dokowski
27.07.06, 20:51
Krytykując rząd USA, Brzeziński wypowiedział takie słowa: „"Nie jest dla mnie
jasne, co rząd USA chce osiągnąć nie popierając szybkiego zawieszenia broni. W
sytuacji, gdy i tak wiadomo, że do niego nie dojdzie, potwierdza to tylko
krajom arabskim, że jesteśmy w tej sprawie raczej stroną niż mediatorem" -
powiedział Brzeziński
Ten bełkot może oznaczać tylko jedno, że Brzeziński chciałby wmówić światu, iż
USA jest w wojnie z terroryzmem mediatorem, a nie stroną. Brzeziński wyobraża
sobie, że arabscy politycy są tak tępi, że dadzą się nabrać na taką
propagandę, że uwierzą, iż USA jest neutralna w konflikcie bliskowschodnim, że
dobrze życzy zarówno Izraelowi jak i jego wrogom – islamskim terrorystom takim
jak Hezbollah.
A może Brzeziński zawsze był tak głupi, tylko ja tego nie zauważyłem?
Albo taki kwiatek:„Jedynym sposobem rozbrojenia Hezbollahu jest użycie siły,
ale jak to zrobić? Czy można zadać tej organizacji takie straty, żeby zmienić
równowagę sił w regionie? Bardzo wątpliwe" - powiedział Benjamin
A może CSIS jest organizacją w rodzaju Mensy, tylko że na odwrót – grupuje
ludzi o IQ z drugiego końca skali. Przecież Hezbollah jest bez szans na
utrzymanie swoich pozycji na południu Libanu. Izrael nie natrafiając na
poważniejszy opór zniszczy im całą infrastrukturę, to będzie praktycznie ich
koniec. Będą musieli zejść do podziemia, tak jak Al.-Kaida.