Dodaj do ulubionych

Czy Niemcy to źli ludzie?

16.08.06, 13:39
Winę za zagładę Żydów podczas II wojny światowej ponoszą Niemcy. I to nie
tylko Hitler pospołu z Goebbelsem i Eichmannem, nie tylko opętani zbrodniczą
ideą naziści i bezwzględni esesmani, ale również zwyczajni, uważani za
porządnych obywatele niemieccy, często ci sami, którzy po wojnie przecierali
oczy na wieść o obozach zagłady, zaklinając się, że los Żydów był im nie
znany.
www.proszynski.pl/asp/recenzjecd.asp?recenzja_id=17
Obserwuj wątek
    • caesar_pl Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 16.08.06, 15:36
      A co myslisz,ze mamy czy babcie niemieckie zabijaly Zydow?Albo nauczyciel w szkole niemieckiej w 1943 gdzies w Lübbenau palil Zydow?Brat Göringa - Albert pomagal Zydom.Jak to mozliwe?
      de.wikipedia.org/wiki/Albert_Göring
      Slyszalem,ze rodzina Hitlera to byli same wampiry,a mama Hitlera to podobno dusila wlasnymi rekami dzieci zydowskie.....
      • superspec Oprawcy przybywali tam z Hamburga i Bawarii 16.08.06, 20:51
        A ja musze teraz patrzeć na ich "budownictwo" w Konzentrationslager Lublin,
        Vernichtungslager Lublin, Kriegsgefangenenlager Maydanek, KL Majdanek -
        niemiecki obóz koncentracyjny oraz jeniecki w Lublinie, funkcjonujący w latach
        1941-1944.
        pl.wikipedia.org/wiki/Lublin_%28KL%29
        • krystian71 po 44 funkcjonowaly dalej i zatrudnialy Morela 16.08.06, 21:31
          Maydanek, KL Majdanek -
          > niemiecki obóz koncentracyjny oraz jeniecki w Lublinie, funkcjonujący w
          latach
          > 1941-1944.
          • de_oakville Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 17.08.06, 00:52
            Moim zdaniem tacy sami jak i inni - ani bardziej zli ani mniej zli. Wedlug
            samych Niemcow sa oni dobrzy, byc moze nawet lepsi od wielu innych nacji, z czym
            z oporami mozna by sie ewentualnie zgodzic. Jednak "dobry" czesto znaczy to samo
            co "naiwny", a czlowiek naiwny jest "gullible" - ten angielski przymiotnik
            uzywany jest dla okreslenia osoby, ktora daje sie latwo przekonac, oszukac,
            poniewaz wierzy, ze oszust jest tak samo uczciwy jak i ona. Dzis Niemcy po
            trudnych doswiadczeniach historii nie sa juz "gullible", ale podobno tacy byli
            przed wojna wedlug opinii wielu Anglikow i Amerykanow. Hitler zdobyl najpierw
            zaufanie i milosc Niemcow - wyprowadzil on kraj z glebokiego kryzysu, a potem
            ich wykorzystal do swoich prywatnych celow i obsesji. Winni byli nie tyle Niemcy
            w swej masie, co mechanizmy spoleczne panujace w tym kraju. Raz dawaly one
            bardzo pozytywne rezultaty, lepsze dla spoleczenstwa niz w innych krajach, innym
            razem bardzo negatywne - prowadzily do kleski, strat terytorialnych itd. W
            zaleznosci od tego, kto i jak spoleczenstwem rzadzil lub manipulowal.
            • caesar_pl Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 17.08.06, 04:55
              Dokladnie jak Napoleon i Francuzi.Czego on szukal we Wloszech,Hiszpanii,Austri,Egipcie!!Rosji?W jaki sposob przekonal swoich,by gineli dla Francji?Jak mu sie udalo po klesce i ucieczce z Elby znow namowic Francuzow,by za swoj kraj gineli?Francja byla wtedy najwyzej rozwinietym krajem w Europie.
              • de_oakville Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 17.08.06, 12:34
                Francja byla wtedy nie tylko najlepiej rozwinietym krajem Europy ale rowniez
                najludniejszym. A dodatkowo Napoleon byl militarnym geniuszem. Z latwoscia
                pokonywal armie innych mocarstw nawet polaczone, a nie byli to przeciez wcale
                zadni "slabeusze". Armia Prus uwazana byla za jedna z najlepszych jesli nie
                najlepsza w Europie. Bylo to przeciez juz po smierci Fryderyka Wielkiego, ktory
                uczynil z Prus mocarstwo europejskie. A propos Fryderyka Wielkiego - dokladnie
                dzis, 17 tego sierpnia mija 220 lat od jego smierci. To wlasnie on przylaczyl
                Slask (gorny i dolny) do Prus. Slask nalezal poprzednio do Austrii i Fryderyk
                Wielki musial toczyc potem liczne wojny, aby go przy Prusach utrzymac. Wzial tez
                udzial w 1-szym rozbiorze Polski (1772). Napoleon, po wkroczeniu na teren Prus
                (1806) zatrzymal sie rowniez w Poczdamie i poszedl nad grob Fryderyka Wielkiego.
                Mial tam jakoby wypowiedziec nastepujace slowa: "Gdyby ten jeszcze zyl, nie
                stalbym tutaj". Tak czy owak, mocne fundamenty silnego panstwa, ktore zbudowal
                Fryderyk Wielki przetrwaly pomimo kleski zadanej przez Napoleona. Na tych
                fundamentach budowal pozniej Bismarck, ktory w roku 1871 pokonal Francje i
                uczynil z Niemiec 1-sze mocarstwo europejskie.
            • ben_shaprut Pod Waterloo "geniusz wojen" pozwolił się 17.08.06, 23:42
              powstrzymać "wyrobnikowi" Wellingtonowi mimo miazdżącej przewagi - co więcej,
              pozwolił, zeby jego odziały maszerowały bez celu. Argument odpada;
              tzw. "wellingtonowskie pole bitwy w Hiszpanii" okazało się bardziej skuteczne
              niż apele "małego kaprala" (qrwa - za dużo tych "małych kaprali" w historii...)
              • de_oakville Re: Pod Waterloo "geniusz wojen" pozwolił się 18.08.06, 00:28
                ben_shaprut napisał:

                > powstrzymać "wyrobnikowi" Wellingtonowi mimo miazdżącej przewagi - co więcej,
                > pozwolił, zeby jego odziały maszerowały bez celu. Argument odpada;
                > tzw. "wellingtonowskie pole bitwy w Hiszpanii" okazało się bardziej skuteczne
                > niż apele "małego kaprala" (qrwa - za dużo tych "małych kaprali" w historii...)

                Widocznie "geniusz" Napoleona nie trwal wiecznie. Tragiczny odwrot "Wielkiej
                Armii" z Rosji i kleska pod Lipskiem musialy znacznie oslabic jego pewnosc
                siebie. Kazdy miecz jest dobry do momentu kiedy przyciwnik wymysli i zastosuje
                tarcze.
      • eres2 Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 24.08.06, 00:17
        caesar: A co myslisz,ze mamy czy babcie niemieckie zabijaly Zydow?Albo
        nauczyciel w szkole niemieckiej w 1943 gdzies w Lübbenau palil Zydow?Brat
        Göringa - Albert pomagal Zydom.Jak to mozliwe?

