gosc_z_ch
26.04.06, 11:27
Nie wiem czy to pomoze.
Dam przyklad z innego kraju.
W zeszlym tygodniu bylem na wakacjach w malym miasteczku na poludniu
Hiszpanii. Jedyny przemysl to uprawa truskawek, pomidorow, cytrusow, etc.
Zgadnijcie kto pracuje w polu: murzyni i arabowie z Afryki oraz ... nasze
rodaczki (mezczyzn jest niewielu). Co robia wieczorem po pracy w polu?
Uprawiaja najstarszy zawod swiata. Najciekawiej (?!) wyglada to wieczorem. Na
glownym rynku miasteczka, nasze k... o przepraszam pracownice sezonowe siedza
na lawkach a dookola jezdza samochodami lub motorami murzyni i arabowie i
wybieraja. Ok 22h zabawa zaczyna sie takze na placu: picie i spiewy naszych
k..., ktore nie znalazly nikogo na noc i murzynow / arabow, ktorzy nie maja
forsy, lokalu lub chociaz samochodu aby wziac panienke. Sceny takie, ze sie
zygac chce. Kiedy odchodzilem o 23h, nasze k... wlasnie uczyly spiewac
murzynow i arabow "Hej sokoly, omijajcie gory, pola, lasy doly ...".
Hiszpanow tam nie ma. Po 20h matki zabieraja swoje dzieci aby na to nie
patrzyly. Nawet policjant boi sie zagladac. Jak ostatnim razem pojawil sie na
rynku, zostal pobity przez nasze panie i ich opiekunow.
Ktos powie, ze to tylko czesc tam pracujacych. Moze i prawda, ale sadzac po
liczbie naszych k... na rynku, nie jest to mala czesc.
I jaka moze byc opinia o Polakach?
Dobra rada: nie przyznawajcie sie w Hiszpanii, ze jestescie Polakami (pewnie
teraz takze i w Belgii).