IP: *.pool.mediaWays.net 26.02.03, 21:02
List obywateli USA do przyjaciół w Europie


W następstwie samobójczych zamachów na World Trade Center i Pentagon, 11
września 2001, prezydent George W. Bush zapowiedział nieograniczoną w
skutkach "wojnę przeciw terroryzmowi". Wojna ta nie ma jasno określonych
granic, ani przestrzennych, ani czasowych, ani dotyczących rozmiaru
ewentualnych zniszczeń. Obecnie nikt nie może przewidzieć, który z krajów
mógłby zostać podejrzanym o udzielanie schronienia terrorystom, lub też
zostać zaliczonym do państw "osi zła". Likwidacja "zła" może potrwać dłużej,
aniżeli świat mógłby sprostać wyzwolonym w tym procesie niszczącym siłom. Już
teraz Penatgon korzysta z bomb, których działanie podobne jest trzęsieniu
ziemi, i oficjalnie zastanawia się nad użyciem broni nuklearnej ze swego
wciąż ulepszanego arsenału grozy.

Przewidywalnych zniszczeń materialnych nie da się określić. To samo dotyczy
strat ludzkich, nie tylko w sensie utraty życia, lecz również w sensie
moralnego zdesperowania i uczucia nienawiści milionów ludzi, którzy muszą
bezradnie przyglądać się, jak ich świat zostaje dewastowany przez USA, kraj,
który swój moralny autorytet uważa za tak samo absolutny i bezsporny jak
swoją militarną potęgę.

Jako obywatele Stanów Zjednocznych Ameryki mamy szczególny obowiązek
przeciwstawienia się dalszemu rozwojowi tego wojennego szaleństwa. Ale ten
szczególny obowiązek dotyczy także was jako Europejczyków. Większość państw
europejskich jest militarnie związana z USA poprzez przynależność do NATO.
Stany Zjednoczone utrzymują, że wojna ta służy samoobronie, ale że jest ona
prowadzona jednocześnie dla ochrony "interesów naszych sojuszników i
przyjaciół". Wasze kraje zostaną nieuchronnie włączone w ryzykowne wojenne
przygody USA. Także wasza przyszłość jest zagrożona!

Wielu poinformowanych ludzi wewnątrz i poza kołami waszych rządów jest
świadomych niebezpiecznego szaleństwa wojennej polityki prowadzonej przez
administrację Bush´a. Ale tylko nieliczni mają odwagę dać temu wyraz.
Większość daje się zastraszyć możliwymi działaniami odwetowymi
przeciw "przyjaciołom" i "sojusznikom", którzy odmówiliby swego
bezwarunkowego poparcia. Obawiają się zostać uznanymi za "anty-
amerykańskich", tę samą etykietkę przyczepia się w absurdalny sposób również
samym obywatelom USA, którzy krytykują politykę wojenną i których protest
dławiony jest dominującym w amerykańskich mediach szowinizmem. Racjonalna i
otwarta europejska krytyka polityki administracji Bush´a mogłaby przyczynić
się do tego, że przeciwni wojnie Amerykanie uzyskaliby większy posłuch we
własnym kraju.

Opiewanie siły jest być może najstarszym zajęciem poetów i ludzi pióra. Tak
więc i Stany Zjednoczone jako największa światowa potęga, mają swoich
piewców, którzy zagrzewają narodowych liderów politycznych do coraz większej
śmiałości w korzystaniu z militarnej potęgi, w celu narzucenia opornemu
światu własnych cnót. Temat jest stary i niezmienny: Dobro silnych powinno
być siłą szerzone wśród słabych.

Największym paralogizmem apologetów wojennej polityki USA jest
utożsamianie "wartości amerykańskich", jakimi rozumiane są one w naszym
kraju, z wykorzystywaniem gospodarczej i przede wszystkim militarnej potęgi
USA za granicą.

Samouwielbienie, owiana złą sławą cecha US-amerykańskiej kultury, odgrywa
być może pożyteczną rolę w procesie asymililacji nowych obywateli, ale w
przypadku 11 września doprowadziło ono do bezprzykładnej skrajności. Jego
następstwem było wzmocnienie szeroko rozpowszechnionej wśród obywateli USA
iluzji, że cały świat spogląda pełen podziwu lub zazdrości na Stany
Zjednoczone, jakimi one same siebie widzą: jako dostatnie, demokratyczne,
hojne, gościnne i otwarte dla wszystkich ras i religii, jako kwintesencję
uniwersalnych ludzkich wartości oraz ostatnią i największą nadzieję całej
ludzkości.

Na stawiane po 11 września pytanie: " Dlaczego oni nas nienawidzą?" istnieje
w tym ideologicznym kontekście tylko jedna odpowiedź: "Dlatego, że jesteśmy
tacy dobrzy!" Albo odpowiednio do ogólnie rozpowszechnionego mniemania: "Oni
nienawidzą nas z powodu ((naszych wartości))".

Większość obywateli USA nie ma pojęcia, że polityka zagraniczna USA nie ma
nic wspólnego z celebrowanymi u nas "wartościami", i że w rzeczy samej często
służy ona do tego, aby ludziom w innych krajach korzystanie z tych "wartości"
uniemożliwić.

US-amerykańska polityka siły służyła w Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji do
tego, aby zachować resztki kolonialnych reżimów i utrzymać przy władzy
niepopularnych dyktatorów, aby wymusić na gospodarce tych krajów zgubne dla
nich finansowe i gospodarcze warunki, aby wspomagać represyjne siły zbrojne,
obalać lub obarczać sankcjami względnie niezależne rządy, i jako środek
ostateczny, aby wysyłać przeciw nim bombowce i cruise missiles siejące śmierć
i spustoszenie.


"PRAWO DO SAMOOBRONY"

(1) Kto ma rację?

Od 11 września Stany Zjednoczone czują się wystawione na atak. Rząd wysnuwa
z tego "prawo do samoobrony" i uważa, że może teraz prowadzić wojnę przeciw
każdemu krajowi, który określi mianem wroga, według własnego wyboru i na
własnych warunkach, bez udowodnienia winy albo zachowania procedury prawnej.

Z takiego "prawa do samoobrony" naturalnie nie mogły korzystać takie kraje
jak Wietnam, Laos, Kambodża, Libia, Sudan czy Jugosławia kiedy były
bombardowane przez USA. Nie będzie ono przyznane również krajom, które
zostaną zbombardowane przez Stany Zjednoczone w przyszłości. Jest to bowiem
prawo silniejszego, prawo dżungli. Stosowanie "prawa", którego nie przyznaje
się innym, nie może nigdy służyć "wartościom uniwersalnym", lecz w
rzeczywistości grzebie ono pojęcie porządku światowego opartego na
uniwersalnych wartościach i zapewniającego każdemu równość wobec prawa.

"Prawo", którym może cieszyć się tylko jedna strona
Obserwuj wątek
    • Gość: as Re: LIST.cd. IP: *.pool.mediaWays.net 26.02.03, 21:09

      Wydaje się, że to gospodarcza i militarna potęga USA, jaką ukazuje się ona
      poza własnymi granicami, była prawdziwym celem zamachów. Według doniesień 15 z
      19 zindentyfikowanych porywaczy pochodziło z Arabii Saudyjskiej i odnosiło się
      wrogo do obecności baz militarnych USA na saudyjskiej ziemi. Wydarzenia z 11
      września sugerują, że naród, który własną potęgę każe odczuwać innym krajom,
      sam nie jest wewnętrznie nienaruszalny. Zasadniczym pytaniem jest tutaj jednak
      kwestia US-amerykańskich interwencji w innych krajach. W istocie wojny Bush´a
      jawnie realizują zamierzenie ustalenia i wzmocnienia potęgi USA za granicą. W
      tych wojnach nie broni się wewnątrzkrajowej wolności Amerykanów czy też ich
      stylu życia, lecz światowej projekcji potęgi USA.

      Tak naprawdę wojny prowadzone poza granicami zamiast bronić lub
      rozpowszechniać tak cenione przez obywateli USA wewnątrzkrajowe wartości,
      osłabiają je. Główna różnica między imperialistycznymi wojnami z przeszłości a
      dzisiejszym dążeniem USA do osiągnięcia globalnej władzy polega na wielkrotnie
      większej sile zniszczenia, jaka teraz stoi do dyspozycji. Dysproporcja między
      materialną siłą zniszczenia a konstruktywną siłą ludzkiej mądrości nigdy nie
      była tak duża i niebezpieczna jak dzisiaj. Intelektualiści mogą wybierać, czy
      chcą przyłączyć się do chóru tych, którzy opiewają brutalne użycie siły
      przyznając jej miano "duchowej wartości", albo czy chcą przejąć trudne i ważne
      zadanie zdemaskowania aroganckiego szaleństwa siły i działać wspólnie z całą
      ludzkością, w celu znalezienia dróg wiodących ku rozsądnemu dialogowi,
      przyzwoitym stosunkom gospodarczym i sprawiedliwości dla wszystkich.

      Prawo do samoobrony musi być kolektywnym prawem człowieka. Ludzkość ma prawo
      do obrony własnego życia wobec "samoobrony" nie podlegającego żadnym
      ograniczeniom światowego mocarstwa. Od pół wieku Stany Zjednoczone okazywały
      wciąż od nowa swoją obojętność wobec kolateralnej śmierci i zniszczenia, które
      zawsze towarzyszyły ich samowolnym usiłowaniom ulepszania świata. W naszych
      bogatych krajach możemy przez solidarność z ofiarami potęgi militarnej USA
      bronić tych uniwersalnych wartości, o których sądzimy, że są nam tak miłe i
      cenne.





      kwiecień, 2002



      tłumaczenie z angielskiego: dziennikarze wędrowni




      --------------------------------------------------------------------------------




      LISTA SYGNATARIUSZY




      Daphne Abeel, Journalist, Cambridge, MA.

      Julie L. Abraham, Professor of English, New York City.

      Michael Albert, ZNet, Boston.

      Janet Kestenberg Amighi. Anthropologist, Hahneman University, Philadelphia.

      Electa Arenal, Hispanic & Luso-Brazilian Literatures, City University of New
      York

      Anthony Arnove, Editor/Publisher, South End Press, Boston.

      Stanley Aronowitz, Center for Cultural Studies, City University of New York.

      Dean Baker, economist, Center for Economic and Policy Research,Washington, DC

      Houston A. Baker, Jr., Duke University, Durham, NC.

      David Barsamian, Director, Alternative Radio, Boulder, CO.

      Rosalyn Baxandall, Chair, American Studies at SUNY-Old Westbury.

      Medea Benjamin, Founding Director, Global Exchange, San Francisco.

      Dick Bennett, Professor Emeritus, University of Arkansas.

      Larry Bensky, KPFA/Pacifica Radio.

      Joel Bleifuss, Editor, In These Times, Chicago

      Chana Bloch, Professor of English, Mills College.

      William Blum, author, Washington, DC.

      Magda Bogin, Writer, Columbia University.

      Patrick Bond, University of the Witwatersrand, Johannesburg.

      Francis A. Boyle, Professor of International Law, University of Illinois.

      Gray Brechin, Department of Geography, University of California, Berkeley.

      Renate Bridenthal, Professor Emerita of History, The City University of New
      York.

      Linda Bullard, environmentalist, USA/ Europe.

      Judith Butler, University of California, Berkeley.

      Bob Buzzanco, Professor of History, University of Houston.

      Helen Caldicott, pediatrician, author, founder of Physicians for Social
      Responsibility.

      John Cammett, historian, New York.

      Stephanie M.H. Camp, Assistant Professor of History, University of Washington.

      Ward Churchill, Author, Boulder, CO.

      John P. Clark, Professor of Philosophy, Loyola University, New Orleans.

      Dan Coughlin, Radio Executive Director, Washington, DC.

      Sandi Cooper, historian, New York.

      Lawrence Davidson, Professor of Middle East history, West Chester University, PA

      David Devine, Professor of English, Paris, France.

      Douglas Dowd, economist, Bologna, San Francisco.

      Madhu Dubey, Professor, English and Africana Studies, Brown University

      Richard B. Du Boff, Bryn Mawr College, PA.

      Peter Erlinder, Past President, National Lawyers Guild, Law Professor, St.
      Paul, MN.

      Francis Feeley, Professor of American Studies, Université Stendhal, Grenoble.

      Richard Flynn, of Literature and Philosophy, Georgia Southern University.

      Michael S. Foley, Assistant Professor of History, City University of New York.

      John Bellamy Foster, Eugene, OR.

      H. Bruce Franklin, Professor of English and American Studies, Rutgers University

      Jane Franklin, Author and historian, Montclair, NJ.

      Oscar H. Gandy, Jr., Annenberg School for Communication, University of
      Pennsylvania.

      Jamshed Ghandhi, Wharton School, University of Pennsylvania.

      Larry Gross, Annenberg School for Communication, University of Pennsylvania.

      Beau Grosscup, Professor of International Relations, CSU Chico, CA.

      Zalmay Gulzad, Professor of Asian-American Studies, Loyola University, Chicago.

      Thomas J. Gumbleton, Auxiliary Bishop, Roman Catholic Archdiocese of Detroit.

      Marilyn Hacker, Professor of English, The City College of New York

      Robin Hahnel, Professor of Economics, American University, Washington, DC.

      Edward S. Herman, economist and media analyst, Philadelphia.

      Marc W. Herold, University of New Hampshire.

      John L. Hess, Journalist and correspondent, New York City.

      David U. Himmelstein, MD, Associate Professor of Medicine, Harvard Medical
      School.

      W.G . Huff, University of Glasgow.

      Adrian Prentice Hull, California State University, Monterey Bay

      Marsha Hurst, Director, Health Advocacy Program, Sarah Lawrence College, NY.

      David Isles, Associate Prof. of Mathematics, Tufts University, Medford, MA.

      Robert Jensen, School of Journalism, University of Texas.

      Diana Johnstone, journalist, Paris, France.

      John Jonik, Political Cartoonist/Activist, Philadelphia.

      Louis Kampf, Professor Emeritus of Literature, Massachusetts Institute of
      Technology.

      Mary Kaye, Professor of Fine Arts, Art Institute of Boston, Lesley University.

      Douglas Kellner, University of California, Los Angeles.

      Michael King, Senior News Editor, The Austin Chronicle, TX.

      Gabriel Kolko, author, Amsterdam.

      Joyce Kolko, author, Amsterdam.

      Claudia Koonz, history professor, Duke University, NC.

      Joel Kovel, Bard College.

      Marilyn Krysl, writer, University of Colorado.

      Mark Lance, Philosophy, Justice and Peace, Georgetown University.

      Ann J. Lane, University of Virginia.

      Karen Latuchie, book editor, New Jersey.

      Peggy Law. Executive Director, International Media Project, Oakland, CA.

      Amy Schrager Lang, Associate Professor of American Studies, Cambridge, MA.

      Helena Lewis, Historian, Harvard University Humanities Center.

      Dave Lindorff, Journalist, Maple Glen, Pennsylvania.

      Eric Lott, Professor of English, University of Virginia.

      Angus Love, Esq., Narberth, PA.

      David MacMichael, Director, Association of National Security Alumni,
      Washington, DC.

      Harry Magdoff, co-editor, Monthly Review, New York City.

      Sanjoy Mahajan, physicist, University of Cambridge, England.

      Michael Marcus, Dept. of Mathematics, City College, NY.

      Robert McChesney, University of Illinois.

      Jo Ann McNamara, Historian Emerita, Hunter College, NY.

      Arthur Mitzman, Emeritus Professor of Modern
    • Gość: JUSTUS Re: LIST. IP: *.chello.pl 26.02.03, 21:10
      wszystko ok ale WTC to zorganizowana prowokacja rządu USA mająca na celu
      uzyskanie mandatu moralnego do jakichkolwiek działań odwetowych.
      • Gość: kecaw Re: LIST.PROTES LIST IP: *.ols.vectranet.pl 26.02.03, 21:31
        Z największym smutkiem zawiadamiam ,iz popieram Amerykę w owej wojnie .Powody
        są następujące
        -po pierwsze boję się upowszechnienia broni A B C i jej urzycia w niedalekiej
        przyszłosci
        -po drugie niestety dzisiaj tylko Ameryka potrafi zmusic terrorystyczne panstwa
        świata dopowstrzymania się od nieodpowiedzialnych zachowan
        -po trecie jak znajdziecie inna realną siłę do porządkowania tego
        niebezpiecznego swiata to dajcie znać zastanowię się i moze podejmę inną
        decyzję [godze się nawet na to,iz ta siła nawet w małej częsci nie musi
        przypominać owej amerykanskiej oczywiscie okropnej demokracji

        Z wyrazami szacunku proamerykanski na dzisiaj KECAW
      • traveler JUSTUS zal mi ciebie - bajki uzazasz za prawde 26.02.03, 21:37
        Gość portalu: JUSTUS napisał(a):

        > wszystko ok ale WTC to zorganizowana prowokacja rządu USA mająca na celu
        > uzyskanie mandatu moralnego do jakichkolwiek działań odwetowych.

        Wiara w takie rzeczy naprawde godna jest osoby ktora moze ma 5 lat.

        Szkoda mi tylko tych ludzi ktorzy zgineli w tych atakach zeby ich jakis
        nieodpowiedzialny "idiota" szkalowal.

        Traveler

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka