polski_francuz
18.12.06, 18:54
Zaczynam czytac czytadlo Grishama "Bleachers" lub "Le dernier match". Zaczyna
sie od bezdomnego, ktory atakuje gabinet adwokatow.
RTL wlasnie przesluchiwalo 52-letniego bezdomnego, ktorego dzis rano policja
wywalila z kolegami z namiotow z pobliza dworca Austerlitz. Facet spokojny,
dobrze sie wyrazajacy, umiejacy dzielic i mnozyc w pamieci. Byl w Japonii i
jak wrocil nie odnalazl pracy. I zona go opuscila.
To nie moze byc przpadek, to jest coraz wiekszy problem spoleczny. W bogatych
krajach. Znaczy sie bogatych dla tych co maja dobra prace.
Wobec nieszczescia straty dachu nad glowa w naszym klimacie mozna i trzeba
cos zrobic. To nie chodzi tylko i wylacznie o "przegranych" losu. Taki los
mogl sie zdarzyc i mi i tobie. Ten gosciu, ktory mowil na RTL sie myl,
wysylal swoje CV i na ulicy wygladal na "normalnego" czlowieka. Powiedzial,
ze 30 % bezdomnych w Paryzu ma prace.
W tych mrozach co sie zaczynaja, najmniejsza rzecz jako mozna zrobic to
przynajmniej jedna mysl im poswiecic.
PF