        eres: Twój sarkazm jest typową postawą dla Niemców z gatunku „die ewig
        Gestrigen”. Albo udajesz Caesarze człowieka niezbyt rozgarniętego, nie
        znającego historii i faktów, albo jesteś zakłamany. Najprawdopodobniej jesteś
        jednym i drugim.
        Jak dobrze wiadomo, i nie trzeba o to pytać Daniela Goldhagena, niemieckie
        kobiety, w tym oczywiście także matki, brały udział w mordowaniu i to nie tylko
        Żydówxxx
        Oto typowy przykładów Twoich wzorowych Landsleute: Rudolf Höss, wieloletni
        komendant KL Auschwitz, wywodzący się z rodziny katolickiej, to niedoszły
        ksiądz katolicki, którego marzeniem było zostać misjonarzem. W swoich
        wspomnieniach pisze: „Ja sam byłem również głęboko wierzący i swoje obowiązki
        religijne traktowałem bardzo poważnie. Modliłem się z prawdziwie dziecięcą
        powagą i bardzo gorliwie pełniłem obowiązki ministranta.”
        Życiorysy „porządnych” mieszczan, nauczycieli czy lekarzy miało większość
        nazistowskich Niemców. Miały je i niemieckie Aufseher’ki w obozach
        koncentracyjnych. Poczytaj sobie życiorysy tych zbrodniarek
        Tacy Niemcy, jak Albert Göring, Martin Bormann jr. (ojciec zakonny
        chrystusowiec, misjonarz i pedagog) - syn osławionego zbrodniarza
        hitlerowskiego Martina Bormanna, czy Niklas Frank, syn kata Polaków,
        gubernatora Generalnego Gubernatorstwa - Hansa Franka (Niklas Frank,
        publicysta, autor książki "Mój ojciec Hans Frank", przez całe swoje dorosłe
        życie prowadził rozrachunek ze zbrodniczą działalnością swojego ojca i z
        nazizmem w ogóle), należeli/należą do niewielkiej procentowo liczby Niemców
        odstających od niemal całego brunatnego niemieckiego społeczeństwa.
        • caesar_pl Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 24.08.06, 01:42
          O Polakach mozna takze powiedziec,ze zabijali Zydow i to masowo.Wyobrazam sobie ,ze mlodziez polska czy kobiety tez braly w tym udzial.Moze ich tylu zabili ilu uratowali.Ale przypomina sie ciagle tylko,ze ratowali..Jesli chodzi o Auseherinen w obozach,to nie wszyskie byly morderczyniami.W koncu nie wszystkich ukarano,powieszono.W Stutthofie bylo ich pare wprawdzie,chyba 2 zdaje sie byly nawet z polskimi nazwiskami - Volksdeutsche,ale najlepsze jest,ze na 11 powieszonych 4 to byli Polacy.Jak sie czyta wspomnienia wiezniow z KZ,to czesto spotyka sie Kapo czy Sztubowych,ktorzy byli w porzadku,grali przed SS manami ale nie znecali sie nad wiezniami,nawet pomagali,np.gdy przychodzila paczka do niezyjacego juz,dzielili miedzy wiezniow.Niestety byla duza czesc nadgorliwcow,ktorymi sie SS wyreczala.Ze wspomnien SS manow z obozow wynika,ze nie tesknili za kontaktem z zawszonymi,smierdzacymi wiezniami ktorzy byli do tego nosiscielami nie wiadomo jakich chorob.
          max.mmvi.de/ssfrauen/biskupia.htm
          W Polsce pisze sie polprawde,w Niemczech nie ma tabu w tej dziedzinie.Jak Niemcy wyciagna swoje dokumenty filmowe,pisane na temat Polakow i pokaza swiatu,to Polacy skryja sie pod ziemie!Bedzie czarne na bialym,w pelnym tego slowa znaczeniu...
          • de_oakville Odpowiedzialnosc zbiorowa to absurd 24.08.06, 12:42
            caesar_pl napisał:

            > Ale przypomina sie ciagle tylko,ze ratowali..Jesli chodzi o Auseher
            > inen w obozach,to nie wszyskie byly morderczyniami.W koncu nie wszystkich ukara
            > no,powieszono.W Stutthofie bylo ich pare wprawdzie,chyba 2 zdaje sie byly nawet
            > z polskimi nazwiskami - Volksdeutsche,ale najlepsze jest,ze na 11 powieszonych
            > 4 to byli Polacy.

            Z pewnoscia byli i sa zarowno dobrzy Niemcy jak i zli Niemcy, dobrzy Polacy jak
            i zli Polacy. A jaki jest procent jednych i drugich w stosunku do ogolu ludnosci
            kraju? Moznaby sie o to zapytac kogos z krajow trzecich, kto mialy przyjemnosc
            przebywac zarowno w Polsce jak i w Niemczech. Czy na przyklad Wietnamczyk, idacy
            w Polsce ulica czuje sie bardziej urazony, kiedy jakies polskie dzieciaki na
            jego widok zaczynaja "mlec jezykiem" i wymawiac jakies niezrozumiale slowa
            imitujace jezyk wietnamski, czy w Niemczech, kiedy jakis przypadkowy jegomosc
            (neo-nazi?) podniesie mu i ponownie wcisnie na glowe jego wlasna czapke i zapyta
            z ironia "Wie geht's?"
            Odpowiedzialnosc zbiorowa nie ma sensu, trzeba karac naprawde winnych a nie
            przyczepiac sie do calego narodu tak niemieckiego jak i polskiego. Kiedy w
            okupowanej Polsce zabito gdzies niemieckiego zolnierza, moze nawet strzalem "zza
            wegla", to Niemcy wykonywali wyroki na przypadkowych ludziach, wzietych z
            lapanki, sadzac, ze polozy to kres podobnym napadom. Ale napady nadal mialy
            miejsce, gdyz ich uczestnikom widac "wisialo" czy innych rodakow za to powiesza
            czy nie. Inni z kolei mowia, ze celem Niemcow byla w Polsce eksterminacja tak
            czy siak, dzis trudno czasem dociec jak to bylo naprawde.
          • superspec Holokaust to zaplanowana 26.08.06, 16:07
            instytucjonalnie zorganizowana i systematycznie przeprowadzona eksterminacja 6
            mln europejskich Żydów w latach II wojny światowej. Ogrom zbrodni, całkowity
            brak jej racjonalnych przesłanek nie mieszczą się w kategoriach naszych norm
            poznania ani pojmowania świata.
            ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=boo&bid=760
    • wielki.inkwizytor Tacy sami jak Polacy 17.08.06, 18:35
      Ludzie sa wszedzie tacy sami.
      Tylko jednostki sie roznia... Srednia wg mnie wychodzi w kazdym kraju podobna.
    • bogbogow A Wojny Religijne? 17.08.06, 23:08

      Niemcy nie pierwszy raz się 'wygłupiali'.
      Jeszcze w średniowieczu masakrowali Słowian Połabskich i Prusów(najeżdżając i
      grabiąc przy okazji Polskę).
      Były u nich liczne pogromy ludności żydowskiej.
      Potem bardzo srogie i okrutne 'Wojny Religijne'.
      I najbardziej na obszarach niemieckojęzycznych rozpowszechnione 'palenia
      czarownic'.
      O zwykłym,wręcz codziennym tępieniu Słowian nie wspominając.

      Holocaust był najgorszym rodzajem niemieckiego(periodycznie powtarzającego się)
      zdziczenia a nie jakiś tam jednorazowy 'wyskok'.
      • de_oakville Re: A Wojny Religijne? 18.08.06, 00:48
        bogbogow napisał:

        >
        > Niemcy nie pierwszy raz się 'wygłupiali'.
        > Jeszcze w średniowieczu masakrowali Słowian Połabskich i Prusów(najeżdżając i
        > grabiąc przy okazji Polskę).
        > Były u nich liczne pogromy ludności żydowskiej.
        > Potem bardzo srogie i okrutne 'Wojny Religijne'.
        > I najbardziej na obszarach niemieckojęzycznych rozpowszechnione 'palenia
        > czarownic'.
        > O zwykłym,wręcz codziennym tępieniu Słowian nie wspominając.

        Nawet jesli to prawda, to Slowianie tez nie byli przeciez "aniolami".
        Fragment ksiazki (polskiej!!!) pt. "Brandenburgia", autor Jerzy Strzelczyk,
        Ksiazka i Wiedza, Warszawa 1975

        "Pozna jesienia 1325 r. ruszyla niszczycielska wyprawa polsko-litewska
        skierowana przeciw Ziemi Lubuskiej i Nowej Marchii. (...)
        Dziwne to zaiste byly czasy, gdy zwierzchnik calego chrzescijanstwa - papiez -
        blogoslawil wyprawie , w ktorej brali udzial poganscy Litwini przeciw
        chrzescijamskiemu krolowi Niemiec. Krzyzacki kronikarz, wspolczesny opisanym
        wydarzeniom, donosi o zniszczeniu ponad 140 wsi i tyluz kosciolow parafialnych
        oraz trzech klasztorow cystersow, dwoch klasztorow zenskich i wielu innych
        budynkow o przeznaczeniu kultowym. Nawet polskie zrodla zgodnie potwierdzaja
        okrucienstwa i eksterminacyjny charakter ekspedycji. Rzecz jasna, wyprawa tego
        rodzaju nie przysluzyla sie dobrze sprawie polskiej, a raczej odepchnela od
        Polski wielu przerazonych mieszkancow Nowej Marchii, przyczyniajac sie zarazem
        do konsolidacji sil niemieckich. Tym bardziej, ze napastnikom nie udalo sie
        zdobyc zadnego z wazniejszych grodow.(...)
        Z drugiej strony, jezeli Lokietek sadzil, ze atakujac Brandenburgie zasluzy
        sobie na jakies szczegolne wzgledy Stolicy Apostolskiej, to takze sie
        przeliczyl. Papiezowi wszak chodzilo o wypedzenie Wittelsbachow z Marchii, a nie
        o spustoszenie kraju, totez dosc chlodno odnosil sie do krola polskiego w
        dalszej korespondencji, uwazajac, ze nie spelnil pokladanych w nim nadziei."
    • you-know-who ogolniki bylyby zupenie bez sensu 18.08.06, 07:54
      zli/dobrzy dla kogo? dla innych? kiedy --teraz? dawniej?

      mysle ze akurat teraz, wskutek manta jakie dostali, sa idealni (mili dla
      otoczenia, swiatowi, otwarci na swiat).
      moze za N pokolen to sie zmieni, ale N>>1.
    • indris Odpowiedzialność zbiorowa to idiotyzm 18.08.06, 10:57
      Aż dziwne, że niektórzy tego nie rozumieją w XXI wieku, 5 milionów lat po
      rozpoczęciu ewolucji ludzkiego mózgu.
      • superspec Ale trzeba powtarzac prawdę 18.08.06, 12:16
        www.msz.gov.pl/Niemieckie,obozy,nazistowskie,na,OKUPOWANYCH,ziemiach,polskich,w,czasie,II,wojny,swiatowej,6458.html
        • z_daleka Re: Ale trzeba powtarzac prawdę 18.08.06, 12:32
          trzeba powtarzac, nawet jak nikt nie slucha...

          www.msz.gov.pl/Niemieckie,obozy,nazistowskie,na,OKUPOWANYCH,ziemiach,polskich,w,czasie,II,wojny,swiatowej,6458.html
          • rzewuski1 Re: Ale trzeba powtarzac prawdę 18.08.06, 12:47
            niemcy to jeden z najgorszych chamskich narodow na swiecie
            zajmuja drga pozycje w swiecie
            za arabami
    • grzegorz1948 Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 18.08.06, 12:48
      Tez tak myslalem ,ale zmienilem zdanie co raczej robie niechetnie.Maja poprostu
      inna mentalnosc,nie taka jak Polacy.Poznalem ten Narod dosyc dobrze a wiec
      mowie z doswiadczenia.A wojna no coz!Ten narod potrzebuje przywodce ktory
      wskaze kierunek i w tych ciezkich czasach gospodarczych znalazl sie hitlerek
      8specjalnie mala) ktory z poczatku dal sie poruszac jak kukielka az pomyslal ze
      on potrafi wszystko i tych swoich animatorow wzial za kark.Dlatego dziwi mnie a
      z drugiej strony nie ze nie mozna poczytac"Mein Kampf" w oryginale gdzie mozna
      by bylo sie ustosunkowac do tych ideii dlatego radze przeczytac dopoki
      mozna "Dziela Lenina" zeby ustosunkowac sie do ideii rownoleglej do
      faszyzmu.Moge powiedziec tylko ze "Dziela Lenina" czyta sie dosyc dobrze,no
      poprostu jako bajke dla doroslych w ktora to poniektorzy uwierzyli.
      • de_oakville Polacy - najmniej znanymi sasiadami Niemiec 19.08.06, 01:40
        Nie ulega watpliwosci, ze z punktu widzenia Niemcow Polacy musza wydawac sie im
        najmniej znanymi sasiadami tzn. najbardziej roznymi pod wzgledem mentalnosci.
        Austriacy i Szwajcarzy mowia po niemiecku, a wiec mentalnosc prawie taka sama.
        Holendrzy? Ich jezyk uwazany jest niemal za dialekt niemieckiego, bo Holandia
        byla kiedys czescia Niemiec ("Ik spreek Nederlands", "Dat is genoeg"). Dania -
        kraj germanski podobnie jak Niemcy. Francja? Tereny Francji przy granicy z
        Niemcami to Alzacja i Lotaryngia, ktore dawniej nalezaly rowniez do Niemiec i
        maja ludnosc w znacznym stopniu pochodzenia niemieckiego. Luxemburg? Niemiecki
        jest jednym z jezykow urzedowych tego kraju. Wreszcie na wschodzie Czechy i
        Polska mowiace jezykami slowianskimi. Ale z tych dwoch krajow Czechy sa pod
        wzgledem mentalnosci znacznie blizsze Niemcom. W dawnych czasach Czechy byly
        jednym z panstw "niemieckich", prawie tak jak Bawaria, a Praga byla siedziba
        cesarza. Pominalem Belgie, jednak tam mowia po holendersku, francusku i
        niemiecku, a zatem jest ona rowniez kulturowo dosc bliska Niemcom. Pewien
        znajomy (Polak) opowiadal mi, ze jechal kiedys pociagiem w zachodniej czesci
        Niemiec i rozmawial z kolega po polsku. Podszedl do nich Niemiec, ktory
        chcac nie chcac slyszal rozmowe i zapytal w jakim jezyku rozmowiaja. Byl
        zdziwiony, kiedy uslyszal, ze po polsku. Jeszcze bardziej zdziwiony byl ow
        znajomy. Powiedzial "nasze narody (Polacy i Niemcy) granicza ze soba od ponad
        1000-ca lat a tamten Niemiec nie potrafil powiedziec, ze to jezyk polski
        na podstawie brzmienia?" Jezyk sasiadow!!!
        A czy przecietny Polak rozpoznalby od razu jezyk litewski, gdyby ktos w poblizu
        rozmawial w tym jezyku?
        • grzegorz1948 Re:de_oakville 19.08.06, 01:57
          Zebys ty wiedzial jak Niemcy nienawidza Holendrow i Francuzow zreszta z
          wzajemnoscia to bys sie przestraszyl.Tu wlasnie znow robi duzo propaganda
          przyjazni,ale my to znamy z czasow PRL.
          Co domnie to lubie holenderska otwartosc,bayerska kuchnie ,szwajcarskie zegarki
          i austriackie Alpy a uwielbiam salzburgernockel.
          • caesar_pl Re:de_oakville 19.08.06, 04:53
            Bzdury.Niemcy sa dla Holandi pierwszym krajem urlopowym - 8 mln Holendrow spedza tu wczasy.Niemcy do Holandi jada takze milionami jesli nie dziesiatkami milionow.
            Jezdzili by ,gdyby Holendrzy okazywali swoja antypatie,no i odwrotnie??
            Eksport Holandi do Niemiec stanowi najwieksza czesc ich wymiany handlowej ze Swiatem.
            Ta gadka o antypatiach to tylko teoretycznie,cos w tym typie,ze Austryjacy to glupsi Niemcy,Szwajcarzy powolni,Fryzowie tepi a Francuzi nieporzadni.No ale Francja dla Niemcow to kraj turystyczny Nr.1!!
      • eres2 Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 19.08.06, 01:45
        Grzegorz: Tez tak myslalem ,ale zmienilem zdanie co raczej robie
        niechetnie.Maja poprostu inna mentalnosc,nie taka jak Polacy.Poznalem ten Narod
        dosyc dobrze a wiec mowie z doswiadczenia.A wojna no coz!Ten narod potrzebuje
        przywodce ktory wskaze kierunek i w tych ciezkich czasach gospodarczych znalazl
        sie hitlerek 8specjalnie mala) ktory z poczatku dal sie poruszac jak kukielka
        az pomyslal ze on potrafi wszystko i tych swoich animatorow wzial za
        kark.Dlatego dziwi mnie a z drugiej strony nie ze nie mozna poczytac"Mein
        Kampf" w oryginale gdzie mozna by bylo sie ustosunkowac do tych ideii
        eres: Mein Kampf „w oryginale” przeczytała większość ówczesnych dorosłych
        Niemców. Tę książkę posiadała niemal każda niemiecka rodzina, a przez większość
        z nich traktowana była z większym mirem niż Biblia. Idee w niej zawarte tak
        bardzo przypadły Niemcom do gustu, że w roku 1933 z entuzjazmem głosowali na
        swojego wodza i jego brunatne i czarne watahy.
        Natomiast za kark to wziął Führer swoich protektorów i protagonistów, a nie oni
        jego. Wszyscy Niemcy, bez względu na przynależność klasową, jedli Hitlerowi i
        jego paladynom z ręki aż do żałosnego końca.

        Grzegorz: dlatego radze przeczytac dopoki mozna "Dziela Lenina" zeby
        ustosunkowac sie do ideii rownoleglej do faszyzmu. Moge powiedziec tylko
        ze "Dziela Lenina" czyta sie dosyc dobrze,no poprostu jako bajke dla doroslych
        w ktora to poniektorzy uwierzyli.
        eres: W tę leninowską uwierzyli niektórzy, natomiast w tę zbrodniczą, zawartą
        w „MK” uwierzyli wszyscy Niemcy i w imię tej „bajki” i jej autora dokonywali w
        głębokim przeświadczeniu słuszności, największych zbrodni.
        • grzegorz1948 Re: eres2 19.08.06, 02:00
          No wlasnie Lenin obiecal ludziom rownosc a potem ich zrownal na Syberii a Hitler
          (po kryzysie ktory i teraz mamy)obiecal ludziom prace ale nie powiedzial ze ta
          praca bedzie w Auschwitz.Jaka tu roznica.
          • caesar_pl Re: eres2 19.08.06, 04:58
            Hitler pobudowal chociaz autostrady i skanalizowal kraj.Marshall sluzyl odbudowie fabryk,ktore Niemcy juz mieli,lecz zostaly albo zniszcone albo wywiezione w ramach reparacji wojennych.Unia Polsce musi wszystko zaplacic,poczynajac od podstaw - wlasnie kanalizacji,ktorej brak przejawia sie gownianym smrodem podczas upalow w calym kraju.Ten kraj w czasie swojej 80 letniej niezaleznosci nic nie wybudowal...

            grzegorz1948 napisał:

            > No wlasnie Lenin obiecal ludziom rownosc a potem ich zrownal na Syberii a Hitle
            > r
            > (po kryzysie ktory i teraz mamy)obiecal ludziom prace ale nie powiedzial ze ta
            > praca bedzie w Auschwitz.Jaka tu roznica.
            • de_oakville Holendrzy to inna "kinderstube" 19.08.06, 11:54
              grzegorz1948 napisal:

              >Zebys ty wiedzial jak Niemcy nienawidza Holendrow i Francuzow zreszta z
              >wzajemnoscia to bys sie przestraszyl.Tu wlasnie znow robi duzo propaganda
              >przyjazni,ale my to znamy z czasow PRL.
              >Co domnie to lubie holenderska otwartosc,bayerska kuchnie ,szwajcarskie zegarki
              >i austriackie Alpy a uwielbiam salzburgernockel.

              Holendrzy to byli Niemcy (polnocni! - nie bez znaczenia), ktorzy dawno dawno
              temu odlaczyli sie od reszty kraju i poszli wlasna droga. W 17-tym wieku
              Niderlandy byly najbardziej rozwinietym i najbogatszym krajem w Europie, a
              Amsterdam byl wtedy dla swiata tym czym Nowy Jork w 20-tym wieku (w "Trylogii"
              Sienkiewicza, Zagloba kpil sobie z kogos ofiarowujac mu "Niderlandy", rzecz
              dziala sie wlasnie w 17-tym wieku). Najbogatsze w tym czasie miasto na ziemiach
              polskich - Gdansk, "malpowalo" Niderlandy i dorobilo sie wtedy wielu okazalych
              gmachow (kamienice przy Dlugim Targu, ul. Mariackiej itd.), ktore wzbogacily
              wczesniejsza architekture krzyzacka jak Katedra NMP, Wielki Mlyn itd. Moze
              "malpowalo" to zle slowo, gdyz w Gdansku mieszkalo wtedy wielu ludzi pochodzenia
              flamandzkiego i holenderskiego, a zatem byla to raczej jakby niderlandzka
              enklawa na wschodzie, choc wiekszosc ludnosci byla, jesli sie nie myle,
              pochodzenia niemieckiego. Naturalnie w handlu Gdanska liczylo sie glownie
              polskie zboze a Krol Polski wjezdzal triumfalnie do miasta przez Zlota Brame
              witany goraco przez mieszczan.

              Holandie odwiedzilem po raz pierwszy 10 lat temu - z lotniska w Amsterdamie
              pojechalem pociagiem do miasta, wyszedlem z dworca, rozejrzalem sie, zobaczylem
              tramwaje i pobliskie gmachy i od razu pomyslalem sobie: "drugi Gdansk", choc
              wlasciwie "pierwszy", bo wiekszy i oryginalny, a nie odbudowany ze zgliszcz.
              Udalem sie w strone miasta, ale po "dwoch krokach" uslyszalem dzwiek dzwonu
              dobiegajacy gdzies z dolu. Stanalem nad kanalem, spojrzalem w dol. Stala tam
              lodz wycieczkowa pelna turystow i gotowa do rejsu po kanalach. Brodaty jegomosc
              ubrany w mundur kapitana stal na brzegu i uderzal rytmicznie w niewielki dzwon w
              celu przyciagniecia nowych kandydatow do rejsu, jak sie okazalo jednogodzinnego.
              Mialem to w planie, a wiec dalem sie skusic. Kierowca lodzi, ktory pelnil
              rownoczesnie funkcje przewodnika i objasnial wszystko w dwoch jezykach (po
              angielsku i po niemiecku) byl naturalnie Holendrem, ale wygladal na typowego
              Niemca i pasowalby doskonale na przyklad do roli lotnika Luftwaffe filmie "Bitwa
              o Anglie". Jednak juz po kilku chwilach wrazenie "Niemca" zupelnie pryslo.
              Calkowicie inne mentalnosc, inne gesty, inne poczucie humoru. Nie wiem na czym
              to polega, ale gdyby to byl Niemiec, to odczuwaloby sie jakas niewidzialna dla
              oka bariere: to Niemiec, a to inni, nawet w przypadku gdyby ten Niemiec to byl
              tzw. "rowny gosc". Tu nie bylo zadnych "barier", calkowity luz i zdrowe poczucie
              humoru. W pewnym momencie nasz kierowca lodzi przyznajac, ze woda w kanalach
              jest dosyc brudna powiedzial: "My z tej wody robimy nasze piwo Heineken".
              • grzegorz1948 Re:odpowiedz zbiorcza. 19.08.06, 21:55
                Pieknie to wyglada niemcy,Holandia czy Francja razem ale rzeczywistosc jest inna
                Miedzy Francuzami i Niemcami te antagonizmy to chyba ciagna sie juz od wojny
                30letniej.Sam doswiadczylem w Paryzu jak Francuzi stawiali sie glupio gdy
                chcialem cos dowiedziec sie po niemiecku ale jak zapytalem sie po polsku to
                zaraz wskazywali Bukinistow ktorzy poslugiwali sie jezykiem niemieckim.A
                najlepsza historie to opowiadal mi moj byly szef ktory z ramienia pewnego
                koncernu prowadzil zaklad pod Paryzem. Przyjechala do niego zona i posli w
                Paryzu do restauracji(rozmawiali po francusku )ale w pewnej chwili zona
                odezwala sie po niemiecku kelner tylko odburknal ze jak by wiedzial ze sa
                Niemcami to by ich nie obsluzyl.
                Jezeli chodzi o Holandie no i Amsterdam to zrobilem tez wycieczke barka ale
                objasnienia byly z tasmy.
                Jest prawda ze w sredniowieczu na Morzu Baltyckim krolowali holendrzy i
                skandynawowie.Wracajac jednak z powrotem do Amsterdamu.Domy w amsterdamie sa
                bardzo wasko budowane dlatego wszelkie przeprowadzki sa uciazliwe i dlatego pod
                kazda szpica dachu jest kolowrot taki jak naspichlerzu nad Moldawa,przy pomocy
                ktorego wciaga sie i opuszcza meble do mieszkan.No i co jeszcze bardzo wysokie
                oplaty za parkowanie.
        • blazare Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 27.08.06, 11:12
          eres2 napisał:

          > eres: Mein Kampf „w oryginale” przeczytała większość ówczesnych dorosłych
          > Niemców. Tę książkę posiadała niemal każda niemiecka rodzina, a przez
          > z nich traktowana była z większym mirem niż Biblia.

          Co za bzdury. Po nastaniu rządów hitlerowców posiadanie egzemplarza Mein Kampf
          stało się przykrą koniecznością. Jeśli ktoś nie miał jej w swoich zbiorach był
          narażony na ostracyzm, stawał się też łatwym celem dla donosicieli różnej maści,
          którymi obrodziło aż strach. Co jakiś czas niespodziewanie pukali do drzwi
          przedstawiciele tzw. narodowych organizacji społecznikowskich, którzy wdawali
          się z domownikami w pozornie niezobowiązującą pogaduszkę, a w rzeczywistości
          skrupulatnie rewidowali wzrokiem każdy szczegół domu, czy przypadkiem nie ma
          gdzieś "nieprawomyślnych książek", czy wisi porter fuhrera, czy dzieci zapisane
          już do HJ, gdzie pracuje głowa rodziny itp. itd. Niemcy eksponowali kobyłkę
          hitlera dla świętego spokoju, a nie dla tego, że tak bardzo im się podobała.
          Jeśli chociaż jeden procent jej posiadaczy przeczytał ją w całości, to maksimum.
          Większość nigdy jej nie otwierała, a inteligenci odrzucali ze wstrętem po
          lekturze kilku pierwszych stron.

          Nehemiasz
          • eres2 Hucpa blazare 11.09.06, 23:41
            blazare: Co za bzdury. Po nastaniu rządów hitlerowców posiadanie egzemplarza
            Mein Kampf
            stało się przykrą koniecznością. Jeśli ktoś nie miał jej w swoich zbiorach był
            narażony na ostracyzm, stawał się też łatwym celem dla donosicieli różnej maści,
            którymi obrodziło aż strach. Co jakiś czas niespodziewanie pukali do drzwi
            przedstawiciele tzw. narodowych organizacji społecznikowskich, którzy wdawali
            się z domownikami w pozornie niezobowiązującą pogaduszkę, a w rzeczywistości
            skrupulatnie rewidowali wzrokiem każdy szczegół domu, czy przypadkiem nie ma
            gdzieś "nieprawomyślnych książek", czy wisi porter fuhrera, czy dzieci zapisane
            już do HJ, gdzie pracuje głowa rodziny itp. itd. Niemcy eksponowali kobyłkę
            hitlera dla świętego spokoju, a nie dla tego, że tak bardzo im się podobała.
            Jeśli chociaż jeden procent jej posiadaczy przeczytał ją w całości, to maksimum.
            Większość nigdy jej nie otwierała, a inteligenci odrzucali ze wstrętem po
            lekturze kilku pierwszych stron.

            eres: Pewności swojej wiedzy można blazare pozazdrościć.
            Nichże więc blazare posłucha, co o poczytności książki Mein Kampf pisze osoba
            kompetentna, historyk Othmar Plöckinger.
            Oto fragmenty artykułu Pera Hinrichsa p.t. „Mit niepokupnego towaru” [moje
            tłumaczenie]:
            Przez dziesiątki lat głoszono, że rzadko który Niemiec przemęczył się przez
            Hitlera trudno strawne dzieło „Mein Kampf”. Nowa książka historyka Othmara
            Plöckingera kończy z tym mitem.
            Wydanie „Mein Kampf” z roku 1945 - „ciepłą bułką” księgarń.
            Do dziś trwa wyobrażenie, że Niemcy podzielali pogląd Hitlera na jego dzieło.
            Autobiografia - tyle jednomyślny pogląd - podczas trwania „Trzeciej Rzeszy” nie
            czytana pokryła się w niemieckich domowych izbach kurzem. Kupa bezładnej
            mieszaniny złożonej z antysemickich, antydemokratycznych i rasistowskich
            składanek pozostała w publicznym przekonaniu rzekomym „nie czytanym”
            bestsellerem.
            Do całkowicie innego wyniku doszedł teraz austriacki historyk Othmar
            Plöckinger, który w sposób szczegółowy badał historie powstania i recepcji
            książki.
            Plöckinger w sposób systematyczny wykazał , jak Hitler sam rozpowszechniał mit
            tego bubla jako „Biblii” jego ruchu oraz jak wielki rezonans znalazła "Mein
            Kampf" w felietonach, partiach, Kościele i związkach zawodowych w końcu lat
            dwudziestych po rok 1933. Że Niemcy treść tej „opasłej księgi” nie znali,
            stanowi „najbardziej uporczywe uogólnienie i błędną ocenę w historii narodowego
            socjalizmu”. Począwszy od roku 1930, wraz ze wzrostem sukcesów partii NSDAP w
            wyborach do Reichstagu, zmieniał się pogląd na „Mein Kampf”. Drwina ustąpiła
            opisom Hitlera drogi życiowej i programu. „Im intensywniej publicystyka
            zajmowała się książką ‘Mein Kampf’, tym bardziej powszechna stawała się wiedza
            o treściach książki”, stwierdza Plöckinger. Zwłaszcza, że także kościoły,
            związki zawodowe i partie w swoich gazetach i czasopismach nieustannie
            zajmowały się nazistowską Biblią.
            To właśnie ewangelicka publicystyka przybrała życzliwy stosunek do książki. Tak
            np. ksiądz Hermann Kremers wielbił na walnym gromadzeniu „federacji
            ewangelickiej” w roku 1931 narodowy socjalizm jako „ruch o takiej głębi, takim
            zasięgu i takich idealistycznych wyżynach”, jakich historia Niemiec jeszcze nie
            przeżywała. Protestu Kremer na siebie nie sprowadził.
            Wkrótce po tym pastor Helmuth Schreiner dorzucił w swojej broszurze „Narodowy
            socjalizm wobec pytania Bożego” jeszcze jedno: „Walka o zdrowie krwi i czystość
            rasy jest więc w aspekcie wiary chrześcijańskiej Bożym nakazem” - bełkotał ten
            teolog. A nazistowski zwolennik, ksiądz Wilhelm Meyer, w swoim
            pamflecie „Narodowy socjalizm a chrześcijaństwo” rozmarzył się: „dziękuję Bogu
            za te godziny, w których mogłem studiować Adolfa Hitlera książkę 'Mein Kampf'”.
            Niemcy chcieli być nie tylko informowani przez liczne dyskusje w prasie.
            Kupowali tę książkę masowo, jeszcze zanim Hitler doszedł do władzy. Do stycznia
            1933 autobiografia schodziła z półek księgarskich 241 000 razy, w owym roku
            sprzedano łącznie około miliona egzemplarzy – na długo przed tym, gdy
            nazistowskie państwo uszczęśliwiało egzemplarzami gratisowymi zawierane śluby,
            czy wcielanie na front.
            „Mein Kampf” był hitem bibliotek publicznych, wiele bibliotek musiało
            dysponować wieloma egzemplarzami. Np. w Essen, tylko do roku 1937, książka ta
            wypożyczana była ok. 4000 razy, w hali księgarskiej Hamburg-Eppendorf była
            pozycją wiodącą na czytelniczej liście.
            Tyle Per Hinrichs. Na życzenie chętnie podam tekst oryginału.
    • superspec Hitler mógł miec bombę atomową? 19.08.06, 18:32
      "Rainer Karlsch w najnowszej książce "Bomba Hitlera" twierdzi, że naziści pod
      koniec drugiej wojny światowej dysponowali technologią umożliwiającą
      wyprodukowanie bomby atomowej. Historyk postawił tę tezę po czteroletniej
      kwerendzie przeprowadzonej m.in. w archiwach sowieckich i zachodnioeuropejskich
      oraz po rozmowach z naocznymi świadkami. Według Karlscha Niemcy zdołali
      przeprowadzić próbne wybuchy w Turyngii (3 marca 1945 roku) oraz na Morzu
      Bałtyckim."
      www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=1376
    • stary_z_lichenia Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 26.08.06, 16:36

      Oj nie wsyckie , ale maja wielka dume , uwazaja sie za "wybrany narod".
      Kiedys cytalem sobie taki tam no ..art...ykul w gazecie ichniejszej ,
      to znacy znajomy mi to cytal ,ja jeno umiem sluchac i mowic no
      i troche pisac , w tym tam art..ykule stalo na tymat policjantow z
      Bremy .
      Te gnojki pojechaly w czasie IIWS na Ukraine , pili i jedli z ukraincami,
      nawet ich zaproszono na weselisko , na drugi dzien otrzymali rozkaz
      spacyfikowania wsi , zrobili to bez zmruzenia oka .
      Rozstrzelali wsyckich , dzieci , starcow .
      Sa germance jak to mowia sami o sobie , unterwerflich (slepo poddani wodzowi)
      A jescy do tego lone uwazaja ze Niemce to caly Swiat .
      Swojej historii nie znaja , jedynie ta gdzie odnosili sukcesy , o wojnach malo
      chca slyszec .

      • caesar_pl Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 26.08.06, 17:35
        Trujesz - poczytaj program niemieckiej TV,teraz z okazji Grassa dziennie cos na ten temat.Wczoraj o ostatnich dniach w Bunkrze Hitlera.
        • stary_z_lichenia Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 26.08.06, 17:44
          caesar_pl napisał:

          > Trujesz - poczytaj program niemieckiej TV,teraz z okazji Grassa dziennie cos
          na
          > ten temat.Wczoraj o ostatnich dniach w Bunkrze Hitlera.

          Propagande w stylu prof.Knopp'a ?
          • caesar_pl Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 27.08.06, 15:54
            Jesli pokazuja dokumentalny film i na nim widac akcje lapowki i w gaziku z Niemcami siedza polscy policjanci,no to chyba nie ma znaczenia czy to pokazuje Knopp czy kto inny.
    • bogo2 Re: Czy źli ludzie , to takze ci 26.08.06, 17:36
      ktrorzy sie nie zaklinali.?


      • de_oakville Niemcy w powiesci "Poland" Jamesa A.Michenera. 27.08.06, 15:55
        Powiesc pt. "Poland" amerykanskiego autora Jamesa Michenera zawiera pewne
        ciekawe moim zdaniem spostrzezenia odnosnie zarowno Niemcow jak i Rosjan
        wypowiadane ustami Polakow - bohaterow tej ksiazki traktujacej o historii
        Polski. Nie zgadzam sie w 100% z opinia odnosnie Rosjan, gdyz jest ona
        ewentualnie prawdziwa tylko w stosunku do rosyjskiej wladzy (carskiej,
        komunistycznej), a nie wobec zwyklych Rosjan jako ludzi, ktorzy sa moim zdaniem
        w ogromnej masie, dobrzy.

        Str. 554 (rzecz dzieje sie zaraz po II wojnie swiatowej)
        =================================================================================
        "Zawsze zadawalismy im to pytanie: <<Co jest lepsze, zycie pod panowaniem
        rosyjskim czy pod panowaniem niemieckim?>> I nasi starzy ludzie, ktorzy poznali
        i jedno i drugie mowili nam prawde. Mowili: << Niemcy sa najokrutniejszymi
        ludzmi na ziemi. Morduja. Zabijaja. I wszystko to robia w imie cywilizacji.>>
        Ostrzegali nas, ze za wszelka cene nalezy uniknac znalezienia sie pod panowaniem
        niemieckim.

        Lecz po dluzszym czasie, po latach, kiedy juz pierwsza wscieklosc ich opuscila,
        mowili ze z Niemcami mozna osiagnac kompromis. Przetrwanie bylo mozliwe. Nigdy
        nie bylo to przyjemne, ale bylo to mozliwe, poniewaz byla i muzyka i obchodzenie
        swiat i mogles pojechac sobie do Berlina. A jesli postepowalec wedlug ich zasad,
        to mozna bylo przezyc i nawet od czasu do czasu dobrze sie zabawic.

        Lecz w przypadku Rosjan nie bylo zadnej nadziei. Jedynie martwa reka ucisku, nie
        odpuszczone brzemie rosyjskiej nieczulosci. Praca, praca, praca. Jedna glupia
        ustawa po drugiej. Nigdy zlagodzenia dla szczegolnego przypadku. Albo postepuj
        tak jak oni chca albo umrzyj. <<Ja sam mieszkalem pod rosyjskim panowaniem i
        jest to jak bycie w grobowcu - duzym grobowcu, tak, z pewna niewielka swoboda
        ruchu, tym niemniej w grobowcu. Rosjanie umieja z calego narodu zrobic
        grobowiec. Sa geniuszami w budowie grobowcow.>>
        <<Tak wiec, jesli mialbym wybierac pomiedzy Niemcami a Rosja, to moge tylko
        powiedziec: Nie chce ani jednych ani drugich, ale mysle, ze nie chce Rosji
        troche bardziej>>"
        =================================================================================

        Nie mam tej ksiazki w profesjonalnym polskim tlumaczeniu, tylko po angielsku, i
        jesli to, co napisalem moze nie najlepiej oddawac jej tresc, podaje ponizej
        oryginalny tekst.

        =================================================================================
        "Always we asked: <<Which would be better, to live under Russian rule or
        German?>> And our old men who had known both told us the truth. They said: <<The
        Germans are the cruelest people on earth. They murder. They slaughter. And they
        do it all in the name of civilization.>> They warned us that life under the
        Germans was to be avoided at any cost. But always they said that in the long
        run, as years passed and the first fury subsided, life with the Germans
        could reach compromises. Continuance was possible. It was never pleasant, but it
        was possible, for there was music and celebrations and you could travel to
        Berlin, and if you did things their way, you survived and could even have a good
        time now and then.
        But with the Russians, there was no hope. Only the dead hand of oppression, the
        unrelieved weight of Russian insensibility. Work, work, work. One stupid rule
        after another. Never an alleviation in a special case. Do it their way or die.
        <<I myself have lived under the Russians, and it's like being in a tomb - a
        large tomb, yes, with perhaps a little room to move around, but a tomb
        nevertheless. Russians can make an entire nation a tomb. They're geniuses in
        building tombs. So if I have to choose between Germany and Russia, all I can say
        is: I don't want either, but I think I don't want Russia a little stronger.>>
        =================================================================================
        • grzegorz1948 Re: de_oakville 27.08.06, 16:32
          Nie mow mi o amerykankiej kinomatografii bo to tylko smieci.Widzialem film o
          Popieluszce no i naturalnie tez o Papiezu i bez watku seksowego filmy te nie
          mogly byc nakrecone.dowiedzialem sie ze Ks. Popieluszko mial kochanke?!Moze na
          amerykanskim rynku takie chwyty sie robi ale w Europie???????
          • de_oakville Re: de_oakville 27.08.06, 21:21
            grzegorz1948 napisał:

            > Nie mow mi o amerykankiej kinomatografii bo to tylko smieci.Widzialem film o
            > Popieluszce no i naturalnie tez o Papiezu i bez watku seksowego filmy te nie
            > mogly byc nakrecone.dowiedzialem sie ze Ks. Popieluszko mial kochanke?!Moze na
            > amerykanskim rynku takie chwyty sie robi ale w Europie???????

            Nie napisalem ani slowa o amerykanskiej kinematografii tylko o ksiazce profesora
            University of Miami Jamesa A. Michenera pt: "Poland". Jest to ksiazka mowiaca
            obszernie o historii Polski i nie jest ona zadnym "komiksem" tylko powiescia
            swiadczaca o dobrej znajomosci rzeczy przez autora. Nie napisalem rowniez, ze
            sie zgadzam ze wszystkimi opiniami wypowiadanymi przez bohaterow tej ksiazki, po
            prostu zamiescilem to tu jako rodzaj ciekawostki.
            • grzegorz1948 Re: de_oakville 28.08.06, 19:23
              Ukazala sie tez po polsku?
              • de_oakville Re: de_oakville 29.08.06, 00:36
                Prawde mowiac nie wiem. Postaram sie dowiedziec czegos wiecej na google. Ale
                mysle, ze calkiem mozliwe, ze jej nie przetlumaczono na polski. Inny ciekawy
                fragment z tej ksiazki (Str. 386):
                Trzeba jednak pamietac, ze opisywana jest przeszlosc, czasy zaborow
                i te "prawdy" podawane przez autora wcale nie musza byc prawdziwe obecnie.

                ======================================================================
                "Lubonski explained: <<Germans-and you must always remember that Austrians are
                essentially German-have always had a low opinion of Poles. They see us as the
                savage hinterland between significant Germany and great Russia. Germans don't
                dare to condescend to Russia, which is an empire of magnificent strength. So
                they vent their contempt on us.>>
                << But why should Austria do the same?>> Trilling asked, and the count replied:
                <<Because she has territories much more interesting, she thinks, than ours.
                Hungary is a very exciting land. Transylvania is challenging. Moravia and
                Bohemia are first-rate centers. Very few Austrians ever get to their part of
                Poland, so they ignore it.>>"
                ======================================================================
                • de_oakville James A. Michener - "Poland" 29.08.06, 12:45
                  Ksiazka jest znana w Polsce, powoluje sie na nia miedzy innymi prof. Jerzy
                  Robert Nowak w swoim artykule:

                  onrbg.boo.pl/historia.php?adres=Co%20Polska%20dala%20swiatu-%20Jerzy%20Robert%20Nowak.htm
                  "Glosny amerykanski pisarz i publicysta James A. Michener, autor obszernego
                  - ponad 800-stronicowego, bestselleru o Polsce, pisal o Polakach:
                  "Nieszczesciem tego narodu bylo utrzymywanie swych relatywnych swobód dokladnie
                  w tym samym czasie, gdy trzej sasiedzi Polski umacniali najpotezniejsze rzady
                  autokratyczne, jakie Europa zaznala przez stulecia"
                  (J.A. Michener: "Poland", London 1983, s. 297)."

                  Trudno jednak dowiedziec sie czy ta ksiazke przetlumaczono na jezyk polski.
    • teclaw Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 29.08.06, 21:03
      Chyba tacy sami jak inni - tylko może trochę więksi złodzieje!

      Nikt w historii XX wieku nie kradł w taki sposób i tyle ile oni! Najbardziej
      mnie boli to, że majątek który ukradloi w Polsce do dziś pracuje na Niemców a
      nie na nas... oj a nakradli u nas strasznie dużo - zarówno majątku narodowego
      jak i indywidualnym ludziom..
      A dziś wskazują na nas jacy to my źli...
      • caesar_pl Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 29.08.06, 22:12
        A co to Polsce i Polakom ukradli?Polska przed wojna to byly bieda nie do opisania,wiekszosc bezrobotna i biedna a bogaci polsc hrabiowie czy wloscianie to i tak zyli za Granica i tam forse przepijali.
        • de_oakville Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 30.08.06, 00:48
          teclaw napisal:

          >Chyba tacy sami jak inni - tylko może trochę więksi złodzieje!

          >Nikt w historii XX wieku nie kradł w taki sposób i tyle ile oni! Najbardziej
          >mnie boli to, że majątek który ukradloi w Polsce do dziś pracuje na Niemców a
          >nie na nas... oj a nakradli u nas strasznie dużo - zarówno majątku narodowego
          >jak i indywidualnym ludziom..

          Nie byli pod tym wzgledem wcale tacy "więksi". Na przyklad Francuzi za Napoleona
          tez wywozili "lupy wojenne" z innych krajow, w tym z Niemiec. Znana jest sprawa
          Kwadrygi (pomnika 4 konnego powozu) ze szczytu Bramy Brandenburskiej w Berlinie,
          ktora Napoleon zabral do Francji. A po zajeciu Niemiec przez sojusznikow po
          klesce III-ciej Rzeszy wywozono stamtad co sie dalo w ramach tzw. "reparacji",
          glownie na wschod, ale licencje podobno tez na zachod. Berlinskie tramwaje
          jezdzily np. w Warszawie, wagony berlinskiej szybkiej kolei miejskiej (S-Bahnu)
          jezdzily w Polsce, w Trojmiescie jeszcze za poznego Gomulki, z tym ze
          dostosowano je do tamtejszej gornej sieci trakcyjnej (w Berlinie uzywano
          zasilania z tzw. "trzeciej szyny"), potem zamieniono je na tabor polski, moim
          zdaniem mniej (a)trakcyjny. Wagony berlinskiego metra (U-Bahnu) trafialy do
          Moskwy, gdzie po niewielkiej przerobce uzywano je na tamtejszych liniach (choc
          ich wlasne rosyjskie wagony byly rowniez bardzo dobre). Luksusowy pociag
          ekspresowy kursujacy zaraz po wojnie miedzy Moskwa a Leningradem byl kiedys
          pociagiem albo Goeringa, albo samego Hitelra, nie pamietam bo dawno czytalem na
          ten temat. I tak dalej. Ktos moze powiedziec powiedziec, ze na to zasluzyli i
          sami byli sobie winni, ze tak sie stalo. Mozna i tak. Ale we wrzesniu 1939
          Niemcy pewnie to samo mowili o Polakach, ze sobie zasluzyli bo nie chcieli oddac
          Gdanska - kazdy patrzy ze swojego punktu widzenia i trudno mu zrozumiec poglad
          drugiej strony. Dostalismy po wojnie Ziemie Zachodnie, a przeciez wielu Niemcow
          tam sie urodzilo i spedzilo tam dziecinstwo. Pewnie jak byli dziecmi to nigdy
          nie przeszlo im przez mysl, ze te tereny przestana kiedys nalezec do Niemiec.
          Jak sie takiemu teraz powie, ze oni od nas tyle wzieli, to z pewnoscia trudno mu
          bedzie zrozumiec, o co chodzi.
          • polonski Re: Polonski zapytalby inaczej... 12.09.06, 04:57
            Na jakiej podstawie inni (nie Polacy) ukuli powiedzenie "dobry niemiec to
            martwy niemiec"?
            • uninhibited Nie cierpie niemcow 12.09.06, 07:53
              A juz jak slysze ten jezyk to mnie na wymioty bierze
              • de_oakville O Niemcach w "Raporcie z Hamburga" 12.09.06, 12:07
                Wieslaw Gornicki "Raport z Hamburga"

                "Jak to sie stalo, ze ten wielki narod - na Boga, nie skladajacy sie przeciez z
                samych tylko brandenburskich hakatystow i pomorskich junkrow, rozczytany w
                ksiazkach, zasluchany w <<Eine kleine Nachtmusik>>, nie odznaczajacy sie w
                przeszlosci ani barbarzynska glupota, ani zadnym patologicznym okrucienstwem -
                tak latwo pozwolil sie uwiesc tym trzem tragikomicznym kreaturom [Hitler,
                Göring, Goebbels], dalekim od normy psychicznej? Dlaczego amok z taka szybkoscia
                rozprzestrzenil sie nawet na ludzi, ktorzy sami nie potrafiliby nikogo
                skrzywdzic? Dlaczego nikczemnosc i chec czynienia zla zatriumfowaly na tak
                wielka skale, a ciemnota przedmiejskich metow i belkot niedouczynych
                <<rednerow>> bez trudu wyparly w ciagu kilku lat cale dziedzictwo niemieckiego
                humanizmu? Nie wierze, nie wierze ani przez chwile, aby w narodzie niemieckim
                mogly istniec jakies wyjatkowe genetyczne predyspozycje w tym kierunku. Bylaby
                to grozna szowinistyczna brednia, zwoj owej przekletej spirali indukcyjnej,
                ktora juz tyle razy wiodla mysl ludzka na przestepcze manowce."
                (...)
                "Faszyzm w klasycznym, hitlerowskim wydaniu nie odrodzi sie na zachod od Laby
                juz nigdy. Jest to fakt asjomatyczny, od ktorego powinnismy rozpoczynac swe
                rozumowanie. Faszyzm w klasycznej postaci ulegl gruntownej kompromitacji we
                wszystkich warstwach spolecznych. Stracil swa irracjonalna moc hipnotyczna.
                Wykazal pelna nieprzydatnosc nawet dla zacieklych, niepoprawnych nacjonalistow
                niemieckich."
                • de_oakville Opis figur woskowych Hitlera i Goebbelsa 12.09.06, 12:17
                  W gabinecie figur woskowych w Hamburgu. Wieslaw Gornicki "Raport z Hamburga"

                  "Oto on: zdumiewajaco niski, o napuchnietej, nieksztaltnej twarzy histeryka, z
                  zalosnie prowincjonalnym wasikiem i niechlujnym kosmykiem tlustych wlosow. Nie
                  przebrnal przez szkole srednia, jednak wprawial w uniesienie nawet profesorow z
                  Getyngi i Heidelbergu; dosluzyl sie ledwo kaprala, a jednak skinieniem swej
                  tlustej dloni przerzucal korpusy i grupy armii, kreslil na mapach Europy
                  kierunki gigantycznych ofensyw, a feldmarszalek von Hindenburg pochylil przed
                  nim glowe, mianujac go kanclerzem Rzeszy. Jego zasob wiadomosci przypominal
                  sfermentowana sieczke, umiejetnosc rozumowania nie wykraczala poza kilka
                  nedznych bredni rodem z Karla Lügnera, a mimo to w jakims momencie stal sie
                  zywym Budda dla osiemdziesieciu milionow ludzi."

                  "Oto numer trzy: karlowaty nieudacznik w ortopedycznym bucie i zle dopasowanym
                  trenczu, gauleiter Berlina, czlowiek ktoremu nic w zyciu nie szlo, dopoki nie
                  uslyszal Führera. Oczy <<kulawego diabla>> trzeba bylo wykonac z bursztynu i
                  platkow szklistej miki, aby plonely tym samym chorym swiatlem, tak dobrze znanym
                  w tym kraju. On jeden sposrod wszytkich przywodcow III Rzeszy umial sie
                  poslugiwac celna, poprawna niemczyzna i wykazywal spora miare mechanicznej
                  inteligencji, ale szybko padl ofiara wlasnej mitomanii: jeszcze zima 1945 roku
                  wierzyl niezlomnie w cud, ktory odwroci koleje wojny. Byl karykatura meza stanu,
                  na ktorego pozowal, wiecznym gimnazjalista, zachlystujacym sie glebia wlasnych
                  mysli, rozparzonym polinteligentem, ktory sam sie uznal za orla intelektu i
                  pierwszego proroka nowej wiary."
                  • caesar_pl Re: Opis figur woskowych Hitlera i Goebbelsa 12.09.06, 16:44
                    Tu nie chodzi o to,ze nie umieli poprawnie po niemiecku,byli grubi czy kustykali.
                    To co w krotkim czasie czyli od 1933 do 1939 zrobili,to jest wazne i czynami pociagneli narod za soba.Wojna to inny rozdzial...
                    • uninhibited Walka z Niemcami nadal trwa 12.09.06, 18:12
                      Walka z Niemcami nadal trwa

                      Krzysztof Katka, Gdańsk 19-01-2006, ostatnia aktualizacja 18-01-2006 23:26

                      Łapa ze swastyką drapieżnie wisi nad Polską. Podpis: "Wara!". I tylko data
                      zastanawia: 1939-2005. O co tu chodzi?

                      Wojenny plakat przerobiło PiS-owskie stowarzyszenie Powiernictwo Polskie.
                      Eksponuje go w tej postaci na swej witrynie internetowej. "Wara! 1939-2005"
                      pojawia się też na manifestacjach Powiernictwa.

                      Autorką przeróbki plakatu jest szefowa Powiernictwa Polskiego senator PiS
                      Dorota Arciszewska-Mielewczyk, wiceprzewodnicząca senackiej komisji spraw
                      emigracji i łączności z Polakami za granicą.

                      Daty 1939-2005 pani senator tłumaczy tak: - Walka z Niemcami nadal trwa i
                      problem jest aktualny. Teraz już należałoby napisać 1939-2006. Celowo
                      wybraliśmy plakat, aby zagrać na uczuciach i dać ludziom materiał do myślenia.
                      Miało być mocno, ponieważ Niemcy też nas nie oszczędzają. Tamtejsi politycy
                      potrafią nas nawet pouczać i to jest ton niedopuszczalny. Upiory zostały
                      zbudzone, ale przez Niemców, nie przez nas. Przez lata Polska była uśpiona,
                      podczas gdy niemieccy politycy robili swoje. Nie spoczniemy, dopóki osoby takie
                      jak Erika Steinbach nie cofną ręki od Polski.

                      Powiernictwo powstało w 2004 r. w Gdyni i miało być odpowiedzią na działalność
                      niemieckiego Związku Wypędzonych, któremu szefuje Steinbach.

                      Celem Powiernictwa jest pomaganie Polakom w walce prawnej z Niemcami, którzy
                      domagają się odszkodowań za utracone w Polsce majątki. Jest też skrzynką
                      kontaktową dla wysiedlonych Polaków, głównie gdynian, którzy sami chcą domagać
                      się zapłaty odszkodowań.

                      Organizacją kierują politycy PiS, wiceszefową jest działaczka partii Katarzyna
                      Stanulewicz, wcześniej wiceprezesem Powiernictwa był Zbigniew Kozak, dziś poseł
                      PiS, który dał się poznać jako autor stwierdzenia: "[Mam] apel do tych
                      wszystkich Niemców, którzy przyjeżdżają do Polski na szaber: Uważamy was za
                      persona non grata".

                      Powiernictwo popiera Lech Kaczyński. W wywiadzie udzielonym kwartalnikowi
                      organizacji powiedział: "W pełni utożsamiam się z tą organizacją".

                      - Powiernictwo i PiS łączy zbieżność programowa, mamy to samo spojrzenie na
                      patriotyzm i sprawy narodowe - mówi Arciszewska.

                      Pani senator pytana, czy chce być polską Eriką Steinbach, mówi: - Często mnie o
                      to ludzie pytają. Zawsze odpowiadam, że nie chcę się tak źle kojarzyć jak ona.
                      Ale będę używała dosadnych słów, żeby bronić Polskę przed niemieckimi
                      roszczeniami. Musimy się bronić, tym bardziej że gdy rozmawiam z młodymi
                      Niemcami w Bundestagu, to oni znają inną historię niż my. Niektórzy nie wiedzą
                      nawet, kiedy wybuchła II wojna światowa.

                      - A pani senator chyba zapomniała, że wojna już się skończyła - komentuje
                      Gerhard Olter, wiceprzewodniczący Związku Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. -
                      Jej zegar stanął w miejscu. Ale ja mogę im podać adres dobrego zegarmistrza.

                      Olter przypomina, że jeszcze trzy lata temu Arciszewska firmowała msze święte w
                      Gdyni w intencji spokoju dusz niemieckich uciekinierów, którzy utonęli razem z
                      zatopionym przez Rosjan w 1945 r. statkiem "Wilhelm Gustloff".

                      - Gdy przeszła do PiS, przestała pojawiać się na tych nabożeństwach - dodaje
                      Olter.

                      RAMKA

                      Arciszewska przeciw policji

                      W lutym 2005 r. Powiernictwo Polskie zorganizowało w Gdańsku pikietę, podczas
                      której spalono tekturowy wizerunek Eriki Steinbach w mundurze Wehrmachtu.

                      Policja skierowała wniosek o ukaranie wiceszefowej PP Katarzyny Stanulewicz
                      za "nieostrożne obchodzenie się z ogniem". W grudniu sąd ją uniewinnił.

                      Arciszewska poskarżyła się poprzedniemu ministrowi spraw wewnętrznych na
                      działania policji: - Wstrząsem jest dla mnie fakt, że gdańska policja zajęła
                      stanowisko dalece wychodzące naprzeciw niemieckim nacjonalistom.

                      Dwa dni temu zażądała od pomorskiego komendanta policji Janusza Bieńkowskiego
                      przeproszenia Stanulewicz. Komendant nie odpowiedział jej publicznie, zamierza
                      napisać do niej list
                    • de_oakville Re: Opis figur woskowych Hitlera i Goebbelsa 12.09.06, 18:48
                      caesar_pl napisał:

                      > Tu nie chodzi o to,ze nie umieli poprawnie po niemiecku,byli grubi czy kustykal
                      > i.
                      > To co w krotkim czasie czyli od 1933 do 1939 zrobili,to jest wazne i czynami po
                      > ciagneli narod za soba.Wojna to inny rozdzial...

                      Zgoda. Totez takie opisy tych przywodcow jak te z ksiazki pt. "Raport z
                      Hamburga", ktora ogolnie ("alles in allem") uwazam za ciekawa, mnie jednak
                      smiesza. Widzialem "Göringa" w filmie pt. "Bitwa o Anglie" i zrobil on na mnie
                      dosyc imponujace wrazenie zarowno pod wzgledem stroju (bialo-blekitny mundur,
                      bulawa) jak i pewnych cech osobowosci (usmiechniety - "ein gemütlicher Mann").
                      Na tylko na Niemcach musial robic niesamowite wrazenie, pomijajac fakt, ze po
                      wojnie uznano go za przestepce wojennego. Opis Göringa w "Raporcie z Hamburga"
                      jest chyba jeszcze smieszniejszy niz opis Hitlera i Goebbelsa. Oto on:

                      =================================================================
                      "Oto numer dwa: karykaturalnie otyly blazen w cudacznym mundurze, wymyslonym
                      przez urzedowego projektanta: opoj o twarzy tepego zwierzecia, trzymajacy w
                      woskowej dloni legendarna bulawe ze zlota i platyny, gesto inkrustowana
                      diamentami; jeszcze teraz, poprzez troskliwie rozpylony talk, swieca faldy
                      tluszczu. Byl prawdopodobnie najwiekszym zlodziejem w historii Europy, a jednak
                      patrzyli na niego z uwielbieniem wychowankowie pruskich szkol oficerskich,
                      dopraszali sie o jego fawory potomkowie najstarszych rodow arystokratycznych,
                      pamietajacych czasy Hohenstaufow. Niepohamowane obzarstwo wspolzawodniczylo w
                      nim ze sklonnoscia do lez, bezmyslne okrucienstwo zawsze szlo w parze z
                      nienasycona pazernoscia malego sklepikarza; inklinacje homoseksualne, wypisane
                      na jego tlustej, pozbawionej zarostu twarzy, zamienialy sie okresami w kliniczna
                      neurastenie, wybuchy furii, podejrzliwosci i sadyzmu. Jako premier Prus potrafil
                      w ciagu jednej nocy, po podpaleniu Reichstagu, wyslac do wiezien poltora tysiaca
                      ludzi z poleceniem, aby sie z nimi <<nie piescic>>; jako naczelny dowodca
                      Luftwaffe z taka sama latwoscia wydawal rozkaz zrownania z ziemia Warszawy czy
                      Rotterdamu jak absurdalne, idiotyczne decyzje, aby zniszczyc <<wszytstkie
                      samoloty przeciwnika>> w ciagu jednego tygodnia."
                      =================================================================
                      • uninhibited - Co to znaczy ? 12.09.06, 19:19
                        gdy krowa jest ładniejsza od kobiety? Po prostu
                        przekroczyłeś granicę na Odrze
                        • caesar_pl Lepiej juz brzydula niz ciemniak 12.09.06, 19:32
                          img150.imagevenue.com/view.php?loc=loc516&image=82229_bush_122_516lo.jpg&page=15&track_id=1158060035

                          uninhibited napisał:

                          > gdy krowa jest ładniejsza od kobiety? Po prostu
                          > przekroczyłeś granicę na Odrze
                      • caesar_pl Re: Opis figur woskowych Hitlera i Goebbelsa 12.09.06, 19:27
                        Artykul tendencyjny jak z czasow komunistycznych ,np.-cyt" Byl prawdopodobnie najwiekszym zlodziejem w historii Europy, a jednak
                        patrzyli na niego z uwielbieniem wychowankowie pruskich szkol oficerskich,
                        dopraszali sie o jego fawory potomkowie najstarszych rodow arystokratycznych,
                        pamietajacych czasy Hohenstaufow."Przeciez wtedy Göring nie byl jeszcze zlodziejem..
                        A jesli chodzi o jego wyglad zewnetrzny - rzecz subiektywna- jednym na widok Busha jet juz niedobrze,innym sie Merkel nie podoba,jej twarz,fryzura,ubranie
                        a jeszcze inni uwielbiaja kameleony lub Kaczki..Göring byl postacia wyjatkowa,byl najlepszym niemieckim pilotem (taki gruby i wlazl do samolotu???)z 22 zestrzeleniami.Niewmcy go wtedy kochali,byl dowcipny,wesoly taki swojski typ -no i oczywiscie zartowal z samego siebie spowodu swej tuszy.Oczywiscie niezrozumiale dla Polakow,mimo ze jak Stalin zmarl to pol Polski plakalo i paru Polakow popelnilo samobojstwo.A on tez byl brzydki...
                        • adolf16_bratevy15 -Naukowcy w Tokyo odkryli 12.09.06, 21:09
                          że Godzilla to niemka
                          • superspec Chyba se żartujesz.:) 12.09.06, 21:26

                • anette444 Re: O Niemcach w "Raporcie z Hamburga" 13.09.06, 08:36
                  Co to znaczy "dali się uwieść"? Zakładasz jakiś anormalny brak wyobrażni
                  poczciwych matek rodzin i bogobojnych szaraczków? Czy normalny dorosły człowiek
                  nie rozumie co to znaczy - ekspansja terytorialna? A gdyby dziś ktoś
                  zaproponował Polakom, żebyśmy trochę się "przesunęli" na południe, bo nam
                  ciasno, to nie wiesz, co to by oznaczało?

                  To nie żadna "ciemnota", to było ciche PRZYZWOLENIE na palenie miast i wsi,
                  rozstrzeliwania,mordy, obozy. Nie mów mi, że dorosła osoba nie wie, co to
                  znaczy wojna.

                  Sprytnie to sobie wymyślili - myśmy nie wiedzieli. A co mają mówić? Że nie
                  sądzili, że kiedykolwiek będą musieli się tłumaczyć, bo przecież zwycięzców się
                  nie sądzi.
                  Nie mam nic do dzisiejszych Niemców. Ale PAMIĘTAJMY.
    • eres2 Do blazare - tekst polemiczny 12.09.06, 21:26
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=46971005&a=48449213
    • mathias_sammer Re: Czy Niemcy to źli ludzie? 13.09.06, 09:17
      zapytaj sie tych, ktorzy niemcow tj 80 mln ludzi nienawidza. na pewno znajda
      wlasciwa opdowiedz.
      m.s.
      • de_oakville Re: Co to znaczy ? 13.09.06, 12:35
        uninhibited napisal:

        >gdy krowa jest ładniejsza od kobiety? Po prostu
        >przekroczyłeś granicę na Odrze

        Pierwotnie slyszalem ten "dowcip" na temat Holandii, potem ktos na tym forum
        "dopasowal" go do Niemiec. Uwazam, ze jest to "dowcip" po pierwsze dosyc
        zlosliwy, a po drugie niezgodny z prawda. Widzialem sporo ladnych Niemek
        (Holenderek rowniez), i jesli nawet przyjmiemy, ze procentowo jest wiecej
        ladnych Polek, to przeciez nie 100% Polek wyglada tak jak modelki (np. Paris
        Hilton), i nie 100% Polakow wyglada tak jak fimowi amanci (np. Hugh Grant albo
        dawniej Alain Delon). Przekraczanie Odry to ogolnie przyjemne wrazenie i dla
        ducha i dla ciala, gdyz wjezdzamy do kraju o wyzszej cywilizacji, praworzadnego,
        bogatszego. Odczuwa to rowniez Polak, ktory przeciez opuszcza swoj wlasny kraj -
        w o ile wiekszym stopniu musi to odczuwac Argentynczyk, Rosjanin, Wegier, dla
        ktorego zarowno Polska jak i Niemcy to zagranica. Polska to bardzo ladny i
        ciekawy kraj na tle sredniej swiatowej, moze nawet europejskiej, lecz Niemcy sa
        pod wieloma wzgledami "on top of the world"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka