Dodaj do ulubionych

Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach.

28.11.06, 15:00
"Z analizy Grossa wynika - to główna teza książki - że powojenny agresywny
antysemityzm eksplodował wśród Polaków, gdyż mieli poczucie winy z powodu
swojej postawy wobec Żydów podczas wojny, i ponieważ na zagładzie Żydów wielu
Polaków skorzystało materialnie"

dowód pierszy:

1943 sierpień - fragment memoriału kierownika Departamentu (Sekcji) Spraw
Zagranicznych Delegatury Rządu Romana Knolla w " kwestii żydowskiej"

[... ]
Wśród zagadnień naszych narodowościowych istnieje jeszcze i zagadnienie
żydowskie. Sprawa ta u nas pozornie tylko była sprawą wewnętrzną.
W rzeczywistości wiązała się ona zawsze z zagadnieniami międzynarodowymi i
wpływała na naszą sytuację zagraniczną. Rozumiemy, że w węższym jeszcze
stopniu będzie to miało miejsce przy likwidacji tej wojny, w której żydostwo
międzynarodowe należy do jednego z obozów walczących. Masowe morderstwa Żydów
w Polsce, dokonane przez Niemców, sprawę żydowską u nas zmniejszają, ale nie
usuwają jej całkowicie. Na pewno ocaleje jeszcze bardzo znaczna ilość Żydów,
a ich reemigracja po zakończeniu wojny sprawić może, iż trzeba się będzie
liczyć z jednym do dwóch milionów ludności żydowskiej. Wobec natomiast
potwornych prześladowań, jakim Żydzi w Europie ulegli, opinia publiczna
jeszcze znacznie czulsza będzie na ich losy i bardziej dbała o ich interesy.
W kraju w danej chwili nade wszystko góruje chrześcijańskie współczucie dla
katowanych Żydów, poza tym jednak panuje we wschodniej części Polski bardzo
ostre rozdrażnienie w stosunku do Żydów, pozostałe z czasów okupacji
bolszewickiej, w całym zaś kraju istnieje, niezależnie od momentów
psychologicznych, stan rzeczy, w którym powrót Żydów do ich placówek i
warsztatów jest zupełnie wykluczony, nawet w znacznie zmniejszonej ilości.
Ludność nieżydowska pozajmowała miejsca Żydów w miastach i miasteczkach i
jest to w wielkiej części Polski zmiana zasadnicza, która nosi charakter
ostateczny. Powrót Żydów w masie odczuty byłby przez ludność nie jako
restytucja, ale jako inwazja, przeciwko której broniłaby się ona nawet drogą
fizyczną. Byłoby tedy dla polityki naszej rzeczą zgoła tragiczną, gdyby w
momentach ustalania naszych granic, uzyskiwania kredytów, zawierania sojuszów
czy federacji Polska postawiona została pod pręgierz opinii świata jako kraj
bojowego antysemityzmu.

Wszystkie wrogie nam czynniki wyzyskałyby ten moment, aby nas pognębić i
pozbawić nas owoców tak bardzo drogo okupionego zwycięstwa. Rząd słusznie
czyni, zapewniając opinię świata, że w Polsce antysemityzmu nie będzie ale
nie będzie go tylko w takim wypadku, jeśli żydostwo ocalałe z pogromu nie
będzie usiłowało masowo powrócić do polskich miast i miasteczek.

Z tej trudnej sytuacji kraj widzi tylko jedną drogę wyjścia, to jest podjęcie
przez rząd polski zawczasu, możliwie natychmiast, inicjatywy stworzenia dla
Żydów wschodniej Europy własnego ogniska narodowego. Winien to być program
lansowany w kontakcie ze sferami żydowskimi o typie syjonistycznym, a
przewidywać dla przyszłego państwa żydowskiego powinien on raczej terytorium
wschodnioeuropejskie niźli Palestynę, która jest na to za ciasna, za
egzotyczna i budząca konflikty ze światem arabskim, i niźli kolonie
tropikalne, do których masy żydowskie nie zechcą się przenosić. Za wcześnie
może byłoby precyzować, o jaki teren by tu chodziło. Stanowisko nasze w tej
sprawie musi nosić charakter nie antyżydowski, a filożydowski. Żydzi są
narodem, mają prawo do własnego terytorium i do wytworzenia w nim wszystkich
warstw i klas. Diaspora jest dla żydostwa przekleństwem, a za obecne tak
potworne prześladowania należy mu się wynagrodzenie, o które przydbać powinny
przede wszystkim te narody, które przez wieki gościły u siebie Żydów i które
po tym pokojowym rozstaniu gotowe są brać udział w pomocy ekonomicznej i
obronno-militarnej nowego państwa.

Pozdrówko.


Obserwuj wątek
    • aaki dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 16:12
      proszę jeszcze o dowód drógi i czeci

      również pozdrówko
      • marouder Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 16:23
        Problem istnial aaki. Gross go naswietlil mocno wybiorczo, i to jest jego zakres
        winy.
        Problem ten, tak samo zreszta jak jedwabienski mord zasluguje na porzadne
        opracowanie, poniewaz opisuje koniec pewnego, trwajace wieleset lat status quo
        na ziemiach polskich.
        • aaki Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 16:31
          co ty tu chcesz porzadnie opracowywac?problem wałkowany był na wszystkie sposoby chocby przez gw.na nowo to mozna ewentualnie opracowywac 800 lat pobytu zydów na ziemiach polskich- blaski i cienie
          • marouder Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 16:37
            Moim zdaniem istnieje potrzeba odpowiedzi na pytanie, dlaczego restytucja dobr
            oraz ponowna integracja spolecznosci zydowskiej w Polsce okazala sie malo mozliwa?
            Chcialbym takze, by tej sprawie przyjrzeli sie nie tylko historycy, ale takze
            socjologowie i psychologowie spoleczni.
            • aaki Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 17:01
              ponowna integracja może nastąpić wowczas gdy była pierwotna.
              zintegrowane to były moze i elity, i to bardziej intelektualne niz finansowe.
              ogół zydów polskich ( mimo ze liczny w calej populacji) zintegrowany nie był
              • dana33 Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 17:35
                nie bardzo wiem, co to dla ciebie znaczy integracja. faktem jest, ze polscy
                zydzi czuli sie nie tylko zydami ale i polakami. i tym wieksza ich tragedia.
                • aaki Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 18:01
                  integracja jest synonimem polonizacji.
                  cóż tu mowic o integracji skoro znaczna czesc zydów w polsce nie znała dobrze/lub wcale jezyka polskiego
                  zintegrowany to był tuwim czy lesmian ale nie icek z hrubieszowa czy pińska.
                  a takich icków było o wiele wiecej niz tuwimów
                  • dana33 Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 19:45
                    nu, moj jeden dziadek chodzil w chalacie, mial pejsy i zydowskie imie, chodzil
                    do synagogi i nie mowil dobrze po polsku. ale mimo to uwazal sie za polaka
                    rowniez.
                    ale nie ma dwoch zdan..... w czasie wojny wszystkim tym, ktorzy sie uwazali
                    rowniez za polakow, pokazano dokladnie kim sa....
                    • aaki Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 21:25
                      nie wiem czy mozna byc polakiem nie mówiac dobrze lub wcale po polsku
                      dziadek był z łodzi?
                      przed wojną to było juz duze i dobrze rozwiniete miasto.
                      wiekszosc zydów mieszkała jednak w polsce b na wschód od wisły,a tam integracja wygladała o wiele gorzej.
                      p.s. nieznajomosc polskiego u znaczej grupy zydów zyjacych od pokolen w polsce nie jest jednak dobrym przykładem na rzecz integracji.
                      w gruncie rzeczy jezyk to jedno z podstawowych narzedzi do komunikowania sie ze swiatem zewnetrznym.a oni komunikowali sie w jidisz zapewne bo ich głównym swiatem byli inni zydzi
                      • dana33 Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 22:05
                        nu, nie bardzo tak. poruszali sie wsrod czystych etnicznie polakow, robili z
                        nimi interesy, mniejsze lub wieksze, prawo polskie tez ich obowiazywalo.....
                        jezyk to nie wszystko, nawet nie podstawa. wspolna historia, wspolne przezycia,
                        to jest chyba podstawa, a zydzi w polsce byli ponad 800 lat...
                        ty nie widzisz faktow: zydzi polscy uwazali polske za ojczyzne. tylko ze polacy
                        nie uwazali zydow za swoich wspolobywateli... co widzimy rowniez i tutaj...
                        "przyjelismy was i goscilismy was" i nie daj bog, zeby ktos nie wrocil.....
                        fajni jestescie..... ale spoko..... nie wrocimy....
                        • aaki nieprawda 28.11.06, 22:28
                          jednym z podstawowych kryteriów integracji w danym społeczenstwie jest znajomosc jego jezyka, posługiwanie sie nim i myslenie w tym jezyku.
                          wspólne interesy ekonomiczne to macie nawet i wy z palestynczykami ale co z tego? a mimo wycieczek handlowych do istambułu po kozuchy jakos polacy nie zintegrowali sie z turkami
                          wspólna historia,wspólne przezycia i 800 lat to frapujący temat dla historyków ale abstrakcja dla jednostki,która zyje tu i teraz swoim własnym życiem
                          biedny szewc zydowski z tykocina,słabo lub wcale mówiący po polsku chciał zarobic naprawiając buty swoim i gojom i nie sądzę aby codziennie rozmyslał o swojej polskosci rozpamietując 800 minionych lat historii zydów w polsce
                        • aaki a i jeszcze jedno 28.11.06, 22:43
                          napisałas kiedyś a propos arabów w izraelu mniej wiecej tak:
                          "to jest nasza ziemia,nasz kraj,my im tylko pozwalamy tu mieszkac"
                          dlaczego jest więc złem gdy polacy myslą/mysleli podobnie w stosunku do mieszkających w polsce żydów?
                          • ben_shaprut No! Danuś! Celne! Co ty na to? Kto zbudował dom, 15.12.06, 02:48
                            w którym mieszkasz i czy prawowity właściciel (nie mówię o izraelskich
                            okupantach...) dostał za niego wynagrodzenie?
                • z_daleka Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 18:06
                  ale nie czuli sie katolikami i tu jest pies pogrzebany...Polak ktory nie chodzi
                  do kosciola nie jest Polakiem
                  • aaki Re: dowód pierszy jest miazdżący 28.11.06, 18:13
                    owszem -jednosc religijna jest elementem integrującym,a odmiennosc religii dezintegrującym-tak było i jest nadal w swiecie i długo jeszcze bedzie czy tego chcesz czy nie.
                    doskonały przykład masz tego w dzisiejszym izraelu państwie niby swieckim w którym jednak ten aspekt zycia społecznego odgrywa dalej wazną rolę
                  • grzegorz1948 Re: z_daleka ,Dana 28.11.06, 22:36
                    Pociskasz glupstwa! Partyjnicy tez do kosciola nie chodzili.Poszukaj innych
                    argumentow.Ja mam do teraz fajnych kolegow Zydow a wiec nie narodowosc ale wasz
                    wredny charakter garstki Zydow tu na tym forum powoduje takie wypowiedzi ktore
                    MOGLY BY wskazywac na antysemityzm.Znam historie Zimmermanow z mojej
                    miejscowosci ktorzy przed wojna mieli sklep z porcelana i towarami
                    gospodarczymi. W czasie wojny rozdali wszystkie dobra SLAZAKOM bo wiedzieli ze
                    gotuje sie ich koniec.Co mieli z tego?? ZE w czasach mojej mlodosci na tym
                    miejscu byl sklep z narzedziami"Spolem" a zawsze sie mowilo Idz kupic do
                    Zimmermana.Jak zescie uciekali z Polski bo wam bylo za ciezko na chleb
                    powszedni zapracowac to nie dorabiajcie przynajmniej ideologii bo to juz za
                    duzo smierdzi. Nikt z was nie wyjechal z emigracji 68( takich bylo niewielu)
                    ale poprostu uciekliscie .
                    • dana33 Re: z_daleka ,Dana 29.11.06, 08:34
                      nie popisuj sie tutaj swoja glupota, grzesiu niemiecki, bo przykre....
                    • ben_shaprut Będę rzygał (bo wesprę Danę), ale Żydzi nie 15.12.06, 02:54
                      dlatego z Polski uciekali, bo im na chleb powszedni było zapracować. To komuna
                      ich przegnała i zrobiła z nich "wroga klasowego"... (a że teraz wielu z nich
                      kultywuuje tę tradycję, ciężko poradzić...)
      • puls aaka znowu bez erekcji od czasu napadu na WTC 28.11.06, 21:09
        i tu jeszcze talibow wala
    • antithesis faktach zmyslonych w jego chorej skorumpowej 28.11.06, 17:18
      alzheimerowskiej glowinie
      • chaziaj Gross czyli nazistowski syjonizm. 28.11.06, 17:42
        Coz mozna pisac o tych klamstwach i bredniach.
        Wiadomo wszystkim ze zydowska NKWD i UB wymordowala 2 mln
        ludnosci polskiej na kresach i sa na to dowody.
        Natomiast nie ma nigdzie dowodow na rzekomych mordach na Zydach
        popelnionych przez Polakow.
        W jedwabnem znaleziono niemiecka amunicje a nastepnie zabroniono!!!???
        przeprowadzic ekschumacji!!!
        Nie bylo tez tam 2000 tropow jak Gross pisze ale moze 2000.
        Kielce, to juz nawet wasz Aleksander Stolzman podal, ze bralo
        w tym udzial UB(czyli Zydzi!!!), na polecenie Stalina,
        ktory to w ten sposob chcial pograzyc AK.
        Suma sumarum, klamstwo,klamstwo i bandytyzm.
        • chaziaj Sprostowanie: nie 2000 a 200 w gornym poscie 28.11.06, 17:43
          • marouder Zmienie sygnaturke i pomieszcze w niej cytat 28.11.06, 20:03
            ...z twojej wypowiedzi nakladajacej na czytelnika obowiazek rozrozniania miedzy
            liczba 2000 ofiar a liczba 2000 ofiar.
            • gdotb Re: Zmienie sygnaturke i pomieszcze w niej cytat 29.11.06, 05:55
              sprostowal 'wpadke' szybciej, niz wyslales swoj zlosliwy post, wiec czemu sie
              czepiasz, Marouder?
        • puls chaziaj to troll krystek ----stara komuna nie rd 28.11.06, 21:10
          zdzewieje tylko do pisu sie zapisala

          trzeba byc porabanym zeby takie bzdety pisac
          krystkowato porabanym
          .a teraz PiS (Przeproś i Spie...)
    • stodol_nik Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 28.11.06, 20:49
      dowód 2:

      12 marca 1945 r. Siedlce. Pismo Komitetu żydowskiego w Siedlcach do Centralnego
      Komitetu Żydów w Polsce z prośba o zapewnienie bezpieczeństwa.

      Niniejszym zwracamy się do was w następującej sprawie.
      Stan posiadania skupienia żydowskiego na terenie m. Siedlce liczy obecnie ok.
      200 osób jakie pozostały z 14 tysięcy w 1939. Niestety stan faktyczny w naszym
      mieście i powiecie jest tragiczny, gdyż od grudnia ub.roku mamy już do
      dziesiątki mogił naszych współbraci, którzy zginęli w skrytobójczy sposób.
      I tak: 20.XII.1944 zabity został Mendel Cyn-Cynowski lat 23.
      2)3.II.45 zabity został przed jego domem Orzeł Kalman, lat 32,
      3) 25.II.45 zabity został Omielina Jankiel lat 25.
      4)w tym samym czasie dokonany został zbrojny zamach we wsi Paprotnia na jedyną
      żydowską rodzinę – matkę i dwoje małoletnich dzieci – która granatem została
      ciężko ranna.
      5)28.II.45 we wsi Wohiń pow.radzyńskiego wymordowano 6 Żydów,
      6)8.III we wsi Mokobody odbył się zorganizowany napad zbrojny i wszyscy żydzi
      znajdujący się podówczas w tej wsi w liczbie 8 zostali wymordowani bestialsko.
      Wobec tego, że akcja ta przybrała już masowy i zorganizowany charakter a
      władze Bezpieczeństwa Publicznego nie wykazują w tych wypadkach dosyć
      sprężystości w odszukaniu winnych i wymierzeniu należytej kary, stan ludności
      żydowskiej naszego miasta i okolic jest katastrofalny, tym bardziej, że
      szerzone są pogłoski wśród społeczeństwa polskiego o konieczności wykończenia
      Żydów. (...)

      24 kwietnia Warszawa. Sprawozdanie przedstawiciela CKŻP z podróży inspekcyjnej
      z dn. 5-18 kwietnia 1945 w województwach rzeszowskim i tarnowskim.

      W wojew. rzeszowskim sprawa bezpieczeństwa zamieszkałej tam ludności
      żydowskiej przedstawia się zdecydowanie ujemnie. Do 3 dekady marca br. miały
      miejsce wielokrotne i liczne w ofiary morderstwa Żydów po wsiach i miasteczkach
      województwa. Wypadki te w większości swej były protokólarnie spisane i
      materjały przesłane do CKŻP w Warszawie.(..) Ten stan rzeczy zmusił prawie
      wszystkich Żydów zamieszkałych we wsiach i miasteczkach do opuszczenia z
      trudnością przeważnie odzyskanych mieszkań, warsztatów i gospodarstw i do
      przesiedlenia się do większych ośrodków jak Przemyśl, Rzeszów, Jarosław Krosno.
      Szczególnie godnym uwagi jest fakt, że nawet ocaleni przedstawiciele rodzin
      żydowskich, dośc licznych na terenie województwa i prowadzących tam swe
      gospodarki rolne od wielu pokoleń (..) musieli jednak opuścić swe uprawiane i
      obsiane już placówki rolne i pod groźbą terroru bandyckiego przenieść się do
      miasta.
      1.Fajgenbaum Chaim lat 52 z żona i 5-giem dzieci od 7 do 18 lat. Posiada 4
      morgi gruntu dziedziczonego we wsi Swoszowa. Dodatkowo handlował bydłem. Od
      1943 przebywał wraz z całą rodziną w lesie. W końcu marca br. zjawiła się
      rodzina Fajgenbaum w rodzinnej wsi Swoszowa powiat Jasło, gdzie chłop zajmujący
      ich gospodarkę kategorycznie odmówił wpuszczenia ich na ojcowiznę. (...)
      zwrócił się o pomoc do posterunku MO , który jednakże tej pomocy odmówił. (..)
      zgłosił się wówczas do komendanta stacjonującego we wsi oddziału Armii
      Czerwonej, który przymusowo zmusił chłopa do usunięcia się z gospodarki
      Fajgenbauma.(...) Dnia 2.IV. r.b. ostrzelano dom Fajgenbauma z broni
      maszynowej, skutkiem czego ciężko ranna została 13 letnia córka.
      2. W gminie Strzyżyna powiat Jasło na posterunku MO pracuje jako milicjant
      policjant granatowy (..) sam na własną rękę urządzał pościgi i obławy na
      ukrywających się w pobliskich lasach miejscowych i okolicznych Żydów, z których
      większość likwidował rabując znalezione przy nich mienie.
      3. W dniu 18 kwietnia r.b zamordowano w Klimontowie 5 Żydów. Pozostali w
      miasteczku Żydzi zmuszeni byli przenieść się do Sandomierza.

      Kwiecień/maj 1945. Warszawa. Protokół sporządzony w CKŻP na podstawie danych
      delegatury Chełm.

      Grupa Żydów licząca 20 osób, która uratowała się z obozu śmierci w Oświęcimiu,
      wróciła do Rejowca, jako swojego rodzinnego miasta. Po kilkudniowym pobycie
      Żydzi ci otrzymali pisemne pogróżki z żądaniem natychmiastowego opuszczenia
      Rejowca. Nie chcąc się narażać na wykonanie tych gróźb, Żydzi wyjechali i
      zamieszkują obecnie w Chełmie w domu Komitetu Żydowskiego.

      Pozdrówka :)))
      • aaki Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 28.11.06, 20:53
        może to i prawdziwe co piszesz ale z pewnością już nudne
        • dana33 Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 28.11.06, 22:07
          pewno, ze nudne, abu aki..... nie lubisz takich historii, znudzily ci sie...
          nu..... ja to nawet rozumiem..... tak macie....
          • aaki Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 28.11.06, 22:30
            nie lubie międlenia w kółko tego samego z przeszłości obojetne co by to nie było.
            ale skoro wam to sprawia przyjemnosc.....
            voila !!!!
        • stodol_nik Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 11:11
          Dokładnie identycznie nudne jest ciągłe pisanie o Israelu :((((

          aaki napisała:

          > może to i prawdziwe co piszesz ale z pewnością już nudne



          • aaki Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 22:54
            izrael istnieje i tworzy nowe fakty.
            zas twoje namietne wedrówki dookoła umiłowanej stodółki to dreptanie w kółko.
            niczego nie zmienisz i nic nowego nie odkryjesz.
            • dana33 Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 22:57
              nu, abu aki, jak ty taki sprawiedliwy, to powiedz to samo cepowi na jego watku,
              bo facet gada ciagle o tym samym i do tego sam do siebie....
              a jak nie chcesz byc sprawiedliwy, to spadowa, jak mowi twoj przyjaciel cep.
              • aaki Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 23:00
                ja gadam nie sam do siebie tylko z gościem który lubi chodzic za stodółkę.
                a tak wogóle to zmiataj bekon i nie wtrącaj sie

                • dana33 Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 23:12
                  lubie jak potwierdzasz twoja objektywnosc, abu aki.... ladnie to sie
                  przedstawia.... tak po dochtorsku... :))))
                  bekon juz zmiotlam. dobry byl. a wtracac sie bede.... lubie pokazywac was we
                  wlasciwym swietle..... takim sprawiedliwym, objektywnym i zupelnie nie
                  antysemickim...
                  • dana33 Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 23:13
                    p.s. nie wygodnie wam czytac, co pisze ten stodolnik..... niespecjalnie
                    wygladacie, nie? :))))
                    • aaki Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 23:20
                      wogóle nie czytam co ten twój stodolnik wkleja( a nie pisze) na forum
                      temat mi jest zupełnie obojetny i szkoda dla niego oczu ,sama wiesz JAK OSKAROWI WZROK WYSIADŁ
                  • aaki Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 23:15
                    byłaś już dzisiaj w mykwie?
                    www.staff.uni-marburg.de/~rheingan/bilder/save%20whales.jpg
                    • dana33 Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 23:39
                      cham pozostanie chamem. zaden doktorat mu nie pomoze. sloma wylazi kazda dziura
                      w bucie. no i zawsze taki cham zadowolony taka "odpowiedzia".
                      ale to juz dawno wiadomo, ze ty nie tam gdzie ja.
        • gniewko_syn_ryba Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 14.12.06, 21:40
          aaki napisała:

          > może to i prawdziwe co piszesz

          Mam co do tego poważne wątpliwości... Województwo tarnowskie w 1954 roku ???...
          Gmina Strzyżyny w powiecie jasielskim ???...
    • qqazz Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 28.11.06, 21:19
      Niewatpliwie tylko te fakty sa przedstawiane wybiórczo, w oderwaniu od całosci
      stosunków polsko-zydowskich i ówczesnych realiów, tendencyjnie etc. etc.


      pozdrawiam
      • marouder Pokus sie qqazz o nietendencyjne ich przedstawieni 28.11.06, 21:23
        ...Ze wzgledu na ograniczonosc medium moze byc to rys skrotowy stosunkow
        polsko-zydowskich po II WS, byle nie byl tendencyjny.
        • markv501 Re: Pokus sie qqazz o nietendencyjne ich przedsta 29.11.06, 03:49
          czy ktokolwiek zastanowil sie jak bardzo skurczyl sie zasieg jezyka polskiego?
        • tia666 Re: Pokus sie qqazz o nietendencyjne ich przedsta 15.12.06, 00:40
          hehe co do sygnaturki, postepujesz jak Gross - wybiorczo, dlatego owy Gross jest
          zwykla "pisanina" , nie ma autorytetu historyka/dzienniarza
          • marouder Re: Pokus sie qqazz o nietendencyjne ich przedsta 15.12.06, 00:43
            Juz od dosc dawna mam inna, niechaziajska sygnaturke. Sprawa nieaktualna.
    • stodol_nik Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 10:57
      dokument 3

      1942 przed lipcem, Warszawa -Fragmenty relacji Szmula Bracława z rozmowy z
      Ireną Adamowicz o postawach Polaków wobec hitlerowskich prześladowań ludności
      żydowskiej

      [...] Jeżeli mam odpowiedzieć na to pytanie, to muszę przede wszystkim się
      zastrzec, że w ogóle na ulicy polskiej panuje ogromna dezorientacja i zamęt
      ideowy. Choć jest to dla mnie bardzo bolesne, muszę jednak stwierdzić, że
      poziom świadomości narodowej, religijnej i społecznej ogółu społeczeństwa
      polskiego okazał się bardzo niski. Kwestia żydowska nie jest z tego punktu
      widzenia czymś odrębnym, jak to się u was często przypuszcza, ale może tylko
      najbardziej charakterystycznym odzwierciedleniem panujących poglądów.

      Zacznijmy od partii politycznych. Grupy endecko-oenerowskie nie mają tutaj tak
      wielkich wpływów, jak przypuszczacie. [...] Jest to grupa bojowa, radykalna,
      okupanta nienawidzi, ale podziwia go jednocześnie. Jej dewizą jest: "Niemcy
      pokazali nam chociaż, jak się państwo robi"-no, a chodzi im w dużym stopniu o
      Żydów. Jak powiedziałam, nie jest to jednak pogląd panujący. Najbardziej
      powszechna jest inna opinia, którą wypowiadają niestety nierzadko również
      poważne osobistości spośród czynników miarodajnych. Ludzie ci mówią tak: "My
      nie rozwiązalibyśmy nigdy kwestii żydowskiej na podobnie nieludzki i
      barbarzyński sposób jak Niemcy. Tym niemniej kwestia żydowska była w Polsce
      sprawą istotną i bardzo trudną. Głupi bylibyśmy więc, gdybyśmy nie mieli
      skorzystać z tego, co zrobili Niemcy, i pozwolili Żydom usadowić się ponownie
      na stanowiskach gospodarczych, z których zostali usunięci, musielibyśmy bowiem
      w takim wypadku rozpoczynać na nowo walkę ekonomiczną o te placówki. Zwrócimy
      Żydom ich prawa ludzkie i obywatelskie, rozbijemy mury gett i umożliwimy im
      swobodną emigrację. Na placówki gospodarcze w Polsce jednak już nie powrócą".
      Grupa żądająca pełnego równouprawnienia Żydów jest zupełnie nieliczna. Głos jej
      niknie zupełnie pośród ogólnego zgiełku. Najpoważniejszą jej część stanowią
      zdaje się pepeesowcy spod znaku "Barykady3”, ale wpływy ich są bardzo
      nieznaczne. Tyle o partiach. Uważam jednak, że o wiele ważniejsza niż opinia
      partii jest opinia prostego człowieka z ulicy, takiego sobie ot, z Czerniakowa
      czy Ochoty. Tutaj jednak przyjdzie trudniej dać wyczerpującą odpowiedź.

      Trzeba tu najprzód zdać sobie sprawę, że zamknięcie Żydów dało bardzo wielu
      Polakom korzyści materialne. Nie mówię już o tych wszystkich, którzy po prostu
      żyją ze szmuglu do getta. Ci tak przywykli do lekkiego zarobku i do kolosalnych
      ilości wódki, że sama myśl o tym, że getto mogłoby przestać istnieć, wydaje im
      się katastrofą. Ale i inni skorzystali sporo na stworzeniu getta. Proszę tylko
      sobie wyobrazić sklepikarza, który stracił zręczniejszego od siebie konkurenta
      żydowskiego. Stróżkę z żydowskiego domu na Nalewkach, która zajęła
      pięciopokojowy lokal pożydowski na Marszałkowskiej. Grubą jejmość rzeźnikową,
      wystrojoną w pożydowskie futro itp. itd. Przykładów można by mnożyć w
      nieskończoność. Wszyscy oni obłowili się na odseparowaniu Żydów, mając trochę
      nieczyste z tego powodu sumienie z trwogą myślą o okresie powojennym, kiedy to
      się skończy. Często można usłyszeć ludzi mówiących do siebie: "Ale, pani, co to
      będzie, kiedy to całe żydostwo wyleje się zza murów. Co to z nami porobi, aż
      strach pomyśleć!". Powtarzają to wszyscy bezmyślnie, jakby im doprawdy coś
      groziło. Ta przyczyna powoduje, że np. wiadomości o wysiedleniu przyjmuje się
      więcej niż z ulgą. No i to, że zdemoralizowany w wyniku wojny motłoch często
      snuje marzenia, w których łączy z typowo polskim brakiem logiki bicie Niemców z
      rozprawieniem się z Żydami. Samoobrona przed Niemcami- będzie z pewnością
      pięknym gestem, ale nie wiem, czy jest celowa. Natomiast na ten moment, kiedy
      Niemcy wyjdą, szykujcie koniecznie samoobronę przed polskim motłochem.
      Postawienie się oszczędzi wiele ofiar i oczyści w ogóle atmosferę [...].

      Szmul Bracław -członek Ha Szomer ha Cair, wszedł w skład sztabu ŻOB powołanego
      28 VII 1942 r., współpracownik Emanuela Ringelbluma, publicysta podziemnych
      pism, zamordowany w getcie 3 IX 1942 r.

      Irena Adamowicz (1910-1973) -działaczka Związku Harcerstwa Polskiego, podczas
      okupacji utrzymywała kontakt z Ha Szomer ha Cair, wizytowała getta w Wilnie,
      Kownie, Szewlach i Białymstoku, pośredniczyła między ŻOB a AK.
    • stodol_nik Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 29.11.06, 22:47
      dokument 4

      1940 wrzesień-1942 lipiec, Warszawa - Fragmenty kroniki okupacyjnej Haliny
      Krahelskiej dotyczące zmian w moralności i postaw urzędników polskich

      [...] Niewątpliwie, wstrząsy psychiczne, jakich doznało społeczeństwo w związku
      z upadkiem Polski, rozczarowaniem w stosunku do wielu własnych wierzeń,
      przekonań, nadziei i umiłowań stworzyły ważką podstawę do wszelakiej rewizji
      pojęć, do przewartościowania wartości, tym natrętniej się nasuwającą, że
      zaprawioną wszelkim gorzkim uczuciem.
      Warunki zaś ekonomiczne dokonały reszty. Pojęcie cudzej własności, które w
      dzisiejszym ustroju gospodarczym obwarowane jest przez prawo szacunku - pod
      okupacją i przede wszystkim pod wpływem działań okupanta załamało się
      doszczętnie. Przyglądanie się przez Polaków grabieży żydowskiego mienia
      żłobiło, zwłaszcza w masach mniej wyrobionych, przekonanie o zupełnej
      bezkarności (gdy chodziło o Żydów -może i o słuszności) przymusowego
      wywłaszczenia ogromnej ilości ludzi z ich majątku. Różnymi drogami idzie tego
      rodzaju proces w psychice ludzkiej. Dużo ludzi całkiem porządnych i uczciwych -
      nie zawsze zresztą bezpośrednio - angażowało się w przywłaszczaniu sobie
      pożydowskich rzeczy lub też uczestniczyło w procederze korzystnego ich
      sprzedania [..], miało też możność obserwowania, jak Niemcy "mają to lepiej",
      bo w ogóle nie kupują, mają za darmo.
      Poważne rewizje "kultu" własności prywatnej, zapoczątkowane w Polsce w masach w
      okresie ostrego kryzysu i rozpowszechnionego bezrobocia, dokonywały się dalej w
      czasie okupacji, zwłaszcza pod wpływem wywłaszczania Żydów [...].

      Zbadanie postawy wobec zasadniczych zagadnień -niepodległości Polski, stosunku
      do okupanta, problemów natury moralnej -łatwiejsze się okazało, nawet w
      warunkach okupacyjnych, w środowisku urzędniczym ze względu na warunki
      techniczne: np. w magistracie i różnych jego agendach, dużych firmach
      przemysłowych itd. Przy okazji pewnego takiego badania przeprowadzonego w
      magistracie Warszawy sami urzędnicy określili odsetek ludzi, na których czynną
      i świadomą patriotyczną postawę można niezawodnie liczyć - na około 30%, z tym
      że w niektórych wydziałach, mających z tytułu swej pracy łatwiejszą sposobność
      do "łatwych" zarobków i korupcji, odsetek ten spada do 15 i 10%. [...]
      Niezależnie jednak od tego, czy w masie biernych i znacznej mierze zachwianych
      już w pojęciach moralnych ludzi obudzą się w ostatniej chwili uczucia
      patriotyczne i jaką rolę tacy ludzie odegrają, np. w powstaniu, trzeba już dziś
      w pełnej mierze sobie uświadomić, że proces deprawacji w tym właśnie środowisku
      posunął się bardzo daleko. Da się zaobserwować, że liczni urzędnicy dawnej
      administracji polskiej (starostowie, komisaryczni prezydenci miast itd.)
      ujawniają dziś często zupełną obojętność dla źródeł, z których czerpią
      dodatkowe zarobki, bardzo łatwo biorą łapówki, pośredniczą w brudnych
      interesach, stosują świadomie szantaż itp., przy czym motywem takiego
      postępowania nie bywa bynajmniej nędza, tylko niechęć obniżenia swej stopy
      życiowej w stosunku do przedwojennej. Strojenie się żon, luksusowe kolacje dla
      przyjaciół, złote dolary lub pożydowskie place, w które lokuje się zbywające
      pieniądze - oto cele, dla których zaprzepaszczają ci ludzie wszelką moralność.
      W magistratach wydziały handlowe, przemysłowy, przydziałów żywnościowych,
      kwaterunkowy i inne, stykające się bezpośrednio z ludnością, mające wiele
      sposobności tzw. lewych zarobków, są już dziś rodzajem jaskiń, w których
      większość urzędników postępuje według "jaskiniowych" kryteriów moralności.
      Dalej urzędy skarbowe, monopole stały się dziś wierutnym bagnem. W porozumieniu
      z Niemcami wielka ilość urzędników skarbowych "używa życia" pod okupacją,
      robiąc majątek na szantażach i świadomie na krzywdzie ludzkiej.
      W rozmowie między sobą przy obrabianiu jakiegoś interesu pewien urzędnik
      skarbowy dał temu wyraz w takich słowach: "Ba, gdyby już człowiek był całkiem
      pewien, że ta Polska już nigdy nie powstanie, można by się już wcale nie
      krępować...".

      pozdrówko:))))

    • bam_buko Książka "Fear" Grossa oparta jest na bullshit 30.11.06, 00:32
      zydzi nie zintegrowali sie ze
      spoleczenstwem europy nigdzie!!!!!!!

      w polsce zyli kilkaset lat jednak
      w 1939 probowali wspolpracowac
      z okupantem niemieckim a jawnie
      i z poswieceniem wspolpracowali
      z sowietami.
      to bylo ze strony zydow zalozenie
      sobie petli na szyje...samodzielnie
      zdrada,podlosc,pazernosc zwyciezyla
      w zydowskich umyslach

      taki narod nie nadaje sie do
      europejskiej cywilizacji
      dlatego proponowano na miejsce
      dla zydow: madagaskar,kongo(bodajze)
      i palestyne...wiec azje lub afryke
      dzicz w dzikim krajobrazie
      i niech tam siedza........
    • polani Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 30.11.06, 11:36
      To cala parwda o polske i polakow
      postawili adolfu 55 dewizij na ostfront
      dzisaj polacy salutuja dla adolfa i flagi hitlerowskiej
      widzac kto sa polacy
    • stodol_nik Dzien dobry wszystkim forumowiczom :)))) 30.11.06, 11:40
      a szczególnie tym,co wykazują nieustającą troskę o stan stosunków
      polsko-żydowskich.Dla dobrego samopoczucia :)))
      dokument 5

      Sierpień 1945 r. Warszawa. Sprawozdanie referatu d/s pomocy ludności żydowskiej
      przy Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej o stanie bezpieczeństwa Żydów.

      W miesiącu sprawozdawczym troska o bezpieczeństwo życia wysuwa się na czoło
      aktualnych zagadnień żydowskich w Polsce, gdyż okres ten cechują niestety coraz
      to częstsze, zorganizowane napady na bezbronną ludność żydowską i wzrastająca z
      dniem każdym liczba ofiar żydowskich.
      Sprawa bezpieczeństwa ludności żydowskiej w okresie sprawozdawczym znacznie się
      pogorszyła. Wyrazem tego były już nie tylko wypadki skrytobójczych mordów i
      napady uzbrojonych band, lecz nawet zorganizowany pogrom Żydów w Krakowie
      W wielu miastach i miasteczkach ukazują się znów propagandowe hasła
      antyżydowskie. Ulotki zawierające groźby przeciw nielicznie pozostałym Żydom,
      powodują masowe ucieczki z jednych miejsc zamieszkania do drugich, co
      uniemożliwia stworzenie własnego warsztatu pracy i przysparza zastępy nowych
      nędzarzy oraz ludzi bezdomnych. Dla wielu Żydów tragiczna droga męki czasów
      hitlerowskich staje się dzisiaj drogą bez kresu. Większe ośrodki skupień
      żydowskich zmuszone są teraz wchłonąć uciekinierów z miasteczek i wsi oraz
      roztoczyć opiekę nie tylko nad powracającymi z obozów hitlerowskich, lecz i nad
      uciekającymi obecnie przed kulą i grabieżą.
      Po mordach dokonywanych na pojedynczych Żydach po wsiach i miastach, akcja
      przeniosła się też ostatnio na większe skupienia Żydów. W Radomiu wezwano Żydów
      w ulotkach do opuszczenia miasta w terminie do 15.8. b.r., a już przed tym
      terminem, bo 10.8. dokonano napadu na żydowską spółdzielnię krawiecką i
      kamaszniczą, mającą swe pomieszczenia w centrum miasta naprzeciw Starostwa -i
      zamordowano obecnych tam w czasie napadu 4-ch Żydów i jednego oficera Armii
      Czerwonej. Od tego dnia Żydowska ludność opuszcza masowo Radom i
      okolice /Szydłowiec, Zwoleń/, udając się do innych miast.

      W Krakowie dnia 11 sierpnia urządzono pogrom, w właściwym znaczeniu tego słowa,
      bijąc i raniąc mężczyzn, kobiety i dzieci żydowskie.
      Zbrodnicze elementy nie cofają się nawet przed zamachami na życie chorych
      dzieci -tylko dlatego, że są to dzieci żydowskie.
      W Rabce miały miejsce najbardziej pożałowania godne wypadki. W nocy 12.8.b.r.
      rzucono granat na Dom Leczniczy w Rabce, gdzie przebywają chore sieroty i
      oddano strzały do jednego z budynków zakładowych. Ten sam Dom Leczniczy po
      pewnym czasie był ostrzeliwany w nocy prawie przez dwie godziny. Dzięki
      wzmożonej ochronie Zakładu ofiar nie było. Po kilku dniach, po trzecim napadzie
      nocnym, postanowiono Zakład w Rabce zlikwidować. Nastąpiło to dnia 28.8.45 r.
      Niestety, ze wszystkich stron kraju napływają znów raporty i zeznania o
      wystąpieniach antyżydowskich. M.in. podano:

      1."Od dłuższego czasu mają w Chełmie miejsce napady ze strony inwalidów
      wojennych na ludność żydowską. Miarodajne czynniki nie przedsiębrały
      energicznych środków dla likwidacji tych antypaństwowych wystąpień. Dnia 13.8.
      r.b. grupa inwalidów w liczbie 4-ch zaczepiła na ulicy przechodniów żydowskich,
      żądała pieniędzy i w razie odmowy biła. Przybyli też do Komitetu Żydowskiego,
      pobili obecnych tam Żydów i odgrażali się pod adresem ludności żydowskiej. Dnia
      14 tegoż miesiąca o godz. 12-ej ta sama grupa inwalidów, przy udziale sierżanta
      sowieckiego, za- agitowana przez kilku osobników cywilnych, rozpoczęła pogrom,
      bijąc Żydów i zabierając im mienie. Pogrom trwał około 6 godzin. Jest 5-ciu
      ciężko pobitych i wielu lekko. Nastroje pogromowe jeszcze trwają, gdyż
      przestępców nikt nie pociąga do odpowiedzialności. Nie jest wykluczona
      możliwość dalszych napadów na domy, gdyż ciemne indywidua prowadzą silną
      agitację antyżydowską. Dotychczasowe interwencje są bezskuteczne, prosimy
      natychmiast reagować".

      2. "Z Jodłowca, pow. Dębica wszyscy Żydzi w liczbie 22-ch zostali zmuszeni do
      opuszczenia miasteczka w obawie utraty życia. Dnia 3.8.r.b., po zebraniu
      Stronnictwa Ludowego, na którym mówcy wznosili okrzyki antyżydowskie i
      antypaństwowe, jeden z afiszów zawierający powyższe hasła złożono na ręce
      Starosty Powiatowego w Tarnowie. Złożono również notatkę o przebiegu wiecu.".
      3. "W nocy z dnia 28 na 29.7. nieznani sprawcy rozlepili ulotki z wezwaniem
      Żydów do opuszczenia pow. radomskiego w ciągu dni 15-tu, gdyż w przeciwnym
      razie wyciągnięte zostaną przeciw nim jak najdalej idące konsekwencje.
      Komendant M.O. w Jedlińsku po przeczytaniu ulotki nie uważał za stosowne jej
      zedrzeć ani nakazać zerwania tej ulotki".
      ,,19-go sierpnia 1945 r. ze Zwolenia zabrany został Tajtelbaum Abram Aron,
      wywleczony do lasu i od tego dnia ślad po nim zaginął. Następnego dnia trzej
      mieszkańcy wyjechali na jarmark do Kazanowa, gdzie zostali napadnięci i
      zamordowani. Ponadto, jeszcze dwóch Żydów zostało wywleczonych do lasu i
      dotychczas ślad po nich zaginął. Gdy jeden z mieszkańców zgłosił się do
      Komisariatu M.O., celem spisania protokołu, odmówiono spisania faktów i
      wszelkiej ingerencji, tłumacząc, że nie zdarzyło się to na terenie Zwolenia.

      W związku z tymi faktami oraz sytuacją, jaka się wytworzyła dla Żydów na
      terenie kraju, delegacje C.K.Ż.P. interwenjowały u Wice Premiera, w
      Ministerstwie Bezpieczeństwa, w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Ministerstwie
      Administracji Publicznej. Omawiane były wszystkie sprawy, związane z powyższymi
      wypadkami i przedstawione odnośne protokóły i zeznania.
      C.K.Ż.P. wniósł również memoriał do Ministerstwa Sprawiedliwości o
      przyspieszenie rozpatrzenia oraz pozytywne zaopiniowanie wniosku wniesionego do
      Krajowej Rady Narodowej o wydanie Dekretu o walce z antysemityzmem. Drugi
      memoriał wniesiony został w dniu 28.6.45 r. do Ministerstwa Administracji
      Publicznej z prośbą o natychmiastowe zajęcie się katastrofalnym stanem
      bezpieczeństwa ludności żydowskiej.

      Zdrówka :))))

      • stodol_nik Lunchtime!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!! 30.11.06, 12:53
        teraz cos na obiadek, moi kochani forumowi antysemici:))))

        Lipiec 1946 r. Warszawa. Raporty agentów Urzędu Bezpieczeństwa do centrali
        dotyczące nastrojów społecznych w Kaliszu.

        Żydów przebywa w Kaliszu około 500. Nie zamieszkują oni zwarcie, lecz są
        rozproszeni po całym mieście, zachowują się poprawnie i spokojnie. W dzień
        pogromu w Kielcach rozpuszczono pogłoskę, iż jakiś chłopiec zaginął, którego
        potem rzekomo znaleziono żywego w Ostrowiu Wielkopolskim. Chłopca tego miał
        rzekomo zamordować jakiś Żyd i mięso miał wywieźć, czy też przerobić na
        kiełbasy. Przy jednej z ulic zaczęły się gromadzić tłumy ludzi, względnie
        przechodzić tłumnie tam i z powrotem. Pogłoski stawały się coraz
        fantastyczniejsze, mianowicie, że tych chłopców było 4, 8, a nawet 24. Jedna
        nieujęta i niesprawdzona kobieta opowiadała, że widziała 14 główek dziecięcych
        i że mięso żydzi wzgl. sowieci wywieźli na kiełbasy, a krew piją żydzi. Dzięki
        spokojnej postawie tłumu i dzięki perswazji statecznych obywateli, do ekscesów
        żadnych nie doszło. Jednakże zaczęto wymyślać na Żydów, pojawiły się napisy na
        murach antysemickiej treści. Zdarzały się wypadki obrzucania dzieci żydowskich
        przez dzieci polskie kamyczkami w parku. Następnie puszczono pogłoskę, iż całą
        ulicę Łódzką będą opróżniać z Polaków, a na ich miejsce przyjdą tysiące żydów
        [...].

        Smacznego i pozdrówko :))))
        • polani Re: Lunchtime!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!! 30.11.06, 13:49
          Zydy uciekli do Erec Israel i zostawli the polish promised land
          • dana33 trudno sobie wyobrazic tragedie zydow... 30.11.06, 14:00
            wreszcie koniec wojny, jakies niedobitki szukaja rodzin, kogos kto przezyl,
            powoli podnosza sie z gruzow i tragedii, probuja rozpoczac nowe zycie, mimo
            utraty calych rodzin..... i sie okazuje, ze to wcale nie koniec.... ze ci, z
            ktorymi zyli razem przez 800 lat kontynuuja pogromy, grabieze i mordy.....
            i dzisiaj, kiedy juz w koncu maja swoj kraj, wola do wymazania ich z mapy
            swiata istnieje dalej....
            • stodol_nik Re: trudno sobie wyobrazic tragedie zydow... 30.11.06, 14:16
              1953 r. Chicago. Relacja Chanke Ashlak: noc w Zelechowie. Z "Księgi pamiątkowej
              gminy Żydów w Żelechowie".

              17 maja 1945 zostałam wyzwolona przez Armię Czerwoną w miasteczku Bulivada w
              Czeskich Sudetach. Razem ze mną była moja przyjaciółka, towarzyszka niedoli, z
              którą przeszłam przez wszystkie obozy, i z którą nie rozstałam się na wolności.
              Po miesiącu pobytu w czeskiej wiosce wyruszyłyśmy do Polski, by sprawdzić, czy
              ktokolwiek z naszych rodzin przeżył. Pojechałyśmy do Łodzi, a potem do
              Warszawy, gdzie, ku naszej rozpaczy, nie odnalazłyśmy nikogo z naszych
              bliskich, krewnych, ani przyjaciół. Postanowiłyśmy pojechać do Żelechowa, gdzie
              miałam przed wojną krewnych -moja matka pochodziła z Żelechowa [...].
              Przyjechałyśmy do Żelechowa wieczorem. Udałam się pod adres znajomego [...].
              Przed wojną był on rządcą dworu w Żelechowie i komendantem strażaków. Nie
              poznał mnie. Kiedy wytłumaczyłam mu, kim jestem, przypomniał sobie moją
              rodzinę. Spytałam o nią i otrzymałam odpowiedź, że nikt nie przeżył. Po
              krótkiej rozmowie, zaprowadził nas do Żydów, którzy mieszkali u polskiej
              rodziny [...]. Było nas tam razem sześcioro, cztery kobiety i dwóch mężczyzn.
              Jak tylko ułożyliśmy się do snu, zostaliśmy zbudzeni łomotaniem do drzwi i
              okien. Podnieśliśmy się przerażeni. Zdołałam tylko narzucić płaszcz na koszulę
              nocną, inni też byli na wpół nadzy, kiedy zostaliśmy wyrzuceni przed dom przez
              mężczyzn, którzy się wdarli. Nie wiem, ilu ich było, widziałam jedynie lufy
              karabinów i pistoletów wycelowane w nas.
              Nam, czterem kobietom kazali usiąść na ławce przed domem. Mężczyzn wyprowadzono
              nagich, by ich rozstrzelać. Dwudziestoletni chłopak upadł ze trzy metry od nas.
              Nazywał się Szlojme Hefner; pochodził z Żelechowa. Przeżył w Związku
              Radzieckim, powrócił po wojnie do swego rodzinnego miasta i zginął z rąk
              bandytów. Drugi Żyd uciekł. Bandyci strzelali za nim, ale na szczęście chybili.
              Widząc to, zaczęłyśmy błagać o litość, błagać o darowanie życia. Jedna z nas,
              kobieta w ciąży, uklękła i całowała stopy bandytów. Odpowiedzią był strzał.
              Upadła martwa obok nas; zastrzelili także drugą, Perlę Fajgezucht. Byłam
              trzecia na ławce, za mną moja przyjaciółka. Nagle podskoczyła, wbiegła do domu
              i ukryła się pod łóżkiem. Instynktownie pobiegłam za nią, dosięgła mnie kula,
              która zraniła mnie w nogę [...].
              Mordercy weszli do domu i spytali polskiej rodziny: "Gdzie są te Żydówki, które
              uciekły?". Nikt im nie odpowiedział. Zaczęli szukać i zajrzeli pod łóżko,
              świecąc latarką. Znaleźli moją biedną przyjaciółkę, a kiedy ją wyciągali,
              błagała ich słowami, których nigdy nie za- pomnę: " Panowie , nie zabijajcie
              mnie, przeżyłam tyle okropieństw, straciłam wszystko i wszystkich, darujcie mi
              życie, ja tak pragnę żyć..."
              Rozległo się kilka strzałów i moja przyjaciółka zamilkła na zawsze... Nazywała
              się Saba Edelman i pochodziła z Warszawy.
              Kiedy tylko ją zabili, zaczęli szukać mnie. Weszli do pokoju, gdzie się
              ukryłam. Przeszukali każdy kąt, pod łóżkiem, w szafach, ale nie zajrzeli pod
              stertę ubrań, gdzie się ukryłam.
              Tak się skończyła ta noc, którą spędziłam w Żelechowie tuż po wyzwoleniu.
              Spośród sześciu Żydów w tym domu zaledwie troje przeżyło. Jedna kobieta, lekko
              ranna, uniknęła śmierci. Kiedy bandyci przeszukiwali dom, szukając nas, ona
              powstała i zdołała uciec. Jeden mężczyzna uciekł na początku, a trzecią osobą
              byłam ja [...].
              :((((

              dana33 napisała:

              > wreszcie koniec wojny, jakies niedobitki szukaja rodzin, kogos kto przezyl,
              > powoli podnosza sie z gruzow i tragedii, probuja rozpoczac nowe zycie, mimo
              > utraty calych rodzin..... i sie okazuje, ze to wcale nie koniec.... ze ci, z
              > ktorymi zyli razem przez 800 lat kontynuuja pogromy, grabieze i mordy.....
              > i dzisiaj, kiedy juz w koncu maja swoj kraj, wola do wymazania ich z mapy
              > swiata istnieje dalej....
            • aaki aj waj 30.11.06, 15:48
              :-)))))))))))))))))))))))))))))
    • stodol_nik Re: Książka "Fear" Grossa oparta jest na faktach. 30.11.06, 17:35
      na dobranoc dla wszystkich prawdziwych Polakow;))))

      dowód kolejny:

      1948 r. Włodawa. O pogromie w Parczewie, 5 lutego 1946 r. Z kroniki
      oddziału "Wolność i Niezawisłość" (WIN) obwodu włodawskiego, spisanej przez
      jego dowódcę, "Żelaznego".

      "Jastrząb" [...] i ja proponowaliśmy "Orlisowi" uderzenie na miasto Parczew i
      rozgromienie zamieszkałych tam Żydów w ilości około 500 osób, którzy złapali w
      swoje ręce całkowity handel nie dając życia innym drobnym kupcom i handlarzom
      polskim. Milicja i UB składało się tam z około 25 ludzi, których w nocy można
      było łatwo zaszachować przy pomocy 2-3 erkaemów. Przy okazji tej można się było
      dobrze podreperować na żydowskich sklepach, a przeważnie na obuwiu, które nam
      było bardzo potrzebne, gdyż staliśmy pod tym względem źle. "Orlisowi" było w
      smak "coś" zawojować, lecz na taką ważną akcję musiałby sam iść i jako
      komendant prowadzić ją. Przy tem mógłby gdzieś łatwo kulą oberwać, bo jakby to
      nie było, Parczew był miastem dość dużym, a i Żydkowie też posiadali broń, i to
      prawie że każdy.
      Wobec tego" Orlis" nie chciał sam ryzykować i uczestniczyć w tej akcji, a dać
      zezwolenie "Jastrzębowi" to w razie gdyby ona się udała, to zaszczyt ten
      spadnie wyłącznie na "Jastrzębia", a nie "Orlisa" [...].
      Plan akcji był następujący: grupa "Dąbka" z około 10 ludźmi miała opanować most
      na drodze do rynku w kierunku stacji. Koło tego mostu stała zwykle warta
      złożona z żydowskich ormowców, którzy pilnowali kompleks[u] budynków
      zamieszkałych przez Żydów [...].
      "Dąbkowi" udało się pięknie podejść i bez strzału rozbroić wartę koło mostu,
      złożoną z dwóch Żydków z automatami i pistoletami. Jednym z nich był sierżant z
      UB nazywany popularnie "Bocian", a było to dość podłe Żydzisko w stosunku
      obejścia z Polakami. Idąc dalej w kierunku posterunku złapał i trzeciego Żydka
      z bronią [...].
      Idąc ze spółdzielni "Społem" rekwiruje dwa samochody ciężarowe, na które ładuje
      towar ze sklepów żydowskich a parom chłopakom poleca udać się do mieszkań
      ważniejszych asów żydowskich, aby ich pojąć. Grupa ta w jednym budynku
      otrzymuje ogień z pepeszy, lecz wdziera się mimo tego do budynku, ale Żydkowie
      rzucają broń i kryją się gdzieś bez śladu.
      Miejscowa ludność zorientowawszy się co się dzieje, nie bacząc na strzały
      wychodzi radośnie na ulice, by zobaczyć chłopaków "z lasu".
      Młodzież parczewska, przeważnie uczniowie z gimnazjum miejscowego, brawurowo
      pomaga nam w szukaniu Żydów, ładowaniu samochodów, itd.
      Po 4-5 godzinach, na umówione sygnały rakietowe zbierają się wszyscy. Nasza
      grupa oraz grupa "Dąbka" lokuje się na auta, "rezerwa" otrzymuje fury, któremi
      ma rozkaz jechać do swoich domów. Wyjeżdżamy w wesołym nastroju z Parczewa.


      8 lutego 1946. Lublin. Z zeznań świadków pogromu w Parczewie"' dn. 5 lutego
      1946 r., złożonych w Wojewódzkim Komitecie Żydów Polskich w Lublinie.
      PROTOKÓŁ
      Dnia 8-ego lutego 1946 roku stawili się w lokalu Wojew. Komitetu Żyd. Polskich
      w Lublinie stali mieszkańcy miasta Parczewa.

      1. Melkenbaum Eljezer, rabin zam. ul. Kościelna 14.
      2. Elbaum Baruch, felczer, zamieszkały ulica Kościelna 14.
      Dnia 5 lutego 46 roku miasto Parczew, pow. włodawski, woj. lubelskie zostało
      otoczone przez umundurowaną bandę napastników w sile od 100 do 120 ludzi,
      uzbrojonych w broń palną. O godz.17 padły pierwsze strzały; równocześnie z
      okien i strychów obserwowaliśmy, jak napastnicy zatrzymują przechodniów,
      legitymując ich i wzywając do podniesienia rąk. Strzelanina trwała do godz. 23.
      Jak się następnie okazało, z rąk napastników zginęło:
      1.Tempy Dawid, syn Tojwy Rywki, lat 42, osierocił żonę i 3 miesięczne dziecko,
      2. Turbiner Mendel, syn Szlamy i Hindy, lat 31,
      3. Zisman Abram, syn Nuchina i Cypy, lat 43, ponadto raniono:
      4. Frajnberga Lejba.

      Na terenie Parczewa mieszka około 200 Żydów. Prawie wszystkie mieszkania
      żydowskie zostały zrabowane, a rzeczy załadowane na samochody i furmanki i
      wywiezione. W szeregu wypadków, gdy mienie nie przedstawiało dla napastników
      wartości, zostało ono na miejscu zniszczone tak, że nie nadaje się do użytku.
      Ogólne straty materjalne sięgają wielo-miljonowej sumy. Napastnikom udzielili
      wskazówek co do miejsca położenia lokali żydowskich miejscowi ludzie. Obecnie
      wśród Żydów parczewskich szerzy się panika. Żydzi likwidują sprawy osobiste i
      pragną wyjechać z Parczewa. W mieszkaniach własnych nie nocują i ukrywają się
      na strychach i w piwnicach. Na tem protokół zakończono.

      pozdrówko ;))))
    • josifek Wystarczy wlasnosci mieszkaniowe 14.12.06, 22:45
      w takim "czystym" polskim miescie Bielsko ( ksiestwo cieszynskie dobrowolnjie
      sie do Czech przylaczylo w XVI wieku, nie rozumien dlaczego nie do
      Rzeczypospolitej, ktora w tym czasie potega byla) okolo 35 % wlasnoci
      nieruchomosci bylo Zydowskie( rok 1939), byly tam trzy zydowskie cmentarze ,
      jeden szpital i jedna srednia, 4 synagodi itd.
      W wrzesniu 1939 roku zakazano Zydom mieszkac w Bielsku i najpierw wysiedlono ich
      do Bialej, aby potem do Getha Warszawskiego poslac, ich mieszkania osadnikom z
      Niemiec podarowano, ksiegi wieczyste przepisujac.
      Tylko 1 % bielskich zydow przezyl wojne, czesc z nich, zaraz po wojnie komunizmu
      i moze Polakow sie bojac, wyjechala na Zachod albo do Israela,
      Kilka ich mieszkan komunisci dali zydom prokomunistom przybylajacych z Kresow,
      chyba 7 w kupie, a reszte wynajeto przybylym Polakom...
      Jeszcze przed upadkiem komunismu, przyjeto te nieruchomosci, jako
      porzucone-poniemieckie, aby je lokatorom sprzedac...bo tak bylo wygodnie i chyba
      pan Gross racje ma.
    • ossey Re: I jaki z tego wniosek? 14.12.06, 23:40
      Silniejszy ma racje...zreszto Zydzi to samo zrobili z Arabami. Czy my Polacy
      powinismy miec jakies wyrzuty sumienia. NIE.
      Takie byly wiatry histori...nadszedl kres pobytu Zydow na naszych ziemiach.
      Moze to brutalne , moze to bylo pogwalcenie jakis praw obywatelskich ( jak z
      prawami czlowieka wobec Arabow w Plestynie?) ale przeciez nie bedziemy sie
      biczowac o jakies ekscesy wobec jakies obcej grupy. Nie biczowalismy sie za
      Ukraincow , Rosjan , Turkow , Tatarow , Niemcow wiec nie widze powodu abysmy
      biczowali i przepraszali Zydow. Zreszto Zydow zabilismy znacznie mniej niz
      chociazby takich Ukraincow czy Tatarow. Rosjanom tez kilka razy urzadzilismy
      niezla rzez. Ukraincow mordowalismy ze slowami...niech umieraja tak aby czuli ze
      umieraja...a tu jakas histeria wobec kilku czy nawet kilkunastu tysiecy jakis
      Zydow....
      Co do majatkow...przeciez o to chodzi w kazdej wojnie czy tez checi pozbycia
      sie niepozadanego elementu...kasa i ziemia. Jak sie Zydzi upominali...przykro
      nam ale takie sa prawa tej gry.
      My Polacy wlasciciele tego kraju mamy prawo moralne ustanawiac dowolne prawa
      na swoim terytorium jak tez i prawa azylu wzgledem innych nacji czy wyznan.
      Dla nas Polakow Zydzi byli i nadal sa malo wiarygodnym partnerem...chocby tutaj
      na tym forum wielu Zydow wypowiada sie agresywnie wobec nas.
      Sprawa jest jasna ...my was nie chcemy w naszym kraju w naszej Ojczyznie...i
      zrobilismy duzo aby was sie z niej pozbyc.
      Bez urazy.
      • tia666 Re: I jaki z tego wniosek? 15.12.06, 00:25
        > Zydzi byli i nadal sa malo wiarygodnym partnerem.

        hehe to zapewne przez to "wybranstwo"
        • enedue3 Gross jest tak wiarygodny jak jerzy kosiński 15.12.06, 02:39
          Przypominam ksiażkę demaskujacą brednie Kosińskiego "Czarny ptasior" Joanny
          Siedleckiej.
          W "Malowanym ptaku" kosińskiego wszystko zmyślone pod zapotrzebowanie
          antypolonistów,od opisu strasznego chłopstwa polskiego ich "zwierzęcego
          anysemityzmu" po okropne katorgii duchowe jerzego podczas okupacji. Prawda
          była zgoła inna, juruś i jego ojciec cieszył się wielkom szacunkiem wsród
          mieszkańców podbeskidzkiej wioski. Niczego mu nie brakowało! Przez całą
          okupację prowadził spokojne i leniwe życie. przyszedł koniec wojny,tatuś
          kosińskiego zwąchał się z NKWD i wydał w ramach wdzięczności działaczy AK,
          podkreślam ludzi którzy uratowali go od zagłady. Szesnastu mieszkańców
          aresztwano i deportowano w głab ZSRR.
          nie wróciło do Polski trzech.
          Finał był taki, ze po zdemaskowaniu kłamstw kosińskiego w czarnym ptasiorze ,
          jerzy odebrał sobie życie :(.

          Radzę nie podniecać się do rewelacji pseudonaukowca grossa. jest to
          propagandowa ksiązka napisana wiadomo w jakim celu, na zlecenie jakich
          organizacji :)) Czy mówi wam coś ksiązka demaskujaca "Holokaust Industry"
          kochanego Żyda, przyjaciela Polaków Normana Filkensztajna. ?
          • ossey Re: Ale trzeba o tym pisac 15.12.06, 20:01
            • tia666 Re: Ale trzeba o tym pisac 16.12.06, 02:30
              ktos sie dziwi, ze polacy byli nieufni do zydow w czasie miedzywojennym, ze niby
              dobre polozenie geopolityczne zostalo niewykorzystane????
              z takimi "obywatelami" to tylko tworzyc dwa fronty i na zabezpieczenie - "rzad"
              w dalekiej krainie;(
      • josifek Re: I jaki z tego wniosek? 16.12.06, 06:37
        Zydzi "niestety" cos podobnego z Arabami ( wysiedlenie tak jak Polacy i Czesi z
        Niemcami)nie zrobili, choc do tego doskonale warunki mieli, cos takiego to
        wlasnie araby i ci zarabizowani z Zydami zrobili( Algeria jest tego doskonalym
        przykladem), gduyby tylko cos takiego zrobili i wszystkich potomkow arabskich
        najezdzcow za Jordan poslali, to by dzisiaj zadnych problemow w calej Palestynie
        nie bylo, a tak pozatym co robia jeszczew Israelu 1200 tys arabow, trzeba ich
        wedlug ciebie wysiedlic.
    • remekk o ob zydliwych kłamstwach perfidnych 16.12.06, 07:34

      Już na kilka tygodni przed opublikowaniem książki Grossa przystąpiono do
      niezwykle hałaśliwego i panegirycznego nagłaśniania jej polakożerczych tez.
      Wyraźny ton pod tym względem nadał żydowski pisarz Elie Wiesel, laureat
      Pokojowej (!) Nagrody Nobla, znany z niezwykle agresywnych uprzedzeń do Polaków
      i Kościoła katolickiego. (Fragmenty jego tekstu i paru innych recenzji z USA
      cytuję za "Forum" z 3 lipca 2006 r.). W recenzji z książki Grossa, publikowanej
      na łamach "The Washington Post", Wiesel przypomniał swoje skrajne uogólnienia,
      które wygłosił w 1996 r. podczas obchodów 50-lecia zbrodni kieleckiej,
      wywołując wiele polskich protestów. Wiesel mówił tam m.in., że "choć Auschwitz,
      Treblinka, Majdanek i Sobibór powstały z inicjatywy Niemców, to na miejscu byli
      polscy zabójcy, polski był ich język i nienawiść". Pisząc o książce Grossa,
      Wiesel twierdzi: "Czyta się ją z zapartym tchem. Gorycz, zawiść, mordercza
      złość: wszystko, co prymitywne, podłe i wstrętne w ludzkim zwierzęciu, zostało
      obnażone i poddane analizie (...). Czasami ma się ochotę ją [książkę Grossa -
      J.R.N.] zamknąć i powiedzieć: 'Nie, to niemożliwe, by tak wielu ludzi
      wyładowywało swe zwierzęce żądze na niewinnych mężczyznach, kobietach,
      dzieciach w kraju, który budził się z długiego koszmaru (...). W piecach
      Birkenau spłonęli tylko zabici ludzie. Antysemityzm przetrwał w większości
      miejsc, a zwłaszcza w Polsce'". Snując kolejne antypolskie uogólnienia, Wiesel
      wyraźnie stara się oskarżać cały Polski Naród. Pisze: "Antysemicką zarazą
      podstępnie zarażone zostało całe społeczeństwo [podkr. J.R.N.]. Byli tacy,
      którzy zabijali Żydów dla ich pieniędzy, i tacy, którzy zazdrościli im domów
      oraz sklepów. Inni, którzy mścili się za mityczne wpływy Żydów w kręgach
      komunistów, i wreszcie ci, dla których zabijanie było po prostu przyjemnością
      (...). Gross pokazuje grozę Kielc we wszystkich aspektach. Nienawiść do Żydów
      wydawała się oślepiać cały świat [podkr. J.R.N.]. W linczu brali udział starzy
      i młodzi, mężczyźni i kobiety, żołnierze i milicjanci, nawet harcerze. Jak
      wytłumaczyć tyle nienawiści na tylu poziomach (...). Autor cytuje Tacyta, który
      napisał, że 'w ludzkiej naturze leży nienawiść do człowieka, którego
      skrzywdziliśmy'. Gross idzie krok dalej, sugerując, że polscy antysemici
      nienawidzili swoich żydowskich ofiar za ich cierpienie: 'Żydzi byli tak
      przerażający i niebezpieczni nie z powodu tego, co zrobili lub mogli zrobić
      Polakom, tylko ze względu na to, co zrobili im Polacy'".
      Podobna w wymowie była inna panegiryczna recenzja z książki Grossa - tekst
      Normana Naimarka z Hoover Institution. Pisał on m.in.: "Gross stawia ważne
      pytania. Jak to się stało, że długo po odejściu Niemców Żydzi wciąż byli
      prześladowani? Dlaczego musieli uciekać z Polski? Dlaczego Polacy, którzy
      ukrywali Żydów i pomagali im podczas wojny, bali się swoich rodaków? Gross
      sugeruje, że odpowiedzi na te pytania należy szukać w nikczemnych relacjach,
      jakie łączyły Polaków i Żydów podczas wojny. Chodzi o wydawanie Żydów Niemcom
      przez polskich 'szmalcowników' często w celu zawłaszczenia żydowskiego majątku.
      Ogrom wyrządzonych podczas wojny krzywd wywołał wśród Polaków strach: nieliczni
      ocaleni Żydzi przypominali im o ich niedawnej pazerności i upadku moralnym".
      Z obłędnym oskarżeniem Polaków jako rzekomych kontynuatorów nazistowskiej
      eksterminacji wobec Żydów wystąpił na łamach "Los Angeles Times" eseista Thane
      Rosenbaum, pisząc m.in.: "W swej nowej książce Gross znów stawia Polaków w
      centrum moralnej uwagi. Tym razem koncentruje się na całym kraju i na zawsze
      pozbawia Polskę fałszywych pretensji do łatwej roli niewinnego świadka
      nazistowskiej zbrodni (...). W ciągu dwóch lat od wyzwolenia obozu w Auschwitz
      nędzne niedobitki polskiego żydostwa zostały albo zabite, albo zmuszone do
      ucieczki. Ostatecznego rozwiązania nie dokończyli naziści. Stało się to za
      sprawą okrucieństwa byłych polskich sąsiadów (...). A jednak, jak zakłada
      Gross, istniała szeroka zgodność i wspólnota interesów między nazistami a
      Polakami, jeśli chodzi o Żydów. Polacy aktywnie i bez skrępowania popierali
      zamiary Niemców wobec miejscowej ludności żydowskiej (...). I tak oto, twierdzi
      Gross, aby poradzić sobie z poczuciem winy, Polacy odegrali epilog nazizmu,
      zabijając jeszcze ponad 1,5 tys. Żydów. Był to pokrętny wyraz zbiorowej hańby
      (...)".
      Wyraźne zafascynowanie tezami Grossa wyrażała również recenzja dyrektorki
      Studiów Żydowskich uniwersytetu Emory Deborah Lipstadt, zamieszczona na
      łamach "Publishers Weekly". Pisała m.in., że dotąd sprzeciwiała się głoszonej
      przez wielu Żydów opinii, że "Polacy byli równie źli albo jeszcze gorsi niż
      Niemcy". Po lekturze "Strachu" jej sprzeciw wobec tej opinii będzie jednak
      znacznie mniej zdecydowany, a "może nawet zachowa milczenie".
      Ze szczególnie podłymi antypolskimi wynurzeniami pospieszył dziennik "Baltimore
      Sun". Publikowaną tam recenzję książki Grossa pióra Joan Mellen
      zatytułowano "Mały polski Holocaust po Holocauście". Autorka recenzji twierdzi,
      że "zbrodniczy projekt oczyszczenia kraju z Żydów realizowali wspólnie
      przedstawiciele starego systemu, armia, nowy komunistyczny aparat, kardynałowie
      i biskupi" (cyt. za "Dziennik" z 17 lipca 2006 r.).
      Dopiero ta recenzja obudziła ambasadora Polski w USA Janusza Reitera z
      długotrwałego uśpienia, które przeszkadzało w dostrzeżeniu przejawów zajadłej
      antypolskiej kampanii na tle książki Grossa. Parokrotnie wypomniałem mu to już
      i w audycji Radia Maryja, i w chicagowskim polonijnym programie W.
      Wierzewskiego. Rzecz znamienna - ambasador J. Reiter zaprotestował w liście do
      redakcji "Baltimore Sun" przeciwko użyciu przez nią terminu "mały Holocaust" w
      odniesieniu do mordowania Żydów w Polsce i ocenił, że redakcja jest winna
      instrumentalnego potraktowania książki Grossa. W rzeczywistości
      redakcja "Baltimor Sun" faktycznie wyraziła tylko to, co było już i tak zawarte
      w patologicznym antypolonizmie książki Grossa. Na ponurą groteskę zakrawa fakt,
      że takiej wymowy książki Grossa nie zauważył akurat ambasador RP. A przecież to
      on powinien w pierwszej kolejności zaprotestować przeciwko obrzydliwym
      antypolskim fałszom wyrażonym w książce samego Grossa.

      O obłąkańczych zwierzeniach Grossa
      Stopniowo w polskiej prasie zaczęło ukazywać się coraz więcej alarmujących
      tekstów ostrzegających przed skutkami polakożerczych kalumnii Grossa.
      Kilkakrotnie pisano o tym na łamach "Naszego Dziennika"; coraz częściej
      podejmowano sprawę fałszów Grossa także w innych dziennikach i periodykach.
      Szczególnie celny wydaje się tekst Macieja Rybińskiego "Strach przed Grossem",
      publikowany w "Dzienniku" z 1-2 lipca 2006 r. Rybiński potraktował antypolskie
      wynurzenia panów Grossa i Wiesela jako dość obłąkańcze wyznania dwóch fanatyków-
      nienawistników. Oto kilka smakowitych fragmencików świetnego tekstu
      Rybińskiego: "(...) Gross psychoanalizuje nas, Polaków, przypisując nam
      przerażające cechy zbiorowe. Wynaturzenia, zwierzęcy antysemityzm, żądzę mordu,
      opętańczą chciwość w zagarnianiu majątków żydowskich. Czytając Wiesela, miałem
      wrażenie, że dokonuję wielkiego odkrycia z zakresu literatury powszechnej:
      Shylock - czarny charakter z 'Kupca weneckiego' Szekspira (...) prymitywna
      kukła uosabiająca cały komplet zbrodniczości i demonizmu - był Polakiem. Jest
      to zupełny przewrót - do tej pory Shylock, uważany za Żyda, był ulubioną
      postacią literacką antysemitów. Dla nich uosabiał zbiorowe cechy narodu
      żydowskiego. Teraz będzie mu można zmienić tożsamość narodową.
      Wydaje się, że Jan Tomasz Gross i jego amerykańscy recenzenci powielają, może
      nieświadomie, może celowo, wszystkie tradycyjne konstrukcje antysemityzmu z
      poszukiwaniem demonicznych i ciemnych cech w genetycznym, narodowym i rasowym
      pochodzeniu. Polacy są w ich oczach morderczymi antysemitami w tym samym
      stopniu i w ten sam sposób, co Żydzi są zbrodniczym
      • remekk Re: o ob zydliwych kłamstwach perfidnych 16.12.06, 07:41
        Wydaje się, że Jan Tomasz Gross i jego amerykańscy recenzenci powielają, może
        nieświadomie, może celowo, wszystkie tradycyjne konstrukcje antysemityzmu z
        poszukiwaniem demonicznych i ciemnych cech w genetycznym, narodowym i rasowym
        pochodzeniu. Polacy są w ich oczach morderczymi antysemitami w tym samym
        stopniu i w ten sam sposób, co Żydzi są zbrodniczym rządem światowym w oczach
        antysemitów. Konsekwentnie profesor Jan Tomasz Gross (...) powinien od razu,
        może do spółki z Wieselem, napisać 'Protokoły mędrców Polonii'. Zapis planów
        tajnego spisku Polaków eksterminacji narodu żydowskiego dla zawładnięcia
        kamienicami na krakowskim Kazimierzu. Hitler mógłby zostać nawet uznany za
        nieświadomą ofiarę tego sprzysiężenia".
        Rybiński kończy swój tekst słowami: "Nie bójmy się Grossa, nie potrzebujemy
        psychoanalityka. Niewykluczone, że na kozetce trzeba położyć jego samego. Niech
        opowie, co mu się śni. Szafa czy kluczyk".

        Przeciw uogólnieniom o "polskich zbrodniach"
        Rozmiary polakożerczych kalumnii Grossa i jego pierwszych amerykańskich
        recenzentów zaczęły budzić protesty nawet w niektórych mediach znanych dotąd
        jako, łagodnie mówiąc, "tolerancyjne" wobec antypolonizmu. Szczególnie wymowny
        pod tym względem był casus "Przekroju", tak bliskiego "Gazecie Wyborczej",
        tygodnika, gdzie kiedyś wysławiano antypolskie "Maus". Niespodziewanie, właśnie
        na łamach "Przekroju" ukazał się 29 czerwca 2006 r. zobiektywizowany i wnikliwy
        artykuł Marcina Fabjańskiego "Będzie wstyd i wrzask". Autor obszernie omawiał
        dotychczasowy rezonans książki Grossa w Stanach Zjednoczonych. Wskazywał na
        skrajne uogólnienia o Polakach, jako rzekomych kontynuatorach zbrodni
        holokaustu, pisząc m.in.: "Zbrodnie nazistów na Żydach w czasie wojny były
        tylko przygrywką do tego, co Żydom zrobili Polacy w latach 1945-1946 - wynika z
        recenzji nowej książki Grossa". Rzecz ciekawa - Fabjański powoływał się w swym
        tekście nawet na krytyczne wobec nowej książki Grossa uwagi prof. Andrzeja
        Paczkowskiego z IPN. Tego samego Paczkowskiego, który niegdyś ogromnie mocno
        wspierał poczynania autora "Sąsiadów" w Polsce. Jak pisał
        Fabjański: "Teza 'Strachu': Polacy zabijali Żydów po wojnie, bo czuli się winni
        tego, że razem z Niemcami zabijali ich w czasie wojny, wydaje się profesorowi
        Paczkowskiemu naciągana. - To jest to, co uderzało w poprzedniej książce
        Grossa. Barwna teza, która jest nieuzasadnionym uogólnieniem. Ale na tym polega
        jego pisarstwo - na stworzeniu emocjonalnej tezy i trzymaniu się jej za wszelką
        cenę". Według Fabjańskiego, Paczkowski uznał za mit ulubiony przez recenzentów
        amerykańskich fragment książki Grossa o Polakach pękających ze śmiechu na widok
        wyskakujących z płonących okien bojowników żydowskiego getta. Artykuł
        Fabjańskiego został już w tydzień później napiętnowany podczas debaty TVN z 4
        lipca 2006 r. przez redaktorkę "Gazety Wyborczej" A. Bikont jako wyraz
        rzekomej "nagonki" na Grossa.
        Redaktor M. Fabjański powrócił do sprawy książki Grossa w "Przekroju" z 13
        lipca. Wspomniał tam, że Gross odmówił udzielenia mu obiecanego wcześniej
        wywiadu po przeczytaniu pierwszego tekstu Fabjańskiego w "Przekroju". Fabjański
        tym razem dokładnie skonkretyzował swoje główne zarzuty pod adresem nowej
        książki Grossa, pisząc m.in.: "Strachowi" można zarzucić kilka rzeczy:
        1. To, że jest to książka, która sprawia wrażenie, jakby była obliczona głównie
        na efekt wywołania skandalu, a nie wzbogacenia wiedzy czytelnika. Gross tego
        nie ukrywa (...).
        3. To, że 'Strach' przypomina poetyką klasyczny western, w którym mamy grupę
        świetlanych bohaterów (Żydów) i podłych łajdaków (Polaków). Ten podział moralny
        ma konsekwencje dla ustaleń historycznych. Zeznania Żydów są zawsze
        niepodważalne (...). W zeznaniach Polaków Gross dopatrzył się kłamstw (...).
        5. Niepoparta dostatecznymi dowodami ogólna wymowa książki, że dominującą
        postawą wśród Polaków była nienawiść wobec Żydów".
        Końcowym zdaniem Fabjańskiego było stwierdzenie, że: "Czytając 'Strach', ma się
        wrażenie, że tą książką autor chciałby wywołać poczucie winy u każdego
        polskiego czytelnika".

        Spór o "żydokomunę"
        Pełne nienawiści wobec Polski i Polaków, wręcz obłędne w swym zacietrzewieniu
        antypolskie uogólnienia Grossa, wywołały zaambarasowanie nawet u części osób
        skłonnych do zajadłego tropienia "polskiego antysemityzmu". Doświadczonych
        naukowców musiały zaszokować fanatyczne generalizacje Grossa, nieliczącego się
        z elementarnymi wymogami warsztatu naukowego. Nader znamienny pod tym względem
        był casus dr historii Bożeny Szaynok, skądinąd bardzo blisko związanej ze
        środowiskiem "Gazety Wyborczej". Nawet ona uznała, że Gross najwyraźniej
        przeholował w swym sprowadzaniu całej, jakże złożonej sprawy stosunków polsko-
        żydowskich do jednego jedynego schematu "polskiego antysemityzmu". W
        publikowanym 8 lipca 2006 r. wywiadzie na łamach "Gazety Wyborczej" Szaynok
        jednoznacznie polemizowała z uwagami Grossa, całkowicie odrzucającego
        twierdzenia o negatywnych skutkach związków części Żydów z komunizmem. Jak
        stwierdziła B. Szaynok: "Prof. Gross odrzuca tezę, że powodem niechęci Polaków
        do Żydów było związanie się ludności żydowskiej z nową władzą, z komunistami.
        Stereotyp żydokomuny to oczywiście wielkie uproszczenie. Żydzi nie są
        odpowiedzialni za wprowadzenie w Polsce komunizmu. Ale jest to element istotny.
        Nie chodzi bowiem tylko o zaangażowanie części ludności żydowskiej w aparat
        represji, w nową władzę, ale o to, że ludność żydowska nie zamanifestowała
        postaw, które byłyby zgodne z polską oceną powojennej rzeczywistości. Żydzi nie
        mówili źle o komunizmie, wręcz przeciwnie, instytucje żydowskie, różne
        ugrupowania polityczne wyraźnie popierały władzę komunistyczną.
        Mało tego, w bardzo złym świetle przedstawiały postaci i symbole, które dla
        Polaków były istotne - prezesa PSL-u Stanisława Mikołajczyka, generała Andersa,
        Armię Krajową, ugrupowania niepodległościowe. Helena Datner określiła kiedyś tę
        sytuację jako ze wszech miar tragiczną".
        W innym tekście - artykule publikowanym na łamach "Wprost" z 9 lipca 2006 r. -
        B. Szaynok pisała: "Z badań w archiwach MSZ jednoznacznie wynika, że komuniści
        chcieli ze swoich przeciwników, czyli z rządu emigracyjnego i opozycji, zrobić
        antysemitów, by ich skompromitować w oczach światowej opinii publicznej.
        Podobnie działo się w kraju, Maria Dąbrowska w 'Dziennikach' z 1945 r. opisuje,
        jak na ulicach rozlepiano plakaty 'Chwała bohaterom getta warszawskiego' obok
        osławionego plakatu 'AK - zapluty karzeł reakcji' (...)".
        Warto tu dodać, że jednoznacznie polemizował z tezami Grossa historyk dr hab.
        Jan Żaryn, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN, w wywiadzie dla "Tygodnika
        Solidarność" z 14 lipca 2006 r. udzielonym Waldemarowi Żyszkiewiczowi. Wbrew
        twierdzeniom Grossa, sugerującym, iż konflikty między Polakami i Żydami po 1944
        roku wynikały wyłącznie z powodu sporów o dawne mienie żydowskie, Żaryn
        stwierdził, iż powstawały one "głównie z powodu utożsamiania przybyszów z
        komunistami, czyli kolejnym okupantem". Dyrektor Żaryn przypomniał tu ocenę
        stosunków polsko-żydowskich w latach 1945-1947, dawaną przez hierarchów
        Kościoła katolickiego, mówiąc: "Polscy biskupi w tamtym czasie kilka razy
        dawali do zrozumienia, że odpowiedzialność za złe stosunki polsko-żydowskie
        spada na Żydów-komunistów. Ale także na Centralny Komitet Żydów w Polsce.
        Działacze CKŻP od czasów Polski Ludowej wypisywali haniebne teksty, negując
        niepodległościowe aspiracje Polaków. Co gorsza, Żydzi amerykańscy wcale nie
        dystansowali się od tej komunistyczno-żydowskiej propagandy. Wręcz przeciwnie,
        usilnie starali się wpisać nasz Kościół hierarchiczny w pożądany przez
        komunistów wizerunek Polaka-antysemity".

        Kruszenie się bastionu popleczników Grossa
        Szczególnie wymowny jest wielki wyłom, jaki nastąpił w "Rzeczpospolitej", tak
        długo stanowiącej prawdziwy bastion kłamstw Gros
        • remekk Re: o ob zydliwych kłamstwach perfidnych cz III 16.12.06, 07:43
          Kruszenie się bastionu popleczników Grossa
          Szczególnie wymowny jest wielki wyłom, jaki nastąpił w "Rzeczpospolitej", tak
          długo stanowiącej prawdziwy bastion kłamstw Grossa i jego popleczników.
          Przypomnijmy, że właśnie w "Rzeczpospolitej" jako pierwszej rozpoczęto
          nagłaśnianie antypolskich oszczerstw Grossa już w 2000 roku piórem Andrzeja
          Kaczyńskiego. W 2001 roku tam właśnie zadbano o odpowiednio "wybiórczą" debatę
          wokół "Sąsiadów" Grossa, starannie pomijając teksty najostrzej demaskujące jego
          hochsztaplerstwa. Jeszcze 5 lipca 2006 r. w "Rzeczpospolitej" opublikowano
          fragment kłamliwego referatu Grossa, wygłoszonego dzień wcześniej w Krakowie na
          temat zbrodni kieleckiej z 1946 roku.
          A jednak nawet w takim bastionie popleczników Grossa jak "Rzeczpospolita" nagle
          niespodziewanie pojawiły się inne tony, dowodzące, że tym razem Gross aż nazbyt
          bezczelnie przeholował w swych antypolskich oszczerstwach. Pierwszym takim
          głosem był tekst Stefana Bratkowskiego "Uraz" w numerze z 1-2 lipca 2006.
          Bratkowski znany jest z filosemityzmu i zajadłej wręcz fanatycznej nienawiści
          do Radia Maryja. Tym razem jednak nawet on nie zdzierżył, czytając informacje o
          kolejnych antypolskich kalumniach Grossa i Wiesela. Według Bratkowskiego, z
          uwag Wiesela o książce Grossa przebija zarówno Grossa, jak i jego głęboki uraz
          do Polaków. Jak można było - zapytywał Bratkowski - "napisać, że dzieło zagłady
          wykonywali Polacy? Przecież w Auschwitz przez pierwsze dwa lata wykańczano
          Polaków, dopiero potem hitlerowcy rozbudowali obóz koncentracyjny dla
          Holocaustu. Polacy zabijali w Treblince i Sobiborze?".
          Parę tygodni później - w numerze z 15-16 lipca 2006 - "Rzeczpospolita"
          opublikowała dużo ostrzejsze zdystansowanie się od książki Grossa - tekst
          byłego ambasadora Polski w Tel Awiwie Macieja Kozłowskiego, dotąd znanego ze
          skrajnego filosemityzmu. Tekst był dowodem, że jaskrawe, niczym
          niezakamuflowane, antypolskie przesłanie nowej książki Grossa staje się
          ogromnie kłopotliwe nawet dla długotrwałych wybielaczy stanowiska strony
          żydowskiej wobec Polski. W obszernej ponadpółtorakolumnowej recenzji "Fakty i
          uprzedzenia, czyli stracona szansa na dialog" Kozłowski wyraźnie odcinał się od
          wymowy nowej książki Grossa, autora tak długo hołubionego i nagłaśnianego
          w "Rzeczpospolitej". Już w podtytule swej recenzji Kozłowski napisał: "Jan
          Gross twierdzi, że Polacy czuli się współwinni Zagłady i w jej wyniku odnieśli
          materialne korzyści. Powrót nawet garstki ocalałych Żydów widzieli jako
          zagrożenie. Próbuje też dowieść, że między nową, narzuconą przez Związek
          Sowiecki władzą, a przeciwną tej władzy ogromną większością polskiego
          społeczeństwa istniało ciche porozumienie, którego celem było pozbycie się z
          Polski całej ocalałej społeczności żydowskiej. Obie te tezy są głęboko fałszywe
          i stanowią grzech przeciwko intelektualnej uczciwości" [podkr. - J.R.N.]. W
          dalszym ciągu tekstu Kozłowski zarzucił Grossowi "istotną manipulację faktami"
          i "pewną nieuczciwość moralną". Napisał m.in., iż Gross: "Przedstawiając - i to
          nad wyraz drastycznie - to, co wydarzyło się w Jedwabnem i okolicach, sugeruje,
          że tak wyglądała sytuacja w całej Polsce, w kilku miejscach, powołując się na
          ustalenia Instytutu Pamięci Narodowej, pisze, że antyżydowskie wystąpienia, w
          których brali udział Polacy, odbywały się 'przez długi czas na wielkim
          terytorium'. Było zgoła przeciwnie - antyżydowskie wystąpienia, w których
          uczestniczyli polscy mieszkańcy kilku wiosek i miasteczek na Podlasiu, trwały
          bardzo krótko, praktycznie kilka dni, i ograniczały się do garstki osiedli na
          maleńkim skrawku Polski, który w dodatku znalazł się w wyjątkowej sytuacji
          przejścia spod jednej okupacji pod drugą. Nigdzie, podkreślam: nigdzie poza tym
          bardzo szczególnym skrawkiem kraju, gdzie przemieszana ludność polska i
          żydowska znalazły się pod okupacją sowiecką, do zajść antyżydowskich, w których
          braliby udział Polacy, nie dochodziło". Kozłowski podał też inne przykłady
          Grossowej "manipulacji w sposobie przedstawiania faktów". Napisał m.in., że
          Gross, "obficie cytując źródła zawierające dokumenty postaw antysemickich,
          starannie pomija wszystkie inne, w których odnaleźć można tezy przeciwne".
          Kozłowski skrytykował negatywne uogólnianie postawy ludności polskiej wobec
          zagłady warszawskiego getta poprzez przytoczenie "z drugich ust wypowiedzi
          anonimowej nastolatki o Żydach smażących się jak kotlety". Według
          Kozłowskiego: "Tak się składa, że kilka dni przed tą rzekomą wypowiedzią na
          ulicy Bonifraterskiej miała miejsce akcja zbrojna Armii Krajowej. Oddział
          dywersyjny pod dowództwem kapitana 'Chwackiego' podjął próbę wysadzenia muru,
          by ułatwić ucieczkę zamkniętym w walczącym getcie Żydom. Akcja ta, podobnie jak
          i kolejne, mające nieść pomoc żydowskim powstańcom, się nie udała. Dwóch
          żołnierzy AK - Józef Wilk 'Orlik' i Eugeniusz Morawski 'Młodek' - poległo,
          trzech innych odniosło ciężkie rany. Dla przypomnienia postaw takich ludzi w
          książce Grossa miejsca zabrakło". Kozłowski, jakże słusznie, zarzucił Grossowi,
          że w jego całej książce, liczącej wraz z przypisami 300 stron, ani razu nie
          padają nazwiska osób szczególnie zasłużonych w wojennej pomocy Żydom, takich
          jak Irena Sendlerowa. Zdumiał się faktem, że informacja o Radzie Pomocy
          Żydom "Żegota", "organizacji będącej absolutnym fenomenem w całej okupowanej
          Europie", została przez Grossa odesłana do liczącego zaledwie kilka zdań
          przypisu. Kozłowski wskazał na wyraźny brak u Grossa wyważenia informacji
          faktograficznej. Towarzyszyła mu "staranna selekcja" materiału
          dowodowego, "dokonywana pod kątem zgodności z postawioną z góry tezą".
          Szczególnie ostro Kozłowski skrytykował jednostronne dobieranie przez Grossa
          materiału dla udowodnienia tezy, że "Polacy prześladowali Żydów po wojnie ze
          strachu i z poczucia winy", że "Polakami kierował strach przed rozliczeniem się
          z własną historią".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka