACZKA SZKłA żEBYś PRZYJEMNOśCI NIE CZUł, I DRUGA GRUZU
              żEBY NIE BYłO LUZU
    • emenefix z dwoch koni źrebaka nie będzie 05.04.06, 23:15
      po co te głupie dyskusje? to nie jest do k**** nędzy jakiś busz czy
      laboratorium. To jest świat. zyjemy kilkanascie tysiecy lat i czy ktos słyszał
      o podwójnym tatusiowaniu albo podwójnym matkowaniu. Niech gejostwo i lesbijstwo
      zyje sobie na swiecie, ale na degrengoladę w podsawowych, odwiecznych normach
      nikt roztropny nie pozwoli
    • tom.niewierny Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 05.04.06, 23:20
      Lepiej zeby sie 'wykonczyl' niz zeby szedl na kompromis tylko dlatego ze cos
      dzisiaj jest popularne. Ten artykul i opinie w nim zawarte sa tak glupie ze az
      szkoda czasu na ich czytanie.
    • 2560a Re: USA: organizacje katolickie rezygnują z pomag 06.04.06, 02:15
      dzieciatko_o_dyrektora napisała:

      > I tak KK sam sie wykonczy .
      > To pewnie w ramach "kochaj blizniego swego" . Niestety nie przewidzieli ze w
      > normalnym kraju panuje zasada "wszyscy ludzie sa rowni" .
      To nie jest NORMALNY kraj o ktorym wspominasz.Nie tylko z punktu widzenia
      katolickiego ale i innych religii. Poniewaz ciagle wiekszosc ludzi kieruje sie
      zasadami tej czy innej religii , zwiazek pedalow czy lesbijek NIE JEST
      NORMALNY!!! Jest TOLEROWANY! A to calkiem co innego! Nie ma znaczenia ile
      ludzie idzie w niedziele do kosciola, mam na mysli filozofia , wartosci ktore
      ludzie wyznaja.
    • 2560a Re: USA: organizacje dzieciatko... 06.04.06, 02:16
      dzieciatko_o_dyrektora napisała:

      > I tak KK sam sie wykonczy .
      > To pewnie w ramach "kochaj blizniego swego" . Niestety nie przewidzieli ze w
      > normalnym kraju panuje zasada "wszyscy ludzie sa rowni" .
      To nie jest NORMALNY kraj o ktorym wspominasz.Nie tylko z punktu widzenia
      katolickiego ale i innych religii. Poniewaz ciagle wiekszosc ludzi kieruje sie
      zasadami tej czy innej religii , zwiazek pedalow czy lesbijek NIE JEST
      NORMALNY!!! Jest TOLEROWANY! A to calkiem co innego! Nie ma znaczenia ile
      ludzie idzie w niedziele do kosciola, mam na mysli filozofia , wartosci ktore
      ludzie wyznaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka