cepekkolodziej
01.10.06, 10:53
Drugi rzut Bnej Menaszów (tak siebie teraz nazywają), plemieńców z indyjskich pn.-wschodnich stanów Mizoram i Manipur (pogranicze z Birmą), właśnie powraca do kraju przodków. To są ponoć potomkowie jednego z zaginionych plemion Izraela, wędrującego od i przez 27 wieków po Azji. Od Babilonu po południowe Chiny.
Alija.
Gdize osiądą? Oczywiście, w osiedlach na Zachodnim Brzegu. Przecież nie gdzie indziej. Mają do tych miejsc większe prawo od jakichś tam palestyńskich Arabów.
Trochę czytałem o plemionach z pogranicza Birmy. Mieli z nimi kłopoty Brytyjczycy, potem władze już niepodległych Indii. Jeszcze do połowy XX wieku nie brak było wśród nich amatorów krwawych najazdów na sąsiadów, z użyciem dzid, łuków i siekier. Ulubioną i - co ważne - religijnie uzasadnianą rozrywką były polowania na głowy (head-hunting). Dziś są w ogromnym procencie chrześcijańskie. Misjonarskie zachęty do studiów nad Biblią zrobiły swoje. Pojawili się prorocy, po nich liderzy - i projekt wyprowadzki z biednego, puszczańskiego zakątka Indii do Izraela.
Wszystko jest możliwe. Trzeba tylko cierpliwości.
Mozliwi są nawet Żydzi z plemienia Kuki.
Aby nie ci, którzy uciekli z Palestyny 60 lat temu, i którym nie zezwolono na powrót. Alija takich? Beeeeeeeeee.
Bleeeeeeeeeeee. Nie dopuścimy. Wolimy mieć skośnookich, żółtoskórych nowo-Żydów. Niż potomków tych, którzy przed kilkunastoma wiekami porzucili starą religię i przeszli na islam. Ale nigdy nie porzucili ziemi.
www.asianews.it/view.php?l=en&art=7354
oraz, głos rozsądku:
www.asianews.it/view.php?l=en&art=4148