Dodaj do ulubionych

Będzie awantura

07.11.01, 17:40
W powietrzu wisi następna wojna handlowa, tym razem w samym centrum Warszawy.
Kupcy z pl. Defilad muszą bowiem przenieść się do nowej, tymczasowej hali.
Problem w tym, że nie wszyscy chcą. I nie dla wszystkich jest w hali miejsce. -
21 listopada targowisko na pl. Defilad zostanie zamknięte - zapowiada Joanna
Trzeciak-Walc, rzeczniczka gminy Centrum. - Kupcy muszą przeprowadzić się do
nowej hali. Sami zresztą sfinansowali jej budowę, nie sądzę więc, żeby nie
chcieli się przenieść. A ewentualne protesty tych, którzy do hali nie trafią?
Cóż, każdemu wolno protestować. Część kupców ze Śródmieścia zapowiada, że nie
opuści pawilonów dobrowolnie. - W nowej hali zabraknie miejsca dla blisko 200
kupców z likwidowanych śródmiejskich bazarów - mówi Janusz Adamczak,
przewodniczący związku pracodawców prywatnych. - Nie wszystkich było bowiem
stać na wykupienie udziałów spółki, która wybudowała halę. Każdy kupiec musiał
wyłożyć 18 tys. złotych. Z targowiska wywiozą nas pewnie siłą, bez wyroków
eksmisji - przewiduje Adamczak. - Żadnej wojny nie będzie - próbuje uspokajać
Dariusz Połeć, członek zarządu spółki Kupieckie Domy Towarowe, która
sfinansowała budowę obiektu. - Awanturę chcą sprowokować ci, którzy pozbyli się
udziałów spółki, dobrowolnie zresztą. A do hali może wejść rzeczywiście tylko
udziałowiec - dodaje Połeć. Joanna Trzeciak-Walc przypomina, że o planach
likwidacji targowiska kupcy wiedzieli od dawna. - I na własne ryzyko decydowali
o rezygnacji z przystąpienia do kupieckiej spółki - podkreśla. Tak czy inaczej -
zanosi się na potężną awanturę w środku Warszawy. Poparcie dla kupców, którzy
nie znajdą miejsca w nowej hali, deklaruje Piotr Ikonowicz, działacz PPS. - Te
wszystkie spółki, pośrednicy... To prawdziwa zmora kupiectwa - ocenia
Ikonowicz. - Ale jeśli będę mógł kupcom pomóc, pomogę - zapowiada. Targowisko
na pl. Defilad może funkcjonować tylko do 21 listopada. Po tym terminie
handlarze muszą przenieść się do tymczasowej hali. - Dla blisko dwustu kupców
zabraknie w niej miejsca - mówi tymczasem Janusz Adamczak, przewodniczący
związku pracodawców prywatnych. - Spodziewam się, że z bazarku zostaniemy
usunięci siłą. Nad kupiecką stolicą znów zawisła awantura. Kością niezgody jest
tym razem prowizoryczna hala, która powstała u zbiegu ulic Świętokrzyskiej i
Marszałkowskiej. Na prawie hektarowej powierzchni znalazło się 650 stanowisk.
Do tego właśnie obiektu kupcy z pl. Defilad muszą się przeprowadzić. Najpóźniej
do 21 listopada. - Po tym terminie targowisko przy dworcu Śródmieście zostanie
zamknięte - zapowiada Joanna Trzeciak-Walc, rzeczniczka gminy Centrum. Wiadomo,
że nie wszyscy handlarze trafią pod dach. - Nie wszyscy mieli bowiem takie same
szanse, by znaleźć miejsce w nowym obiekcie - tłumaczy Janusz Adamczak. - Nie
każdego było stać na wykupienie udziałów spółki, która jest inwestorem. Po raz
kolejny ucierpią więc najbiedniejsi. Poza tym żaden kupiec nie podpisał jeszcze
umowy najmu pawilonu w nowej hali. Nie wiadomo co, gdzie, kiedy - podkreśla
Adamczak. Kupcy kontra kupcy Inwestorem tymczasowej hali jest spółka Kupieckie
Domy Towarowe, którą utworzyli sami handlarze i gmina Centrum. Kupcy-udziałowcy
wpłacili na konto budowy obiektu po 18 tys. złotych. I do nowych pawilonów mogą
się przenieść tylko oni. - Zamieszanie wokół przeprowadzki wywołują osoby,
które z własnej woli pozbyły się udziałów, często z niemałym zyskiem - ocenia
Dariusz Połeć, członek zarządu Kupieckich Domów Towarowych. - Ci kupcy być może
nie mają się teraz gdzie podziać, ale nie sądzę, by doszło do jakiejś wojny.
Większość z radością przeniesie się do porządnego obiektu. Losowanie pawilonów
nastąpi w najbliższy piątek. Wtedy też podpiszemy umowy najmu i każdy z kupców
dostanie klucze do swojego pawilonu. Będzie wojna? Nieoficjalnie mówi się
jednak, że kupcy, dla których miejsca w hali nie będzie, nie opuszczą
targowiska z własnej woli. - Będą nas pewnie wywozić na siłę. Bez wyroków
eksmisji i nakazów komorniczych - przewiduje Janusz Adamczak. Władze gminy
Centrum starają się jednak zachować spokój. - Każdy z kupców mógł przystąpić do
spółki - uważa Joanna Trzeciak-Walc. - A protesty? Każdy ma prawo protestować -
dodaje. Straż bez mobilizacji Czy stołeczna straż miejska jest przygotowana na
opór śródmiejskich handlarzy i ewentualną wojnę kupiecką? - Nie uprzedzajmy
faktów - mówi Rafał Lasota, rzecznik straży miejskiej. - Być może będzie
całkiem spokojnie. A jeśli nie? No to będziemy reagować - zapowiada Lasota.
Poparcie dla handlarzy z pl. Defilad deklaruje tymczasem Piotr Ikonowicz,
działacz PPS. - Zawsze broniłem kupców - mówi. - Problem handlarzy polega na
tym, że istnieją spółki, pośrednicy. A na spółkach nie można zyskać. Kupiectwo
powinno być "skomunalizowane". Hala powinna należeć do miasta i to z miastem
kupcy powinni się układać - dodaje. O żadnych układach nie może jednak już być
mowy.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka